Karczma

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Karczma

Pisanie by Gość on Wto Paź 07, 2014 12:32 am

Ruszył przed siebie wchodząc w ogień. Ramiona opatulił skrzydłami, wszak były one bardziej odporne na ogień. Zaraz zmrużył oczy, jednak wśród ognia nie dało się łatwo patrzeć. Nie chciał też nic mówić, bowiem trujący dym mógłby narobić problemów jakby dostał się do płuc.
Wędrówka na szczęście nie była długa, trwała kilka-kilkanaście minut. Wychodząc z języków ognia Yao zaraz wręcz padł na ziemię przed karczmą. Ubranie miał przypalone, na ciele kilka poparzeń, ale poza tym... mogło być gorzej. Podkulił ogon zaraz i zerknął za siebie, czy Kiku też na pewno wyjdzie, czy nie trzeba go ratować.
Jeśli wyjdzie - wie, co musi zrobić. Najgorsze już mają za sobą.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Gość on Czw Paź 09, 2014 8:58 pm

Po tym, jak Yao wkroczył w płomienie, wahał się tylko przez chwilę. Nie dał się całkowicie ogarnąć wątpliwościom. Oczywiście, że się obawiał. Ognioodporny to on nie był. Można wręcz powiedzieć, że ze swoją kocią sierścią naraziłby się na podpalenie jeszcze bardziej. Nabrał powietrza i postąpił naprzód, szykując się na piekło. A co tam... lepiej zginąć próbując, niż czekać bezczynnie na swoją kolej niczym owieczka prowadzona na rzeź.
Uderzyło w niego paskudne gorąco. Podążał jednak za karczmarzem, ufając, że to się zaraz skończy. Tego właśnie się uczepił - myśli, że niedługo wyjdzie na zewnątrz, na cudowny chłód.
Dla niego te minuty ciągnęły się jak wieczność. Skóra wręcz błagała o zlitowanie, aczkolwiek to było i tak lepsze, niż gdyby miał się przedzierać jako kot - skończyłby prawdopodobnie jako pochodnia. Kiedy więc wydostał się z ognia, poszedł w ślady Yao i rymsnął na podłoże, łapiąc oddech. Zaczął w myślach odwoływać wszystko, co powiedział wcześniej.
- Deszcz jednak nie jest taki zły... - wykrztusił mimowolnie.
Nieźle oparzony, brudny... ale żyje. Skontrolował wzrokiem towarzysza. Jakby nie patrzeć, zawdzięczał mu ratunek. Teraz tylko dotrzeć do bezpiecznego miejsca. Podniósł się, pieczenie starając się zaliczać tylko i wyłącznie do kategorii bodźców irytujących.
- Idziesz? - zapytał karczmarza, nie mając sumienia do bezczelnego odejścia bez ani jednego słowa.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Gość on Czw Paź 09, 2014 10:46 pm

Odetchnął z ulgą, gdy tylko zobaczył, że Kiku jest cały. Siadł na kolanach i chwilę oddychał. Przy okazji rozprostował skrzydła i poruszył ogonem, jakby chciał sprawdzić, czy wszystko z nimi w porządku. Jednak się mylił, łuski powstrzymały oparzenia i jak całe ciało go piekło, tak ogon i skrzydła trzymały się nad wyraz dobrze.
Spojrzał na Kiku nie do końca wyłapując co powiedział. Gdy już zobaczył, że z nim wszystko w porządku, to jego myśli zaraz pochłonęły inne rzeczy. Tak, Kiku najpierw, a gdy już jest bezpieczny to cała reszta.
-Co? Ah tak... -Podniósł się z ziemi mocno rozkładając skrzydła. Chyba tak czuł się po prostu lepiej. -...Niedaleko jest wejście do podziemi, najlepiej tam się dostać. Smok nie wejdzie pod ziemie, prawda? Przynajmniej nie taki.
Podszedł jeszcze do samego kotołaka i pooglądał go oceniając ile szkody wywołał ogień.
-Jak będziesz mieć problem z chodzeniem to powiedz, wezmę Cię na plecy. -Posłał mu delikatny uśmiech. Nie wiedział, czy zdołałby go unieść czy nie, jednak teraz o to nie dbał. Wolał po prostu podnieść go jakoś na duchu i dać znak, że jest obok w razie potrzeby.
Postarał się jakkolwiek wyczyścić z wszystkiego, co przyniósł mu dym i ogień po czym machnął ręką i ruszył w jednym z kierunków.
-Dosłownie za budynkiem było wejście do podziemi. Chodź, tam będziemy bezpieczni!
Nie zastanawiając się więcej (wszak w każdej chwili smok może wrócić) dotarł do miejsca, gdzie było wejście. Ot zwykłe drzwiczki, które wyglądały jakby prowadziły do spiżarni przykarczemnej. A jednak, gdy je otworzył jednym z kluczy jakie wciąż znajdowały się w kieszeniach przypalonego ubrania, to zamiast spiżarnianych półeczek ukazały się strome schody do ciemności. Ostatni raz spojrzał na Kiku.
-...czekam na Ciebie na dole!
Rzucił znów dość uśmiechnięty, aby pokazać, że nie wolno tracić optymizmu w tej trudnej sytuacji i zaraz zszedł na dół.
Skąd wiedział, gdzie iść? Cóż, podziemia dla Yao nie były niczym nowym. Są połączone z wieloma budynkami, a on nie raz się przez nie zakradał.. chociażby do siostry do świątyni.

[z/t -> podziemia]

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Gość on Sob Paź 11, 2014 11:07 pm

Podziemia. Właśnie. Jakby na to spojrzeć, to miało sens - taka budowla jak świątynia wręcz musiała je posiadać. Wciąż go jednak zastanawiało, od kogo tą karteczkę otrzymał. Na myśl przychodziła mu tylko jedna osoba, skąd jednak miałaby wiedzieć o tym, co się stanie? Z drugiej strony, kapłani mogli pod tym względem zaskakiwać.
- Wykluczone, żebyś miał mnie nosić - oznajmił spokojnie.
Duma kotołaka była zbyt wielka, by mógł dopuścić do czegoś takiego. Nawet gdyby odpadły mu nogi, wolałby się czołgać, niż pozwolić komukolwiek się dźwigać. To przecież niczym nie różniłoby się od sytuacji, w której kobieta ratuje mężczyznę - a to przecież niemal niedopuszczalne.
Bez słowa podążył za karczmarzem z miną całkowicie opanowaną. Zupełnie jakby nic się przed chwilą nie stało i nie mierzył się z płomieniami. O ile Yao był jak niepoprawny optymista, o tyle Kiku po prostu zachowywał spokój. I jedno, i drugie w momencie takim jak ten spełniało swoją rolę.
- Mhm. Zaraz do ciebie dołączę - odpowiedział, stając przed schodami.
Zaczekał, aż karczmarz zejdzie. Dopiero wtedy ruszył się z miejsca, żegnając światło dzienne ostatnim spojrzeniem.

/zt ~ podziemia

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach