Le verdad dolor

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 7:31 pm

Uczestnicy: Hiszpania, Włochy Południowe
Typ: zamknięta

~~~~~~

Włochy Południowe:
Forumowa kontynuacja fragmentu mojego opowiadania

La verdad dolor

Wszystkim tym, którzy nie potrafią zaakceptować siebie.

*

Rzym

„Marzenia są obrazem tego, czego zazwyczaj nie możemy dosięgnąć…”
Wiatr szeptał w koronach drzew. Poranek był ciepły, na tyle, aby móc spokojnie usiąść w piżamie na parapecie otwartego okna i cieszyć się złotą poświatą. Młody mężczyzna tak właśnie zrobił i oparł się o framugę, spokojnie wdychając powietrze przesycone poranną energią. Na dworze wszystko zdawało się jeszcze spać. Nawet ptaki były nadal zbyt ospałe, by rozśpiewać się w pełni. Dzień, jak co dzień, tylko, że sobota. Stąd też to poranne lenistwo było całkowicie legalne. Jednak, jako że wszystko, co legalne traci na zainteresowaniu, stąd też Lovino szybko znudził się siedzeniem i postanowił pójść coś zjeść. Zwlókł się po schodach i ciągle jeszcze trąc zaspane oczy poczłapał nieśpiesznie od kuchni. Po wczorajszym wieczorze miał lekkiego kaca, więc nie rozczulał się nad bułką, kładąc na niej chyba wszystko i nic za razem, a zamiast tego z czułością, z jaką przykazane jest obchodzić się z kobietą, zajął się czajnikiem, parząc sobie wielki kubek herbatki-kacówki. Czekając na niosący ulgę napar, rozsiadł się na chłodnej jeszcze posadzce, zaraz przy otwartych drzwiach na taras i starał się jakoś ostudzić sparzone słońcem ciało.
Nie spostrzegł się nawet, kiedy przestał czekać, niecierpliwie gryząc kawałek pieczywa, a zaczął cicho nucić. Spojrzenie wbił w sufit, choć wcale na niego nie patrzył. Nie widział monotonnej bieli, bo nie chciał. Patrzył w czyste jak łza niebo, które zdawało się być tak blisko, pomimo tysięcy kilometrów odległości, pomimo ścian, pomimo wszystkiego.
Z zamyślenia wyrwał go dźwięk dzwonka telefonu. Z początku zamierzał nie odbierać, jednak jakieś durne poczucie obowiązku kazało mu podnieść się z miejsca i podnieść uparcie dźwięczącą słuchawkę.
- Słucham.
- Hola! Romano~! Wreszcie raczyłeś odebrać! Otwórz mi proszę, bo od jakiś 30 minut dobijam się do twoich drzwi.
Spojrzał z niedowierzaniem na aparat, przesunął spojrzeniem na zegar w kuchni i zatoczył szerokie koło, zatrzymując wzrok na szybce w drzwiach frontowych. Rzeczywiście ktoś za nimi stał. Włoch westchnął ciężko, karcąc w duchu głupotę Hiszpana. Przecież mógł wejść przez ogród – Jęknął w myślach, pomijając już fakt, że Antonio wpadł jak zwykle bez jakiejkolwiek zapowiedzi. Specjalnie jeszcze stał chwilę przed drzwiami, nim je otworzył, niby to myśląc o czymś zaciekle. Oczywiście, gdy tylko blokada zwolniła się, Antonio z całym impetem rzucił się na Lovino, tuląc go i tarmosząc na powitanie. Żeby tradycji stało się zadość, Włoch puścił pod nosem zgrabną wiązankę łaciny podwórkowej, a Hiszpan tradycyjnie ją zignorował i ruszył przodem do kuchni z zapewne zamiarem splądrowania jej.
- To moje, zostaw – warknął Lovino, w ostatniej chwili ratując jeszcze nietkniętą nawet herbatkę, przed spragnionym Antoniem.
- A mi pić nie dasz~?
- Weź sobie sok z lodówki – powiedział bez większych ogródek, wypijając następnie duszkiem napar. Chwycił kanapkę i wyszedł z kuchni. Będąc już na schodach usłyszał wołanie swojego gościa. „Idę do łazienki!” Rzucił wychylając się przez poręcz i szybko skierował się do swojego celu.
Naciągnął koszulę i spojrzał w lustro. Przeczesał dłonią włosy zmierzwione uprzednio przez Hiszpana. Niezadowolony z efektu, mruknął coś pod nosem, zwilżając dłoń wodą i powtórzył czynność. Oparł się o brzeg umywalki. Zaczął mierzyć spojrzeniem własne odbicie.
- Romanoo~
- Co – burknął, choć i tak widział, że Antonio nie usłyszy tego.
- Ty wiesz, co? Zmężniałeś ostatnio~
- Ta, jasne. – Odpowiedział cicho, dalej wpatrując się w odbicie, jakby czegoś tam szukając. W końcu zrezygnowany obrócił się i skierował z powrotem na dół. Hiszpana zastał oczywiście rozsiadłego w najlepsze na kanapie i siorbiącego soczek. Stanął przed nim, ręce opierając na biodrach. Antonio wyszczerzył się, zupełnie ignorując bojowe nastawienie młodszego mężczyzny. Już chciał coś powiedzieć, ale uprzedziło go wołanie od strony drzwi wejściowych.
- Hiszpanio, wiemy, że tam jesteś!
- Razem ze swoim kochasiem.
Włosy na głowie Włocha automatycznie się zjeżyły na dźwięk znajomych, i nie ukrywajmy, niezbyt lubianych głosów. Powstrzymał się od niekoniecznie cenzuralnego komentarza, czekając aż Prusak i Francuz raczą zaszczycić ich w kuchni. Gilbert, wchodząc, jako pierwszy uśmiechnął się tryumfująco w stronę Francisa idącego tuż za nim.
- A nie mówiłem, że zastaniemy ich razem?
Lovino zacisnął dłonie, marszcząc swoją koszule w miejscach gdzie się odpierały.
- Tss… skoro ma mi już, kto chałupę posprzątać, to wracam spać – Orzekł, siląc się na pełen wyższości ton, i zanim którykolwiek z zebranych w kuchni mężczyzn zdążył odpowiedzieć, w paru susach wbiegł po schodach i zamknął się w pokoju. Przyjaciele wymienili spojrzenia.
- Nic mu nie będzie – skwitował Gilbert.
Siedzieli dyskutując żywo. Prusak na chwile spojrzał w stronę okna. Zdziwił się początkowo i przetarł oczy, gdyż był pewien, iż dostrzegł zeskakującego z gałęzi drzewa Lovino. Spojrzał ponownie i widząc oddalającego się spokojne Włocha z rękoma w kieszeni, zaśmiał się pod nosem, jednak swoje spostrzeżenie zachował dla siebie, nie przerywając rozmowy pozostałej dwójki.
Razem z końcem przekąsek, towarzyszom przy stole zaczęło się nudzić. Kąśliwe uwagi pokusiły Francję do zajęcia się gospodarzem.
- Idę sprawdzić, co z obrażonym kochasiem. – Powiedział tonem niezdradzającym jakiś konkretnych zamiarów i wstał od stołu. Oczywiście przyjaciele znali się już za dobrze, by wierzyć w bezinteresowność blondyna.
- Chyba się z nim podroczyć – Skomentował złośliwie Gilbert. Antonio nic nie powiedział.
- Trochę więcej wiary w siłę miłości mój drogi – Odparował Francis, udając wielce obrażony ton i z podniesioną głową oddalił się w kierunku pokoi. Idąc po schodach słyszał jeszcze rechot Gilberta za sobą…
Ku swojemu zdziwieniu Francuz w pokoju Lovino nikogo nie zastał. Sprawdził łazienkę, drugi pokój, poddasze, nawet w szafie patrzył. I nic. Zbiegł szybko po schodach, zaniepokojony i wpadł do kuchni.
- Zniknął…
Oczywistym następstwem zniknięcia Włocha była organizacja ekspedycji poszukiwawczej, która w niecałe dziesięć minut zmobilizowała się do wyjścia. Trójka przyjaciół z przesadnym zapałem zaczęła przeczesywać kolejne uliczki obrzeży Rzymu.
W tym samym czasie Lovino dotarł już do centrum. Szedł spokojnym krokiem, a torba przewieszona przez ramie uderzała co chwilę w jego bok. W pewnym momencie zatrzymał się. Rozejrzał się bacznie i skręcił w zaułek. Stanął za jednym z kontenerów, tak by nikt go nie widział i zaczął majstrować przy swoich włosach. Gdy wyczuł zimną metalową wsuwkę, pociągnął za nią. To samo uczynił z kolejną i jeszcze jedną. Kiedy czwarta zapinka puściła, pozornie krótkie włosy, nagle opadły kaskadą na plecy, końcówkami sięgając łopatek. Następnie dłońmi namierzył skrzętnie ukryte sprzączki na jego plecach. Rozpiął je powoli, uwalniając się tym samym od ciasnego gorsetu, łudząco podobnego do chłopięcego torsu. Kraciasta, czerwona koszula momentalnie podniosła się na klatce piersiowej, wyraźnie ukazując zarys pokaźnego biustu. Tak, Lovino Vargas był w rzeczywistości kobietą. Włoch, a raczej Włoszka, poprawiła jeszcze ubranie, a „rekwizyty” ukryła w sportowej torbie. Podciągnęła jeszcze na koniec nieco wyżej swoje jeansy i z uśmiechem na ustach ruszyła w miasto.
Swoje kroki od razu skierowała do ulubionej kawiarni, w której bywała niemalże co weekend. Zajęła tradycyjnie stolik przy oknie, wieszając ciężką torbę na krześle. Kelner na jej widok od razu uśmiechnął się szerzej.
- Panienka Luciana~! Jakże mi miło widzieć. – Powitał ją. – To samo co zwykle dla panienki?
- Oczywiście Gio – Odpowiedziała uśmiechem. Młody chłopaczek będący kelnerem nie musiał się nawet pytać o zamówienie Lovino, znaczy Luciany… Przychodziła tu na tyle często, zawsze zamawiając to samo, że pytanie to tak samo jak i powitanie było formą grzeczności.
Tymczasem dosłownie kilka metrów dalej, przysłowiowa grupa poszukiwawcza szła jak buza, co chwila wołając „Romano!” i zaczepiając przechodniów. Antonio rozglądając się, napotkał nagle spojrzenie dziewczyny siedzącej za szybą kawiarni. I choć ona momentalnie odwróciła wzrok, on zdążył rozpoznać to spojrzenie. Znał je aż za dobrze. Bez wahania wbiegł do środka i stanął naprzeciw niej.
Patrzyła się spokojnie na przechodniów i nie wiadomo kiedy, nie wiadomo jak pochwyciła czyjeś spojrzenie. Gdy dotarło do niej do kogo ono należało, od razu odwróciła w panice wzrok, jednak nie zdążyła. Rozpoznał ją. Szedł tutaj. Wszystko było już stracone…
Podniosła zdziwione spojrzenie na Antonia.
- Przepraszam, czy coś się stało? – Spytała miłym tonem.
- Lovino nastraszyłeś nas – Westchnął, kładąc dłoń na JEJ ramieniu. Spojrzała najpierw na dłoń potem na jej właściciela.
- Nie rozumiem pana… przepraszam, ale mnie pan chyba z kimś myli… - Powiedziała jak najspokojniej i powoli strąciła jego dłoń. Zmarszczył brwi.
- Przestań ze mną igrać. Choć, wracajmy… - Antonio zdawał się być bardzo poważny. Po tych słowach chwycił Luce za ramię. Reakcja dziewczyny była silniejsza od niej samej. Zaczęła się intensywnie czerwienić.
- P-proszę mnie puścić! – Powiedziała na tyle głośno, starając się przy tym zwolnić uścisk na swoim ramieniu, że zwróciła na siebie uwagę obsługi. Na jej szczęście.
- Jakiś kłopot droga pani? – Spytał przezornie kelner, mierząc Antonia lodowatym spojrzeniem. – Zna pani tego pana?
- Nie! – Wrzasnęła, mocując się z dłonią Hiszpana, jednak ta ani drgnęła.
- Rozumiem… - Odrzekł spokojnie. – Raczy pan zostawić panienkę, albo będę zmuszony zawezwać policję. – Zwrócił się tym samym tonem do Antonia. Mężczyzna stał przez chwilę, nie rozluźniając uścisku. Gio chrząknął. Zrezygnowany Hiszpania puścił Włoszkę i oddalił się na kilka kroków. Obejrzał się jeszcze i zniknął gdzieś w tłumie przechodniów. Był wręcz pewien, że to przebranie.


Wstał, a raczej wstała pośpiesznie od stolika. Zapłaciła i długim, całkowicie nie kobiecym krokiem wypadła z kawiarni, skutecznie mieszając się z tłumem. Byle by tylko Antonio się nie domyślił prawdy, byleby tylko go nie spotkać po raz drugi, byleby tylko dotrzeć do domu i doprowadzić się do stanu wcześniejszego...



Hiszpania:
Już sam całkiem nic nie rozumiał. Wszystko to przekraczało granice jego pojmowania. Przecież mógłby się założyć o wszystko, że to był Romano! Z jakiegoś powodu przebrany za kobietę, ale Romano! Jednak czemu zachował się w ten sposób? Tak, jakby go nie znał? Nie zwracał nawet uwagi na zdziwionych kumpli, którzy cały czas truli mu dupę. W końcu westchnął i powiedział, że musi być sam, a oni, lekko zszokowani zachowaniem Tośka, zmyli się do jakiegoś pubu. Antonio zaś poszedł z powrotem do domu Włoszka, pospiesznym krokiem.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 7:42 pm

Deptak ciągnął się niemiłosiernie długo. Włoszka szła, nie, prawie biegła w kierunku domu, ciągle nerwowo oglądając się i wpadając na przechodniów. W tym momencie tłum ją irytował. Starała się patrzeć groźnie, by odpędzać gapiów od siebie, co przy spanikowanym wyrazie twarzy nie do końca zdawało egzamin. Dlaczego jak raz nie mogło być po jej myśli, pytała siebie w myślach. W końcu udało jej się wpaść do parku, a stamtąd już tylko dwie przecznice do domu. Odetchnęła z ulgą. Aleje zieleni nie były już tak zatłoczone jak uliczki centrum, więc mogła puścić się biegiem. Szybko przedostała się do swojej dzielnicy. Z sercem na dłoni zaczęła szukać kluczy, stojąc pod drzwiami.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 7:45 pm

Szedł szybkim krokiem, przy okazji korzystając z wielu skrótów. W końcu znał tę okolicę jak własną kieszeń! Ile to razy Romano gdzieś mu znikał, podobnie jak dziś, i potem Tosiek musiał przeszukiwać każdy zakamarek, by go znaleźć? Cóż, dosyć często. Ale to w tej chwili nie ważne. Chciał być w końcu jak najszybciej w domu! Gdy stał już koło furtki, zauważył postać przy drzwiach. Od razu poznał do kogo należy owa sylwetka.
- Romano! - zawołał, wchodząc na posiadłość. Jego mina bynajmniej nie wyrażała zadowolenia.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 7:46 pm

Głos rozbrzmiał za jej plecami, a następnie zbliżające się kroki. Zastygła w bezruchu, zaś dłoń w której trzymała klucz z zamiarem włożenia go do zamka, zaczęła jej drżeć. Cholera... Zaklęła w myślach.
- P-przepraszam, ale chyba nie jestem osobą której szukasz - Zaczęła, siląc się na spokój, by opanować dygoczącą dłoń, galopujące serce i głos, który momentami wahał się, niczym trawa na wietrze. - Ja tylko przyszłam tutaj posprzątać... - dodała, starając się zyskać na wiarygodności w oczach Antonia.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 7:49 pm

Przeszedł przez ścieżkę od furtki do drzwi i stanął tuż za nią/nim.
- Posprzątać? I ja oczywiście nie miałbym o tym wiedzieć, tak? Że dziewczyna wyglądająca prawie identycznie jak Lovino sprząta u niego w domu? - uniósł jedną brew. Może i należał do osób względnie naiwnych, ale nie aż tak. - Przestań się już wygłupiać i powiedz o co chodzi!
Zupełnie nie miał pojęcia co znaczy cała ta sytuacja. Ukrywał coś przed nim? Ale co? I po co są te przebieranki?

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 7:51 pm

- Myli mnie pan z moim przyjacielem, któremu pomagam utrzymać porządek w tym... domu - Wycedziła przez zęby, z trudem się opanowując, i wkładając wreszcie klucz do zamka, którego notabene trójka zaaferowanych poszukiwaczy nie zamknęła. Wsunęła się szybko do środka, starając się trzasnąć drzwiami przed nosem Antonia i odciąć mu tym samym drogę do wnętrza domu. Okazało się to jednak nie do końca możliwe. - Ja naprawdę nie jestem osobą o której myślisz. Ja tylko przychodzę sprawdzić, czy z Lovino wszystko gra, bo on czasami zachowuje się dziwnie i się upija i wtedy woła, żeby...


Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 7:56 pm

Najpierw nogą i ręką zablokował drzwi, a potem wszedł do środka z bardzo poważną miną.
- Przestań chrzanić! - złapał ją/go za nadgarstek i przyparł do ściany. - Myślisz, że ja ślepy jestem?!
Bardzo rzadko wkurzał się w podobny sposób. Jednak tym razem można było uznać to za jedną z wyjątkowych sytuacji. Szczególnie, że chodziło o jego Włoszka.
- Najpierw znikasz bez słowa, potem przebierasz się za kobietę, a teraz udajesz, że mnie nie znasz! Ba, że to nie Ty!
Zupełnie zignorował wszystko to, co ona/on mówił/a, zbyt rozeźlony, by chociaż zwracać na to uwagę. Chciał jak najszybciej wyjaśnić sytuację.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 8:14 pm

Wstrząs był dosyć mocny. Nie była słaba, ale Antonio i tak był silniejszy. Zacisnęła wargi, tak, że poczuła tyn dziwny smak krwi w ustach. Wyraźnie wyczuwała gulę w gardle i ciepłe łzy, kapiące jej z nerwów po brodzie, ale spojrzenie wciąż miała nieugięte.
- ..wtedy woła, żeby Antonio wrócił - dokończyła cicho. - Nie widzisz, że nie jestem osobą której szukasz? Nie widzisz do cholery? Patrz, patrz i podziwiaj! - Wyrwała rękę z uścisku i zamaszystym ruchem rozpięła koszulę do połowy, prawie że rozrywając jej guziki. Oczom Hiszpana ukazał się koronowy biustonosz, okalający piersi, i to rozmiarów tego stopnia, że trudno było wątpić w ich istnienie czy prawdziwość. Stała przed nim dziewczyna i nie mógł temu zaprzeczyć, choćby chciał.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 8:18 pm

Zdębiał, będąc w zbytnim szoku, by cokolwiek odpowiedzieć. Był tak pewny, że to Romano, iż nie dopuszczał nawet do siebie możliwości pomyłki. To spojrzenie, ten głos, ta sylwetka... Przecież to niemożliwe, by to nie był on! A jednak... W żaden sposób nie mógł zaprzeczyć, że stała przed nim kobieta, nie mężczyzna.
Zmieszany, szybko odwrócił wzrok. Nie wiedział co powiedzieć. Do tego jeszcze, słysząc poprzednie słowa dziewczyny, poczuł takie dziwne coś w okolicach klatki piersiowej. Wciąż jednak nie wierzył, że to przypadek. Bo to NIE może być przypadek. Nie powiedział jednak nic, bo najzwyczajniej w świecie nie wiedział co w ogóle mógłby.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 8:19 pm

Widząc jego zdziwienie, poczuła ulgę. Wygrała, przynajmniej po części. Udało się - odetchnęła w myślach. Wypuściła spokojnie powietrze z płuc, a nerwy z niej trochę opadły. Wzięła się za ponowne zapinanie koszuli, co okazało się trudniejsze niż myślała, bo w końcu kilka guzików jednak puściło i materiał odstawał nienaturalnie. Po którejś próbie odpuściła sobie. nie było widać jej bielizny, więc było dobrze. Przyklepała koszulę ręką.
- Mogę już iść? Muszę posprzątać ten chlew jaki zapewne tu zostawiliście - powiedziała, na powrót tradycyjnym nieco męskim tonem, o specyficznej oschłej nucie dystansu, patrząc na Tośka z góry, chociaż to ona była od niego o kilka centymetrów niższa.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 8:21 pm

Nie! Teraz pewność powróciła! Przecież to definitywnie był głos Romano! Sam nie wiedział co o tym myśleć, ale przecież on sam wychowywał Włoszka, więc ten ton rozpoznałby wśród tysiąca innych. To wszystko jest jednak takie dziwne... Jedynym wytłumaczeniem, które przychodziło mu teraz do głowy było to, że Lovino nagle zmienił płeć. Ale to absurdalne, prawda? Wpadł jednak na pomysł, który pomógłby mu choć trochę dać światło na całą tę sytuację.
- Tak, ale masz zostać w tym domu dopóki nie przyjdzie Romano, rozumiesz? I nie waż się nigdzie iść - zmroził ją wzrokiem, a trzeba zauważyć, że tak poważny nie był już dawno. To był chyba jedyny sposób, żeby choć trochę zbliżyć się do rozwiązania tej dziwnej zagadki.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 8:22 pm

Przedwcześnie się ucieszyła. Słowa Antonia wprawiły ją w osłupienie. Otworzyła usta ze zdziwienia i zamknęła je. I tak kilka razy. Potrząsnęła lekko głową dla otrzeźwienia umysłu. W końcu chrząknęła wymownie, przywracając swój ton, do normalnej formy. - Niech ci będzie. Tylko co jeśli on nie wróci na noc? - Spytała, licząc, że pocieszny Tonio przeprosi ją i wyjdzie. Weszła w głąb domu, oglądając się na niego. Wolała w sumie by szedł przodem, idąc za nią, miał nad nią przewagę, za to ona nie kontrolowała niektórych swoich odruchów, które mogły ją wpędzić w jeszcze gorsze bagno.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 8:25 pm

Poszedł za nią, cały czas uważnie ją obserwując i usiadł w fotelu w salonie. Nie uszło jego uwadze to, jak bardzo jest nerwowa i niespokojna.
- No i co? Zwyczajnie zostaniesz dłużej. Wypuszczę Cię dopiero, gdy on się pojawi - powiedział, wzruszając ramionami. Za nic nie zamierzał odpuścić. Nie teraz. Musiał się dowiedzieć o co chodzi. Szczególnie, że ta sprawa nie była tylko skomplikowana, ale też tajemnicza i wyglądała na poważną...

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 8:31 pm

Zaczynał przeginać, a to ją irytowało, nawet teraz, kiedy musiała uważać na każde słowo, by się nie wydać. Stając przed nim, aczkolwiek zachowując bezpieczny dystans, podparła ręce pod boki, tak jak to miała w zwyczaju, przyjmując bojową postawę
- Myślisz, że mam czas na twoje zachcianki? - Pod bojową postawą kryło się kołaczące ze strachu serce, ze strachu o sekret, który pielęgnowała od wielu wielu lat. Z tylko znanych powodów, za punkt honoru wzięła sobie uchowanie tej tajemnicy, dlatego też nie zamierzała się poddać kaprysowi i ciekawości Hiszpana. Choćby miała się płaszczyć przed nim i pozostać w tym domu do końca życia, nie powie prawdy, tak w tamtym momencie myślała.


Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 8:37 pm

- Myślisz, że obchodzi mnie to co Ty myślisz? - zripostował natychmiast. Ona nie mogła mu się sprzeciwić, bo skoro "nie jest" Lovino, jak to się upierała, to nie jest też krajem. A Tosiek już tak. Ma dzięki temu prawa i przywileje, które bez problemu pozwolą mu przetrzymywać ją tyle, ile tylko będzie potrzebne. Antonio poczuł więc, że ma ją w szachu i uśmiechnął się z tryumfem. Przez krótką chwilę poczuł się jak kiedyś, gdy zdobywał Nowy Świat. Dużo od tego czasu wody upłynęło i Hiszpan zmienił się zupełnie, jednak wciąż były momenty, gdy czerpał satysfakcję ze swej władzy i potęgi.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 8:38 pm

Jego pewność siebie rozbiła jej grunt pod stopami. Gdyby stała teraz na linie, zapewne zaczęła by spadać. Co za idiota, palant! FACET. Zagotowało się w niej. Złość zawrzała, co zaowocowało czerwienią na policzkach. Po chwili jednak ustąpiła, równie nagle jak się pojawiła. Na jej miejscu zagościła od razu panika. Jej sekret poczuł się naprawdę poważnie zagrożony - Jesteś głupim bucem! - Krzyknęła i zrobiła to co natura jej podpowiadała, rzuciła się do ucieczki. Bo jeśli nie teraz, to kiedy? Jednak nie pobiegła do wyjścia, jak zrobiłby to ktoś "normalny", ale schodami. Na poddasze.


Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 8:50 pm

Na wyzwisko nie zwrócił nawet uwagi, przyzwyczajony do tego. Poszedł natychmiast na górę, za dziewczyną. W końcu nie chciał by ta mu gdzieś zniknęła, prawda? Dziewczyna pobiegła na poddasze, co było jakby kolejnym elementem układanki. Uśmiechnął się pod nosem, bo był coraz bardziej pewny swego. W końcu zawsze, gdy Lovino miał zły humor, było o coś wkurzony lub się pokłócili to biegł właśnie tam. Ale jedno wciąż nie potwierdzało jego podejrzeń... Płeć!

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 8:53 pm

Pędziła na złamanie karku na piętro. Tam już zwolniła nieco. Wbiegła kolejnymi schodami do swojej kryjówki i zamknęła ostrożnie za sobą drzwi. Może się nie domyśli, może poszuka najpierw w pozostałych pokojach, łudziła się. Nadzieja matką głupich, wiedziała o tym aż za dobrze. Przeklinała się za swoje nawyki. Mogła przecież uciec drzwiami na taras, których tamci idioci pewnie nie zamknęli. Albo oknem z jej pokoju, jak to zrobiła wcześniej. Ale NIE! Musiała zrobić jak zwykle i wleźć na to pieprzone poddasze, skąd już nie miała ucieczki. Przynajmniej była tu sama. Całkiem sama... Czuła, że nie potrafi już zahamować łez. Usta przesłoniła sobie dłonią, by uciszyć własny szloch.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 9:01 pm

Nie widział sensu, by wchodzić tam gdzie ona. Przynajmniej na razie. Usiadł więc plecami do drzwi na poddasze, opierając się o nie. Przymknął oczy i postanowił sobie w miarę wszystko w głowie poukładać.
- Jeśli powiesz mi prawdę i o co w tym wszystkim chodzi, to będzie o wiele prościej. I dla mnie, i dla Ciebie - mówił spokojnie, czekając na to co ona powie. Gdzieś w środku jakiś cichy głosik mówił mu, o czym może się za chwilę dowiedzieć, jednak Antoś ignorował go, nie mogąc nawet dopuścić do siebie myśli, że mógł czegoś nie zauważyć przez te wszystkie lata.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 9:05 pm

Wzięła głęboki oddech, trzęsąc się, co było pewnie czuć, bo także opierała się plecami o drzwi. Wbiła sobie paznokcie w skórę, żeby otrzeźwieć. Nie pomagało, już była zbyt roztrzęsiona - M-mówiłam ci już, nie jestem Lovino! - brnęła w zaparte, hamując w miarę możliwości szloch i postępującą histerię.



Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 9:09 pm

Parsknął cicho, bo przecież ta właśnie w tej chwili sama się zdradziła. Jak? A to było bardzo proste.
- Po pierwsze, teraz nie powiedziałem, że nim jesteś, prawda? Po drugie, spytałem o prawdę. Po trzecie, przestań w końcu kłamać - mimo iż, jak to sam teraz powiedział, nie pytał jej wcześniej o to, czy jest tym konkretnym Włoszkiem, to jednak czuł, że być nim musi. Z jakiegoś powodu z cyckami, ale musi.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 9:13 pm

Podciągnęła kolana pod brodę i oparła na nich głowę, oplatając je przy tym ramionami. Do pozycji embrionalnej brakuje tylko odruchu sierocego, by wyglądać już w pełni żałośnie. - Jestem kobietą - stwierdziła. Bo co innego miała powiedzieć? To była pieprzona prawda, którą chciał znać, więc do diaska, dostał ją. Dostał... przegrała z powodu własnej zarozumiałości, musiała to przyznać.


Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 9:17 pm

Może była to odpowiedź na jego pytanie, ale nie takiej zbytnio się Antonio spodziewał. W końcu trudno byłoby uwierzyć, że dziewczyną NIE jest. Piersi i te sprawy... Jej na pewno nie wyglądały na sztuczne! Choć chętnie by dotknął, by sprawdzić.
- To zauważyłem. Mów dalej - poprosił. W końcu skoro zaczęła, to była duża możliwość, że w końcu mu wszystko powie.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 9:19 pm

- Doprawdy? - sarknęła, ocierając łzy. Myślał, że było jej łatwo o tym mówić? Palant jeden. Trudno było ubrać w słowa tyle czasu kłamstw, w sumie bez jakiegoś głębszego podłoża.
Przestała już płakać, i zaczęła się lekko kołysać. Teraz już musiała wglądać doprawdy żałośnie, no ale cóż, to był najprostszy sposób na uspokojenie się i zebranie myśli, praktykowany zawzięcie przez lata.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Go?? on Wto Kwi 02, 2013 9:23 pm

Od początku wiedział, że nie będzie to proste. W końcu widać było, że dyskutuje właśnie z bardzo upartą osóbką, której tę cechę znał doskonale. Ale nie, nie da za wygraną!
- Trudno nie zauważyć, jak demonstrujesz to... w sposób oczywisty. Co nie zmienia faktu, że mi tu coś nie pasuje. Ale mów dalej - poprosił.

Go??
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Le verdad dolor

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach