Incredible America!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Incredible America!

Pisanie by Gość on Pon Cze 22, 2015 10:12 am

UNITED STATES OF AMERICA

[center[/center]

THE HERO


Imię i Nazwisko:
Alfred Fuc-... I mean-
Alfred F. Jones!
Dzień i miesiąc urodzenia (wydarzenie wyjaśniające):
4 LIPCA!
Independence Day, obchodzony w rocznicę ogłoszenia Deklaracji niepodległości Stanów Zjednoczonych od Wielkiej Brytanii w 1776 roku.  

Wygląd:

Alfred to rosły mężczyzna. Natura nie poskąpiła mu w posturze, wiec  mięśnie wyraźnie  rysują się pod ubraniami jakie nosi, na tyle, że z pewnością zostałby miss mokrego podkoszulka. Oczywiście bez przesady, bo notoryczne jedzenie w fast-foodach wcale nie poprawia sylwetki. Jednakże Ameryka ćwiczy sporo, pomimo swojego powierzchownie leniwego usposobienia. Potrafi wstać bardzo wcześnie i przebiec się po parku. Potem wstępuje do McDonalda, ale to można już wyciąć.  
Jak na mieszkańca najbardziej demokratycznego i propagującego wolność kraju przystało jest dość opalony, ale bez przesady. Nie przesiaduje całymi dniami na plażach, wręcz odwrotnie.Ma bardzo dużo pracy, ale często nie widać po nim zmęczenia, jedynie w spojrzeniu niebieskich oczu brak wtedy pewnego błysku. Już wspomniane niebieskie oczy  idealnie komponują się z pszenicznymi blond włosami. Jeżeli już o nich mowa, to po lewej stronie, na końcu przedziałka, odstaje jeden, bardzo irytujący kłak. Alfred próbował wiele razy dołączyć niesfornego włosa do całej reszty, ale on uparcie pozostaje indywidualistą. Po wielu próbach Amerykanin uznał, ze jest to kolejna cecha przypisana tylko krajom. Oczywiście po zaobserwowaniu takowych upartych i nie poddających się kłaków u innych nacji. Na nosie  Alfreda widnieją okulary, a kiedy zostają sciagniete to widnieje po nich czerwony, odciśnięty ślad na amerykańskim kinolu.
 Jeżeli nie ma ważnego spotkania ani nie idzie do pracy, to ubiera się bardzo luźno. W zimniejsze dni przywdziewa swoją pilotkę, a w cieplejsze wychodzi w samej koszulce. Na nogach ma zazwyczaj trampki bądź adidasy, "najacze" te sprawunki.

Charakter:
Można stwierdzić, że Alfred uwielbia być w centrum uwagi. Wtrąca się w większość sytuacji, których rozwiązanie, jak twierdzi przyniesie mu korzyść. Możliwe, że sie nie myli. Raz wyjdzie dobrze, a innym razem gorzej. Poza  wściubianiem nosa  ,najczęściej nie  w swoje sprawy, zachowuje się głośno oraz tak, ze każdy zauważy, a raczej usłyszy, ze Alfred jest w pobliżu. Uwielbia się chwalić i opowiadać o świetnych, amerykańskich innowacjach. Jednakże nigdy w zyciu nie zszedłby do poziomu przypodobania się komuś tylko po to, aby usłyszeć komplement. Mimo wszechobecnej opinii uwielbiającego uwagę idioty, jest osobą całkiem inteligentną, może nie należy do geniuszy, ale też nie może "poszczycić" się niskim IQ. Oczywiście intelekt czy charyzma nie mogą zastąpić wielowiekowego doświadczenia, którego Ameryka nie posiada tak wiele jak starsze od niego państwa, mimo to radzi sobie bardzo dobrze i wykorzystuje swoje pozytywy w jak największym stopniu, aby osiągnąć wyznaczony przez siebie cel.  
Jeżeli juz o celach mowa, Alfred jest bardzo uparty i dąży do perfekcji. Wszystko musi być po jego myśli i nie przyjmuje do wiadomości, ze mogłoby się stać inaczej. Zrujnowanie czegoś zaplanowanego kosztuje go zawsze dużo nerwów, dlatego jest dokładny w każdym calu jeżeli chodzi o sprawy mające zaważyć na ogół planu. Z racji tego, ze wkłada w to dużo serca oraz czasu, to uważa, że wszystkie sukcesy są jego zasługą nie bacząc na to, ze wykorzystał po drodze "parę" osób. Cóż, ma typowo idealizujący własna osobę tok myślenia.
 Pomimo generalnego uzewnętrzniania i dzielenia się newsami z innymi rozmówcami  ukrywa wiele rzeczy.Cała otwartość jest wyłącznie politycznymi zagraniami, niczym innym, ale kłamstwo w dobrej sprawie nie jest przecież niczym złym, prawda? Nie moze byc źle, kiedy Amerykanie w coś ingerują. To się po prostu nie godzi, zwyczajnie nie idzie w parze. Właśnie, wspomniane juz zostało, że Alfred nie przyjmuje do wiadomosci, ze ktoś moze mu odmówić? Nie? No to tak jest. Pomimo bycia pierwszym na świecie demokratycznym państwem Ameryka ma dość despotyczne podejście do rozmów i planowania, wszystko musi być dopasowane do niego.
 Pierwszy lepszy przechodzień mógłby stwierdzić, ze Alfred jest naprawdę pozytywna i, moze odrobinę zbyt ruchliwą osobą. Fakt, zabiega o atencję, jest głośny oraz wyraża swoje zdanie bez wzgledu na to czy to kogoś urazi czy nie, ale ostatecznie potrafi też zachowac spokój oraz podejść poważnie do sytuacji, które tego wymagają.
Stereotyp współczesnego Amerykanina musi być, jednak na czymś zbudowany. Ameryka jest okropnym nerdem i uwielbia marnować swój cenny czas na odmóżdżających grach komputerowych, serialach czy filmach wydanych oczywiście w USA. Przeglada wszystkie fandomowe strony internetowe, w większosci tumblra, po pare razy dziennie. Poza tym, naprawdę nie ma pojęcia gdzie znajdują sie niektóre państwa na mapie. Lecz, podejdźmy do tego realistycznie, kto tak naprawdę, nie ucząc się do żadnego sprawdzianu czy kartkówki jest w stanie, na wyrywki, wskazać każde państwo na mapie świata? Podejrzewam, ze tylko fascynaci, a i oni mogliby się w niektórych momentach zawahać, bo pewne państwa znikają, a inne powstają.

Relacje z innymi:

Kanada- (kto?)
Alfred zazwyczaj udaje, że Matta nie widzi, a raczej, zwyczajnie nie zwraca na niego uwagi. Gdyby Kanada bardziej przebijał się przez tłum to moze i podejście Alfreda by sie zmieniło, ale na dzien dzisiejszy tak wygląda sytuacja... kiedy są w towarzystwie. Sam na sam rozmowa nawet się klei i, przynajmniej z perspektywy Alfreda, Matt potrafi być nawet zabawny... gdyby nie te kolorowe pieniądze, ale o tym kiedy indziej. Obydwoje uwielbiają grać w Hokey'a... temat woda. Alfred woli Baseball, ale cóż, czasami można zrobic coś dla innych skoro we wszystkim jest sie najlepszym.  
Na płaszczyźnie politycznej wyglada to trochę inaczej, Kanadyjczycy najchętniej odgrodzili by się od USA ( jeżeli już tego nie zrobili) mimo tego, ze obydwa państwa są w NAFTA i maja dość znaczace, dla USA stosunki ekonomiczne oraz polityczne. Cóż, na tej płaszczyźnie Alfred się stara, ale nie będzie mocno zabiegal, w koncu to on jest centrum świata.
Chiny
Bywało różnie. Czasami trudno mu się dogadać z chinczykiem... i to nie kwestia akcentu w angielskim, a bardziej poglądów i racji. W koncu Chiny to panstwo komunistyczne, a wszystko co takie to zwiazane z Rosją, a wszystko co związane z Rosją jest fe. Takowe jest rozumowanie Alfreda. Jednakże nie może, już teraz, lekceważyć takiej potęgi jaką stały się Chiny. Utrzymują, więc stałe stosunki polityczne i ekonomiczne i Ameryka stara się, aby one się nie zepsuły. Tutaj nie ma już wyboru.
Rosja
Nie. Nie, nie i jeszcze raz wielkie NIE. Trzy razy nie dla tego Pana. Alfred za Ivanem nie przepada, lekko ujmując, bo w gruncie rzeczy całą zimną wojnę wyklinał na niego ile tylko się dało. Jednakże, musi przyznać, ze taki sposób rywalizacji... całkiem mu się podobał, mimo braku sympatii do Rosji. W koncu rywalizacja to coś co Alfred uwielbia nawet bardziej od hamburgerów, gier i kosmitów, a to już coś!
W przeszlości bywało z nimi różnie, raz byli po jednej stronie barykad, raz po dwóch. Ostatecznie wyszło na to, ze zaczeli rywalizować, a Ameryka chciał pokazać, że to on jest najlepszy, najwspanialszy, bo przecież to prawda. Jest silny, młody... i jest supermocarstwem, czego chcieć więcej.
To Amerykanie byli pierwsi na ksieżycu i Alfred ciągle to Ivanowi wypomina.
Jeżeli chodzi o dzisiejsze stosunki to znów się trochę pokomplikowało, bo chciałoby się powiedziec, że jest spokój, ale jednak... jako bohater świata musi pomagać stronie Ukrainskiej. Jak jest naprawdę... to juz inna bajka.
Anglia
Jedna z najdłuższych relacji Alfreda i mozna stwierdzić, ze... najprzyjemiejsza. Do momentu, oczywiście. Arthur jest tak bardzo charakterystyczną osobą, że trzeba miec odpowiednie podejście, a Alfred nie będzie takowego stosował nawet do osoby, która go wychowała. Oczywiście ma do Anglika pewnego rodzaju szacunek, ale jest on głęboko ukryty pod powierzchnią egoizmu i egocentryzmu. Czasami lubi spędzic trochę czasu z Anglią, ale bez przesady, bo po paru godzinach staje się strasznie irytujacy, smęci i nudzi. Chociaż... dobrze z nim wyjść do kina albo przejść sie na obiad, bo nie ma jakichś specjalnych wymagań jeżeli chodzi o jedzenie, z reszta jak Alfred.
Jeżeli chodzi o kwestie rewolucji to Ameryka stara się jej nie poruszać... zazwyczaj. No cóż, od czasu do czasu zdarza mu się byc taktownym, ale nic więcej. W późniejszych latach, kiedy Alfred był juz niepodległy różnie to z nimi bywało, przede wszystkim Amerykanin chciał udowodnić za wszelką cenę, ze jest niezależny no i... wyszło mu to całkiem  nieźle, dlatego w obydwu wojnach opowiadał sie po stronie brytyjskiej, bo dlaczego niby miałby działać na niekorzyść Arthura skoro Ameryka taka wolna.
Francja
Kolejna relacja z serii "bywało różnie". Stety albo niestety Alfred ma tendencję do wykorzystywania ludzi w swoich celach. Francis był potrzebny jako odwieczny przeciwnik Arthura, potem.. ich relacja poszły znacznie w dół. Jednakże nie jest tak le jak w przypadku Rosji, ani tak niekomfortowo jak z Chinami, gdyż Francja to panstwo demokratyczne, w koncu Rewolucja Francuska jest bardzo dobrze wszystkim znana i nawet Alfredowi się obiła o uszy. Ostatecznie Amerykanie dostali od Francuzów Statuę Wolności, za którą Alfred jest wdzieczny. W obydwu wojnach równiez byli po tej samej stronie, więc teoretycznie nic do Francisa nie ma, a nawet mogą porozmawiać. Utrzymują również stosunki gospodarcze.  
Meksyk
Z Eduardo byłoby wszystko w porzadku, gdyby nie fakt, że na granicy USA i Meksyku stoi ogromny mur, jeżeli mozna to tak nazwać. Migracji z południpwej części Ameryki Północnej jest od groma, a Alfred wcale sobie tego nie życzy. Jednakże z samym Meksykiem zdarza mu się porozmawiać... no i w koncu są w NAFTA, więc trzeba przytrzymywać jakieś relacje miłe, najlepiej miłę chociaż nie zawsze wychodzi, bo Alfred uwielbia Meksykaninowi uprzykrzac życie.
Korea Północna i Południowa
Państwo, które po II wojnie światowej podzieliło się na "dwa kawałki". Północna część stała się komunistyczna, a południowa demokratyczna. Oczywiście "ta zła", czyli komunistyczna chciała zagarnąć tą południową. Ameryka nie mógł spokojnie na to patrzeć! Wysłane zostały tam wojska ONZ, tak zwane błękitne hełmy z generałem MacArthurem na czele. Był on zwolennikiem bomby atomowej, ale prezydent Truman dostrzegł niebezpieczenstwo jej użycia. Mogłoby to wywołaś wojnę z ZSRR, które popierało zbrojnie Koreę Północną, cóż.. MacArthur wycofał się z Koeii w 1953, a kraj został podzielony według 38 równoleżnika.
Jeżeli chodzi o Koreę komunistyczna to USA nie pała do niego zapałem, cóż najchętniej użyłby tej bomby tylko po to, aby pozbyć się kolejnego, komunistycznego problemu.
Z Koreą Południową ma dobre stosunki, pomógł mu w rozwoju, dzięki czemu Południe zostało tzw "tygrysem azjatyckim". Mają dobre stosunki do dziś.
Wietnam
Kolejne Azjatyckie pantwo, po Korei które podzielilo się na północ i południe. Oczywiście Alfredowi zależało, aby wygrała strona demokratyczna, bo to ta najlepsza i najbardziej sprawiedliwa. Jednakże Amerykanie nie byli przygotowani na wojnę z partyzantka i zaczęli prowadzić wojnę totalną krzywdząc również niewinnych mieskzanców wiosek. Konflikt zakonczył się fiaskiem dla strony amerykanskiej i trzeba się było wycofać. Wietnam stał sie komunistyczny, a Alfred uważa to za swoją klęskę. W głębi ducha uważa, że to co stało się w Wietnamie było okropne, ale nigdy nie przyzna się do błędu i nie powie, ze " ojej wybacz". Z resztą, co by to dało. Pozostawia rzeczy takimi jakie są i wciąż jest nietaktownym bucem.
Państwa Islamskie
Cóż, tutaj bywa różnie. Alfred ma negatywne podejscie do Islamu, w koncu to religia bardzo krwawa i dyskryminująca, a on, jako zwolennik wolności nie moze na to pozwolic! Jednakże, jako typowy kapitalista... uwielbia pieniądze, a panstwa Islamskie wiążą się z ropą. Cóż im jej wiecej i im bardziej panstwo jest proamerykanskie tym bardziej Ame takiego osobnika lubi.

Ciekawostki, dodatkowe informacje:
- uwielbia klasykę kina, jak i wszystko co z filmami związane.
-potrafi grać na skrzypcach i gitarze, ale to drugie lepiej mu wychodzi, pewnie to kwestia nastawienia.
-jego okulary symbolizują jeden ze stanów, mianowicie Texas.
- guma do zucia  została wynaleziona w USA, dokładnie to w Nowym Jorku. Pewien Generał przywiózł ze sobą z Meksyku żywicę, którą sie żuło, potem zainteresował się nią chłopak o imieniu Horacy, który był synem znanego wynalazcy  i fotografa Thomasa Adamsa. Wynalazca próbował przerobić gume tak, aby dobrze sie ona sprzedawała, jednakże trwało to dość długo i zapasy sprowadzone z Meksyku marnowały się w piwnicy. pewnego dnia, Thomas chciał, aby jego syn... zwyczajnie sie zamknął i wtedy podzielił żywicę na małe partie i dał jedną synowi. Cóż, potem zaczęło sie to sprzedawać. Oczywiście na początku guma była bez smaku i wszyscy znali ją pod nazwą "Adams New Yorku Gum". Dopiero później, pewien lekarz w stanie Kentucky dolał do gumy syropu. Tak powstała  smakowa guma do żucia.
-skoro juz przy gumie jesteśmy, to amerykańscy żołnierze mogą rzuć gumę podczas odśpiewywania hymnu, nie robia tego jednak... i chyba nikt sie nie dziwi.
-bardzo nie lubi jesc publicznie, więc zazwyczaj bierze na wynos. Dlaczego? Jedznie w knajpie jest męczące, nie można sie zbytnio ubrudzić, a Alfred nie je zbytnio kulturalnie jeżeli nie musi.
-Akcent amerykanski jest o wiele prostszy do wyuczenia niż typowy, królewski angielski. Poza tym, Amerykanie nie używają wielu form i zwyczajnie dają sobie z nimi spokój. Dlaczego? Bo tak jest prościej! Idziemy na łatwiznę po całej linii. Nawet w filmach amerykanskich kwestie aktorów sa o wiele krótsze. Dla przykładu, jedno zdanie lakoniczne, które moze zaierać 5 słów, jest w filmie brytyjskim rozwinięte do 5 zdań i jeszcze "upiększone". Amerykanie nie komplikują sobie życia.  
IT'S FUCKIN AMERICA NOWHERE ELSE!

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Incredible America!

Pisanie by Germania on Pon Cze 22, 2015 4:26 pm

Jest akcept, ale wiesz, że wisi nad Tobą perspektywa dopisywania relacji w czasie. Na pewno o relacje prosił Irlandia oraz Australia, a od nich zawsze możesz zacząć rozpisywać resztę rodziny, przynajmniej w zakresie wysp Brytyjskich. Szybko wypadałoby też dopisać relację z Japonią, ponieważ jest kanoniczna. Myślę, że wiele osób będzie się upominać o obecność w tej karcie.
avatar
Germania

Rodzina : Germanie
Liczba postów : 59
Skąd : Z gaju

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Incredible America!

Pisanie by Gość on Pon Cze 22, 2015 5:57 pm

A więc akcept

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Incredible America!

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach