Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Gość on Pią Maj 23, 2014 10:10 am

Seamus nigdy nie otrułby brata! Inna sprawa, że nie zawsze wiedział i nie zawsze chciał się dowiedzieć, jakie właściwości miała używana przez niego roślina. Grunt, że nie otrułby brata z premedytacją.
- Mógłbyś wiedzieć lepiej, gdybyś częściej przyjeżdżał~ - Uśmiechnął się w specyficzny, nieco przerażający sposób. - Albo mógłbyś nawet przyjechać i nigdy nie wyjeżdżać~
Całe szczęście Steven szybko odwrócił jego uwagę przynosząc patyk. Seamus chciał zabrać go psu, ale psiak najwyraźniej za punkt honoru wziął sobie nie oddanie zabawki i machając ogonem próbował wyrwać ją Irlandczykowi.
Clint tymczasem całkiem delikatnie zabrał jabłko z dłoni Ciana, muskając miękkim nosem jego skórę.
- Każdy! Irlandczycy i konie to jedno! Co my byśmy zrobili bez koni?
Konie zwykle używane były jako wierzchowce, a bardzo, bardzo rzadko do pracy w polu. Szacunek Irlandczyków do tych zwierząt mógł zadziwiać. Seamus dalej wyrywał psu patyk, a ten ugiął przednie łapy i w zabawie zaczął warczeć.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Irlandia Północna on Pią Maj 23, 2014 9:14 pm

Z premedytacją czy nie, wolałby nie zostać otrutym i dlatego dla ziółek powiedziałby stanowcze "nie". I nieważne w jakim byłby wtedy stanie i na co rzekomo miałyby mu pomóc!
Już chciał powiedzieć, że w sumie brat tutaj ma rację, ale zaraz dostrzegł ten uśmiech i natychmiast odechciało mu się z nim zgadzać. Jeszcze by pomyślał nie wiadomo co albo co gorsza, zinterpretowałby to po swojemu i wyciągnął jakieś błędne wnioski. - Nic z tego, mój Belfast mnie wzywa~
Zaraz też zainteresował się koniem, który wziął od niego jabłko, więc nic więcej nie powiedział i tylko zachwycał się nad tym stworzeniem. Spróbował go również pogłaskać po pysku, bo może mu ten na to teraz pozwoli?
-Kiedyś to może i tak, ale dzisiaj? Chyba, że mówisz o koniach mechanicznych, to zmieni wtedy postać rzeczy. Co oczywiście nie zaprzecza faktowi, że te zwierzęta są cudowne~ - Uśmiechnął się i kątem oka zaczął również obserwować zmagania Seamusa z psem. Oczywiście kibicował temu drugiemu!
avatar
Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Gość on Nie Maj 25, 2014 9:27 am

Gdyby jego życie zależało od ziółek albo nawet musiał borykać się z niesamowitym kacem, na ziółka przystałby pewnie bardzo chętnie.
- Belfast też może być nasz~ Nasz wspólny, chciałem powiedzieć~ - Uśmiechnął się w ten sam sposób, jednak teraz w kierunku psa, bo nie chciał odrywać od niego wzroku i ryzykować pogryzieniem, gdy zwierzak będzie "poprawiać się" z gryzem na patyku. Steven, widząc minę Seamusa, puścił jednak patyk całkowicie. Irlandia rzucił mu go po raz kolejny i pies pobiegł.
Pan O'Sullivan otrzepał dłonie.
- Byłoby wspaniale, prawda? Ale teraz daj to piwo. - Knucie stworzenia Wielkiego Imperium Irlandzkiego obejmującego obie Irlandie mógł przenieść na później.
Koń przeżuł jabłko i machnął łbem zapewne domagając się więcej. Seamus chwycił go za kantar, by powstrzymać wszelkie gwałtowne ruchy. Poklepał go po karku.
- Są cudowne! I nie mechaniczne, tylko takie. No nie, Clint? No nie~?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Irlandia Północna on Pią Maj 30, 2014 6:35 pm

A on wtedy miałby okazję zaobserwować, czy ten by to przeżył, czy jednak ziółka by go dobiły. Ostatecznie by się upewnił, jak to z nimi jest!
-Zastanówmy się... nie. Jest dobrze tak jak jest~ - Powtórzył to na wszelki wypadek, by brat nawet przez moment nie pomyślał, że ten byłby w stanie zmienić zdanie. Tak samo już nie komentował tego uśmiechu, bo nawet jeżeli Séamus patrzył w tym momencie na psa, to i tak poczuł się dość nieswojo. A to nie należało do tych przyjemniejszych uczuć.
-To już ty tylko tak twierdzisz. I gdzie magiczne słowo "proszę"? - Zastanowił się chwilę i jednak podał mu to piwo, nawet jak Irlandczyk wcale a wcale na nie nie zasłużył. Wolał jednak skupić się bardziej na Clincie, dlatego już odpuścił sobie większe złośliwości. Kiedy indziej nadrobi albo zwyczajnie później!
-Mam jeszcze jedno jabłko, mogę mu dać? - Bo koń wyglądał jakby zjadł jeszcze kolejne z miłą chęcią, więc czemu miałby mu pożałować? - I wiem, że są cudowne, no ale dzisiaj to daleko byś na nich nie zajechał.
avatar
Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Gość on Nie Cze 01, 2014 12:51 pm

Gdyby zaproponować Seamusowi bycie królikiem doświadczalnym przy testowaniu ziółek... pewnie uznałby to za świetną zabawę! Do czasu aż nie wysiadłyby mu nerki i wątroba, a krew nie zaczęła cieknąć z różnych otworów ciała.
- To zastanów się jeszcze raz, bo może jednak się mylisz~?
- Takie kuszenie brata na dłuższą metę mogło być nawet zabawne. Zresztą, mało co dla Seamusa nie było zabawne. - Na pewno się mylisz.
Steven pobiegł za patykiem i szukał go chwilę w wyższej trawie w miejscu, gdzie Clint nie zdołał jeszcze wygryźć roślinności niemal do gołej ziemi.
- O własne piwo mam prosić!? Niech ci będzie, poproszę~ - Poprosił już po tym, jak chwycił puszkę, opukał ją z każdej strony, by piwo nie wybuchło mu w twarz, po czym otworzył i upił i tak piętrzącą się pianę. Mruknął z zadowoleniem.
- Wszędzie bym zajechał, przynajmniej w Irlandii. Stąd do Moherowych Klifów, a potem z Derry do Cork. Co prawda, trochę by mi to zajęło, ale czego się nie robiło~ No, daj mu, tylko żeby nie ugryzł.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Irlandia Północna on Pią Cze 06, 2014 5:59 pm

Dlatego również uważał, że brat bywa dużym dzieckiem i nie zawsze myśli racjonalnie, przez to może zrobić sobie krzywdę. Jednak to całkiem inna sprawa, o której mógłby jeszcze trochę rzeczy naopowiadać, a przynajmniej tak mu się wydawało.
-Nie, to nieodwołalna decyzja~ - Gdyby ktoś zapytał go o zdanie, to wcale nie uznałby czegoś takiego za zabawne. A już na pewno nie, kiedy Irlandia coś takiego mówi. - Na dziewięćdziesiąt dziewięć procent to ty się mylisz. - Pozostały procent zostawił tylko tak z grzeczności. No i dla tych, którzy może faktycznie mają u niego takie zdanie?
-Twoje piwo, ale ja je przyniosłem, więc tak. - Wyszczerzył się, słysząc, że brat jednak poprosił. Niby nic, a jakaś satysfakcja pozostaje! A swoją puszkę na razie zostawił w spokoju, będąc zajętym Cilntem. Oczywiście zaraz nadrobi picie, bo jakby inaczej, nie może być za dużo do tyłu.
-Wierzę na słowo, ale po co to robić, skoro można znaleźć się w innym miejscu o wiele szybciej. A i konia się nie zamęczy~ Nie ugryzie, co nie? - Ostatnie pytanie było najwyraźniej skierowane do zwierzęcia.
avatar
Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Gość on Wto Cze 10, 2014 8:43 am

Wygląda na to, że jeśli Seamus zdołał przeżyć tyle lat i wciąż miał się dobrze, musi mieć naprawdę wyjątkowe szczęście, często trzymające się właśnie takich niezbyt mądrych osób.
- Ale zawsze pozostaje ten jeden procent! - Zawołał tryumfalnie. - Jeśli spośród setki ludzi tylko jeden z nich się nie myli, to kto ostatecznie ma rację? Ten tłum, czy jeden szary człowieczek? - Co by się nie działo, Seamus nie pozwoliłby, żeby w tłumie był zwykłym szaraczkiem. Inna sprawa, że i tak wyróżniałby się, chociażby przez kolor włosów. - Prawda zawsze wyjdzie na wierzch! O ile wcześniej nie stracą tego jednego procenta za szerzenie herezji~ - Irlandia nie odczuł na własnej skórze za bardzo inkwizycyjnych metod dochodzenia do prawdy. Choć mógłby policzyć na palcach jednej ręki osoby spalone za czary, pamiętał prześladowania katolików ze strony angielskich protestantów.
Pies wrócił z patykiem i machając ogonem domagał się dalszej uwagi. Seamus poklepał bestię po łbie - pies już pobiegał, teraz uwagi Seamusa wymagało piwo.
- Konie same były zadowolone, gdy mogły pobiegać. Clint tylko tu stoi, i co? Czasami go gdzieś zabiorę. Nie ugryzie, jak nie dasz się ugryźć!
Koń wydawał się zniecierpliwiony. Miał jabłko w zasięgu wzroku, a nie mógł go dostać!

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Irlandia Północna on Sob Cze 28, 2014 4:46 pm

Jak to się mówi, głupi ma zawsze szczęście i postać Seamusa faktycznie idealnie to ukazywała, z tym chyba nikt by się nie kłócił!
-To tylko jeden procent, który nic i tak nie osiągnie, a poza tym, czemu zakładasz, że to on miałby mieć rację? - Zmarszczył lekko brwi, spoglądając na brata. Tak naprawdę domyślał się odpowiedzi, że to ta mała garstka ludzi ma takie poglądy, jak sam Irlandczyk i właśnie dlatego ten uznaje ją jako "jedyną prawdę". - Osobiście stoję jednak po stronie większości, no ale przecież ty o tym doskonale wiesz. I wcale nie muszą być straceni, mogą uznać, że jednak pozostali mieli rację! I co wtedy?
Jednocześnie też spostrzegł, że Clint zaczyna być zniecierpliwiony, gdy ten tak mu machał prawie tym jabłkiem, więc szybko uśmiechnął się przepraszająco i przybliżył owoc do końskiego pyska. Nie chciałby, by ten poczuł się jego nieuwagą urażony bądź co gorsze, zignorowany.
-Jak to konie, ale kto wie, czy te nie wolą biegać swoimi ścieżkami, a nie tylko z jednego miejsca do drugiego, bo ktoś tak chce. - Zaczął tak sobie gdybać, bo najwyraźniej wcześniejsze filozofowanie brata mu się udzieliło. - I nie powinieneś go wtedy częściej na takie przejażdżki zabierać? I nie dam się ugryźć. - A przynajmniej naprawdę się postara.
avatar
Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dom Seamusa na przedmieściach Dublina

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach