Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Gość on Czw Kwi 02, 2015 8:07 pm

Berlin chyba musi pogodzić się z tym, że chory Prusak nijak nie łączy się z jakąkolwiek pracą, czy chociażby próbami pracy. I dotyczy to całego otoczenia, szczególnie gdy się nim trzeba zajmować. Peszek.
Herbaty ładnie nie wylał, nie poparzył się, nie wypluł, ani nie zaczął wciągać nosem. Nic z tych rzeczy, pił sobie powolutku i spokojnie. I nic by się nie stało, gdyby Eva nie wyskoczyła tak nagle z taką informacją. Zaskoczony i zszokowany, wypuścił kubek z niedopitą herbatą.
- C-co...? - jęknął, nie mając sił na nic więcej.
Z paniką zaczął myśleć jak wybrnąć z tej sytuacji. Przecież już lekarz tu był, czy to aby na pewno konieczne, żeby znowu go tu zwoływać? I czy tego samego? I w ogóle to po co to, na co to komu? Same kłopoty z Berlinką i tymi jej lekarzami!
- ...lekach? - spytał nieopatrznie. Cóż, chory jest, to się niechcący wsypał. Widać, że nie wie o co chodzi, bo... najwyraźniej żadnych leków nie brał. Zdarza się. Leki grzecznie sobie leżą pod łóżkiem, część pod szafką. No nie jego wina, że zapomniało mu się połknąć i tak przypadkiem wyrzucił je na podłogę!

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Berlin on Czw Kwi 02, 2015 8:48 pm

-... Tak, lekach. Tych, które dostałeś. - Nie przejęła się tym Eva zbytnio, bo w sumie to normalne, że skoro Gilbert chory, to może niektóre rzeczy niespecjalnie kojarzyć. Bardziej zirytował ją fakt kolejnej szklanki na podłodze i sporej plamy jej słodkiej zawartości.
Wycieczka po ścierkę była nieunikniona. Żeby zaś było weselej, w międzyczasie przybył znany już pan doktor, któremu trzeba było otworzyć drzwi. Ze ścierą w ręku. Niezbyt dobre wejście.
Na czas, w którym Prus musiał poddać się kilku badaniom, Eva wolała się ulotnić. W jakieś miłe miejsce. Do salonu na przykład.
avatar
Berlin

Rodzina : Słowianie
Liczba postów : 113
Skąd : Kopanica

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Gość on Czw Kwi 02, 2015 9:02 pm

- A-aach - westchnął tylko.
W takim razie lepiej się nie zdradzać, tak. Gilbert chciał obmyślić jakiś chytry plan, który uratowałby go od lekarza, ale głowy do tego nie ma, a i sam lekarz wkrótce się pojawił. Prusak nie jest szczęśliwy na jego widok, z wzajemnością zresztą.
Badania odbyły się sprawnie i bardzo dobrze, no może pomijając fakt, że nie udało się zataić faktu nie brania leków. Lekarz poburczał coś, przekazał Evie, że jest gorzej, że leków Gilb nie bierze, że się kręci, że ugryźć próbował i w ogóle co to za robota. Jak się nie ogarnie, to trzeba będzie z domu zabrać. A póki co niech spróbuje brać leki i inhalacje przepisane za pierwszym razem. A jak Berlin ma coś jeszcze, to niech ma i daje co może, droga wolna. I sobie poszedł, nieco urażony. Chyba nie lubi albinosa.
Za to Gilbert z całą pewnością nie polubił jego. Na szczęście lekarz sobie poszedł, Prusak mógł w spokoju położyć się i pojęczeć jaki to świat jest beznadziejny i jak bardzo wszystko go boli.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Berlin on Sob Maj 02, 2015 12:43 pm

Jak można się było spodziewać, Eva znów za Prusa oberwała. Lekarz narzekał, że pacjent to niewspółpracujące stworzenie, którego stan wciąż się pogarsza i jednak wypadałoby zebrać go w jedną część, zanim zacznie wymagać łóżka w szpitalu. Wspomniał też, że dobrze by Gilbertowi zrobiły bańki, tylko wątpi, czy wcześniej nie trzeba go będzie przywiązać do łóżka albo uśpić. Berlinka postanowiła, na swoje nieszczęście, wyzwanie podjąć. Preferowała skończyć z pogryzioną ręką, niż z na wpół martwym Prusem w domu.
Przygotowawszy cały arsenał narzędzi tortur w postaci baniek, denaturatu, świeczki, waty i drutu, wmaszerowała z tym do pokoju i odstawiła początkowo na stolik, będący w takiej odległości, żeby Prusak nie mógł nic z tym zrobić. Drzwi zamknęła starannie, bo jeszcze jej pacjent ucieknie, a wtedy może być problem. Zanim jednak zacznie się tortury, wypadałoby Gilberta poczęstować lekami i przygotować psychicznie.
avatar
Berlin

Rodzina : Słowianie
Liczba postów : 113
Skąd : Kopanica

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Gość on Sob Maj 02, 2015 12:51 pm

O, nie przyszło mu długo leżeć w samotności, bo po jakimś czasie znowu pojawiła się Berlin. I najwyraźniej coś ze sobą przytaszczyła...
Gilbert aż lekko podniósł się, opierając na łokciach, żeby dojrzeć, co to ona przyniosła. No i po co i na co. I o co chodzi. I dlaczego nikt mu nic nie mówi? Tak być nie może!
- ...co to? - stęknął do Evy.
Bo niestety, żeby lepiej się temu przyjrzeć musiałby bliżej podejść. A tak, ma nadzieję, że Berlinka sama z siebie, bez robienia problemów, podzieli się z nim informacją.
Trzeba się przecież upewnić, że to nic złego. Że to nie jest żadna głupota podsunięta Evie przez tego opętanego lekarza, którego ciągle tu sprowadza!

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Berlin on Sob Maj 02, 2015 6:53 pm

I oto szykował się Berlince maluśki Armageddon. Trzeba było bowiem wcisnąć w Gilberta leki i przy okazji zmusić, żeby przez następne kilkanaście minut leżał spokojnie i nieruchomo na brzuchu.
- Bańki - odparła zgodnie z prawdą. - I tak, są dla ciebie. Leki też. - Wyciągnęła w jego kierunku dłoń z tabletkami, przy okazji podając mu też stojącą obok łóżka szklankę z wodą. Tym razem miała nadzieję, że nie wyleje płynu, nie wypluje go, połknie leki i nie zwróci ich chwilę później. Matko boska, dopiero teraz dotarło do niej, jak bardzo Gilbert potrafi być męczący. A podczas choroby, to już w ogóle.
avatar
Berlin

Rodzina : Słowianie
Liczba postów : 113
Skąd : Kopanica

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Gość on Sob Maj 02, 2015 7:34 pm

Przez chwilę patrzył się na Evę w milczeniu, z mało inteligentną miną. Widać, że przyswajał sobie wszystko to, co właśnie usłyszał. I coś mu tak nie do końca to wszystko zatrybiło. W końcu raczył załapać.
Poruszył się niespokojnie. Pokazał palcem na leki.
- To... mogę - łaskawie się zgodził.
Przez chwilę znowu myślał, najwyraźniej bardzo długo rozważając za i przeciw. Albo po prostu wciąż nie może uwierzyć w to, że Berlin gotowa jest zrobić mu bańki.
- Ale tego... - przeniósł palec na bańki. - ...nie.
Ostatnie słówko, małe, niewinne "nie" powiedział tak dobitnie, jak tylko w tej chwili jest w stanie. Czyli że wyszło średnio, bo się rozkaszlał i rozbolało go wszystko. Jednak zamiast się położyć, usiadł całkiem i zrzucił na podłogę kołdrę. Weźmie grzecznie tabletki, to może Berlinka mu odpuści bańki? To w końcu taki chory pomysł! To musi być jakiś żart, czy coś w ten deseń. Tak.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Berlin on Nie Maj 03, 2015 12:44 pm

Tego mogła się spodziewać. No cóż, jeżeli Gilbert myślał, że odpuści mu te bańki, to był w naprawdę dużym błędzie. Najpierw jednak należało wdusić w niego leki.
- To bierz -zgodziła się, wciskając mu w dłoń tabletki. Szklankę przewidująco trzymała sama, aby podać mu ją później. Choroba wie, co Prusakowi może przyjść później do głowy.
- Od baniek nie uciekniesz. I uprzedzam cię od razu, że zasoby mojej cierpliwości będą pod tym względem ograniczone. Jak zaczniesz za bardzo marudzić, to przywiążę cię do tego łóżka i zamiast zwykłych baniek, postawię ci cięte. - Tak Gilberta postraszywszy, Eva przeczekała spokojnie, aż ów się wykaszle, a następnie z całym spokojem podniosła kołdrę.
avatar
Berlin

Rodzina : Słowianie
Liczba postów : 113
Skąd : Kopanica

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Gość on Nie Maj 03, 2015 5:36 pm

Wziął i połknął leki. Tak po prostu. Nic nie wylewając, wypluwając, przewracając, ani nie zabijając ani jednego kociątka.
A potem zaczęły się schody, słowa Berlinki zdecydowanie nie przypadły mu do gustu. Trzeba to wszystko bardzo poważnie przemyśleć i rozważyć. Prusak, pomimo choroby i całego tego osłabienia, spróbował się skupić i znaleźć jakieś wyjście z tej sytuacji.
No i go oświeciło!
Spojrzał z wyrzutem na Evę. Tak go oszukiwać... no nieładnie, nieładnie! Ale on się nie da, nie z nim takie numery! Dobrze, że jest taaaki spostrzegawczy!
- Pff, nie umiesz ciętych... - stwierdził bezczelnie, nic sobie nie robiąc ze słów Berlinki.
Jest przekonany, że dobrze pamięta. Że Berlin nie wie jak się robi cięte bańki i teraz blefuje. Bezczelnie próbuje sobie z nim pogrywać! No, ale on jest za mądry na to, żeby złapać się na taką marną sztuczkę...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Berlin on Pon Maj 04, 2015 10:52 am

Połowa, albo może raczej jedna czwarta sukcesu za nią - Gilbert połknął leki. Idealnie. Teraz pozostawało mieć nadzieję, że nie znajdą się zaraz z powrotem poza jego organizmem, jak to było poprzednim razem.
Prusaka chyba przez tę chorobę zawodziła nieco pamięć, ponieważ akurat tak się złożyło, że Eva co nieco na medycynie się znała i pojęcie o leczeniu miała. Cięte bańki zaś nie miały w sobie tak naprawdę żadnej specjalnej filozofii.
- Jak nie będziesz współpracował, to zaraz się dowiesz, czy nie umiem. Najwyżej sobie poćwiczę na twoich plecach. - To było trochę nieludzkie, znęcać się tak nad chorym. Ale cóż poradzić, skoro ów chory przyprawiał Berlinkę o regularne napływy irytacji?...
avatar
Berlin

Rodzina : Słowianie
Liczba postów : 113
Skąd : Kopanica

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Gość on Pon Maj 04, 2015 12:23 pm

Najwyraźniej leki nie planują opuścić Gilberta, w każdym razie nic na to nie wskazuje. Za to problem baniek pozostał dalej.
W pewnym sensie.
Bo Gilbert sobie postękał, powzdychał, ale... nie zrobił nic więcej. No dobrze, w międzyczasie udało mu się jeszcze posłać bardzo smutne spojrzenie w stronę Evy. No bo jak to tak mu grozić, kiedy on tu naprawdę źle się czuje!
- Współpracuję... - burknął.
A to, że ma pewne plany względem tego, że tylko czeka, aż Berlin się odwróci i zacznie to wszystko przyszykowywać i dopiero wtedy zamierza stawić jej opór i się wymknąć - o tym nie wspomniał. Na to jeszcze przyjdzie czas.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Berlin on Pon Maj 04, 2015 1:23 pm

Spojrzenie na Evę, niestety, nie zadziałało. Zaczynała się na to pomału uodparniać. Na stękanie, wzdychanie i wyrzuty również.
Pechowo dla Gilberta, Eva odwróciła się tylko na krótką chwilę, w czasie której zdążyłby co najwyżej opuścić nogi na podłogę. Bańki praktycznie były już naszykowane zawczasu, teraz należało tylko zapalić świeczkę i owinąć kawałek drutu watą, co było zajęciem na co najwyżej trzydzieści sekund, może trochę więcej.
- Nie przeciągaj tylko tego, proszę cię. - No tak, zawsze warto się lepiej upewnić, że Gilbert nie zrobi niczego dziwnego, prawda?
avatar
Berlin

Rodzina : Słowianie
Liczba postów : 113
Skąd : Kopanica

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Gość on Pon Maj 04, 2015 2:09 pm

Trzydzieści sekund to całkiem sporo! Pod warunkiem, że jest się zdrowym i w pełni sił. No, ale Prusak postanowił się nie poddawać. Nie odda swoich pleców bez walki!
- Ty, patrz, owce! - wychrypiał.
Planował wrzasnąć, ale w sumie nie wyszło aż tak źle. No dobrze, wciąż źle, ale mogło być gorzej! Ma nadzieję, że Berlin znieogarni i zacznie się rozglądać za owcami.
A on, nie czekając na reakcję Evy, błyskawicznie wsta-, em, zsunął się z łóżka, wyminął Berlinkę i bez chwili zwłoki rzucił się do drzwi. Co nie było najlepszym pomysłem, bo się o te drzwi rozbił. Można powiedzieć, że to była śmiała próba wyważenia zamkniętych drzwi.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Berlin on Sro Maj 27, 2015 4:18 pm

Owce, niestety, nie podziałały. Berlin nie była na tyle zmęczona, żeby mieć halucynacje i widzieć puchate zwierzątka w swoim domu, toteż zmylić się nie dała. Zareagowała jednak zbyt późno, żeby zapobiec czołowemu zderzeniu Gilberta z drzwiami i kiedy podnosiła się z miejsca, biedny Prusak leżał już rozpłaszczony na podłodze.
Podniosła go i umieściła z powrotem w łóżeczku, tyle że tym razem ułożyła go na brzuchu. Nie wyglądał, jakby zderzenie z twardym drewnem zrobiło mu krzywdkę większą, niż guz na czole, więc wykorzystała sytuację - zanim Gilbert zdążył się zorientować w sytuacji czy zaprotestować, dokonała dzieła zniszczenia, czyli postawiła na bogu ducha winnych pruskich plecach pierwszą bańkę.
avatar
Berlin

Rodzina : Słowianie
Liczba postów : 113
Skąd : Kopanica

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Gość on Sro Maj 27, 2015 6:32 pm

Wszystko wydarzyło się zdecydowanie za szybko - nim się obejrzał poczuł nieprzyjemne ciepło i skórę, która zaczęła się naciągać.
Syknął. Głośno, przeciągle. Z cierpieniem i wyrzutem.
Ale... jedna bańka o niczym nie przesądza, czyż nie? Tak. Na pewno. Spróbował więc jeszcze zawalczyć. Obolały podjął próbę podniesienia się. Może by tak udało się usiąść, zrzucając z siebie podstępną bańkę? A potem uciec!
- Nie, no daj spokój... - wyjęczał, wiercąc się i usiłując faktycznie usiąść.
Bo może jeszcze nie jest za późno. Może jeszcze w jakiś magiczny sposób Evka dojdzie do wniosku, że jednak nie będzie aż tak okrutna i nie będzie go torturować? Przydałoby się! Wtedy miałby szansę wyzdrowieć, a nie to co teraz...
- Od tego jeszcze gorzej będzie... - charknął z wyrzutem.
Oczywiście swojego wiercenia nie zaprzestał, łudzi się, że jeszcze się od tego uwolni. Albo że Berlin faktycznie odpuści. Tak nagle i bez powodu!

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Berlin on Sro Maj 27, 2015 7:27 pm

Z anielską - jak na nią - cierpliwością, złapała Prusa za kark, jak, nie przymierzając, kociaka, i sprowadziła z powrotem do parteru. No, bo jak tu stawiać bańki, kiedy pacjent zdecydowanie nie współpracuje i jeszcze się wierci?
- Przestań - ofuknęła go. - Nie zachowuj się, jak dziecko.
Ile to się człowiek musi namęczyć, żeby pomagać. Bo szkodzić jest w sumie łatwo, o tym się Eva zdążyła przekonać, ale pomóc - trudniej. Szczególnie, jeżeli obiektem jest taki właśnie Gilbert.
Który, notabene, pomocy nie chce.
Zanim Prusak zdążył wyrzucić z siebie kolejną porcję narzekań, na jego plecach wylądowała kolejna bańka. I następna. I jeszcze trzy.
avatar
Berlin

Rodzina : Słowianie
Liczba postów : 113
Skąd : Kopanica

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Gość on Sro Maj 27, 2015 7:42 pm

- Wcale że się tak nie zachowuję - wyjęczał cichutko.
Nie udało się. Jeej, co za zaskoczenie! Żadne. Przy takim obrocie sprawy... odpuścił. Poprzednie działania i tak bardzo go wymęczyły, a maltretowanie obolałych pleców wcale mu niczego nie poprawiło, a przynajmniej w takim przekonaniu pozostaje.
Wtulił twarz w poduszkę, starając się stłumić wszelkie nieartykułowane dźwięki wywołane przykrym męczeniem jego pleców. Narzekanie na Evę też sobie darował, na pewno nie powiedziałby niczego, czego jeszcze nie słyszała... więc lepiej na razie spróbować zebrać siły. I jakoś przeżyć te całe bańki... też sobie wymyśliła!
Zamknął mocno oczy, jednocześnie licząc, ile baniek Eva już postawiła... ma nadzieję, że to już wszystkie i więcej tego nie będzie. Przecież i tak jest dużo! A jeśli na plecach pozostało jakiekolwiek wolne miejsce to wcale nie oznacza, że trzeba tam ładować kolejną. Jeszcze czego!
Gilbert westchnął ciężko. Jedyną pociechą w tej tragicznej sytuacji jest to, że nikt go w takim stanie nie widzi ani nie słyszy. Znaczy się, poza Evą, ale... to Eva. To się nie liczy! Ona i tak widziała bardziej kompromitujące rzeczy.
- Tyle? - wydusił w poduszkę, bardzo chcąc usłyszeć, że to już koniec męczarni i już-zaraz Berlin uwolni go od tych paskudnych baniek.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Berlin on Sro Maj 27, 2015 8:09 pm

Nie zachowuje, aha. A Evcia jest cebulą.
Zdziwiła się, jak łatwo poszło postawienie pozostałych baniek. Gilbert nie rzucał się, nie buldoczył, nie wydawał dziwnych dźwięków... No,a przynajmniej je tłumił i chwała mu za to. Jeżeli zaś chodzi o kompromitujące rzeczy, to cóż... Jakby tak pomyślała, to by sobie przypomniało dość sporo. No, ale Eva właśnie dlatego była Berlinem. Żeby pomagać. I żeby w razie patowej sytuacji było się jeszcze czego złapać.
- Ostatnia - mruknęła, kończąc dzieło stworzenia i wstając z krzesła. Narzuciła na niego pierzynę, ostrożnie, coby mu jeszcze dodatkowych bólów i cierpień nie przysparzać. - Teraz leżysz, nie wiercisz się. Piętnaście minut. Przeżyj to.
avatar
Berlin

Rodzina : Słowianie
Liczba postów : 113
Skąd : Kopanica

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Gość on Sro Maj 27, 2015 8:35 pm

Przeżył. W każdym razie jeszcze żyje. To nie tak, że bywało dużo, dużo gorzej, a teraz po prostu histeryzuje. Nie, on po prostu nie boi się wyrażać swojego zdania i mówić tego, jak się czuje!
- ...pięć minut?
Specjalnie przekręcił. Będzie się bezczel targować, a co! Może Berlin da się na to złapać, odruchowo potaknie i potem się nie będzie mogła z tego wykręcić? Tak byłoby najlepiej.
W końcu kiedy ma się bańki na plecach to jedyną wygodną pozycją do leżenia, wydaje się właśnie leżenie na plecach.
Ewentualnie nagle wszystko strasznie swędzi i trzeba się wiercić i drapać... oczywiście plecy swędzą najbardziej! Wyczekanie piętnastu minut w takich warunkach zdaje się więc być niemal niemożliwe.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Berlin on Sro Maj 27, 2015 9:12 pm

Nieładnie tak prawdę przeinaczać.
- Piętnaście - poprawiła go ze spokojem. Leki dostał, herbatę dostał, bańki postawione. Wypadałoby jeszcze naszykować i zaparzyć te zioła, o których wspominał lekarz, ale do tego musiałaby opuścić pokój na czas dłuższy, niż trzydzieści sekund. Taki zaś czas - jak już zdążyła się przekonać - wystarczał Prusowi na zrobienie sobie krzywdy lub czegoś równie dziwnego. Musiała więc odsiedzieć i przypilnować, żeby Gilbertowi nie przyszło przypadkiem do głowy wstawać albo kręcić się. Wolała, aby efekty jej pracy nie poszły na marne.
avatar
Berlin

Rodzina : Słowianie
Liczba postów : 113
Skąd : Kopanica

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Gość on Czw Maj 28, 2015 8:41 pm

Westchnął głośno.
Piętnaście.
Brzmi jak wyrok. I to się Gilbertowi bardzo nie podoba. No ale co ma albinos na to poradzić? W tej chwili jest chory, bezbronny i zmaltretowany.
Przymknął oczy. Może uda się przespać te piętnaście minut?
Jakoś tak nie zamierza wstawać, czy baaardzo się wiercić, bo... bo boi się, że bańki odczepią się przed czasem i Berlin to dostrzeże. A przy jej uporze może skończyć się na stawianiu ich od nowa. A to ostatnia rzecz na świecie, na jaką miałby ochotę. W związku z tym woli w miarę spokojnie już to przeczekać i żeby tylko jak najszybciej Evuś zdjęła te okropne bańki, a nie poprawiała, czy też fundowała mu nowe...
I nawet mu się udało. Był na tyle zmęczony, że w przeciągu dwóch, trzech minutek zasnął, niemalże w tempie ekspresowym, jak na niego.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Berlin on Pią Maj 29, 2015 1:21 pm

Biedny, zmaltretowany Gilbert.
Decyzja, jaką podjął, była ze wszech miar rozsądna, ponieważ gdyby bańki spadły, Berlin niechybnie zainstalowałaby je na nowo. A tak, to poleżał spokojnie i, z tego, co zauważyła, nawet przysnął. I dobrze, na zdrowie mu to wyjdzie. Zazwyczaj stan delikwenta po zastosowaniu baniek zdecydowanie się poprawiał - Eva miała nadzieję, że tym razem nie będzie wyjątku.
W czasie, w którym Prusak odsypiał, Berlinka spełzła na dół, żeby zaparzyć mu te ziółka, co rzekomo miały mu oczyścić drogi oddechowe. Nie wiedziała, w jaki dokładnie sposób miało to działać - podejrzewała, że już od samego smrodu bakterie skapitulują i złożą broń, ponieważ ziółka woniały iście diabelsko. Z takimż to zestawem wróciła na górę, aby uwolnić Gilberta od baniek. Nie kłopotała się budzeniem go - niech śpi, ile wlezie.
avatar
Berlin

Rodzina : Słowianie
Liczba postów : 113
Skąd : Kopanica

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Gość on Sob Maj 30, 2015 3:52 pm

Nie spał jakoś długo - może z pół godzinki, może czterdzieści minut. Coś około tego. Ot, najzwyklejszą drzemkę sobie uciął.
Kiedy się obudził przeciągnął się leniwie i bez pośpiechu otworzył oczy. Z ociąganiem usiadł na łóżku, rozejrzał się po pokoju. Chyba czuje się ciut lepiej, chociaż wciąż jest bardzo słaby i gorączka najwyraźniej nie chce go opuścić... ale i tak wygląda zdecydowanie lepiej niż kilka godzin temu.
Dopiero po chwili zlokalizował Berlinkę. A więc wciąż tu jest. Wbił w nią spojrzenie, najwyraźniej czegoś od niej oczekując.
- Masz coś zimnego do picia? - spytał po chwili, najwyraźniej ociągając się z pytaniem.
No bo napiłby się czegoś dobrego. Ale kto wie, co ta Eva knuje? Po tym, jak urządziła go tymi bańkami, to nie można jej zaufać!

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Berlin on Sob Maj 30, 2015 7:59 pm

W sumie dziwnie, że Gilbert nie obudził się podczas zdejmowania baniek... Chociaż to nawet lepiej. Przynajmniej sobie pospał, odpoczął. A ona w tym czasie mogła zająć się robotą, którą na jakiś czas odłożyła.
Zerknęła na niego znad dokumentów, gdy po jakimś czasie w końcu obudził się i usiadł na łóżku. Wyglądał nieporównywalnie lepiej, niż ostatnio - czyli bańki zrobiły swoje.
- Zimnego ci nie przyniosę, masz chore gardło - odparła przytomnie. - Możesz dostać herbaty albo wody. I przyniosłam ci zioła... -to mówiąc, wstała i podała mu napar. - Nie pij tego. Parę wdychasz. Nie rozlej, zaraz wracam. -Zeszła na dół. Zrobi mu tej herbaty, będzie miła. I wody też przyniesie, przyda się prędzej czy później.
avatar
Berlin

Rodzina : Słowianie
Liczba postów : 113
Skąd : Kopanica

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Gość on Nie Maj 31, 2015 8:05 pm

- Niech będzie i herbata... - westchnął ciężko.
I tak za dużego wyboru nie ma, a w sumie pić mu się chce to i nie będzie wybrzydzać. Poza tym, szkoda marnować siły na takie coś. Szczególnie, kiedy nie ma się ich w obecnej chwili zbyt wielu.
Wziął od Evy napar, cokolwiek to miało być. Przyjrzał się temu bardzo nieufnie.
Powąchał.
- Śmierdzi - poskarżył się.
Chociaż jest przekonany o tym, że Berlin doskonale zdaje sobie z tego sprawę. W końcu nie da się nie czuć jak bardzo jedzie od... od tego ziołowego czegoś. Tak.
Ale nie narzeka już więcej, nawet posłusznie robi co mu powiedziała. To i tak lepsze od baniek, a jak też ma pomóc, to trudno. Poświęci się.
Może i od razu nie pomogło, ale dzięki staraniom i wysiłkowi Evy, po kilku dniach było już znacznie lepiej. Po kolejnych kilku był już okazem zdrowia. Można więc powiedzieć, że udało się, cel - chociaż z trudem - został osiągnięty.
Gilbert nawet ładnie podziękował za pomoc. I pomimo wyzdrowienia, został u Berlinki ciut dłużej. Ale za to ładnie posprzątał jej w mieszkaniu. Tak w ramach rewanżu za wcześniejszą pomoc.


[Z/T dla Prusaka i dla Berlin]

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wcale nie tak dawno temu, pewien hipochondryk, który akurat nie udawał...

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach