Miasto

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Miasto

Pisanie by Gość on Nie Mar 15, 2015 6:30 pm

Polecenie nie brzmiało trudno, nawet dla bardzo przeciętnego najemnika. A z tego, co mówiono o Ranaldzie, był on o wiele lepszy niż "przeciętny". Robota, którą mu zlecono, opłacona była częściowo z góry. Resztę miał dostać oczywiście po wykonaniu zadania. Zlecenie opłacał jakiś typ z kapturem zaciągniętym na twarzy, ale, powiedzmy sobie szczerze - w tych czasach co drugiego takiego mijasz na ulicy, kto więc zwraca na takich uwagę. Zadanie jasno określono - najemnik ma pójść do trzeciego budynku za murami (licząc od wschodniej ściany) i grzecznie acz stanowczo "poprosić" trzech jego mieszkańców, coby zdecydowali się uiścić zalegającą opłatę w nieco szybszym tempie. Proste? Nie bardzo.
Nie wiadomo do końca, jak to się stało, ale obecnie budynek był zrujnowany. Została się jedna ściana i kawałek dachu. Reszta leżała w kompletnym nieładzie w środku mieszkania, ewentualnie zaścielała trawę obok resztek zabudowania. Kolejną, niezbyt optymistycznie nastrajającą sprawą były ciała, porozrzucane po podłodze budynku. Na klepisku leżało sześć ciał, w tym jedno kobiecie. No, kobieta akurat żyła, co można było dostrzec po lekkim ruchu klatki piersiowej. Tylko ona miała jakiekolwiek rany na ciele - krew z rozcięć zdążyła utworzyć kilka kałuży - a jej wygląd wskazywał albo na egzotycznego człowieka, albo na przedstawicielkę rasy Aos Si -pięknych magów o alabastrowych cerach i oczach w kolorach kamieni szlachetnych. Ich tajemnicza natura zawsze stanowiła zagadkę dla innych ras.
Taki to widok można było ujrzeć...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Celt on Czw Mar 19, 2015 8:49 pm

A wiecie, dlaczego był uważany za lepszego? No dobrze, skoroście tacy ciekawi, to proszę bardzo, niech Wam będzie. Najemnikiem to on nie był z wyboru, skąd. Ot, żył sobie spokojnie gdzieś na uboczu, pod lasem… no właśnie. I z tego lasu razu pewnego coś wylazło – coś, to jest, wilkołak. Ale jakiś taki nijaki był chyba, bo jak się już do Ranalda dorwał, to… aj, szkoda gadać, a przynajmniej o szczegółach. No cóż, ugryzienie mało, że leczyło się dość długo, to jeszcze przyniosło ze sobą kilka skutków ubocznych – niekoniecznie pożądanych, niestety – między innymi zmianę na nieco bardziej spiczaste niż normalnie uszy, dzięki którym mógł słyszeć znacznie więcej niż dotychczas; węch też się wyostrzył, w przeciwieństwie do wzroku, ale z tym nie było takich problemów jak z takimi momentami, kiedy wilcza natura brała górę… Bo i o refleksie nie mógł nic złego powiedzieć. Nie, żeby narzekał, przeciwnie. I nie, tak naprawdę nigdy nie przemieniał się całkowicie. Musiał też przyznać, że chyba wolałby się raz na jakiś czas zmienić, niż żyć tak jak teraz. Wilkołaka przeklinał co prawda do tej pory, ale dzięki swoim nabytym zdolnościom był w stanie całkiem nieźle zarobić.
A skoro już o robocie mowa – fakt, zlecenie wydawało się prościzną. Poszedłby taki najemnik, warknął, ewentualnie zastosował odrobinę drastyczniejsze metody i po sprawie. Kasa za odzyskanie innej kasy - zadanie proste, szybkie i przyjemne. Tak, pewnie, łatwiej mówić. Znaczy, poszedł, a jakże. Cały problem polegał na tym, że zupełnie nie spodziewał się widoku, jaki zastał na wyznaczonym wcześniej miejscu. Ranald odruchowo skrzywił się na pewną woń. Szczerze jej nienawidził, bo czasem… robił się nieprzewidywalny, gdy wyczuwał krew. Będąc najemnikiem zgadzał się na takie wątpliwe przyjemności w zasadzie z definicji, ale nie mógł zaprzeczyć, że czasem z tego korzystał. I jeszcze podśmiewał się z min osób, które widziały go wtedy, kiedy właśnie mu lekko odbijało…
Ale tym razem wyglądało na to, że ktoś najemnikowi sprzątnął robotę sprzed nosa. Cóż, bardziej rozwalił niż sprzątnął, bo czysto to tam na pewno nie było. Do tego fakt, że ktoś mu zgarniał resztę pieniędzy za zlecenie, jak tak się dobrze nad tym zastanowić, a to mu się nie spodobało, oj, bardzo. Zadowolenie było ostatnim, co czuł w tym momencie, to na pewno, a dało się to poznać po cichym warczeniu jakże wymyślnych wyzwisk pod adresem sprawcy tego całego bur… rozpi… bałaganu.
Spodziewając się absolutnie wszystkiego, Ranald podszedł powoli do ocalałej kobiety, gotowy bronić się lub atakować. Pierwszy raz widział kogoś takiego jak ona, niezbyt więc wiedział czy takie obrażenia były w stanie cokolwiek poważniejszego jej zrobić. W razie czego zrzuci później swoje zachowanie na wilczy instynkt i po sprawie. W swojej profesji już dawno pozbył się wyrzutów sumienia, na stałe. No i nie można było wykluczyć, że ktoś kto to wszystko rozwalił jeszcze tu wróci. Trzeba się było mieć na baczności, choćby na wszelki wypadek.

_________________
Picie w pojedynkę jest jak sranie w towarzystwie
[You must be registered and logged in to see this image.]
Ring-ding didle iidle i de-o
Ring dye didley i oh~
avatar
Celt

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 171

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Gość on Wto Mar 24, 2015 5:05 pm

Kobieta ruszyła się nieco i po chwili  otworzyła oczy. Wszystko było rozmazane w wielokolorowe plamy, co bardzo utrudniało jej ocenę jej pola widzenia. Ze słuchem też było nie najlepiej, bo jedyne, co przebijało jej się przez szum w jej głowie, to jej własny oddech. Próbowała się podnieść, ale całe ciało odmawiało jej posłuszeństwa, więc jej próba skończyła się na lekkim uniesieniu ciała.
W oczy rzuciła jej się większa plama kolorów, odcinająca się znacząco od tła. Przez chwilę zdjął ją strach, że on znowu wrócił, co spowodowało, że znów opadła na podłogę. Po chwili przerażenia doszła jednak do wniosku, że raczej nie pojawiłby się tutaj, żeby postać nad nią i przypatrywać się temu, co tu się stało. Musiał więc to być ktoś inny- ktoś, kto przechodził przypadkiem, albo znalazł się tu specjalnie. Nie wiedziała nawet, w co bardziej chciałaby wierzyć.
-Idź - wycharczała lekko. Nawet mówienie przychodziło jej z trudem -Idź, zanim wróci... - nawet nie zdążyła skończyć zdania, kiedy świat zawirował i jej głowa opadła na ziemię.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Celt on Czw Kwi 02, 2015 10:06 pm

Drgnął, kiedy się ruszyła, ale nie cofnął się. Zamiast tego próbował wtopić się w tło, co mogło mu wyjść tylko jeśli zostałby pomylony z gruzowiskiem wokół. Ale o tym mógł pomarzyć, bo nawet usłyszał słaby głos kobiety. Coś mówiła, zdaje się, do niego, bo nikogo innego nie wyczuł w najbliższej okolicy. Nie spodobało mu się to, ale jak już dał się zauważyć, musiał za to płacić. Miał jedynie nadzieję, że zdąży wycofać się na z góry upatrzone pozycje, zanim z gruzów zostanie, tym razem, pył. Albo wielki lej w ziemi.
Przyjrzał się leżącej. Był pewny, że jeśli zostawiłby ją tu na trochę, marnie by skończyła… Ale, na co to gdybanie? Lepiej przynajmniej spróbować się czegoś dowiedzieć. No ale, oczywiście, takie jego szczęście, że za wiele informacji nie dostał. Tylko o kimś, kto miałby wrócić… I w tym momencie zaczął się zastanawiać, jakie wyjście byłoby lepsze – zostawić ofiarę napadu, ataku czy jak zwał tak zwał albo zabrać ją gdzieś, doprowadzić do stanu w miarę używalnego i wypytać o przynajmniej ogólniki?
Stwierdziwszy że stanowczo za mało mu płacą za tego typu zadania, podniósł kobietę z ziemi, starając się być w miarę delikatnym, po czym rozejrzał się po okolicy.
- Pusto… I dobrze - mruknął do siebie, starając się o nic nie potknąć po drodze. – O ile w tym pyle, dymie i kurzu nic się nie schowało. - Coś nieprzyjemnie załaskotało go w nosie. Szlag by wziął te wilcze przypadłości...

_________________
Picie w pojedynkę jest jak sranie w towarzystwie
[You must be registered and logged in to see this image.]
Ring-ding didle iidle i de-o
Ring dye didley i oh~
avatar
Celt

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 171

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Gość on Pon Kwi 06, 2015 5:14 pm

Ranald powinien jeszcze udoskonalić swój warsztat wtapiania się w tło, bo coś mu mocno nie wyszło, skoro nawet osoba, która ma w danej chwili problemy ze wzrokiem, zdążyła go zauważyć. Rinyalushin chyba nie zamierzała odzyskać przytomności, przynajmniej nie na razie. Co do jej wagi, to najemnik nie powinien mieć zbytnich problemów z niesieniem jej - co innego srebrne ozdoby na rękach i nogach, które miały ewentualny kontakt ze skórą najemnika. Prosimy tylko mocno nie rzucać dziewczyną.
Ruiny miały w sobie coś złowieszczego, nie wiadomo, czy to przez tę martwą atmosferę, czy też przez ten brak zapachu spalenizny i zero oznak życia. Tylko mała jaszczurka wypełzła spod kamienia i ruszyła w jej wiadomą stronę. Za to na horyzoncie pojawili się ludzie, zmierzający w stronę ruin. Niedługo zbierze się tu tłum.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Celt on Pon Kwi 06, 2015 8:28 pm

No niestety, nad tym musi mocno popracować. Albo w ogóle się tego nauczyć. W sumie zawsze wychodził z założenia, że ludzie na ogół sami omijali go szerokim łukiem, więc i za bardzo chować się nie musiał… A jak już musiał, to się lepiej do tego przykładał. Teraz się nie przyłożył, to i widać efekty. Ale co ona mu mogła w takim stanie zrobić? Właściwie nic… Tak samo prawie tyle co nic w tym momencie dla niego ważyła. I w zasadzie mógłby nawet zapomnieć o tym, że ją niósł, gdyby nie te ozdoby. Co prawda aż tak nie miał z nimi kontaktu, ale sama świadomość, że Rin je miała… nie, pozytywnie go to nie nastrajało, bynajmniej. Ale na razie zostawiać jej nie będzie, a jak nie uda mu się dziewczyny odratować, to przynajmniej może jej ozdoby właśnie uda mu się sprzedać.
Rozejrzał się po otoczeniu, instynktownie nasłuchując choćby najdrobniejszego szmeru w okolicy. Gada zignorował i skupił się na próbach wypatrzenia czegoś, czegokolwiek, co wskazywałoby na to, że musiał się stąd jeszcze szybciej zabierać. Nie znaczy to, że miał zamiar zostać, skąd! Nie po to właśnie usiłował się stamtąd oddalić. Natomiast widząc zarysy postaci na horyzoncie, przyspieszył kroku. W przeciwnym kierunku, oczywiście, bo jak tu toczyć starcie z nieprzytomnym balastem na rękach?

_________________
Picie w pojedynkę jest jak sranie w towarzystwie
[You must be registered and logged in to see this image.]
Ring-ding didle iidle i de-o
Ring dye didley i oh~
avatar
Celt

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 171

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Gość on Sob Kwi 11, 2015 5:10 pm

Założenie, że ludzie będą kogoś omijać jest o tyle błędne, że na pewno znajdzie się ktoś, kto tego nie zrobi. A jak wiadomo, lepiej zapobiegać niż leczyć. Ona raczej stawiała nie tyle na umiejętności, co na magię i jak widać na załączonym obrazku, również nie było to najlepszym pomysłem. Raczej nikt nie przewidywał tego, iż znajdzie się kiedyś w takiej sytuacji, że to, w czym pokładał siły, zawiedzie go.
Dobrze dla Ranalda, że się oddalił, gdyż pewnie do jego uszu dobiegł kobiecy krzyk. Na pewno niedługo zejdą się tłumy, żeby zobaczyć, co się konkretnie stało. A to wiedziały tylko dwie osoby, z czego jedna, niesiona właśnie przez Ranalda, nie bardzo mogła się w tym stanie wypowiedzieć.
Dziewczynie udało się jeszcze na chwilę odzyskać przytomność. Kiedy jednak po otwarciu oczu zobaczyła, że jej wybawca nie jest tym, z którym walczyła, uspokojona wróciła do leczniczego snu.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Celt on Wto Kwi 14, 2015 2:52 pm

On po prostu liczył na swój "urok osobisty", dzięki któremu większość ludzi się co najmniej od niego odsuwała. Fakt, za którymś razem każda, nawet najlepsza, taktyka zawiedzie. Co się natomiast tyczy magii, o tej wiedział tyle, co nic. I nawet nie próbował się dowiadywać, wrzucając to do kategorii "strata czasu" i radził sobie bez - być może użytecznych - sztuczek. Mówiąc szczerze w swojej karierze miał do czynienia z niektórymi istotami magicznymi czy samymi magami, ale, jak widać, do tej pory jakoś wychodził z tych spotkań we względnej całości, czyli nie było tak znowu źle. Może i tym razem mu się poszczęści.
Fakt, usłyszał ów krzyk, a nie obejrzał się tylko dlatego, że się uparł. Naturalnie, ciekawość podpowiadała co najmniej zerknięcie przez ramię, ale nawet tego nie zrobił, nie chcąc zbytnio ryzykować. Nie był sam, a z trzymanej na rękach młodej kobiety mógł mieć jakiś pożytek. Nawet jeśli znalazła się na miejscu zleconego mu zadania przypadkiem. Uznał więc, że im szybciej się oddali, tym lepiej dla nich obojga, a jakiś czas później znalazł się w swoim domu. Z braku lepszej opcji urządził jej "stół operacyjny" faktycznie na stole w dość zagraconej kuchni i powoli wziął się do opatrywania jej ran. Musiał niestety pracować w rękawicach, ze względu na te wszystkie srebrne ozdoby, ale wystarczyło je pozdejmować, żeby mógł do swego zajęcia podejść na poważnie.

_________________
Picie w pojedynkę jest jak sranie w towarzystwie
[You must be registered and logged in to see this image.]
Ring-ding didle iidle i de-o
Ring dye didley i oh~
avatar
Celt

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 171

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Gość on Sro Kwi 15, 2015 6:46 pm

Ranald miał swój "urok osobisty". Rin też, tylko, że bardziej przyciągający niż odpychający. Jako Aos Si miała w sobie krew wróżek i elfów, czyli dwie najbardziej urodzie rasy poświęciły jej swojej urody. Na to też było łatwo łapać innych, bo mężczyźni zazwyczaj uwierzą na dwie rzeczy na temat kobiety: że jest słaba i że na niego leci. Rin nie bawiła się mężczyznami, no chyba, że bardzo czegoś potrzebowała albo była to kryzysowa sytuacja. Kobiety zwykle trudniej było przekonać do swojej racji, ale od czego ma się czary?
Przez pewien czas dalej leżała na stole, niezbyt przytomna. Jednak, kiedy prace Ranalda dobiegały końca, kobieta powoli otworzyła oczy. Chwilę leżała, zastanawiając się, gdzie się teraz znajduje i kim jest ten jegomość. Wpatrywała się w niego, nie odzywając się słowem.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Celt on Nie Kwi 19, 2015 5:38 pm

Fakt, tego nawet nie mógł jej odmówić. Uroku, w sensie. No cóż, spojrzałby na nią nawet przychylniej, gdyby nie psujące całościowy efekt srebrne ozdoby, ale… te kobiety. No nie ogarniesz, na co im to wszystko. A im wyżej drabiny społecznej tym jeszcze gorzej. Na szczęście Ranald nie szukał żadnego bliższego towarzystwa, nie musiał sobie więc większością spraw zawracać niepotrzebnie głowy. Owszem, bywało że musiał to czy owo z kogoś wyciągnąć w ten czy inny sposób, ale tak będąc całkiem szczerym ze sobą… musiał przyznać że w swojej profesji jak nic innego cenił sobie niezależność. Nikt go w jakikolwiek sposób nie ograniczał i on czuł się z tym dobrze. A na odzywające się niekiedy "stadne instynkty" też już jakiś czas temu znalazł dość skuteczną metodę i nauczył się z tym żyć.
Kiedy skończył cały proceder "leczniczy", po prostu usiadł obok stołu – choć w bezpiecznej odległości, bo to przecie nigdy tak naprawdę nic nie wiadomo – i ją obserwował, próbując czegokolwiek się, na razie, domyślić. I wmawiając sobie, że skoro już ją stamtąd zabrał, przyniósł do własnego domu i do tego opatrzył, to zwyczajnie nie opłacało mu się robić jej jakiejkolwiek większej krzywdy… przynajmniej dopóki czegoś z niej nie wyciągnie. Przy czym przydałyby się konkrety, bo bez takich na pewno jej wolno nie puści.
- Nie radzę się ruszać, przynajmniej niezbyt gwałtownie. – Dyskretnym ruchem sprawdził czy miał choć jakąkolwiek broń pod ręką. Tak, ten sztylet miał przy sobie nawet w środku nocy. – Twoje ozdoby nieco przeszkadzały mi w pracy, ale spokojnie, leżą na podłodze tuż przy stole. Poza kilkoma ranami raczej nic ci nie jest. – A przynajmniej takie były jego przypuszczenia. - Niemniej jednak twój stan chyba pozwoli ci na odpowiedzenie na kilka krótkich pytań, prawda? – Tak naprawdę nawet nie czekał na jej odpowiedź na to konkretne zagadnienie i postanowił zapytać o co innego. – Na dobry początek… Co tam się, do ciężkiej cholery, w ogóle stało i co  t y  masz z tym wspólnego?

_________________
Picie w pojedynkę jest jak sranie w towarzystwie
[You must be registered and logged in to see this image.]
Ring-ding didle iidle i de-o
Ring dye didley i oh~
avatar
Celt

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 171

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Gość on Nie Kwi 19, 2015 6:45 pm

Jej "instynkty stadne" stłumione zostały dawno temu, kiedy postawiła sobie pewien cel. A że cel był długofalowy, to od kilku ładnych lat wędrowała sama, zbierając rupiecie, informacje i sojuszników. To jakoś nie nadawało się do nawiązywania głębszych kontaktów, nie mówiąc już o ewentualnym podróżowaniu z kimś. Do chwili obecnej uznawała towarzyszy podróży za zbędny balast, chociaż możliwe, że gdyby ktoś był teraz z nią, wszystko potoczyłoby się inaczej. Albo ta osoba również by zginęła. Różne opcje były możliwe.
-Mam sto rzeczy więcej na głowie teraz niż te cholerne ozdoby- mruknęła, jakby ignorując jego wcześniejsze zdanie o nieruszaniu się, bo zaraz, ostrożnie bo ostrożnie, ale spróbowała się podnieść. Zakręciło jej się w głowie, więc chwilę trwała w półleżeniu z zamkniętymi oczyma. Ozdoby, prócz funkcji zdobniczej, miały jeszcze inną funkcję. Nie płakałaby bardzo, gdyby je sprzedał, ale zadowolona też by nie była.
-Bardzo krótkie było to pytanie - niby nie wypadało pyskować osobie, która właśnie Ci pomogła, ale Ranald też się szczytem uprzejmości nie wykazał -I co tobie do tego? - bo ją to też ciekawiło.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Celt on Pon Kwi 20, 2015 4:28 pm

Ranald sam z siebie po prostu wolał być sam. Uchodził za człowieka, który nie wytrzymywał zbyt długo w większych zbiorowiskach – a przynajmniej na pewno nie było to wytrzymywanie spokojne – ludzkich i ogółem trzymał się na uboczu. Być może też dlatego, że tak naprawdę nigdy nie pogodził się do końca ze swoimi "przypadłościami" i to też stanowiło znaczącą przeszkodę w relacjach międzyludzkich… i nie tylko. No i ta cała praca najemnika. W tej robocie tylko jedno jest pewne - "nie znasz dnia ni godziny". No zawracać komuś głowę martwieniem się czy załatwianiem ewentualnego pochówku cudem zachowanych szczątek? Nie, to nie wchodziło w rachubę. A już na pewno nie pozwoliłby samemu sobie się zdekoncentrować czy zastraszać…
- O, doprawdy? No bardzo jestem ciekawy, co przeszkadza ci posłuchać tak prostego polecenia jak leżenie na tym stole. Ty chyba sama nie wiesz, co się stało.Pewnie za mocno dostała w łeb. Mężczyzna pokręcił głową ze zrezygnowaniem, ale nawet się nie ruszył, żeby jej jakkolwiek pomóc. Swoje już na razie zrobił, liczył na jakąś rekompensatę. I fakt, rozważał opcję sprzedania błyskotek, tyle że zwyczajnie nie zdążył wprowadzić planów w życie. – Bardziej zastanawia mnie, czy nie ładowałaś się w to bagno specjalnie. Powiedz, masz jakiś problem? W okolicy jest całkiem przyzwoicie wyglądający most, do tego podobno kręci się tam kilka topielców, może się zaprzyjaźnicie… - Ale dobra, żarty na bok. – Ja miałem w tym całkiem niezły interes, jednak zanim zdążyłem zapracować na drugą część swojej zapłaty, ktoś mnie ubiegł. I wiesz, co ci powiem? Nie podoba mi się taki obrót sprawy i to bardzo… - Najwyraźniej przegapił moment, w którym zwracał uwagę na ton swojej wypowiedzi, bo niemal całe ostatnie zdanie zdecydowanie bardziej przypominało wilcze warczenie niż ludzką mowę.

_________________
Picie w pojedynkę jest jak sranie w towarzystwie
[You must be registered and logged in to see this image.]
Ring-ding didle iidle i de-o
Ring dye didley i oh~
avatar
Celt

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 171

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Gość on Pon Kwi 20, 2015 11:32 pm

Życie najemnika wiązało się jednak, z większym lub mniejszym, pewniejszym bądź nie, ale zawsze z jakimś zarobkiem. Nawet jeśli człowiek (lub nieczłowiek) się wtedy narażał, za to mu przecież płacono. Życie poszukiwacza było na tyle do bani, że całe życie mogłeś sobie biegać za czymś, a i tak mogłeś tego nie znaleźć. Plus, zawsze znajdzie się ktoś, kto chce znaleźć to samo, ba, chce to znaleźć przed tobą. Najlepiej jest więc z nikim nie dzielić się informacjami, jeśli nie jest to konieczne.
-Polecenie było o nieruszaniu się, nie o leżeniu na stole. Nie pamiętasz już, co mówisz? - spojrzała na niego z uniesionymi brwiami. Widać nie tylko ona tutaj uderzyła się w głowę.
-Skoro znasz most, to idź do niego, nikt Cię nie zatrzymuje. I wiesz, co Ci powiem? Że tobie przynajmniej ktoś coś zapłacił. To miał być mój ostatni trop - cóż, w znaczeniu egzystencjalnym to prawie był "ostatni" -a tu cholerne nic! - ona natomiast, w miarę rośnięcia irytacji, zmiękczała wszystko.
Po chwili przyjrzała się mu uważnie. W sumie, czemu nie, nadawał się. Wytrenowany, podejrzliwy, umie opatrzyć.
-Jesteś najemnikiem? Mam dla Ciebie ofertę - stwierdziła, kładąc się na stole ponownie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Celt on Nie Kwi 26, 2015 1:55 pm

Dokładnie, wszystkie te określenia trzeba było brać pod uwagę przy zgadzaniu się na cokolwiek. I płacono, owszem, ale ile się trzeba było niekiedy natargować, żeby ugrać odpowiednią cenę to i już inna sprawa. Do tego dochodziło okazjonalne pokazanie niedoszłym zleceniodawcom, co się sądziło o ich propozycjach lub też całkowite odmówienie pracy z tego czy innego powodu, bo niekiedy zlecenia potrafiły być naprawdę absurdalne, niestety. O poszukiwaczach zbyt wiele nie wiedział, bo nie musiał, ale podstawy zawsze były te same – "umiesz liczyć, licz na siebie". Co z kolei wyjaśniało pochodzenie większości zleceniodawców Ranalda.
- Na jedno wychodzi, więc o co się czepiasz? Na twoim miejscu bym uważał, tak mimo wszystko. – Owszem, wyczuwał od niej coś magicznego, ale po prostu nie mógł się powstrzymać przed niektórymi odzywkami, kwestia nawyku. – Znam, owszem, ale trochę mi do niego nie po drodze, to nie skorzystam. Poza tym te topielce to mało zachęcający czynnik do choćby spaceru po okolicy. Gdyby nie to, to może i bym się wybrał. – Spojrzał na kobietę i westchnął. – Słuchaj no. Już dawno nie trafiła mi się taka okazja jak ta. – Mógł się ustawić choć na jakiś czas i miałby spokój, a ona mu wszystko zepsuła. – I mało mnie obchodzą twoje tropy… tak długo jak nie wpływa to na moje interesy – warknął, kładąc uszy po sobie. Po kolejnych słowach jednak sytuacja wróciła do normy. – Zależy co miałabyś do zaoferowania. I widzę, że jednak wróciła ci umiejętność myślenia. – Pozwolił sobie na lekki, ironiczny uśmiech, bo w końcu zastosowała się do jego początkowych zaleceń.

_________________
Picie w pojedynkę jest jak sranie w towarzystwie
[You must be registered and logged in to see this image.]
Ring-ding didle iidle i de-o
Ring dye didley i oh~
avatar
Celt

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 171

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Gość on Nie Kwi 26, 2015 7:12 pm

Jakoś Ranalda chyba mało co obchodziło, poza jego własnym zawodem. Takie podejście do życia było bardzo praktyczne, do momentu kiedy okazywało się zgubne. Chociaż z tym ogarnianiem to na pewno był większy problem, niż by się wydawało - w końcu samych poszukiwaczy można by podzielić na kilka podtypów: informatorów, zbierających i sprzedających informację; profesjonalistów, wyszukujących przedmioty na zlecenie, czy też takich, co dla własnych interesów wyszukiwali to, co chcieli. Ona akurat zaliczała się do tych ostatnich.
Jeśli akurat chodzi o budynek, to tu sprawa była nieco skomplikowana. Nie ona go wysadziła, a raczej, nie ona bezpośrednio. Ale póki co nie zamierzała dzielić się tym z Ranaldem. Już wystarczająco na nią warczał i bez tego. Mruknęła coś pod nosem i może by najemnik coś zrozumiał, gdyby tylko znał elficki.
-Tak, bo moją życiową ambicją jest wpływanie na twoje interesy - to już powiedziała we wspólnym i na tyle głośno, żeby usłyszał.
-Do zaoferowania? W najgorszym dla ciebie przypadku - drugą część tego, co miałeś dostać po zleceniu. Plus, dziesięć sztuk złota za dzień pracy dla mnie - o ile chodziło o złoto, to to akurat mogło sprawić, że taki najemnik mógł sobie spokojnie przeżyć dwa miesiące za dwutygodniowy czas pracy.
-Jak nie, to wystarczy, że mi kogoś polecisz - ale wtedy nie dostanie nic. Nawet ozdoby zabierze.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Celt on Wto Kwi 28, 2015 8:09 pm

Jak to nic poza zawodem? Błąd, obchodziło go jeszcze parę rzeczy, ale o tym może nie teraz. O ile w ogóle. Tak czy inaczej wychodziło na to, że faktycznie czasem priorytety miał nieco inne niż większość "normalnych" ludzi, a do tego potrafiły mu się przestawiać niczym w swoistym kalejdoskopie, co nie znaczy że nie było elementów stałych w tej całej kompozycji. Nazbierałyby się może ze trzy, może cztery – ale i tyle wystarczało do w miarę stabilnego trybu życia. I niestety, choćby bardzo chciał, konkretnego typu dla niej nie potrafił przyporządkować. Co nie znaczy, że z poszukiwaczami jako takimi nie miał do czynienia, bo miał. Różnie się takie "spotkania" kończyły, jednak dość powiedzieć, że Ranald potrafił sobie z reguły z nimi radzić. Od każdej reguły były też, niestety, wyjątki i wyglądało na to, że Rinyalushin będzie można do takich wąskiej grupy wyjątków zaliczyć.
Może i nie zamierzała się tymi informacjami dzielić, ale on jeszcze to wyciągnie. Nie teraz, to później, ale jak już się uprze, to nie odpuści. Plus, jeśli tylko chciał, potrafił być wyjątkowo cierpliwy – wszystko zależało od motywacji, która nim w danej chwili kierowała. A skoro warczał, to może i miał do tego powody, nigdy nic z takim nie wiadomo na pewno. W ogóle, chyba z większością najemników tak było… Ale to tam tylko takie ogólne założenie, być może, do potwierdzenia. I niestety, elfickiego jako takiego nie rozumiał ani nawet nie próbował – bo kto by się chciał męczyć z próbami ogarnięcia, o co w tym wszystkim chodzi? Nie, zdecydowanie wolał ograniczyć się do absolutnego minimum, to jest, rozumienia przynajmniej obelg. Grunt to wiedzieć, za co komuś dajesz przez łeb, prawda?
- A to ciekawe, bo możesz o tym nie wiedzieć, ale skoro tak, to chyba będę musiał poprosić cię – "poprosić" wypowiedziane tym konkretnym tonem zabrzmiało mało przyjemnie – o odpowiednią rekompensatę, skoro już się w ten bajzel mieszasz. – Owszem, nigdy nie uważał swojego życia zawodowego za szczególnie uporządkowane. – …w najgorszym? – Przez chwilę całkiem serio rozważał co najmniej walnięcie w coś. Jasna cholera, musiała mieć całkiem niezły majątek żeby choćby tak pomyśleć. Uspokoił się, a przynajmniej w miarę, po kilku głębszych oddechach. – Zależy jak długo i co miałbym robić. – Patrzcie go, będzie się jeszcze targował. Zero wyczucia sytuacji. – I, niestety, nikogo ci nie polecę. – Jak już wpadła mu w ręce, to tak łatwo jej nie puści. Bardzo możliwe, że błędnie oceniał ją jako źródło prostego zarobku. No bo czego ona mogła tak naprawdę wymagać?Mało tego, chociaż minimum wyjaśnienia by mi się chyba należało, co? – A ozdoby weźmie w zastaw jak tylko kobieta spuści je z oczu. To brzmiało jak całkiem niezły plan, tak.

_________________
Picie w pojedynkę jest jak sranie w towarzystwie
[You must be registered and logged in to see this image.]
Ring-ding didle iidle i de-o
Ring dye didley i oh~
avatar
Celt

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 171

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Gość on Czw Maj 14, 2015 11:01 am

Można powiedzieć, że jako poszukiwacz zawodowo wtykała nos w nieswoje sprawy. Oczywiście musiało być to wścibstwo na tyle skuteczne, by dowiedzieć się pożądanej informacji i na tyle dyskretne, by nikt inny tego nie usłyszał. Inna kwestia to to, że jako mag musiała się ciągle szkolić, by niczego nie zapomnieć i zawsze znajdywały się jakieś nowe zagadnienia czy czary, musiała więc ciągle uaktualniać swoją wiedzę. Więc skoro musiała to robić w zakresie sztuk tajemnych, czemu więc nie zainteresować się rzeczami spoza swojej profesji. A może kiedyś ta wiedza się jej przyda? Co prawda nie ze wszystkiego była możliwość poznania zagadnień teoretycznych jak i praktycznych - ot, chociażby walka mieczem. Z przyczyn rasowych nie mogła dotykać żelaza, dlatego unikała wszelkich obiektów które mogły się z tego składać bądź mieć tego domieszkę.
Chętnie przekona to się, jak Ranald zamierza wyciągać informacje. Ona również była cierpliwa a nadto, jeśli uda się jej go wynająć, to bardziej on będzie zależy od niej. W końcu zawsze mogłaby sobie znaleźć innego najemnika, nieprawdaż? Fakt, byłaby znacząca różnica w usługach, ale cóż poradzić, ważne, coby wykonał swoje zadanie. A w tym wypadku liczył się dla niej cel, nie środki.
I mimo wszystko, to nie obelgi padły w języku elfów, była więc w tym momencie całkowicie niezrozumiana. Może to i lepiej...
-W najgorszym - potwierdziła swoje słowa. Czy kłamała, czy też mówiła prawdę, tego nie mógł powiedzieć. Fakt, gdyby poprosił o zaliczkę, byłaby mu w stanie taką sprawić. Ale nie zamierzała płacić za nic, póki go nie zatrudni na jak najbardziej korzystnych warunkach. Oczywiście korzystnych dla niej
-Jakieś minimum wyjaśnienia by się należało, owszem. A mnie należałby się obiad - stwierdziła spokojnie, dość pogodnie jak na osobę, która niedawno była poważnie ranna. Ale co poradzić, nie będzie gadać na głodniaka.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Celt on Sob Maj 23, 2015 4:10 pm

Co się tyczy wścibstwa, najemnicy też w jakimś stopniu tacy byli. Koniec końców musieli przecież czasem wydobyć jakieś informacje choćby o swoim zleceniu czy czymkolwiek, co tego dotyczyło, prawda? Tym bardziej jeśli nie chcieli wpakować się w jakieś gorsze kłopoty, jak choćby teraz. Co prawda Ranald wyszedł z tego cało, ale wyszło na to, że musiał się zastanowić czy zabieranie stamtąd tej kobiety wyjdzie mu bardziej na pożytek czy na straty. Ale to się chyba jeszcze dopiero okaże.
Jeszcze się przekona, to na pewno. Zapewne ktoś kogoś weźmie tu na przetrzymanie, ale kto i kogo to już nie do końca było takie jasne. Wynająć innego najemnika? Nie będzie to takie łatwe, a przynajmniej tak długo, jak Rinyalushin znajdowała się w tym konkretnym domu, którego właściciel uznał, że skoro trafiła mu się taka okazja, skorzysta tak bardzo jak to tylko było możliwe. No, chyba że zostanie mu to w jakiś sposób wyjątkowo skutecznie uniemożliwione…
Obelgi czy nie, zawsze lepiej chyba założyć ten gorszy scenariusz i rozczarować się pozytywnie, niż odwrotnie, prawda?
- Proponuję inny układ. Ty wyjaśnisz, ja zajmę się ewentualnym obiadem… – Choć i tak do robienia jej czegokolwiek zbyt chętny nie był. No bo i z jakiej racji? Wystarczająco i tak jej już pomógł, mogłaby choć to docenić. – Przy okazji będę miał okazję pomyśleć, ile za to od ciebie wziąć… – Bo po co owijać w bawełnę coś, o czym oboje doskonale wiedzieli?


Ostatnio zmieniony przez Celt dnia Sob Maj 30, 2015 2:52 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Picie w pojedynkę jest jak sranie w towarzystwie
[You must be registered and logged in to see this image.]
Ring-ding didle iidle i de-o
Ring dye didley i oh~
avatar
Celt

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 171

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Gość on Czw Maj 28, 2015 1:15 pm

Tak Ranaldzie, unikanie wpakowywania się w kłopoty świetnie Ci teraz wyszło. W sumie musiała przyznać, że to nie była jego wina i nie narzekała na to, że ją stamtąd zabrał. Ale jeśli zamierzał jej towarzyszyć, a wydawało jej się, że udało jej się go jakoś przekonać, to musiał się przygotować na wcale niełatwe zadanie. Nie, żeby jako najemnik nastawiał się na same łatwe zadania, ale na pewno na nie nie narzekał.
Póki co nie miała zamiaru się nigdzie ruszać. Po pierwsze, chociaż mogła się spokojnie teleportować, jej rany stanowiły nieco przeszkodę (i pewnie ewentualny trop dla wyczulonego węchu Ranalda). Po drugie, skoro miała go wynająć, to nie miała zamiaru wychodzić stąd. Machnęła lekko ręką, a ozdoby natychmiast zmieniły formę, stając się czymś w rodzaju płynnej mazi. Zaraz też maź skierowała się w kierunku Rin aby wspiąć się na jej nogę i w niezranionych miejscach ukształtować się w srebrną bransoletę. Przydawało się to bardzo, kiedy potrzebowała zebrać jakiś odcisk albo...wyprodukować sobie na poczekaniu klucz. I wolała zabrać swoje ozdoby, nim Ranaldowi przyjdzie coś głupiego do głowy.
-Swoją ofertę przedstawiłam już wcześniej co do zapłaty i to dość jasno. A nie lubię dyskutować o sprawach, leżąc na stole - nie, żeby kiedyś tak dyskutowała.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Celt on Sob Maj 30, 2015 2:51 pm

Był w jednym kawałku? Jeszcze. Nie ma więc podstaw, że pakowanie się w problemy mu nie wychodzi. Zresztą, miał nosa do takich spraw, całkiem dosłownie, co i niejednokrotnie uratowało mu skórę w ten czy inny sposób. No, ale faktycznie, na chwilę obecną nie uśmiechało mu się szukać jakiegoś innego zlecenia, póki jedno miał tuż pod ręką. A że nie zaczynał kilku na raz – a bo to wiadomo, czy przeżyje do następnego? – to można uznać, że i tak, i tak by nie szukał. Cóż, może tak znów otwarcie się nie przyznawał, albo po prostu chciał zobaczyć, ile dokładniej będzie mógł wynegocjować, ale miał zamiar podjąć się tego zadania. Mało o tym wiedział, ale liczył na to, że czegokolwiek się ostatecznie dowie.
…no i tyle z jakże ambitnych Ranaldowych planów spieniężenia ewentualnego dodatkowego łupu, a przynajmniej dopóki nie wymyśli na to jakiegoś skutecznego sposobu. Odpuszczając sobie komentarze i pytania – bo z taką magią to bywało różnie, lepiej w tym wypadku zbytnio nie wnikać – po chwili namysłu zdecydował się jednak na przygotowanie jakiegoś posiłku. Jak tak się dobrze zastanowić ostatnio jadł może wczoraj, to i jemu się przyda.
- Możesz z niego zejść, tylko uważaj, żeby ci się znowu rany nie pootwierały. – Tak, dobrze wiedział, że kazał jej tam zostać, ale widać Rin była na tyle uparta, że nie miała zamiaru słuchać, plus… Jeśli Ranald miał zamiar się czegoś dowiedzieć, musiał jej na to pozwolić. Ale jeśli coś sobie zrobi, jej wina.

_________________
Picie w pojedynkę jest jak sranie w towarzystwie
[You must be registered and logged in to see this image.]
Ring-ding didle iidle i de-o
Ring dye didley i oh~
avatar
Celt

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 171

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Gość on Nie Maj 31, 2015 9:41 pm

Nie ma to, jak mylenie perspektywiczne. Ona lubiła wybiegać nieco w przyszłość (nie w sensie magicznym, rzecz jasna). Co prawda zdarzało jej się od czasu do czasu myśleć, co zrobi z tym całym złotem kiedy jeśli je znajdzie, ale głównie zastanawiała się nad następnymi podróżami i gdzie powinna zrobić to, żeby wyszło tak a nie inaczej. Przykro to powiedzieć, ale poszukiwacz był zawodem dla ludzi inteligentnych. Taka dyskryminacja.
Ona tam się cieszyła, że Ranald nie spienięży jej dobytku. Nie, żeby mu jakoś wyjątkowo źle życzyła (w końcu jej pomógł, nie wnikajmy jakie miał pobudki...), ale była dość przywiązana do swojej własności. Zdumiewający był czasem fakt, jak bardzo różniło się jej życie od jej statusu majątkowego. Chociaż pozwalała sobie na dość kosztowne dodatki i ubrania dobrej jakości, podczas podróży ograniczała wydatki do minimum. Zresztą, czasem tak bardzo zajmowało ją przeszukiwanie ksiąg czy też wizyty w plenerze, że nie zwracała nawet uwagi na głód. Ale teraz zwróciła.
-Skoro tak mówisz - stwierdziła spokojnie i ostrożnie wstała, trzymając się stołu. Przy okazji rozejrzała się po pomieszczeniu.
-Gdzie dokładnie jesteśmy? - chodziło jej o część miasta.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Celt on Sro Cze 03, 2015 9:13 am

Wybieganie planami w przyszłość nie było złe, ba, bywało nawet całkiem przydatne, praktyczne i tak dalej, ale nie zawsze i nie wszystko dawało się, niestety, zaplanować. Czasem niektóre decyzje wymagały podjęcia ot tak, z chwili na chwilę i nic nie można było na to poradzić. No, chyba że chciało się pożegnać z życiem… wtedy można było namyślać się nad czymś do woli. To samo tyczyło się bycia najemnikiem. Niekiedy można było sobie powybredzać między zleceniami, a czasem trzeba było podjąć się praktycznie czegokolwiek w ułamku sekundy. Takie życie, co zrobić…
Cóż, sam zainteresowany musiałby przyznać, że na miejscu Rin też nie byłby zachwycony, gdyby mu ktoś, raz, że zabrał coś należącego do niego, to jeszcze poszedł i sprzedał jak swoje… Cudem by było, gdyby potem było co jeszcze zbierać z takiego delikwenta. A najgorzej jakby trafiło na gorszy humor i/lub okolice pełni. To już wtedy w ogóle by była masakra. No i cóż, z tym jedzeniem to nie była taka skomplikowana sprawa, "w pracy" najczęściej nawet nie miał kiedy zastanawiać się nad jedzeniem, ale za to nadrabiał przy okazji powrotu do domu, jak już doprowadził się do względnego porządku.
Gotowanie też nie szło mu tak źle. Jakiś czas później nad trzaskającym paleniskiem gotowało się coś, co przy szukaniu porównania najbardziej przypominałoby a la gulasz.
- Na obrzeżach miasta. Tak jest łatwiej i dla mnie, i dla tych, którzy nie muszą się zbyt wiele o mnie dowiadywać. – O nim, o jego "przypadłościach" i o jego pracy. Czasem utrzymanie wszystkiego w przynajmniej względnej tajemnicy nie było takie proste, ale kto ryzykował próby dowiadywania się, ten musiał się z owym ryzykiem liczyć…

_________________
Picie w pojedynkę jest jak sranie w towarzystwie
[You must be registered and logged in to see this image.]
Ring-ding didle iidle i de-o
Ring dye didley i oh~
avatar
Celt

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 171

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Gość on Czw Cze 11, 2015 4:09 pm

Oh, gdyby całe życie można było sobie zaplanować, świat byłby miejscem idealnym. Niestety, życie woli pokopać nas w siedzenie niż podsuwać nam rzeczy na tacy, dlatego nikt nie mógł być pewien choćby tego, że obudzi się następnego dnia. I to całkiem poważnie, bo dużo budynków swoim stanem wołało o pomstę do nieba. W tym przerażającą większość stanowiły budynki mieszkalne i karczmy. Niestety, czasem stodoła dwa metry dalej wydawała się solidniejsza niż niektóre speluny. A za noc w stodole nie trzeba płacić.
Różnica odnośnie sprzedaży cudzej własności była taka, że Rin sprzedawała głównie rzeczy, które nie należały już do nikogo. Owszem, może ten właściciel tego artefaktu MIAŁ jakiegoś potomka/pociotka/powujka/pokrewnego, ale skoro ten nie zadał sobie trudu (a przynajmniej ona nie zwracała na to uwagi) i nie zatroszczył się o to, coby rzeczoną rzecz zabrać, to uznawała to za dobro wspólne. A dobro wspólne, o którym niewielu wie, może się zaraz stać dobrem prywatnym. A przynajmniej ona nie narzekała. Gdyby jednak Ranald przywłaszczyłby sobie jej rzeczy, nie miałaby żadnych oporów przed wysadzeniem tego budynku (wraz z jego właścicielem) w powietrze. Co jej to jej.
-Czyli trudniej dla tych, którzy dowiadywać się muszą - stwierdziła spokojnie. Usiadła na krześle, prostując nieco nogi. Musiała jeszcze ogarnąć swoje rzeczy, które miała w pokoju w karczmie. Zerknęła przy okazji na ognisko.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Celt on Wto Cze 16, 2015 6:38 pm

A kto mówił o całym życiu? Wystarczyłby dzień, dwa, może tydzień czy miesiąc, ale planowanie na dłuższą metę było chyba niemożliwe. No, może było dla tych, co to parali się tym rodzajem magii (czy jak zwał, tak zwał) związanym z przepowiadaniem przyszłości i wizjami. Jakiej jakości były te przepowiednie, to już może lepiej się nie zagłębiać. Dość powiedzieć, że zawsze najlepiej i tak liczyć na siebie, to i się na tym sporo przyoszczędzi, skoro już o wydatkach mowa. Ale co fakt, to fakt, czasem już nawet lepiej było spać nawet pod gołym niebem niż gdziekolwiek indziej. Ale co poradzić, taki urok co niektórych budynków.
Ranald rzadko kiedy miał okazję w ogóle coś sprzedać, chyba że miał okazję coś zyskać przy okazji jakiegoś zlecenia. Główny problem polegał jednak na tym, że nawet jeśli miał okazję coś zabrać, skupiał się na tym, co mogło mu się przydać w praktycznym sensie, żeby sam nie musiał na coś wydawać zbyt dużo. Potem przychodziła kolej na pieniądze, a dopiero później na cokolwiek innego, co na pieniądze dawało się przerabiać, a że do trzeciego etapu często nie udawało mu się doczekać – z różnych powodów – to już wychodziło na to, że tylko na tym tracił. Niewiele, zresztą, bo potrafił sobie zrekompensować poprzednimi dwiema opcjami. Wybuchu nie przewidywał, ale skoro i tak zabrała swoje rzeczy, to może Ranald będzie wyjątkowo grzecznym kundlem i sobie odpuści dalsze próby.
- A ktoś w ogóle musi? – mruknął, wracając do przyszłego… obiadu? Kolacji? Ciężko określić. Tak czy inaczej zamieszał ten twór kilka razy i natknął się na spojrzenie Rin. – Pożar raczej nie grozi, a jeśli chodzi o jedzenie, to raczej cię nie będę truł, nie po to się męczyłem z ratowaniem. No i nadal musisz mi powiedzieć, jak masz zamiar zrekompensować mi moje poprzednie, nieudane, zlecenie.

_________________
Picie w pojedynkę jest jak sranie w towarzystwie
[You must be registered and logged in to see this image.]
Ring-ding didle iidle i de-o
Ring dye didley i oh~
avatar
Celt

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 171

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Gość on Pon Cze 22, 2015 11:54 pm

Nie lubiła przewidywać przeszłości - nie zawsze widziało się wyraźnie, kosztowało to nieco energii, przyszłość zawsze mogła się zmienić a ona dziwnym trafem jakoś zawsze po tym kichała. Zostawiała więc takie rzeczy mniej ambitnym jednostką, które głównie zarabiały tym na życie, często naciągając biednych ludzi. Znaczy, może nie takich biednych, bo jej za bardzo nie obchodził ich los, zwłaszcza w momencie, kiedy sami dawali się naciągać. Po prostu większość "wróżbitów" mówiła to, co człowiek chciał usłyszeć, no wiecie, brednie typu "spotkasz przystojnego rudzielca" i takie tam.
Rin nawet często zdarzało się coś sprzedawać. Pomijała momenty, kiedy znajdywała jakieś artefakty czy magiczne śmieci, na których jej nie zależało (na to byli stali kupcy, a w jej przeszłości bywało i tak, że sama czasem zatrudniała się dla kogoś, żeby coś odnaleźć. Nie uwierzycie, ile czasem płacą za jakieś magiczne bzdury). Wolała jednak żyć skromnie, a wszystko, co ją w jakiś sposób wyrażało, na pewno miało jakieś zastosowanie praktyczne. Znaczy, mogło sobie to ładnie wyglądać, nawet fajnie by było, ale na pewno da się to wykorzystać w jakiś sposób.
-Nie wiem, czy ktoś musi -przysiadła na jednym z krzeseł, zerkając na niego przy okazji i oceniając go w myślach.
-Słyszałeś o lochach Atacama? I daruj odpowiedź "może", konkretna odpowiedź albo nici z umowy - nie miała teraz ochoty na pyskówki najemnika.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Miasto

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach