Spokojnie, to tylko Irlandia... down the rocky road all the way to Dublin

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Spokojnie, to tylko Irlandia... down the rocky road all the way to Dublin

Pisanie by Irlandia on Sob Sty 31, 2015 6:38 pm



Imię i Nazwisko: Liam Sucat O’Aidan (kiedyś Kirkland)
Słów kilka o imionach i nazwisku:
Liam — irlandzki wariant imienia William, dobry protektor, chroniący
(cóż, w tej kwestii można się spierać, ale imienia i tak nie zmieni)
Sucat – celtyckie imię św. Patryka
(tak, Irek do tego stopnia się do niego przywiązał, że aż przyjął to imię na swoje drugie)
O'Aidan – sam przedrostek O’ to odpowiednik szkockiego przedrostka Mac/Mc czy skandynawskich suffixów –son/-dottir. Aidan z irlandzkiego znaczy tyle co płomień, ogień
(patrząc na Irlandię dość łatwo domyślić się, skąd taki dobór słowa. Choć idąc logiką przedrostka O’, równie dobrze mógłby nazywać się O’Ranald. Ale nie, zostało jedynie odniesienie do koloru Irkowych włosów).
Kwestia nazwiska Kirkland to stare dzieje, nie ma co się na ten temat tu rozwodzić, bo dla Liama jest to coś, o czym najlepiej zapomnieć.



Dzień i miesiąc urodzenia (wydarzenie wyjaśniające): 17 marca (data śmierci św. Patryka - około 461r.)


Wygląd:
...no nie mówcie, żeście nigdy przynajmniej nie słyszeli jak taki Irlandczyk wygląda. Ale skoro tak bardzo chcecie, żeby go opisywać... zgoda, niech już będzie.
Zacznijmy może od tego, że, mimo wieków na karku, Liam wygląda jakby miał góra dwadzieścia-kilka lat. I to raczej bliżej dwudziestki niż trzydziestki, a jest przecież jednym z najstarszych Wyspiarskich braci. Po prostu dobrze się trzyma, ma facet szczęście i tyle.
Pierwszym co rzuca się w oczy, kiedy się go zobaczy, jest – no oczywiście, jakby to inaczej - ruda czupryna. I to nie byle jaka, bo wręcz płomiennoruda, a to wrażenie potęguje jeszcze uczesanie średniej długości włosów, przy czym... ciężko nazwać to uczesaniem. Z bardzo prostego powodu: włosy Irlandii najprawdopodobniej nie mają zielonego (ha, ha) pojęcia, czym jest szczotka. Sam Liam chyba też zapomniał o istnieniu tego wynalazku, bo wszelkie próby okiełznania sterczącej na wszystkie strony czupryny i tak spełzają na niczym, ile razy by się do tego nie zabrał. Jakby albo była w jakiś sposób zaklęta, albo żyła własnym życiem...
Zostawiając włosy w spokoju - oczy Irlandia ma w dość ciekawym odcieniu zieleni, choć typowy zielony to to nie jest. W różnym oświetleniu wyglądają inaczej – raz ani to morski, ani miętowy, ani tym bardziej najnormalniejszy jasnozielony... Prawdopodobnie najlepszym wyjściem będzie nazwanie ich koloru ciemną limetką. Ot, takie fantazyjne nazewnictwo. Do tego warto wspomnieć, że czasem kolor zdaje się zmieniać na ciemniejszy, zwłaszcza przy gorszym nastroju Irka - wtedy już bliżej im do faktycznej ciemnej zieleni. Skoro już mowa o oczach, nad nimi... no właśnie.
Mało, że dość długie, jak na faceta, rude rzęsy, to jeszcze dobrze chyba wszystkim znane Brytyjskie Brwi (tak, dokładnie, przez dwa wielkie 'B'). Liam ich z całego serca nie cierpi, głównie dlatego, że przez to nie można pomylić go z rodziną Arthura, a z tym z kolei chce mieć tak mało wspólnego, jak to tylko możliwe, bo do reszty rodziny to by się jeszcze przyznał, ale do Anglii… wolałby nie. Cóż, brwi to i tak tylko małe piwo w porównaniu do... masy piegów. Ale dosłownie - masy. Żeby naprawdę pojąć rzeczywistą skalę, trzeba by przytoczyć pewien przykład z życia wzięty. Otóż ktoś kiedyś powiedział Irlandii, że żeby połączyć wszystkie jego piegi, trzeba by było zwyczajnie pomalować go całego. Cóż, owa komentująca osoba nie miała szczęścia, bo wątpliwy komplement nie przypadł rudemu do gustu. I nie było zresztą większych powodów do zdziwienia... Trzeba Wam bowiem wiedzieć, że Irek nabawił się dość sporych kompleksów przez ten element swojej urody, chociaż stara się do tego nie przyznawać i aż tak bardzo się z nimi nie chować.
Skoro samą górę mamy mniej więcej z głowy, można przejść dalej. Ogółem nie jest zbyt wysoki, ale te swoje około metr siedemdziesiąt jakoś wyciągnie, co wydaje się… dziwne. Dlaczego? Ano dlatego, że dobrze zbudowany to on nie jest. Mimo niemal codziennego jedzenia tzw. Full Irish Breakfast (istnej bomby kalorycznej, coś podobnego do znanego angielskiego śniadania, którego odmiany spotkać można niemal w każdym miejscu na Wyspach) nadal wygląda… po prostu nijak. Poważnie, choćby się starał, to i tak nie może przybrać na wadze, co by mu się w sumie przydało. Co nie znaczy, że można go określić mianem "sama skóra i kości". Nie, do tego mu jeszcze brakuje. I w sumie swoje w wojsku odsłużył, więc aż tak chudy znowu być zwyczajnie nie może… Cóż, Irek to taki nietypowy wypadek w kwestii wyglądu, co do tego nie ma wątpliwości.
Częste przechodzenie irlandzkich ziem z rąk do rąk, wojny itp., zaskutkowały licznymi bliznami na ciele Liama, choć… niestety nie brakuje i takich, których sam sobie przysporzył (wojny domowe), ale nie chce do tego wracać i z kimkolwiek na ten temat rozmawiać.
Co się tyczy ubrań… Każdego zwykłego dnia preferuje coś wygodniejszego, jak pewnie większość. Choćby i nawet dresy – tak długo, jak mu będzie w tym dobrze, będzie w nich chodził. Co nie znaczy, że tylko to ma w swojej szafie. Potrafi ubrać się bardziej "elegancko" na jakieś specjalne okazje czy nawet spotkania międzynarodowe. Przeważnie ograniczy się jedynie do ciemnozielonego garnituru, ale muchy czy krawatu nie założy za nic w świecie. Nawet za cały alkohol świata. Nie i koniec, kropka. Na stanie ma też swój mundur z oddziałów IRA – tak samo jak garnitur, ciemnozielony, a do kompletu czarny beret. Ale tego już nawet nie wyciąga z szafy od ładnych dziesięciu lat [wyjątkiem są przypadki przy postaci 2p].

Żeby było jasne – ja wiem, że część z Was zna ten wygląd jako zarezerwowany dla Irlandii Północnej, ale mnie on bardziej pasuje do Republiki, wybaczcie.

Charakter:
Wizerunek Irlandczyków w świecie jest wyraźnie określony, ale jednocześnie niespójny. Uważani są za dziecinnych i przebiegłych, genialnych i agresywnych, dowcipnych i tępych, szybkich i powolnych, elokwentnych i nietaktownych, niefrasobliwych i wybuchowych, rozmarzonych i trzeźwo myślących, zakłamanych i lojalnych. Tak więc albo mają schizoidalną osobowość, albo przeczą wszelkiej logice.
Terry Eagleton, The Truth About the Irish


Na pierwszy rzut oka może wydawać się naiwny i głupi, ale to dlatego, że do wszystkiego podchodzi z humorem, mimo swojej kiepskiej sytuacji współczesnej (ale hej, ostatnio jest coraz lepiej!) i wręcz tragicznej przeszłości. Potrafi wrzucić luz nawet w najbardziej rozpędzonym centrum miasta, do tego lubi kupować sobie różne dobra i spędzać wakacje na słońcu (choć tak naprawdę go na takie luksusy najzwyczajniej w świecie nie stać). Zawsze mówi do wszystkich po imieniu, nawet do tych starszych osób. Cóż, wyjątek potwierdzający regułę stanowi Celt. Do ojca jeszcze się nie ośmielił zwrócić bezpośrednio po imieniu, nie bez powodu zresztą, ale to już całkiem inna bajka. Iruś potrafi gadać jak najęty, no gęba mu się cały dzień - a czasem nawet i noc - nie zamknie, przez co może wpędzić się czasem w kłopoty. Jest bardzo ciekawy (żeby nie powiedzieć ciekawski) ludzi i świata ogółem. Tu ma coś wspólnego z Hiszpanią, bo nawet w Irlandii kasjerzy rozmawiający z klientami sklepów są codziennym widokiem. Tak samo jak tworzące się przez to kolejki…
Co się tyczy konwersacji z samym Liamem - jeśli zadasz mu pytanie wymagające odpowiedzi "tak" lub "nie", uzna Cię za nieuprzejmego. Sam też wprost tak nie odpowie, mało tego, trzaśnie całą przemowę na temat "ściśle" związany z tematem. Ale odpowiedź w tym monologu zawrze, także... słuchaj go wtedy uważnie. Dużą wagę przywiązuje do więzów rodzinnych, dla ich jest w stanie zrobić tak samo wiele, jak dla swojej religii… cóż, z drobnymi wyjątkami, ale o tym później. Potrafi i nawet lubi nic nie robić dla samej zasady, poza tym... Przerwa na lunch jest ŚWIĘTA. No nic nie da się z nim załatwić, jeśli uprze się na takową przerwę. I nie, to nie dlatego, że jest patentowanym leniem i unika pracy jak tylko może. No, może trochę. Preferowanie i poszanowanie sfery osobistej? Nie, te pojęcia są mu raczej nieznane, acz jeśli ktoś da mu do zrozumienia, że nie życzy sobie jego towarzystwa – musi to być okazane w jasny i, nie oszukujmy się, dosadny sposób – to sobie pójdzie. I wróci po prostu później.
Często czuje się niezrozumiany przez otoczenie, wbrew pozorom bardzo łatwo wyprowadzić go z równowagi, jednak jeśli ktoś na tym ucierpi, po fakcie zawsze potrafi przeprosić... no, prawie zawsze.
Wracając na chwilę do tematu Irkowej skłonności do zabawy - związane jest to również ze starą irlandzką tradycją "obsmarowywania: innych. Rozrywka ta opiera się na ściśle określonych, ale niewypowiedzianych zasadach. W towarzystwie dobrych znajomych wybiera się jedną osobę, której dokucza się z jakiegoś powodu, na przykład stroju albo stylu życia. Chodzi o to, żeby być jak najbardziej obelżywym, ale jednocześnie nie dać powodu ofierze do obrażenia się. Ofiara powinna odpowiadać na atak zaczepkami lub odwróceniem żartów przeciwko napastnikom. Przegrywa ten, kto pierwszy zostanie wyprowadzony z równowagi lub okaże słabość i poczuje się urażony. Utrata panowania nad sobą jest niemile widziana w Irlandii i często ludzie wyprowadzeni z równowagi sami stają się obiektem żartów. Łatwo się więc domyślić, jak takie potyczki kończą się dla Liama...
Były w miarę przynajmniej pozytywne cechy? Ano, były. Czas trochę Irlandię poznać od tej drugiej, nieco gorszej strony.
Na dobry początek… zna słowa, od których więdną uszy i jeśli tylko puszczą mu nerwy (i nie tylko, na nieszczęście dla otoczenia), potrafi się tym "popisać". Nienawidzi być przedrzeźniany, więc lepiej nie próbować udawać irlandzkiego akcentu w jego obecności… a przynajmniej nie aż tak bardzo. Choć, jeśli będzie miał lepszy dzień, może nawet przymknie na to oko. Ale i tak jest coś, czego nie odpuści – nazywania go "Paddy". Za coś takiego potrafi nawet bez ostrzeżenia dać komuś w zęby.
Chętnie wziąłby kasę, gdyby ktoś tylko mu ją dał, ale nie szanuje ludzi przedsiębiorczych i nastawionych na zarabianie pieniędzy. Pazerny, leniwy i szukający okazji gdzie się da... Kiepska mieszanka. Potrafi być straszliwym zazdrośnikiem, a kiedy komuś jakiś biznes się nie uda, na pewno powie "A nie mówiłem". Do tego jeśli coś pójdzie nie tak nawet z jego winy, zawsze winę zrzuci na kogoś. Zawsze.
Lepiej o nic go nie prosić, jeśli nie będzie się miało/nie ma się możliwości spłaty takiego długu - jest wyjątkowo pamiętliwy, łatwo nie odpuści, ale potrafi odwdzięczyć się za wyświadczoną przysługę, także on się zawsze z obietnicy wywiąże.
Wbrew naukom ojca nie szanuje kobiet, czasem traktuje je wręcz z pogardą. Mimo wpływów kultury celtyckiej, w Irlandii panował głównie system patriarchalny. Uważa, że miejsce kobiety jest w domu, o czym stanowi nawet Irlandzka konstytucja. Jakby tego było mało, z podobną, a może nawet większą, niechęcią zaczyna odnosić się do imigrantów w swoim kraju.
I jeszcze jedno… Niech Was nie zwiedzie jego niepozorny wygląd czy codzienne optymistyczne nastawienie do życia, bo czasem wychodzi na jaw jego druga, bezwzględna natura. Praktyki w IRA swoje z nim zrobiły i lepiej, żeby nie dochodziło do sytuacji, w których mógłby udowodnić, na co go stać. Wtedy pojęcia litości i współczucia są mu zupełnie obce.
Ale czego by o nim nie mówić, w głębi duszy jest naprawdę miłym człowiekiem, który po prostu potrzebuje miłości~


Relacje z innymi:

Brytania
Bardzo był do niej przywiązany, lubił z nią przebywać, a nawet pomagał z tym czy tamtym. Dobrze dogadywali się w sprawach handlowych, sam coś czasem dla niej zrobił z tego czy innego surowca. Potem ich kontakty zaczęły się psuć, Irek odwrócił się od swojej "matki", zaczął nawet się przeciwko niej buntować, ostatecznie biorąc stronę Celta i Szkota. W sumie... do tej pory ma do niej spory sentyment i gdyby tylko dane mu było spotkać Brytanię, na pewno by przeprosił i liczył na to, że chociaż trochę mogłoby być jak kiedyś. I tak, to chyba jedyna kobieta, którą w swoim życiu naprawdę szanował.

Celt
Ot, przyjechał kiedyś na Szmaragdową Wyspę taki jeden i trochę się panoszył, ale Irka z czasem zaczęło do niego ciągnąć, bo był ciekawy, kto to i co robił na jego terenach. Z czasem Celt wpłynął nawet na małego Irlandię i odciągnął go od matki. Lata później Liam przygarnął Ranalda do siebie i nawet go ukrywał przed Anglikiem najlepiej jak potrafił, dopóki było to konieczne. Później był z siebie dumny, że chociaż tak "ojcu" mógł pomóc, mimo własnych nieszczęść. A kiedy Celt zniknął… to chyba najbardziej właśnie Irlandia za nim tęsknił. Sam sobie przypisuje wyłączną zasługę utrzymania pamięci o ojcu, ponieważ, tak naprawdę, język gaelic (a więc język mocno związany z proceltyckim) nigdy nie zniknął ze Szmaragdowej Wyspy, co by nie mówić. No i mimo wszystko to właśnie "Celtic Twiglight" było iskrą do działań narodowościowo-wyzwoleńczych, więc Irlandia wiele, bardzo wiele Celtowi zawdzięcza, choćby nie chciał tego za żadne złoto (i piwo) przyznać.

Szkocja
Na dobry początek - pierwsi na wyspie irlandzkiej byli właśnie Szkoci, mało tego, tereny Irlandii podchodziło pod nazewnictwo Szkocji (a może coś mi się pomyliło?)
Irlandia już jako młody kraj chrystianizował wszystkich, zaczynając od rodziny, więc i Szkotowi się nie udało od niego uciec, natomiast podczas samej Plantacji Irek podchodził do sprawy na zasadzie "Szkot przybył, Szkot wybył". Później Liam miał bratu za złe funkcję mediatora między Irlandią a Anglią, ale i tak na niewiele się to zdało, bo jakiś czas później, mimo chęci zgody, Szkot się od niego odwrócił, co Irka dotknęło do żywego, bo ze wszystkich braci tego lubił najbardziej. Przeprosił się nim przy okazji Wielkiego Głodu, w czasie którego przemysłowe miasta w Anglii i Szkocji oraz USA przyjęły irlandzkich uchodźców. Obecnie natomiast dogadują się nieźle, nawet całkiem dobrze. Na przykład w 2004r. podpisano dokument w sprawie transportu gazu ziemnego z Irlandii do Szkocji przez Wyspę Man, więc sytuacja wygląda znacznie lepiej niż kiedyś. A na marginesie… albo nie, tę kwestię przemilczmy, bo to się w sumie kłóci z Irkowymi przekonaniami religijnymi.

Walia
Młodszy braciszek, którego Irkowi było wyjątkowo szkoda podczas okupacji Rzymu i Normandii na największej części Wysp Brytyjskich, niestety Irlandia nie zrobił nic, żeby mu pomóc. Może tylko na początku pomagał nauczyć Walijczyka języka gaelic. Do tej pory ich kontakty nie są jakieś wyjątkowo zażyłe, ale do tego z braci Liam nic nie ma, bo Walia i tak ma Anglika na karku 24/7… po prostu nie chce młodemu dokładać, jeszcze na tyle miły potrafi być.

Wyspa Man
Kolejne młodsze rodzeństwo. Irek pomógł "ożywić" swego czasu umierający język manx, wspierając go swoim gaelic, przez co oba języki można uznać za nawet podobne, do tego obecnie ściśle współpracuje z Manem w kwestiach podatkowo-finansowych, co ułatwia, ale i czasem uprzykrza, życie ludziom obu narodowości. Razem domagali się zamknięcia elektrowni jądrowej w Sellafield, stanowiącej znaczne zagrożenie dla środowiska. Co by tu jeszcze… cóż, Man to zdecydowanie ulubiony brat Irlandii… zaraz po Szkocie.

Anglia
Tu można gadać o ich relacjach godzinami, ale będzie w miarę krótko i w zamierzeniu na temat. Swego czasu Irlandia był częścią UK i nosił nawet nazwisko Kirkland. Brzmi nieźle, co? Otóż nic bardziej mylnego. Okres niewoli u Arthura, bo chyba inaczej nie da się tego nazwać, to był najgorszy okres w jego życiu. No, prawie, ale nie o tym teraz, bo zajmie to o wiele więcej, niż powinno, a tego nie chcemy. Tak czy inaczej w tym czasie cierpiał przez ograniczenie praw na wyspie, segregację wyznaniowo-narodowościową, brak własnej ziemi… Inwazja Anglików dała się Irlandczykom we znaki – niszczono kościoły, zakazywano małżeństw osób z wyspy z obcymi i zakazano języka gaelic. Irlandia do tej pory nie może wybaczyć Arthurowi, jak ten potraktował ojca, bo ten fakt odbił się głównie na Celcie. Arthur nie pomógł Irkowi w absolutnie żaden sposób, kiedy ten najbardziej tego potrzebował. Wielki Głód to cztery lata historii, której Liam Anglii nigdy nie zapomni i będzie wypominał przy każdej nadarzającej się okazji. Z tego samego powodu Irlandia chętnie wspiera w obecnych czasach osoby biedne i głodujące, nie tylko na swoich terenach, ale nawet w krajach Trzeciego Świata.

Irlandia Północna
Jeśli o relacjach irlandzko-angielskich można gadać do woli, o tyle relacje Północy z Republiką to jeszcze szerszy, ale i w sumie bardziej kontrowersyjny temat.
Nie wiadomo, od kogo to usłyszał, ale Północ podobno uważał i nadal uważa go za sekciarza. To czyste kłamstwo! Republika nie ma absolutnie nic wspólnego z sektami! Szukacie sekciarza? Spójrzcie choćby na takiego Celta…
Irlandia najpierw sam zrobiłby niemal wszystko, żeby odzyskać Ulster, tak samo Anglia nie chciał do tego dopuścić, a potem… sytuacja uległa całkowitej zmianie. Arthur zaproponował zjednoczenie Republiki i Północy, jednak Éire nie zgodził się na taki układ, bojąc się o swoją, i tak wówczas kruchą, sytuację gospodarczą. I co z tego, że była to Wigilia w roku 1993 – Irlandia i tak wiedział swoje i nie dał się przekonać. Jasne, że były takie czasy, że chciał odzyskać Ulster i zlikwidować podział wyspy. Był święcie przekonany, że młodszy Irlandczyk sobie bez niego nie poradzi (w sumie nadal czasem tak myśli). W tej kwestii ma coś z Norge… Tak naprawdę w najgorszym dla Ulsteru momencie szalejącej zarazy (i nie tylko) odmówił mu wsparcia, co spowodowało, że od tamtej chwili pojednanie stało się absolutnie niemożliwe. Ta jedna decyzja przeważyła.
Republika Irlandii była neutralna podczas II WŚ, jednak oświetlenia miast, zwłaszcza Dublina, ułatwiały lokalizację terenów Irlandii Północnej, przyczyniając się tym samym do większych szkód wyrządzonych na północy wyspy. Mimo wszystko Liam jakoś do tej pory nie zdobył się na przeproszenie za ten fakt.
Jak już było mówione, nie chciał mieć z Północą absolutnie nic wspólnego i równie dobrze ta część wyspy mogłaby dla niego nie istnieć. Teraz stara się go traktować przynajmniej neutralnie, to jest, nie warczeć na młodego za każdym razem, kiedy się spotkają. Ciężko mu to idzie, ale już nie chce się brata przynajmniej pozbyć. Do tej pory zdarza mu się spierać z Północą na tematy religijne, choć sam Irlandia stara się ostatnio unikać tego tematu. Jakby tego było mało, ma bratu za złe przejście na protestantyzm.
Główne konflikty i niesławne "kłopoty" na terenie Irlandii Północnej znacznie zepsuły mu opinię i do tej pory ma o to żal do brata. Mimo zaprzestania walk w Irlandii Północnej, ta część Szmaragdowej Wyspy nadal jest uważana za rejon niebezpieczny, na czym Republika korzysta głównie turystycznie. Los się odwrócił, drugi z Irlandczyków zaczął korzystać na złej opinii tego pierwszego.

USA i Kanada
Tak jak i Szkocja, obaj przyjęli uchodźców Irlandzkich, choć w USA z czasem wprowadzono limit na liczbę imigrujących Irlandczyków. Obecnie Irlandia prowadzi politykę neutralności wojskowej i jest tym samym w opozycji do działalności wojskowych Stanów Zjednoczonych, więc powoduje to czasem lekkie zgrzyty między nimi, ale to nic poważnego. Oprócz regularnego dialogu w kwestiach politycznych i gospodarczych, amerykańskie i irlandzkie rządy prowadzą oficjalne wymiany w takich dziedzinach jak medycyna, ogólnie pojęta nauka i edukacja. Słowem, raz dogadują się lepiej, raz gorzej, ale Irek ma do Ameryki pewien sentyment przez Kennedy’ego, który sam był Irlandczykiem i wyjątkowo dobrze traktował Irlandczyków za oceanem.
Co się tyczy natomiast samego Kanady… Owszem, mieli swoje gorsze i lepsze momenty, a obecnie ich stosunki są na poziomie bezkonfliktowym, przyjacielskim nawet, mało tego, Irek dostaje od Kanady całkiem spore sumy pieniędzy. Oczywiście, żeby wspierać biedną, kulejącą irlandzką gospodarkę…

Australia, NZ i reszta kolonii angielskich
Najlepiej dogaduje się z nich wszystkich z Australią, prowadzi wymiany handlowe i współpracę na polu głównie edukacyjnym i wypoczynkowym. Podobnie z Nową Zelandią – lubią się i dobrze ze sobą współpracują, do tego wielu Zelandczyków przyznaje się do Irlandzkich korzeni. Podsumowując, w jakiś dziwny, pokręcony i sobie tylko znany (a może to ten wrodzony urok osobisty?) sposób Irlandia znajduje wspólny język tak z byłymi, jak i obecnymi koloniami angielskimi i/lub brytyjskimi, jak kto woli. Zresztą, może to dlatego, że sam był kiedyś pod kontrolą Anglika i doskonale ich wszystkich rozumie?


AFRYKA

Etiopia
To państwo cieszy się wyjątkowo szczodrym wsparciem Irlandii. A potem nie dziwota, że na wyspie kasy brakuje, skoro tyle ładuje w pomaganie innym... Cóż, w Etiopii jest też wielu irlandzkich misjonarzy, ale i tak chodzi głównie o pomoc związaną ze zwalczaniem głodu na tych terenach.

Nigeria
Przeboleć nie może, że swoim patronem, św. Patrykiem, musi dzielić się z Nigerią. Ale tak jest, bo i Nigeryjczycy wybrali go na patrona swojego kraju, także... No, w sumie Irek powinien być dumny, że ktoś tak docenił świętego, a jednak... Tak, to zdecydowanie dowodzi Liamowej zazdrości, choć do Nigerii nic w zasadzie nie ma.

RPA
Jak to dobrze znać kogoś, kto może Ci dostarczyć trochę wydobytych surowców naturalnych, w tym węgla czy kamieni szlachetnych, a także drewno. Przynajmniej lasy w Irlandii na tym skorzystają. Kwestię wojny w Południowej Afryce można przemilczeć, w końcu nie ma co się zagłębiać w nieprzyjemne tematy, bo dla nikogo to nie wyjdzie na dobre.

Uganda
W tym przypadku relacje wyglądają... średnio na jeża. A to głównie dlatego, że pieniądze przekazane na pomoc na rozwój kraju rozgospodarowano między członków rządu w Ugandzie. Irlandia wstrzymała dopływ swoich pieniędzy, dopóki sprawa się nie wyjaśniła i wszystko nie zostało wyprostowane jak należy. Cóż, jest dobrze, ale niesmak pozostał, jak to mówią.


AMERYKA PÓŁNOCNA I POŁUDNIOWA

Argentyna
Wielu Irlandczyków wyemigrowało do Argentyny w czasach kryzysu, aby zapracować na swoje utrzymanie, a czasem nawet na możliwość kupienia własnego skrawka ziemi, do tego wielu Irlandczyków brało udział w wojnie Argentyna-Brazylia. Najwięcej Irlandczyków pracowało w Argentynie jako rolnicy czy pasterze owiec (pewnie dlatego, że na tym znali się najlepiej), ale okazuje się, że te właśnie zawody przynosiły im największe dochody. Tak się składa, że później czy to ich wysiedlono, czy sami wrócili na swoją wyspę, ale z czasem zaczęło Irlandczyków w Argentynie ubywać. Słowem zamknięcia - Irek dość dobrze wspomina okres azylu u Argentyny i niewiele jest w stanie w związku z tym powiedzieć negatywnego na ten kraj.

Kolumbia
Z Kolumbią Irek zna się już od kolumbijskich prób uzyskania niepodległości od Hiszpanii, czyli... ładny kawał czasu. Już wtedy ochotnicy z Irlandii brali udział w walkach, za co się wyjątkowo tam zasłużyli. Mało tego, Irlandia przyczynił się do rechrystianizacji Kolumbii (i lepiej, żeby tak już zostało, nie po to się męczył!). Był między nimi pewien konflikt, drobny, związany z trzema członkami IRA, ale to nie jest aż tak istotne~ Dość powiedzieć, że z Kolumbią Irek żyje w oparciu o dość pozytywne kontakty.

Meksyk
Swego czasu wielu Irlandczyków wspierało katolickich Meksykanów, doczekało się pomników w Meksyku, a nawet jeden Irlandczyk został tam prezydentem. Do tej pory współpracują w kwestiach handlowych... i to nie chodzi, niestety, tylko o ten legalny handel. Podobno Meksyk wykorzystuje Irka jako pośrednika w dostarczaniu meksykańskiego "towaru" do Europy...


AZJA

Chiny
Mimo tego, że Chińczycy to w Irlandii najliczniejsza mniejszość, to można powiedzieć, że Irek Chińczyka lubi, a nawet... w pewnym sensie się z nim przyjaźni, z racji wspólnych interesów. Ba, Chińczycy właściwie są podstawą Irlandzkiej gospodarki, a gałęzi, na której sadza się swoje cztery litery się nie podcina, jeśli tylko ma się na tyle rozumu w głowie. Kwestia Tajwanu... nie, to nie czas i miejsce na takie dyskusje. Wracając - w Irlandii działa wiele szkół weekendowych, w których uczy się chińskiego i mandaryńskiego, więc korzysta na tym i ludność wyspy, bo, jak to mówią – chiński już nawet wypiera angielski w kwestii komunikacji na świecie. No i nie można, rzecz jasna, zapomnieć o hucznych obchodach Chińskiego Nowego Roku... Tak, wbrew wszystkiemu z Chinami Irek się lubi.

Filipiny
W dużej mierze chodzi tu o powiązania religijno-kulturowe, bowiem Filipiny uważane są za... "coś w rodzaju katolickiej Irlandii na linii brzegowej Azji" i większość Filipińczyków została wyedukowana przez irlandzkich misjonarzy, także... Tu nie ma czego kontaktom zarzucić właściwie.

Indie
Jeśli chodzi o ekonomię i kulturę, jest dobrze, obie strony na tym korzystają, ale w kwestiach polityki relacje są neutralne. Oczywiście, że Irlandia wspiera Indie tak finansowo jak i na forum światowym, domagając się zmniejszenia biedy (w jakikolwiek sposób) i zwiększenia wsparcia medycznego. Hindusi pomagają obniżyć bezrobocie na wyspie, tworząc miejsca pracy w przemyśle elektronicznym, otwierając pralnie chemiczne, plus pracuje tam wielu hinduskich lekarzy. Ogółem, z Indiami, jako byłą kolonią Brytyjską, idzie się Irlandii dogadać. W niektórych sprawach rozumieją się chyba nawet lepiej niż im samym się wydaje.

Izrael
Na początku, wydawałoby się, było nawet znośnie. Przyjęto Żydów wypędzonych z Portugalii i Hiszpanii, pozwolono im osiedlić się na (głównie) wschodnim wybrzeżu wyspy, ale z czasem irlandzcy księża zaczęli odradzać z nimi wszelkich kontaktów. Trzeba było jednak Żydów przeprosić, kiedy pomagali Irlandczykom przy okazji Wielkiego Głodu, wspomagając swoją żywnością, tak samo nie można zapomnieć o żydowskim wsparciu oddziałów IRA. Niemniej jednak odmówiono wsparcia i schronienia, mogących być alternatywą dla holokaustu; zdarzyło się też kilka antysemickich incydentów, ale... to już było i nie warto do tego wracać. Część broni użytej podczas konfliktu w Gazie pochodziło... z Irlandii, ale rząd na wyspie odmówił podania szczegółów tej sprawy. W ogóle Irek tłukł się nie raz, nie dwa z Izraelem o broń, także to w zasadzie norma, choć, oczywiście, tak nie powinno być. Ale jest. Ostatnio im się kontakty już w ogóle popsuły - przejmowanie samolotów, protesty... no, wesoło nie jest. Nie lubią się i to widać na pierwszy rzut oka.

Japonia
Ich kontakty są... dziwne. Japończycy chyba nie rozumieją niemal braku dyscypliny i wiecznego irlandzkiego luzu, ale jakoś idzie się dogadać. Towarzystwo Japan Friendly Society nie założyło się przecież samo. Tak samo jak same nie przesłały się pieniądze dla Japonii po trzęsieniu ziemi w 2011. Oprócz tego, główna wymiana handlowa opiera się na produktach niemal najnowszych generacji po obu stronach. W obu państwach można przebywać bez wizy do pół roku, także... koniec końców jakoś to tam leci, raczej pozytywnie~

Tajwan
Irlandia średnio popiera odłączenie się Tajwanu od Chin, w związku z tym ich relacje nie są zbyt przyjazne, mimo kulturowych i ekonomicznych korzyści po obu stronach.

Turcja
Jeszcze za czasów osmańskich Turcja chciał pomóc Irkowi w czasie Wielkiego Głodu, ale zamiast 10 tys. funtów wysłał tylko tysiąc, przystopowany przez królową Viktorię. Cóż, trzeba jednak wiedzieć, że mimo to kilka statków potajemnie wpłynęło do portu z całkiem niezłym ładunkiem żywności, choć większość rejestrów o tym zaginęła. Oczywiście wysłano w zamian list z podziękowaniem. W sumie Irlandia do tej pory docenia tę pomoc, odwdzięczając się postawieniem meczetu i wyjątkowo niskim rejestrem prześladowań Muzułmanów. Do tego współpraca ogółem idzie i może nawet Irek pomoże Turkowi w dostaniu się do UE... o ile sam coś z tej przysługi wyniesie.


EUROPA I KRAJE UE

BeNeLux
Z tą trójką łączy go niemal wyłącznie wzajemny handel, więc gdyby ktoś Irlandię zapytał, co o nich myśli, wzruszyłby jedynie ramionami i zaczął rozmowę na zupełnie inny temat, do relacji nie wracając. A teraz serio – Belgię pewnie by nawet polubił, gdyby tylko poznał ją bliżej, Holandia okazałby się pewnie za wielkim perfekcjonistą (cóż, Irlandia lubi poszaleć sobie czasem w kuchni), a Luxemburg… o tym chyba nie wiedziałby, co myśleć, tak całkiem poważnie mówiąc.

Francja
Francja pomógł przy powstaniu, ale i tak niewiele to dało, bo po stłumieniu buntu doszło do unii personalnej Irlandii z Anglią. Niemniej jednak Irek Francisowi nie zapomni tej pomocy. Sporo Irlandczyków służyło w armii francuskiej i hiszpańskiej, więc można potraktować to jako pewnego rodzaju próbę spłaty długu, chociaż po części. Ogółem na przestrzeni lat ich kontakty można określić jako dobre lub bardzo dobre. Nawet dzisiaj Irek przynajmniej ma z kim ponarzekać na Anglię, jeśli akurat nikogo innego nie ma pod ręką.

Grecja
Dobrze, bardzo dobrze rozumie sytuację Greka i może nawet by mu pomógł, gdyby sam nie był na minusie (ale już coraz mniej!). Jeszcze trochę oleju w głowie Irlandczyk ma, to i nie chce się pogrążyć i skończyć jak sam Grecja. Niemniej jednak zawsze może z nim pogadać, bo wie, jak to jest przechodzić naprawdę ciężki kryzys.

Hiszpania, Portugalia
Irlandia przyjął pod swój dach Żydów, wypędzonych z tych krajów, a później szukał wsparcia u Hiszpanii przeciw Anglii... Ogółem ciężko mu się dogadać tak z jednym, jak i z drugim, ale nie to, że ich nie lubi. Znacie może pojęcie "black Irish"? Wzięło się to najprawdopodobniej od kupców hiszpańskich, którzy trafili do Irlandii i tam się osiedlili, w efekcie przyczyniając się do społeczeństwa Irlandczyków z ciemną karnacją, ciemnymi oczami i włosami. Hiszpania pomógł też Irlandczykom osiedlić się w Argentynie, Chile i Brazylii oraz częściowo na Kubie. Mało tego, to do Hiszpanii obecnie irlandzcy turyści wyjeżdżają najchętniej. W końcu ładnie, ciepło i nie pada całymi dniami (i latami). Idealne miejsce na wypoczynek.

Kraje skandynawskie
Skandynawowie przyczynili się do skłócenia Irlandii z Celtem, jednak później Irek razem z ojcem pozbył się ich z wyspy. Mało tego, wiedzieliście, że Dublin został założony przez Skandynawów? To jeden z najtrwalszych śladów po obecności ludów z północy Europy w Irlandii. Swego czasu wikingowie wywozili irlandzkie dzieła sztuki, aby je kopiować. Liam nie był zadowolony z tego faktu, choć tak naprawdę był dumny, że ktoś potrafił go docenić.
Do niedawna nawet dobrze współpracowało mu się ze Szwedem, jednak ich stosunki zaczęły się stopniowo ochładzać, co nie znaczy, że źle traktuje Berwalda.
Zadłużył się u Danii na około 400 milionów euro zaraz po wstąpieniu do UE, dacie wiarę? Do tej pory kombinuje, jak to spłacić. A picie z Duńcem na rachunek tego drugiego wcale w tym nie pomaga... Serio, nic a nic.
Mimo średniej jakości dawnych kontaktów, teraz podchodzi do tych z północy przynajmniej neutralnie, prawie całkiem zapominając o dawnych zwadach. I niech ojciec mówi co chce, fajne w sumie chłopaki z nich...

Niemcy
Można powiedzieć, że Niemca lubi, a nawet... ma do niego sporo zaufania. Dobrze im się współpracuje na polu europejskim i handlowym oraz naukowo-edukacyjnym, więc nie ma powodów do narzekań. Tak, tego pana Irlandia może zaliczyć nawet do grona bliskich przyjaciół.
Z dnia 8.10.2015 - wygrana z Niemcami w meczu eliminacji do Euro 2016 jeden do zera była bardzo miłym gestem Niemców dla Irlandii, ewentualnie pokazem, jakie to szczęście potrafią mieć Wyspiarze. Tak czy inaczej, Irek chyba mało kiedy miał okazję tak się u... Tak świętować zwycięstwo.

Polska
No dobrze, na początku było nawet znośnie, szło się z Polakiem dogadać, nawet w związku z pielgrzymką Jana Pawła II w 1979 powstało Towarzystwo Irlandzko-Polskie, promujące współpracę kulturalną oraz pogłębiające kontakt pomiędzy oboma krajami. Ale potem? Polacy do tej pory wyjeżdżają do Irlandii, głównie w celach zarobkowych, tym samym zajmując miejsca pracy samym Irlandczykom i gdyby nie kryzys na wyspie, byłoby ich tam o wiele więcej. Ale, zgoda, trzeba zwrócić honor Polakowi - jest solidny w swojej pracy i przynajmniej wie co robi, zwłaszcza chyba w kwestiach mechaniczno-hydraulicznych (no co, w Irlandii też są pewne stereotypy pracy Polaków). Za to Irlandia do tej pory nie może zrozumieć, jakim cudem można tak niebezpiecznie i lekkomyślnie prowadzić samochody... Ale to pewnie przez różnice dotyczące kierownicy z drugiej strony i ruchu lewostronnego.
Słowem podsumowania - Irek Polskę nawet lubi, choć ten czasem działa mu na nerwy. Wyjątek stanowi Euro ’12 – tu wspólnego świętowania tak wygranych jak i przegranych nie było końca, Irek bardzo miło to wspomina, choć tak naprawdę niewiele pamięta, z różnych przyczyn~

Rosja
Jeszcze za czasów RFSRR (Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej) to Rosja jako pierwszy uznał niepodległość Irlandii w 1918 roku, choć niechętnie, zapewne obawiając się o sprawy powiązane z Wielką Brytanią. Znacznie lepiej współpracowali ze sobą po Zimnej Wojnie, ale i taka jakaś niechęć i chłodne tolerowanie swojej wzajemnej obecności chyba między nimi pozostała.

Słowacja
Ci tutaj posprzeczali się tak naprawdę przez przypadek, a Irek do tej pory nie jest w stanie zapomnieć o pewnym incydencie. Otóż kiedyś, w ramach ćwiczeń, w bagażu przypadkowych ludzi na słowackim lotnisku umieszczono ładunki wybuchowe. Część takich przesyłek znalazła się później w Irlandii… Łatwo się domyślić, co z tego wynikło.

Stolica Apostolska/Watykan
Nie wymienić w relacjach Irlandii Watykanu to jak zapomnieć o którymkolwiek Wyspiarzu. Po prostu niemożliwe. Z racji swojego katolicyzmu, Republika jest silnie ze Stolicą Apostolską związany, mimo braku wsparcia w czasie walk o niepodległość Irlandii (1919-21). Trochę im się tylko podłamały kontakty przez kilka nieprzyjemnych sytuacji na wyspie, ale o szczegółach mówić nie wypada, dość powiedzieć, że sprawa była poważna. Obecnie stosunki są stopniowo odbudowywane, ale takie jak kiedyś już nigdy nie będą.

Ukraina
Z tą panią Irlandia nawet się dogaduje - pewnie dlatego, że uznał w 1991 niepodległość Ukrainki, to i zaplusował. Do tej pory współpracują w kwestii kulturowej, naukowej i edukacyjnej.


SŁOWEM DODATKOWYM W KWESTIACH RELACJI

Kraje EOG (Islandia, Liechtenstein, Norwegia, Szwajcaria)
Do tych państw generalnie podchodzi na sporym luzie, w zasadzie można powiedzieć, że daje im wolną rękę i aż tak nie interesuje się, co dokładnie robią w jego kraju, choć osoby tych narodowości mają pierwszeństwo zatrudnienia na wybranych przez nich miejscach pracy (ale nie przed samymi Irlandczykami, oczywiście, bo co za dużo, to niezdrowo). Co się tyczy samych personifikacji - Islandię i Liecht Irek traktuje podobnie, oboje to takie ciche, spokojne stworzenia... Szwajcar to dla Liama wieczna zagadka i prawie bomba mogąca wybuchnąć niemal w każdej chwili. A Norweg... przypomina Irlandii o przeszłości, niezbyt miłej, ale mimo to jakoś idzie wytrzymać.

Nauru
Cóż, tu relacje raczej pozytywne nie są. Ba, można powiedzieć, że są dość negatywne... najprawdopodobniej. No bo sami zobaczcie - ot, przybyło na Nauru kilku irlandzkich przestępców. Posiedzieli, pomyśleli, i wpadli na pomysł - jakże genialny - przejęcia kontroli nad tamtejszymi mieszkańcami. Do jednych odnosili się lepiej, do innych gorzej, dopóki... no właśnie. Wiadomo, każdemu w końcu cierpliwość się skończy i takim oto sposobem Irlandczycy zostali z Nauru przepędzeni. Sam Irek, przez swoją pamiętliwość, do tej pory nie może tego zapomnieć, bo jak to w ogóle ktokolwiek śmiał wypędzić jego ludzi? Też coś...


Religia i kultura:

Inne narody mają narodowość. Irlandczycy i Żydzi - psychozę.
Brendan Behan, Richard's Cork Leg

Bo te tematy zdecydowanie wymagają w kwestii Irlandii oddzielnej kategorii. Żeby było łatwiej się połapać co, gdzie, jak i dlaczego. W każdej z dwóch części niektóre rzeczy odnoszą się bardziej do postaci, a niektóre do ogółu kraju.


  • Irlandia ma w sobie tak naprawdę dwie natury: zagorzałego katolika i… poganina, wierzącego w magiczną moc wokół ruin celtyckich siedlisk, potrafiącego zakopać krowią racicę na polu ziemniaków na szkodę właścicielowi, a nawet wierzącego we wróżki, elfy i zjawy, które widzi, oczywiście. Ba, nawet ma nieznaczną – ale zawsze! – kontrolę nad leprechaunami. Po co mu to? Oj, nie chcecie wiedzieć.

  • Jest w stanie bronić swojego wyznania do upadłego. Mało tego, uważa, że katolicyzm to jedyna słuszna religia, a wszyscy nie-katolicy powinni zmienić swoje przekonania. Oferowano mu nawet majątek za zmianę religii na protestantyzm, jednak nie dał się przekonać, uparcie trwając przy swoim. Do tego przechodząc obok kościołów i religijnych miejsc nie wstydzi się przeżegnać nawet w miejscu publicznym.

  • Zdarzało mu się czasem przyjść do klasztoru i pomóc mnichom przy przepisywaniu ksiąg, ale mało kto o tym wie. W przeciwieństwie do faktu, że Irek chodził kiedyś… w habicie. O tym wiedzą chyba wszyscy, mało tego – Irlandia niejednokrotnie był przez to obiektem żartów nie tylko wikingów, ale i własnej rodziny. Tak go kochają...

  • Jest święcie przekonany, że to nie grzech ukraść, jeśli jest się w potrzebie, a okradany ma czegoś aż nadto.

  • Irlandzcy misjonarze zawędrowali do pogańskich Szwajcarów, Hiszpanów, Francuzów i Anglików. W różnych miejscach z różnymi skutkami.

  • W Republice jest coś w rodzaju odpowiednika dobrze znanego większości z nas bierzmowania, jednak bez udzielania samego sakramentu – wielu Irlandczyków wybiera sobie jedną świętą postać, studiuje jej życiorys i słowa oraz modli się do niej o wstawiennictwo do Boga.

  • Duchowni z Irlandii wyjeżdżają na misje nawet do Afryki i na Daleki Wschód.

  • Szkoły są podzielone "wyznaniowo" (głównie na katolickie i protestanckie).

  • Bardzo ważna (i w większości przypadków nawet przestrzegana) w Irlandii jest wierność małżeńska i przedślubny celibat.


  • Dużą wagę przywiązuje do pielęgnowania swojego dziedzictwa kulturowego, nie odcina się od swoich korzeni mimo głębokiego katolicyzmu.

  • Ruiny i lepiej zachowane celtyckie domy nadal są elementami krajobrazu. Irlandia sam bardzo się nimi interesuje, na wpół wspominając, na wpół nadal poznając niektóre zwyczaje z życia Celta.

  • Od małego wpajano mu szacunek do kobiet, z czasem chronionych przez system prawny w jego kraju. Na próżno, Irlandia i tak wie swoje, więc nawet ojciec nie wybije mu pewnych rzeczy z tego rudego łba. Niestety.

  • Że niby w Irlandii nigdy nie było węży i te wszystkie opowieści to tylko czyste bzdury? A spróbujcie to powtórzyć przy Liamie, to Was co najmniej wyśmieje i postuka się w czoło. A co zrobi oprócz tego - to już zależy od nastroju i ogółu sytuacji.

  • Uwaga, lubi bawić się w swatkę! Wiecie, co to listy Skellig? Nie? To może i lepiej. Tak czy inaczej kawalerzy i panny niech się przy nim pilnują… A już na pewno nie odpuści, nie będzie zmiłuj, jak się dowie że ktoś z kimś kręci.

  • To nie tak, że on celowo miesza historię z mitologią, Skądże. To wina ostatniego 20-stolecia XIXw. i odrodzenia kultury celtyckiej. Słowem, ojciec mu namieszał, a on się teraz musi z tego przed wszystkimi tłumaczyć, jak to Celt mu zrobił dowcip… dopisując coś to tu, to tam, w irlandzkich kronikach. No dobrze, niech będzie – tak naprawdę jeśli ktoś mu powie, że to wszystko to tylko pół prawdy, obraża się czy nawet wścieka.

  • Jeśli wystarczająco długo będziecie go prosić, może w końcu ulegnie i kogoś nauczy podstaw tańca irlandzkiego. Bo prędzej i tak sam zatańczy niż kogoś nauczy.

  • Zna wiele piosenek, choćby na mało ważne tematy; lubi śpiewać acz najczęściej nie na trzeźwo. Ma też swoje dudy, a jakże. Lepsze niż te szkockie, bo irlandzkie mają więcej oktaw, choć z instrumentów najbardziej upodobał sobie skrzypce, flety i harfy. Tak, bardzo lubi grać na harfie, która nie bez powodu jest symbolem kraju.

  • Przez coraz liczniejsze skanseny i centra dziedzictwa narodowego w okolicach ważnych, historycznych miejsc, Irlandia stoi na skraju przekształcenia się w całości w park tematyczny. Taki rudy Disneyland. Niezbyt miła perspektywa, co?

  • W tym samym czasie co święto przedchrześcijańskiego bóstwa plonów odbywa się w Irlandii festyn, polegający głównie na… piciu. Jak zwykle, żadna nowość.

  • 26.12 to dzień dość makabrycznego święta, zwłaszcza dla obrońców zwierząt (przynajmniej kiedyś, bo chodziło się po domach z martwym ptakiem) – Wren boys. Ludzie przebierają się wtedy nawet za chochoły. Efekt jest… dość ciekawy.

  • Wyrażenie "Good luck" często działa też jako pożegnanie, tak się już utarło w Irlandii, że mimo wszystko ludzie na pożegnanie życzą sobie wzajemnie szczęścia. Miłe, prawda?

  • Twórczość irlandzkich pisarzy stanowi dużą część literatury obowiązkowej dla studentów anglistyki nie tylko w Anglii, ale i na całym świecie.



Ciekawostki, dodatkowe informacje:

  • Stare przyzwyczajenie do zalesionej okolicy ciężko wyplenić tak z irlandzkiego społeczeństwa jak i z samego Irlandii, ale przemysł drzewny jest najlepszą wizją na przyszłość kraju, trzeba się więc z tym pogodzić.

  • Mimo złożenia broni przez IRA w 2005 roku, w jednym ze swoich domów, w piwnicy, Liam nadal ma jeszcze całkiem pokaźne składowisko broni, ale tak samo zbierające kurz jak jego mundur w szafie.

  • Jeśli tylko chce – lub czasami musi, w skrajnych wypadkach – potrafi być piekielnie zdolnym złodziejem. Więc jeśli tylko w okolicy będą jakieś zamieszki… być może sobie z nich Irlandia skorzysta. Jak to mówią - "okazja czyni złodzieja". Lepiej się przy nim dobrze pilnować.

  • Do tej pory nie może znieść myśli, że część miast wybudowanych zostało w stylu a la angielskim. Gdyby to nie były jego własne miasta, wyburzyłby budynki choćby osobiście. Niestety, nie może tego zrobić, więc tylko zostaje mu zgrzytanie zębami na ten fakt.

  • Jest wyjątkowo do tej pory wdzięczny Jakubowi I za odbicie ziem Anglikom i zwrócenie ich irlandzkim katolikom.

  • Ma prywatny uraz do ziemniaków, ale gastronomia by mu bez nich padła, więc jakoś musi to znosić. Choćby za każdym razem na samo wspomnienie go niemal mdliło...

  • Przez sen zdarza mu się raz na jakiś czas gadać w języku - czy raczej slangu - Shelta, którym posługują się Wędrowcy - to mieszanka słów angielskich, irlandzkich i wymyślonych.

  • Jest w stanie zabrać, pożyczyć lub nawet wyżebrać kasę na alkohol. Bo przecież nie może pędzić cały czas tylko swojego. I cały czas pić tylko za swoje, no bez takich.

  • Jego samochód to kompletny grat, który trzyma się w kupie tylko dlatego, że jest obwiązany sznurkiem.

  • Potrafi zorganizować przekręt, a potem całkiem sprytnie wytłumaczyć go tak, że przedsięwzięcie okazuje się zupełnie legalne.

  • Nie zdziwcie się, jeśli umówicie się z nim w poniedziałek rano, a Irlandia odezwie się dopiero w piątek wieczór. To ten alternatywny system czasowy, standard.

  • Liam może "pochwalić się" całkiem niezłymi umiejętnościami walki w miejskiej partyzantce, choć może na to nie wyglądać.

  • Irlandia to jedno z najbezpieczniejszych państw w wielu aspektach: liczba ofiar śmiertelnych wypadków samochodowych, morderstw, ataków serca czy kilku innych groźnych zabójców, jest tam jedną z najmniejszych.

  • W Dublinie panuje natomiast wysoka przestępczość narkotykowa, stopniowo rozszerzająca się na inne miasta, więc… Nie, to wcale nie jest żadna sugestia czy propozycja, skądże!

  • Irlandczycy mają wiele określeń na różne rodzaje deszczu – wynika to z morskiego klimatu wyspy, na której często i gęsto pada (nawet 270 dni w roku!) – jednak niektóre nawet nie nadają się do druku.

  • Jeżdżenie "stopem" jest dość popularne i stosunkowo bezpieczne na tyle, że dziewczyny i kobiety jeżdżą w pojedynkę. Zwłaszcza w okolicach mniejszych miast wręcz oczekuje się od kierowców, że sami zaproponują podwiezienie osobie idącej poboczem.

  • Głównym przemysłem było i jest rolnictwo, ale stopniowo się to zmienia, wartość tej gałęzi przemysłu traci na wartości tak mentalnej, jak i ekonomicznej.

  • W 2002 roku bezrobocie w Irlandii spadło nawet do poniżej 5%.

  • Przemysł narodowy to głównie elektrownie, transport, radio/TV, huty, przemysł drzewny, poczta.

  • Któregoś razu Tudorowie zorganizowali wyprawę łupieżczą na tereny Irlandii. Głównym celem były dobra naturalne (w dużej części drewno z licznych irlandzkich lasów), ale ucierpiało na tym również wiele kościołów i klasztorów.

  • Kilka losowo wybranych dat z historii Irlandii:
    - 300r. p.n.e. – pojawienie się na wyspie Celtów
    - 17 marca 461r. - data śmierci św. Patryka
    - 800r. n.e. – przybycie do Irlandii wikingów
    - 24 kwietnia 1916r. – powstanie wielkanocne
    - 29 grudnia 1937r. – konstytucja

  • Whiskey - kiedyś nazywane w Irlandii uisce beatha (isk-ke ba-ha) - przez złą wymowę zmieniona została właśnie na whiskey. I pamiętacie, szkocka to whisky. Irlandzka - whiskey. Mała rzecz, a robi różnicę, bo obie znacznie różnią się smakiem, aromatem… khem, przejdźmy jednak dalej.

  • Z dowcipów o Irlandczykach można śmiać się tylko wtedy, gdy opowiada je Irlandczyk, inaczej zostanie się uznanym za osobę pozbawioną dobrych manier.

  • W Dublinie funkcjonuje jedyne na wyspie krematorium.

  • Guinness to nie jest po prostu piwo, to styl życia. Lek tonizujący. Podawany jest nawet dzieciom w drobnych ilościach przy różnych dolegliwościach.

  • Kiedyś dzieci urodzone na wyspie dostawały obywatelstwo z automatu, ale zmieniona w 2004 roku konstytucja już tego nie gwarantuje. Za dużo przekrętów z tym było.

  • Tak naprawdę… Brytyjczycy i Niemcy piją więcej per capita niż Irlandczycy.

  • W Irlandii każde miasto - niezależnie od tego, jak jest małe i jak niewiele ma ludności - ma więcej pubów niż wszystkich sklepów razem wziętych.

  • XIX wiek - czas deindustrializacji, więc główny przemysł to i tak nadal rolnictwo.

  • Wielu Irlandczyków to lekarze czy prawnicy.

  • To irlandzkimi rękami została wzniesiona większość brytyjskiej infrastruktury. Nie wierzycie? A jednak.

  • Znacie zapewne powiedzenie "Niemiec płakał jak sprzedawał". Równie dobrze można to odnieść i do Irlandczyków.

  • W latach 90. XX wieku do parlamentu zostało wybranych więcej kobiet niż kiedykolwiek w historii wyspy.

  • Dopiero od niedawna Irlandczycy dowiadują się, co to rasizm i seksizm.


Drobna, ale dokładniejsza uwaga w kwestii Irlandzkiej magii:
Tak naprawdę od małego jest uzdolniony magicznie, ale po prostu od jakiegoś czasu z tego nie korzysta (zapewne od chrystianizacji kraju, bo by go jeszcze posądzili o herezję czy coś w tym stylu!). Niemniej jednak, sprowokowany czy przy wyjątkowo skrajnych nastrojach, nadal potrafi z nich korzystać. Wychodzić mu to może nieco chaotycznie, ale wciąż skutecznie – w jego przypadku posługiwanie się magią jest jak jazda na rowerze – tego nie zapomniał. Jedyny problem to skumulowane przez lata pokłady magii, mogące pomóc, ale i spowodować ogromne szkody tak dla otoczenia jak i dla samego Irka. Niestety, w życiu nie wszystko jest takie piękne jakby się chciało, ale to chyba wiadomo. Przez wieki nieużywana w jakiś szczególny sposób magia z czasem zaczyna się upominać o swoje prawa i Liam musi się naprawdę pilnować, żeby przypadkiem kiedyś nie doprowadzić do wyładowania, którego efektów, cóż. Po prostu nie da się przewidzieć.

No i jeszcze jedno (skleroza nie boli):
Poczęstowanie go czymkolwiek z większą ilością cukru traktuje jako zamach na własne życie. Herbatę pije bez cukru, słodyczy nie je... Nie może, ale z tego powodu nie rozpacza. Za to Turek chyba coś do niego przez to ma.

Uff, karta jest dość długa, pozdrawiam osoby, które przeczytają w całości, jeśli się kiedyś spotkamy, macie ode mnie po ciachu. Tak czy inaczej, KP bazowane w dużej mierze na książce "Spokojnie, to tylko Irlandia", w miarę aktualnych relacjach, a także autorskich interpretacjach pewnych faktów historycznych. Ale jeśli ktoś ma jakieś zastrzeżenia, to możemy się dogadać!


Ostatnio zmieniony przez Irlandia dnia Pią Paź 09, 2015 10:20 am, w całości zmieniany 7 razy
avatar
Irlandia

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 164
Skąd : Z NIEZALEŻNEJ Republiki Irlandii

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Spokojnie, to tylko Irlandia... down the rocky road all the way to Dublin

Pisanie by Gość on Sob Sty 31, 2015 8:26 pm

Chcę ciastko!
I akcept

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Spokojnie, to tylko Irlandia... down the rocky road all the way to Dublin

Pisanie by Austria on Wto Lut 03, 2015 4:46 pm

Ode mnie jest akcept, tylko czekam na odpowiedź od Chin w sprawie relacji.

_________________
avatar
Austria

Rodzina : Germanie
Liczba postów : 737

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Spokojnie, to tylko Irlandia... down the rocky road all the way to Dublin

Pisanie by Irlandia on Sob Mar 28, 2015 7:49 pm

Dodana została na samym dole kwestia Irkowej magii. Do rozpatrzenia dla administracji c:
(czy za zrobienie, fanowsko i z własnej chęci, z postaci cukrzyka jest bardzo karalne?)

_________________
I jeszcze coś wysłanego od braciszka
avatar
Irlandia

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 164
Skąd : Z NIEZALEŻNEJ Republiki Irlandii

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Spokojnie, to tylko Irlandia... down the rocky road all the way to Dublin

Pisanie by Gość on Pon Mar 30, 2015 2:47 pm

Akcept

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Spokojnie, to tylko Irlandia... down the rocky road all the way to Dublin

Pisanie by Turcja on Pon Mar 30, 2015 3:23 pm

Akcept. Przeczytałam wszystko xP
I Turek ma przez te słodycze lekkiego focha!

_________________
Yurtta Sulh, Cihanda Sulh - Pokój w Ojczyźnie, Pokój na Świecie
Kochana flaga~~
avatar
Turcja

Rodzina : Turcy
Liczba postów : 302

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Spokojnie, to tylko Irlandia... down the rocky road all the way to Dublin

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach