Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Strona 2 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 12:21 am

Cóż, chiński język wszyscy dobrze znają. Problem jest nie tylko w wymowie i w krzaczkach, a i w tym, że kurcze każda literka ma jakieś miliony znaczeń. Oczywiście ironizując, bo tak nie jest... chyba. W każdym razie nawet jeśli, to dla Arthura było to po prostu dziwne. A nawet nie dziwne, tylko komiczne. Czyli równie dobrze mógłby się do Yao zwracać " Światłościowy Królu"? To byłoby nawet zabawne...
- Ciekawe tyle, że... Tak się składa, że ty też raczej nie jesteś w zamku, nie masz przy sobie wojowników ani nikogo do pomocy. Tylko tego słodkiego rumaka, który i tak cierpi katusze nosząc te wszystkie szmatki. Zresztą powiedz mi, nie jesteś tutaj bez powodu. Skoro jesteś taki ważny to pewnie masz wiadomości na bieżąco i dowiedziałeś się o nas. Więc dlaczego taka osobistość przybyła tu sama? - No i nasuwało się pytanie, co on go tak ogląda. Znaczy, ekhem. Arthur wiedział, że urody mu nie brak, samego wdzięku i wyrazu, i wspaniałości też, no ale ten cały Yao chyba trochę przesadzał. Tak się wychwalał a tu widać jak na dłoni, że wystarczy czułe słówko i ten od razu ulega. Właściwie jakby się zastanowić... całkiem mądra myśl.
A na majestatyczną pozę nie zwrócił nawet uwagi. Jedynie zlustrował uważnie jego rumaka i pokręcił głową, jednak po chwili bez problemu wsiadł na miejsce zaraz za Yao. Nie lubił takiej pozycji, ale dało się znieść.
- Uch... - Skrzywił się i na chwile wstrzymał powietrze. No tylu mieszanek ziół i perfumerii chyba w życiu nie czuł. Tego małego to chyba godzinami w tym podtapiają... Zrozumiałe jest użycie niewielkiej ilości, ale na litość. Był jednak zapach, który Arthur dobrze rozpoznawał. Jakieś znajome zioło... Czyżby to była herbata? Ciekawe, która była godzina... filiżanka dobrej herbatki by się przydała.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 12:47 am

Zaczekał z odpowiedzią, aż ten zasiadł na konia. No proszę, czyli chociaż odnośnie jednej rzeczy się posłuchał. No, no, robi postępy.
-Jestem tutaj... Z prywatnych powodów. Nie jesteśmy przyjaciółmi abym Ci się zwierzał dlaczego nie widzi mi się teraz przesiadywać w stolicy... Sprawy rodzinne... Że tak ujmę. -Prychnął na niego odraczając wzrok w inną stronę, jakby go już nie interesował -A tutaj, jako na tej plaży jestem z czystej ciekawości. Wolałbyś natrafić na cesarską armię przeszukującą te lasy?
Zaśmiał się jeszcze i na chwilę puścił uprząż. Po omacku wyszukał jego rąk, które następnie ułożył na swoim pasie.
-Trzymaj się lepiej, nie wyglądasz na kogoś, kto urodził się na koniu.
Nie skończył nawet dobrze dokończyć zdania, gdy dał Arthurowi się przekonać czemu zalecił się go trzymać podczas jazdy. Nie, to zdecydowanie nie był Europejski styl jazdy. Nic tu nie było wyważone czy spokojnie. Było szybko i dziko, jakby jakaś horda atakowała. Ale ważne, że taka... przejażdżka długo nie trwała nim znaleźli się w mieście... Zbiorowisku budynków które można określić czterema zwrotami: ZŁOTO, OZDOBY, WIĘCEJ OZDÓB i PRZESYCENIE. Ktoś szukał El Dorado, złotego miasta w Ameryce? Nope, takie cuda mamy w Azji. Złote miasta z ozdobami. I figurkami smoków na każdym kroku. I feniksów. Oraz lwów... Ale głównie smoków! No i bandą Chińczyków, która dosłownie zamarła widząc człowieka innego niż oni. Banda skośnookich, ubranych w świecące stroje, którzy wyglądali jakby zaraz się mieli rzucić na pożarcie biednego Europejczyka. Chyba jedynym, co go uratowało to fakt, że Yao W MIEŚCIE JEŹDZIŁ RÓWNIE SZYBKO, DZIKO I TAK, ŻE CHYBA CHCIAŁ POZABIJAĆ CAŁĄ TRÓJKĘ ŁĄCZNIE Z KONIEM. Naprawdę, to powinno być zakazane! Gdyby w Europie ktokolwiek wparowałby tak do miasta, to szybko zostałby uznany za szalonego... albo barbarzyńcę-najeźdźcę. A tutaj chyba nikt nie zdawał się przejmować stylem jazdy. Albo to jasnowłosy odciągał uwagę? Cholera jedna wie.. Ważne, że W KOŃCU zakończyła się męka jazdy z Chińczykiem, gdyż trafili pod... Zamek? Dworek? Co to właściwie było? Maleńki pałacyk? Wszystkie budynki w mieście wydawały się takie same.. No ale ten miał więcej ozdób... I był strzeżony przez dwójkę... wojowników? Żołnierzy? Rosłych mężczyzn w czymś, co zdecydowanie nie przypominało strojów wojsk w Europie oraz miecze.. O zgrozo! ZE ZŁOCENIAMI.
Yao pierwszy zsiadł z wierzchowca licząc, że jego 'gość' zrobi podobnie. Właściwie to na chwilę go wgl zostawił na pożarcie wzrokowe przez Chińczyków znajdujących się w okolicy. Cóż ważnego w tym czasie robił? Ano pokrzyczał na strażników... Albo wyglądało to jakby na nich krzyczał. Cholera wie, z tym językiem. Ważne, że drzwi do budynku otworzyli!
-Zapraszam... -O! Przypomniał sobie o Arthurze! -...zaraz mają przynieść herbatę. I lepiej wchodź szybko, nim rzucą się na Ciebie wydrapać szmaragdowe oczka myśląc, że to prawdziwe klejnoty...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 1:14 am

Prywatne powody.... Mhmmm przecież dla Arthura to było jawnym przyznaniem się do tego, że po prostu zżerała go ciekawość. I że się nie zawiódł. Portugalczycy nie byli jacyś zjawiskowi, ciemna skóra, ciemne włosy, ciemne oczy. Europa stawała się bardziej różnorodna im dalej na północ i wschód, a Brytania miała to do siebie, że zawsze, ale to zawsze starała się wyglądać lepiej od innych, bardziej majestatycznie. Stąd pewnie wrażenie, że Arthur konia na oczy nie widział. A to, że przywdziewał strój piratów miało w sumie dodawać mu sprytu, ale czy to karłowate, zupełnie pozbawione wyczucia w jeździe konnej książątko w ogóle zwróciło na to uwagę...
- Ty tym bardziej.... Wiedziałeś, że jazda konna jest wskazana dla ludzi od 5 stóp w górę? Nie 4? - Absolutnie nie mógł siedzieć cicho. Jakoś miał wrażenie, że ten mały jest jakiś na przekór wszystkiemu, co dotychczas Brytyjczyk widział.
Oczywiście cała sprawa stała się jasna jak już dotarli do miasta. Ogólnie Arthur przecierpiał jazdę, było nietaktownie, dziko i dlatego raczej miło tej przejażdżki wspominać nie będzie, jednak mimo wszystko szybko dał ją w niepamięć, bo nagle poczuł się jakby się znalazł w jakiejś innej krainie. To nie były Indie, to były jakieś cuda. I choć on kochał złoto nad życie, tak sposób wykorzystywania go przez tych ludzi był dla niego jak postrzał w sam środek serca. A jeszcze ci goście z tymi mieczami! To nawet nie były miecze, tylko jakieś zabaweczki dla panienek. Albo transwestytów, bo dla kobiet jednak może trochę za duże. No dobra... wyglądały majestatycznie. Pewnie w Europie kosztowałyby krocie, ale tutaj miały być używane do walki. A jak wygląda wojownik, którego miecz świeci się jak kula na disco?
Wracając, w sumie problemem nie było pozostanie samemu na te parę sekund. Nawet lepiej, Arthur mógł trochę odsapnąć po tej dzikiej i chorej jeździe, jak i rozejrzeć się lepiej w mieście. Miał świadomość, że zostawił załogantów, po co tu przyjechali, ale jakoś na razie postanowił odstawić plany na bok. Jak było wspomniane, przygody też lubił, a choć Chińczyk był miejscami niesamowicie wkurzający, tak i było ciekawiej.
- Spokojnie lejdi, jak się zgubię to przysięgam ci, że i szybko się odnajdę. Tu się w tłumie zgubić nie da. - Uśmiechnął się złośliwie i powoli, bez pośpiechu ruszył w jego stronę.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 1:27 am

-Mongołowie są jeszcze niżsi ode mnie, a zrównali całą Rosję z ziemią. -Skomentował jego uwagę przy najbliższej okazji. Nie wiedział, czy Arthur w ogóle wie czym jest Rosja. Po prostu uznał, że skoro i jeden, i drugi biali, duże oczy to pewnie się znają.
-Tak, tak.. Ruszaj się nim któraś z panienek zechce zostać Twoją żoną za piękne oczy. -Zdarzało się, oj zdarzało. -Ostatnio dwie panny przyłapaliśmy z dzieciokradcami. J-Jakby było coś interesującego w Was. -I kto to mówi? Osoba, która rumieni się co kilka sekund i wykorzystuje każdą możliwą okazję do gapienia się na Arthura?
Wszedł bardziej do środka. Cóż, tutaj też błyszczało, nie da się ukryć. Poza tym było... troszkę inaczej. Meble podobne do Europejskich, może tylko bardziej szczegółowo rzeźbione i zdobione kamieniami szlachetnymi.
-Siadaj gdziekolwiek... Pijacie herbatę tam skąd pochodzisz? Zresztą nieważne... -I tak za wielkiego wyboru nie ma.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 1:39 am

- A tak, obiło mi się o uszy. Ale jesteś pewna, że nie jeździli na kucykach? - Nieco poprawił mu się humor jak już był daleko od plaży i ciekawskich oczu wieśniaków... miastowych.
Na wzmiankę o oczach tylko zerknął na Chińczyka i uśmiechnął się pod nosem. Naprawdę, on był taki prosty do rozszyfrowania, wzrokiem na wylot można było przejrzeć. Byłby też i uroczy, gdyby tylko ktoś choć na 5 minut zakneblował mu usta.
- Jesteś pewna, że tą panienką nie jesteś ty? Tak zapewniasz, że nie ma nic interesującego, a właśnie przeczysz sama sobie. - Ustrój wnętrz w sumie również pomagał w zrelaksowaniu się. Było bogato, nawet europejsko... Podobało mu się. Zdecydowanie lepiej niż na zewnątrz.
Nie musiał się prosić żeby usiąść. Po niedługim namyśle zajął miejsce i spojrzał zainteresowany na Yao.
- Herbatę piję na co dzień więc się nie przejmuj. - Chociaż jedna dobra rzecz. W sumie Arthur pił herbatę indyjską, a Indie nie są tak daleko stąd, więc pewnie i herbata niewiele się różni.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 3:45 am

No przywali mu zaraz... Znaczy przywaliłby, gdyby mógł. Nie, wpierw spokój i opanowanie. Wdech-wydech, Yaoś, jesteś silny. Spojrzał tylko w sufit z lekką pogardą i zasiadł naprzeciw swojego towarzysza.
-Koń na którym jechałeś jest z Mongolii.. I nie radzę Ci obrażać tego kraju.. Nie w tym domu. -Rzucił kompletnie nie patrząc mu w oczy, jakby unikał jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego na tą chwilę.
I nawet cud! Umilkł! Nie odzywał się dłużej niż minutę, może dwie nim służąca nie przyniosła herbaty im obojgu. Filiżanki inne niż w reszcie świata - z porcelany. Dziwny materiał, iście chiński. Na którym wymalowano te same smoki, których posążki tak licznie stawiane w mieście.
Jeśli Arthur spodziewał się herbaty takiej samej, jak ta z Indii to czekała go miła niespodzianka. Chińczycy hodowali inne ziółka, w innym klimacie i inaczej pielęgnowane. Różnił się też sposób parzenia. Hindusi... i cała reszta świata, która w tym czasie pijała napary robiła je z suszonych ziół maczanych we wrzątku. A Chińczycy? Nigdy nie używali suszonek, zawsze opierali się na świeżych liściach, dorzucali nieraz owoce czy nawet przyprawy. I nigdy nie zaparzali wrzątku, zawsze czekali na odpowiednią temperaturę. Efekt? Jeśli ktoś uważał, że smak herbaty jest dobry przy hinduskim sposobie, tak u Chińczyków już z pierwszym łykiem odczuwał jak bardzo mylne było takie stwierdzenie. Ciężko było określić czy była bardziej intensywna, słodsza czy gorzkawa, po prostu nagle człowiekowi zdawało się, że dotąd pijał tylko zabawioną wodę o specyficznym smaku.
Yao ujął obiema rękami filiżankę upijając od razu trochę. Normalnie powinno się czekać, aż gość uczyni to pierwszy, jednak według jego tradycji to on sam był wyżej w swojej chińskiej hierarchii i nie musiał na nikogo czekać.
-Naprawdę nie rozumiem, czemu tak sobie chwalisz. Ja w niczym nie przeczę, nie masz nic, a nic interesującego... -Oblizał usta mokre od herbaty -Zresztą nawet jeśli... Jestem księżniczką zdobywców. Nie wojowników, nie handlarzy, nie odkrywców. Wojownikiem może być każdy na tyle mądry, że wie jak trzymać miecz, handlarze mogą przywieść nam jedynie złoto, którego jak chyba widzisz nam nie brakuje, a odkrywców nikt nie pamięta. Za to zdobywcy... Jeśli chociaż raz kogoś posiądziesz wbijesz mu się w pamięć aż do końca życia. -Dopiero przeniósł na niego wzrok. Dość poważnie wyglądał jak na niego -Dlatego właśnie mój kraj podbił wszystkie okoliczne tereny. Teraz nasz świat to tylko ja, Kraj Wschodzącego Słońca i Indie... Um, choć o ile dobrze donoszą nam nasze małe ptaszki, to Ci ostatni ponieśli w końcu należną karę... Śmieszny kraj, gdy tylko ktoś stał się od nich silniejszy i bardziej rozwinięty, oni rzucali się wielce obrażeni z motyką na słońce. Dzięki bogom, że ktoś ich nauczył, gdzie mają miejsce.
Oczywiście Yao nie wiedział, że ten 'ktoś' właśnie siedzi naprzeciw niego. Skąd mógł wiedzieć? Aktualnie Chińczycy i Hindusi chętniej wbiliby sobie noże w plecy niż wymienili informacjami o czymkolwiek. A drobni szpiedzy cesarstwa nie donosili tak szczegółowych informacji. Zresztą trzeba być szczerym - Yao nie obchodziło kto zabawiał się z jego wrogiem, ważne, że ktoś się tym zajął, a on mógł siedzieć na cesarskich czterech literach i popijać herbatę.
-Kraj Wchodzącego Słońca to nasi bracia... -Chyba ktoś mu do tej herbatki coś dorzucił, gdyż nagle zabrało Azjatę na gadaninę o 'swoim Azjatyckim świecie' -Aktualnie zamknęli się na świat i nie wpuszczają nikogo oprócz nas na swoje wyspy. Słabi gospodarczo, jednak ich samurajowie są zbyt.. rządni krwi. Gdy tylko jakikolwiek statek prócz naszego pragnie dopłynąć do ich brzegów, szybko puszczają go z dymem bądź topią nie zważając na to ile osób umrze. Reszta ludów, czy to od Persa, czy Huna nie ma tutaj większego znaczenia. Ci pierwsi nękają Indie, nie nas, Ci drudzy.. To nasi dawni niewolnicy, niegroźni. Zresztą słowa Ci pewnie nic nie mówią, moment...
Odłożył filiżankę z upitą herbatą i lekko pacnął swoją służącą stojącą nieopodal następnie prosząc o ją coś. Dziewczyna pobiegła, dość szybko przynosząc zwinięty papier o interesującej strukturze.
-Lepiej chyba będziesz widzieć, jak Ci to pokażę, a więc...
Powolnym ruchem rozwinął papier ukazując... dość sporych rozmiarów mapę. Na samym środku wielka czerwonawa plama oznaczona złotym smokiem rozlewała się na prawie cały kontynent. Nad nią zaznaczonych było kilka plamek względnie tworzących jedną całość, zaś pod rozrysowany dokładnie na żółto drugi kraj. Na zachód mapa się urywała wcześniej ukazując tylko niewielkie punkty z opisami w dziwnym, krzaczkowatym piśmie Azjaty, zaś na wschód rozciągało się morze z kilkoma zaznaczonymi wyspami.
-Po kolei.. Kraj Wschodzącego Słońca -Wskazał na wysepki chowające się wśród wód morza -Mongolia... -Ot, parę plamek na północy -...wraz z ludami Huna -Reszta plamek, tym razem na zachodzie -Indie... -Średniej wielkości żółta plama na południu -...I Państwo Środka do którego przybyłeś. -Mały palec zatrzymał się na rozległej plamie, która wyglądała jakby zaraz miała wchłonąć wszystkie małe plamki, a nawet średniawej wielkości Indie. -Znajdujemy się tutaj... -Wskazał na pewien punkt przy morzu, gdzieś na dole czerwonej plamy. -Mam nadzieje, że wszystko zrozumiałeś, nie chce mi się drugi raz powtarzać.
Mapę zostawił w rozwiniętej pozycji, jakby jego gość chciał jeszcze obejrzeć i wrócił do popijania herbaty.
-Mamy nieograniczone zasoby surowców i koni, produkujemy między innymi porcelanę z której własnie popijasz, jedwab -Na chwilę podniósł jedną z warstw swojego stroju -i perły. -Wskazał na naszyjnik z szlachetnie wyglądających białych kulek na szyi -O zasobach złota i kamieni szlachetnych chyba się wypowiadać nie muszę, wystarczy, że spojrzysz dookoła. Nasz ustrój nie zawodzi, prawo spisuje się bez problemów, religii mamy aż cztery, piątej nam nie potrzeba, a na armię nie narzekam. Mamy własny język i pismo, znamy literaturę, sztukę, filozofię, matematykę, astrologię, astronomię, medycynę, żeglarstwo i inne przydatne nauki. A teraz, gdy już znasz jak duże jest nasze cesarstwo, znasz naszych sąsiadów, sojuszników i wrogów, wiesz co posiadamy, co wytwarzamy, jak rozwinięci jesteśmy gospodarczo, kulturalnie i naukowo powinieneś zrozumieć, czemu nie obchodził mnie powód dla którego znalazłeś się na tamtej plaży. Wiem już, że dzieciokradcą nie jesteś. Jak przyjechałeś z samej ciekawości świata, to może i Ci zapewnię kawałek ziemi... Albo nawet i Portugalczycy się z Tobą swoim podzielą. Podbój? Nawet jeśli założyłbym, że jesteście silniejszy... Nie znacie naszych terenów, przy takiej powierzchni i ukształtowaniu przejęcie kraju będzie trwało minimum kilkanaście lat... Słaba opłacalność. Stosunki dyplomatyczne? Nie uznajemy, chyba, że umiesz przekonać cesarza do zmiany decyzji. Chcesz krzewić swoją kulturę, religię czy inne takie? Oh, baaaaaardzo nam miło, jednak już sami sobie je stworzyliśmy.. Spóźniłeś się tylko o jakieś milenium. -Zażartował sobie posyłając w jego kierunku szeroki dziewczęcy uśmiech -Mogłeś również przyjechać na handel, więc będę cierpliwie czekać, aż pokażesz co można zaoferować komuś, kto posiada już wszystko czego pragnął?
Może i był irytujący, jednak inteligencji odmówić mu nie można było. Dobrze wiedział jak wygląda jego kraj, jakie są jego możliwości, szanse i zagrożenia. Zresztą od kiedy rozpadła się unia rozpoczęto głosić hasła o niezależności cesarstwa od świata. Tak, straciwszy jedyny kraj, który jakkolwiek doceniał to, ile Państwo Środka osiągnęło, zamknęli się całkowicie. To jak syndrom kobiety porzuconej - już nigdy nie ufa mężczyzną, uważając, że wszyscy są tacy sami. Tak samo Chińczycy zrównali prawie cały świat i skupili się na tym by być całkowicie niezależnym, dobrze prosperującym krajem. I jak tu teraz przełamać syndrom poszkodowanego?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 2:38 pm

- To nie było obrażanie, a sarkazm. Jak podejrzewam wiesz co to znaczy? - Co innego, że do obrazy sarkazmowi niedaleko xD.
Zaraz sam zamilknął, rozglądając się jedynie kątem oka po pomieszczeniu. W sumie był przyzwyczajony do prostej kajuty na statku, dawno nie był w domu ani też w Ameryce, Indii i innych kolonii nie biorąc pod uwagę, dlatego też to miejsce zrobiło na nim całkiem dobre wrażenie. Zwłaszcza, że umeblowanie niewiele różniło się od tego europejskiego co jest chyba oczywiste. Trochę gryzła przesadność ozdóbek, jakby ci ludzie próbowali sobie na każdym kroku pokazać, że " Hej, ale jestem bogaty!" Nie żeby w Europie tak nie próbowali, ale jakoś nigdy owe próby do skutku nie doszły.
Służącej jedynie z przyzwyczajenia skinął lekko głową. Tak się robiło kiedy się było w gościach. No tak... To ciężko było nazwać gośćmi biorąc pod uwagę, że to miejsce było mu zupełnie obce, tak samo jak siedząca na przeciw księżna. W ogóle zabawny był fakt, że po niej widać było, jak stara się zachować tę całą powagę, a tak naprawdę można było na wylot przejrzeć co ją gryzie. Wiadomo, że on ją gryzł, każdy kto go znał o tym wiedział.
Skupiając się jednak na samej herbacie. No i porcelanie. Zadziwiające było, że tak kruche ... tworzywo (?) wytrzymywało wrzątek... który zaraz okazał się nie być wrzątkiem. Cóż, na cały świecie w modzie było picie herbaty, która po pierwszym łyku paliła język. Ta zaś była ni to ciepła, ni gorąca, a jej aromat różnił się od tego, który Brytyjczyk miał w zwyczaju dotychczas pić. Tak, najpierw oględziny, potem próba smaku. Jak na razie wrażenie było niczego sobie. Co zaś do samej próby tej niezwykłej herbaty, to naprawdę mile zaskoczyła Arthura. Czuć było świeżość ziół co przyjemnie orzeźwiało.
Co zaś do monologu drogiej księżnej. Im dalej sięgał tym mniej Kirkland rozumiał tok myślenia tej osóbki. Zaś wzmianka o Indiach wywołała mały uśmiech na ustach Arthura. O tak, tak, Indiami się bardzo dobrze zajął.
- Ale wzięliście chyba pod uwagę, że nie jesteście jedyni na świecie? Rządzicie tą częścią świata, ale mogę ci zaręczyć, że tam skąd pochodzę, wszystko idzie w innym tępie. Chociażby przez to - Zastukał palcem o powłokę garłacza. - Nie żebym ci groził. Póki co nie mam powodu. Jednak na świecie żyją nie tacy o których mówisz, tylko znacznie gorsi. - I tu mówił w pełni poważnie. Europa była jednym wielkim kotłem wojen, mordu, bezkarnego łamania prawa i wymyślania nowych praw, które usidlały ludzi coraz bardziej, i bardziej, aż ci jedynie mogli harować na korzyść tych, którzy mieli ich wyzwolić. To miejsce w którym teraz się znajdował wydawało się zupełnie niewinne, a jak dowiedzą się o nim inni to z pewnością nie przepuszczą okazji by zaatakować i przejąć. Nawet jeśli prawdopodobnie dobrze by się to dla nich nie skończyło. Czego się nie robi dla bogactw i władzy... Zaraz, czy sam Arthur tutaj nie jest z tego powodu? No ale w jego mniemaniu cokolwiek robi jest inne i lepsze.
Co zaś do samej mapy. No to było ciekawe i ... takie pokręcone. Choć Brytyjczyk w swoim już całkiem jak dla niego życiu widział wiele map, tak ta zdecydowanie się różniła. Na wzmiankę o powtarzaniu wszystkiego, co przekazał/a mu księżna ( i niech księżną pozostanie), ten jedynie przewrócił oczami, zaraz kontynuując uważne oględziny mapy. No cóż... Na pewno gdyby można było opisać tę mapę jednym słowem, to na pewno byłoby to "Fucking impressive. Indie z początku wydawały się duże, ale jeżeli ten zwitek papieru mówił prawdę, to to małe co siedziało naprzeciw miało czym się chwalić. Ciekawe czy Brytania z koloniami byłaby tych rozmiarów... Zresztą kogo to obchodzi?
Nawet jak Chińczyk przestał opisywać mapę, Arthur nadal kontynuował uważne badanie każdych zakątków. Przecież zwiedził cały świat a tu nagle pojawia się takie połacie terenu. I to takie nazywającego się Cesarstwem! No i to dziwne państewko na wschód. Jeżeli to co mówi ten młody jest prawdą, to tylko czekać i zacierać ręce aż jakiś europejski idiota się tam wybierze.
- No i po co ty mi to wszystko mówisz? - Spojrzał na niego, jakby mu ktoś Biblię recytował, próbując przekonać go do tego, żeby się nawrócił. - Zwiedziłeś tylko część ziemi, więc tak naprawdę nie wiesz jak świat wygląda i co może ci jeszcze zaoferować... Równie dobrze ja mógłbym Cię zabrać do siebie i zacząć ci wymieniać ile to rzeczy mamy, których wy nie macie. Ale po co? Jedno i to samo bagno, czy tam, czy tu, czy jeszcze gdzieś indziej. - Wyprostował się znad mapy i wskazał na Indię. - Pewnie domyślasz się, że przybyłem stąd. - Wyciągnął z za pazuchy nieco nadszarpany i lekko pognieciony zwitek papieru i rozłożył go nad mapą wcześniej omówioną przez Chińczyka. Owy zwitek okazał się niczym innym jak kolejną mapą, tyle, że nieco inną. Przedstawiała ona niemal wszystkie brytyjskie kolonie, włączając w to pozostałe odkryte tereny. - Wspominałaś wcześniej, że kiedyś podróżowaliście. Miło, ja też. Pozwól więc, że teraz ja Ci co nieco potruję. Aktualnie pochodzę stąd. - Wskazał na zbiór wysepek usadowionych gdzieś między lądem. - Nazwa Cię nie obchodzi, mi też się nie chce opowiadać. Tak tylko wspominam. - Zatoczył palcem koło zaznaczając pewien obszar na mapie. - To jest Europa, a na jej krańcu masz tych waszych Rusinów, nieco niżej są Tatarzy, czy jakkolwiek ich nie zwą. Pod naszym jakże słonecznym kontynentem masz zbiór kolonii należących do jaśnie panów z Europy (Afryka), a za morzem z lewej mamy kolejne kolonie. - Nie chciał na razie wyskakiwać przed szereg, dlatego nie wspominał o tym, że większość terenów należy do niego. Może nie większość, ale tak to podnosi morale. - A i wracając do Europy i Rusinów. Mapa się kończy, bo podejrzewam, że zaczynają się tam ci wasi Mongołowie, a zaraz dalej jesteście wy. No i pozostają jeszcze tak zwane przez ludzi krainy lodu na północy i na południu, choć tego drugiego raczej niewielu śmiałków próbowało zdobyć. A mówię ci to bo... - Zdjął kapelusz i przeczesał dłonią włosy. - Zapewne w niekrótkim czasie i tak byś się musiał o tym dowiedzieć... Jestem tu pierwszy, ale i nie ostatni. Nawet jeśli jesteście silni to wasz pokój może niebawem się skończyć. I absolutnie nie mówię tu o sobie. Jestem tu po części rekreacyjnie - Rozsiadł się wygodnie i wrócił do popijania herbatki. - A co do naszych relacji... Po coś tu jestem. Lubisz mówić, to możemy dyskutować - Albo on sobie posiedzi i posłucha.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 3:32 pm

Wsłuchiwał się w słowa Anglika zerkając na niego, jego mapę, herbatę, swoich służących, obraz za oknem, no wszystko, co tylko się dało. Chyba nie wyglądał na zainteresowanego. Albo próbował zrobić takie wrażenie. Siedział rozłożony ze swoim strojem jak jakaś malowana laleczka z epoki wiktoriańskiej... która dopiero nadejdzie za jakieś 150 lat? Co jakiś czas tylko ganiał służącą, aby dolewała mu herbaty. Widać Arthur nie był jedynym jej miłośnikiem na świecie.
-Skończyłeś? Naprawdę interesująco opowiadasz jednak... Spóźniłeś się mój drogi.
Oddał pustą filiżankę swojej służącej i poprawił włosy. Bursztynowe oczy wlepiły wzrok w Anglika racząc go przy tym szerokim uśmiechem. Wstał też z siedzenia aby pochylić się na mapą i zacząć wskazywać kolejne punkty.
-Tutaj jest Portugalia, tuż obok Hiszpania. Nad Hiszpanią z tego co wiem są Frankowie, gdzieś obok państwo... emm.. Italia? Nad nimi Germanii, a obok Słowianie. Właśnie tych ostatnich niegdyś podbiliśmy. Rusini to Słowianie, hmm.. A Tatarzy to też nasi ludzie i nasi poddani. -Zaśmiał się pod nosem jakby udawał niewinnego, że on wcale nie chce dać pstryczka w nos Anglikowi -Może i masz kolonię, Hiszpania i Portugalia też je posiada, ale nie chce mi się już wskazywać, bo teraz słabo pamiętam. -Oparł się o sam stolik i wyciągnął rękę, aby tknąć go w czubek nosa -Skoro pochodzisz stąd... -Wskazał palcem na wysepki -Musisz być z Brytanii. Jak to szło... -Na chwilę się zastanowił, spoglądając przy tym w sufit -'Król i dużo deszczu'.
Rozbawiony jeszcze przeczesał mu włoski po czym wrócił na swoje miejsce znów rozsiadając się jak księżniczka.
-Mój poprzedni cesarz był ciekawskim człowiekiem, przesiadywał z Portugalczykami, którzy jeszcze wtedy dzieciokradcami nie byli i słuchał ich opowieści. Jak miałeś trochę złota to mogłeś nawet dowiedzieć się, co jada ich król i gdzie w ich miastach serwują najlepsze wino. Na litość bogów... -Pokręcił głową -...nie jesteśmy bandą zamkniętych na świat głupców. Znam realia, oczywiście. Nie mamy z nikim kontaktu nie ze względu na to, że nasze patrzenie kończy się wraz z naszymi granicami, po prostu nie widzimy potrzeby dla której mielibyśmy się wiązać jakimikolwiek stosunkami dyplomatycznymi. A Portugalczycy siedzą w tej swojej klitce z ich własnej winy. Gościliśmy ich w stolicy, ale nie potrafili zaakceptować warunków, zaczęli kraść nam dzieci, to ograniczyliśmy im dostęp.
Umilkł na chwilę, aby wrócić do herbaty. W międzyczasie koło ich nóg zaczął się pałętać średniej wielkości piesek wyglądający niczym zmniejszona wersja lwa z spłaszczonym pyskiem. Zwierzak najwyraźniej zaciekawił się obcym, gdyż zaczął go obwąchiwać, na co Yao tylko westchnął kiwając głową.
-To mój pies, nie jest groźny... I o czym to ja? Ah, realia.. Cóż, może i są na świecie Ci, których mogę sie obawiać, ale... O moim istnieniu wiesz tylko Ty, Dzieciokradca i ludy mi podległe. Portugalczyków łatwo było przekupić złotem, a Ty... Chyba nie będziesz chciał się dzielić łupem z innymi? Nie wyglądasz na takiego...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 4:01 pm

W sumie nie interesowało go, czy Yao wie o Europie, czy też o jego koloniach. Czy wie o innych krajach, o ich kulturze itd. Chociaż sam fakt, że ten zachowywał się jakby wiedział wszystko o wszystkim było nie tylko podejrzane, ale i wkurzające. Nie dość, że to małe nawet nie próbowało go słuchać, to jeszcze ciągle podważało jego zdanie. No i go dotykało! Jak nic nie ręczy za siebie i choćby mieli go rozerwać potem na strzępy, to wpierw on sam zrobi to z tym upartym i bezczelnym, rozbestwionym, wpatrzonym w siebie jak obrazek, samolubnym, aroganckim księżulkiem! O!
- Byłoby pięknie gdyby nie fakt, że króla nie mamy, a królową. A i właśnie, taki jesteś mądry, wiesz wszystko o świecie... ale czy domyśliłeś się dlaczego Hindusi mnie po prostu tak przepuścili do was? Bez przerwy nadajesz o tym jacy oni są, kto ich podbił.... - Splótł dłonie na piersi i zlustrował go wzrokiem. - Naiwny jesteś, skoro uważasz, że niepotrzebne wam są informacje o tym co się tam dokładniej dzieje... - No i sobie zaraz zerknął na tego... to się nazywa pies? Lubił zwierzęta, ale jeśli należały do kogoś, kogo Arthur delikatnie mówiąc nie lubił, to i one nie były jakoś specjalnie przez niego traktowane.
- Powiedziałbym, że jest malutki, ale z twojej perspektywy to chyba inaczej wygląda. - Uśmiechnął się złośliwie spoglądając na Yao. Zaraz tylko prychnął na tego pieska i odwrócił wzrok.
- Naprawdę jesteś naiwny... Myślisz, że Portugalczycy dadzą się przekupić złotem? Ale rób jak chcesz, bardzo mnie ciekawi jak ci to wyjdzie o jaśnie oświecona. - Na chwilę zamilknął i znów spojrzał na Yao. Tym razem znacznie ostrzej niż wcześniej, z groźnym błyskiem w oku. Nie był zadowolony i to było widać gołym okiem. Podniósł się, opierając dłońmi na stole i zbliżył się do Yao. - Nie mów o mnie tak jakbyś mnie znała. Możecie mieć i tysiące lat, może i pozjadałaś tyle mądrości, że ci się zdaje, że wszystko wiesz, ale tak naprawdę nie wiesz nic. Póki siedzisz na tyłku usłana złotem to czujesz się bezpiecznie i wszechmocnie, ale tylko czekam na moment w którym ktoś wybije ci te mądrości z głowy. I nie tylko. - Odsunął się od niej i prychnął pod nosem. Już miał w nosie czy ta się wiele oburzy i wezwie straż, najwyżej będzie mógł wyładować emocje. Bo naprawdę ledwo wytrzymywał, by nie przyłożyć tej smarkuli.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 4:19 pm

Zapadła cisza. Sam Yao umilkł lustrując wzrokiem swojego gościa. Nawet musiał ręką dać do zrozumienia służącym, aby się nie ruszani i też nic nie robili. Słowem - cisza.
No, prawie cisza, gdyby nie malutki lwiopodobny piesek, który najwyraźniej spłoszony nie wiedział co robić, gdyż pałętał się szczekając i próbując tknąć łapkami to jednego, to drugiego.
Dopiero po dobrych paru minutach się odezwał, nie odrywając wzroku od Arthura. Dobry boże, co on miał za oczy, bursztynowe niby, a przelewało się przez nie setki emocji.
-Proszę więc.. Zastrzel mnie tutaj jak stoisz. Tego właśnie chcesz? Proszę więc, strzelaj. Moje służące nie są waleczne, a przed strażnikami jak się pośpieszysz to może i zdołasz uciec. Taki jest Twój cel? Zanim jednak wystrzelisz wiedz, że mnie się zabić nie da. Będę żył tak długo, do póki nie zostanie wymordowany cały mój kraj i zniszczona cała moja kultura.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 4:36 pm

Zaraz po wypowiedzi Yao po pomieszczeniu rozniosło się ciężkie westchnięcie. Arthur jedynie bezradnie pokręcił głową i zaczął sobie spacerować. Ot, takie odstresowanie się.
- Chyba nie rozumiesz. I nigdy nie zrozumiesz... - Spojrzał na niego już zdezorientowany. - Szkoda marnować kule skoro się nie da... Zaraz - Ściągnął brwi, na chwilę baaardzo baaaardzo wytężając mózg by powtórzyć sobie w głowie wszystko, co wcześniej usłyszał. Uważnie przyglądał się Chińczykowi, stukając palcami o ramie. - I wszystko jasne... - Pokręcił znów głową i przykucnął, żeby pogłaskać pieska. - W sumie nawet lepiej się składa. Tak sobie wcześniej myślałem, czy jeśli istnieje tu Cesarstwo, to musi być też osoba, która by tym państwem żyła.. No i stąd ta twoja pewność siebie - Zaraz wstał i znów na niego spojrzał. Doprawdy, jak on dawno nie próbował zachować się jak prawdziwy gentlemen, albo chociaż jego cząstka. - Tak się składa, że wiem coś o twoim fachu.. Jestem ...jak to zaszczytnie zwą personifikacją Anglii i zarazem przedstawicielem Imperium Brytyjskiego. Stąd moja obecność tutaj.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 4:53 pm

Piesek najwyraźniej nie dzielił uczuć właściciela, gdyż naprężył się od głaskania i aż polizał Anglika po ręce. Zdrajca, pf! I jeszcze chciał, aby więcej go głaskano!
Sam Yao tylko podniósł brwi. A więc trafiła kosa na kamień, no proszę, proszę...
Zaraz wstał z siedzenia, poprawiając fałdy sukni, jakby stan jego ubrania był tutaj najważniejszą rzeczą. Nie odezwał się jednak od razu do Arthura, wpierw szybkim ruchem ręki wygonił swoje służące z pomieszczenia.
-Nie spodziewałem się tutaj spotkać kogoś takiego jak ja...
Podszedł do Anglika, pomimo iż już raz to zrobił, chciał znów go sobie dokładnie obejrzeć.
-Normalnie bym powiedział, że mi miło gościć, jednak teraz sam nie wiem. -Złapał za jego ubranie oglądając sobie -Jesteś inny niż Portugalia i Rosja.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 5:11 pm

O, chociaż piesek okazał się uroczy i kochany. Nawet całkiem słodki, w przeciwieństwie do właściciela. No ale i tak jak na razie Arthur wstrzymał się od dalszego głaskania go. Za bardzo się jednak z tym pieskiem spoufalać nie chciał.
Ciągle mu nie pasowało, że Chińczyk musiał tak go oglądać. I to z takiego bliska! Normalnie nie miałby nic przeciw, ale poza Francją jeszcze nikt tak bardzo nie naruszał jego przestrzeni osobistej. No i kolejną rzeczą był fakt, że Yao był mężczyzną... Znaczy, Arthur był tego prawie pewien. Miał gdzieś co sobie ktoś myśli i czy to złe, po prostu sama bliskość dwóch osób tej samej płci bardzo źle mu się kojarzyła.
- Tym bardziej ja nie spodziewałem się na starcie spotkać ciebie... - W ogóle mógłby go nie spotkać i byłoby git! Może nie tak git... Ale zawsze jakoś. - No raczej... Nie jestem w żadnym razie spokrewnionym z ani jednym, ani drugim. To chyba powinieneś wiedzieć. - Uważnie lustrował go spojrzeniem, żeby temu przypadkiem nie wpadło coś dziwnego do głowy. Tak sobie spokojnie czekałs, aż Yao się napatrzy i go zostawi. I tak już był zmęczony samą jego obecnością. Może i był uroczy, ale od spotkania na plaży Arthur raczej nie bardzo był skory by sobie o tym przypomnieć...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 5:36 pm

Przejrzał jego ubranie, złapał za włoski obejrzeć je dokładniej, przysunął się zobaczyć dokładnie oczy. Tym razem na szczęście powstrzymał rumieńce, jednak w po raz kolejny zaświeciły mu się oczy.
-No nic.. -Puścił wszystko i odszedł na krok zrezygnowany. Wziął na ręce własnego pieska, aby ten zbytnio więcej zamieszania nie robił. -Troszkę się zawiodłem...
Westchnął i skupił się na chwilę na psiaku, którego zaczął głaskać i drapać za uszkami. Chyba lubił to zwierzątko.
-Domyśliłem się, że nie jesteś z nimi spokrewniony.. Ja mam kilkoro braci i siostrę... No a Indie, którego już znasz... Jest tak jakby moim przybranym bratem... niestety.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 6:02 pm

Akurat jak go tak oglądał, to mu się dziwnie zrobiło. Trochę jak małpy, oglądają siebie z tak bliska i nie wiadomo po co. No ale... Z bliska ten cały Yao nie wyglądał źle. Miał ciekawy kolor oczu, jak bursztyn co dodawało mu uroku. No i ta dziewczęca twarzyczka... Szkoda, że za tym krył się nieznośny charakter. I tony ubrań... Jak ta mała istota to znosiła to nie miał pojęcia. Tym bardziej nie wiedział jak ten mały piesek z nim wytrzymuje... Przecież to istna katorga. Gorzej jak ze Szkocją. W sumie nie tylko piesek powinien mieć problemy z wytrzymywaniem z Yao całego dnia. Dobrze, że wyprowadził te służki, zawsze im na rękę. I Arthurowi, bo byli sami.
- Wszyscy są tacy jak ty? Byłoby ciekawie - Mruknął bez wyrazu i spojrzał kątem oka w jego stronę. A potem rozejrzał się czy na pewno nikogo nie ma. Nie było, więc tym lepiej. - Gdybyś nie był tak nadęty to może i byś się z nim dogadał. Indie nie jest taki zły. - Podszedł do niego i powoli zabrał mu z rąk psiaka. Odstawił go na podłogę, zaraz znowu spoglądając na Yao. Bez słowa zbliżył się jeszcze bardziej i uniósł jego podbródek, wodząc wzrokiem po jego twarzy, by po tym skupić się na oczach. Uśmiechnął się lekko. Co mu teraz chodziło po głowie to sam nie wiedział, ale akurat to było lepsze niż sama rozmowa z nim.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 6:17 pm

Yao wcale nie był aż taki zły. Owszem, był małym, nadęty, samolubnym i rozpuszczonym księciuniem, ale... Kto wychowywany tak jak on by nie był? Całe życie jego jedynym zajęciem było siedzenie na tyłku ubranym w złote ciuszki, kwitnięcie i wydawanie rozkazów. I tak w miarę się wyrobił! Mogło być przecież gorzej, o!
Zresztą jego piesek go lubił, do zwierząt akurat był czuły i dobry, może nawet i lepszy niż do swojej służby... która to znosiła wszelkie humorki bo jej za to płacono. Prosta sprawa!
-Tacy jak ja? Zależy o czym mowa... Z wyglądu jesteśmy podobni, znaczy ciemne włosy, żółta skóra i małe, ciemne oczy. Jednak na przykład Mongolia jest wyższy nawet od Ciebie. Z charakteru... Mamy wojownika, człowieka oddanego religii, dobrego stratega, chodzącą tajemnicę... no i mnie. -Zmrużył trochę oczy. Chyba nie za bardzo lubił mówić o własnej rodzinie -Nic nie wiesz o mnie i Indiach... To on atakował mnie, gdy jeszcze w kołysce leżałem.
Rzucił słowa z lekkim wyrzutem. Dziwna ta Azja jednak, niby spokojniejsza niż Europa, ale jeden do drugiego coś ma, a uwikłanie w stosunki międzynarodowe więzów krwi czy rodzinnych... Nie, to na pewno nie wróżyło nic dobrego i spokojnego.
Naprawdę zdziwiło go to zachowanie. Czy przed chwilą jeszcze nie krzywił się na dotyk? A co teraz było? Zamrugał kilka razy, pozostawiając jednak bursztynowe tęczówki na widoku. Małe, azjatyckie usta delikatnie rozwarł nabierając przez nie powietrza, a pucołowate policzki zaczęły przybierać odcienie czerwieni. No i włosy, które teraz fantazyjnie spływały na jego twarzyczkę. Chyba naprawdę zawsze potrzebował tysiąca złotych wsuwek aby je ujarzmić... albo lepszego fryzjera.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 6:47 pm

W sumie Arthur tego nie rozumiał. Większość dzieciństwa spędził sam, w podartych ciuszkach, radząc sobie w życiu samemu. No a potem pojawił się Francja i lepiej nie było. Stąd Arthurowe skrzywienie charakteru. Albo jak to mówią, trauma na całe życie. No i plus, bo dzięki temu nauczył sobie radzić w życiu na własną rękę. Nie lubił być niańczony.
- Hmmm czyli jakby złożyć wszystkie charaktery w całość to wyszedłbyś ty? - A takiego Mongoła to sobie wyobrażał tak : Twarz Yao i wzrost takiego Rosji. Nawet zabawne, ale i przerażające. Myśl o Rosji nigdy nie była dobra... Ale mimo to spowodowała, że uśmiech na twarzy Brytyjczyka nieco się poszerzył.
Wracając jednak do samego Yao. To mało powiedziane, że wygląda lepiej jak nie gada bez przerwy, bo to by było niewystarczające. W sumie ogólnie rzecz biorąc był naprawdę uroczy. No i tak łatwy do rozszyfrowania~. W sumie miała to być niewinna zabawa, ale skoro ten się nie bronił, to czemu nie grać dalej? Nie przedłużając, Arthur drugą dłonią odgarnął mu te loki za ucho i zbliżył się jeszcze bardziej, niemal muskając ustami drobne wargi Azjaty. Sam był poddenerwowany jak rzadko kiedy, bo chyba trochę przegalopował. Dlatego też zatrzymał się tak w miejscu, z ciekawości czekając na reakcję Yao i jednocześnie kombinując co dalej. Trochę nie w porę sobie przypomniał, że to wygląda jakby się dobierał do przedstawiciela tej samej płci. Właściwie... przecież właśnie to robił.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 7:12 pm

Pokręcił delikatnie głową na jego słowa, ale już ani słowem się nie odezwał. Wszystko, co chciał przekazać mówiły jego oczy i całe ciało. Gdzieś w bursztynowych tęczówkach pojawił się błysk i pewne poczucie niepewności, co właściwie się dzieje. Gdy jego włosy zostały odgarnięte, poczuł delikatny dreszcz na swoim ciele i nabrał trochę więcej powietrza. Normalna osoba zapewne zamknęłaby w tym momencie oczy, ale on wciąż spoglądał, jakby nie do końca był pewien czy przypadkiem umysł nie płata mu figli.
Nawet nie spostrzegł się, gdy jego ręce podsunęły się do góry, delikatnie łapiąc za materiał. Stanął też na palcach, bo przy swoim wzroście miał lekkie problemy aby dosięgnąć do blondyna.
Reszta już poszła gładko, wodzony dotykiem zmrużył oczy i sam ucałował delikatnie kuszące go wcześniej usta.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 7:52 pm

Tego mógł się spodziewać, jednak tak wyszło, że akurat w tym momencie się tego NIE spodziewał. Najpierw poczuł wewnętrzną panikę, potem głupsza część mózgu próbowała mu w wmówić, że hej, to jest nawet zabawne. No ale potem się okazało, że nie było. Cóż, mimo, że Brytyjczyk był piratem i na każdym kroku dawał sobą poczucie pewności, tak teraz czuł się co najmniej zagubiony. Miał iść zbadać teren czy nie ma żadnych osad, a nie kiziać się z rozpuszczonym szlachcicem! W sumie... całkiem uroczym i pociągającym, ale... Co to miało do rzeczy! Gdyby ktokolwiek w Europie się o tym dowiedział... a dowie, przecież ten mały gada jak najęty. Samo Cesarstwo i tak w końcu zauważą też inni.... Czy to był koniec panowania Imperium? A może początek. W sumie co szkodziło zbliżyć się do Azjaty. Zawsze wyszłoby mu to na plus... Po to tu przecież przyjechał.
A zresztą, póki co było mu wszystko jedno, zawsze mógł przy następnej okazji po prostu się tego wyprzeć. Ale i tak było za późno, bo już wcześniej intuicyjnie odwzajemnił pocałunek, nawet jeśli trwał on zaledwie parę chwil. A potem jak gromem spadły na niego wyrzuty. Jak on, wielki i wspaniały, ten który podbił pół świata mógł wpaść we własną pułapkę... I to jeszcze z osobą, którą najchętniej by dał tym całym tygrysom na pożarcie bez nawet mrugnięcia okiem.
- Późno już. - Odsunął się od niego, zwinął mapę i założył kapelusz. - Nie jestem tu sam. Mam tylko nadzieję, że mnie wypuścisz. - Spojrzał na niego wymijająco, próbując zachować pełną powagę.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 8:09 pm

Czy Yao miał wewnętrzną rozterkę? W sumie mieć powinien, przecież nie minęło tak wiele wiosen aby zapomniał o swoich własnych miłosnych problemach. A jednak rozterki żadnej nie poczuł, a wręcz przeciwnie - jakby zapomniał o wszystkim, o tym czemu opuścił stolicę, czemu nienawidził połowy świata, która go otaczała, czemu wiecznie wszystkim rozkazywał i próbował być lepszy. Była zwykła przyjemność i chwilowe zapomnienie świata.
Pocałunek odwdzięczył, właściwie nawet o tym nie myślał, po prostu robił wszystko instynktownie całując słodkie Europejskie usta. Właściwie po raz pierwszy całował kogokolwiek spoza jego kontynentu.
Szybko jednak wszystko się skończyło, a on wciąż jeszcze jak zahipnotyzowany stał w jednym miejscu spoglądając na Anglika.
-N-Nie musisz... -Wpierw wyglądał jakby trochę się dziwił jego zachowaniem, następnie przybrał neutralny wyraz twarzy -...Mogę ugościć twoich ludzi w mieście. Jeśli tylko będą grzeczni. Sądzę, że łóżka, świeże mięso, warzywa i owoce przydadzą im się po długiej podróży. A my nie jesteśmy zamknięci, wręcz przeciwnie - chętnie pokażemy co posiadamy.
Zakończył wypowiedź uśmiechem. Cóż, Arthur miał już okazję się przekonać o tej tendencji usilnego pokazywania wszem i wobec co Chiny posiadają.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 8:28 pm

Może i Arthur też by tak potrafił, jednak spraw miłostkowych unikał jak ognia. Może i to było miłe, jednak i nieodpowiednie.... Chociaż po tym jakoś wydawało mu się, że ten Yao jest jakiś łagodniejszy.. Naprawdę, okazuje się, że on taki poważny, a bez czułości chyba by się nie obszedł. Komiczne. Dlatego też póki co Brytyjczyk nie chciał się z nim zbytnio spoufalać. Nie teraz, nie po zaledwie kilku godzinach znajomości. A to nawet nie była znajomość tylko grom argumentowania się i przechwalania między sobą.
- Nie jestem pewien czy to jest dobry pomysł... Raczej nie chcę wiedzieć jak zachowaliby się twoi ludzie, gdybyś nagle wprowadził nieznajomych. Ani co by zrobiło kilku idiotów z mojego statku widząc złoto. Wolę najpierw załatwić wszystko z załogą - Splótł dłonie na piersi i przyjrzał mu się uważnie. Miał nadzieję, że Yao to zrozumie. Cóż, sam mówił, że jego ludzie znają się na walce. Za to ludzie Arthura posiadali broń palną, zawsze mogliby się nie posłuchać i strzelić do któregoś z cywili. A wtedy o pokojowym rozwiązaniu sprawy mogliby pomarzyć. I o zdobyciu czegokolwiek z Cesarstwa też.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Sro Lip 16, 2014 9:12 pm

Może i to wszystko było prawdą, jednak Arthur nie był świadom jednego - ma teraz przekichane. Czemu? Bo Yao nie odpuści. Był typem osoby, która nie potrafiła przyjąć do wiadomości, że nie może dostać wszystkiego, czego sobie zapragnie. A teraz nikt nie wiedział, co się mogło zalęgnąć w umyśle tego młodego Chińczyka.
Tak czy inaczej na razie się tylko uśmiechał, kiwając przy tym głową. Jego piesek natomiast wesoło biegał naokoło Arthura jakby chcąc go odprowadzić.
-Oh? Nie potrafisz przemówić ludziom, aby trzymali swoją broń schowaną pod ubraniem? -Nawet nie krył, że go to zdziwiło -Cóż... Nic dziwnego, że tyle wojowania u was w Europie.
Bo u nich wszystko było troszkę... inne. Jak zginął ktokolwiek, to rodzina ofiary sama wymierzała sprawiedliwość, takie było prawo. Samosądy zwykle były surowe i prawie zawsze dotykały przestępców więc... na co komukolwiek były zabójstwa?
-Jeśli chcesz, wracaj na statek, tylko uważaj, te tereny naprawdę mogą byc niebezpiecznie. Możecie też przenocować u Portugalczyków... No i dla Ciebie jednego znajdzie się nocleg. -Na jego twarzy pomalował się lekko podstępna minka -Ty chyba nikogo nie zabijesz, ani nie zgwałcisz, więc nie widzę problemu.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Czw Lip 17, 2014 12:06 am

Arthur wiedział, że ma przekichane zaraz jak Yao wypowiedział w jego stronę pierwsze zdanie. Znaczy, może wtedy nie był tego aż tak pewien. Był po prostu zdziwiony zachowaniem Chińczyka i nie brał tego pod uwagę. Tym bardziej nie spodziewał się, że jego żart przemieni się w pułapkę. Tak, pocałunek zdecydowanie był pułapką. To było niemal jak znak zgody, pojednania czy jak to mówią, a tego przecież nie chciał. Owszem, zgoda mogła być, umowy mogły być, spokój też, ale coś takiego mogło wprowadzić go w niezłe bagno... Bo pewnym było, że Yao prędzej czy później to wykorzysta.
- Po tak długiej podróży ludzie dadzą wszystko za luksus... Niech ochłoną, dopiero wtedy pomyślę co dalej. - Zaś na wzmiankę o noclegu DLA NIEGO tylko zlustrował go uważnie, próbując dać do zrozumienia, że nawet nie ma co liczyć. Cokolwiek to miało znaczyć, on nie zamierzał tu zostać od razu. Po paru dniach, tygodniach. Czemu nie, ale pozostanie tu teraz było zbyt ryzykowne. - Chyba nie... ale i tak jak na razie tego nie potrzebuję. Jak będziesz tęsknić to szukaj, aż tak daleko stąd nie jesteśmy... - Powoli ruszył do drzwi, jednak zaraz odkręcił się do Yao. - Chociaż piechotą może to zająć parę dobrych godzin... Macie może jakiegoś wolnego konia?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Czw Lip 17, 2014 12:30 am

Wykorzystanie to może zbyt mocne słowa były, raczej posłuży się tą drobną pomocą jeśli czegoś będzie pragnął osiągnąć. Najwyraźniej ten mały człowieczek zdawał się nie podlegać czemuś takiego jak prawo, zasady, nakazy czy chociażby obyczajowość. Dostawał to, na co miał ochotę, a przynajmniej tak mu się zdawało.
Bagnem by tego też nie nazwał, nie z jego strony! Przecież nawet jeśli Yaoś by cokolwiek nabroił to właściwie wszyscy za nim posprzątają i nawet nie przyjdzie nikomu do główki jakkolwiek go ukarać. Ah, te plusy bycia bogiem dla własnych obywateli.
-Jesteś surowy dla swoich... Nawet to lubię. -Ujął w rękę kilka kosmyków włosów, którym zaczął się bawić -I rób jak chcesz.. Gdybym ja był na Twoim miejscu nie spałbym na ciasnych statkach. -Pewnie dlatego, że był rozpuszczon... A nie, on kiedyś sypiał w namiotach gdzieś na stepie pośrodku NICZEGO, aż tak wybredny co do miejsca nie jest -Zatęsknię?
Spróbował przez kilka sekund zrozumieć, o co mogło chodzić. Cóż, może i będzie tęsknić.. Albo śnić w nocy. Ale po prostu zrzućmy to na jego nazbyt rozwiniętą wyobraźnię (te smoki i inne magiczne stworzenia) oraz inną kulturę, tak!
-Nie, nie tak daleko.. Godzina drogi konno? -Wyglądał, jakby w myślach coś liczył. -I czego jak czego, ale koni mamy pod dostatkiem, to nasi przyjaciele.. Jak wyjdziesz poproś służbę, dadzą Ci jakiegoś... Ale skrzywdź moje zwierzę lub je zabierz na wieczne oddanie, a osobiście Cię dopadnę, tak~?
Nie brzmiał złowrogo, raczej wydawał się mieć z tego zabawę. A zresztą licho jedno wiedziało, co miał w głowie.
-Pozostaje tylko życzyć Ci słodkich snów.. -A na koniec jeszcze się ukłonił, podnosząc lekko sukienkę. Niech będzie grzeczny i wychowany!

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Gość on Czw Lip 17, 2014 6:51 pm

Zauważmy jednak, że Arthur ma zwyczaju na wszystko narzekać. Nawet jeśli tak naprawdę nie ma na co. No i w życiu by się nie przyznał do słabości, to już by był jego upadek. Tylko będąc absolutnie wnerwiającym i samolubnym nadal utrzymywał swoją pozycję. No i też paroma innymi rzeczami... o których nie lubi wspominać.
- Jestem dla nich taki jak zawsze... Jak się rozleniwią to nie ruszą dupska. A to gdzie śpię to chyba już mój interes tak? - Zmierzył go wzrokiem i powoli ruszył do wyjścia. Zatrzymał się tylko na chwilę zamyślony.
- Taa... na razie. - I bez słowa sobie wyszedł (XD). Nie próbował być nawet w najmniejszym stopniu czuły. Bo po co? To działało tylko na jego niekorzyść. Już wolał spędzić cały dzień drąc koty z tym Chińczykiem, niż w spokoju przeprowadzić rozmowę. Pewnie i tak tego się nie uniknie.
Z końmi faktycznie problemu nie było, choć mimo małych oczek, ci Azjaci naprawdę potrafili mordować wzrokiem. Co gorsza wielu z nich było naprawdę wysokich, gdy reszta mieszkańców wydawała się dawno zatrzymać. Co innego same rumaki, które były całkiem spore. Konie w Europie były inne, drobniejsze i zazwyczaj zbyt szybko się na nich nie poruszało. Mimo to były zwinne i ogromnie przydatne. Te zaś choć były imponujące, to nie miały odruchów, których uczono na zachodzie. Mimo to sama jazda nie była zła. Przez jakiś czas nawet Brytyjczyk próbował techniki, którą wcześniej posługiwał się Yao, jednak szybko zrezygnował i wrócił do zwykłego galopu. W sumie ciężko było stwierdzić, który styl był gorszy, w jednym dało się wyczuć, że koń czuje się komfortowo. W drugim jednak nie bardzo chciał się słuchać. Ale mimo tych trudów w końcu udało się wrócić na statek.
Załoga jak widać nie przejmowała się zbytnio nieobecnością kapitana. Tylko niektórzy przypomnieli sobie o jego istnieniu i postanowili się nieco rozejrzeć, jednak szybko wrócili ze zwyczajnej obawy co może ich czekać wewnątrz wyspy, wysp czy też kontynentu. Po tym wszystkim wszyscy postanowili sobie zrobić fajrant, za co dostali nieźle po głowie. Choć większość z nich była rosła i zdecydowanie silniejsza od Kirklanda, tak mimo to nie należeli do tych mądrzejszych. Po prostu wiedzieli, że jeśli chodzi o decyzję, to musieli się słuchać Arthura. Inaczej też mogliby już dawno zagubić się na morzu, lub też wpaść w jakieś kłopoty.
Oczywiście wielu z nich wypytywało się skąd Brytyjczyk wziął konia, czy spotkał ludzi, albo jakiekolwiek oznaki bogactwa na tym terenie. Odpowiedzi jak najbardziej nie uzyskali. Arthur najzwyczajniej w świecie tej odpowiedzi udzielić nie chciał. Może rano, po południu, za tydzień, dwa. Jak na razie po prostu wolał wrócić do kajuty i zastanowić się nad tym co zaszło tego dnia. Musiał dokładnie przemyśleć plan na następne dni i przeanalizować propozycje Azjaty. We wszystkim były jakieś haczyki, a kto wie ile takich haczyków było w tym wszystkim. W końcu jednak nadmiar myśli spowodował, że Kirkland zapadł w sen, tak bardzo upragniony tego dnia. I tak miło by było gdyby to wszystko okazało się tylko takim snem..Choć całych tych bogactw szkoda....

*

Następnego dnia załoga żwawo ruszyła do pracy. Wielu mężczyzn ponownie wybrało się na oględziny wyspy jak i w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. No i nie tylko. Wszyscy podejrzewali, że Arthur natrafił na ludzi i to nie byle jakich, biorąc pod uwagę w jakim stanie był koń. To tym bardziej motywowało ich do tego by odnaleźć jakąś osadę lub mając szczęście, miasto. Inni za to zostali na statku, czekając aż kapitan w swej dobrotliwości opuści kajutę i z najmniejszymi szczegółami opowie im o wydarzeniach poprzedniego dnia, jak najbardziej uwzględniając bogactwa i dobrobyt przez niego znalezione. Nie wiedzieli tylko, że czeka ich lekkie rozczarowanie.....

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wielkie odkrycia geograficzne - edycja Chińska~

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach