Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Irlandia Północna on Czw Mar 27, 2014 8:59 pm

-Zdarza ci się~ - I zdaje sobie sprawę, że naprawdę zdenerwowany Irlandczyk to nic dobrego, tak więc starał się unikać takich sytuacji. W końcu tutaj tym bardziej należy zachować umiar i wiedzieć, kiedy nie wypada mówić coś bardziej złośliwego. Na przykład podczas picia. Szkoda tylko, że często o tym w takim momencie zapomina.
-Hah, bardzo możliwe! No ale jego to mogę słuchać, przynajmniej nie miałby mi za złe, gdybym jednak przysnął. Albo bym po prostu go o te smoki zagadał, jestem pewny, że od razu podjąłby temat. - Uśmiechał się wesoło i nadal utrzymywał taką minę, nawet gdy brat zaczął mówić, że niby jego ziemie należą do niego. Taki stary, a nadal uparty. - Użyłeś właśnie słowa klucz - "były moje", teraz należą do mnie, więc w niczym nie przesadzam. A wręcz bym powiedział, że to ty robisz, mówiąc, że one niby twoje~
To przywiązanie Seamusa wcale nie jawiło mu się jako coś dobrego i pożądanego. Prawdę mówiąc zastanawiał się, czy doczeka się dnia, w którym ten się pogodzi z faktem, że Północ już nigdy raczej nie będzie w granicach Irlandii. A przynajmniej nie przewidywał tego w najdalszej przyszłości, więc według niego jest już pozamiatane. Oczywiście mógłby się założyć o beczkę piwa, że do Irlandczyka i tak to nie dotrze i nadal będzie wierzył w to całe zjednoczenie, choćby nie wiadomo co. Cóż zrobić.
Zaraz się przysiadł, wyciągając rękę po swoją kawę, jakby naprawdę obawiając się, że za moment wyskoczy skrzat i mu tam nasika.
-Nie będę psuł twoich marzeń czy tam wizji, więc pozwól, że tego nie skomentuję i napiję się kawy. - Przybrał nawet pozę pseudo-dżentelmena, jakby przynajmniej próbował przedrzeźniać w tym momencie Anglię, ale i tak długo nie wytrzymał. - Możliwe, że widziałem. Była dość ładna, w sumie jak i moja miss. - Aż tak się tym nie interesował, ale nadal odnosił wrażenie, że jednak chyba widział przez przypadek, kogo wybrano na miss Irlandii. A może nawet sprawdził? Kto wie.
-Jedynym, który mógłby to zrobić w tym momencie jesteś ty. W sumie masz coś w wyglądzie z Leprechauna... Może dlatego tak dobrze się dogadujecie? - I zrobił minę, jakby właśnie pojął jeden z sekretów tego świata, po czym się zaśmiał.
avatar
Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Gość on Sob Mar 29, 2014 2:38 pm

- Jak każdemu! - Zmienił szybko zdanie, choć nie uważał, by było to coś złego, więc dalej się uśmiechał. Ludzką przypadłością jest podenerwować się czasem. I w złości obić komuś twarz.
- I opowiadałby o nich kolejną wieczność~? - Wyszczerzył się i oparł dolną częścią pleców o blat szafki. Chwycił swoją kawę. - Ja ci mogę o smokach opowiedzieć! Albo o olbrzymach.
Seamus i teraz zdawał się żyć w świecie baśni, mimo doniesień nauki i, zdawałoby się, już dawno obalonego mitu magicznych stworzeń. Ciężko jednak było przyznać rację naukowcom, gdy wciąż walczyło się ze skrzatami, a wróżki czaiły się niemal w każdym kwiecie.
- Nic nie należy do ciebie i lepiej mnie nie denerwuj~ - Uśmiechnął się pozornie uroczo. - Już prędzej są Arthura niż twoje, ale jeszcze do mnie wrócą, sam o tym wiesz.
Czegokolwiek Seamus by nie mówił, znał prawdę o północnej części wyspy. Tylko trudno było mu się pogodzić z jej utratą.
Westchnął lekko, jakby zmęczyła go ta dyskusja. Przeczesał dłonią włosy w tył. Mimo ciepłej i zdawałoby się, suchej pogody, pofalowały się lekko.
- A chcesz mleka do tego, co? Bo jak chcesz, to jest w lodówce, tylko zobacz, czy nie kwaśne. Tam też mogły nasikać. - Mleko kwaśniało przez skrzaty, rzecz jasna. Że niby psuły je bakterie? Bakterii Irlandia nie widział, a skrzaty owszem, dlatego te drugie oskarżał o całe zło. Zmarszczył delikatnie krzaczaste Brwi, gdy młody próbował naśladować Anglię. - Hej, jestem za wysoki na Leprechauna! I nie mam brody. A może powinienem zapuścić?
Potarł się po podbródku z miną myśliciela.
- Hej, chodź z tą kawą na dwór. Chyba że jesteś głodny.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Irlandia Północna on Sob Mar 29, 2014 6:17 pm

-Ciężko się nie zgodzić. - Nawet jak znał osoby, których jeszcze nigdy nie widział zdenerwowanych na tyle, by komuś przyłożyć. Jednak uważał je za intrygujące wyjątki, które należy rozpatrywać w innych kategoriach, więc się nie liczy!
-Nie sądzisz, że lepiej słuchać wieczność o smokach niż np. o Anglii~?- Upił trochę swojej kawy, przyglądając się bratu z zaciekawieniem, bo jego propozycja nie wydawała mu się taka zła. Lubił słuchać o magicznych stworzeniach. - Wiesz, jeżeli mówisz to tak na serio, to nie miałbym nic przeciwko.
W obalenie mitu o magicznych stworzeniach nigdy nie uwierzy, bo sam zbyt często je widział, a i nawet sobie z nim spędzał czas. Ot takie wróżki bywały naprawdę sympatyczne i urocze, Leprechauny już rzadziej, ale nadal były żywym potwierdzeniem, że świat magiczny istnieje i ma się dobrze.
-Właśnie, że należy i tyle, o. - Zastosował niesamowitą argumentację, która na pewno przekona brata do jego racji i sprawi, że w ogóle nie będzie zaprzeczać! - I ja tam o niczym nie wiem~ - Wyłapał ten pozornie uroczy uśmiech, dlatego sam delikatnie się skrzywił, zerkając gdzieś w bok. Nie, to bardzo zły temat, lepiej go ponownie zostawić w spokoju.
-Myślę, że jednak nie jestem na tyle odważny, by zaryzykować. No i lepsze pytanie, ile to już mleko u ciebie w lodówce stoi, bo nie wiem czy wiesz, ale ono może samo z siebie się zepsuć. - Może niekoniecznie samo, a przy pomocy tych bakterii, ale to tego typu szczegóły, o których braciszek raczej wie. A przynajmniej miał taką nadzieję. - Wybacz, powinienem dodać, że masz coś z wyrośniętego Leprechauna. A broda by to szczególnie podkreśliła, więc chyba lepiej sobie odpuść~
Musiał jednak przyznać, że wyobrażenie Seamusa z brodą wywołało u niego kolejne rozbawienie tego dnia.
-Nie, jak na razie nie chcę jeść, a na dworze będzie o wiele to przyjemniej. Nie żeby coś, ale strasznie tutaj u ciebie gorąco w środku.
avatar
Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Gość on Wto Kwi 01, 2014 10:12 am

- Ze mną w ogóle trudno się nie zgodzić! A pamiętasz tę opowieść o zakochanych olbrzymach na brzegach Kanału Północnego? Miłość ogłupia! - Stwierdził z szerokim uśmiechem, tak szerokim, że przy odpowiednim świetle Cian mógł obserwować ósemki starszego brata. - Ja ci mogę opowiedzieć, a o Anglii nawet nie wspomnę. Walia pewnie nie mógłby ci tego zagwarantować~ Ach, biedaczek, że też mieć takiego sąsiada i jednocześnie zwierzchnika na głowie... - Aż Seamus pokręcił lekko swoją. Było mu po części szkoda Walii, z drugiej strony dziwił mu się, czemu nie walczy o wolność. Przecież nawet Scott już nieśmiało zaczynał! Irlandia nie wiedział, czy referendum załatwi sprawę, ale był przekonany, że więcej dałby jakiś nieduży pożar lub podłożona w strategicznym miejscu bomba. Bez poświęceń nie ma zwycięstw. Tak jak mówił jego hymn, o Eryn bój, więc broni szczęk niestraszny nam – chwała czy śmierć za jedno, pośród huku dział.
- Powinien coś z tym zrobić, tak jak Scott. - Powiedział jednak swoje myśli. - Nie wierzę, że zadowala go to jego Zgromadzenie Narodowe. A ty, na ten przykład, nic nie masz. Już byłoby lepiej, gdybyś stał się zupełnie niezależny. Ale tego też nie zaryzykujesz.
Seamus życzyłby Cianowi tego bardziej, niż pozostania w granicach Zjednoczonego Królestwa, nie wyobrażał jednak sobie, co by zrobił, gdyby doszło do konfliktu zbrojnego. W końcu Północ był w jego oczach wciąż dzieckiem, którym trzeba się zająć, nie żołnierzem.
- Jak jest dobrze zamknięte, to się nie psuje - wrócił znów do tematu mleka. - A jak nie zamknę dobrze, to sikają. Coś o tym wiem, skoro jestem wyrośniętym Leprechaunem, co? - Uniósł i opuścił krzaczaste Brwi, znów się uśmiechając. Ruszył w kierunku wyjścia.
- Gorąco, ale sam widzisz, że okna pootwierane na oścież. Nic nie poradzę. Tylko nie wpuść Stevena do środka.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Irlandia Północna on Sro Kwi 02, 2014 6:59 pm

-No tutaj jednak byłbym w stanie już zaprzeczyć~ Hm, coś mi świta, ale jak chcesz, to możesz mi potem jeszcze raz opowiedzieć. - Skoro ma okazję, to tym bardziej należy z niej skorzystać, bo potem raczej by już o nic takiego nie prosił. Nie mówiąc, że dobry humor brata był chyba wyjątkowo zaraźliwy albo po prostu bawiła go jego mina. - Wcale by mnie to nie dziwiło, ale jakoś bym przeżył. I czy ja wiem czy aż taki biedaczek, nie wygląda, by jakoś wybitnie mu to przeszkadzało. - Pozwolił sobie zauważyć, bo obserwując trochę przez te wszystkie lata własne rodzeństwo, które znajdowało się w Zjednoczonym Królestwie, mógłby spokojnie stwierdzić, że Walia jakoś nie był przeciwko. Możliwe, że tylko stwarzał takie wrażenie, ale naprawdę nigdy nie rzuciło mu się w oczy, by tak jak Szkot wyrażał jakiekolwiek oburzenie!
A za same myśli, jakby tylko się o nich dowiedział, o podkładaniu bomb czy wzniecaniu pożarów dostałby od niego w łeb. I to bardzo mocno.
-Jakoś nadal tego nie widzę. Wiesz bracie, dzisiaj ekonomia wygrywa i każdy ma zbyt duże korzyści z tej całej Unii. - Wzruszył ramionami, bo sam był doskonale tego przykładem. Gdyby nie pieniądze z Londynu, już dawno wszystko by u niego padło i to w przerażającym tempie. - I jak nie mam, jak mam? Co z moim autonomicznym rządem~? No i jasne, że wolałbym tego nie ryzykować, przecież nie mam co siebie oszukiwać i doskonale wiem, że mój przemysł żyje tylko przed wszystkim subwencjom brytyjskim. Taka prawda i już. - Trochę przykra, ale już dawno się z nią pogodził. Poza tym, jeżeli jest coś, czego chce unikać jak ognia, to kolejnych konfliktów na jego ziemiach. A odcięcie od pieniędzy na pewno by w tym nie pomogło.
-A wiesz, że istnieje coś takiego jak data ważności? Nawet zamknięte może się zepsuć i... - I ponownie się cicho zaśmiał, gdy brat przypomniał mu o jego założeniach, że ten jest wyrośniętym Leprechaunem. - Dobra, twój argument jest nie do przebicia. - Upijając ponownie trochę kawy, powędrował zaraz za bratem w kierunku wyjścia.
-Wiem, wiem, ale można odnieść wrażenie, że naprawdę robisz sobie w domu jakąś szklarnie. Może powinieneś spróbować coś tutaj hodować~? A i pamiętam.
avatar
Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Gość on Czw Kwi 03, 2014 11:37 am

- Gdybyś zawsze się ze mną zgadzał, to byś lepiej na tym wyszedł~ - A na pewno Seamus lepiej by na tym wyszedł. - Wszyscy byście lepiej wyszli!
Zdawało się, że mówił dla samego mówienia, bo sam widział, że brakuje mu nie tylko piątej klepki i paru dodatkowych punktów IQ, ale i zdolności przywódczych razem z odpornością na stres. Grunt, że nie czuł się z tym źle.
- Bo Walia nigdy nie powie, czy mu coś przeszkadza, czy nie. Nie powiedziałby ci, że jest mu przykro, gdybyś zasnął na jego opowieści. A ja już tak, więc nawet nie próbuj!~
Obgadywanie braci sprawiało Seamusowi więcej radości, niż rzeczywiście powinno. Cóż, perypetie Brytyjczyków w Zjednoczonym Królestwie zawsze były interesujące, choć rzadko zabawne. Irlandia cieszył się, że uwolnił się spod angielskiego jarzma, ale czasem tęsknił do braci. Pas wody robił swoje, a nawet ta północna granica z Cianem.
- Jak sto lat temu się odłączałem, to też mówili, że nie dam rady samemu. I co~? Przynajmniej już nikt u mnie nie głoduje. - Wspomnienie Wielkiego Głodu w żartach nie wydawało mu się właściwe, więc szybko porzucił temat. - No, no, ty się już tak nie mądrz, zostaw to Arthurowi.
Seamus nie czuł się dobrze w kwestiach ekonomii, więc wolał nie dyskutować na ten temat. Data ważności też wydawała się czymś dziwnym i nieodpowiednim. Jeśli jedzenie zaczynało się psuć, to nie nadawało się do spożycia. Seamus wolał ufać swojemu nosowi i oczom, nie literkom i cyferkom na opakowaniu.
Zmierzwił młodszemu czuprynę, po czym wyszedł na zewnątrz. Steven biegał gdzieś przy płocie szczekając na grubego kota sąsiadów, który jednak nic sobie z tego nie robił.
- Tak ciepło jest tylko w słoneczne dni, wiesz? Więc palmy czy inne kokosy zaraz by mi zwiędły, gdyby zrobiło się chłodniej. Idziemy usiąść, co?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Irlandia Północna on Pią Kwi 04, 2014 1:06 pm

-Jakiś ty tego pewny~ - Już nawet odpuścił sobie mówienie, że nie bardzo w to wierzy, a prawdę mówiąc, że jednak obstawiłby to za coś nierealnego. Brat nie wyglądał mu właśnie na osobę, która byłaby w stanie ogarnąć cały ten burdel na Wyspach i można wiele mówić o takim Anglii, ale mimo wszystko ten to osiągnął. Przy czym lepiej przemilczeć jakimi sposobami.
-Tutaj chyba się z tobą zgodzę, może i faktycznie ten zostawia wszelkie komentarze dla siebie. A i jeżeli zasnę, to tylko dlatego, że ty byś przynudzał~ - Obgadywanie braci zawsze było ciekawe i czasami można się dowiedzieć interesujących rzeczy, dlatego nie czuł jakichkolwiek wyrzutów sumienia. Tym bardziej, że nie mówią o nich w końcu tak źle! I jako, że on miał styczność z resztą rodzeństwa dość często, nie odczuwał zbytnio jakiejś tęsknoty. No może czasami, ale nie trzymało go to zbyt długo.
-I ledwo co wyszedłeś teraz z kryzysu. - Pozwolił sobie zauważyć, ale bez jakiejś większej złośliwości, ot taka luźna myśl. Tak samo przemilczał to o głodowaniu, bo nie był aż tak ciemny z historii, by nie wiedzieć, o czym ten mówi. I chyba dlatego wolał tego tematu nie poruszać. - Hah, chyba masz racje, takie gadki jednak bardziej mu pasują niż pewnie mi~
Sam też aż tak zbytnio się ekonomią nie pasjonował, ale dla własnego dobra po prostu parę rzeczy posprawdzał, by wiedzieć na czym stoi. Właśnie dlatego przynajmniej zdawał sobie sprawę na co może sobie pozwolić i jakie kroki byłyby wyjątkowo nieodpowiednie. Może nie jest aż tak dorosły jak reszta wyspiarskiej gromadki i nie ma takiego doświadczenia, ale głupi też nie jest! A data ważności wydawała mu się czymś normalnym, dlatego tutaj tym bardziej by brata nie poparł.
Już nawet pozwolił sobie zepsuć całkowicie fryzurę, chociaż i tak jego włosy żyły własnym życiem, dlatego tym się nie przejmując, powędrował dalej za nim.
-Wiem, wiem, domyśliłem się, ale może jakieś pomidorki by jednak dały radę? - Uśmiechnął się lekko i powędrował spojrzeniem na szczekającego Stevena. - Jasne, możemy nawet na tym słońcu.
avatar
Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Gość on Sob Kwi 05, 2014 4:54 pm

Gdyby nie ogarnął całych Wysp, wszystko szybko by "pieprzło". A gdyby "pieprzło", Szkocja i Walia łatwiej zyskałyby niepodległość. Jak dla Seamusa, to było na plus.
- Ja nigdy nie przynudzam. Gdybyś zasnął, to byłaby twoja wina~ Zrobiłbyś mi to, co? - Mruknął tonem, jakby już oskarżał Ciana o lekceważenie jego opowieści, po chwili jednak zaśmiał się. - Tylko byś spróbował, zaraz dostałbyś kopa~
O kim innym mieliby rozmawiać bracia, jeśli nie o pozostałym rodzeństwie? Temat ich dwójki był nudny, w końcu mieli siebie nawzajem jeszcze przez najbliższy czas.
- Kryzys był winą Unii, a Unia to kolejny sojusz. Widzisz? Żaden sojusz nie wyszedł mi jeszcze tak w stu procentach na dobre... chyba. Wiedziałbyś, czy mi wyszedł, czy nie, gdybyś uczył się historii. - Cały czas uśmiechał się, przekonany o swojej błyskotliwości i o tym, że potrafi odpowiedzieć tak, by braciszkowi poszło w pięty. Nawet, jeśli tego z początku nie zamierzał.
- O, pomidorki, to może nawet. Albo ziemniaki~! - Jak to Irlandczyk, na punkcie ziemniaków ma obsesję. - Ale ziemniaki to lepiej na grządce, nie? A może jakieś cytrusy na parapecie? W ogóle, bracie, powinniśmy jechać gdzieś daleko na wakacje. Chodź, tam usiądziemy, zobacz, mam ławeczkę~
Deska przybita do dwóch palików sprawdzała się jako ławeczka idealnie. Obok ścianę budki na narzędzia porastały jeżyny, więc przy odrobinie nieostrożności można było nadziać się na kolec.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Irlandia Północna on Nie Kwi 06, 2014 12:07 pm

A on nawet wtedy nie chciałby widzieć ani wiedzieć, ile by to wszystko przyniosło strat albo jaki zrobiłby się całkowity burdel!
-Ja? Skądże znowu~ - Jednak fakt, że sam przy tym się zaśmiał, mówił, że raczej byłby w stanie to zrobić. Oczywiście tak na niby, byle tylko troszkę brata podenerwować! W końcu wizja dostania kopniaka aż tak mu się nie podobała. - No wiesz, nieładnie tak kopać młodsze rodzeństwo! - Zrobił minę skrzywdzonego psiaka, jakby te słowa wyjątkowo go zraniły. Jednocześnie próbował ponownie się nie zaśmiać.
Poza tym, rozmawianie o samym sobie wcale nie jest takie fascynujące, a w ich przypadku to na pewno prędzej czy później źle by się skończyło. Wystarczyłoby tylko rzucić pewne hasko i spór gotowy.
-Unia to Unia, nawet Arthur na nią coraz to bardziej pluje i marudzi. I żeś się czepił tej historii jak rzep psiego ogona! - Cian mimo wszystko wcale nie czuł, by cokolwiek szło mu w pięty, bo prawdę mówiąc, za bardzo go to wszystko nie ruszało.
-Pomidory dałyby radę, a ziemniaki to lepiej już na grządce, skoro masz w końcu ogród. Co ja mówię, pewnie gdzieś masz je posadzone, prawda? - Chyba każdy, kto zna Irlandię chociaż trochę, wie, że ten ma bzika na puncie ziemniaków. - O, cytrusy brzmią z tego najlepiej! I daleko, to masz na myśli dokładniej gdzie? Podejrzewam, że pewnie raczej nam to by i tak nie wypaliło, no ale porozmawiać można~ - Jakoś kiepsko mu się widziało, by Arthur tak pozwolił mu gdzieś jechać daleko z Seamusem. Z drugiej strony mógłby to też przemilczeć i nic mu nie powiedzieć...
Wielkich wymagań co do ławek nie miał, tak więc taka mu odpowiadała, bo grunt, by po prostu było gdzie usiąść. Przysiadł się więc i raz jeszcze rozejrzał po ogrodzie, znowu dochodząc do wniosku, że jest tutaj sympatycznie.
avatar
Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Gość on Pon Kwi 07, 2014 11:28 am

- Nieładnie jest zasypiać przy starszym! - Odpowiedział tak samo zranionym tonem. Gdyby Cian rzeczywiście zasnął na opowieściach Seamusa, ten pewnie czule przykrył go kocykiem i pozwolił spać. To jak opowiadanie bajek dzieciom na dobranoc.
- Bo historia jest ważna, drogi bracie. Kim bym był bez historii? - Przysiadł na swojej prowizorycznej ławce i potarł po piegowatym nosie, wraz z pojawieniem się słońca piegów było coraz więcej. - Historia to jest to, co nas tworzy. Ludzie - przerwał na chwilę, by napić się kawy - nazywają się Irlandczykami przez historię i przez ten... no, język. Nawetjeśliwoląmówićpoangielsku, ale to też przez historię. Widzisz? Wszystko, co mamy i gdzie jesteśmy, to też jest przez historię. Gdybyśmy nie stwierdzili, że potrzeba nam rozweselenia przy kawie, to byś nie miał w niej whiskey~
Zadowolony ze swojego wywodu wyciągnął przed siebie nogi i zmrużył oczy zerkając w stronę słońca. Powinien był przebrać się po pracy, której nawet nie zaczął, ale uznał, że to niepotrzebne.
- A może powinienem sobie szklarnię zbudować, co? Miałbym co robić. Ziemniaki to rosną tam, za zagródką Clinta. - Machnął dłonią w kierunku pasącego się wielkiego, czarnego ogiera, Clintem Eastwoodem zwanego. - Znaczy będą rosnąć, jak je zasadzę. Mieszkając w Dublinie nawet nie miałem swojego poletka, wiesz? Tu jest lepiej. Po cytrusy to możemy jechać do... do ciepłych krajów gdzieś. Nie powiesz nic Arthurowi, bo by chciał z nami jechać.[/b]

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Irlandia Północna on Wto Kwi 08, 2014 12:21 pm

-Jednak i tak o wiele nieładnej byłoby kopać! - Nadal stawiał na swoim, chociaż tym razem już się uśmiechnął, co zdradzało, że będzie miłym braciszkiem i wysłuchałby całej opowieści. No przynajmniej tak zakładając, bo nigdy nic nie wiadomo. Zawsze może być zwyczajnie zmęczony i opowieści brata naprawdę zadziałałyby na niego jak bajka na dobranoc.
-Em, prawdopodobnie dalej sobą? - Zaraz jednak zamilknął i pozwolił bratu wygłosić swój wywód, bo nie zawsze ma się okazję słyszeć filozofującego Irlandię. Poza tym, jak się wygada, to może da już sobie spokój? - Nie twierdzę, że nie masz racji, ale wiesz co? Filozoficzne gadki tobie też nie pasują. - I śmiejąc się pod nosem, delikatnie szturchnął Seamusa, oczywiście uważając, by ten kawy nie rozlał. Byłaby to przecież strata.
-Szklarnia byłaby mądrym posunięciem, ale patrząc na twoje chęci do pracy. - Tu spojrzał wymownie na jego strój, a następnie na niedawno odłożone narzędzia. A i przykład z ziemniakami też wiele mówił! - To szybciej się tam zadomowią Leprechauny niż twoje roślinki~ Hah, może powinieneś je zatrudnić i one by ci te ziemniaki posadziły? - Przeciągnął się po chwili, odkładając swoją kawę na kolana i aż dziwne, że sam się nie oblał. Najwyraźniej miał to już przećwiczone, bo i zaraz bez większego zmartwienia wrócił do jej popijania.
-W większych miastach to ciężej znaleźć sobie taki większy kawałek ziemi, więc wcale się nie dziwię, że w Dublinie nie miałeś. I myślisz, że by naprawdę chciał z nami jechać? Ja bym szybciej założył, że by się oburzył i by się na to wszystko nie zgodził~ - Również dopiero teraz powędrował wzrokiem w stronę pasącego się ogiera i się chwilę zastanowił. - Pójdziemy też do Clinta?
avatar
Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Gość on Czw Kwi 10, 2014 3:36 pm

- Gdybyś zasłużył, to byłoby całkiem ładnie! Ta dzisiejsza młodzież~
Zaśmiał się, choć zdawał sobie sprawę z "różnicy pokoleniowej" między nim a Cianem. Młodszy nie mógł pamiętać wielu wydarzeń z przeszłości, które w jakiś sposób wpłynęły na ukształtowanie się charakteru Seamusa. Ten ostatni czasem sam rozważał, jak wyglądałoby jego życie bez niektórych konkretnych chwil z przeszłości.
Ale jak Północ zauważył, filozoficzne gadki Seamusowi nie pasują, a i nie wynikało z nich zazwyczaj nic sensownego.
- Byłbym sobą, ale innym sobą. Ale gdybym był innym sobą, to nie wiedziałbym, że mogę być sobą, nie? I bym mówił, że jestem innym sobą, a mógłbym być sobą! - Ten wywód niebywale go ucieszył. Zakołysał się na boki ze śmiechu trącając przy okazji młodego. Kawy zostało mu tylko ledwie na dnie, widać dzięki dodatkowi whiskey szła mu lepiej, niż normalna.
- Ja jestem bardzo pracowity, może nie? Zrobiłbym, co tam miałem zrobić, ale ty przyjechałeś, to jak miałem? Chyba, że bardzo chcesz mi pomóc? - Sam wiedział, że ich wspólna praca skończyłaby się na rozpijaniu butelki na dwóch. Wiedział też, że zapewne tak skończy się większość podejmowanych przez nich przedsięwzięć. - A wiesz, że z tymi Leprechaunami to dobry pomysł? Pogadam później z Dylanem, ciekawe, co będą chciały w zamian. Prócz tej władzy nad światem, którą sobie wymyśliły. A Arthur...? Możemy się założyć, co? - Uśmiechnął się w nieco bardziej zadziorny sposób. - Ja stawiam, że nawet jakby się nie zgodził, to bym cię ze sobą zabrał. Może sobie gadać, nie?
Dopił kawę i odstawił szklankę na bok, na trawę, przy nodze ławki. Zaraz też zainteresował się nią Steven wsadzając do środka nos i przewracając. Seamus potarmosił psa po kudłatych uszach.
- A może byś pojeździć chciał...? Chociaż nie, to ciężki koń, trzeba mieć rękę.
Zmarszczył lekko nos.

Przepraszam, że trwało to tak długo .-.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Irlandia Północna on Pią Kwi 11, 2014 3:17 pm

-Już mi tutaj staruszku na dzisiejszą młodzież nie narzekaj~ - Różnica na pewno była i to dość spora, z czego Cian też zdawał sobie sprawę. Ba, czasami nawet na to zwalał winę, gdy nie potrafił dogadać się z Irlandią lub gdy naprawdę mieli jakieś poważniejsze spory.
I nadal będzie twierdzić, że mu to nie pasuje, bo teraz uśmiechnął się pobłażliwie na kolejne filozoficzne słowa brata.
-Nie, po prostu w każdym przypadku byłbyś sobą, bo tak by cię wszystkie wydarzenia ukształtowały. Nie ma co gdybać! - Trącony, zaraz odpowiedział Seamusowi tym samym i dopił swoją kawę do końca. Nawet jak została tylko końcówka, to szkoda by było ją wylać przez takie zaczepki. W końcu znajdowała się tam również whiskey.
-Jasne, jasne, już nie zwalaj winy na mój przyjazd, bo się umawialiśmy~ - Nieważne, że temu to wyleciało z głowy, bo nadal się liczy. - Hm, nie wiem, może i bym mógł ci pomóc, ale daj mi gwarancję, że coś z tego by wyszło i ty byś się nie obijał. - Jednak nie wspomniał nic o tym, że sam mógłby za bardzo się nie przykładać albo że faktycznie szybciej skończą na popijaniu niż faktycznej pracy. Z drugiej strony to nic złego, przecież od czasu do czasu mogą sobie razem wypić co nie co!
-Jak je odpowiednio zmotywujesz, to może nawet nie będą żądać niczego wygórowanego. No albo zostaniesz ich niewolnikiem czy coś. - Zaśmiał się na to wesoło, bo już to sobie wyobrażał, jak przyjeżdża kolejny raz, a tu domem żądzą Leprechauny. Podświadomie też coś mu mówiło, że o ile to teraz jest zabawne, to w tamtym momencie już takie by nie było. - Ja jednak założyłbym się, że bym z tobą nie pojechał, gdyby ten miał do tego aż takie wąty. No wiesz, wolałbym nie mieć problemów, więc jak już, to mu lepiej nic nie mówić. Może się nawet nie zorientuje~?
Wcale by go to nie zdziwiło, bo raczej Anglia się nim aż tak nie interesuje. A już na pewno nie sprawdzałby, co on porabia w wolnym czasie, o ile czegoś by nie chciał.
-Czemu by nie! - Zaraz jego entuzjazm przygasł, gdy Irlandczyk dodał kolejne słowa. Nawet się lekko naburmuszył. - Czemu myślisz, że nie dałbym rady?

Spoko, to wcale nie długo, ledwo dwa dni, więc nie przepraszaj D:
avatar
Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Gość on Sob Kwi 12, 2014 12:46 pm

- Nie jestem stary, to ty jesteś za młody~
Seamus nie odbiegał od reszty rodzeństwa, choć można było szacować, że jest z nich wszystkich najstarszy. Cian, za to, ze swoją ledwie setką na karku, nie mógł nawet równać się im doświadczeniem.
- Wcale bym nie wiedział, że mogę być inny~ Teraz też nie wiem. I takie gdybanie... a co, gdybym nie odłączył się od Zjednoczonego Królestwa? Żyłbym jeszcze? Bo ty to raczej nie. - Zerknął na brata z ukosa. - Czyli nie ma tego złego i dobrze, że zapragnąłem wolności!
Mimo nieporozumień, nie chciałby, by Cian zniknął, czy też by nigdy się nie pojawił. Zapewne nie byłoby mu żal, gdyby nigdy go nie poznał, ale w chwili obecnej nie chciał zmieniać przeszłości.
- Umawialiśmy się, ale się nie przypomniałeś, to jak miałem pamiętać? - Dalej mierzwił sierść Stevena pochylając się w przód, do psiaka. - We dwóch poszłoby nam szybciej. Zresztą, jeszcze nie taki ten chodnik zarośnięty, prawda? Albo lepiej kupię jakąś chemię i to spryskam, to samo wyzdycha. - Ostatnia opcja wydawała się najmniej pracochłonna. - Chociaż... może wtedy też Leprechauny wytru- au!
Steven szczeknął, a Seamus pochylił się, by zerknąć pod ławkę.
- Dylan! - Wydarł się z żalem w głosie, choć skrzata już tam nie było. - Skończę wam to gryzienie po łydkach! Widzisz, bracie, co ja z nimi mam? Ech, chodź do Clinta, on też gryzie, ale przynajmniej po nim widać, kiedy ma na to ochotę...
Z nietęgą miną potarł bolącą łydkę i wstał, by skierować się ku koniowi.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Irlandia Północna on Sob Kwi 12, 2014 4:17 pm

-Ja jednak trzymałbym się mojej wersji~ - Tak więc nadal będzie okazjonalnie mówić na brata staruszek, bo nawet jeżeli on był za młody, to nie zmieniało faktu, że Irlandczyk był po prostu w jego odczuciu stary. Swoją drogą, tak jak reszta wyspiarskiej rodziny, bo wszyscy jacyś tacy wiekowi.
-Chyba powoli gubię się w tym twoim całym gdybaniu, wiesz? No i podejrzewam, że byś żył, spójrz na przykład na Szkota, a co do mnie... To fakt, raczej byśmy w tym momencie nie rozmawiali. - Zdawał sobie z tego doskonale sprawę, że gdyby Seamus nie odłączył się od Zjednoczonego Królestwa, to te prowincje, które go tworzą, nigdy by się nie opowiedziały za Anglią. - Hah, na to wychodzi, ale stało się i proszę, właśnie siedzę w twoim ogrodzie~
Chyba nawet nie trzeba mówić, że on tym bardziej nie chciałby zniknąć ani nigdy się też nie pojawić, bo pomimo wielu wydarzeń, naprawdę lubi cały otaczający go świat.
-Czasami dobrze mieć kalendarz i sobie od razu zapisywać? O, albo w telefonie ustawić przypomnienie, dzisiejsza technologia wyjątkowo ułatwia życie! - Zerknął na psiaka i uśmiechnął się pod nosem na jego widok. - Jakbyśmy się przyłożyli to może. I źle faktycznie nie jest, ale nie pozwól mu bardziej zarosnąć, bo będzie potem więcej roboty. - Nie zdążył też skomentować propozycji użycia chemikaliów, ale swoje zdanie chyba wyraził jeden z Leprechaunów. A on nie potrafił powstrzymać śmiechu.
-N-no chyba mu się twój pomysł nie spodobał! I widzę, to musi być uciążliwe, gdy tak nagle ktoś może cię ugryźć w łydkę~ - Nadal się cicho śmiejąc, zaraz wstał po bracie i ruszył w stronę Clinta, by jak najszybciej się przy nim znaleźć.
avatar
Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Gość on Wto Kwi 15, 2014 2:22 pm

- Nie! Bo większość jest bliżej mojego wieku niż twojego! Nawet jeśli to przy mnie wciąż dzieciaki~
Seamus zwykle nie sądził, żeby miał powody do zadowolenia z tego, jak stary jest irlandzki naród. Czasem jednak miało to swoje plusy. A i narodowa spuścizna, im starsza, tym była bogatsza. Irlandczycy z Północy żerowali na kulturze Republiki!
- Właśnie, właśnie! Ja bym żył, ale ciebie by nie było. I już by było gorzej~ Ale jesteś, Bogu dzięki!
- Tak jak z początku Seamus był zły z powodu pojawienia się brata, tak teraz nie oddałby go za żadne skarby. - A gdybyś przystał do mnie, to któryś z nas by zniknął?
Ta kwestia była gorsza do rozwiązania. Seamus nie chciał znikać, ale pewnie też nie poradziłby sobie ze zniknięciem Ciana.
- Technologia ułatwia życie, mogłeś zadzwonić! W ogóle możesz częściej dzwonić. Albo pisać listy, jeśli wolisz. Dłużej idą, ale sam rozumiesz. - Mówiąc szedł w kierunku konika, zgrabnie omijał kretowiska, które, zapytany, pewnie określiłby mianem leprechaunowych tuneli. - Uważaj, żeby się do ciebie nie sprowadziły! Wejdą ci do walizki i zobaczysz.
Parę chwil później byli już przy ogrodzeniu Clinta. Koń widząc towarzystwo podszedł do płotka. Raz i drugi machnął ogonem opędzając się od much, zaciekawiony Cianem wyciągnął ku niemu wielki, czarny łeb.
- 'llo, 'llo! - Seamus poklepał pupila po karku. - Chcesz jabłuszko, Clint? Chcesz~?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Irlandia Północna on Pią Kwi 18, 2014 7:28 pm

-To tylko tym bardziej mówi, jacy wy jesteście starzy. A ty to szczególnie~ - Zaśmiał się wesoło, teraz już w ogóle będąc pewnym, że to on ma tutaj rację. A i wcale nie żerowali, tylko to była również ich kultura! No tak mniej więcej, bo w końcu to też Irlandczycy, tylko poszli odrobinę inną drogą.
-Miło mi to słyszeć, że byś tęsknił, czy coś takiego. - W sumie kiedyś początkowo obstawiał, że ten raczej wolałby się go pozbyć, no ale później skorygował takie podejrzenia. Ten chyba nie miał takich myśli albo nie miał zbyt często! - Kto wie, ale z drugiej strony nie ma co nad tym myśleć, bo raczej do tego nie dojdzie. Taki plus, więc i ty i ja będziemy sobie spokojnie żyć i pić Guinnessa!
To chyba miało być pocieszenie, ale jak się tak nad tym zastanowił, to chyba niekoniecznie Seamusowi mogła taka odpowiedź pasować.
-Po prostu wierzyłem, że tak łatwo o tym nie zapomnisz. - A tak naprawdę sam zapomniał, może więc to cecha rodzinna? - Um, no wiesz jak to bywa, zawsze się chce, ale coś nam nagle wypadnie i wylatuje z głowy! Już nie mówiąc, że sam mógłbyś częściej dzwonić lub pisać, jeżeli ci zależy. - Chociaż sam chyba nie odczuwał aż takiej potrzeby, by ciągle do siebie telefonować, skoro lepiej się już stęsknić i zaangażować spotkanie. Przynajmniej mogą sobie pójść pić. -Śmiem twierdzić, że te jednak wolą być u ciebie! Już nie mówiąc, że i u mnie czasami kilka się znajdzie, więc jednak podziękuję za więcej.
Zaraz również znalazł się niedaleko konia i gdy ten tylko przybliżył swój czarny łeb, wyciągnął powoli do niego rękę, by ten mógł się z nim zapoznać.
-O, a mogę mu dać to jabłuszko~? - Spojrzał zaraz na Irlandczyka z prawdziwym ożywieniem i entuzjazmem.
avatar
Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Gość on Sob Kwi 19, 2014 6:27 pm

- Skoro jestem taki stary, to powinieneś mnie słuchać, braciszku. A może bardziej wnuczku. Prawnuczku- - Rozpędził się z tym szacowaniem wieku, ale jego również to bawiło. - Jak mógłbym nie tęsknić za moim jedynym praprawnusiem? Ostatni mi zostałeś~ - Bo innych nie miał, a przynajmniej nie wiedział o zupełnie młodych nacjach, czy też ich odłamach, które mógłby uznać za spadkobierców swojej kultury. Irlandia Północna był blisko, a do tego dawał o sobie znać często, o ile nie za często. - A jeśli o Guinnessie mowa, to mam chyba parę puszek w lodówce~ Bo wiesz? Puszki są poręczniejsze, więcej ich się mieści! - A więc nie tylko Scott miał odrobinę przedsiębiorczych skłonności. - Pilibyśmy razem częściej, no ale skoro nie chcesz...~
Nie zamierzał przestać dogadywać młodszemu bratu w sprawie połączenia ich terytoriów w jedną niepodległą Irlandię.
Poklepał Clinta po karku, gdy ten wcisnął ciekawski łeb między nich trącając Ciana. Oby go nie przewrócił!
- Bo nie zapomniałem, tylko mi wypadło~ Bo wiesz? Ciągle ma się coś na głowie, i jak się nie przypomnisz, to jak mam pamiętać? To samo z listami. Jak napiszesz, to ja ci odpiszę, chyba że nie brakuje ci mojego zrzędzenia, co? Z Arthurem pewnie piszesz co tydzień. - Zamierzał wzbudzić w młodszym poczucie winy.
- Jabłuszko możesz mu dać, jeśli jakieś znajdziesz, bo ja nie mam. - Uśmiechnął się w najpiękniejszy ze sposobów.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Irlandia Północna on Pon Kwi 21, 2014 10:21 pm

-Od razu prapraprawnuczku! I to, że jesteś tak stary, wcale nie oznacza, że masz nie wiadomo jaką wiedzę, iż mam od razu się ciebie ciągle słuchać. - Proszę bardzo, oto kolejny niesamowity argument, który na pewno przejdzie! - Ostatni? Przyznaj się, że innych po prostu nie masz. - A przynajmniej i on o nikim takim już nie słyszał, ale z drugiej strony nie zna za dużo osób, więc spokojnie mógłby przyznać się do pomyłki, gdyby ktoś mu ją udowodnił. - Rozumiem, że zapraszasz mnie do ich wypicia~? - Wyszczerzył się do niego, bo to na sto procent było zaproszenie. Przy czym pewnie on będzie musiał po nie iść, ale dla Guinnessa może się poświęcić. - Pić to zawsze możemy, ale tylko wtedy, gdy o to chodzi.
A on nie przestanie mu kulturalnie lub też mniej wbijać do głowy, że to połączenie jest nierealne.
Potrącony przez Clinta, trochę się zachwiał, ale udało mu się utrzymać równowagę, jednocześnie nie przestając się uśmiechać.
-Ej, nie używaj mojego wyjaśnienia przeciwko mnie. - I ponownie tego dnia spróbował sięgnąć do brata, by go dźgnąć w brzuch, jednocześnie słuchając go tylko jednym uchem, które wyłapywało niektóre słowa. - Z Arthurem? Co tydzień? Żartujesz sobie? O czym miałbym mu pisać, jak go pewnie to nic nie obchodzi? Poza tym, dziś już mało kto wysyła listy, bo to całkiem nieporęczne. - Próba wzbudzenia w nim winy chyba nie wypaliła, ale tak bywa!
-A skąd ja ci wytrzasnę jabłuszko? - I za ten najpiękniejszy uśmiech tym razem dał mu kuksańca w bok. Wredny brat.
avatar
Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Gość on Pią Kwi 25, 2014 11:32 am

- Ale mam taką wiedzę! Mam wiedzę, o której ci się nie śniło, bracie~
Stereotypowy Irlandczyk jednak nie był uznawany za zbyt błyskotliwego i inteligentnego ogólnie. To wina amerykańskiej eugeniki z początku XX wieku, która nakazywała uważać irlandzkich imigrantów często żyjących w biedzie za gorszych od reszty. Seamus nie czuł się gorszy, a już szczególnie nie na własnej ziemi.
- Nie mam innych, dlatego będę pił z tobą. Co chcesz na obiad? Nie wiem, co mam w lodówce, ale możemy zrobić coś z ziemniaków, jeśli masz ochotę. - Podrapał się po policzku. Zaczął zarastać, ale daleko temu było do leprechaunowej brody. - I możemy zrobić i wypić przy okazji, co?
Na razie porzucił temat ponownego zjednoczenia. Odsunął się od palców brata, nie pozwoli się dźgać!
- Gdybyś go nic nie obchodził, to ty sam byś się nim tak nie przejmował~ Jabłuszka mam w domu, w koszyku w kuchni. Widzisz, Clint? Taki leniwy ten mój brat, nawet ci nie przyniesie~
Koń nie wydawał się zachwycony brakiem jabłka. Przynajmniej Seamus próbował tak odczytać emocje z jego pyska.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Irlandia Północna on Pią Maj 02, 2014 7:18 pm

-Jakoś tego nie widzę, bracie~ - Jego uśmiech zaraz zmienił się w lekko złośliwy, ale to nie tak, że naprawdę uważał coś takiego. Nigdy by nie powiedział, że Irlandczyk jest głupi czy mało inteligentny, bo po przeżyciu tylu wieków chyba jednak coś w jego głowie zostało, prawda? No i ten jest po prostu czasami roztrzepany i niepoważny, ale to co innego.
-Cóż, przynajmniej więcej piwa dla nas? I co zrobisz, to zjem, nie będę przecież w gościach narzekać. Może być nawet coś z ziemniaków! - W całej swojej ziemniaczanej obsesji, Seamus mimo wszystko potrafił zrobić z nich coś naprawdę dobrego. - Jestem jak najbardziej za.
Nie da tak łatwo bratu uciec, dlatego ponowił atak, przybliżając się do niego.
-Dobrze wiesz, że tu chodzi o co innego i nie mógłbym się nim nie przejmować. Jednak na pewno nie pisałbym do niego listów, co to w ogóle za pomysł. Mam ciekawsze rzeczy do roboty~ - I zaraz się oburzył na jego słowa. - Chwila, wcale nie jestem leniwy i Clintowi mogę przynieść. O, nawet to zrobię, więc zaraz wracam! - Tak jak powiedział, tak natychmiast ruszył w powrotną podróż do irlandzkiej kuchni.
avatar
Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Gość on Pon Maj 05, 2014 11:32 am

Być może Irek wiedzę miał, ale nie taką, która przydałaby się w dzisiejszym świecie. Seamus w dawnych czasach był nawet dobry we wszelkiego rodzaju miksturach i maściach, chociaż daleko mu było do prawdziwych druidów. Z drugiej strony, druidów już nie ma, a gdyby mocno się zastanowił i odpowiednio dużo wypił, Irlandia przypomniałby sobie przepis na wywar na kurzajki czy piołunowy napar na ból głowy, po którym, swoją drogą, niektórzy odkrywali w sobie możliwość rozmowy z bogami czy przepowiadania przyszłości. To na pewno zawarta w piołunie magia!
- To przynieś, wypijemy tu po piwku, a potem coś zrobimy.

Jedno piwo teraz, drugie przy robieniu obiadu, trzecie do obiadu, czwarte po obiedzie... dzień Seamusa zapowiadał się lepiej, niż początkowo sądził, że będzie.
Chciał złapać młodego za nadgarstki, żeby powstrzymać go przed dalszymi atakami, ale ostatecznie odpuścił.
- Ja mam nadzieję, że masz lepsze rzeczy! I weź ze dwa te jabłka, i kostkę cukru!
- Po wszystkim odwrócił się do konia i jeszcze raz poklepał go po łbie. Przesunął dłonią po delikatnych chrapach. Bardzo lubił to uczucie. - Widzisz, koniku? Gdyby się wprowadził, robiłby dla nas na pełen etat.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Irlandia Północna on Sro Maj 14, 2014 10:14 pm

A to już szczegóły, z drugiej strony taka wiedza była wręcz unikalna, bo właśnie, kto dzisiaj zna tego typu mikstury! Inna sprawa, że te mogłyby się nie bardzo sprawdzić, chociaż nie dałby sobie uciąć za to ręki. Może i nigdy raczej sam ich nie próbował, ale skoro jego bracia się w czymś takim babrali, to kto wie, czy faktycznie nie spełniało swoich zadań?
-Jasne, jasne, to zaraz wrócę~ - Śmiejąc się pod nosem, zawędrował do domu Seamusa i przeczuwał, że to ich "coś zrobienie" zakończy się na opróżnieniu puszki lub dwóch do dna oraz ewentualnym zaniesieniu jej/ich do kosza. A dzień faktycznie zapowiadał się lepiej niż sam początkowo zakładał i miał tylko nadzieję, że nic tego nie popsuje.
Powtarzając sobie cicho pod nosem, co miał wziąć, musiał trochę poszukać zanim wszystko odnalazł, ale po dłuższej chwili wrócił do brata wyjątkowo zadowolony. I niech ten lepiej nic mu tutaj nie wspomina o robieniu na pełen etat, bo rzuci w nim tym jabłkiem.
-Już jestem. - Oznajmił wręcz triumfalnie i zaraz do nich podszedł, ale na sam początek podsuwając Clintowi jedno z jabłek. Irlandia może na swoje piwo poczekać, skoro już jego wysyłał, by je przyniósł. - Mam nadzieję, że będzie ci smakować.

Wybacz za taką zwłokę D:
avatar
Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Gość on Sob Maj 17, 2014 10:49 am

Wiedza była unikalna, ale czy warto zaprzątać sobie głowę wyrobami na własną rękę, tworzonymi z zebranych w lesie ziół i innych samodzielnie pozyskanych składników, gdy w każdej aptece można było dostać lek na daną przypadłość? Przewagę stanowił brak chemii i możliwość utarcia specyfiku samemu w niemal każdych okolicznościach, jednak minusem była wątpliwa jego skuteczność.
Seamus spożytkował czas na gładzenie konia po pysku, drapanie po szyi i przeczesywanie dłonią jego grzywy. Clint może nie szalał na punkcie tego typu pieszczot, ale też nie gardził nimi, gdy już nadeszły. Nawet Steven, pozostawiając w spokoju kota sąsiadów, przybiegł z kijkiem w pysku, więc Seamus rzucił mu go daleko, na wybieg konia.
- Nie spieszyłeś się za bardzo~ - Mimo wszystko Seamus uśmiechnął się, bo nie przeszkadzało mu to. Mógł przynajmniej odrobinę dłużej postać na słońcu. - Umiesz karmić konie? Daj mu na otwartej dłoni, żeby nie odgryzł ci palca. Wstyd by był, bracie, gdybyś jako Irlandczyk nie potrafił zajmować się końmi. Potem może jednak Clint da ci na siebie wsiąść~?
Irlandczycy, a więc również i Seamus, uwielbiają konie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Irlandia Północna on Czw Maj 22, 2014 7:12 pm

Prawda też taka, że Cian szybciej by sam doczłapał się w bólu do apteki i kupił lek, który w jego opinii będzie skuteczny niż przyjął jakieś podejrzane ziółka od brata. I to wcale nie chodzi o to, że mu aż tak by nie ufał, ale specem od medycyny by go w końcu nie nazwał. A on nigdy nie przepadał za ryzykowaniem.
-Nie wiem co leży w twoim domu, więc ciężko się spodziewać, że łatwo było mi wszystko odnaleźć. - Stwierdził tylko, bo uwaga brata jakoś nie bardzo go ruszyła. Już nie mówiąc, że na pewno aż tak długo to nie było i Seamus tak sobie gada. Chyba, że faktycznie stracił poczucie czasu, ale na ten wniosek w tym momencie nie wpadł.
I już chciał powiedzieć, że umie karmić konie, gdy sobie uświadomił, że wcale nie miał z nimi tak dużej styczności. W sumie, to widzi to zwierzę pierwszy raz od dawna właśnie tutaj, u brata. Co oczywiście nie umniejszało jego sympatii do tych stworzeń, ale u siebie nawet nie miałby warunków, gdzie takiego trzymać.
-Myślę, że nie każdy Irlandczyk umie się końmi zajmować, ale to taki szczegół~ - Albo sam się pocieszał! W każdym razie posłuchał rady Irlandii i ułożył jabłko na otwarte dłoni, zaraz powoli przysuwając je do pyska konia. To nie może być przecież trudne, prawda? - Byłoby miło.
avatar
Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach