"Zostaw pistolet, weź cannoli." - Włochy Południowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

"Zostaw pistolet, weź cannoli." - Włochy Południowe

Pisanie by Włochy Południowe on Pią Maj 22, 2015 9:53 pm

Dzień i miesiąc urodzenia (wydarzenie wyjaśniające)
17.03.1861 (Zjednoczenie Włoch)*humpfff*
- Nie mogę Was puścić dopóki nie złożycie* zeznań w sprawie śmierci tego strażnika, Vargas. - umundurowany mężczyzna usiadł z powrotem na przeciwko Romano i spojrzał mu prosto w oczy składając dłonie na arkuszu papieru. Natychmiast jednak pożałował kontaktu wzrokowego z brunetem. W spojrzeniu Romano było coś niepokojącego. Zielone oczy zdradzały wiele, ale nic związanego ze sprawą zabójstwa dokonanego przez Luciano Leggio**.
- Nie mam nic do powiedzenia w tej sprawie - Włochy Południowe skrzyżował ręce na piersi i oparł się na krześle.
Funkcjonariusz odwrócił wzrok po czym utkwił go w papierze leżącym na biurku.
- Brązowe włosy średniej długości, garnitur, prawdopodobnie od Ermengildo Zegna***. Wzrost około 170, może trochę wyższy, ale niewiele. Szczupła sylwetka i w końcu charakterystyczny odstający loczek. Vargas - uniósł wzrok znad kartki by spotkać się z ciężkim spojrzeniem Romano - kogo chcecie oszukać? Widziano Was na miejscu zbrodni.
Romano poprawił się na krześle i podwinął mankiet białej koszuli wystającej lekko spod ciemnej marynarki.
- Wielu Włochów tak wygląda - skwitował z lekko złośliwym uśmiechem. - Po co mnie w to mieszacie? Może przechodziłem akurat obok, może nie. Proszę przedstawić więcej dowodów na to, że mnie tam widziano.
Zdenerwowany strażnik służb porządkowych zaczynał powoli tracić cierpliwość. Przekartkował dokumenty leżące na stole i spróbował jeszcze raz.
- Świadek zeznał, że widział Was w okolicy miejsca zbrodni.
Romano tylko prychnął.
-Dalibyście spokój - dodał po chwili - szukacie zabójcy tego strażnika już jakiś czas i powiem Wam tak, mamy wojnę a Was on obchodzi? - parsknął. - zajęlibyście się prawdziwymi "bandytami". Do tego podejrzewacie o zabójstwo mnie. Może i tamtędy przechodziłem, ale nawet nie miałem ze sobą pistoletu. Nie żebym jakikolwiek posiadał.
- Powiedziano nam, że widziano w pobliżu miejsca zbrodni Was wraz z Luciano Leggio. - Strażnik nie ustępował.
- Nas? Skąd wiecie, że Nas? - Romano w końcu stracił cierpliwość. Jego zielone oczy zdradzały teraz zdenerwowanie. Drobne usta wykrzywił grymas. - proszę o przytoczenie zeznania świadka, które wskazywałoby na moją obecność na miejscu przestępstwa.
Funkcjonariusz ponownie przekartkował stertę papieru, znalazł odpowiedni fragment na arkuszu i zaczął czytać:
- Mężczyzna średniej budowy, nie był ani przesadnie drobny, ani zbyt muskularny, stosunkowo niski stał trochę na uboczu. Chyba obserwował, nie jestem w stanie powiedzieć, co tam robił, ale wzbudził moje podejrzenie. Potem miałem wrażenie, że mnie zobaczył. Te oczy... Ten wzrok - nigdy go nie zapomnę. Było w nim coś charyzmatycznego i jednocześnie chłodnego, ale także smutnego. Aż przeszły mnie ciarki...
-Basta! - Romano uderzył w stół pięścią wyprowadzając tym z równowagi czytającego głośno mężczyznę. Włochy oparł szpiczasty podbródek na dłoniach i wbił wzrok w arkusz. - To ciągle o niczym nie świadczy - dodał.
- Świadek wskazał Was, po nazwisku, jako podejrzanego. Wydaje się, że ktoś powiedział mu jak macie na imię.
-Nie interesuje mnie to. Chcę konkretów. - brunet zaczynał się niecierpliwić.
-Świadek opisał, że mężczyzna, którego widział miał świeżą bliznę**** na szyi w okolicach ucha oraz charakterystyczny odstający kosmyk włosów. Dodajmy do tego drogi garnitur, na którego nie stać byle kogo, na głowie starannie ufryzowany "artystyczny nieład" zwieńczony kapeluszem. Wzrost się zgadza, postura także. Oliwkowa cera... - spojrzał na Romano, żeby za chwilę kontynuować - dosyć delikatne, ale zadziorne rysy twarzy. Około 20 lat. Mniej-więcej.
Romano nerwowo zabębnił swoimi długimi palcami o blat stołu.
- E che? Se ora a te dico che sono stato li, lasciatemi andare?*****
Cisza.
- To może jeśli powiem, że odmawiam złożenia zeznań, przemówi to do Was?
Funcjonariusz wstał od stołu i podszedł do Romano.
- Idźcie, Romano. Proszę o przyjście na kolejne przesłuchanie w tej sprawie wkrótce. Oczekujcie mojego telefonu.
Romano szybko wstał ze swojego miejsca.
-Chiaro! - prychnął raczej niechętnie i powoli ruszył za funkcjonariuszem w kierunku drzwi.
Ciężko zamknąć kwintesencje południowowłoskiego temperamentu w kilku słowach. Zacząć można od tego, że Romano jest cholerykiem, łatwo wyprowadzić go z równowagi. Nie jest jednak osobą niezrównoważoną o czym trzeba zwyczajnie pamiętać. Zdenerwowany może zachować się w dwojaki sposób: może zacząć mówić podniesionym głosem i krzyczeć lub okazać swoją mniej przyjemną stronę - założyć na twarz maskę obojętnego wyrachowania i odpłacić pięknym za nadobne. Wbrew pozorom jest bardzo otwarty (podobnie jak jego brat. Można nawet powiedzieć, że bardziej). Jeśli zawrze się z nim przyjaźń można być pewnym, że będzie lojalny do samego końca - jeśli tylko druga strona zachowa się wobec niego w ten sam sposób. Zapytany o najważniejsze w swoim życiu wartości z pewnością odpowie "la famiglia, l'amore e la felicita. Nie ukrywa, że rodzina jest dla niego najważniejsza. Może nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale Romano nie byłby w stanie funkcjonować dobrze bez swojego rodzeństwa. Oczywiście, uważa za przesadę to jak sztuczne bywają relacje między nimi, ale mimo wszystko kocha ich i to bardzo. Za każde z osobna skoczyłby w ogień, gdyby była taka konieczność. A jeśli o relacjach międzyludzkich mowa... Włochy Południowe nie umie żyć w samotności. Może i bywa cyniczny, niemiły, ale robi to tylko dlatego, że w przeciwieństwie do Północy nie jest tak ufny i naiwny. Mafia nauczyła go, że każdy może posiadać więcej niż jedną twarz. Romano jest więc bardzo ostrożny i zanim oswoi się z kimkolwiek pozostaje od niego na dystans chyba, że ta osoba jest piękną kobietą. Jest kobieciarzem i uwielbie flirtować. Można powiedzieć, że miłość i gotowanie ma we krwi. A skoro jesteśmy przy jedzeniu należy powiedzieć, że jest wybornym kucharzem. W kręceniu pizzy jest nawet lepszy od Feliciano - w końcu to w Neapolu powstała ta potrawa. Potrafi malować i rzeźbić. Nie jest jednak tak doceniany... Może i robi to lepiej niż przeciętny człowiek, ale nie ulega wątpliwości, że jego młodszy brat bierze nad nim górę jeśli chodzi o sztukę - posiada większy kunszt - może to przez lenistwo Południa. Wiadomo, praca jest w pewien sposób ważna i jeśli Romano do czegokolwiek się zobowiąże, zrobi to - szybciej niż zrobiłby to Feliciano. Jednak jeśli chodzi o przestrzeganie godzin sjesty, nie jest w tym mistrzem. Często kiedy zaśnie nie słyszy budzika. Zdarza mu się spóźniać (bardzo często), ale jeśli chodzi o sprawy rodziny, w domu zawsze będzie na czas. Potrafi dotrzymywać obietnic, a jeśli są one trudne do wypełnienia zrobi ile w jego mocy, żeby udało mu się ich dochować.
Mówią, że nadużywa przekleństw. Może i tak jest, ale tylko w towarzystwie mężczyzn - nie chciałby urazić jakiejś kobiety używając wulgaryzmów. Na co dzień jednak jego język jest bogaty i naprawdę przyzwoity.
Uwielbia piłkę nożną, piękne samochody i spacery.
Włochy Północne - brat. W dodatku młodszy. Kocha go, ale Feliciano bywa czasem irytujący. Oczywiście skoczyłby za niego w ogień co prawda w przeszłości zdarzały im się bójki i do tej pory się zdarzają, ale są sobie bliscy. Do tej pory wspólnie się wyzywają, ale jeśli jeden jest w tarapatach, drugi postara się pomóc. Można jeszcze dodać, że Feliciano od pewnego czasu zarabia więcej niż Romano, co nieraz go irytuje. W dodatku jest ciągle oceniany przez pryzmat Północy. Cieszy się, że bratu się powodzi, ale czasem denerwuje go, że w tym wszystkim o nim zapomina. Faktem jest, że prawo ignoruje się równo w całych Włoszech, ale dlaczego wszyscy przymykają oko na działania Feliciano, podczas, gdy Romano robi dokładnie to samo co on? Przecież przestrzega najważniejszego prawa znanego we Włoszech - nie pije cappuccino po 10.

San Marino - Młodsza siostra. Da sobie za nią ściąć głowę. Ktokolwiek ją tknie może spodziewać się, że obudzi się z głową swojego ulubionego konia w łóżku, opcjonalnie skończy zawinięty w dywan na dnie rzeki.

Starożytny Rzym - Dziadek - zawsze wolał Feliciano, a przynajmniej Romano odnosił takie wrażenie. Z drugiej strony dobrze wiedział, że jako ten starszy brat był traktowany przez Starożytny Rzym poważniej niż ten młodszy. Od Romano nonno wymagał więcej.

Watykan - Mają dosyć dobre relacje. Dla Romano Watykan jest kimś w rodzaju starszego brata. Romano wydzielił mu część swoich ziem, żeby ten miał swój własny kąt. Dobrze się dogadują i część ich poglądów politycznych się ze sobą zgadza. Zdarza się jednak, że na pewne tematy ich zdania są zupełnie różne.

Seborga - To wcale nie tak, że ma coś do brata, ale bywa denerwujący. Czasami. Jednak czy rodzeństwo na ogół nie bywa nieznośne? W każdym razie kocha Seborgę i jeśli kiedykolwiek potrzebowałby jego pomocy, jest gotów mu ją oferować.

Hiszpania - Opiekował się Romano kiedy ten był jeszcze mały. Oczywiście Romano nie lubi kiedy ktoś się rządzi, więc przez większość czasu Hiszpanię zwyczajnie starał się olewać czym go denerwował. Na chwilę obecną może powiedzieć o nim tyle: prawie brat, z którym można obejrzeć mecz i dobrze się przy tym bawić. Ich kultura jest dosyć podobna i idzie się dogadać.

Niemcy - Na chwilę obecną nie lubi go mniej niż było to kiedyś. Ciągle jednak nie jest w stanie się z nim tak naprawdę dogadać. Pamięta jeszcze II Wojnę Światową i to co się wtedy działo. Nigdy nie był stu procentowym zwolennikiem faszyzmu, więc nazizm był czymś co dla Romano zaszło zdecydowanie ZA daleko. Poza tym ciągle ma Ludwigowi za złe, że ten patrzy na Włochy (całe państwo) z góry. Poza tym Niemcy są pierwszym partnerem handlowym Włoch, więc przynajmniej mają jakiś wspólny interes.

Prusy - hałaśliwy brat tego kartofla Prusak ani go nie grzeje ani nie ziębi. Po prostu egzystuje i chociaż jego egzystencja jest dosyć głośna, nie przeszkadza mu za bardzo. Jest mu wdzięczny za pomoc Feliciano przy odzyskaniu częsci ziem spod władzy austriackiej.

Japonia - Znajomy z czasów wojny. Przyjaciel Feliciano. Nie był tak blisko z Romano jak z jego bratem, ale za to wie, że Japonia potrafi gotować.

Rosja - Nie przepada za nim. Raczej go unika, bo zbyt przypomina mu czasy kiedy to komuniści mieli coś do powiedzenia. Na szczęście to już za nimi.

Ameryka - Może i uważa go za denerwującego, ale też interesuje go jego kultura. Chętnie odwiedziłby Alfreda, ale na pewno nie zjadłby amerykańskiej pizzy - co to, to nie.

Francja - Francuz traktuje go jak brata, ale Romano raczej go unika. Mimo wszystko jednak Romano dobrze robi się interesy z Francisem. Jest jego drugim najważniejszym partnerem handlowym. Warto też powiedzieć, że sami Włosi z południa uważają, że z Francuzami da się porozmawiać, ale ich kultura różni się na tyle dużo, że ich relacje nie są tak bliskie, jak na przykład z Hiszpanami. Mimo to, mówi się, że Romano i Francję łączy jakaś bliżej nieokreślona więź.

Anglia - Pierwsze co przychodzi mu do głowy - obrzydliwe jedzenie. Arthur gotować nie potrafi. Kiedyś Arthura nie lubił, bo i Feliciano za nim nie przepadał, trzeba było się z bratem solidaryzować. Od zawsze starali się obierać inną stronę niż Anglia, żeby uniknąć z nim kontaktu. A jak jest teraz? Arthura da się nawet odwiedzić i nie cierpi na tym duma.
~Jeden z synów Mussoliniego nosił imię Romano.
~Nie jest prawdą, że nie lubi ziemniaków - nie je ich tylko na przekór Niemcowi. W kuchni włoskiej ziemniaki są używane - jak chcielibyście zrobić bez nich gnocchi?
~Nie używa czajnika - na dobrą sprawę nawet niezbyt wie po co komu takie wynalazki.
~Jest wierzący, ale także przesądny - jedno drugiego nie wyklucza.
~Wcale nie chciał być zjednoczony.
~Kiedyś to on był tą bogatszą częścią Włoch.
~Kiedy wprowadzono nakaz posiadania w samochodzie pasów, wolał wydać miliony monet na koszulkę z nadrukowanymi pasami, niż faktycznie je sobie zamontować. Żeby było zabawniej policja na początku się na to nabierała.
~Wbrew pozorom jest bardzo dobrze wychowany.
~Uwielbia ryby i owoce morza.
~Pierwsza pizza powstała w okresie renesansu i nazwana jest od imienia królowej, dla której została zrobiona.
~Gra na gitarze. Ale nikt nie musi o tym wiedzieć.
~Jeśli nie chce się z kimś spotkać, będzie stosował wymówki, albo co gorsza umówi się i się nie pojawi. Jest to tak zwane "rzymskie rozwiązanie" polegające na zapobiegnięciu niechcianej lub niekomfortowej sytuacji poprzez nie danie jej dojść do skutku.



*dyskusja prowadzona jest w latach 40. Reżim faszystowski zniósł w tym okresie formę "Pan/Pani" zastępując ją liczbą mnogą.
**capo di tutti capi (pierwszego potwierdzonego zabójstwa dokonał mając 19 lat - zamordował strażnika plantacji, przez którego trafił do aresztu za kradzież zborza.)
***prestiżowa włoska marka garniturów powstała w roku 1910.
****blizna jest prywatną wizją usera - pozostała po krwawym zjednoczeniu Włoch.
***** I co? Jeśli teraz powiem Ci, że tam byłem, pozwolisz mi iść?



user: Wielkie podziękowania dla Austrii za pomoc w opisaniu relacji.~


Ostatnio zmieniony przez Włochy Południowe dnia Wto Maj 26, 2015 3:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Włochy Południowe

Rodzina : Ludy Romańskie
Liczba postów : 7
Skąd : Rzym

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: "Zostaw pistolet, weź cannoli." - Włochy Południowe

Pisanie by Gość on Wto Maj 26, 2015 3:38 pm

Akcept

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: "Zostaw pistolet, weź cannoli." - Włochy Południowe

Pisanie by Austria on Wto Maj 26, 2015 5:06 pm

Rozmawialiśmy już na privie, widzę, że korekty wprowadzone. Zatem - akcept!

_________________
avatar
Austria

Rodzina : Germanie
Liczba postów : 737

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: "Zostaw pistolet, weź cannoli." - Włochy Południowe

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach