Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Pon Lis 04, 2013 8:08 pm

Zaistniała taka sytuacja no i co zrobić? No nic. Jednak zapewne dała im obu w jakiś sposób do myślenia.
Stał tak obok niego i przyglądał się temu jak Polska gotuje.
- Wychodzi na to, że mandu, to po waszemu pierogi, towarzyszu. - mruknął bardziej do siebie i nie, marudzić nie miał zamiaru. On nie był Południem by co rusz mu nie pasowało. Dlatego też tylko kiwnął głową, że zje. Nie zdążył odpowiedzieć, a już Polska zaczął ładować pierogi na talerz, w skrócie można powiedzieć, że Północ zatkało.
- Mamy rozumieć, że to wasze, tak, towarzyszu? Bo zjecie także, prawda? - jemu by nawet i dwa, lub trzy starczyły i byłby zadowolony, a tu cały talerz, ba, nawet nieco wystawały poza. Usiadł na krześle obok, uznając po prostu, że to porcja dla Polski, bo przecież też był głodny, prawda?
- Pewnie będzie, towarzyszu. Dawo nie mieliśmy okazji jeść mandu... Choć wy trochę inaczej je robicie. - spojrzał na to co Polska kładzie obok talerza, na sztućce... Zachód i ich sposoby jedzenia, tak...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Pon Lis 04, 2013 8:28 pm

- Nie to dla was. - Przysunął bliżej niego talerz i sztućce - Ja sobie zaraz nałożę. - Poszedł też sobie po pierogi. Nałożył ich tyle samo co jemu i wrócił do stołu. - To są pierogi ruskie a nie mandu. - Ta nazwa tych pierogów teraz tak bardzo pasuje, że masakra. - Może i są podobne, ale śmiem twierdzić, że smakują inaczej. - Uśmiechnął się do niego. - To spróbujecie i przekonajcie sie czy podobny smak. Ja to raczej nie bedę miał porównania. To smacznego. - Nabił jednego pieroga na widelec i zaczął jesć.
Patrzył tak na niego co jakiś czas. W sumie bardziej czekal na jego reakcję jak zje już jednego pieroga. Miał nadzieje, że nie będzie nimi pluł, a jak by nawet, to to było by bardzo zabawne.
- Co będziecie chcieli robic po obiedzie? Pewno pójść spać prawda? W końcu mieliście długą i męczącą podróż. 
On jadł pierogi bardzo szybko tak jak by miał mu je ktoś zaraz zabrać. To było już bardziej z przyzwyczajenia. Zawsze tak jadł. Zbyt długi czas głodował i teraz jak widział jakieś jedzenie to wolal je zjesc szybko i napchać się tyle ile tylko się da. Myślał, ze przez to będzie najedzony na zapas, ale to niestety tak nie działało.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Wto Lis 05, 2013 12:25 pm

To go teraz szczerze zaskoczył. Patrzył tak na te pierogi i patrzył... One go chyba przerosną i to go teraz bolało. Nie wiedział jak Polska zareaguje, jak zostawi kilka. To przecież nie do pomyślenia! Nawet u niego jest tak, że nakłada się tylko tyle ile zdoła się zjeść by nie przedobrzyć. Lepiej nie dojeść niż zostawić. Do tego te całe metalowe cosie, których bardzo nie ogarniał.
- Wyglądają jak moje mandu. - stwierdził, chociaż był pewny, że raczej inaczej smakują. Co kraj to inaczej. Nawet te Dżapońca inaczej smakowały, chińskie inaczej.
- Smacznego. - mruknął patrząc jak Polska zabrał się za jedzenie. Wziął widelec w całą dłoń, bo jak inaczej to trzymać(?) i spróbował zrobić jak on, ale zjeżdżał mu ciągle.
- .... - trochę go to irytowało i niewiele brakuje jak zostawi to w cholere...
- Raczej skończyć oglądać dom, towarzyszu, jednak jeśli wolicie mieć chwilę dla siebie to sami obejrzymy. - zerkał jak szybko Polska je, a on sam nawet jednego nie tknął, bo nie ma jak!

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Wto Lis 05, 2013 2:36 pm

Patrzył na jego poczynania z lekko otwartymi ustami. Jak on trzyma ten widelec? W prawdzie to wszystko wyglądało przekomicznie. Nawet w pierwszej chwili chciał się roześmiać, ale tego nie zrobił tylko lekko się uśmiechnął. 
Po chwili zaczął się zastanawiać dlaczego on nie umie operować sztućcami, czyżby tam u nich jadło sie rękami? Przyjrzał mu się i po chwili zrozumiał. W końcu on też jest taki chińczykowaty co nie? Jest tak jakby Azjatą prawda? A ci tam to jedzą takimi śmiesznymi kijkami. Tylko skąd on mu je weźmie. Raczej nie było szans by je dostać. A niech idzie sobie na dwór i z drzewa urwie jakieś gałązki może to sie nada.
- Kiedy wy nic nie zjedliście. Bo wy jecie takimi tymi. No te takie małe chude kijki. - Chwila zastanowienia. - Nie batuta... Tylko... O wiem pałeczki! - Ucieszył się, ze w końcu sobie o tym przypomniał. - U mnie takiego czegoś nie ma. A widelec łapie się tak. Bardziej w palce a nie całą dłonią - Pokazał mu jak ma to zrobić. - A jak sobie nie dacie rady to mogę was nakarmić nie ma problemu. - Zaczął sie szczerzyć.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Wto Lis 05, 2013 3:01 pm

Był na tyle skupiony walką z widelcem, że praktycznie nie zwracał uwagi na to, że Polska ma z niego ubaw. Zapewne gdyby to dojrzał to odłożyłby widelec i koniec kabaretu.
Chude kijki...?
Powtórzył w myśli i spojrzał na niego nieco dziwnie. Zwał jak zwał, ale tymi kijkami to go zgasił całkiem.
- Tak... Pierwszy raz w ten sposób jemy, towarzyszu. - już nie maltretował tego pieroga. Odłożył ten widelec na bok i cicho westchnął. Chwila przerwy, totalnie. Słuchał tak jak mu tłumaczył 'jak jeść' to było cholernie dziwne.
- Damy sobie radę. Nie mamy pięciu lat, towarzyszu. - tak był już poirytowany i nieco sfochany na ten widelec. On serio pójdzie sobie zrobić te pałeczki... Kombinuje kombinuje i ostatecznie znów położył na bok.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Wto Lis 05, 2013 3:27 pm

Znowu patrzył na jego poczynania z uśmiechem. Wyglądał tak słodko i nieporadnie, aż to trochę Polskę rozczuliło. 
- Oj towarzyszu wy za grosz cierpliwości nie macie. To źle, bardzo źle. Państwo musi być cierpliwe bo inaczej będzie źle. - Może i nie ma pięciu lat, ale teraz tak trochę się zachowuje. - Spokojnie damy radę i nie pozwolę wam głodować - Nabił jednego pieroga na widelec. - Otwórz buźkę. 
Tak on miał zamiar go nakarmić i nie wiedział w tym nic dziwnego.Chciał mu tylko pomóc i nie traktował go w ten sposób jak dziecka. W prawdzie był troche zdziwiony tym, ze nie daje sobie rady jeść widelcem. To na pewno o wiele łatwiejsze niż te pałeczki. Tak przynajmniej się Polsce zdawało. A tak z drugiej strony to dla Polski na pewno jedzenie tymi chudymi kijkami bylo by naprawdę ciężkie. 
Uśmiechał się do niego radośnie i czekał kiedy ten otworzy usta. Czy w ogóle będzie chciał. Miał nadzieje, ze mu się tu zaraz nie obrazi.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Sro Lis 06, 2013 1:28 pm

Słodki i nieporadny Północ, to chyba mało realne, chyba, że śpi. (xD)
Spojrzał na niego i posłuchał i zaraz odpowiedział - Jesteśmy cierpliwi towarzyszu. Bardziej niż myślicie. - może się zachowuje jakby miał pięć lat, ale jakby się Polska zachował z pałeczkami? Da się to wybaczyć, bo i tak był cierpliwy i próbował.
Popatrzył na niego jak na głupka, albo jakiegoś niespełna rozumu. Co on w Chińczyka się bawi, że będzie go karmił i jeszcze ten tekst "Otwórz buźkę". Może i się nie obrażał, ale jednak.. była to pewnego rodzaju ujma dla niego.
- Damy sami radę, towarzyszu. - odwrócił głowę, nie, nie pozwoli na to by on go karmił. O nie. On się sam nauczy!

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Sro Lis 06, 2013 2:20 pm

Teraz to było trochę realne. On i tak jest słodki i tak (xDD)
W końcu nie wytrzymał i się roześmiał. Jakoś tak bardzo bawiła go ta sytuacja. Z pewnością nie śmiał sie złośliwie nic z tych rzeczy. Po prostu ta cała sytuacja była taka zabawna. 
Pewno Polska to samo by robił z pałeczkami. Tylko pewno on by w końcu nabił tego pieroga na te dwa kijki i tak jakoś jadł. Albo co było bardziej prawdopodobne zjadł by rękami. Przypomniał by sobie chociaż czasy szlacheckie.
- Oj dobrze nie gniewajcie się. Chciałem tylko pomóc. - Szczerzy się i kij, ze ma z niego polewkę. - To pokażcie mi jak jecie sami. Jestem bardzo ciekaw jak wam to teraz wyjdzie. - Oparł głowę na ręce i tak intensywnie się w niego wpatrywał. - Pokażcie, że dajcie sobie radę.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Nie Lis 10, 2013 4:50 am

Już nie wiedział, czy Polska śmieje się z sytuacji, niego, czy może cholera wie czego jeszcze mógłby innego... Siedział tak odwrócony do niego bokiem nadal i ani myślał się ruszać. Do czasu aż Polska się nie zaczął wgapiać.
- Towarzysz przestanie i nas nie podpuszcza. - burknął i usiadł normalnie wziął znów widelec i tak myśli. Patrzy na Feliksa i tak sobie myśli dalej po czym dumnie się wyprostował.
- Damy radę towarzyszu. - wziął jego widelec, bo Polska już zjadł swoje i nic z nim nie robił, więc nie było mu to już potrzebne. Złapał oba widelce niemal jak pałeczki, bo jednak były cięższe od drewana i nie okrągłe i jeszcze wiele innych różnic można tu dodać bez problemu. Po czym po prostu trzymając tak pałeczki złapał pieroga, który nadal się próbował wyślizgnąć, ale jednak udało się tym razem bez większych problemów, mało kiedy mu jedzenie uciekać próbowało? - bez skojarzeń dziwnych. Zjadł tego pieroga w końcu.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Wto Lis 12, 2013 12:04 am

Patrzy tak na niego i na początku totalnie nie ogarnął. Zrobić z widelców pałeczki? Ale jak to to tak? To To było trochę dziwne. 
Podobno to  Polak potrafi a okazało sie, ze Koreańczyk też potrafi!
- Jesteście pomysłowi. - Zaśmiał się. - W sumie mogliście ze soba przywieźć pałeczki. Chyba widzieliscie, jak jada się w Europie prawda?
W sumie dobrze, że on rozwiązał ten problem. Tak to pewno by się pokłócili o to, by Polska go nie karmił. A tego on nie chciał. A tak to nikt się nie będzie denerwował, on nie bedzie chodził glodny i wszystko cacy. 
- Towarzyszu chcecie po posiłku iść spać? 
Chyba raczej na pewno musi być zmęczony.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Wto Lis 12, 2013 12:20 pm

No ba, że Koreańczyk też potrafi. Jak tak posiedzi z Polską dłużej to mu się jeszcze bardziej kombinatorstwo udzieli i to dopiero będzie.
- W natłoku zdarzeń zapomniałem, towarzyszu. - on się nie miał zamiaru z nikim kłócić, a tym bardziej z domownikiem. Sobie tak je te pierogi dzikie, dla niego są dzikie.
- Już się towarzysz pytał. W sumie jesteśmy zmęczeni, ale... w nocy nie uśniemy, towarzyszu. - je sobie dalej i męczy te pierogi. Serio to dla niego za dużo.
- Różnią się od moich towarzyszu. - mówi o pierogach. Ale mu smakują. Dziwnie, ale mu smakują. Mało ostrej przyprawy i bardzo kimchi mu brak, ale nie marudzi. Jeszcze nie, jeszcze się nie zaklimatyzował.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Sro Lis 13, 2013 4:45 pm

Pokiwał głową na znak, że rozumie. W końcu jak jest wojna to trzeba szybko się pakować i jak coś sie zapomni to w sumie naturalna rzecz. 
- Ano może pytałem, po prostu zapomniałem. - Zaśmiał się cicho. - Az tak bardzo się różnią? W sumie jak byście mnie nauczyli to z pewnością mógł bym wam zrobić takie jakie w jecie. 
Patrzył tak na niego. Widzac było po nim, że trochę meczy. Jak dla Polski to nie było tego aż tak duzo. Jak się je to trzeba się najeść, a nie później chodzić głodnym.
- Jak już nie możecie to nie jedźcie. Nie ma problemu. - Po tych słowach wstał, wziął swój talerz i poszedł go wymyć. Znowu odwrócił sie w jego stronę. - Może chcecie jeszcze herbaty? A może kawy? Totalnie nie uwierzycie, ale serio dali mi kawy. - Uśmiechnął się  szeroko. - Chyba, że wolicie coś mocniejszego. Generalnie to tu jest cała szafka wódki.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Sro Lis 13, 2013 5:15 pm

No i odpowiedź jest czemu zapomniał ich zabrać. W sumie też zapomnieć to rzecz naturalna, więc się nie odezwał na to tylko zjadł kolejnego pieroga, no i tak z pięć mu nadal zostało. Nawet jeśli chwile temu wziął pałeczko-widelce to w całkiem szybko jadł.
- Inaczej ciasto i inny farsz, towarzyszu. Możemy nauczyć jeśli towarzysz chce, ale towarzysz nie musi się tak męczyć dla nas. - może i dla Polski naturalnym było przeprosić i zostawić jak się nie mogło zjeść, ale nie u Północy. Tam to co najmniej obrażenie kogoś niedojedzeniem, więc on będzie siedział i cały dzień aż to skończy.
- Damy radę towarzyszu. - mruknął i zawahał się czy wziąć pieroga czy nie, więc ostatecznie tylko odprowadził Polskę wzrokiem do zlewu i jednak męczy tego pieroga.
- Nie, dziękujemy towarzyszu. Nie będziemy się tak naprzykrzać. - popatrzył tak na niego - Wódka? Nie bardzo wiemy co to, towarzyszu. - oni tam wódki nie mają, znaczy mają wódkę, ale nie taką jak Polska i jeszcze inaczej nazwaną to w ogóle. I tak bardzo: "dostałem kawę!' a szafkę wódki ma(xD).

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Sro Lis 13, 2013 5:53 pm

Patrzył tak na niego jeszcze przez chwilę. Dziwło go to, że on ciągle je mimo tego, ze nie może. Polska by się nie obraził. W końcu to zrozumiałe, że jak nie można czegoś zjeść to nie można i już. Ale jak on tam sobie chce.
Posłuchał go chwile i teraz naprawdę go zagiął. Jak można nie wiedzieć co to jest wódka? Myślał, że nie ma takiego człowieka na świcie.
- A wami się podobno Rosja zajmował i zajmuje, to powinniście wiedzieć co to wódka. - Przysiadł znowu na krzesełku. - Wódka to taki bardzo znany alkohol u mnie. W pewnym momencie uznał byś to za wodę, bo jest przezroczysta, ale po wypiciu byś sie dziwił. - Zaśmiał się. - U mnie bardzo dużo ludzi to pije. Chcecie spróbować?
Takie czasy, ze łatwiej było dostać wódkę niż kawę.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Sro Lis 13, 2013 6:18 pm

A on tak bardzo woli nie wiedzieć czemu on taki zdziwiony. Lepiej nie. Nie męczy już tego pieroga tylko tak siedzi i siedzi, a nuż zachce się później i zje, nawet jak będzie zimny.
- Może i zajmuje, towarzyszu, ale bardziej skupiam się na tym co mówi niż na tym co by pił. - zastanowił się no i kojarzy mu się to z ryżowym sake, cóż.. Co kraj to nazwa, poza tym przecież tak samo został zaskoczony tymi pierogami.
- Rozumiem, to coś podobnego u mnie jest towarzyszu. - pokiwał głową, że zaskoczył o co mu chodzi, ale nie był przekonany czy chce próbować to pić.
- Może później, towarzyszu. - miał w końcu naprawdę dość i odłożył te widelco-pałeczki z westchnięciem. - Wybaczcie, ale nie damy rady. - czuł się serio głupio.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Sro Lis 13, 2013 7:06 pm

Trochę byl tym zdziwiony, ale cóż...
- Przecież Rosja chodzi prawie cały czas napruty. A zresztą nie ważne. - Machnął ręką od niechcenia.
Gdy ten powiedział, ze może później sie napiją. To już chciał wyjechać z tekstem, że jak to on sie w takim dniu z nim nie napije. Powstrzymał się bo w końcu on nie wiedział, ze ma dzisiaj urodziny. I wolał mu tego raczej nie obwieszczać.
- To nic. - Zabrał talerz. - A przynajmniej ci smakowało? - Zaczął myć wszystkie naczynia i inne rzeczy, które używał do robienia pierogów. - Mam nadzieję, ze tak.
Gdy skończył wszystko myć, przysiadł znowu na krześle i skończył pić herbatę, którą zrobił sobie wcześniej.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Wto Lis 19, 2013 9:30 am

Nie skomentowal. Wolal nie. Obserwowal go tylko jak myl i napil sie herbaty, ktora.... Nawet ona byla inna! Nieznacznie sie skrzywil bo przyzwyczajony do calkiem innego sposobu przygotowania. Jednak krzywil sie na tyle krotko, ze Polska tego nie mogl zauwazyc.
- Tak, smakowalo. Towarzysz umie dobrze gotowac. - stwierdzil niby z grzecznosci ale zarazem to tez byla prawda. Fakt, rozni sie wszystko, a pierogi to w ogole inne ciasto i farsz ale i tak bardzo dobre.
Patrzyl tak na niego gdy usiadl, trzymal kubek z herbata caly czas, ale opornie mu troche szlo picie.
- Towarzysz opowie cos wiecej o sobie?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Wto Lis 19, 2013 10:52 am

- Miło słyszeć naprawdę. - Uśmiechnął się do niego.
Jego pytanie trochę go zaskoczyło. Nie wiedział czy to taki dobry pomysł by mu coś opowiadać o sobie. Pewno znowu to wszystko zapisze i Bóg jeden wie co z tym dalej zrobi. A tak w sumie to co on ma o sobie mówić? Jak chce coś więcej to niech przeczyta jego historię, ona akurat jest dostępna dla każdego.
- W sumie co byście chcieli wiedzieć? Nie jestem ciekawą osobą, nie ma co opowiadać. - Nie wcale. - Skoro w sumie chcecie, to zadajcie jakieś pytanie... Tak by było mi łatwiej. Chyba, ze chcecie bym streścił wam cała moją historię. - Roześmiał się. - A to by trochę nam zajęło. Trochę się tego nazbierało. 
Mimo tego co powiedział i tak nie był tak do końca przekonany, czy warto mu mówić coś więcej o sobie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Wto Lis 19, 2013 1:32 pm

No juz leci do biblioteki i bierze ksiazke i czyta. Zwlaszcza jak ni cholery po polsku nie rozumie...
Przygladal sie mu caly czas, tak samo przed zadaniem pytania jak i po zadaniu. W sumie sam nie do konca wiedzial co chcial uslyszec, a moze chcial? W sumie streszczenie historii zle by nie bylo, ale zarazem jesli Polska ma historie tak dluga jak on sam to powodzenia. Posiedza do ladnego wieczora. Choc jakby na to nie patrzec to i tak niebawem bedzie slonce pewnie zachodzic. Westchnal w duchu i tak na niego dalej patrzy.
- Moze towarzysz opowie po prostu w skrocie wiekszosc? Albo... Ze tak powiem kulture? Bo jak zdazylem zauwazyc, towarzysz sie znacznie rozni ode mnie...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Wto Lis 19, 2013 3:24 pm

Jeśli on mu ma opowiadać całą swoją historię, nawet w streszczeniu i do tego kulturę i obyczaje... To serio zajmie im to dużo czasu, z pewnością do samej nocy.
- Dobrze mogę ci opowiedzieć... W sumie to nawet miłe, że chcecie o mnie coś wiedzieć. Większości osob nie interesuje się moją historią i obyczajami. 
Usiadł sobie wygodniej i przemówił na nowo.
- Umownie jest przyjęte, ze powstałem w 966 roku. Tego roku a dokładniej 14. kwietnia przyjąłem chrzest. Stałem się państwem katolickim i dzięki temu miałem troche spokoju, nikt już na mnie nie najeżdżał i nie chciał nawracać. Wszystko było w miarę w porządku.... Stoczyło się kilkanaście bitw, po kilku latach w końcu doczekałem się pierwszego króla, póxniej było ich coraz wiecej... Aż doszło do rozbicia dzielnicowego... Wtedy zaczęły się problemy, byłem rozbity na dwa wieki. Osłabłem trochę, ale też nie było najgorzej. W tym czasie pojawili się Mongołowie i chcieli podbić mnie i nie tylko, ale razem z Wegrami udało mi się ich pogonić. Również zacząłem sie bardzo kłócić z Prusem, jak on mnie ciągle irytował. Były kolejne bitwy... Najczęściej biłem się w tedy z Prusem, Litwą i Czechem... Przez to również zmieniały się moje granice. W końcu nadszedł 1320, zostałem zjednoczony... W sumie tylko to się zmieniło, bo wszystkie stare problemy i wrogowie zostali. Moze prócz tego, że zawarłem kilka unii z Węgierką. Gdy byłem razem z nią było super... Aż do czasu jak umarł Ludwig Węgierski i pozostawił tylko po sobie swoją córkę. Wtedy to był wielki problem i pierwszy raz w mojej historii kobieta została królem. Była bardzo dobrym królem, duży nacisk kładła na naukę i wykształcenie. Zafundowała nawet uniwersytet. Tylko wiesz, jak to kobieta król? Mimo wszystko tak nie mogło być... I do tego na głowie jeszcze ten przeklęty Prusak, trzeba było go jakoś utemperować. I wtedy pojawił się on, Litwa. Zawarłem z nim pierwszą Unię w Krewie. Jego król ożenił sie z moją królową i automatycznie to on zaczął panować. Miedzy czasie było kilka innych unii, aż w końcy nadszedł dzień na, który tak długo czekaliśmy... W 1410 była bitwa pod Grunwaldem... Ja i Litwa przeciwko Prusowi znaczy on wtedy nazywał się Zakonem Krzyżackim. Pokonaliśmy go, dosłownie zmiażdżyliśmy, nawet udało nam sie zabić jego szefa... po tym wydarzeniu dał sobie spokój i nawet już był spokojniejszy. W prawdzie w późniejszych latach jeszcze trochę skakał, ale nie było tak źle. Po tym wszystkim w roku 1525, stało sie coś jeszcze lepszego niż bitwa pod grunwaldem. Bowiem był to Hołd Pruski. Prus stał sie moim lennem i mogłem w końcu nad nim panować. Następnie w 1569 ja i Litwa zawarliśmy Unię Lubelską... Była to ostateczna unia i dzięki niej oficjalnie powstało państwo o nazwie Rzeczpospolita Obojga narodów. I wtedy byliśmy totalnie zajebiści, ogromni i nie pokonani. Wszyscy sie z nami liczyli i oczywiście bali. To wszystko trwało przed ponad 4 wieki. W tym czasie udało nam sie powtrzymać najazd szwedów, teraz wszyscy na to mówią Potop Szwedzki, stoczyć Bitwę pod Wiedniem... I dokonaliśmy jeszcze wiele innych wspaniałych rzeczy. Aż w nadszedł najgorsze lata w moim życiu... Ech, nadszedł 1772 rok, pierwszy rozbiór... Później drugi... Aż w końcu ostatni trzeci. To nie tak, że nie walczyłem nic nie robile. Robiłem wiele, ale Austria, Prusy i Rosja byli po prostu silniejszy. Zniknąłem na 123 lata. W czasie tych lat udało mi sie zorganizować trzy powstania, które były totalną porazką, ale walczyłem nadal... Do czasu aż nadszedł 1914, wybuch pierwszej wojny światowej. To była dla mnie nadzieja i czułem, ze w końcu powstanę i tak sie stało... w 1918 zakończyła się wojna. 11.11 odzyskałem wolnosć i byłem już samodzielnym państwem. Było to moje pierwsze zwycięstwo po tylu latach i wtedy postanowiłem, ze tego dnia będę obchodził swoje urodziny, to było moje odrodzenie. Tak jakby znowu się urodzilem. Wtedy myslalem, ze będę miał spokój, ale w 1920 zatakował mnie znowu Rosja... Udało mi się wygrać z nim starcie, dzięki mojemu jednemu z najlepszych ludzi. Oczywiście mój spokój nie trwał długo bo 1. września. 1939 zostałem najechany przez Niemca. Wtedy naprawdę już myślałem, ze umrę. To było jeszcze gorsze niz rozbiory. Druga wojna światowa, najgorsza i najokrutniejsza wojna jaka mogła powstać. - Zamilkł na chwilę - A później to zostałem wyzwolony przez Rosję i w sumie na tym się kończy jak na razie moja historia. A co do obyczajów to tak na pewno bardzo się różnimy. Obchodzę na pewno inne święta. Kuchnia jak już zdążyłeś zauważyć jest też inna. Wszystko jest tak naprawdę inne. Wiem trochę skrótowo, ale jak miał bym opowiadać wiecej i bardziej szczegółowo, to by nam to zajęło kilka dni.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Pon Lis 25, 2013 5:22 am

Słuchał go tak i słuchał. A słysząc datę 966 rok, to sądził, że ta historia nie może być aż tak długa. No bo to praktycznie nic przy historii Chiny, czy nawet Korei. W prawdzie wiele faktów z dzieciństwa nie pamiętał, ale Yao zadbał o jego 'naukę historii'.
Trwało to i trwało. Fakt, były momenty, które go bardziej lub mnie zainteresowały. A czas leciał. W pewnym momencie już się usadził jakoś wygodniej, bo ciągle siedzenie będąc wyprostowanym i poniekąd spiętym mu nie służyło gdy już półtorej godziny minęło.
Nie śmiał mu przerwać, nawet jeśli już miał dość. Bo po prostu... za dużo informacji na raz. Zwłaszcza gdy rozwijał temat i odbiegał nieco od tego co mówił. Bardzo łatwo można było się pogubić w tym co opowiada. Jednak grzecznie mu potakiwał, że niby wszystko rozumie i przyswaja.
Gdy Polska skończył to... Północ chyba już wyglądał na zmęczonego, bo nie znudzonego. Zmęczonego.
- Towarzysz ma niesamowicie długą historię w stosunku do momentu, w którym powstał. Europa jest nadal dziwnym kontynentem dla mnie... - po chwili coś do niego dotarło jaka jest data. Chwile tak bił się z myślami, czy powinien mówić, czy nie, ale jednak w końcu znów się odezwać. Ba nawet wstał i skłonił się jak w zwyczajach.
- Skoro dziś 11 to... wszystkiego co najlepsze wam się należy, towarzyszu. Mam nadzieje, że w taki dzień nie jestem dla was kłopotem.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Sob Lis 30, 2013 12:36 pm

Dawno się tyle nie nagadał jak teraz, aż mu zaschło w ustach. Napił się czegoś i znowu na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. 
Lubił mówić o sobie o tym co zrobił, jaki był wspaniały i potężny. O porażkach też mówił, ale już z mniejszą chęcią. Wprawdzie on sam uważał, że jego porażki tak do końca nie są porażkami. Mimo przegranych nadal był bohaterem i to do tego zajebistym. 
Jakoś teraz nie zauważył jego zmęczenia. To co przed chwilą wspominał było za bardzo świeże by zwrócić uwagę na coś innego prócz własnych wspomnień. 
- Wiem o tym. - Uśmiechnął sie do niego. - I Europa nie jest dziwna, my po prostu jesteśmy wszyscy popaprani. - Powiedział to tak zwyczajnie jak by mówił o pogodzie. W końcu zbiegiem czasu dla wszystkich staje się to już normalnością. Na kolejne jego słowa się zdziwił i jeszcze ten ukłon. Trochę nieświadomie wypalał, że ma dzisiaj urodziny. A niech to wszystko... - Nie powinniście mi składać życzeń. To święto jest zakazane. Nikt nie ma prawa o nim pamiętać, nawet ja sam. Rosja ustalił nową datę moich urodzin. - Powiedział ze złością. - 22. lipca. Wszyscy obchodzą wtedy to prócz mnie. Wtedy dostaję życzenia a nie dzisiaj, ale i tak ich nie przyjmuje. Tchórze boją się je złożyć dzisiaj. Prócz jej. - Wyciągnął list.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Nie Gru 01, 2013 3:54 pm

Nie komentował tego, jak Polska powiedział, że Europa jest popaprana... Trochę dziwne określenie, więc nawet tego nie rozwijał.
Popatrzył tak na niego trochę i wysłuchał co mówi do końca. Spojrzał później na list i znów na Felka.
- Towarzysz wybaczy za to określenie, ale jesteście głupi. - tak, już się trochę zadomowił, więc mówi nieco odważniej - Towarzysz jest głupi i zbyt ufny. - skrzyżował ręce - Nie musieliście mówić mi o tej dacie i wasze zachowanie odnośnie towarzysza Rosji także jest nieodpowiednie. Mielibyście problem gdybym to wszystko mu opowiedział. - umilkł na chwile i tak patrzył na niego - Jednakże macie szczęście, że trafiacie na mnie, a nie kogo innego. Nie mam interesu w tym ani powodu, by mówić towarzyszowi Ivanowi o tym wszystkim. - usiadł znów na przeciwko niego - Zbyt łatwo wam się rozwiązuje język... - westchnął i uśmiechnął się lekko do niego. Może trochę po chamsku się zachował, ale co zrobić? Chciał dać do zrozumienia Polsce, że zbyt dużo czasem może powiedzieć.
- Osobiście względem towarzysza Ivana mamy mieszane uczucia... Mnie też ustalił nowe porządki i daty świąt, jednak nie muszę na to narzekać. Jednak wy, towarzyszu Polsko. - oparł się o stół łokciami - Nie zabraniajcie nam składać wam życzeń. Mimo, że jestem pod wpływami towarzysza Rosji, mój przywódca wymyka się mu i robi większość rzeczy po swojemu. - uśmiechnął się lekko do niego - To dlaczego ja nie mógłbym złożyć wam życzeń? Chcemy i to robimy. A teraz... Jeśli towarzyszowi to nie przeszkadza udam się na górę, a wy przeczytajcie spokojnie. - wstał i teraz tylko czekał na pozwolenie od niego. Paradoksalne, gadać to sobie pogadał odważnie, ale i tak poczeka na pozwolenie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Sro Gru 04, 2013 4:34 pm

Po jego słowach zwyczajnie w świcie się roześmiał... Śmiał się i śmiał. Dosłownie nie mógł przestać. Teraz pewno uzna go za wariata, ale większość za takiego go uważa, więc nie ma problemu. On się nawet już tym nie przejmuje. Po chwili się trochę uspokoił.
- Ty naprawdę nie zdajesz sobie sprawy kim ja jestem. Opowiedziałem ci swoją historię i dalej tego nie wiesz. - Wstał i patrzy na niego z nieukrywanym rozbawieniem. - Jestem Feliks Łukasiewicz, Polska... - Podszedł do niego bliżej. - Takiego bohatera jak ja to świat nigdy nie widział. To co Ameryka pieprzy o swoim bohaterstwie to gówno prawda, on przy mnie jest niczym. Mów sobie o mnie co chcesz, ale i tak mi to nic nie robi. Możesz nakapować Rosji, w sumie komu tylko chcesz. Ja to mam gdzieś, dam sobie ze wszystkimi radę. Nie boję się potężniej Rosji. Pewno powiesz mi, że jestem wariatem a ja ci powiem, że jestem sprytnym i odważnym wariatem. Dam sobie radę ze wszystkim, wiec mam prawo mówić co mi się tylko podoba. - Usiadł z powrotem na krześle. - Róbcie co chcecie... Mówicie sobie co chcecie i myślcie o mnie też sobie co chcecie. Mam to w głębokim poważaniu. - Uśmiechnął się do niego. - Dziękuję za życzenia i idź na górę skoro chcesz. - Nie zwracał więcej na niego uwagi tylko otworzył list.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Sob Gru 21, 2013 2:39 pm

Nie rozumiał Polski, tak bardzo cholernie go nie rozumiał. Europa to chyba jednak za dużo dla niego. Już nic mu nie powiedział, bo po co dalej kontynuować ten temat? Zwłaszcza, że Polska pozwolił mu sobie pójść.
Tak więc zrobił, bez zbędnych słów poszedł na górę do 'swojego' pokoju i tak po nim spojrzał. Nie rozumiał bardzo tego co było pościelone. Przecież to jest niewygodne. Westchnął cicho i najzwyklej w świecie położył się na podłodze i wpatrzył w sufit. Dziwne miejsce, dziwny człowiek, ale pomaga i to z własnej woli. Trochę za ciepło mu tak było, to rozpiął mundur i dalej sobie leżał. Po dłuższej chwili podniósł się do siadu i wyjął notes, w którym coś zapisał zauważył wystający kawałek zdjęcia i go wyjął. Na nim był on sam wraz z Yong'iem. Stare, troszkę niewyraźne. Zrobione po zakończeniu II wojny i po tym jak Japonia został wypędzony z ich ziem. Patrząc na nie można było wywnioskować, że wszystko już będzie dobrze. Oboje uśmiechnięci, trzymający się za ręce.
- To nie tak miało być, Yong. Jesteś idiotą... - mimo wszystko nadal patrzył na zdjęcie. Mu naprawdę bardzo go było brak, chciałby cofnąć czas i po prostu zabrać Południe od razu do siebie. Nie byłoby tego co jest teraz, nie byłoby problemu. Położył się nadal trzymając zdjęcie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach