Kanadyjski stryszek

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Sro Gru 17, 2014 3:22 pm

Kanada poczuł, że się czerwieni gdy brat zaczął się z niego śmiać. Spuścił wzrok na patelnię wracając do przerwanej przez chwilę czynności.
A im bardziej się śmiał tym więcej czerwieni zalewało jego twarz, szyję i uszy, aż w końcu wyglądał jak jego rodzima flaga.
-Nie mogę go ujeżdżać...-jak to dziwnie brzmi dla kogoś wychowanego przez Francisa.-Jest mały i nie rośnie odkąd go przygarnąłem... to taka miniaturka.-dodał zerkając na niego z boku. Miś tymczasem zaczął trzeć się o Alfreda domagając się pieszczot. Zaspokoił już swoją ciekawość co do niego, zapewne przy następnym spotkaniu znów go spyta.-On... ma poważne problemy z pamięcią. Mnie pyta co jakiś czas jak mam na imię, mimo iż pamięta, że jestem Kanadą...-westchnął cicho. Miś tymczasem nie rozumiał czemu nowy dwunóg nie chce go drapać i coraz bezczelniej domagał się tego co, jak sądził, mu się należało.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Czw Sty 15, 2015 11:10 am

Zdawał się nie zauważać czerwieni u swojego brata. Uznał, że to normalne. Dla niego mimo wszystko Kanada była siedzibą miłych, kochanych, ułożonych i tak bardzo niewinnych ludzi, których przysypał śnieg! Nawet ostatnio zaczął po Ameryce krążyć taki kawał, że jak chce się uspokoić i przywrócić wiarę w ludzkość to należy oglądać filmy i zdjęcia z Kanady. I od razu świat staje się piękny i niewinny! ...no chyba, że włączy się Justina Biebera. No ale uznajmy, że tego pana zepsuły Stany Zjednoczone i się nie liczy! Nie, nikt przecież nie zniszczy czystości Kanady! A jeśli coś jest tam zbrukane złem, to na pewno wina Ameryki! Tak czy inaczej czerwone uszka brata wydawały się po prostu czymś uroczym i pokazującym niewinność Matta!
-Wow, naprawdę nie rośnie!? -Zauważył tą natarczywość misia, jednak w pierwszej chwili uznał, że nie da sobie wejść na głowie i tylko delikatnie go tam miział. -Chińczyk też mi mówił, że jego niedźwiadek nie rośnie, to całkiem słodkie...! Nie myślałeś ich kiedyś skumać? I w sumie jak pomyśleć to mój króliczek też nigdy za duży nie był... -Może dlatego, że króliki ogólnie nie są duże?! -...Ale za to bizon dość wysoki urósł. A... A potem zdechł. -Tak samo jak króliczek. Zresztą ta szczerość Alfreda powala.
Zauważył, że niedźwiadek staje się coraz bardziej nachalny, więc westchnął i dwoma rękami już pełnoprawnie zaczął maltretować futerko dopieszczając Kuroryjka... znaczy Kumajirou!
-Kłopoty z pamięcią? Hmm... Byłeś z nim u weterynarza? -Dla Alfreda to całkiem normalna rzecz, żeby zabrać zwierzaka do weterynarza i oświadczyć 'Mam niedźwiedzia w domu. Nigdy on nie rośnie i mówi ludzkim głosem. A i do tego ma kłopoty z pamięcią' i wcale nie wpadły na pomysł, że po takim występie owszem zastosowanoby leczenie, ale nie wobec miśka, a wobec Kanady. -Zresztą chyba wiele osób Cię nie pamięta, może to nie jego wina? Nie myślałeś aby być... hmm.. Bardziej rozpoznawalnym? Może zmiana fryzury? Jakbyś ściął te Franskowe włoski i nosił grzywkę? I.. I trochę je roztrzepać! -I tak oto Kanada by wyglądał już całkowicie jak Alfred!

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Pią Sty 16, 2015 3:23 pm

Pokiwał głową na jego pytanie dotyczące wzrostu miśka. Nie rozumiałby po co miałby żartować w takiej sprawie. Ciekawym efektem jest, że niektóre zwierzęta "przesiąkają" swym nacjowym właścicielem, a niektóre normalnie odchodziły. Tymczasem do pomieszczenia wszedło kolejne stworzenie przywiedzione zapachem. Stworzenie było duże, o długiej, beżowo-białej sierści. I było, co trzeba zaznaczyć kotem. Zwierzątko otarło się o nogi pana, dużo delikatniej niż miś, jednak zazdrosne o uwagę, też zaczęło ocierać się o nogi drugiego ułudnie podobnego do pana człowieka. Szczęśliwie kot, nie pytał go o imię i jedynie mruczał.
-Raczej weterynarz by na to nic nie poradził...-odparł cicho Kanada dalej robiąc hamburgery. Uśmiechnął się na widok swego kociego odpowiednika.
Jednak, gdy ten zaczął mu sugerować jeszcze większe upodobnienie się do siebie zbladł. Już i tak miał wiele problemów z Kubą, Filipinami i innymi, którzy bardzo Alfreda nie lubili. Za to lubili Kanadę, co wcale nie przeszkadzało próbować na nim różnych metod.
-Może lepiej nie.-powiedział z wielką gulą w gardle.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Sob Sty 17, 2015 12:31 pm

Jedne przesiąkają jak misiek Kanady czy panda Chińczyka, które zdawały się nigdy nie rosnąć, a inne żyją tylko trochę dłużej niż w rzeczywistości jak chociażby króliczek Ameryki.
Sam Alfred zwrócił uwagę na kota, oj dobrze znał te stworzenia i... niestety nie lubił za bardzo. Jakoś wolał psy, to po pierwsze. Po drugie - kot Amerykański był... taką kopią Alfreda. I nie, to wcale nie jest przesada, naprawdę był kopią. Wiecznie głodnym kocurem, który wskakiwał dosłownie WSZĘDZIE, zjadał dosłownie wszystko i miauczał tak głośno, że chciałoby się go zatkać. Alfred co prawda nie wiedział o nim nic, jedynie czasem widywał to dziwne stworzenie, które krzątało się gdzieś w okolicy jego domostwa.
Na weterynarza pokiwał głową. Nie to nie, zmuszać nie będzie, prawda? Skupił swoją uwagę na głaskaniu miśka i obserwowaniu kota.. czy przypadkiem ten zaraz nie rzuci się na jedzenie/stół/któregoś z nich i nie zacznie się drzeć jak porypany (bo skąd Alfred mógł wiedzieć, że te koty odziedziczyły ich cechy i raczej kociak będzie spokojną istotką a nie żywym tarpaganem).
-Czemu nie? To może.. Byś się zrobił na Anglika? Wyhodujesz sobie potrójne brwi i podłożysz głowę pod kosiarkę aby Cię obszczygła! -Zażartował zalewając się śmiechem. Tak naprawdę nikomu by nie życzył wyglądania jak Arthur. -A tak na serio... Teraz mi trochę Francisa przypominasz... Gdyby Ci ściągnąć okulary i... hmm..
Na chwilę zostawił miśka. Podszedł do brata i zaczął mu majstrować przy włosach.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Sob Sty 17, 2015 5:01 pm

Kot mrucząc wciąż tylko ocierał się o nogi drugiego pana. Misiek przytulił się tymczasem do Alfreda przymykając oczy. Matthew zaczął kroić cebulę obserwując, czy ten aby nie robi krzywdy zwierzakom. Był niczym Królewna Śnieżka, albo Kopciuszek w obchodzeniu się ze zwierzętami i aż dziw brał że usłużne gęsi nie ścieliły za niego łóżka. Niestety żadne się tak dla niego nie poświęciło, a jedyną oznaką miłości było wieczne "kto ty?" od jego miśka. Zdumiony przerwał pracę i spojrzał na Alfreda, nie rozumiał czemu ten nagle uwziął się na zmianę jego wyglądu, przez co zaraz spurpurowiał. Kompleksy odezwały się na nowo.
-Co ty robisz?-spytał cicho nie będąc pewnym czy nie zareagować bardziej... brutalnie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Pon Lut 09, 2015 12:16 am

Zostawił w spokoju zwierzaki i na chwilę skupił się na bracie. Wpatrzony w jego włoski, z rozbrajający dziecięcym uśmiechem zaczął je układać, wierzchwić i rozczesywać palcami. Przy okazji nucił sobie piosenkę, jakby nie zwracał uwagi, że brat coś do niego mówi.
-From the first day I saw her...  knew she was the one. She stared in my eyes and smiled... For her lips were the color of the roses.. they grew down the river, all bloody and wild.
Alfred dość lubił śpiewać, miał nawet dobrą pamięć do piosenek. Czasem zdarzało mu się, że usłyszał nutę dwa-trzy razy i już potrafił co nieco z niej zaśpiewać. Zresztą był człowiekiem, który nie mógł żyć bez muzyki, więc w głowie miał spory repertuał piosenek 'na różne okazje'.
-On the second day I brought her a flower, She’s more beautiful than any woman I've seen... And I said: “Do you know where the wild roses grow so sweet and scarlet and free?"
Ułożył Kanadzie włoski, bardziej odgarnął je do tyłu i odsłonił duża część twarzy, po czym pochylił się bliżej niego i ściągnął mu okulary dalej sobie nucąc.
-On the last day I took her where the wild roses grow.. She lay on the bank, the wind light as a thief. And I kissed her goodbye, said: “All beauty must die”~
Zakończył śpiewać i zabrał mu te okulary zaraz kładąc je na bok.
-No.. Całkiem ładny jesteś.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Pon Lut 09, 2015 2:48 pm

Normalny facet zdzieliłby pewnie Alfreda w twarz, po czym ten by się zrzygał, gdyby zorientował się, że powiedział do własnego brata, że ładnie wygląda/ładnie mu w czymś.
Niestety, czerwony na twarzy Kanada nie znalazł w sobie takiej odwagi.
-Dziękuję...-burknął po dość długim czasie oczekiwania. Poszedł do łazienki sprawdzić jak to wygląda.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Pon Lut 09, 2015 4:29 pm

Normalny facet za pewne tak, ale przecież Ameryka do 'normalnych' nie należał, prawda?
Zostawił brata, skoro ten wolał się przeglądać i sam w tym czasie zaczął korzystać z dobrodziejstwa jakim jest pusta kuchnia. A tu coś podjadł, a tu posmakował, ah, raj na ziemi! Nie mógłby go Matt tak zostawić na dłużej samego w kuchni?
-E, żyjesz tam?
Mimo iż samotność w kuchni jest czymś wspaniałym, to jednak o brata też się trzeba zatroszczyć, w końcu nie wracał! (Ah, tragedia!!) Trzeba sprawdzić czy chociaż żyje! Albo się zapytać krzycząc na pół domu.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Sro Lut 11, 2015 3:43 pm

Kanada tymczasem przyglądał się nowej fryzurze. Nie był do końca pewien co o tym wszystkim sądzić. Sam delikatnie poprawił włosy i wrócił do brata kończąc przygotowywanie posiłku.
-Dla ciebie.-podał mu talerz z wspomnianym dawno temu fast foodowym smakołykiem. Sam wziął swój i wskazał mu głową by poszli do salonu. Miś podreptał tam za nim i uwalił się przy kominku, a na nim położył się kot.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Sro Mar 18, 2015 3:05 am

Wziął jedzenie i powędrował za bratem strzegąc fastfooda w swoich rękach niczym największego skarbu. Przy okazji rzucił bratu podziękowanie i przez te kilka sekund drogi pooglądał 'nowego' brata.
-Naprawdę powinieneś zaczesywać się do tyłu, wyglądasz jak Francis!
Znaleźliwszy się w salonie wybrał jakieś dogodne miejsce i usadził swoje cztery litery. Zerknął też uważniej na Matt'a i zaczynając konsumpcję jedzenia wrócił do rozkminiania jego wyglądu.
-Znaczy Francis jest bardzo ładny, wiesz? A Ty jesteś do niego podobny... Muh.. Nie to co ja. -Na chwilę ściągnął okulary -S-Sam zobacz..! -Odłożył okularki na bok i zaczął roztrzepywać sobie włoski. Urocza grzywka poszła się walić, a blond kłaczki nagle poczęły odstawać we wszystkie strony świata. -N-No sam powiedz, kogo Ci przypominam...! -A kogo mógł przypominać blondyn z fryzurą jak spod kosiarki, jak nie naszego ukochanego Anglika? No, ułomnego Anglika, bowiem Alfred miał błękitne oczy i o mniej.. ekhem... dorodniejsze brwi. Ale włosy dokładnie tak jak jego chcąc-nie-chcąc były opiekun. I już wiemy czemu Alfred przywykł do chamskiego przylizywania kosmyków i grzywki - aby nie wyglądać jak niedorobiony Arthur!

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Sro Mar 18, 2015 1:38 pm

Zamyślił się czy naprawdę, jest aż tak podobny do Francisa. Przecież ten go tylko założył, a przez bardzo długi okres był pod opieką Anglii. Zachichotał widząc jego fryzurę.
-Wiesz, zwykle tak bywa, że kolonia przypomina swojego opiekuna-założyciela. Ale nie martw się, jestem pewien, że gdyby mi zrobić podobny "fryz" to też byłbym do niego podobny.-odparł znów wracając do kuchni.-Chciałbyś może coś do picia?-zajrzał do lodówki rozglądając się za słynną na cały świat szklaną butelką z coca-colą. Zauważył kilka, zaraz obok napoczętą wczorajszego dnia butelką whisky.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach