Prusak na horyzoncie-

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Prusak na horyzoncie-

Pisanie by Gość on Sob Gru 20, 2014 8:06 pm


Imię i Nazwisko: Gilbert Beilschmidt

Dzień i miesiąc urodzenia (wydarzenie wyjaśniające): 18 stycznia – powstanie Królestwa Prus.

Wygląd:

Krótkie, białe włosy, czerwone oczy, blada cera. Jednym słowem, delikwent chory na albinizm. Oczywiście, sam Gilbert do choroby genetycznej się nie przyzna, o nie! Wręcz przeciwnie, jego wygląd jest idealny, właśnie tak miało być, to wyróżnienie jest, na które nie każdy zasługuje. Okrutna prawda jest taka, że bielactwo bywa uciążliwe, nawet dla personifikacji. Stany zapalne w wyniku przypieczenia słoneczkiem do przyjemnych się nie zaliczają.
Wysoki nie jest, raptem jakieś 177cm wzrostu. Kiedyś dumnie noszący mundur (w zależności od epoki, różnie to bywało, ten czas tak szybko leci... najczęściej widywać go można było kolejno: w krzyżackim stroju, w mundurze pruskiego muszkietera z XVIII wieku oraz mundurach niemieckich jednostek z okresu II WW), współcześnie zadowalający się dżinsami i zwykłą koszulą. Chociaż chętnie wraca pamięcią do dawnych lat, szczególnie do okresów świetności Królestwa Pruskiego...
Delikatna cera oraz łagodne rysy twarzy sprawiają, że buźka Gilberta postrachu nie budzi, ani do zbyt męskich się nie zalicza... nie znaczy to, że nie potrafi przybrać groźnej miny!
Daleko mu do sylwetki umięśnionego koksa, chociaż większą część życia zajmował się wojaczką, albo przynajmniej jakimiś bójkami. I chyba tylko dzięki temu posiada jako-taką kondycję. Do najsilniejszych się nie zalicza, bardziej musi polegać na swojej szybkości, zwinności oraz broni.

Charakter:

Względem siebie Gilbert nie potrafi spojrzeć ani trochę obiektywnie, jest zapatrzony w siebie i dostrzega jedynie same swoje dobre cechy. Nawet te, których nie ma. Cóż, może jest to nieco leczenie kompleksów, a może po prostu taki ciężki charakter, dla otoczenia większego znaczenia to raczej nie ma... gdyż tak czy siak, jest to po prostu uciążliwe. Między innymi dlatego Gilbert nie jest osobą, która pochwalić by się mogła bardzo licznym gronem przyjaciół/znajomych.
Prusak jest niespokojnym duchem, uwielbia prowokować i zaczepiać Ot,  nie ma dla niego nic przyjemniejszego niż zwyzywanie się zakończone porządną bójką. Ha, to dopiero jest zabawa! W słowach nie przebiera, często wyrażając się zbyt bezpośrednio, co z boku może robić wrażenie, jakby Gilbert był niewychowanym chamem. Faktycznie, nieco obycia i okrzesania mu brakuje. Mało tego,  jego zachowanie może wydawać się nieco dziecinnie, szczególnie kiedy wdaje się w bezsensowne kłótnie.
A jednak nie można odmówić mu dyscypliny, posłuszeństwa i oddania wobec jego władców, kiedy jeszcze jakichś posiadał. W sytuacjach krytycznych, wymagających odpowiedniego zachowania – wbrew pozorom potrafił się zachować tak, jak wymagała tego sytuacja. Obecnie bezpański (szuka domu, szczepiony, wierny) bez własnego mieszkania, przesiaduje u brata.
Prusak to jest ten typ, który w sprawach sercowych żadnego wyczucia nie ma i nawet nie zauważy, kiedy palnie jakąś głupotę. Nie znaczy to, że zdaje sobie z tego sprawę. Ba, Gilbert uważa się za Casanovę jakich mało, ideał, na który lecą zarówno dziewczęta, jak i chłopcy... nie to, żeby w kimkolwiek gustował, oczywiście, że jest tak niesamowicie fajny, że nikt na niego nie zasługuje! Gdyby tylko chciał, to mógłby mieć każdą, czy też każdego. Ale nie chce. I tylko dlatego jest sam... no, wredny, ciężki charakter może też ma na to jakiś wpływ, ale Gilbert woli tak o tym nie myśleć. Zdecydowanie przyjemniej jest wyobrażać sobie, że wszystko ma się pod kontrolą i to nie tak, że coś w życiu nie wyszło, czy też, że można być w czymś słabym...
Głośny, hałaśliwy, do tego raczej bałaganiarz... jeśli potrafi zachować gdzieś porządek i być zorganizowanym, to tylko na polu bitwy, w czasie wojny.
Swojego czasu dużo kombinował (trzeba było jakoś się ustawić, żeby machnąć sobie Królestwo i stać się potęgą... na pewien kawałeczek czasu), kłamać potrafi pierwszorzędnie, chociaż nie znaczy to, że zawsze mu wychodzą jego matactwa i małe oszustwa. Jeśli ktoś zna go nieco dłużej to jest w stanie zorientować się, co też Gilbert w danym momencie knuje. Bo przecież Prusak taki trudny do rozgryzienia wcale nie jest, wystarczy nieco spędzić z nim czasu, żeby zacząć łapać do czego ta zaraza lubi najczęściej dążyć.
Odpowiedzialność i opiekuńczość... cóż, tak do końca to nie są mu obce. Kiedy chce, to potrafi. Właśnie. Kiedy chce. A także kiedy już musi, bo innego wyjścia nie ma. Wtedy, a i owszem. Ale to są rzadkie przypadki. Na co dzień jest złośliwym osobnikiem, szukającym okazji do sprowokowania kogoś, zrobienia jakiegoś zamieszania. Nienawidzi się nudzić, nuda to najgorsza kara jak tylko może go spotkać. I ignorowanie – Gilbert wprost nienawidzi, kiedy ktoś go ignoruje. Przecież jest tak wspaniały, że nie idzie nie zwrócić na niego uwagi! Prawda? Prawda!
Ostatnimi czasy, mimo wszystko, czuje się nieco osamotniony. Niewielkie grono kumpli, względnie osób, z którymi mógłby zamienić parę słów i/lub wypić piwo, nie zawsze mają dla niego czas, zajęci dbaniem o swoje państwo. Gilbert czuje się tym nieco rozgoryczony, w końcu jak to tak, żeby oni mieli, a on nie? Przez to wszystko Prusak zachowuje się często bardziej nieznośnie, niż kiedyś – cała ta bezsilna złość i deprecha szukają gdzieś ujścia, albinos usiłuje udowodnić sam sobie, że jeszcze jest potrzebny, ma jeszcze znajomych i jeszcze może coś zdziałać. Chociaż tak naprawdę zdaje sobie sprawę, że nigdy nie będzie już tak, jak było kiedyś. Tak, jest nieco sentymentalny i lubi powspominać jak to kiedyś mu dobrze było, ale przyznawać się do tego... to już tak niekoniecznie, zaraz wybuchnąłby złością, żeby dokładnie zamaskować swoje zakłopotanie i wszelkie rozterki. Czasem ma takie chwile słabości, że chciałby żeby go ktoś przygarnął, nawet chciałby być dla kogoś miłym... ale przenigdy się do tego nie przyzna, taka słabość, wstyd!Tylko w jednym przypadku się przyzna – gdy upije się na smutno.
Ostatnio coś mu się często choruje oraz niepokojąco długo goją się wszelkie rany. Gilbert nie chwali się tym, a gdy ktoś i tak to zauważy, to Prusak śmieje się i stwierdza, że to drobnostka. Tak naprawdę niepokoi go to, ale swoje przemyślenia woli zachować dla siebie.

Relacje z innymi:

Austria – dla Gilberta niepojętym jest, jak można być tak bardzo irytującą i nieznośną osobą, jaką jest dla niego Rod. Jeśli Austriak do czegoś się według Gilberta nadaje, to tylko i wyłącznie do tego, żeby było kogo wyprowadzać z równowagi i z kim się bić. Tak. W sumie to całkiem zabawne, pójść sobie czasem i postraszyć Austriaka...
Pomimo że tak w większości to wyglądało, to jednak zdarzały się momenty, w których potrafił się dogadać, nawet jeśli wynikało to tylko z korzyści, jakie planował uzyskać. Chociażby takie Święte Przymierze, którego był jednym z założycieli, na spółkę z Rosją i Austrią. Cóż poradzić, był taki moment, kiedy dało się dogadać, co wynikało z konserwatywności tych państw, podobnego myślenia, skupiającego się na utrzymaniu starego ładu. Tak z grubsza. Mocno z grubsza, bo tak głębiej, to każdy z nich swój interes miał.

Niemcy – jeden z wyjątków, o który trzeba dbać. Prusak wciąż uważa, że chociaż może i Ludwig potrafi sobie poradzić, to jednak nie zna się na ten przykład na takiej wojaczce tak dobrze jak on, więc koniecznie trzeba mu pomagać! Oczywiście, że nie tylko w wojaczce. Fajnie jest wpierniczać się we wszystko, nawet w to, o czym się nie ma pojęcia. Trzeba w końcu dbać o swój autorytet!
Jak kiedyś miało to sens i można jeszcze było pokusić się o to, że Gilbert Ludwigowi od święta pomógł, tak obecnie nie ma to nic wspólnego z pomocą, czy też autorytetem. Prusak nie nadąża za wszystkimi współczesnymi nowinkami, a jeśli coś ogarnie  to wykorzysta to prędzej do zabawy, niż do pracy.

Polska – ot, przeszkadza samym swoim istnieniem. Gilbert nie lubi Feliksa i ma pewne podejrzenia, że z wzajemnością. Najchętniej zakopałby Polskę pięć metrów pod ziemią, tak żeby ten już więcej razy nie wylazł i nie pokazywał swojej mordki.
Chociaż musi przyznać, że fajnie mu się zwodziło Felka za nos, przyjemnie było się z nim od czasu do czasu potłuc... tak długo, jak się wygrywało, tak. No i chociaż nie powie tego na głos, to zdarzało mu się czasem podpatrzeć od Feliksa to i owo... na przykład nauczyć się nieco kombinatorstwa, żeby zrobić, a się nie narobić. A potem się Niemiec dziwi, że Prusak leń i bałaganiarz, przebywanie obok Felka swoje zrobiło, wyrobiło się złe nawyki...

Litwa – kłopotliwe, ale równie dobre do zaczepek, co Polska. Na szczęście nie jest aż tak bardzo irytujący jak Feliks. I od kiedy Gilbert mieszka w Berlinie ma do Lićka nieco dalej, co też pozytywnie wpływa na relację – im dalej, tym łatwiej jakoś go zaakceptować. Poza tym, przyjemnie popatrzeć jak Litwa i Polska się przepychają między sobą od czasu do czasu, zamiast zacząć jakąś porządną współpracę.

Rosja – duże, problematyczne... ale czasem da się z nim dogadać. Prusak swojego czasu kilka razy próbował, przekonał się, że układy z Iwanem niemożliwe nie są. Są za to wyjątkowo uciążliwe. I mimo wszystko, na Ruska uważać trzeba... bardzo uważać. Chociaż Gilbert bardzo miło wspomina XIX wieczne fascynacje carów jego państwem. Byli wtedy tacy mili, tak chętnie pomagali i pozwalali robić się w balona... co prawda potem Iwan nie był zbyt szczęśliwy, jakieś pretensje miał, że on tu z carem Gilberta odwiedza, wspiera, a niewdzięczny Prusak nie pomoże na ten przykład na takich Bałkanach... no cóż poradzić, życie, interesy... albinos wzruszał wtedy tylko ramionami, ale zachowania swojego nie zmieniał. Przez jakiś czas dobrze na tym wychodził. Obecnie nawet miło wspomina tamten okres. Mniej miło wspomina okres drugiej wojny światowej i komunizmu, którym Iwan radośnie dzielił się z kim tylko się dało...

Węgry – Prusak darzy olbrzymią niechęcią, czasem nawet woli uniknąć, niż zaczepić. Oczywiście, że się nie boi! Po prostu szkoda mu czasu na jakieś tam Elki...
Kiedyś potrafił nawet zręcznie wykorzystać taką Węgierkę na swoją korzyść.. na ten przykład, gdy na Węgrzech rządził Maciej Korwin to aż prosiło się, żeby wykorzystać jego interesy i napuścić go na Polskę. Do tej pory Gilbert jest z siebie dumny, że taki manewr naprawdę się udał.

Francja – tutaj sprawy nieco się komplikują. Czasem okazywał się całkiem niezłym kumplem, ale równie często zdarzało się, że bili się ile wlezie. Mimo to, Gilbert, nie odczuwa do Francuza niechęci, tak jak do Elki, czy też do Feliksa... tak, obecnie nie ma nic przeciwko temu, żeby z Francją się raz na jakiś czas spotkać, napić się i powspominać. Bo czemu by nie. Mało kto jest w stanie z Gilbertem na dłuższą metę wytrzymać, a że Francuz najwyraźniej zalicza się do tej mniejszości, która wytrzymuje, to grzechem byłoby nie skorzystać z tego.

Hiszpania – nadpobudliwy, ale miły. Można pójść się z nim napić i udawać, że ma się jakichś przyjaciół... znaczy... nieważne. Raczej się z nim obecnie dogaduje, więc przecież nie jest tak źle! Można powiedzieć, że współcześnie jest to relacja nieco zbliżona do tej z Francją – skoro chce się spotkać i napić, to takiej oferty się nie odrzuca, po prostu.

Anglia – obecnie Gilbert nic do niego nie ma, nawet wyskoczyłby z nim czasem do knajpki. W końcu całkiem fajnie można się z Artkiem pobawić, kiedy tylko Anglik naładuje się procentami. Ale trzeba też uważać, żeby przy okazji nie oberwać – oznacza to tyle, że jak Angol zacznie jakieś szkody wyczyniać, to trzeba się dyskretnie zmyć i zostawić Arthura samego.

Dania – całkiem spoko, można z nim pójść chlać, porozrabiać, całkiem miło jest... dopóki nie padnie hasło „Szlezwik”. Ot, taki mały, drażniący temat, o który potrafią się kłócić i bić bez końca.

Włochy Północne – głośne, ruchliwe i najwyraźniej ze skłonnościami do klejenia się do innych. Cóż... potrafi być całkiem uroczy. Prusak nawet go lubi, a w każdym razie nie ma żadnych powodów, żeby nie lubić. Dlatego też chętnie z nim pogada. Ludwig coś mu się przy Włochu kręci, co Gilberta bawi. Albinos lubi wykorzystywać tę relację Niemca z Włochem do drażnienia brata. Bo czemu by nie, czasami trzeba.

Włochy Południowe – Gilbert ma wrażenie, że ten Włoszek ma jakieś fochy na Ludwiga, chociaż nie do końca rozumie o co całe to zamieszanie... no, ale jak jest zamieszanie to jest przecież fajnie i warto być w pobliżu! I pamiętać, żeby nie podchodzić zbyt blisko.

Ameryka – hałaśliwe i chyba myśli, że jest fajne. Oczywiście, że nie jest tak bardzo fajne, jak Prusak! Gilbert bardzo szybko doszedł do wniosku, że Alfred to naiwniak, którego trzeba próbować wykorzystywać i naciągać na kasę. Z tego też powodu fajnie jest mieć z nim dobre kontakty. Poza tym, jeśli tylko USA ma ochotę posłuchać Gilberta, to ten bardzo chętnie mu poopowiada, w końcu obecnie i tak nie ma nic lepszego do roboty... a czy podzieli się „dobrą radą”, czy też opowie coś kompromitującego na jakieś europejskie państwo, starą wpadkę wygrzebaną z odmętów przeszłości... tak długo jak nie jest to pojazd po samym Prusaku, to Gilbert nie ma nic przeciwko!

Kanada – Prusak jakiś czas temu odkrył, że osobnik ten najwyraźniej bardzo lubi dzielić się żarciem. W sumie to całkiem przydatne, więc Gilbert nic do niego nie ma.

Japonia – całkiem ciekawy facet z tego Kiku, a w każdym razie ktoś kto wreszcie docenił Prusaka. W końcu wzorował się na pruskiej konstytucji. Ha, od razu widać, że Japoniec wie co dobre!

Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego - ze Świętkiem Gilbert starał się mieć dobre relacje... w końcu jednak lepiej nie robić sobie wrogów wszędzie i jakieś porządne wsparcie bywało czasem pożądane. Jeśli z początku szło dobrze, to wszystko zepsuło się po sekularyzacji i coraz bardziej agresywnej polityce zagranicznej Prus.

Germania - Prusak szanuje go, ale nigdy nie przeszkadzało mu to w unikaniu Germanii. To nie tak, że nie czuł się wystarczająco doceniany przez ojca i strzelił focha. I to nie tak, że uważa Germanię za nudziarza i zrzędę. Nie, wcale. No, może trochę. I chyba nieco się go boi. Jakieś złe wspomnienia z dzieciństwa? Nie, skądże. Może trochę. Stary germański pomiot mógłby po prostu bardziej go doceniać, o. Gilbert czasem próbował coś o tym wspominać, ale ma wrażenie, że niewiele to dało. Nic. Trudno. Pomimo jakichkolwiek narzekań Gilbert nie może nie przyznać, że czasami jednak Germania okazywał się całkiem przydatny i dobrze, że czasami się pojawiał. Czasami, to dobre słowo.

Szwajcaria - no załatwiało się z nim czasem jakieś interesy, a i miło z jego strony, że popierał Prusaka, a nie Francuza w wojnie prusko-francuskiej. Gilbert nawet go lubi, chociaż na tym koniec, nie zamierzał i nie zamierza rozwijać bardziej tej znajomości. Chyba, że Vash chciałby podzielić się kasą, czy też państwem. Ale na to się nie zapowiada, a że od Szwajcara to jedynie oberwać można za darmo, to Gilbert się nie pcha. Chyba, że szuka kogoś do zaczepki – wtedy faktycznie, Vash jest jednym z pierwszych na liście do zaczepki.

Liechtenstein - Gilbert miał okazję przyjrzeć się jej kilka razy. Na jego oko to nieco zbyt płochliwa dziewczynka, od której lepiej trzymać się z daleka, jeśli nie chce się mieć na głowie zdenerwowanego Szwajcara. No a że nie ma nic, co Gilberta by zainteresowało, to nie jest to trudne. Prusak rozważał, czy nie byłoby fajnie mieć takiego słodkiego stworzonka dla siebie, ale doszedł do wniosku, że bez przesady, Gilbird jest słodszy. I przydatniejszy.

Moresnet - takie małe, neutralne... Prusak nigdy nie przepadał za Moresnetem, przez długi czas prowadził nawet negocjacje, żeby to-to zlikwidować. Oczywiście, w ramach likwidacji bogate w złoża naturalne tereny miały przypaść jemu. Nie wyszło, niechęć zaś z czasem zatarła się, twór po kongresie wersalskim zlikwidowano, dano Belgii. A Gilbert miał na głowie inne, większe problemy, więc też i nie zwrócił na to wtedy większej uwagi.

Ciekawostki, dodatkowe informacje:

★ Tak, Gilbert posiada kurczaczka, bydle pewnie jest zmutowane, skoro jeszcze nie urosło...
★  Ze wszystkich władców najbardziej cenił i najmilej wspomina Fryderyka II, chociaż wspomnienie mu o nim może wywołać u Prusaka dół,
★ Obecnie, od kiedy nie ma żadnego terytorium, zdarza mu się często chorować,
★  Jeszcze jako Zakon Krzyżacki, swoją Regułę zerżnął z Reguły templariuszy. Tak samo jak ubiór i symbole, zmieniając tylko kolor krzyża z czerwonego na czarny,
★ Pruska dyscyplina wzięła się nie bez powodu – wszystko dzięki armii pruskiej z początku XVIII wieku. Żołnierze przechodzili rygorystyczne szkolenia, zaś na polu walki Prusacy potrafili nawet pod dużym ogniem utrzymać swój szyk bojowy,
★ Prusy, w przeciwieństwie do np. Austrii, nie postawiły na politykę dynastyczną, lecz na armię i agresywną politykę zagraniczną.
★  Jednak chodzi o politykę wewnętrzną to, szczególnie w II połowie XVIII wieku, w Prusach dużą uwagę poświęcano nie tylko armii, ale też sądownictwu, administracji, a także szkolnictwu,
★  Gilbert potrafi świetnie tańczyć, ale niechętnie się do tego przyznaje uznając, że to po prostu do niego nie pasuje i zepsułoby to wizerunek, jaki chce sobie wykreować,
★  Pruska szlachta (junkrzy) uważała się za ostoję odpowiedzialności, tradycji i honoru; często junkrzy mieli poglądy konserwatywne.



//W sumie to po prostu troszkę bardziej rozwinięte stare KP, więc mam nadzieję, że wszystko jest w porządku. c:


Ostatnio zmieniony przez Prusy dnia Nie Gru 21, 2014 8:52 pm, w całości zmieniany 3 razy

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Prusak na horyzoncie-

Pisanie by Austria on Sob Gru 20, 2014 10:44 pm

Akceptuję.
Aczkolwiek proszę, byś w wolnej chwili dopisała coś na temat tworu znanego jako Moresnet, tj co Prus o nim myśli (w skrócie był to przez pewien czas neutralny obszar nie zależny od żadnego państwa, był to wynik tego, że Prus i Holandia się nie dogadali).

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
avatar
Austria

Rodzina : Germanie
Liczba postów : 737

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Prusak na horyzoncie-

Pisanie by Gość on Sob Gru 20, 2014 11:29 pm

Moresnet dopisany. c:

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Prusak na horyzoncie-

Pisanie by Gość on Nie Gru 21, 2014 4:34 pm

A ja tylko zwrócę uwagę, że Święte Przymierze to z wielkiej litery.
Poza tym akcept.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Prusak na horyzoncie-

Pisanie by Gość on Nie Gru 21, 2014 8:54 pm

Faktycznie, gdzieś przy pisaniu mi umknęło. Poprawione. :'D

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Prusak na horyzoncie-

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach