Waleczny i nieobliczalny gość. Uwaga: Odcinam głowy jak się wkurzę

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Waleczny i nieobliczalny gość. Uwaga: Odcinam głowy jak się wkurzę

Pisanie by Celt on Pią Gru 12, 2014 7:59 pm



Imię: Ranald (zaczerpnięte ze szkockiego zbioru imion, tłumaczone jako "siła, moc")
Dzień i miesiąc urodzenia (wydarzenie wyjaśniające):
Konkretnej daty nie podano, ale przyjmuje się, że około II tysiąclecia p.n.e. Protoceltowie osiedlili się w południowych Niemczech. Za datę urodzin można by uznać dzień święta Samhain – pożegnania lata, obchodzonego 31 października.

Wygląd:
Za jedną z większych wartości w jego życiu stanowczo można uznać urok osobisty. Fakt, sam uważa, że kiedyś prezentował się o wiele lepiej - wysoka, ale też nie aż tak, powiedzmy - średnie metr osiemdziesiąt (kiedyś gdzieś widziałam koncept, że mógłby mieć jakieś około 1,9m, ale dla mnie to trochę za dużo), dobrze zbudowana postura, długie włosy w ciemnym odcieniu miedzi, takaż sama bujna broda, no i... cóż, co cecha rodzinna, to cecha rodzinna. Los nie poskąpił Brytyjskim państwom grubości brwi, co i u Ranalda widać. Nie jest może z nich zbyt dumny, ale nauczył się pewne rzeczy w życiu ignorować, jak choćby grubość brwi. Kolejne walory Celta to wyraźne acz przystojne rysy twarzy poznaczone miejscami szramami będącymi powodem do dumy każdego wojownika, oczy w kolorze soczystej zieleni z nieco szaloną iskrą, lekko piegowata cera czasem przyozdabiana barwami wojennymi w razie potrzeby... Cóż. Tak było kiedyś, dopóki przy okazji najazdu Rzymu na Wyspy Imperium nie kazał mu "doprowadzić się do porządku", to jest – znacznie, ale naprawdę na krótko, ściąć włosy i zgolić gęstą brodę. Mimo protestów zmuszono go do utrzymania takiego wyglądu, więc... można powiedzieć, że Celt pogodził się z tym na tyle, że nawet teraz, nie mając nad sobą kogoś, kto zmuszałby go czy zabraniał czegokolwiek, jakoś… nie wrócił do swojego poprzedniego wizerunku. Chociaż przyznaje, że się nad tym poważnie zastanawia i kto wie, czy nie zapuści włosów czy zarostu. Albo obu na raz.
Skoro już o codzienności obecnej mowa… umówmy się. Lubi czasem chodzić w kilcie… Tak po prostu. Oczywiście, w stylu całkowicie tradycyjnym, czyli… Nie no, serio, czy jest tu jeszcze ktoś, komu trzeba tłumaczyć zasadę tradycyjnego noszenia kiltów? Tak czy inaczej, jeśli już nie kilt, to na pewno nago nie chodzi. Chociaż zapewne by to robił, gdyby tylko ktoś mu na to pozwolił… ale, wracając do tematu. Tak jak i większości sobie podobnych osób (jak, daleko nie szukając, Germania) niezbyt jest przekonany do współczesnego ubioru, ale, rad niewola, jakoś usiłuje przywyknąć do koszulek – chociaż, jeśli już, preferuje koszule, najczęściej… tak, w kratę – i zwykłych spodni. Na ubiór składają się zazwyczaj odcienie zieleni i brązu, ale to w zasadzie jako ciekawostka.
No dobrze, codzienny wygląd codziennym wyglądem, ale, jak wiadomo, zawsze znajdzie się jakaś okazja, która wymaga czegoś więcej niż tylko wygodne, zwyczajne odzienie. Choćby urodziny własnych dzieci. Przy takich okazjach można zobaczyć Celta w barwnym stroju z pewną ilością biżuterii, co równie dobrze w rozumieniu samego zainteresowanego może oznaczać kilt i zdobioną miejscami koszulę, rzadziej coś w rodzaju (a la Rzymskiej? Coś w rodzaju stroju na grafice u góry) szaty, pospinanej fibulami (większe broszki/spinki, w zasadzie zależy od wzoru – jedna jest nawet na grafice na górze – przy pelerynie) i z ozdobną obręczą na szyi z brązu czy nawet złota, chociaż to ostatnie zdarza mu się mimo wszystko nosić na co dzień w zależności od nastroju, ukrytą pod kołnierzem koszuli.

Charakter:
Pozornie obcym ludziom na pierwszy rzut oka może wydawać się oschłym facetem o wojowniczo-morderczych skłonnościach, ale tak naprawdę… No dobrze, dobrze, zgoda. O ile tak naprawdę nie jest aż tak bezwzględny, to i tak, jak chyba każdy, ma swoje lepsze i gorsze momenty, w których osoby wokół mają dwa wyjścia – schować się i przeczekać napad złości/radości albo uciekać i liczyć na to, że potrafi się wystarczająco szybko biegać. Można go też upić, ale to już jest loteria co do skutków.
Mówi się, że odwaga jest blisko związana z głupotą i trzeba uważać, żeby nie przekroczyć tej subtelnej granicy. Celt może i jej nie przekracza - a nawet jeśli, to dość rzadko - częściej ją nadwyręża, naginając do własnych celów. Głupi zdecydowanie nie jest, choć niektórym może wydawać się zupełnie inaczej.
Stara się udowodnić, że mimo tego, że to młodsze państwa, zwłaszcza obecnie, tak naprawdę znaczą więcej od niego, coś nadal sobą reprezentuje. Raz wychodzi mu to lepiej, raz gorzej, ale przynajmniej ma facet dobre chęci.
Ze starych czasów w charakterze została mu się chęć współzawodnictwa i/lub konkurowania z innymi w różnych dziedzinach, jak kto woli. Posiadanie jak największego majątku stanowiło niegdyś czynnik decydujący o pozycji społecznej, zapewne z tego względu Szkot odziedziczył po nim swoje jakże słynne "skąpstwo". Chociaż, po chwili namysłu… Nie, sam Celt nie jest tak skąpy jak Szkot, zdarza mu się hojność w momentach lepszego nastroju… ale i to nie zawsze. Dobry król to hojny król, ale bez zbędnego przesadyzmu, ludzie.
W kulturze celtyckiej panował system w dużej mierze matriarchalny, w starych legendach władza i pierwiastek kobiecy były spójne. Celtowi do tej pory zostało coś z poszanowania kobiet, chociaż zdaje sobie sprawę, że to już inne czasy. Po prostu… to jeden z aspektów, którego nie chce za bardzo zmieniać. I tyle. No, inna kwestia, jeśli taka kobieta byłaby konkretnego pochodzenia... ale o tym w relacjach.
Co by o nim nie mówić, jest bardzo przywiązany do swojej… rodziny. W dużej mierze tej najbliższej – Szkocji, obu Irlandii, Walii, Wyspy Man, Kornwalii, a z czasem nawet Anglii, który skoro już się przypałętał w okolicę, to można się było młodym zająć dorywczo... Nie cofnie czasu, o tym wie, i teraz stara się wbić sobie do tego rudego łba, że każde z nich jest już w końcu dorosłe, ma swoje własne zdanie na większość tematów i to już nie są te same dzieciaki, które kiedyś dla zabawy ciągały go ze śmiechem za długie kudły… Tak, zdecydowanie tego obrazka chyba nigdy nie zapomni. Serce mu się krajało, kiedy musiał od nich odejść, ale teraz może spędzić z nimi trochę czasu i to jest jego małą codzienną radością, starannie skrywaną, oczywiście, przed wszystkimi innymi wokół. A przynajmniej mu się tak wydaje, bo najchętniej nie odstępowałby swojej rudej (plus Anglia) gromadki na krok.
Ze względu na to, że ludność celtycka tak naprawdę nigdy nie utworzyła jednolitego państwa, Celt raz na jakiś czas może mieć napady pewnego rodzaju rozszczepienia jaźni; potrafi wtedy kłócić się sam ze sobą, ale zwykle nie trwa to specjalnie długo, natomiast w większości przypadków sam Celt nie pamięta takich sytuacji, upierając się, że z jego psychiką wszystko jest w jak najlepszym porządku. Chyba, że tak jak to już się kiedyś zdarzyło, ktoś mu to wyjaśni, wypomni i w ogóle.

Wstęp historyczny:
Był już chyba wszędzie, nawet w młodym wieku - Marsylia, krańce Półwyspu Iberyjskiego, obszary nad górnym Dunajem, Grecja, a nawet okolice Czech, Moraw, również Węgier, Austrii i zachodniej Słowacji oraz Słowenii. Odwiedził też ziemie polskie, jakby tego wszystkiego było jeszcze mało. Najgłośniej chyba jednak było o jego pobycie w obecnej Francji, Hiszpanii i Portugalii. To od Celtów obecne tereny francuskie nazwano Galią, więc to prawdopodobnie Francis pamięta o nim najlepiej. Czy raczej jego matka...
Przez jakiś czas ukrywał się w północnej części Wielkiej Brytanii oraz czasem Irlandii, mieszkając kątem u swoich podopiecznych, dopóki upadek Cesarstwa Rzymskiego nie umożliwił ponownego rozwoju kultury celtyckiej, a co za tym idzie, powrotu Celta na niegdyś zajęte przez wschodnich najeźdźców tereny. Jednak i to nie trwało zbyt długo, bo po jakimś czasie odszedł, wypędzony przez samego Arthura i długo nie było od niego wieści… aż do teraz.

Relacje z innymi historią przeplatane:

Prawie wszystko co Brwityjskie i Ameryka Północna:

Brytania:
Pierwsza osoba z Wysp, z którą Celt miał w ogóle styczność. Interesy robiło się całkiem gładko, można nawet powiedzieć, że Brytania była drugą, po Galii, kobietą, z którą potrafił znaleźć wspólny język w tej czy innej kwestii. Ale, jak to mówią, wszystko co dobre kiedyś się kończy i kiedy Celt nie mógł już tak swobodnie mieszkać na kontynencie, jego stosunki z Brytanią się zmieniły, tracąc na "temperaturze". Nie podlega wątpliwości, że kobieta miała powody, żeby sprzeciwiać się pobytowi obcego na swoich ziemiach, jednak wyglądało na to, że nie miała innego wyjścia, jak tylko się poddać. Po tym jak zostawiła Ranaldowi małego Szkota... po prostu zniknęła i nawet do tej pory Celt o niej nie słyszał. Trochę nawet żałował, ale ma jeszcze nadzieję, że Brytanię kiedyś może jeszcze spotka i parę rzeczy uda im się wyjaśnić.

Szkocja:
Najstarszy syn, a co za tym idzie... cóż, nie oszukujmy się, dość długo to to jego Celt faworyzował najbardziej (w sumie robi to nadal, ale stara się wszystkie swoje dzieci traktować tak samo). Inna sprawa, że był zmuszony zajmować się nim najwięcej i najdokładniej, ze względu na najazdy z północy, a że to było jeszcze w zasadzie dziecko, Ranald musiał mu wtedy pomagać. Zresztą, nie tylko najazdy Wikingów były problemem, był jeszcze przecież Rzym... Tak czy inaczej, jeśli ktoś mu wytknie, że nadal Szkot ma u ojca najłatwiej, ten nie będzie mógł zaprzeczyć. Ale, co się dziwić, najstarszemu można pozwolić na więcej. Plus, można z nim czasem wypić. Albo się poprzekomarzać, dla sportu nawet. Albo pograć razem na dudach.
Szkot, mimo że jest najstarszy, i tak jest najczęstszą ofiarą Celta w kwestii zdrabniania imion celtyckich dzieci. Niestety, przywileje mają też swoje negatywne strony, jak to już bywa.

Irlandia:
Irlandię znalazł w kapuście... zielonej. Stąd też częściowo barwy tego pięknego kraju. A tak poważnie... przyjechał na wyspę, a z czasem nawet przygarnął dzieciaka jak swojego i wychowywał z resztą bandy. Potem się trochę sprzeczali a propos religii, ale i to dało się jakoś przeżyć, bo i na gorsze problemy przyszedł moment. Prawie że prześladowania Celtów dały się Ranaldowi we znaki, ale wtedy właśnie Irlandia wyciągnął do ojca pomocną dłoń, za co i się potem tamten odwdzięczył. "Przemieszkanie" u Irlandii trochę pomogło, ale i tak był taki moment, że Celt nawet z Irkiem stracił kontakt. Obecnie, o ile nie chodzi o religię, święta czy inne takie, potrafią się jakoś dogadać i Ranald może spędzić trochę czasu z Irlandczykiem. A przynajmniej póki młody czegoś nie odstawi i nie trzeba będzie mu przyłożyć w łeb.

Wyspa Man:
Jeden ze starszych synów, o którego przegrał parę bitew, których do tej pory nie może sobie wybaczyć, chociaż stara się raczej za bardzo o tym nie myśleć. Swego czasu nazywał go mianem legendarnego Avalonu i do tej pory zdarzy się Celtowi tak na niego powiedzieć. Ranald może się też wydawać nieco nadopiekuńczy w stosunku do Man, ze względu na wydarzenia z przeszłości, chociaż stara się nie przesadzać. A jak mu to wychodzi i co młody o tym zapewne myśli, to już inna kwestia.

Walia:
Celt zawsze uważał Walię za najspokojniejszego z całej bandy, którą przyszło mu się zajmować. Wystarczyło, że miał chłopaka na oku. Do czasu najazdu Rzymian i Skandynawów, niestety, bo wtedy nie dał rady utrzymać Walii pod swoją opieką i musiał go najeźdźcom oddać. Później za wiele o nim nie słyszał, ale ktoś mu kiedyś wspomniał - a może mu się tylko tak wydawało? - że chłopakiem zajął się Arthur. Przynajmniej ktoś ze swoich, a przynajmniej dobrze znanych, ale to już inna bajka. W ramach ciekawostki - to Celt tak naprawdę nauczył Walię (oraz Irlandię) pisać… Co prawda polegało to na stawianiu kresek na osi pionowej bądź poziomej, ale zawsze coś, prawda? Natomiast obecnie chciałby nadrobić swoje błędy i wynagrodzić je w jakiś sposób synowi.

Anglia:
Z tym Celt miał chyba najbardziej zagmatwane relacje z całej tej pogmatwanej "rodziny". Początki były nawet dobre, chociaż, oczywiście, nie obeszło się bez zgrzytów. Trzeba było mieć oko na małego Arthura, bo ten miał tendencje do popadania w konflikty, nie tylko z... przybranym rodzeństwem. Może i jedyne podobieństwo do Celtów przejawiało się w postaci Brwi (i może koloru oczu), ale co tam, skoro już się takie małe toto przypałętało, to i z rozpędu się szło zająć. No cóż, German chyba czegoś przy odjeździe zapomniał, ale Celt stwierdził, że jeszcze jeden dzieciak i tak nie zrobi mu szczególnej różnicy. A że się przeliczył, to już inna para kaloszy. Potem kontakty między nimi zaczęły się jedynie pogarszać - najpierw przy "drobnej" pomocy tego, później kogoś innego... Aż w końcu Arthur postanowił odciąć się od swojego rudego opiekuna do tego stopnia, że wypędził Ranalda z Wysp. Cóż, nie chcąc ryzykować bezpieczeństwem Szkocji, Walii i Irlandii (chociaż nawet wtedy nieźle im się od Anglii dostało), Celt musiał odejść. Po swoim powrocie nadal pamięta o tym, co Arthur zrobił, nie tylko jemu ale i reszcie rudych, i nawet mimo to byłby gotowy chociaż spróbować naprawić ich relacje... Gdyby tylko Anglia wyraził taką chęć.
W kwestii Angielsko-Szkockiej Celt jest… zwyczajnym hipokrytą. Sam chciałby się pogodzić z Arthurem, ale jednocześnie popiera chęć niepodległości tego drugiego. I weź tu ogarnij...

Irlandia Północna:
Najmłodszego członka rudej rodziny tak naprawdę spotkał po raz pierwszy dopiero niedawno, ale chłopak od razu został uznany za prawowitego spadkobiercę Celta. Koniec końców Irlandia to Irlandia, nawet jeśli Północna. Do swojego najmłodszego syna Ranald podchodzi ze sporą dawką lepiej lub gorzej ukrywanej ciekawości - wiadomo, pewnie każdy chciałby się czegoś dowiedzieć o nieznanym dotąd, ale bliskim członku rodziny. Podejście to wydaje się działać w obie strony. Do tego... Celt nie chce traktować Irka zbyt surowo, w końcu nie ma w planach zbyt szybkiego odstraszenia od siebie chłopaka. Zdecydowanie chciałby za to być dla niego ojcem, którego Irlandia tak naprawdę nigdy nie miał.

Ameryka:
Wszyscy wiemy, że to Arthur zajmował się Alfredem. Część pewnie pamięta, że ci ze Skandynawii też byli z wizytą w Północnej Ameryce. No dobrze, w takim razie, przechodząc do sedna, ile osób wie, że Celt też tam, razem z Arthurem, był? Schował się na statku, popłynął, rozejrzał się i wrócił w ten sam sposób. Alfreda widział raz i nie można powiedzieć, że wystarczyło to na długo, więc trochę minęło, zanim Celt znowu przywykł do tego, jak Jones wygląda. Tak czy inaczej, nazywany przez młodego "dziadkiem" nie protestuje zbytnio, chociaż czasem głośne zachowanie Ala potrafi zadziałać mu na nerwy. Ale też młodemu pomoże, jeśli będzie trzeba. W końcu rodzina.

Kanada:
Walia, Kanada, co za różnica? Jeden i drugi ma prawie taki sam charakter, ale nie, Celtowi się nie mylą. Plus, Matt był pod opieką Arthura i Francisa, więc Williams jest jak kolejny członek własnej rodziny. No i jest bratem Alfreda. Co do samego Kanady, mimo braku częstego kontaktu, Ranald bardzo go lubi. Z pewną dozą wątpliwości Celt traktuje tę białą kulkę chodzącą za Mattem, ale to już kwestia poza tematem.

Kolonie Brytyjskie:
W tej kwestii można powiedzieć, że nie ma zdania i zostawia Arthurowi absolutnie wolną rękę co do jego kolonii. Co nie znaczy, że tak naprawdę nic go to nie obchodzi. Przeciwnie, Celt jest niemal dumny z Anglika, mimo wszystko, że ten ma tyle własnych podopiecznych. Celtowe traktowanie angielskich kolonii jest podobne, jak w stosunku do wszystkich członków rodziny, aczkolwiek... Im dalej, tym więcej czasu potrzeba, zanim Ranald się tak naprawdę do nich przekona. Ale później już jakoś leci. Jednym z przypadków, w którym nie jest do końca pewien, co powinien zrobić, jest Sealandia. Chłopakiem zajmują się często Skandynawowie i to Celtowi nie pasuje najbardziej.

Starożytni i ich potomstwo:

Imperium Rzymskie, Włosi:
Z Rzymem nawet się Celt dogadywał, a nawet czasem współpracował. Ba, to dzięki ludziom Rzymu Celtowie zaczęli budować świątynie z kolumnadami. Później jednak te dobre kontakty zaczęły się psuć, bo Celt rósł w siłę i to zaczęło być niepokojące, zagrażające Rzymowi do tego stopnia, że Rzymianie wskutek kilku złych (dla nich) decyzji, przypłacili to najazdem celtyckim na własną stolicę. A później... później było tylko gorzej. Ranald do tej pory nie może przeboleć konieczności odbijania Rzymowi swoich terenów na Wyspach. No i jeszcze te pozostałości murów... Do tej pory na wspomnienie Imperium Rzymskiego w Celcie aż się wszystko gotuje, co ma różne skutki.
Jest bardzo mocno uprzedzony do osób, które są jakoś związane z Rzymem, choćby nawet się starał o tym zapomnieć, to i tak nie potrafi o tych nieprzyjemnych wspomnieniach zwyczajnie zapomnieć. Obaj Włosi to dla niego w zasadzie kopie ich dziadka, dlatego dla wszystkiego woli trzymać się od nich z daleka.

Hellas i Grecja:
Celt ze Starożytną Grecją najpierw się tłukł, jak prawie ze wszystkimi... z reguły. Któregoś pięknego dnia najemników celtyckich wysłano do Teb i to tam jeden z głośniejszych konfliktów miał miejsce. Jednak potem stosunki między tą dwójką ustabilizowały się na tyle, żeby Ranald stwierdził, że kobieta miała łeb na karku i koło garncarskie to i jemu by się przydało. A jakie piękne twory wychodziły potem, jak się dodało grafitu do gliny!
Z kolei Heraklesa Celt traktuje dość neutralnie. Kapurissi przypomina mu Grecką Matkę, tak z dobrej, jak i ze złej strony, ale ze względu na sporą odległość jakoś nie kwapi się do zawiązania jakichkolwiek bliższych relacji z kocim maniakiem.

Germania i jego szprechająca po dojczowemu rodzinka:
Z Germanią Celt nawet się lubił, a to już jakiś sukces. Przynajmniej miał z kim wypić, dopóki dość dobitnie nie dostał mu do zrozumienia, że część celtyckich ziem ma zostać przeznaczona Gilbertowi, Ludwigowi i reszcie. Cóż, na kontynencie za Ranaldem nie przepadali, więc ten ostatecznie wyniósł się na Wyspy. Niemniej nie można powiedzieć, że po obecności Rudego nic nie zostało - jeśli zdarzy mu się usłyszeć coś powiedzianego po niemiecku, czasem zrozumie co któreś słowo, ze względu na stare zbieżności i zapożyczenia językowe.
Członków niemieckiej rodziny w większości kojarzy na zasadzie "jeśli mówi po niemiecku, to na pewno od Germanii", plus u niektórych dopatruje się podobieństwa do ojca/dziadka (najbardziej widać to chyba w przypadku samego Niemca). Jeśli byłby zmuszony wybrać między pomocą Germanom a pomocą Włochom, prędzej wybrałby tych pierwszych; w skrajnych przypadkach mógłby traktować ich nawet jak nieco dalszą rodzinę.

Skandynawia i północna Europa:
Może i Skandynawia jest bratem Germanii, ale... Na Eponę, jak on nie znosi tego narwańca... Tłukli się od samego początku i Celt ani myśli się z nim godzić. Nawet po tylu latach. No bo przecież nie można ot tak po prostu zwyczajnie pogodzić się z kimś, kto siedział Ci na karku kawał czasu i jeszcze sobie pozwalał na nie wiadomo i co. Do tej pory Celtowe reakcje na Skandynawa są zbliżone do tych na Rzym - co najmniej na niego narzeka i wypomina, co ten razem ze swoimi dziećmi zrobił Szkocji, Anglii i Irlandii, a nawet Wyspie Man, chociaż najchętniej sprałby ich wszystkich raz a porządnie. A skoro już mowa o Skandynawskich dzieciach... An Danmhairg to dla Celta wykapany ojciec, przez co odnosi się do Danii w ten sam sposób jak do Samego Skandynawa, czyt. - młodego też by nie potraktował ulgowo, gdyby tylko miał okazję. Do Szweda i Norwega odnosi się z podobną niechęcią, a do Islandii, to można powiedzieć, że o jego istnieniu często zapomina. Małe toto, ciche, nierzucające się w oczy... Podsumowując, Ranald ogólnie tych z północy nie lubi i często i gęsto ma ochotę odbić się za pobyt Wikingów na Wyspach.

Galia, Francja:
Nie ma co, na terenach obecnej Francji trochę posiedział... Galia była jedną z kobiet w jego życiu, do której tak naprawdę nic a nic nie miał (stosował zasadę pamięci wybiórczej w stosunku do jej powiązań z Rzymem), nawet można uznać, że oprócz poszanowania uznawał ją za kogoś, z kim mógł w spokoju spędzić trochę czasu. Tak po prostu. Może nawet w ich relacjach można było dopatrywać się czegoś odrobinę więcej prócz zwykłej przyjaźni, ale nawet jeśli, to Ranald zdążył już o tym zapewne zapomnieć, niestety. Cóż, młody był, nie mniej narwany niż sam Skandynawia, a poza tym ciągnęło go i tak bardziej do wędrówek po świecie niż do kobiet. Ale, zmieniając nieco temat - samego Francisa traktuje tak, jak większość pewnie traktowałaby syna swoich najlepszych przyjaciół, czyli prawie jak rodzinę. Wszystkie zależne od Bonnefoy'a zresztą też, ze względu na stare czasy. Jest jednak jedno "ale", o którym zapomina celowo - dobrze wie, że Francuz i cała francuska ferajna ma w sumie sporo wspólnego z Rzymem, tak samo jak jego matka. Ale, jak było już powiedziane, jedynie w odniesieniu do nich jest w stanie to jakoś przeboleć.

W pozostałych rolach:

Półwysep Bałkański:
Odwiedził to piękne miejsce w IV wieku p.n.e., trochę posiedział i po zapoznaniu tamtejszych z hutnictwem i kowalstwem, a także po udoskonaleniu garncarstwa i wprowadzeniu żaren obrotowych stwierdził, że czas się zabierać na inne tereny. Obecnych państw z tamtych okolic nie kojarzy zbyt dobrze, głównie dlatego, że nie miał z nimi żadnego kontaktu przez tyle czasu.

Egipt:
Tej pani (mowa oczywiście o Starożytnej Królowej Nilu) swego czasu użyczył swoich ludzi na potrzeby wojskowe czy do ogólnie pojętej służby. Gdyby Celt natomiast spotkał obecny Egipt, zapewne odnosiłby się do niego w kategoriach - "u jego matki można było nieźle zarobić, warto to wykorzystać i teraz".

Turcja:
Kiedyś Celt mu pomagał, ogółem można stwierdzić, że jak na Ranaldowe standardy, to się nawet dało współpracować. Oczywiście, za odpowiednim wynagrodzeniem. Ale, jak to często bywa, jak jest dobrze, to chce się mieć jeszcze lepiej, więc jak tam trochę Celt pomieszkał, to zaczął sobie pozwalać na nieco za wiele, za co dostał od Osmana po łbie i musiał wynieść się z tamtych terenów. Ale przynajmniej Turcja mu niczego tam nie rozwalił... a przynajmniej tak ostatnio Celt słyszał. Tak czy siak, na samego Turka ma oko, chociaż - jeszcze - całkowicie nie wyklucza możliwości powrotu do dobrych kontaktów jak za starych czasów.

Ciekawostki, dodatkowe informacje:

  • Celtowie wierzyli w nieśmiertelność i wędrówkę dusz, dlatego też Celt sam z siebie wyznaje teorię, że nawet jeśli kiedyś, dawno temu, zniknął, to i tak dzięki swoim wierzeniom mógł teraz wrócić. Co prawda już pewnych rzeczy nie odzyska, ale przecież zawsze lepsze cokolwiek niż nic, prawda?

  • Potrafi i w wolnych chwilach bardzo lubi grać. Muzyka pozwala mu na przypomnienie sobie tego, co było kiedyś. W sumie lubi sobie powspominać, chociaż nie o wszystkim chciałby pamiętać, ale to już inna sprawa. Tak czy inaczej, jego ulubionym instrumentem do tej pory pozostały Bodhrán i harfa, choć jeśli ktoś sprawdziłby mu kieszenie, zapewne znalazłby w którejś niewielką harmonijkę. Czasem "koncertuje" też na dudach. Głownie po to, żeby komuś uprzykrzyć życie dla własnej rozrywki. Można go też o to poprosić, gdyby ktoś jednak lubił tego typu występy. Rzadko zgadza się od razu, ale wystarczy go trochę ponamawiać i można liczyć na pewny koncert.

  • Mówiło się, że cały zastęp obcych nie zdoła sprostać jednemu Celtowi, jeśli przyzwie on na pomoc żonę, która była zazwyczaj bardzo silna i niebieskooka. Ale, dla własnego zdrowia i życia – lepiej mu tego nie wypominajcie. Po prostu nie, to zły pomysł. Bardzo.

  • Do tej pory uważa, że miesiące o liczbie dni mniejszym niż 30 są pechowe. Dłuższe zresztą też. Uznajmy więc, że liczba dni trzydziestu jest liczbą idealną. I to nic, że jego data urodzin przypada na 31 pażdziernika. To jest wyjątek.

  • Lubi opowiadać. Czy to coś o historii, czy legendy, baśnie i temu podobne, nie ważne. Czasami potrafi się nie zamknąć, jak już się rozkręci. Zwłaszcza w stanie wskazującym.

  • Do tej pory uaktywnia mu się czasem nawyk czytania od prawej do lewej, a potem się jeszcze dziwi, czemu nic nie może zrozumieć z czytanych tekstów… Usiłuje się też dopatrywać znaczenia w nawet przypadkowo narysowanych/napisanych/wyrytych gdzieś kreskach. Stare nawyki ciężko wytępić.

  • Ciężko przychodzi mu również zrozumienie, że nie każdy ma pojęcie, o czym gada, jeśli gada po gaelicku… No bo jak można nie rozumieć tego pięknego języka?

  • Ma sentyment do wody… Rzeki, jeziora, morza – pod każdą postacią. Nessie też bardzo lubi, przynosi jej coś od czasu do czasu, chociaż nikomu o tym nie mówi, nawet Szkotowi, czy może zwłaszcza jemu (no dobra, może i nawet się kiedyś wygadał). Bo, w sumie mało kto wie, ale to właśnie Celt wpuścił jaszczura do tego jeziora. Tak, pamięta ją jeszcze nawet jako jajo przykrywane w chłodniejsze wieczory stertą futer. Piękne czasy…

  • Spróbujcie w jego obecności zrobić jakiemukolwiek drzewu poza ścięciem go na opał czy do wyprodukowania czegoś absolutnie niezbędnego do życia. Wtedy, nawet jeśli obiecał już więcej tego nie robić, starym zwyczajem powiesi sobie Waszą głowę na drzwiach. Od zewnątrz, na przestrogę innym.

  • Patrzenie na księżyc wyjątkowo go uspokaja, więc jeśli są z Celtem jakieś problemy, warto poczekać do wieczora, czasem to wystarcza. Czasem jednak nie, ale to już inna bajka.

  • Zapewne gdyby dobrze przeszukać wszystkie miejsca, w których był (zwłaszcza na Wyspach), znalazłoby się trochę starych broni, tarcz, hełmów, kolczug i różnego rodzaju oprzyrządowania bojowego (a może nawet i czasem obciętych głów!). Uwaga, pokazanie takich znalezisk Celtowi może czasem skutkować zachwianiem jego samopoczucia czy psychiki, ale spokojnie, to byłoby tylko wzruszenie/melancholia/napad sentymentów itp.

  • Do osób chcących zachować swoje sprzęty elektroniczne w całości i dobrym stanie… Trzymajcie je poza zasięgiem Celta. Facet jest żywym dowodem ludzi wierzących, że lepiej się czegoś pozbyć niż to zrozumieć.

  • Skoro już jesteśmy w temacie wierzeń - tak, kolejny z grupy "wciąż wierzę w to co wieki temu", a do tego wciąż w ten czy inny sposób obchodzi celtyckie święta. Może już nie składa krwawych ofiar bóstwom, ale i tak prędzej uwierzy komuś, kto wyjaśni cokolwiek odnosząc się do jego bogów niż w jakiegokolwiek innego Boga. Kolejna rada na przyszłość - powiedzcie mu, że coś robi nie tak i w związku z tym jego bogowie nie są z tego zadowoleni, a zapewne zmieni swoje zachowanie. Co prawda kiedyś może odkryje ten blef, ale może prędzej zapomni lub będzie zbyt zaaferowany chęcią odpokutowania za swoje występki względem bogów.

  • Ciekawostka kulturowa: W prawie obyczajowym Celtów istniało przynajmniej 8 rodzajów małżeństw (według niektórych badaczy 10) i każde z nich mogło być rozwiązane, pod warunkiem zgody obu małżonków. Istniała też prawnie usankcjonowana forma konkubinatu.


Propozycji imion trochę było, koniec końców stanęło na Ranaldzie. Plus, serdecznie dziękuję Turcji za piękny tytuł karty.
W temacie brwi - nie wiem, ile osób widziało ten "kwiatek", ale przy realizacji bodajże wersji animowanej Hetalii ktoś wziął Arthura za członka rodziny Skandynawów i, chcąc go jakoś odróżnić, dorysował kilka kresek nad pierwotnymi brwiami Kirklanda. Efekty tegoż czynu widać do tej pory w całym fandomie.
I jakoś nie wiem, co napisać na temat tych wspomnianych przez Austrię Prus Bałtyckich, kompletnie nie wiem, gdzie tego szukać.


Ostatnio zmieniony przez Celt dnia Czw Cze 18, 2015 6:11 pm, w całości zmieniany 15 razy
avatar
Celt

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 171

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Waleczny i nieobliczalny gość. Uwaga: Odcinam głowy jak się wkurzę

Pisanie by Austria on Pią Gru 12, 2014 9:34 pm

W sumie jedyną uwagą, jaką mogę teraz rzucić, to... Po pierwsze, ile Celt ma wzrostu? Muszę się jakoś ustosunkować, jako Germania (multikonto) czy mam patrzeć tylko trochę, czy bardzo w dół C: I po drugie - jaka jest sprawa brwi, które tak wesoło charakteryzują rodzinę Arthura? Czy u Celta też są widoczne (co mniemam po avatarze), czy jednak nie tak bardzo?

_________________
avatar
Austria

Rodzina : Germanie
Liczba postów : 737

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Waleczny i nieobliczalny gość. Uwaga: Odcinam głowy jak się wkurzę

Pisanie by Celt on Czw Gru 18, 2014 5:41 pm

W końcu! Budowę karty osobiście uważam za zakończoną i oddaję ten oto twór pod rozważenie do akceptacji. Administracji życzę miłej lektury.

_________________
Picie w pojedynkę jest jak sranie w towarzystwie
Ring-ding didle iidle i de-o
Ring dye didley i oh~
avatar
Celt

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 171

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Waleczny i nieobliczalny gość. Uwaga: Odcinam głowy jak się wkurzę

Pisanie by Gość on Czw Gru 18, 2014 7:04 pm

Wydaje mi się, że czasem szwankuje interpunkcja i ciekawostki czytałoby się łatwiej, gdyby były od myślników/kropek/kwiatków. I czy starożytny Egipt nie jest kobietą?
Ale poza tym to akcept.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Waleczny i nieobliczalny gość. Uwaga: Odcinam głowy jak się wkurzę

Pisanie by Celt on Czw Gru 18, 2014 7:18 pm

Poprawiony Egipt i kropki w ciekawostkach (metodą prób i błędów z html-em), co się tyczy interpunkcji - do tego muszę już kogoś poszukać, żeby mi sprawdził.

_________________
Picie w pojedynkę jest jak sranie w towarzystwie
Ring-ding didle iidle i de-o
Ring dye didley i oh~
avatar
Celt

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 171

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Waleczny i nieobliczalny gość. Uwaga: Odcinam głowy jak się wkurzę

Pisanie by Austria on Pią Gru 19, 2014 12:24 am

Akurat mi się nie podoba umieszczanie imion postaci, których autor nie określił. Nigdy nie wiadomo, kiedy user odejdzie, przyjdzie inny user i zrobi nowe OC o nowym imieniu. Dlatego tak jak się da, to bym zastąpiła imiona innymi określeniami.

Może i Skandynawia jest starszym bratem Germanii, ale...
A przypadkiem Skand nie jest młodszy od Gercia? .^.

Oczekuję na weryfikacje przed akceptacją i przepraszam za opóźnienia.

_________________
avatar
Austria

Rodzina : Germanie
Liczba postów : 737

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Waleczny i nieobliczalny gość. Uwaga: Odcinam głowy jak się wkurzę

Pisanie by Celt on Pią Gru 19, 2014 7:10 am

Zrobiłam z imionami co się dało i jeśli coś zostawiłam, to przepraszam, wrócę po zajęciach i to zmienię. Kwestię starszeństwa po prostu zmieniłam na pokrewieństwo. Nie przepraszaj, zdarza się ^^

_________________
Picie w pojedynkę jest jak sranie w towarzystwie
Ring-ding didle iidle i de-o
Ring dye didley i oh~
avatar
Celt

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 171

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Waleczny i nieobliczalny gość. Uwaga: Odcinam głowy jak się wkurzę

Pisanie by Austria on Pią Gru 19, 2014 4:51 pm

Będziemy Cię wzywać, jeśli przyjdzie nowe OC i uzna inną płeć swojej postaci, niż tu podałeś : ) A chwilowo to akcept~

_________________
avatar
Austria

Rodzina : Germanie
Liczba postów : 737

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Waleczny i nieobliczalny gość. Uwaga: Odcinam głowy jak się wkurzę

Pisanie by Celt on Pią Gru 19, 2014 4:52 pm

Serdeczne dzięki i obiecuję się stawić na wezwanie!

_________________
Picie w pojedynkę jest jak sranie w towarzystwie
Ring-ding didle iidle i de-o
Ring dye didley i oh~
avatar
Celt

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 171

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Waleczny i nieobliczalny gość. Uwaga: Odcinam głowy jak się wkurzę

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach