Once upon a Blight (Barkspawn is coming) - Randomowy Dragon Age

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Once upon a Blight (Barkspawn is coming) - Randomowy Dragon Age

Pisanie by Dania on Sro Maj 06, 2015 8:31 pm

Postaci:

Imię: Thijs
Rasa: elf
Klasa: łotrzyk
Specjalizacja: skrytobójca
Krótki opis: Stargany blondas o niewinnym dziecięcym uśmiechu, szczenięcych ślepkach i dennym niewybrednym poczuciu humoru. Bezproblemowe stworzonko, będące źródłem mnóstwa problemów dla innych, nierzadko ostatnich w ich życiu.

Imię: Ynitsed
Rasa: Człowiek
Klasa: Wojownik
Specjalizacja: Łupieżca
Krótki opis: Uroczy aniołek (czarne loczki, blada cera, błękitne oczy) o humorze ostrym jak jej miecz. Znana byłaby jako najszybszy szermierz Fereldenu, gdyby nie to, że woli iść na piwo i ciastka serowe. Wychowana w chłodnych regionach ma wszystko gdzieś, chyba, że jej coś grozi. Wtedy zbiera swoje cztery litery, żeby mieć wszystko gdzieś w jakimś innym miejscu. No dobra, zdarza się jej walczyć. Że ma niby jakieś mroczne tajemnice? Wydaje się wam???

Imię: Ionhar
Rasa: człowiek
Klasa: mag
Specjalizacja: uzdrowiciel dusz
Krótki opis: Najlepszy dowód na to, że jednak kiedyś mieli rację i wiązali magię z rudymi włosami. Do kompletu zielone ślepia… Cóż, wisienką na tym torcie jest fakt, że wbrew zamierzeniom swoich kochanych rodziców nie poszedł w zdolności bojowe (tylko imię mu się zostało po tym fachu), ale magiczne, w związku z czym już od dość młodego wieku mieszka gdzieś na odludziu. Zajmuje się głównie zielarstwem i praktykami medycznymi, a że czasem musi wyjść do ludzi, to już przymus, bo, niestety, taki znowu samowystarczalny nie jest. A i na usługach medycznych też można sobie dorobić.
Nie ścigany przez templariuszy, bo czego Krąg nie widzi, tego im nie żal. Jeszcze.


*Wstęp w trakcie tworzenia*
EDIT: *Już nie*

Miśki możecie się dowolnie umieścić we wstępie, nie narzucam. Albo siedzieć już w karczmie, albo wejść, albo w ogóle już siedzieć razem przy stoliku. Jak sobie żywnie chcecie.
avatar
Dania

Rodzina : Skandynawowie
Liczba postów : 79
Skąd : Z północy

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Once upon a Blight (Barkspawn is coming) - Randomowy Dragon Age

Pisanie by Dania on Czw Maj 21, 2015 6:47 pm

Dawno, dawno temu… czyli konkretnie w roku bitwy pod Ostagarem, w jednej z położonych w teyrnirze Wysokoża wioseczek stała sobie karczma Pod Budą. A jak to z karczmami we wszystkich miastach na wybrzeżu bywa, zbierania różnych dziwnych typków chlała od rana do wyniesienia przez kumpli. Władza przychodziła, przechodziła i była mordowana przez inną władzę - dla maluczkich tego świata nie miało to wielkiego znaczenia, póki żołądek był pełen. Wioseczka z resztą była położona dość daleko, by większość wieści docierała tam z opóźnieniem, mimo mnóstwa przybywających i wybywających. Opóźnienie, to znaczy czas nie wystarczający na ograbienie ciał i skarbców po próbie eliminacji rodu Couslandów, władających tym skrawkiem terenu, bo zanim wieść dotarła do plebsu, ognie zdążyły przygasnąć, dzikie psy zeżreć ciała, a skarbce jakoś same opustoszały.
Vultar, bo tak zwała się owa wioseczka, mogła właściwie uchodzić za mniejsze i biedniejsze miasto. W końcu miała swój własny cuchnący port i całe trze brukowane ulice zaczynające się na (również wybrukowanym!) targu. Jedną prowadzącą do doków, drugą do Wysokoża, a trzecią do traktu Imperialnego. Oczywiście w połowie tej ostatniej budowniczowie uznali, że nie są dość opłacani, a surowiec zaczął namiętnie ginąć w rytm rozbudowujących się domów w slumsach, więc zabrali manatki i jedynie trochę ubili piach, żeby nie było.
Tu właśnie, nieopodal cuchnącego starymi rybami targu, stała trochę mniej cuchnąca speluna Pod Budą, w której zaczyna się dość nietypowa historia...
Grupa krasnoludów rechotała z czegoś przy stole, jeden wydzierał się na karczmarza, że czyjś mabari obszczał mu kufel, albo to tylko piwo takie cienkie; kilku górników różnych ras zawodziło pijacką piosenkę, przy czym każdy w swoim ojczystym języku; kilka elfich kelnerek umykało nieśmiało przed łapskami klientów próbując jednocześnie roznosić kufle, a wszystko to pieczętował stający pod słupem, jeden skwaszony templariusz, zmuszony do pilnowania jakiegoś młodego i zapewne skorego do głupot maga, obecnie też dość mocno podpitego.

Thijs rozglądał się ciekawsko po otaczającym go karczemnym chaosie. Nie był mu w żaden sposób obcy, nie zaskakiwał ani trochę - tradycyjnie wręcz wszędzie działo się praktycznie wszystko. No prawie wszystko, bo jeszcze gawiedź nie zaczęła okładać się wzajem po twarzyczkach.
- Więc mówisz, że to u was normalne? - zagadnął siedzącą obok ludzką dziewczynę. Cudzy mabari przypałętał się i zaczął go lizać po ręce. Chłopak z roztargnieniem zaczął go głaskać i tarmosić za uszy. Musiał sprawiać wrażenie nieobeznanego ze światem. W końcu czekał tu na kogoś, kto nie powinien się go spodziewać...
Zanim zarumienione dziewczę zdążyło odpowiedzieć przez drzwi wpadł jakiś dziad w podartych szmatach krzycząc:
- Plaagaa! Plaaaagaa nadchodzii!
- Ta, słyszeliśmy dziadku! - odezwało się parę głosów, budząc ogólną wesołość. Starzec został zagarnięty przez kogoś do stolika i karczma momentalnie go wchłonęła, oddając Plagę w zapomnienie. Ktoś rzucił głośno, że pomioty są traktowane niehumanitarnie i powinno powstać Towarzystwo Obrony Mrocznych Pomiotów, co wywołało jeszcze większą salwę śmiechu. Błogosławieni przez Andrastę ci, którzy nie słyszeli o kaście ekstremistycznych ekologów.
- To też u was normalne? - tym razem spytał też pozostałych okupujących ten jeden z w miarę trzeźwych stolików.
avatar
Dania

Rodzina : Skandynawowie
Liczba postów : 79
Skąd : Z północy

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Once upon a Blight (Barkspawn is coming) - Randomowy Dragon Age

Pisanie by Gość on Sob Maj 23, 2015 11:47 am

W sumie, gdyby ją zapytał ktoś, co robi w zapadłej dziurze takiej jak ta, odpowiedziałaby, że nic i byłoby to całkowitą prawdą. Za ostatnie zlecenie zgarnęła trochę kasy, wyniosła się więc do jakiegoś niezbyt ciekawego miasta, w którym niewiele się działo. Spędzała swój czas na trenowaniu (no dobra, od czasu do czasu jej się chciało, przyznaje się), częściej jednak włóczyła się po mieście, gapiła się na cuchnącą wodę w porcie czy też spędzała czas w karczmie. Tak jak teraz.
Stolik, który wybrała, odznaczał się towarzystwem w miarę trzeźwym. Sama zamówiła piwo, ale nie miała jakoś zamiaru pić na umór - w razie bójki, do której mogło dość całkiem łatwo, zerkając na różnorodność podpitego towarzystwa, wolała mieć całkiem dobrą widoczność i umiejętność trzymania miecza prosto. Brak dużej ilości złocistego (w niektórych przypadkach) trunku wynagrodziła sobie talerzem ciastek serowym. W momencie, kiedy elf zadał pytanie, ona akurat przykładała ciastka do oczu, wyglądając przez dziurki.
-Ja tam nie wiem, jestem przejściem - stwierdziła. Trudno jej było powiedzieć, że była przejazdem, skoro nie miała własnego środka transportu. Zaczęła robić głupie miny do templariusza, kiedy ten akurat nie patrzył się w jej stronę. Miecz miała przykryty płaszczem, coby nie chwalić się nim tak od razu.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Once upon a Blight (Barkspawn is coming) - Randomowy Dragon Age

Pisanie by Irlandia on Wto Maj 26, 2015 5:42 pm

Naprawdę rzadko zapuszczał się w tak zatłoczone miejsca. Najczęściej siedział w swojej samotni, od czasu do czasu wychodząc na krótkie spacery czy na zbieranie jakiegoś – według niego wyjątkowo potrzebnego i pomocnego – zielska, z którego potem robił różne specyfiki. Lecznicze, roboty truciem ludzi sobie nie narabiał, bo wtedy musiałby urabiać się po łokcie, a cenił sobie chwilę spokoju, którą mógł spożytkować na zwyczajny odpoczynek czy też poszerzanie swojej wiedzy i ćwiczenia… pozwalające utrzymać jego magię w jako-takich ryzach. Nie narzekał na brak kontroli, ale wolał nie ryzykować.
No, ale wracając do tematu wypadu Ionhara do miasta jako takiego. Po pierwsze, musiał uzupełnić niektóre ze swoich zasobów, które mógł zdobyć tylko tutaj… A że przy okazji nieco zgłodniał, postanowił skorzystać z rad co poniektórych i jednak zajrzeć do karczmy, bo mimo szczątkowego kontaktu z ludźmi niektórzy twierdzili, że zaczynał już powoli odzwyczajać się od kontaktów międzyludzkich… Więc chcąc czy nie, jednak wybrał się do większego towarzystwa. Żeby nie było, że zdziczał już kompletnie.
I już na samym progu miał ochotę czym prędzej się wycofać. Niestety, jak to często z jego szczęściem bywało, został praktycznie wepchnięty do środka bez większej możliwości wyjścia. Westchnąwszy cicho, postanowił poszukać miejsca, w którym nie będzie się aż tak rzucał w oczy – stąd zapewne kaptur na rudej czuprynie – i nawet mu się to względnie udało, bo niedługo później przysiadł wśród w miarę trzeźwego towarzystwa.
- …szczerze powiem, że do tej pory nic o tym nie słyszałem. Poza tym, owszem, zetknąłem się z kilkoma osobami, które miały nieco nie po kolei w głowach… - Po jakiejś chwili przysłuchiwania się pobliskiej dyskusji, sam odważył się do niej wtrącić. Miał tylko nadzieję, że tego nie pożałuje.

_________________
I jeszcze coś wysłanego od braciszka
avatar
Irlandia

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 164
Skąd : Z NIEZALEŻNEJ Republiki Irlandii

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Once upon a Blight (Barkspawn is coming) - Randomowy Dragon Age

Pisanie by Dania on Pon Cze 01, 2015 3:47 pm

- Tak, takich to tu na pęczki! - zaśmiał się Thijs. - Dziwny ten Ferelden, prawda? - zagadnął znowu dziewczynę. - Po co tu przyjechałaś?
- To twój pies? - zwrócił się tym razem bezpośrednio do rudego człowieka w kapturze. Widać od razu uznał Ionhara za tutejszego. - Obaj wyglądacie jakbyście bardzo nie chcieli tu być, ale liczyli na trochę jedzenia! - zaśmiał się głośno, oddając psu kawałek szynki ze swojej miski. - Możesz zdjąć kaptur, tu nie pada!
Dzieciak zachowywał się wyjątkowo swobodnie jak na elfa wśród ludzi. Ani nie jak zahukany żebrak, ani nie jak zbuntowany biedak, ani w ogóle nie jak elf z obcowiska. Ale też brak u niego pogardy dla shemlenów charakterystycznej dla Dalijczyków z ich lasów.


Templariusz jednak przyuważył jej miny. Najpierw posłał dziewczynie groźne spojrzenie. Po dłuższej chwili nie wytrzymał i podszedł. Przechylił się i oparł ciężko o stół naprzeciw niej. Stalowe rękawice nieprzyjemnie huknęły w zderzeniu z blatem.
- Masz mi coś do powiedzenia, dziewko? Bo jak nie to radzę stąd zmiatać. Nie mam nastroju na twe durne zaczepki, a nikt nie będzie płakał po jakieś apostacie z nikąd.
Ionhar, jako że u niego lepiej z subtelnością, bo w końcu lata praktyki z ludźmi cierpiącymi zarówno uodparniają na różne widoki jak i wyczulają na różne drobiazgi, mógł zauważyć, że templariusz poza oczywistym zirytowaniem ma też podkrążone oczy. Zluzowanie raczej by mu zaszkodziło, ale co człowieka winić, jak mu zlecają pilnować jakiegoś moczymordy.
Żeby dopełnić jego męki, ów moczymorda w długiej zakonnej szacie, wstał od swojego towarzystwa i zataczając się podszedł i uwiesił się na templariuszu.
-Daaaj im ssspokój, Tevaldzie. - czknął - To tylko jahaaś ciezziarnia siem bawi. Młosi muszo się wyssszaleź... - beknął donośnie.
Tevald, zdecydowanie nie wyglądał na zadowolonego.
avatar
Dania

Rodzina : Skandynawowie
Liczba postów : 79
Skąd : Z północy

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Once upon a Blight (Barkspawn is coming) - Randomowy Dragon Age

Pisanie by Gość on Wto Cze 02, 2015 2:24 pm

-Szlajam się nieco za robotą - odpowiedziała zgodnie z prawdą. Zazwyczaj w różnych miejscach potrzebowali jakiegoś najemnika bo (tutaj wstaw dobry powód). Ludziom na prawdę czasem nie chciało się bardziej, niż nie chciało się jej, ale do póki płacili za zleceniu, o tyle nie narzekała. Przecież z czegoś musiała żyć. Co prawda czasem zdarzało jej się obracać w środowiskach nie do końca...legalnych, ale nigdy nie podskakiwała na tyle wysoko, coby zadrzeć z władzą. Ot, tylko pokręciła się tu i ówdzie.
Zaraz też podszedł templariusz. Cóż, trzeba będzie poćwiczyć swój refleks, niestety. W innych wypadkach nie bywał aż tak zawodny. Na czas jego przemowy z wielce nieinteligentną miną wpakowała sobie do ust obydwa ciastka, a wyglądanie na przygłupa wychodziło jej, według Ynitowego mniemania, całkiem całkiem.
-Aphosasę? - zdziwiła się nieco, wskazując na siebie. Fakt wypchania ust serowymi ciastkami mógł nie pomagać, ale jakoś jeszcze nikt nie oskarżył jej o bycie apostatą. To zabolało jej łupieżcze serduszko, ale co poradzić. Na razie musiała zgrywać damę w opresji. Dlatego gdy tylko pojawił się "znajomy" Tevalda, Ynitsed potrzebowała tylko kilku sekund, by znaleźć się za moczymordą. Jeżeli templariusz będzie chciał ją złapać, najpierw będzie musiał pomęczyć się z pijanym kolegą. Dalej miała mało inteligentną minę.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Once upon a Blight (Barkspawn is coming) - Randomowy Dragon Age

Pisanie by Irlandia on Nie Cze 07, 2015 12:38 pm

- Pies? – Ionhar spojrzał na zwierzaka i pokręcił głową. – Pierwszy raz go widzę – mruknął, zastanawiając się jednocześnie, jakim cudem ktoś jeszcze kundla nie rozdeptał nawet przypadkiem. Może miał więcej szczęścia niż rozumu… I faktycznie, Thijs miał rację w sprawie tej niechęci, tak właśnie było, co poradzić. Tyle że rudy niespecjalnie kwapił się do zamawiania czegokolwiek. A już tym bardziej do ściągnięcia kaptura. – Wiesz, wolałbym zostawić to tak jak jest… - Pojęcia nie miał, czy ktoś mógłby go poznać, bo to mogło być wcale nie takie nieprawdopodobne, różni pacjenci mu się trafiali, wolał nie ryzykować za bardzo, póki to nie było absolutnie konieczne.
Elfów Ionhar w życiu widział mało, ba, prawie wcale, dlatego aż tak nie zwracał uwagi na, być może, odmienne zachowanie tegoż. Może w innych okolicznościach nawet by się nieco kulturą czy czym tam jeszcze zainteresował, ale tak…  no nie ma jak, musisz uważać na wszystko i wszystkich, o kim się nasłuchasz przez ten czas, kiedy akurat pozwolisz komuś gadać nad uchem o różnych sprawach.
No pięknie, jeszcze problemów mi dzisiaj brakowało… Cóż, zadzieranie z kimkolwiek było nawet nie ostatnią rzeczą, a czymś kompletnie spoza listy do zrobienia na dzisiaj przez młodego maga, dlatego też Ionhar ani się nie odzywał, ani nie komentował stanu templariusza. Niemniej jednak co zauważył, to jego. Po wyciągnięciu kilku ważniejszych wniosków, plan był prosty – nie rzucać się w oczy, nie podpaść, a najlepiej zwiać z miejsca zdarzeń, póki było się w jednym kawałku i póki była do tego niemal idealna okazja, stworzona przez najwyraźniej słabo ogarniającego Tevaldowego kolegę. I, jak widać, nie tylko rudy miał taki pomysł, bo i Ynitsed najwyraźniej myślała tym samym torem. Niewiele myśląc, Ionhar poszedł w jej ślady.

_________________
I jeszcze coś wysłanego od braciszka
avatar
Irlandia

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 164
Skąd : Z NIEZALEŻNEJ Republiki Irlandii

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Once upon a Blight (Barkspawn is coming) - Randomowy Dragon Age

Pisanie by Dania on Pią Cze 12, 2015 1:22 pm

Thijs nie zdążył odpowiedzieć, gdy podszedł templariusz. Zamilkł tylko i patrzył jak świeżo poznani ludzie nagle przemieszczają się na stronę zalanego maga. Ten z kolei nie dał Tevaldowi nawet odpowiedzieć.
- Dzińdybryy! - mężczyzna musiał przytrzymać się swojego "opiekuna", żeby się nie przewrócić, gdy się do nich odwracał. Do odnotowania: długie, plączące się w okół nóg szaty nie sprzyjają pijaństwu. - Pszepraaszam za kolegę, on taki trochę sztyyyy-yywny, ale one to tak zawwsz. Jestę... - przerwał na chwilę jakby musiał sobie przypomnieć jak się nazywa - Maurince, tak. Ale pszyjaziele mówią mi Rince!*
Templariusz miał minę, jakby właśnie się poddał, miał ochotę zostawić maga przy tym stoliku i po prostu sobie stąd pójść. Jeszcze niczym wisienka na szczycie jego porażki znalazł się mabari, który właśnie zaczął obwąchiwać nogi mężczyzny i trącać go nosem. Akurat to była sprawka elfa - podrzucił kawałek szynki na okuty but templariusza i teraz psinka chciała więcej, ale wszyscy byli zbyt zaaferowani czym innym, by go na tym drobnym podstępie przyłapać.
- Chyba cię polubił - rzucił do Tevalda z niewinnym uśmiechem, wskazując psa.
Templariusz posłał mu tylko zmęczone spojrzenie i w końcu odpowiedział dalej robiącej głupie miny dziewczynie.
- Żaden problem zrobić z kogoś apostatę, gdy już jest martwy. Rozumiesz? - ale chyba był zbyt przybity otoczeniem, żeby rzeczywiście wprowadzić groźby w życie. - Poniańczcie go, póki nie wrócę. - dodał, chwytając Rince'a za ramiona i sadzając go na ławie, po czym po prostu wyszedł z przybytku, przepychając się przez rozwrzeszczaną ciżbę.
- No! To możemy wrócić do waszniejszych sspraf! - ucieszył się mag, gestem zapraszając ich znowu do stołu.**


* - ku chwale Rincewinda i mojej nieumiejętności wymyślania imion i nazw! \o/ [przyp. MG]
** - MG przeprasza za zmiksowanie posta z akcją Thijsa, ale mózg odmówił mu dzisiaj posłuszeństwa. A tamto miejsce możecie sobie dostawić tradycyjne, stare dobre "Co robicie?"
avatar
Dania

Rodzina : Skandynawowie
Liczba postów : 79
Skąd : Z północy

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Once upon a Blight (Barkspawn is coming) - Randomowy Dragon Age

Pisanie by Gość on Sob Cze 13, 2015 8:49 pm

Brew jej nieco drgnęła, kiedy mężczyzna wygłaszał coś, co może byłoby w ustach innych monologiem, a w ustach mężczyzny było słowami, które rozpaczliwie poszukiwały drogi do wolności. I szczątkowych objawów inteligencji. Uśmiech nie pojawił się na jej twarzy ze względu na obecność templariusza, ale nad uśmiechem umiała doskonale panować, więc dalej utrzymywała mimikę mniej ogarniającego wieśniaka. Może zamiast szermierki powinna uczyć się aktorstwa?
Zerknęła na Tevalda, a raczej za Tevaldem, skoro ten wyszedł z gospody. Pokazała język biednym drzwiom, które w zasadzie jej nic nie zrobiły (a przynajmniej na razie) i odwróciła się do nich. Usiadła na swoim miejscu, zerkając jeszcze na Ionhara. Tępy wyraz twarzy czy głupie miny zostały zastąpione przez całkiem poważną mimikę. I tylko po oczach można było się domyślać prawdziwych zamiarów. Ynitsed podsunęła talerz z ciastkami w stronę Rince'a, samej upijając łyk piwa z kufla. Kolejne uniesienie brwi było komentarzem do jakości trunku. Jak się nie ma, co się lubi...
-Ja jestem Ynitsed - przedstawiła się normalnym tonem, po czym zerknęła na mężczyznę w kapturze i elfa.
-A wy? - wybiórczo potraktowała resztę stolika, która nie chciała się włączyć w zamieszanie, nie zasługiwała więc na poznanie imion.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Once upon a Blight (Barkspawn is coming) - Randomowy Dragon Age

Pisanie by Irlandia on Wto Cze 16, 2015 11:57 am

Normalnie uznałby podopiecznego Tevalda za człowieka, który nie zasługuje na nawet odrobinę uwagi, a przynajmniej póki był w takim stanie, ale teraz nawet trzeba było przyznać, że facet odwalił kawał dobrej roboty. Templariusz sobie poszedł, więc na razie nie było co się zamartwiać, a przynajmniej póki w gospodzie było w miarę spokojnie. To znaczy, spokojnie jak na panujące tam dotąd warunki.
Na spojrzenie dziewczyny nie zareagował, udając że nawet tego nie zauważył. Po chwili namysłu Ionhar wrócił na swoje poprzednie miejsce, zastanawiając się nawet nad poproszeniem o kufel piwa, ale… cóż, mimika Ynitsed skutecznie go od tego pomysłu odwiodła. No, wygląda na to że póki co posiedzi sobie o suchym pysku. Bywa i tak, trzeba się z tym pogodzić.
- Ionhar – odpowiedział takim tonem, jakby czuł się pokrzywdzony przez los, czy w tym wypadku przez rodziców, że go tak ktoś w ogóle nazwał. Sam spojrzał jeszcze po najbliższym otoczeniu, jakby sprawdzając reakcję na to co powiedział. Naprawdę liczył na to, że nikt poza tym stolikiem tego nie słyszał. Nie był do końca pewien czy ktoś go przypadkiem nie pozna. W końcu różne rzeczy się mogły zdarzyć, prawda? I więcej na razie nie ma co się po nim spodziewać w kwestii rozmowy. Życie w samotności swoje robi, zresztą zawsze był lepszym słuchaczem niż mówcą.

_________________
I jeszcze coś wysłanego od braciszka
avatar
Irlandia

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 164
Skąd : Z NIEZALEŻNEJ Republiki Irlandii

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Once upon a Blight (Barkspawn is coming) - Randomowy Dragon Age

Pisanie by Dania on Sro Lip 08, 2015 11:24 pm

- Thijs - przedstawił się elf, znowu tarmosząc mabari za uszy. Patrzył na każdego po kolei z radosnym zainteresowaniem w oczach, jak dziecko ciekawe świata, co pierwszy raz wylazło poza rodzinny dom. - Miło was poznać!

Rince nie zwrócił uwagi na ciastka ani inne przekąski, a sikacz najwyraźniej mu nie przeszkadzał. Pewnie był za mocno podchmielony na takie detale. Za to wyglądał na przeszczęśliwego, że ma do kogo gębę otworzyć.
- Zacne imiejona! - usmiechnął się szeroko. - Ffff... Fogle, co was tu ssprowasa do tej sapadłej ziury? Bo chyba nie plotki o plase, bo to bzsdura kompletna! Jeedyna plaha s jakom musimy siem fszyzcy ciongle prać, to si zasrani apostaci! Mófię wam! Nic tylko by siem, cholery, plugawili! Safsze cfaniaki wiejo z Sakonu i siem z demonami układać próbują... A potem nic tylko sromota i sniszczenie! Tfu, plugawce! - splunął soczyście na podłogę.
- Sakon też sra wyżej iż by mógł, mówię fam! Fszysgich przed demonami nie ochornio, to pefne - ale szeby tylu poswalać ot tak sobie sz-żyć gdzieś tam! - tu machnął ręką w bliżej nieokreślonym kierunku. - Toć oni bes nauszycieli to tylgo łakomy konsek dla takiego demona! A komu przysnają sztywnych kołków do pilnofania? Mnie!
Rince tak się zapędził we własnej tyradzie, że poczerwieniał na twarzy. Ale zaraz zerknął na swoich słuchaczy i buchnął donośnym śmiechem.
- No! Mosze ciut pszesadziłem... Mosze nie tak śle, co? Jes na świedzie tak śle? - zaśmiał się i poklepał Ynitsed po plecach. - A kolega taag siem kwasi..! - wskazał, ukrywającego się pod kapturem Ionhara.
avatar
Dania

Rodzina : Skandynawowie
Liczba postów : 79
Skąd : Z północy

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Once upon a Blight (Barkspawn is coming) - Randomowy Dragon Age

Pisanie by Irlandia on Nie Paź 04, 2015 1:04 pm

- Wzajemnie – mruknął pod adresem elfa i nawet się nieco uśmiechnął, chociaż pewnie nie było to aż tak widoczne z racji kaptura. Ale przynajmniej chęci miał chłopak dobre.
Tak, Rince był zadowolony, otoczenie niekoniecznie. Sam Ionhar odsunął się od niego na tyle, żeby do możliwego minimum zredukować kontakt z tym człowiekiem. Fakt, wszystko w tym miejscu zlewało się w jedną wielką masę różnego rodzaju bodźców, ale co za dużo, to niezdrowo.
Najpierw słuchał tejże tyrady tak spokojnie jak tylko się dało. Im dalej to szło, tym bardziej czuł się… cóż, zwyczajnie niekomfortowo, a i to mało powiedziane. Toż Rince gadał, daleko nie szukając, o takich jak sam Ionhar, to jak tu się nie czuć źle? Oczywiście, że próbował wyglądać, jakby w ogóle nawet nie wiedział, o czym mowa. Ale coś niezbyt pewnie wyszło, nigdy nie był dobry w okrywanie swoich emocji. Pewno dlatego, ze nie musiał, żył na odludziu i generalnie mógł robić co chciał. Prawie.
- Siem kwasi… – Nie mógł się powstrzymać przed udaniem wypowiedzi Rince’a. – Bo najwidoczniej ma do tego powody. A wracając do tego, jak to jest na świecie… To zależy od ludzi. Tu źle, tam dobrze, ale tylko dlatego, że ludzie podejmują takie a nie inne decyzje.

_________________
I jeszcze coś wysłanego od braciszka
avatar
Irlandia

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 164
Skąd : Z NIEZALEŻNEJ Republiki Irlandii

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Once upon a Blight (Barkspawn is coming) - Randomowy Dragon Age

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach