Dom, gdzieś w malowniczej Prowansji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Dom, gdzieś w malowniczej Prowansji

Pisanie by Gość on Nie Lut 01, 2015 3:56 pm

Niegdyś królowie Francji mieli wiele rezydencji, wiele pałaców i każdy wspaniały, więc... Jakżeby inaczej mogłoby być z samym Francją i jego domami? Zwłaszcza, że usiedzieć długo w jednym miejscu nie może, nawet z pięknego, ukochanego Paryża wielokrotnie wyjeżdża. To i musi mieć gdzie prawda? Prawda. Wiadomo też, że wyjeżdżać i mieszkać musi w pięknycj miejscach - już pomijając to, że ma swoją definicje tego słowa; dlatego szczególnie upodobał sobie Prowansje. Pola lawendy, architektura charakterystyczna dla tego regionu, oraz spokój jaki zawsze Francuz tu odnajdował przyciągały niejednokrotnie jak magnes. Dlatego też i tu postanowił przyjechać z Kanadą. Spokój i odetchnięcie to coś co z pewnością się Francisowi przyda.
- Wspaniale Cie widzieć, naprawdę. - uśmiechnął się szerzej poraz kolejny do Kanady - Wiem, mówię to chyba piąty raz, ale co poradzę gdy naprawdę Twój widok raduje serce~ - tak uśmiechnięty znów spojrzał na drogę. Byli już tuż tuż. Za oknem rozciągały się pasy przepięknego fioletu, które biegły aż po horyzont. Mijali jakieś domy, równie pięknie wkomponowane w krajobraz. Wszystko było tak malownicze, że tylko brakowało gdzieś przy drodze artysty z pędzlem, zestawem farb i rozstawionym płótnem.
- Równie cudowne jest to, że zechciałeś tu ze mną jechać. Samotność w tym wypadku akurat niezbyt dobra by dla mnie była. - zaśmiał się cicho pod nosem, aczkolwiek jakoś wesoły ten śmiech nie był.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom, gdzieś w malowniczej Prowansji

Pisanie by Gość on Nie Lut 01, 2015 4:13 pm

Kanada podziwiał widoki za oknem. Zawsze lubił jeździć do wschodniej Europy, gdzie śnieg nie sięgał ci nad głowę i nie potrzebowałeś ciągników by to wszystko ogarnąć. Zero niedźwiedzi (no nie licząc Kumoryjka), wilków i innych dzikich stworzeń. Nie trzeba spać z dubeltówką pod głową (aczkolwiek wziął ją tak dla pewności). Poprawił ubranie i obejrzał się, czy miś dobrze się czuje. Najwyraźniej intrygował go świat za oknem w równym stopniu co jego pan, bo mimo wszystko i Matthew miał jako takie poczucie piękna. Które też pragnęło być spełnione. Westchnął cicho i lekko się zarumienił patrząc na Francisa.
-Bardzo mnie cieszy, że ty się cieszysz, że ja jestem z tobą.- powiedział ździebka onieśmielony bawiąc się palcami.-Martwiłem się o ciebie.- dodał też nawet nie chcąc wspominać jak bardzo przeraziły go informacje podawane w telewizorze. Praktycznie od razu zadzwonił do Francji by upewnić się czy aby niezbyt źle ten się czuje i czy nie można mu pomóc.
-To mój obowiązek cię wspierać.-dodał lekko waląc się w pierś.On sam lubił spędzać niekiedy czas samotnie. Szczególnie gdy zamierzał odpoczywać, ale Francis, dusza ewidentnie towarzyska nie mógł przecież spędzić tak wiele czasu sam.-No i wiesz, że uwielbiam do ciebie jeździć. U ciebie wszystko jest takie... ładne.- ostatnie słowo powiedział ciszej aby nie zapeszyć.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom, gdzieś w malowniczej Prowansji

Pisanie by Gość on Czw Mar 05, 2015 10:04 pm

Cóż, u Francji Kanada nie spotka zbyt wielu dzikich zwierząt to prawda. Na upartego, gdzieś na obszarach górskich znalazłyby się niedźwiedzie brunatne, ale o wilkach to można zapomnieć. Niestety większe zwierzęta żyją w rezerwatach lub miejscach trudno dostępnych dla ludzi, głównie w górach właśnie. Aż sam Francis co jakiś czas zerkał w lusterko na misia, który zafascynowany był innymi widokami niż te jakie widzi na co dzień.
Uśmiechnął się słysząc słowa Kanady. Był taki uroczy zawsze, uroczy i kochany. Nie byłby w stanie powiedzieć na niego złego słowa, no za nic w świecie!
- Merci, Matt, nie mógłbym mieć chyba bardziej kochanego wychowanka niż Ty. Naprawdę. - uśmiech teraz tym bardziej nie schodził mu z twarzy. Bo taka była prawda, podchodząc do kogoś z miłością to i ta osoba odwdzięcza się tym samym. Kanada i Seszele... Ta dwójka zawsze umiała sprawić, że uśmiech sam cisnął się na usta.
- Już czuję nawet, że mi lepiej. - trochę tak było. Nadal trochę go gryzły myśli dotyczące ostatnich zdarzeń, ale... non. Jest teraz z Kanadyjczykiem, chwilowo nie pora na myślenie o tym.
- Ładnie? -  zaśmiał się - Poczekaj aż dojedziemy na miejsce! Jest pięknie~ Idealnie by spędzić z kimś miło dni, ale aby też odpocząć, lub odnaleźć zagubioną gdzieś wenę tworzenia. Na pewno Ci się spodoba!
Jechali tak jeszcze chwilę, aż z dala można było dostrzec domy. Architektura była bardzo charakterystyczna dla tego regionu, mimo, że zdecydowanie różniła się od pałacowej, którą Francis szczerze uwielbiał,  to miała w sobie niewiarygodne ciepło. Mieścina może nie była duża. Ale o to chodziło. W końcu zatrzymał się przy jednym ze średnich domów.  Białe ściany, drewniane okiennice, obowiązkowe rośliny i to zadbane!  Francja jaki był, taki był i w Paryżu nieraz ciężko mu usiedzieć więc najczęściej bywał tu.
- I jesteśmy na miejscu~

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom, gdzieś w malowniczej Prowansji

Pisanie by Gość on Pią Mar 06, 2015 4:15 pm

Słowa Francisa tylko potwierdziły jego wyczekiwanie. Jego mimo wszystko duża wyobraźnia już pokazywała mu najróżniejsze możliwości jak dane miejsce wygląda. Przymknął na chwilę oczy, a tak mu się przynajmniej wydało, bo Francis powiedział, że pora wysiadać. Trochę tym zdziwiony rozejrzał się i od razu poczuł się zauroczony tym miejscem.
Zauroczony wyglądem mieszkanka, aż za szybko opuścił samochód.
-Ojeju, ale tu przytulnie.-z uśmiechem podszedł do drugich drzwiczek i wyciągnął na powietrze misia. O dziwo niedźwiadkowi nie przeszkadzała dużo bardziej dodatnia temperatura, tylko jego futerko lekko się skrzyło. Z rozkoszą wciągnął powietrze i przymknął oczy.-I miałeś rację, jest tu też przepięknie.-dodał lekko się bujając i o mało co nie rzucił się Francji na szyję.-Naprawdę nie wiesz jak bardzo mnie cieszy, że mnie zaprosiłeś.-aż promieniowało z niego szczęście i nawet głośniej mówił.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom, gdzieś w malowniczej Prowansji

Pisanie by Gość on Pią Mar 06, 2015 11:15 pm

Czy powiedział to trochę nagle? Może i tak? Ale mimo wszystko trochę już jechali. Zaśmiał się pod nosem, reakcja Kanady na to miejsce była naprawdę urocza. Wysiadł także i przeciągnął się. Nie było zimno... Było chłodno, bo taka pora roku, ale naprawdę było ładnie.
- O to chodzi by tak było~ - patrzył chwile na misia, którego Kanadyjczyk wyciągnął z samochodu - Mu na pewno nie będze zbyt ciepło? Wiem, że juz znacznie wcześniej pytałem, ale...- wolał się całkiem upewnić w tym temacie. Podszedł bliżej i objął ramieniem chłopaka i przytuliĺ lekko do siebie, uważał oczywiście na misia.
- A ja się cieszę, że Ci się podoba to miejsce i, że ze mną jesteś. - na krótką chwilę wzmocnił uścisk i ucałował Matt'a w jego kochany łepek. W końcu go puścił i sięgnął do bagażnika po torby. - Wiesz, Matt? Na wiosnę, oraz w lato jest tu znacznie piękniej. Więcej barw, wyjątkowy zapach kwiatów unoszący się w powietrzu. Więcej możliwości w gotowaniu dzięki jeszcze świeższym składnikom. Och, a jeśli już o tym mowa. Jesteś głodny? Masz ochotę na coś? - wziął większość rzeczy, bo Kanada przecież ma misia na rękach.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom, gdzieś w malowniczej Prowansji

Pisanie by Gość on Sob Mar 07, 2015 11:49 am

Szczerze mógł tak stać wtulając się w niego cały czas. Ale przeszkadzały w tym dwie rzeczy: po pierwsze fakt, że trzeba wejść do domu, a po drugie miś, któremu naprzykrzyło się siedzenie na rękach i zaczął się wyginać w każdą stronę byleby tylko znaleźć się na ziemi. Odstawił zwierzaka drapiąc go za uchem, a ten korzystając z okazji od razu poszedł zapoznać się z rabatkami.
-Nie, choć normalnemu misiowi toby pewnie przeszkadzało... ale mój Kurorjusz-tak, Kanada w dalszym ciągu nie mógł spamiętać tego imienia.-Ma już dobre pięćset lat, w ogóle nie rośnie i ciepło mu nie straszne.-uśmiechnął się rozkosznie obserwując jak zwierzak tarza się w trawie. Zamyślił się zaglądając wgłąb siebie i rozważając czy aby jest głodny.-Z chęcią bym coś przekąsił.-stwierdził po namyśle bez problemu zabierając mu jednak ciężką walizkę i drugą mniejszą z rzeczami dla misia.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom, gdzieś w malowniczej Prowansji

Pisanie by Gość on Sob Mar 07, 2015 12:50 pm

Zaśmiał się cicho, gdy widział jak misio uparcie domaga się postawienia na ziemi. Sam nie mógł się powstrzymać i lekko pogłaskał zwierzaka po miękkim futerku.
- W porządku, wolałem się mimo wszystko upewnić~ - spojrzał na misia jak tarza się w trawie. Urocze... Właściwie to nie miał problemu z tym, żeby ten buszował po ogrodzie w roślinach. Grunt, by nie zapędzał się zbytnio. Róże i lilie to były ulubione kwiaty Francuza, więc w razie co na pewno pogna do zwierzaka by go przenieść w inne miejsce.
- Na coś konkretnego może masz ochotę? Czy coś regionalnego bardziej, dla odkrywania nowych smaków? - Skoro Kanada zabrał dwa bagaże to Francis zabrał jeszcze jedną walizke z samochodu i zamknął go. Ruszył w stronę budynku, wyciągając klucze i otwierając drzwi. W pierwszej kolejności wpuścił Kanadę, bo ciężej miał. Gdy ten wejdzie to pierw natrafi rzecz jasna na przedpokój. Który był utrzymany w pastelowych barwach - zresztą tak jak reszta pomieszczeń; również nie był jakoś wielki.  Kolejne pomieszczenia, takie jak salon czy kuchnia były dość obszerne bo zajmowały prawie cały parter domu. Gama barw była z góry określona, od żółcieni mających być odzwierciedleniem prowansalskiego pięknego słońca, przez zielenie, błekity oraz w końcu fiolety nawiązujące do lawendy, która... była dosłownie wszędzie! Meble mlecznobiałe pięknie pasowały do pastelowych kolorów, niemało także było motywów z lawendą czy innych srebrnych pierdół, które nadawały jeszcze większej spójności,  mimo wszystko przyjemnemu i ciepłemu wnętrzu.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom, gdzieś w malowniczej Prowansji

Pisanie by Gość on Nie Mar 08, 2015 1:12 pm

Miś tarzał się jeszcze trochę trawie, ale na gwizdnięcie swego pana wdzięcznie człapiąc ruszył w stronę drzwi. Kanada z rozświetlonymi oczami oglądał pomieszczenia.
-A nie przyjeżdżam w gości by jeść to co zwykle. Z chęcią spróbuję czegoś regionalnego.-stwierdził odstawiając torby i spojrzał na Francisa.-Jestem tu tylko parę chwilą, a już mam ochotę po rękach cię całować.-poinformował przy okazji Francisa. Tymczasem miś, ostentacyjnie oparł się o nogę Kanady.
-Kto ty?-spytał z całą powagą, jaką może dysponować mały, wiekowy niedźwiadek.
-Jestem Kanada.-odparł zaglądając do kilku pomieszczeń. Miś zadowolony podszedł do Francisa opierając się o jego kolana niczym pies i patrząc na niego paciorkowatymi ślepiami.
-A ty?-spytał marszcząc swój misiowy nosek.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom, gdzieś w malowniczej Prowansji

Pisanie by Gość on Pon Mar 09, 2015 7:26 am

Spokojnie poczekał aż miś wczłapie do domu i dopiero wtedy zamknął drzwi. Po słowach Kanadyjczyka zastanowił się co mógłby małemu zrobić. Miał trochę zapasów tutaj,  a i ze sobą to i owo musiał przywieźć. Ale za to kolejne słowa go nieco zdziwiły. Odstawił torby, które przyniósł.
- Mon petit, nie przesadzaj tak, bien? - uśmiechnął się lekko - Rad jestem, że przyjechałeś ze mną tutaj. Dlatego to ja mam zamiar umilić Ci czas jak tylko się da. - czyli załączamy opcje nadopiekuńczości znów. Co z tego, że Matt wyrósł i to bardzo... Dla Francuza jest nadal jak dziecko i raczej ciężko będzie to zmienić. Przy okazji też odciągnie nieprzyjemne myśli i złe samopoczucie 'zagłuszy' tym, że będzie mógł znów opiekować się Kanadą... ale i misiem również! Choć zbytnio nie wiedział jak. Ale on nie da rady?! Misio jak widać miał też średnią pamięć skoro wypytuje nawet Matt'a kim jest. Gdy podszedł do Francisa to ten lekko się schylił i podrapał go za uchem.
- Francja~ - tak się aż chwilowo zapatrzył w te urocze ślepka i pyszczek. - Matt? Czym właściwie go karmisz? Pewnie też zgłodniał po całej tej drodze.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom, gdzieś w malowniczej Prowansji

Pisanie by Gość on Pon Mar 09, 2015 6:55 pm

Ze smutkiem spuścił wzrok.
-Rzadko mnie ktokolwiek zaprasza...-powiedział cicho patrząc pod nogi. Ale taka była prawda, że zwykle o Kanadzie większość państw zapominało. No jedynie od czasu do czasu Kuba wysyłał do niego zaproszenia, jak na dobrego przyjaciela przystało, ale Matt, coraz częściej, bojąc się o swoją głowę musiał przyjacielowi odmawiać.
Miś zadowolony przekręcił głowę by Francis mógł dalej drapać po ulubionym miejscu.
-Cóż... on żywi się tym samym co ja.-czyli syropem klonowym, naleśnikami, syropem klonowym, lodami, mięsem i dużo, dużo więcej syropu klonowego.-Nic mu tak naprawdę nie szkodzi.-przypomniał sobie okres I WW, gdy miś musiał się razem z nim dzielić konserwami i sucharami, a to Kanada miał potem problem z żołądkiem, a miś dalej się babrał w błocie.-W sumie, ma dużo lepiej trawiący żołądek niż ja.-stwierdził po namyśle.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom, gdzieś w malowniczej Prowansji

Pisanie by Gość on Pon Mar 23, 2015 10:05 am

Drapał i głaskał tak misia nadal, bo widać było, że mu to odpowiada. Samemu Francji także, bo zwierzak był naprawde puchaty i mięciutki, aż chciałoby się tak głaskać i głaskać w nieskończoność. Zaskoczyły go jednak słowa Kanady.
- Naprawdę? - po zachowaniu chłopaka widać było, że naprawdę. Aż Francis trochę przygasł, bo jak to tak kogoś takiego jak Kanada nie chcieć u siebie? Drpał misia jeszcze chwilkę, przez ten czas namysłu, w końcu jednak wyprostował się i podszedł do dawnego wychowanka. Objął go lekko ramieniem i szczerze uśmiechnął - Mon petit, pamiętaj, że u mnie zawsze będziesz mile widziany! Wystarczy jeden telefon, albo po prostu wiadomość jakaś i możesz od razu w samolot wsiadać, bo zawsze chętnie Cię przyjmę~ innymi się nie przejmuj. Jak widać, zresztą wyraźnie, nie potrafią docenić wspaniałego towarzystwa. - uśmiechał się nadal i tak nadal go obejmuje ręką. W kwestii jedzenia. Patrzył na misia chwile i go olśniło! Już wie co mu będzie dawał jeść przez te dni.
- Bien, zatem wszystko wiem, a w razie co to dopytam Ciebie, oui?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom, gdzieś w malowniczej Prowansji

Pisanie by Gość on Pon Mar 23, 2015 6:13 pm

Uśmiechnął się i przytulił do Francisa. Ten chyba miał jakiś dar, że wiedział jak kogoś pocieszyć. Matthew pociągnął noskiem przymykając oczka.
-Jesteś kochany Francis.-odparł delikatnie trąc swoim wygolonym policzkiem o jego zarośnięty. Po chwili zachichotał.-Twoja broda łaskocze.-stwierdził rozbawiony i zerknął jednym okiem na niego. Uśmiechnął się szeroko.-Na pewno kiedyś skorzystam z twojego zaproszenia...-tymczasem miś korzystając z okazji, że nikt na niego nie patrzy przeszedł się po pomieszczeniu nazwanym przez ludzi kuchnią. Nie rozumiejąc, czemu te dziwne dwunogi się ze sobą bawią zamiast iść coś upolować zaczął próbować otworzyć którąś z szafek w poszukiwaniu jakiegoś cennego znaleziska.
-Jeść.-poinformował, gdy jednej z nich wyciągnął miskę, a ta walnęła z brzękiem o podłogę, co sprawiło, że Kanada natychmiast do niego zajrzał.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Dom, gdzieś w malowniczej Prowansji

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach