Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Wto Paź 08, 2013 11:21 am

Grał jeszcze przez chwilę po czym skończył szeroko się uśmiechając. Spojrzał na niego.
- Piękny utwór prawda? Bardzo go lubię, daje mi zawszę nadzieję i tyle siły. Gdy pierwszy raz to usłyszałem byłem tym tak bardzo oczarowany. Wtedy postanowiłem, że nigdy się nie poddam i zawszę będę walczył do końca. Nawet mimo tego, ze nie miał bym większych szans na wygraną. 
W końcu ten utwór właśnie był po to by nawoływać do walki. Sam do końca nie wiedział co chciał mu przekazać przez te słowa. Pewno on to odbierze jako to by wygrać tą swoją wojnę, ale tu Polsce bardziej chodziło o wolność. To było zawsze dla niego takie ważne. Ją stawiał ponad wszystkie inne wartości. Wolność... Po prostą ją tak bardzo umiłował i ciągle do niej wzdychał i tęsknił za nią. W prawdzie doceniał ja tylko wtedy gdy był zniewolony a później o niej zapominał i już jej tak nie kochał. Wtedy znowu mu ją odbierali i kochał ją od nowa. Tak było ciągle najpierw ją porzucał a później znowu rozpaczliwie chciał do niej wrócić. Westchnął uśmiechając się do siebie. Wolność w jego wyobrażeniach zawsze była taka idealna i piękna, nie ważne, ze później okazywała się inna. Jest po prostu cudowna. W końcu oderwał się z zamyślenia i rozmarzenia. Spojrzał na niego.
- Jak towarzysz chce to mogę was nauczyć grać na fortepianie. Mamy w końcu trochę czasu na to.
Moze nie był jakimś super pianistą, ale z pewnością najważniejsze podstawy i łatwiejsze utwory był wstanie go nauczyć grać.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Pon Paź 14, 2013 1:50 pm

Słuchał z wielkim zainteresowaniem, a gdy Polska skończył zaczął klaskać, jednak długo tego nie robił.
- Tak, towarzyszu, jest piękny, a i pięknie też gracie. - naprawdę mu się to podobało, aż się sobie dziwił. W dodatku te słowa Polski... Niedługo zacznie na niego patrzeć jak na wzór, o ile będzie częściej takie rzeczy mówić. Zastanowił się i westchnął cicho.
- Towarzysz nie będzie miał za złe, gdy towarzysza odczucia względem utworu też przejmiemy? Nie dosłownie tak jak to towarzysz powiedział, bo... - na chwilę zamilknął, układając sobie wszystko i zaczął znów kontynuować - To by była bardzo dobra motywacja dla nas, by odzyskać brata i wypędzić agresora, że tak tak powiem... Odzyskać w końcu spokój. - znów westchnął, sam nie wiedział czemu mu to mówi, tak jakoś wyszło.
Bardzo się zdziwił, gdy Polska zaproponował naukę gry. - Nauczyć? Nie wiemy towarzyszu, czy damy sobie radę nawet z prostą melodią. - spojrzał na klawiaturę, tak dużo klawiszów.. jak tu się nie pogubić?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Wto Paź 15, 2013 7:34 am

Zaśmiał się cicho gdy dostał oklaski. Trochę go to zdziwiło, ale też bardzo ucieszyło. Ktoś w końcu docenił jego grę.
- Dziękuję. - Uśmiechnął się do niego szeroko. - Przejąć? - To słowo nie zbyt dobrze kojarzyło się Polsce i używanie go względem niego nie było chyba zbyt dobrym pomysłem. - Czemu nie. Możecie przejąć. - Tak zabierzcie mi już wszystko nawet moje myśli. Uśmiechnął  się znowu do niego. Nie chciał pokazać, że to go w pewien sposób zabolało. Wiedział doskonale, że on nie miał nic złego na myśli. Nie był jeszcze taki jak Rosja czy tam Niemiec. Jeszcze nie jest taki wyrachowany... Jeszcze... Wszystko przed nim. - A tak szczerze mówiąc. To takie hasła za wiele wam nie pomogę jeśli wasi ludzie nie mają ducha walki. Bo jeśli mają za was walczyć i zginąć i chcą to zrobić z własnej woli i bez żadnych innych propagand itp. To zrobią to i z chęcią. - Chyba, że tylko jego ludzie są tak popaprani i maja taki tok rozumowania.
- Nie dacie rady? A ja uważam, że doskonale sobie z tym poradzicie. Ale jak nie to nie. Ja nie lubię zmuszać nikogo do niczego... - W końcu nie jestem Rosją. Tego już wolał nie mówić na głos.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Wto Paź 15, 2013 10:39 pm

Dlaczego miał nie docenić skoro mu się bardzo podobało? Chciał się nawet do niego uśmiechnąć, ale tak jakoś się powstrzymał, miał przecież nie zdradzać wielu emocji, tak? Trochę to było trudne, bo się zapominał, ale starał się pamiętać. Westchnął w duchu i patrzył tak na towarzysza.
Słowem "przejąć" nie chciał nic złego sugerować, praktycznie użył go bo pierwsze mu przyszło do głowy i w sumie było też chyba odpowiednie. Nie, nie będzie się rozwodził nad sensem swych słów, sądził, że wszystko zabrzmiało tak jak miało, to tak powinno być.
- Mają ducha walki, towarzyszu...! Tylko są trochę podzieleni. - A raczej trochę bardzo... I też prawda taka, że gdyby nie ZSRR i Chiny wiele by sam nie zdziała przeciwko USA i bądź co bądź bratu. - Ale wielu z nich chce znów pokoju, więc chyba mają własną wolę i w końcu to się skończy. - A propaganda ma tylko pomóc w tym...
Spojrzał jeszcze mało przekonany na klawisze. Był raczej typem, który jak coś robi to ma być już dobrze, niby jest cierpliwy, ale i tak go irytuje jak mu nie wychodzi, więc się wahał co do tego, bo nigdy nie grał na takim instrumencie.
- Sądzicie, towarzyszu, że damy radę? - był zdziwiony, że Polska w ten sposób mówi, choć dodał sobie w myśli, że może po prostu chce być uprzejmy? Milczał przez dobrą chwilę.
- Jeśli towarzysz jest chętny to można spróbować.. - mruknął dosyć cicho.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Pią Paź 18, 2013 2:30 pm

Przesunął się trochę, tak by on mógł usiąść obok niego.
- Własną wolę... - Uniósł jedną brew do góry. - I chcieć to sobie można wiesz? To nie tak działa. Mówisz tak jak by to była twoja pierwsza wina. - Jesteś aż tak bardzo naiwny czy jak? 
Patrzył tak na niego jeszcze przez chwile. I już nie wiedział czy mu go żal czy nie. A w sumie tak z drugiej strony ten chłopka po prostu jest zagubiony. Przekrzywił trochę głowę i tak sie dalej na niego patrzył. Dopiero po dłuższej chwili przemówił.
- Tak, tak na pewno dacie radę. - Poklepał miejsce obok siebie, które zrobił wcześniej. - Siadajcie w końcu. Nie bój się ja ci nie będzie szło to na pewno nie będę cię męczył i kazał grać. Wiesz chcę byś się trochę rozluźnił i poczuł lepiej. Bo jak to mówią muzyka zbliża ludzi. Czy jakoś tak. - Roześmiał się.
Serio chciał by się on trochę wyluzował czy coś... Widać było po nim, że jest nadal spięty. I jak by nawet bardziej. Przecież on nie gryzie. Jest totalnie taki fajny i takie tam.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Nie Paź 20, 2013 10:33 am

Spojrzał jak tak się przesuwa. Zaraz jednak opuścił wzrok i westchnął. Usiadł obok Polski, mimo wszystko zostawiając między nimi małą przestrzeń.
- Pierwsza odkąd mam niepodległość. - mruknął - Większość wojen dawniej przegrywałem, ale nie tym razem. Teraz mam towarzysza Yao i towarzysza ZSRR, a w Europie was, towarzyszu. - westchnął  i dalej trzymał dłonie na kolanach, nie zbliżył się bardziej do Polski i tylko patrzył na klawisze od fortepianu.
- Skoro tak towarzysz mówi. - nie miał nic przeciwko Polsce i jego nauce gry. Był do tego w sumie chętny, nawet  jeśli mimiką, czy zachowaniem jego wydawało się, że było inaczej.
- Towarzysz może zacząć..

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Nie Paź 20, 2013 11:16 am

Patrzył tak na niego przez dłuższą chwilę. Nie lubił nikogo zmuszać bo wiedział jak to jest. Sam był często zmuszony do różnych nie zbyt przyjemnych rzeczy a ten tu wyglądał tak jak by Polska go do czegoś zmuszał. Chyba by tego nie zniósł. 
- Totalnie nie wiem jak mam odbierać twoje miny. Praktycznie twoja mimika się nie zmienia. A teraz wyglądasz tak jak byś nie chciał tu być. Moze nie tyle tu być, ale jak by nie w takiej sytuacji. Ja rozumiem wojna i takie tam, ale uśmiechnąć też można się prawda? - Uśmiechnął się do niego. - Nigdy nie jest na tyle źle by nie móc się uśmiechnąć do drugiej osoby, pamiętaj... 
To wszystko wyglądało już jak jakiś dramat wystawiany w teatrze. Jak by wszystkie państwa z bloku wschodniego dostały tekst i obsadzone w danej roli przez Rosję. I tak mamy ciągle grac i być takimi służbistami? To jest męczące. Polska chyba nigdy czegoś takiego nie zrozumie. To było takie bezsensu.
Zaczął jednym palcem stukać w klawisz. Dźwięk, który wydawał z siebie fortepian mógł wydawać się taki niezadowolony, trochę zirytowany i niespokojny... Zaczął uderzać w niego z coraz większą siłą i jakby desperacją.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Pon Paź 28, 2013 4:49 am

Spojrzał na niego nieco zdziwiony. Nigdy nikomu nie przeszkadzało to, że nie pokazuje mimiką twarzy tego co czuje, czy nawet to, że się nie uśmiecha. Chwile tak na niego patrzył, trochę nie wiedząc co powiedzieć. Nie znał Polski tak długo i dobrze jak Chin, czy innych braci, więc tym bardziej ciężko mu było się przełamać chociażby do tego uśmiechu.
- Towarzysz niech nie zwraca uwagi na moje zachowanie, ale raczej na to co mówię. Z mojej mimiki towarzysz wiele nie wyciągnie, a co do uśmiechu... - na chwile przerwał, układając myśli - Wszystko od sytuacji zależy. Czy jest powód... Cieszymy się towarzyszu, że możemy u was przebywać, że towarzysz wyciągnął pomocną dłoń. Jednak nie uśmiechamy się, bo martwimy się o to co dzieje się u nas... - Zakończył kolejną, nieco długą jak na niego wypowiedź i spojrzał jak Polska uderza palcem o klawisz. Północ uwielbiał grać na instrumentach, ale głównie potrafił na tych swoich, koreańskich, a taki fortepian jeszcze był dla niego zagadką.
- Towarzyszu...? - spojrzał na niego znów, tylko, że bardziej pytająco. Tak, chodzi o to uderzanie o klawisz.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Wto Paź 29, 2013 11:22 pm

Słuchał go przez chwilę po czym przemówił.
- Czy słowa wypowiedziane bez emocji są coś warte? One sa wtedy tylko puste... W większości przypadkach wyuczone. 
Nic juz więcej nie powiedział. Chyba nie warto dalej drążyć tego tematy, a może po prostu już na to nie miał siły? Raczej to drugie. 
Gdy po chwili milczenia znowu on przemówił uzmysłowił sobie co właśnie robi... Przestał w końcu uderzać w klawisz.
- Dobrze już dobrze. - Spojrzał na niego. - Nauczę cię najpierw coś prostego. Obserwujcie mnie. - Zaczął grać powoli jakaś łatwą melodię. Powtórzył to kilka razy, miał nadzieje, że on chodź trochę coś zapamięta.
- Spróbujcie wy zagrać ten krótki fragment, dobrze? - Uśmiechnął się do niego łagodnie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Sro Paź 30, 2013 6:44 am

Nic już wolał nie mówić odnośnie tematu, który chwilę już w sumie męczyli. Nie to, że nie miał argumentów, ale po prostu lepiej chyba dać temu spokój, przynajmniej jak na razie...
Skinął głową, gdy Polska zaczął mówić o prostej melodii i o tym by go obserwował. Niby nie wyglądało to na trudne jednak pierwszy raz chyba na czymś klawiszowym będzie grał. Zwykle miał do czynienia z innymi instrumentami.
- Już..? - zapytal nieco niepewnie. - Dobrze, towarzyszu. - spojrzał po klawiszach, było ich bardzo dużo i chyba to go myliło i peszyło. Każdy był inny i nieco głupio byłoby od złego grać. Bardziej na zgadywanki znalazł klawisze, od których Feliks zaczął grać. Zaczął niepewnie próbować, ale nie brzmiało to jakoś na spójną melodię. Zbyt wolno trochę je wciskał.
- Nie nadaję się chyba, towarzyszu. - westchnął cicho.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Sro Paź 30, 2013 10:21 am

Może i nie zagrał tego jakoś super, ale czy od razu Kraków zbudowano? Na wszystko jest potrzebny czas. Każdy o tym wie... Chyba jednak nie każdy. Doszedł  do tego wniosku po jego ostatnich słowach.
- Dlaczego od razu zakładacie, że się nie nadajecie? To była wasza pierwsza próba. Pierwszy raz gracie na takim instrumencie. To oczywiste, że na początku nie zagracie jakoś fenomenalnie. Nie możecie sie tylko  poddawać. Pewno mi powiecie, że to błaha sprawa. Co to takiego taka gra na fortepianie raz mi nie wyszło nie mam już chęci to po co dłużej się rozwodzić na ten temat... Ale to właśnie tak nie działa. Bo jesli w czymś tak na pozór błahym się poddacie to co z wielkimi sprawami? Wtedy to już chyba tylko mogiła. - Złapał go za dłonie i się uśmiechnął - Jejku, ale ty masz zimnie dłonie i jak by totalnie trochę zdrętwiałe. Zimno ci. - Zaczął rozgrzewać jego dłonie. - Zaraz spróbujemy jeszcze raz dobrze? Chyba, że już nie chcecie. Tylko wiesz ja uważam, że ty sobie dasz radę. 

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Pią Lis 01, 2013 12:14 pm

Może i jest potrzebny na wszystko, ale patrząc na to jak dużo doświadczenia miał z instrumentami to głupio się czuł grając tak 'nieporadnie' przy Polsce. Choć może i Feliks miał rację...?
- Nawet jeśli to pierwsza próba to i tak.. - mruknął cicho - To kwestia tego, że uczę się tego przy Was, towarzyszu. - chciał coś jeszcze mówić, coś dodać jak Polska złapał ot tak za dłonie i nagle stwierdził, że są zimne. Nawet jakoś tego specjalnie nie odczuł tak naprawdę, dopiero gdy Polska zwrócił na to uwagę to poczuł, że faktycznie mu trochę chłodno.
- Może tylko trochę chłodno. Towarzysz się nie przejmuje. - pozwolił by ten rozgrzewał mu dłonie, ale tylko przez chwilę. Chyba pierwszy raz miał styczność z taką osobą jak Polska. Nawet Ivan pomimo tego, że był Europejczykiem to nie zachowywał się tak. Nie był taki 'bliski' i nie przejmował się aż tak, to było aż dziwne dla Północy.
- W porządku. Chcemy, towarzyszu. - zabrał ręce i sam je potarł, a potem schował je trochę w rękawy, bo trochę się ogrzały. - Towarzysz powie. Czemu się mną tak przejmuje? - spojrzał tak na niego. Jakoś tak wychodziło, że momentami Polska przypominał mu Południe.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Pią Lis 01, 2013 1:18 pm

Nie rozumiał go teraz tak do końca. Czy on się wstydzi przed nim grać? Polska nie jest taki, nie wyśmieje go. To by było  po prostu bardzo głupie z jego strony i nie przemyślane. On doskonale wie, że początki są trudne.
- Nie przejmujcie się tym, że to przy mnie. Ja was nie będę oceniać, ja was nie wyśmieję. 
Tak Polska z pewnością musiał być dla niego specyficzną osobą, ale on taki już był. Starał się być miły i gościnny jak to Polak. Nie chciał by się źle czuł w jego domu i w jego towarzystwie. Dlatego starał się, nie on chciał być po prostu dla niego miły. W zwykły ludzki sposób. Mimo, ze tyle przeżył złych rzeczy to nadal był naiwny i pozytywnie nastawiony do świata. Taki już miał charakter i nikt a ni nic nigdy go już nie zmieni.
- Czemu się tobą przejmuję? Bo ja cię po prostu rozumiem. Na pewno jest ci źle i czujesz się zagubiony a w takim momencie dobrze mieć kogoś kto się tobą zajmie, przejmuje... Ja nigdy nie miałem kogoś takiego. Mnie w złych chwilach zawsze wszyscy opuszczali. Nikt nie pamiętał. Z małym wyjątkiem, ale to i tak nie było na tyle ile bym potrzebował. Każdy potrzebuje ciepła,każdy potrzebuje zrozumienia. Po prostu zwykłych ludzkich odruchów w takich chwilach. - Uśmiechnął się ciepło do niego - Może to trochę i przeszkadza w zyciu, ze tak ciągle się wszystkimi przejmuję, ale ja inaczej nie potrafię. Nie mógł bym zostawić kogoś drugiego w potrzebie nawet jesli nigdy bym za tą pomoc nie dostał nawet zwykłego "dziękuję" - Westchnął cicho. - W prawdzie nigdy nie odwdzięczali mi się... Ale ja tego nie mam nikomu za złe. Robię to co muszę i sam ze sobą czuję się dobrze. Mimo, ze uważają 
mnie za idiotę.
Ponownie się do niego uśmiechnął i zagrał po raz kolejny melodię, której chciał go nauczyć.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Pią Lis 01, 2013 4:52 pm

- W porzadku towarzyszu. - dziwnie sie czul i to masakrycznie. Zawsze to on sie przejmowal blizniakiem a nawet Yao gdy bylo zle, nawet chcial pomagac, a ze byl dzieckiem to troche beznazieja, bo nie mogl wiele. Wysluchal w calosci Polski i poczul sie dziwnie. Mimo wszystko Polska zachowywal sie jakby sie znali juz dlugo i jakby traktuje go jak dziecko? Nawet jesli tak nie bylo to tak sie poczul.
- Towarzysz tylko nie przesadza. - mruknal i potarl twarz, chyba nieco zmeczony byl.. Chociaz zmeczony byl praktycznie caly czas i mial zle samopoczucie, zapewne, nie.. Na pewno przez wojne tak bylo. Posluchal jeszcze raz melodii, postaral sie zapamietac jak najwiecej. Rozejrzal sie po pokoju szukajac zegarka ale ostatecznie spojrzal w okno. Slonce zmienialo swoje polozenie wiec z pewnoscia bylo juz sporo po poludniu.
- Towarzyszu, ktora godzina...? -zapytal gdy Polak skonczyl grac.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Sob Lis 02, 2013 10:21 am

- Dobrze, dobrze. Wiem nadgorliwość gorsza od faszyzmu. - Zaśmiał sie po czym spojrzał na zegarek, który miał na ręce. - Totalnie już jest po szesnastej. Beznadzieja a ja nawet tobie obiadu nie poddałem. A to już po porze obiadowej. - Wstał, złapał go za rękę i ciągnie do kuchni. - Pewno głodni i zmęczeni jesteście.
Trochę był zły na siebie, że zamiast najpierw go ugościć to się zgodził na to całe zwiedzanie domu. W sumie teraz gdy tak szedł z nim do tej kuchni, poczuł głód. Zawsze starał się chodzić najedzony bo gdy poczuł tylko głód wszystkie złe rzeczy mu się nagle przypominały.
Wszedł z nim do kuchni i posadził na jednym z drewnianych krzeseł przy niewielkim stole. 
- Co byście zjedli? 
Tak on jeszcze nie wpadł na to, że on ma inną kuchnię a Hyung inną. I z pewnością nie umiał by ugotować żadnej potrawy która podał by mu jago towarzysz, ale to nic. A tak z drugiej strony Polak potrafi... Wszystko.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Sob Lis 02, 2013 12:54 pm

Nie skomentował pierwszych słów, bo nie orientował się zbyt dobrze w temacie faszyzmu, ba, słyszał to określenie może parę razy i... nic więcej.
- Właściwie to zapytałem tylko z ciekawości towarzyszu. Nie przejmujcie się tak. - Nagle znów został złapany za rękę, ale tym razem pociągnięty, więc chcąc nie chcąc trzeba było odejść od instrumentu i pójść za Feliksem. On sam nie czuł się jakoś specjalnie głodny, może to kwestia jeszcze stresu, że nie odczuwał tego tak? Choć u siebie raczej niewiele jadł i rzadko, bo ciągle siedział przy Umiłowanym Wodzu Kim Ir Senie i pomagał mu w czym mógł, a kraj się idealnie rozwijał. Przynajmniej do czasu wojny, bo trzeba było się przestawić na stan wojenny i wiadomo jak to wtedy wygląda. Wszystkiego więcej się ciągnie na wojsko niż na ludzi, a i trzeba jeszcze się opierać bardzo na innych. W tym momencie bardzo się cieszył, że ma Chiny, ZSRR, Polskę i resztę, której nawet jeśli nie widywał, to wiadomo, że byli i coś podesłali, nawet jeśli towarzysz Ivan kazał to robić.
Posadzony i tak otwarcie posadzony trochę się peszył. Nawet wszelkie pomysły mu z głowy uleciały co mógłby Polska zrobić.
- Towarzysz sam zadecyduje. - to chyba była jedna z bezpieczniejszych odpowiedzi jak nie wiedział co powiedzieć.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Nie Lis 03, 2013 11:19 pm

Zaczął sie zastanawiać co by mógł mu zrobić. Jakoś zbytnio nie miał pomysłu. Najpierw zaczął obczajać co w ogóle jest w tej kuchni. Nie było ona jego więc nie zbyt wiedział co tu znajdzie.
- Zjecie pierogi? W sumie każdy lub pierogi. One są totalnie pyszne! 
Nie czekając na odpowiedz zabrał się do gotowania. Był prawie pewny, ze mu to danie posmakuje. No totalnie chyba każdy robi pierogi ruskie. A jak nawet nie lubi to polubi, co za problem. W sumie i tak nie za bardzo mógł mu zrobić co innego. Nie było za wiele składników w tym domu a na pierogi to nie trzeba za wiele niczego. 
Westchnął cicho. Nie ma co super urodziny. Spędza je z osobą, której praktycznie nie zna i to jeszcze przy lepieniu pierogów. W pewnym momencie wydało mu się to trochę zabawne. Nawet by sie roześmiał, ale tak z drugiej strony to i w sumie sensu nie ma.
- Mam nadzieje, że nie jesteście bardzo głodni teraz bo to może jeszcze trochę potrwać.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Pon Lis 04, 2013 4:47 am

Przyglądał mu się, jednak bez przesadzania. Wiedział, a przynajmniej tak mu mawiano, że nie powinno się zbytnio przyglądać innym, bo może to być dla nich nieprzyjemne. Nawet jeśli Polska jest Polską i nie wygląda by mu to przeszkadzało, wolał nie przesadzać.
- Pierogi? - trochę nie wiedział co to jest, ale nic, marudzić nie będzie w niczym. Gdy je zobaczy z pewnością porówna je do swoich pierogów, mandu lub mandukuk i od razu załapie.
- W porządku, towarzysz się nie śpieszy. - otworzył notes, poniekąd bardziej był to noteso-kalendarz, bo i pozaznaczane miał co ważniejsze dni i w ogóle. W sumie przejrzeć chciał to ot tak, zająć czymś ręce. Gdyby wiedział, że to dzisiaj Polska ma urodziny to by mu złożył życzenia i może jakoś inaczej zachował, ale, że nie wie to co poradzić...? Nagle Polska się roześmiał, ale wolał się w to nie wdrążać, zdążył na tyle poznać, a raczej obserwować Polskę, że mało co go momentami dziwiło, choć i potrafił również zaskakiwać.
Zaczął coś notować w tym notesie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Pon Lis 04, 2013 2:22 pm

Robił tak i robił... Po jakimś czasie spojrzał na niego i trochę go zaniepokoił ten widok. Co on takiego notuje? Niezbyt dobrze mu się to skojarzyło. Chyba będzie musiał bardziej uważać co mówi. Nie powinien być tak bardzo wylewny, ale co poradzisz on już ma taki charakter.
- Co wy piszecie?
Wyjątkowo go to zirytowało i zabrał mu ten notes. Teraz się cieszył, że nic nie wspomniał o swoich urodzinach. W końcu to dzisiejsze święto jest zakazane, nie wolno go obchodzić. A jeśli on spisuje wszystkie jego słowa a później będzie chciał wykorzystać to przeciw niemu? Trochę ta myśl go przeraziła. 
W sumie jak by to było coś mega ważnego i jakieś pismo na niego to pewno by przy nim nie pisał, ale tak z drugiej strony Polska był już trochę przewrażliwiony. Spojrzał co jest tam zapisane i go to nie interesowała, ze to jego prywatna rzecz. A tam były tylko same jakies dzikie znaczki?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Pon Lis 04, 2013 5:46 pm

Jemu nie przeszkadzało, że Polska dużo mówił. W sumie nawet w tej sytuacji było nieco korzystne? Posłucha sobie, za wiele nie będzie musiał mówić i dobrze będzie. Trochę bardzo jak Yongiem... Pokręcił głową gdy znów sobie skojarzył ich ze sobą. Nagle usłyszał pytanie, dosyć nieciekawym tonem i to tak nagle. Aż go przeszły dreszcze i miał chwile zwątpienia w to co robi, a tu nagle notes wyciągnięty jest z jego rąk. Początkowo był zdziwiony i zmieszany, ale zaraz później spojrzał na Polskę z nieukrywanym fochem.
- Piszemy towarzyszu. To chyba nie zbrodnia. Oddajcie. - wyciągnął po notes rękę. Był święcie przekonany, że Feliks mu to od razu odda. Wyraźnie był zaniepokojony tym, że może ten czytać co pisze, jakoś zapomniał, że przecież mają inne alfabety.
- Nie wypada tak robić, towarzyszu! - stwierdził, gdy ten zaczął patrzeć na litery, a raczej na te dzikie znaczki (xD).

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Pon Lis 04, 2013 6:01 pm

- Pisać możecie tylko zależy co piszecie... - Teraz już w ogóle nie był miły ani sympatyczny jak wcześniej. - Zapisujecie każde moje słowo? - Przybliżył się do niego. - Nie krzyczcie na mnie w moim własnym domu...
To prawda nie rozumiał nic a chciał zrozumieć. Usiadł na przeciwko niego przy stole. Był naprawdę ciekawy czy Korea bawi sie teraz w jakiegoś cholernego szpiega czy coś. Po co on tyle gada? On zawsze tyle paplał i pala nada. Druga wojna chyba nic go znowu nie nauczyła. Chodź w sumie jak go przesłuchiwali to nic nie mówił Niemcowi. Ale tylko to był jeden wyjątek.
- Macie mi powiedzieć co tu jest... I to bez kłamstwa. Nienawidzę gdy ktoś kłamie, brzydzę sie takimi osobami. Bo jeśli tu jest coś o mnie i wy to będziecie chcieli przekazać wiadomo komu to zobaczycie jaki naprawdę potrafię być. A tego byście nie chcieli.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Pon Lis 04, 2013 6:17 pm

Obserwował go cały czas. Poniekąd może i by zareagował podobnie, gdyby to Polska u niego był i nagle pisał. Choć co w tym dziwnego? Przecież gdyby zapisywał wszystko co mówi to by już dawno zaczął to robić, albo coś. Nie ma pamięci by takie coś robić.
Zrobił minę jakby chciał Polsce powiedzieć dokładnie co o tym jego pomyśle myśli, ale zachował to ostatecznie dla siebie. Niby był spokojny, ale w takim momentach robił się aż nadto impulsywny i czasem później żałuje co mówi. Wziął głębszy wdech, by sie nieco uspokoić.
- Jest o was, ale i o nas, nie mamy zamiaru tego nikomu przekazywać. - taka była prawda. Zapisywał sobie rzeczy jakie po kolei tu napotkał, ba, nawet szybko i trochę byle jak naszkicował fortepian, przy którym byli już jakiś czas.
- Ostatnimi czasy zapominamy wiele, chcemy w ten sposób pamiętać. - mruknął i spojrzał przelotnie na notes. Notował sobie nawet fragmenty z podróży tutaj, niechciałby go stracić, ale był przygotowany na to, że jeśli Polska mu nie uwierzy to albo go zabierze, albo spali. Wiele rzeczy już tak go Ivan i Yao pozbawili i był wręcz przewrażliwiony już na tym punkcie i w tym momencie miał do siebie duży żal, że myślał, że Polska jest inny.
- Zresztą i tak zrobicie pewnie jak chcecie, towarzyszu.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Pon Lis 04, 2013 6:41 pm

Wysłuchał go i trochę mu się głupio zrobiło. Chyba naprawdę jest trochę przewrażliwiony. Spojrzał jeszcze raz na ten notatnik i faktycznie były zarysy fortepianu. Czyli to jakby taki jego pamiętnik. Trochę nie fajnie się stało, ale i tak nie przeczytał bo nic nie rozumie. Takie znaczki to nie dla niego.
- Wybaczcie trochę przewrażliwiony jestem. - Jak by nie było to mu uwierzył. - To wszystko przez te wojny. Niby mam wrażenie, ze jestem ciągle taki sam, ale i tak coś sie zmieniłem. - Oddał mu ten notes - Przepraszam, ma nadzieje, że cię tym nie uraziłem zbytnio.
Znowu wstał. Nie był teraz pewny czy może mu ufać. Ufał wielu osobą a to zawsze kończyło sie tak samo, ale może teraz będzie inaczej. Taką zawsze miał nadzieję.
Wrócił do lepienia pierogów, ale jeszcze przed tym zrobił mu herbaty by tak nie siedział bidny przy pustym stole. Poddał mu ją z uśmiechem po czym wrócił do lepienia. Szło mu to wszystko dość szybko i sprawnie. Więc już po chwili zaczał gotować pierwsze pierożki.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Pon Lis 04, 2013 7:34 pm

Milczał przez cały czas nim Polska mu nie oddał notesu, który w pierwszym odruchu chciał schować, ale ostatecznie położył go na stole, nadal trzymając na nim rękę.
- W porządku, towarzyszu. Pierwszy raz u was jestem i jeszcze prowadzę wojnę, macie prawo mnie podejrzewać. Też bym was podejrzewał, gdyby towarzysz był u mnie. - mimo to nadal na niego nie patrzył, tylko gdzieś w ścianę. Mimo wszystko był urażony, nawet jeśli Polska nic nie rozumiał z tego notesu.
Spojrzał na niego gdy znów zaczął się krzątać po kuchni i skinieniem głowy podziękował za herbatę, którą dostał. Cały czas na niego patrzył, mając w rękach naczynie, które powoli obracał w dłoniach podczas przyglądania się. W momencie gdy Feliks zabrał mu notes zaczął żałować, że czuje się tak swobodnie tu, nawet jeśli i tak spiny łapie, bo przecież nie chciał mieć na głowie lekcji pt "jak się zachowywać u innych by dobrze sie prezentować". Jednak po odzyskaniu go, a co ciekawe usłyszeniu przeprosin jego tok myślenia znów przeskoczył na kolejny tor. Polska nie przypominał za bardzo Ivana, tak to widział przynajmniej Północ. Napił się trochę herbaty, by nie było, że nie ruszył, no i wstał. Podszedł do niego by spojrzeć co on tam robi.
- Mandu...?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Pon Lis 04, 2013 7:51 pm

Miał nadzieje, że nie będzie az tak bardzo urażony zaistniałą sytuacją. Nie chciał by ich stosunki były złe. Po prostu tak wyszło z tym notesem. Ale sam też powiedział, ze też by go podejrzewał. To chyba jest można powiedzieć oczywiste. Jak dla niego to w sumie nic wielkiego sie nie stało. I tak nic nie przeczytał tylko sie zapytał co tam jest. Może i mało grzecznie i trochę nie miło, ale i tez nie najgorzej. Potrafił być o wiele gorszy.
Zaczął wyjmować pierogi gdy nagle obok niego pojawiła się Korea. Całkowicie nie zrozumiał co on do niego powiedział. 
- Nie mam zielonego pojęcia co powiedziałeś, ale pierogi zjesz tak? 
W sumie nie ma wyjścia, nie po to tu tyle sterczał i tego lepił by ten teraz mu nie zjadł i nie daj Boże by zaczął marudzić. To znając życie to by trochę po marudził, ale i tak zrobił by mu coś innego do jedzenia. 
- Dobrze to siadajcie zaraz wam poddam. Ile byście zjedli? - Nie czekając na odpowiedź nałożył mu dziesięć, jeszcze wziął sztućce i położył gotowe danie na stole - Mam nadzieje, ze będzie ci smakowało! Starałem się.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach