Karczma

Strona 4 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Karczma

Pisanie by Gość on Pon Lip 28, 2014 12:56 pm

Zgromił żywiołaka spojrzeniem, machając przy tym ogonem jak batem.
-Gdybyś je zniszczył, to już byś stąd wyleciał. Jak jesteś chory, to idź do medyka, czy kapłanki... Ja chyba nie wyglądam ani na jednego, ani na drugiego, tak? Jak coś będzie Ci potrzeba, to mów.
Ostatnie zdanie mimo, iż miało wybrzmieć neutralnie, niczym 'w czym mogę służyć' to wypowiedziane zostało z nutką irytacji. Faktycznie, odrobinę Yao się zirytował, wszak co jak co, ale o swój dobytek dbał.
Wrócił wzrokiem do Kiku i Marii, wzdychając przy tym cicho. Drow jeszcze się do niego nie odezwał, więc mógł znów im poświęcić czas.
-Wybaczcie za to.. Nie znoszę jak przychodzą i zachowują się jakby to była jakaś podrzędna mordownia... A co zaś się tyczy zimna... -Oparł się o blat przysuwając w stronę Marii -Nie czujesz się gorzej? Na pewno to nie moja wina, ja rozsiewam ciepło istotom przeciwnym.
Rozejrzał się jeszcze po karczmie szukając przyczyny powiewu chłodu.. Cóż, sam naliczył aż 3 takie, więc z uśmiechem sięgnął ogonem pod blat następnie wyjmując malutką buteleczkę z żółtym płynem, którą podsunął, wciąż trzymając ją ogonem pod nos Marii.
-Radzę na zewnątrz nie wychodzić, zmokniecie bardziej niż gdyby Was ktoś do morza wrzucił. A tak to weź, napij się tego... Kapłani tego używają, gdy przychodzi im walczyć ze złymi mocami... Przydatne dla mnie, gdy muszę obsłużyć jaką istotę niebiańską, paladyna czy plagę tego świata - wiedźminów. Chwilowo osłabia efekty magii przeciwników.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by San Marino on Pon Lip 28, 2014 1:15 pm

- Nic nie szkodzi, niszczenia rzeczy nie można przyjmować na spokojnie... - powiedziała cicho. - I nie, to nie ty, nie usiadłabym tu wtedy... - nie, nie zamierzała mówić dokładnie o kogo chodzi, nie wykluczone było przecież, że Yao i Rod są przyjaciółmi, kolegami, czy jakkolwiek to zwał.
Odetchnęła głęboko, starając się jakoś uspokoić. Widząc butelkę zmarszczyła brwi.
- A to na pewno pomoże? Ja nie jestem istotą magiczną... - mówiła wystraszona, nie chciała przecież skończyć za chwilę z niewyjaśnionymi efektami ubocznymi. - Poza tym, ten specyfik zapewne jest drogi, może nawet zbyt drogi jak dla mnie... - oparła się o blat, czuła, jakby wszelkie siły ja opuszczały.
avatar
San Marino

Rodzina : Ludy Romańskie
Liczba postów : 188
Skąd : Z niewielkiej enklawy ukrytej wśród wzgórz

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Gość on Pon Lip 28, 2014 1:59 pm

Miał ochotę się roześmiać.
-Mnie kapłan, uzdrowiciel czy inne cholerstwo raczej nie pomoże. Samo się musi zagoić.-zadowolony spojrzał znów po ludziach. Poruszył ramieniem, szczęśliwie znów odzyskując w nim władzę. Rana powoli się powinna zrastać. Oparł głowę na dłoni i wyciągnął manierkę z alkoholem z gór. Mimo, że sprowadzany z tak daleka bimber nie był zbyt smaczny i tani, to żywiołak nie wyobrażał sobie bez niego dnia.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Gość on Pon Lip 28, 2014 2:30 pm

- Nie masz za co przepraszać. Zdenerwowanie jest w tym przypadku kompletnie zrozumiałe - pokręcił delikatnie głową i odsunął od siebie pusty już talerz.
Potrafił zrozumieć sprawę przywiązania do własnego dobytku. Co prawda podejrzewał, że sam nie zareagowałby tak gwałtownie, ale niewiele osób mogło poszczycić się stoickim spokojem osobnika pokroju Kiku.
- Myślę, że akurat w tej kwestii nie masz się czego obawiać - to powiedział, zerkając na buteleczkę trzymaną przez Yao.
Karczmarz przecież dbał o swoich klientów, prawda? Póki zachowywali się grzecznie, raczej nie mieli powodów do strachu, a przynajmniej tak to wyglądało w oczach kotołaka. Drugą wątpliwość Marii przemilczał, pozostawiając ją demonowi. To już, rzecz jasna, nie był jego interes.
Wzdrygnął się znowu, na słowa o morzu. Próbowaliście go kiedyś wrzucić do wody? Nie? To lepiej nie próbujcie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Austria on Pon Lip 28, 2014 3:00 pm

- Mocniejsze... - odparł mu, zanim jeszcze żywiołak sprawił swoje piękne wejście. Właśnie moment wejścia istoty wybawił go od odpowiedzi na pytanie karczmarza. Demon, może miły, może sprytny, ale za dużo wiedzieć by chciał...
Rod przejechał spojrzeniem czerwonych oczu po lodowej istocie, analizując go dokładnie i zbywając milczeniem jego wejście pełne braku kultury i świadczące o zwierzęcości tej rasy. Yao i tak wystarczająco podjął ten temat. Drow nie czuł się w obowiązku podejmować tematu ponownie.
Usłyszał coś o mamrotaniu o chłodzie i zerknął w stronę osób, co siedziały raptem dwa miejsca dalej. Do jego umysłu doleciała sodka woń strachu przed samą obecnością mrocznej istoty. Ah... wręcz cudowny zapach. Utkwił w dziewczynie o imieniu Maria czerwone oczy, wyrażając w spojrzeniu jedynie względną ciekawość tajemnicę. Ale i małe rozbawienie. Być może zachowywał się jak jakiś arystokrata, jednakże po prostu chciał skryć swoje prawdziwe intencje. Czeka, aż go zauważy. Chciał zobaczyć jej... prawdziwy strach.

_________________
avatar
Austria

Rodzina : Germanie
Liczba postów : 737

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Gość on Pon Lip 28, 2014 3:10 pm

Postawil buteleczke na blacie tuz przed Maria, jakby bardziej ja tylko zachecajac. Z jego twarzy nie znikal tez usmiech, jakby chcial pokazac, ze zlych zamiarow nie ma. Bo i po co mialby jej robic krzywde? W niczym mu nie zawinila, a jesli cokolwiek zrobilby na oczach reszty klientow, to zapewne stracilby swoja reputacje.
-Na kazdego to dziala. Po prostu niweluje negatywny wplyw istot, ktore pochodza z przeciwnego kranca.. Jak demony i anioly, ludzie i stworzenia magiczne, kotolaki i... woda.
Rozesmial sie przenoszac wzrok na Kiku. Jednak czasem nachodzilo mu sie na zarty, a ze wczesniej wspominal o wrzucaniu do morza, to jak mozna bylo okazji nie wykorzytac?
-Co zas sie tyczy ceny... Moja siostra jest kaplanka, dostaje je za darmo. Zreszta jestes czlowiekiem, wystarczy Ci jeden lyk. - czyli jakis plus nalezenia do rasy ludzkiej byl! -Choc i tak pewnie przypadkiem upijesz wiecej, bo calkiem dobrze smakuje.
Poglaskal ja jeszcze po glowie i siegnal po pusty talerz po rybie. Zabral go odniesc gdzies na bok na sterte innych, ktore przyjdzie umyc po wieczor. Wracajac do swoich rozmowcow po drodze jeszcze lekko pacnal w stolik obok zywiolaka.
-Nie wolno pic wlasnych trunkow...
Rzucil srogo 'przypadkiem' probujac mu ogonem wytracic pojemnik z napojem i wrocil do Kiku wraz z Mei.

(Pisanie posta na komorce w pociagu~ I like it xD)

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Gość on Pon Lip 28, 2014 4:59 pm

Trzymał butelkę mocno i uśmiechnął się szeroko do karczmarza.
-Jeśli masz "Górską ślicznotkę"...-ach, jaka śliczna nazwa górskiego bimbru.-To jestem w stanie zrezygnować z moich zapasów.-zawiesił butelkę na pasku. Przechylił na chwilę głowę myśląc o zimnych, górskich ostępach. O pocałowanych przez ogień dzikich kobietach. Przez chwilę przed oczami zamigotała mu znajoma twarz ślicznej przejezdnej, którą pechowo złapała burza i została żywiołakiem. W pamięci wciąż miał obraz jej dziwnej ciemnej skóry i skośnych ciemnych oczu...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by San Marino on Pon Lip 28, 2014 5:46 pm

Wiedziała, że jej strach nie zniknie, nawet chyba by tego nie chciała, ale z radością przyjęła pomoc. upiła łyk eliksiru i odstawiła butelkę na blat.
- jejku, to naprawdę było dobre - odetchnęła, z ulgą przyjmując ciepło, poczuła się znacznie lepiej.
- jest jakiś sposób, żebym mogła się odwdzięczyć? Może to być nie tylko zapłata. Może pomogę w obsłudze sali, albo coś załatwię - poprawiła kitkę i uśmiechnęła się przyjaźnie. I wolała chwilowo nie szukać na sali Drowa, miała pewne obawy, czy przypadkiem zbawienne działanie eliksiru nagle nie minie.
avatar
San Marino

Rodzina : Ludy Romańskie
Liczba postów : 188
Skąd : Z niewielkiej enklawy ukrytej wśród wzgórz

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Gość on Pon Lip 28, 2014 5:53 pm

Uniósł z godnością głowę, jakby puścił żart mimo uszu. To nie było zabawne! Dla niego woda to jak pan bambusowy patyczek i karaluchy dla Japonii poza fantastyką.
- Po wodzie kotołacza sierść nie prezentuje się zbyt dobrze. To wszystko - odpowiedział, rzecz jasna kłamiąc na pewien sposób.
No a co miał powiedzieć? Że perspektywa wpadnięcia do wody napełnia go odrazą i strachem bez żadnego konkretnego powodu? Bo tak było! Instynktownie...
Zdawał sobie cały czas sprawę z tej mrocznej obecności, ale świadomie zachowywał spokój i obojętność. Nie podobało mu się to, jednakże też specjalnego strachu nie odczuwał. Pff. Toż to tchórzostwo i oznaka słabości, ot co!
- Zdaje się, że ktoś ci podpada - zwrócił się do Yao z lekkim rozbawieniem w głosie, kiedy skończył swoją wędrówkę.
Taak. Pierwszego wrażenia raczej nie można nazwać 'dobrym'.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Austria on Pon Lip 28, 2014 8:31 pm

Przymknął nieco oczy i odchylił się. Zapewne dostał wino od gospodarza. W tym momencie tylko siedział i obserwował otoczenie, w tym istoty tu zgromadzone, sącząc trunek. Zastanawiał się, ilu jeszcze się go bało tylko za to, kim jest... Czy był aż tak straszny? Jemu się nie wydawało... Owszem, był z tej Lepszej rasy, babrał się w magii nieumarłych, ale czy to czyniło go kimś, kogo należy nie respektować, a już się bać? A może on na to patrzył ze złej strony? Może powinien wyobrazić sobie kogoś lepszego i silniejszego, by to zrozumieć? Ale on kogoś takiego znał, choć swojego króla...
Otworzył oczy, orientując się, że podczas rozmyślań zaczęła się nad jego twarzą tworzyć czarna smuga magii. Rozwiał ją szybko i spojrzał na innych.

_________________
avatar
Austria

Rodzina : Germanie
Liczba postów : 737

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Gość on Wto Lip 29, 2014 1:53 pm

Kątem oka zerknął na żywiołaka. Podniósł lekko brwi i przechylił głowę jakby chciał wyrazić bez słów 'chyba sobie żartujesz'.
-Nie, raczej nie mam takich rarytasów. Bierz, co miejscowe albo nic, swojego alkoholu pić nie można.
Był twardy fakt, ale z drugiej strony.. Każdy by mógł sobie tak przynosił własny bimber i siedzieć pod dachem w ciepełku nie tracąc złota na marżę jaką nakładał karczmarz. Nie, tak dobrze nie ma!
Chwilę przypatrzył się Marii, jakby miał zaraz ocenić, co właściwie chce w zamian. Czy on coś w ogóle chciał? Takie buteleczki dostawał za darmo, od własnej siostry, a sam przecież nie korzystał z nich tak często, aby się martwić o zapasy.
-Cóż, nie musisz mi pomagać... Raczej nie jest to dobry pomysł. Ale pewnie moja siostra będzie chciała kiedyś jakąś pomoc.. W sumie to od niej ten specyfik.
Skończył z Marią, pora na Kiku. W pierwszej chwili sobie nawet go wyobraził zmoczonego od wody... Uroczy widok, nagle straciłby połowę swojej objętości? Szybko pokręcił głową, kurde, o czym on myśli..
-Nie martw się, tu jesteś suchy... A co do podpadania.. Zdarza się? Czasem jednym coś nie pasuje, a inni mają swoje przyzwyczajenia i co poradzić...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by San Marino on Sro Lip 30, 2014 7:07 am

Zerknęła na żywiołaka, ciekawa była, kto był na tyle odważny, żeby podpadać właścicielowi karczmy. Kiedy demon wrócił za bar, uśmiechnęła się do niego.
- Jasne, twoja siostra będzie mogła na mnie liczyć - skinęła głową.
Jakoś przemoczonego Kiku nie mogła sobie wyobrazić, ale nieraz widziała na ulicach koty, więc wiedziała, czego mniej więcej mogła oczekiwać, że zobaczy. I chociaż dal niektórych byłby to zabawny widok, ona raczej współczułaby biedakowi.
O tym, że drow siedział gdzieś niedaleko wolała nawet nie myśleć, liczyła na to, że jak będzie chciała wrócić do siebie, nagle na niego nie trafi.
avatar
San Marino

Rodzina : Ludy Romańskie
Liczba postów : 188
Skąd : Z niewielkiej enklawy ukrytej wśród wzgórz

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Gość on Sro Lip 30, 2014 11:32 am

Uroczy widok? Dopiero byłby uroczy, jakby wyskoczył z pazurami. Nie denerwował się zbyt często, ale dla takiej sytuacji uczyniłby wyjątek. Zmoknięty kot, toż to cała duma by z niego wyciekła.
- Powinszować cierpliwości - mruknął, tłumiąc ziewnięcie.
Suchy, najedzony, zapewne gdyby wyszło słońce to w tej chwili wymaszerowałby z karczmy i zaczął się wygrzewać na jednym z dachów, chcąc odciąć się od bieganiny mieszkańców.
- To zadziwiające, jak wiele wersji może powstać z jednej plotki - rzucił ni z tego ni z owego.
Jednocześnie przenikał na wskroś spojrzeniem całą zgromadzoną gawiedź, jakby spodziewał się, że któryś zaraz wyskoczy na niego z ostrzem. W rzeczywistości jednak zajmował się tym, czym zawsze, obserwacją i wysuwaniem wniosków.
Inni są zawsze tacy intrygujący.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Święte Cesarstwo Rzymskie on Nie Sie 03, 2014 4:35 pm

Dzisiaj również pomagał strapionym mieszkańcom, przy okazji dowiedział się od nich co się dzieje w różnych zakątkach miasta. Nie pytał ich o nic, ale oni widocznie mieli potrzebę dzielenia się zasłyszanymi informacjami, na przykład o rzekomym włamaniu na zamku królewskim. Od czasu, gdy tylko pierwsze krople nasączyły ziemię, zabandażował kilka ran, ukoił ból ziołami, jednak coś przeszkadzało mu w uczynnym wypełnianiu obowiązków. Popołudniu zauważył, że nie ma już pod ręką ziół, które zebrał. Gdy nastał ranek czuł się jeszcze dobrze, ale w miarę upływu czasu jego siły słabły. Chciał polecieć do świątyni, by modlić się o ochronę mieszkańców, ale nie mógł użyć skrzydeł. Potrzebował na to większej ilości energii, której mu brakowało. Pomyślał sobie, że oto właśnie poznał smak znużenia i głodu. Gdzie szli ludzie, gdy byli głodni? Błądził labiryntem ulic, by znaleźć się w centrum miasta. Po dłuższej chwili, wchodząc na plac poczuł silną woń, na pewno ciekawszą od ziół, które już dobrze znał. Może znajdzie tam pokrzepienie dla ciała, skoro ono odmawia mu posłuszeństwa. Wszedł do środka, przemoczony ze względu na deszcz, o którym zapomniał, że istnieje i zauważył dziewczynę, którą tak często widział między chmurami. Uśmiechnął się do niej, reszty jakby nie zauważył, może poza parą kocich uszu.
-Przepraszam najmocniej, że przerywam rozmowę, czy tu można coś spożyć?
avatar
Święte Cesarstwo Rzymskie

Rodzina : Germanie
Liczba postów : 36

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Austria on Pon Sie 04, 2014 11:11 am

Tak sobie siedział i rozmyślał nad losami świata, ras i przyszłości, kiedy do karczmy zawitała nowa postać, przemoknięta i trzepocząca skrzydełkami. Odór istoty niebiańskiej wdarł się do jego nosa nieproszony, a wyczucie dobrej magii napełniło go obrzydzeniem. Jak w ogóle coś takiego może istnieć?! Rozejrzał się po zebranych, ostatecznie wziął wino i przysiadł się do Żywiołaka Lodu. Znał go z wczoraj, gdy wszyscy grzebali w magii zgromadzonej na cmentarzu. Zerknął jeszcze w stronę aniołka, obrzydzony, potrząsnął głową i spojrzał na Lodowego znajomego już.
- Tą rękę Ci wczoraj aż tak spiekło? - zapytał, dość cicho. Wiedział, że w tej karczmie nie był mile widziany i nie chciał zwracać na siebie uwagi ludzi wokół. Rozmowa w 4 oczy wydawała mu się lepsza.

_________________
avatar
Austria

Rodzina : Germanie
Liczba postów : 737

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by San Marino on Pon Sie 04, 2014 1:05 pm

Zerknęła zdziwiona na Kiku, nie wiedząc kompletnie, o co mu chodzi.
- Plotki? No tak, czasem włożono w ich wykreowanie więcej wyobraźni niż w napisanie książki - powiedziała cicho, dopijając swoją herbatę.
Zastanawiała się przez chwilę, czy może kotołak nie padł ofiarą fałszywych plotek, czy teżsam kiedyś takową rozsiał na czyjś temat, jednak ta myśl nie męczyła jej zbyt długo.
Odwróciła się w kierunku drzwi w nadziei, że to Rod postanowił opuścić karczmę, jednak on wciąż tu był, zauważyła go przy stole z problematycznym przed chwilą gościem, więc zadrżała tylko na jego widok.
Ale ktoś inny się zjawił. Pan ze skrzydłami! W dodatku uśmiechnięty pan ze skrzydłami! Od Rin słyszała, że nie można od razu zakładać czyjejś rasy, ponieważ nawet skrzydlatych było kilka, dlatego nie myślała zbytnio nad tym, kim jest gość, uśmiechnęła się tylko do niego promiennie.
avatar
San Marino

Rodzina : Ludy Romańskie
Liczba postów : 188
Skąd : Z niewielkiej enklawy ukrytej wśród wzgórz

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Gość on Pon Sie 04, 2014 5:05 pm

Chciał wreszcie w spokoju usiąść przy blacie i porozmawiać z Marią oraz Kiku gdyż tą dwójkę miał najbliżej. Rodericha obsłużył, z żywiołakiem nie było o czym więcej dyskutować, wszak był grzeczny, a inni goście byli na tyle zajęci sobą, że nie zawracali mu głowy.
-Plotki? Ale jakie plotki? Z tego co wiem, to co opowiadają jest prawdą.. Jeśli mówimy o tym samym...
Byłoby idealnie, spokojnie, zasłużony odpoczynek w ten deszczowy dzień, ale nie, tak pięknie pozostać nie mogło... jego ciało przeszły dreszcze, ogon odruchowo się zamachnął, a on sam poczuł się jakby ktoś go oblał zimną wodą. Szybko rozejrzał się szukając przyczyny takiej nagłej reakcji organizmu i oto proszę! Anioł w całej swojej osobie. O ile jego siostra potrafiła kontrolować się w miarę przy boskich istotach, tak on o wiele gorzej reagował.
-M-Można spożyć, z-zależy co chcesz... -Wysyczał prawie przez zęby nerwowo machając skrzydłami i ogonem.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Gość on Pon Sie 04, 2014 7:00 pm

Lubił ploty, ale czy je kiedykolwiek rozsiewał...? Och, zobaczcie, jaskółka leci!
- Ach tak... - wyrzekł jedynie, niby to w zamyśleniu.
Zmiana w zachowaniu Yao nie umknęła niezauważona bystrym oczom kotołaka. Przez chwilę spoglądał na niego badawczo, po czym odwrócił wzrok prosto w stronę skrzydlatego przybysza. Znajoma twarz. Tak, to nie ulegało wątpliwości, właśnie jego widział w zamku, jako jedną z osób wezwanych przez króla. Skinął mu delikatnie głową, jakby chciał podkreślić, że go nie zignorował.
Skrzydełka. Dawno nie polował.
Milczał, ciekaw przebiegu konfrontacji demona z aniołem. Co prawda Otto sprawiał wrażenie przyjaznego, aczkolwiek nie wiedział, czy jego zachowanie obejmowało wszystkich. Zwłaszcza jeśli ma się do czynienia, jakby to ująć, dwoma światami.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Święte Cesarstwo Rzymskie on Pon Sie 04, 2014 10:00 pm

Skinął głową wcześniej widzianemu gościowi króla i podszedł do baru. Owiała go mroczna i gęsta energia, która biła zarówno od cichego przybysza z dali jak i od obsługującej go istoty. Nie miał powodu by zaatakować, nawet taką ilość niepokoju mógł znieść, a pochopnymi decyzjami mógł sobie tylko torować drogę do traktowanej z wyjątkowym niesmakiem u aniołów hańby. Odwrócił głowę i spojrzał na Marię, po czym na tyle zebrał się w sobie, by zamówić coś do jedzenia.
- Czy mógłbym prosić o coś lekkiego, ale sycącego ludzki głód?
avatar
Święte Cesarstwo Rzymskie

Rodzina : Germanie
Liczba postów : 36

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Gość on Pon Sie 04, 2014 10:54 pm

Teraz i on sam potrzebował tego, czym wcześniej poił Marię. Z dość nerwowym zachowaniem obejrzał sobie anioła i sięgnął ogonem po odpowiednią fiolkę spod baru w międzyczasie zastanawiając się, co takiego można podać. O wiele lepiej. Choć pewne nerwowe ruchy jak wzmożone machanie ogonem czy lekkie podrygiwanie skrzydełkami pozostały.
-...Zależy czy możesz jeść mięso..
Sam nie wiedział, w sumie stworzenie boskie, to może wystrzegać się jadania stworzeń.. zresztą nie znał się na takich rzeczach. Zerknął też na Kiku z pytającym wzrokiem.
-Przy okazji.. Nie chcesz drugiej rybki..? -Skoro była mowa o plotkach, to może jak bardziej go podkarmi to się więcej dowie?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by San Marino on Pon Sie 04, 2014 11:47 pm

Kwestii plotek wolała w ogóle nie podejmować, z nich nigdy nie wychodziło nic dobrego, więc udała, że w ogóle nic nie usłyszała.
Spoglądała to na Yao, to na skrzydlatego pana. Zdawali się do siebie w ogóle nie pasować, może tylko występując jako totalnie sobie przeciwne postaci. I było w tym coś interesującego, nie dało się ukryć. Oczywiście Maria nie gapiła się w sposób oczywisty i tak jawny, ale zerkała na nich co jakiś czas.
avatar
San Marino

Rodzina : Ludy Romańskie
Liczba postów : 188
Skąd : Z niewielkiej enklawy ukrytej wśród wzgórz

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Gość on Pon Sie 04, 2014 11:54 pm

Spoglądał na tę dwójkę przez dobrą chwilę i gdyby nie pytanie karczmarza, prawdopodobnie patrzyłby się dalej. A nie zawsze jego spojrzenie wiązało się z pozytywnymi odczuciami. Czasami to i jakby duszę widział.
- Chcesz, żebym przytył? - zapytał, lekko rozbawiony.
Niemalże jak baba. Gdyby faktycznie miał problemy z wagą. To znaczy, zawsze o siebie dbał. Spasiony to on mógłby być, gdyby mieszkał u jakiejś starej czarownicy, rozpuszczającej go do granic możliwości. Taak. Wtedy nie musiałby nigdzie się ruszać... ale nie o takim życiu marzył.
- To... kusząca propozycja - westchnął ostatecznie.
Zwłaszcza, że ryba to jedyna rzecz, którą mógł jeść dosłownie cały czas i bez obaw, że mu się przeje. A zwłaszcza ta przyrządzana przez Yao. Pokusa była zbyt wielka.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Gość on Wto Sie 05, 2014 1:44 am

Gwar, ciepełko, dobre jedzenie i napitek - czy czegoś więcej potrzeba do szczęścia? Karczma była tego dnia wyjątkowo zapełniona, widać wiele osób wpadło na pomysł, że przytulne miejsce pełne radu dla podniebienia jest idealne do spędzenia deszczowego dnia.
...szybko miało się okazać jak bardzo się mylili. Pierwszy był krzyk - przeraźliwy krzyk, tak głośny, że okna w karczmie rozbiły się w drobny mak raniąc przy tym najbliżej stojące osoby. Niestety biednym mieszkańcom nie dano nawet chwili na jakąkolwiek reakcję, gdyż zaraz po stłuczonych oknach przyszedł czas na ogień jaki wpadł przez nie do środka. Najwyraźniej wszystko wokół budynku stanęło w płomieniach, które mając otwartą drogę wpadły do środka zaraz podpalając strop. Jak w pułapce? Być może. Zewsząd ogień, odrobina dymu, zapadł chaos, gdyż klienci poczęli przepychać się jeden przez drugi, nerwowo próbując znaleźć drogę ucieczki z tej klatki ognia. Zaczęły latać szklanki i sztućce, wszystko się przewracało i tłukło, a ogień zajmował kolejne części drewnianego wyposażenia. Mieliście może minutę na przystosowanie się do ognia i chaosu? Proszę bardzo, nadszedł czas na gwiazdę wieczoru - kolejny przeraźliwy krzyk bestii zapowiedział mocne uderzenie w budynek, który się zatrząsł, aż z sufitu spadło oświetlenie. Kilka trzasków zwiastowało pęknięcia belek pod sufitem, a to znowuż było znakiem, że w najbliższym czasie może się sam budynek zawalić.
-Na podłogę! Wszyscy tu zginiemy! -Jeden z klientów zaczął krzyczeć próbując wybić swój głos spomiędzy chaosu jaki zapanował.
-Kretynie! Ja nie zamierzam ginąc! -Donośny męski głos zaraz wdał się w dyskusję z pierwszym osobnikiem.
Do chaosu dołączyły się krzyki i płacz. Trójka elfów gdzieś z boku nawet klęknęła i trzymając się za ręce zaczęła wznosić modlitwy. Tuż koło baru, pod stołem w objęciach trzymała się pewna mieszana para, gdzieś dalej jakiś chłopak całował dwie dziewczyny, aby się nie bały, pod pustymi otworami w których niegdyś znajdowały się okna leżało parę ciał z wbitym szkłem, na których ubrania zaczęły już się palić, na środku grupa rosłych mężczyzn poczęła kłótnie i rzucanie przekleństwami.
Kolejny krzyk. I kolejne trzaśnięcie potężnej rzeczy o budynek. I tym razem zatrzęsło, aż wcześniej cudem utrzymane alkohole na półkach runęły na podłogę i klientów blisko baru. Pospadały kolejne oświetlenia, przewróciło się kilka stołów, a sufit w jednej z części tawerny zawalił się wprowadzając do pomieszczenia więcej dymu i kurzu...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by San Marino on Wto Sie 05, 2014 8:37 am

Przez dłuższą chwilę tylko stała i rozglądała się po karczmie przerażona. Dosłownie ją zamurowało, nie krzyczała jak większość wokół, ale stała cicho, niezdolna do jakiegokolwiek ruchu. Dostrzegła kilka leżących pod oknem osób, ale wiedziała, że i tak się tam nie dostanie, żeby sprawdzić, czy przeżyli, spanikowani ludzie przepychali się i krzyczeli, straszny widok.
- W-wszystkim się nie uda stąd wyjść... Zbyt dużo osób i ogień... - powiedziała cicho i rozkaszlała się przez ilość dymu.
Na kolejne uderzenie zachwiała się i upadła na kolana. I nie, dalej nie krzyczała, teraz zaczęła płakać, krztusząc się co chwilę przez dym.
avatar
San Marino

Rodzina : Ludy Romańskie
Liczba postów : 188
Skąd : Z niewielkiej enklawy ukrytej wśród wzgórz

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Gość on Wto Sie 05, 2014 11:03 am

Usłyszawszy krzyk szybko spojrzał w górę gwałtownie poruszając ogonem i skrzydłami.
Oho.. Zaczęło się...
Zaraz spuścił głowę i podkulił ogon. Krzyki, pył, ogień, z czego najbardziej irytujące chyba to pierwsze.
-USPOKÓJCIE SIĘ! -Był w końcu właścicielem karczmy, jeśli nie on, to kto mógłby chociaż spróbować ich ogarnąć? -POGARSZACIE TYLKO SYTUACJĘ!
Ledwo był w stanie skończyć zdanie, jak rozległ się kolejny smoczy krzyk i budynkiem zatrzęsło. Nie, teraz na pewno ich nie ogarnie. Szybko rozejrzał się po okolicy, za Marią i Kiku, gdyż oni byli najbliżej. Chyba cali... Jak dobrze, że nie miał baru tuż przy oknach...
-WSZYSCY! ZAMKNĄĆ SIĘ!
Niestety nie był na tyle głośny, aby jakkolwiek konkurować z donośnymi głosami mężczyzn w sali, piskliwym płaczem kobiet czy krzykiem ogromnego smoka... Zresztą nawet jeśli go słyszeli, to i tak raczej nikt nie przejmował się tym, co mówił.
Kolejne uderzenie. Tym razem zaczął się sypać sufit na ich głowy, a szkło z baru częściowo na niego poleciało, więc nie czekając ogarnął Kiku oraz Marię rękoma i ogonem, następnie przytrzymując ich oboje ściągnął ku podłodze.
-Oddychaj przez nos... I nie podnoście się z ziemi. Musimy stąd jakoś uciec...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Karczma

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach