Smoka, smoka, nie jaszczurkę! (MG: Irlandia)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Smoka, smoka, nie jaszczurkę! (MG: Irlandia)

Pisanie by Austria on Pią Lis 20, 2015 10:33 pm



Udział wzięli: Kanada, San Marino, Seborga, Persja (później), Słowacja, Walia
Wszyscy przeżyli, choć niektórzy musieli wcześniej zniknąć.


[20:22:48] * Irlandia MG mówi: Do obecnych dołączył jeszcze Irlandia. Na pierwszy rzut oka było po nim widać, że nie czuł się najlepiej, był blady, trochę się trząsł. I nie, nie był pijany.
[20:23:22] Walia : *Irlandia był po prostu na kacu.*
[20:24:57] San Marino : Irek? *podeszła do niego* Coś się stało?
[20:25:58] Kanada : *Kanada nagle wpadł do środka niczym oparzony. Widząc jednak, że nic się nie dzieje, odetchnął... za wcześnie. Teraz przyszedł Irlandia. I wyglądał na chorego* Wszystko w porządku?
[20:26:04] Walia : Cóż, tak czasami się zdarza. *Dodał do wypowiedzi San, by zaraz potem popatrzeć na Irka. Odrobinę pytająco, bo ten chyba musiał się czuć paskudnie.*
[20:26:14] @ Irlandia : *cofnął się o krok* ...aye, nic mi przecież nie jest. *poszedł powoli w stronę kanapy*
[20:27:22] San Marino : Na pewno? Może zrobić ci herbaty? Albo coś mocniejszego podać?
[20:27:31] @ Słowacja : *egzystuje dzielnie!*
[20:28:00] Seborga : *Jest sobie. Lewitowałby, ale ni umie.*
[20:28:03] Walia : Wyglądasz, jakby jednak było inaczej. *Sam do niego podszedł, by zaraz przyłożyć Irkowi dłoń do czoła.*
[20:29:28] @ Irlandia : Herbaty? Tylko bez cukru... *zerknął na brata* Arwyn, co ty...? *łeb miał chłodny, wbrew temu czego by się można było spodziewać*
[20:30:00] Kanada : *jak to bez cukru?!*
[20:31:12] Walia : Nie wiem, czy zauważyłeś, ale wyglądasz źle. I nie tylko ja tak uważam. *Zerknął przelotnie po całym towarzystwie.* Jakieś choróbsko, czy może... coś całkiem innego? *Na przykład takie problemy z magią i inne takie.*
[20:32:32] * Irlandia MG mówi: Walia, kraczesz. Od Irlandii błysnęło zielonym światłem i tyle widzieliście salon.
[20:32:56] San Marino : *nawet nie zdążyła zrobić herbaty* ...
[20:33:02] Seborga : *Zielono mu.*
[20:33:49] Kanada : *wo kurde. Kanada zamknął oczy. Może jak otworzy, przejdzie?*
[20:34:07] @ Słowacja : *oślepło, rip*
[20:34:15] Walia : *Dlaczego zawsze jak ma rację, to musi to być w sytuacjach, które nie zapowiadają niczego dobrego?*
[20:37:22] * Irlandia MG mówi: Kiedy już przestało być zielono, zaczęło się rozjaśniać. Jaśniało, jaśniało, aż zrobiło się całkiem biało. W międzyczasie mogliście poczuć się... dość dziwnie. Jakby coś się z wami działo. Przemiana, to by było dobre słowo. Ale nie widzieliście tego, tylko czuliście. Po kolejnej chwili jasne światło ustąpiło widokowi leśnej polany. Trawa nie była taka wysoka, gdzieniegdzie rosły zioła, kwiaty i pomniejsze chwasty. Ale Wam nadal coś nie pasuje. Wokół siebie nie widzicie już ludzi, ale smoki. I sami też nimi jesteście...
[20:42:23] * Irlandia MG mówi: San, jesteś średniej wielkości brązowym smokiem, choć Twoje łuski mają złotawy odcień. Brak cech szczególnych, skrzydła nie powinny mieć problemów z uniesieniem Cię nad ziemię. Słowak został smokiem niebieskim, choć odcień wpada w granat. Kolce od czubka głowy po koniec ogona, brak skrzydeł. Kanado, jesteś smokiem szarym, również sobie nie polatasz, niestety. Nadrabiasz za to pokaźnymi rogami i długimi kolcami na końcu ogona. Seborga przemienił się w smoka zielonego, potrafiącego latać. Za to będziesz mógł liczyć tylko na to, rogów i kolców Ci natura poskąpiła. Walia, jak się można spodziewać, skończył jak smok na jego fladze. Wszyscy umiecie ziać ogniem, gwoli ścisłości.

[20:42:48] @ Słowacja : *mój borze, jest taki sexy*
[20:43:40] Walia : *Czy jednak umarł i trafił do smoczego raju? Z tego wszystkiego jakoś nie bardzo go obchodziło, że sam się znacznie zmienił, bo dookoła było tyle smoków i aż nie wiedział, na którego spojrzeć!*
[20:44:03] San Marino : *rozejrzała się* Jesteście cali w łuskach.
[20:44:22] Seborga : *Nagle zrobiło mu się jasno przed oczami, a po chwili nieogaru był już smokiem*
[20:44:29] Kanada : *skąd wiedziałam, że będę rogaczem. Rozejrzał się fioletowymi paczałkami i zaczął ocierać o drzewa. Swędziały go plecy*
[20:48:04] * Irlandia MG mówi: Z polany da się wyjść na cztery sposoby. Trzema ścieżkami, dwoma bliżej siebie i jedną dalej. Oraz zostaje opcja użycia skrzydeł, kto ma.
[20:49:10] San Marino : *wzniosła się trochę w powietrze* W którą stronę lecimy?
[20:49:47] Kanada : *fuknął zły, że on latać nie może, ale narzekać nie będzie. Idzie pierwszą ścieżką z lewej. Lewa jest taką fajną stroną*
[20:50:40] @ Słowacja : *zamachał ogonem, zdezorientowany. I zazdrosny z lekka widokiem państwa ze skrzydełkami*
[20:51:12] Walia : ... *Dopiero na słowa San zrozumiał, że te smoki to nie do końca takie prawdziwe smoki, tylko państwa w nie zamienione. To dość smutne- Cóż, pocieszeniem na pewno jest to, że sam się nim stał i mógł poczuć, jak to jest być takim cudownym stworzeniem! Widząc dodatkowo, że czerwonym, to już w ogóle i zaraz też wzniósł się w powietrze, bo może. I kto by nie chciał latać?* Myślę, że chyba ktoś już zdecydował. *Zerk na smoko-Kanadę.*
[20:52:08] Seborga : *Zamachał skrzydłami i uniósł się w powietrze*
[20:53:19] San Marino : *podleciała do Sebka* Podbijamy przestworza?
[20:53:50] * Irlandia MG mówi: Ścieżyna wybrana przez Kanadę była dość trudna... znaczy, byłaby, gdyby nie łuski. Ot, pokrzywy. Poza tym na razie spokojnie, czasem tylko jakaś sarna pobiegnie.
[20:54:31] Kanada : *przynajmniej nic nie parzyło. Zadowolony przedzierał szlak, mrucząc cicho*
[20:55:39] Seborga : Jasne~ *Uśmiechnął się po smoczemu* Którędy lecimy?
[20:56:59] * Irlandia MG mówi: A reszta? Zostajecie tam?
[20:57:38] San Marino : Może się nie rozdzielajmy? *to poleciała za Kanadą*
[20:57:45] @ Słowacja : *smuteg, rzal, polazł za Kanadą*
[20:58:03] Walia : *To się nazywa udogodnienie, bo zapewne jak się leciało, to te pokrzywy były ostatnią rzeczą, którą by się przejmował. I leciał niedaleko Kanady, rozglądając się po okolicy.* Ciekawe, gdzie tym razem jednak dotrzemy.
[20:58:06] Kanada : *leniuch!*
[20:58:26] Kanada : Też jestem zaciekawiony. *powiedział po swojemu*
[20:59:22] Seborga : *To lecą za Kanadą*
[20:59:46] * Irlandia MG mówi: Uwaga na gałęzie, czasem wiszące niżej bądź połamane. Bo sobie coś zrobicie. A ścieżka szła jeszcze chwilę prosto, ale później rozwidlała się na prawo i lewo. Którędy?
[21:00:13] Kanada : *lewo! To zawsze dobry pomysł1*
[21:03:03] Walia : *Latanie było na tyle pasjonujące, że prawie walnął w jedną z gałęzi, ale w ostatniej chwili udało mu się tego uniknąć. Zganił się w duchu, że trzeba bardziej uważać i tym razem również poleciał w lewo, chociaż już myślał nad prawą stroną.* I interesujące, gdzie jest winowajca tego wszystkiego. *Smoki nadal są takie cudowne, nawet jak nie są prawdziwe!*
[21:03:24] San Marino : *nie zobaczyła, co robi Kanada, poleciała randomowo w prawo*
[21:04:24] @ Słowacja : *buntownik, idzie w prawo*
[21:04:38] Seborga : *Leci za Sani, więc nawet nie zwrócił uwagi na rozwidlenie*
[21:07:18] Kanada : Pewnie się gdzieś schował w strachu przed karą.
[21:08:18] * Irlandia MG mówi: Ci, którzy polecieli w prawo, o ile kierowali się ścieżką... wrócili na polanę. Jeśli nie, w lesie łatwo się zgubić, może warto wrócić na ścieżkę? Dla tych, którzy poszli natomiast w lewo, niedługo wśród wysokich krzaków ukazała się niewielka chatka. Zwykła, może nieco rozwalająca się i calutka drewniana.
[21:08:48] Seborga : I zatoczyliśmy koło.
[21:09:11] Kanada : O! *ucieszył się* Może ktoś tam będzie? * i zaraz poddreptał do niej. Kij, że wygląda jak smok. To nie wygląd się liczy!* Halo? Jest tu kto?
[21:09:19] @ Słowacja : *dzika rozkmina, chyba kojarzy to miejsce*
[21:09:19] San Marino : *ekhem, las. Krąży i próbuje znaleźć drogę* A jak wrócić?
[21:11:15] * Irlandia MG mówi: Sani, najlepiej chyba po ścieżce, przeciwnie do obecnego kierunku. Albo, o ile pamiętasz jak najpierw wyszedł Kanada, to tamtędy. // Z chatki tylko cisza. Drzwi zamknięte, ale nie na klucz, nikogo w pobliżu domostwa.
[21:11:54] Kanada : *delikatnie puka pazurem w drzwi. Może ktoś potrzebuje pomocy* Halo?
[21:12:05] @ Słowacja : *drugie podejście, poszedł w lewo*
[21:12:35] Walia : Nie, nie wydaje mi się. *Ale już się nad tym nie rozwodził, bo przyuważył tę chatkę. Zaraz wylądował na ziemi, idąc tuż za Kanadą.* Hm, najwyraźniej nikogo nie ma. *A wchodzić tak do czyjegoś domu podobno nie wypada.*
[21:12:56] Seborga : *Leci jeszcze raz ścieżką, którą szedł Kanada*
[21:13:12] San Marino : *leci za Sebkiem. Tak najprościej*
[21:15:02] * Irlandia MG mówi: Dla wracających, ścieżka po jakimś czasie się rozwidla. Pamiętacie, prawda? Lewo i prawo, prawo to droga znów na polanę. // Drzwi uchyliły się, po czym otworzyły, ale nie wyglądało na to, żeby ktoś tam był. Dopiero po chwili gdzieś z wnętrza dobył się głos: "Któż przychodzi?"
[21:15:35] Seborga : *To tym razem w lewo~*
[21:15:43] @ Słowacja : *dopełzł do reszty*
[21:17:13] * Irlandia MG mówi: Przychodzicie wszyscy w takim razie pod ową chatkę.
[21:18:13] San Marino : *dobra, koniec końców jest i chatka~*
[21:18:55] Kanada : Jestem Matthew Williams... potrzebuję pomocy... ja i moi przyjaciele.
[21:19:43] Walia : *Już w sumie zamierzał obejść tę chatkę i polecieć dalej, gdy usłyszał ten głos.* Witaj i za bardzo nie wiemy, gdzie jesteśmy. *I przy okazji się reszta też pojawiła.*
[21:22:34] * Irlandia MG mówi: Z cienia domu wyszła, wydaje mi się, znajoma Wam postać. Jak już było wspominane, sam sprawca Waszej sytuacji, Liam. Ale nie wydawał się Was jakkolwiek poznawać. Ot, pustelnik mieszkający w lesie. "Pomocy? Jakiejże pomocy mogą szukać smoki, w dodatku u człowieka?"
[21:24:49] Seborga : *Zasiadł na polance przed chatką*
[21:25:45] Kanada : Chcemy znów być ludźmi.
[21:26:19] San Marino : Liam, a co ty tu robisz? Nie wiedziałam, że mieszkasz w takim miejscu! *podleciała i wylądowała bardzo blisko niego*
[21:28:03] * Irlandia MG mówi: "Znów? Nie wyglądacie tak z natury?" Zdziwił się, a kiedy San do niego podleciała, cofnął się nieco. "Prawdopodobnie mnie z kimś mylisz, choć to dość osobliwa sytuacja..."
[21:28:26] Walia : *Tego to niezbyt się spodziewał, ale z drugiej strony, nic tak naprawdę nie powinno go w takiej sytuacji dziwić.* Magia lubi naprawdę płatać psikusy, prawda, Liam? *Bo to na pewno ten ich, tyle, że musiało mu się odrobinę poplątać w głowie.*
[21:28:45] @ Słowacja : *obserwuje uważnie podrygi swojego ogona*
[21:30:27] San Marino : Nie mylę się, wszędzie poznam tę twarz~ My też normalnie jesteśmy raczej rozpoznawalni, te łuski psują wszystko.
[21:31:09] Kanada : Dokładnie. Mam ochotę spać...
[21:32:16] Seborga : *Obserwuje sytuację*
[21:34:20] * Irlandia MG mówi: Rudy zastanowił się, przyglądając Wam uważnie. "Magia potrafi uczynić różne cuda, tak złe, jak i dobre. W takim razie musicie udać się dalej do leśnego smoka, on powinien wam pomóc... Jednak za chwilę." Wrócił do chatki i przyniósł niewielką torbę, wystarczy jednak, żeby zaczepić smokowi na szyi bez szwanku. San, Ty ją dostaniesz. "Przyda się." Chwilę później zamknął za sobą drzwi chatki.
[21:36:23] Walia : *Leśny smok brzmiał naprawdę dobrze i tym razem będzie najprawdziwszym smokiem! Aż się tak wewnętrznie ucieszył, nie zauważając, że machnął jakże energicznie ogonem.* ...Czasami mogliby też nam wyjaśniać, co nam dają, prawda? *Zerk na tę torbę.*
[21:38:15] Kanada : Ponieść cię? *spytał uprzejmie jegomościa*
[21:40:08] San Marino : Grazie~ *skoro jest torba, jest nadzieja, że się przyda i dzięki temu wrócą do siebie* Pewnie okaże się w odpowiednim czasie~
[21:40:50] @ Słowacja : *żyje, nie umiera*
[21:41:00] * Irlandia MG mówi: Torba była skórzana, tak samo pasy ją na smoku mocujące. Pusta, więc nic takiego szczególnego. "Mnie? Nie wybieram się z wami, mnie nie wolno. Idźcie, już pewnie na was tam czeka."
[21:41:34] Seborga : *Wstał i wzniósł się w powietrze, gotowy do drogi*
[21:43:27] Kanada : O. Czemu nie wolno? *to była zbyt ważna informacja, a Kanada nie znosił bezprawia*
[21:43:28] Walia : *Zerknął jeszcze na tę chatkę.* Oby, to lepiej już chodźmy. *I tak ponownie skończył w powietrzu, od razu lecąc dalej.*
[21:44:25] San Marino : Postaramy się to załatwić jak najszybciej. Oby się udało. *wzbiła się w powietrze i poleciała za Walią*
[21:45:26] @ Słowacja : *podniósł szlachetnie zad i poczłapał dołem. :C *
[21:46:23] * Irlandia MG mówi: "To dość proste, nie jestem smokiem i nawet nie mogę się tam zbliżyć, jeśli mi życie miłe. Powodzenia." Odszedł i zniknął między drzewami. Skoro niektórzy już poszli dalej, z drogą nie ma problemu, prowadzi prosto, choć trochę jej jest, ale nawet widać, że już niedługo las się skończy.
[21:48:23] Kanada : *kiwnął głową rozumiejąc i ruszył za innymi. Nie chciał zostać sam*
[21:49:06] Seborga : *Lecą, lecą i idą też*
[21:51:54] Walia : *Mając tę możliwość, nawet poleciał odrobinę wyżej, chcąc zapewne być nad tym lasem, by móc zobaczyć, co jest dalej.*
[21:53:32] * Irlandia MG mówi: Gęsto, Walio, mocno nie wylecisz ponad. Natomiast przy wylocie z lasu początkowo nic się nie działo, ale później cos się poruszyło. Trawa, drzewa? A może coś jakby... tak, to był leśny smok we własnej osobie.
[21:53:52] Kanada : Och... *zatrzymał się, obserwując*
[21:56:14] San Marino : *zatrzymała się nagle w powietrzu* Łaaał... *przygląda się* Jakie cudo natury!
[21:56:59] Walia : *Skoro nie dało zbytnio rady, to zaraz obniżył lot, nie zamierzając się przesadnie wyróżniać. Za to miał identyczną reakcję, jak tylko zobaczył leśnego smoka. Tak, to był dopiero smok i aż się rozczulił nad jego pięknem.* ...
[21:59:48] @ Słowacja : *oho, ten leśny smok jest prawie tak sensowny jak Sławek*
[22:00:26] * Irlandia MG mówi: Smok skierował łeb w Waszą stronę. "Nie jesteście sobą, ale ten wygląd was ratuje... Chociaż chcecie wrócić do swojej postaci, nie możecie. Mogę wam pomóc, ale czy na to zasługujecie?" Nie mówił w sposób dosłowny, bardziej słyszeliście to w swoich umysłach.
[22:02:43] San Marino : Dlaczego nie możemy wrócić do naszej postaci? Postaramy się jak najbardziej dowieść, że zasługujemy na to.
[22:03:18] Walia : *To było jeszcze lepsze, bo czy jest coś jeszcze bardziej niesamowitego? Podpowiedź, nie, nie ma. Oczywiście się zapatrzył na tego smoka, przez co prawie, że mu umknęło, o czym ten właściwie mówił, ale szybko się zreflektował.* Zgodzę się, że się na pewno postaramy.
[22:04:01] Kanada : Jak... jak mamy udowodnić, że jesteśmy godni?
[22:04:26] * Irlandia MG mówi: Z niedalekiego sąsiedztwa leśnego smoka pojawił się Persosmok. Łuski miał czarne, rogi, kolce, skrzydła, słowem - widać, że stary.
[22:07:31] * Irlandia MG mówi: Leśny smok spojrzał na Was po kolei, po czym zatrzymał się przy Słowaku. "Ty. Wydajesz się taki jak my tutaj, w lesie. Jeśli próba ci się uda, puszczę was wszystkich wolno. Jeśli nie..." Tu można się było domyślić, o co mu chodziło.

[22:08:14] Kanada : *przełknął ślinę, kuląc się*
[22:09:12] San Marino : A to nie my wszyscy powinniśmy podjąć się próby? Albo coś w stylu "do trzech razy sztuka"?
[22:09:23] Persja : *Jak zwykle pojawił się nieoczekiwanie, niczym hiszpańska inkwizycja w perskim wydaniu. I, jeśli smoki mają anatomiczną możliwość się uśmiechać - właśnie się uśmiecha, jakby był z czegoś wyraźnie zadowolony. Nic nowego* Dzień dobry~
[22:11:07] Kanada : Dzień dobry?
[22:11:33] Walia : *Wolał nie podważać woli leśnego smoka i to z wielu powodów, a przede wszystkim dlatego, że po prostu jest niesamowity. No cóż! Zaraz też skupił ślepia na nowo przybyłym smoku, zastanawiając się, czy to kolejne państwo czy nie.* Witaj.
[22:11:42] * Irlandia MG mówi: "Nie powinniście wiedzieć, ale... Każdy z was należy do innego gatunku i tylko on w danym miejscu może podjąć się zadania." To tak dla wyjaśnienia wątpliwości Sani.
[22:12:06] Kanada : Ou... to nie brzmi dobrze.
[22:14:11] San Marino : Ach... To wszystko wyjaśnia... *posmutniała we współczuciu dla Słowaka. Presja ogromna*
[22:16:07] Walia : I to jedna jedyna szansa, tak? *Ale nawet jak się Słowakowi nie uda, to tak bywa! Zginąć przez smoka to nic aż tak złego, a nawet brzmi pozytywnie.*
[22:17:13] * Irlandia MG mówi: "Jedyna. I nie taka straszna, można uznać."
[22:18:56] Persja : *Sprawia wrażenie, jakby mu było wszystko jedno. Może dlatego, ze średnio to wszystko ogarnia. Albo dla tego, że jest po prostu... sobą?* Czyli nie będzie walk na śmierć życie i śmiertelnie niebezpiecznych prób?
[22:19:33] Kanada : *Czeka*
[22:19:38] * Irlandia MG mówi: "Tutaj? Nie chcę, żebyście spalili ten las..."
[22:22:59] Persja : Niekoniecznie od razu trzeba by go spalić. Można nie uwzględniać ognia... ale tak tylko pytałem.
[22:24:47] Walia : To mogłoby być trudne, bo co jakby jednak się przez przypadek ten ogień wymsknął? *Nigdy nie wiadomo, nie na codzień jest się smokiem! Plus, po co w ogóle jakieś walki-*
[22:26:36] Seborga : *Siedzi, obserwuje sytuację*
[22:29:05] San Marino : *podeszła do Sebka* ...
[22:31:45] Persja : Och, ja po prostu pytałem, czysta ciekawość! *Walki są widowiskowe!*
[22:32:06] * Irlandia MG mówi: Dobrze, na potrzeby sytuacji zakładam, że Słowakowi udało się odebrać od leśnego smoka kryształ bez krzywdy własnej, bo taka była jego próba. Kamień należało włożyć do torby San, na później. "Powinniście iść dalej, bo tacy jeszcze zostaniecie."
[22:33:11] Kanada : *kiwnął głową* Chodźmy!
[22:33:14] Kanada : *i idzie*
[22:34:43] Walia : *Można więc założyć, że wszyscy oglądali tę próbę Słow i gdy się mu udało, to faktycznie można było odetchnąć z ulgą. Na razie.* ... *Ale i tak jeszcze chwilę się pogapił na leśnego smoka, zanim skinął mu łbem w podzięce, jak i na pożegnanie, po czym skierował się za Kanadą.*
[22:35:45] Seborga : *Skierował się za Kanadą, tym razem, dla odmiany, idąc*
[22:36:42] San Marino : *wrzuciła kryształ do torby i poleciała za resztą*
[22:36:43] Persja : *Zaklaskałby, ale... nie bardzo mógł.* To było aż za proste. *Bo on nie musiał tego robić. Hmm... skoro ma skrzydła - postanowił, jeśli mógł, zrobić z nich pożytek, i, dla odmiany od innych, trochę sobie polatać!*
[22:37:46] * Irlandia MG mówi: Kolejnym punktem wędrówki powinna być rzeka. Tu z kolei też był smok adekwatny do sytuacji, to jest - cały z wody. Przyjrzał się, zabulgotał. Ten nic nie mówił, od razu zbliżył się do Seborgi, po czym bez ostrzeżenia złapał go w bańkę wody. Co ty na to, Seb?
[22:38:59] Kanada : *Kanada usiadł, czekając, co z tego wyniknie*
[22:39:00] San Marino : Jejku, fratello! *podleciała blisko, ale chwilowo obserwuje tylko*
[22:40:13] Walia : *A skoro na każdego przyjdzie pora, to pozostaje czekać i podziwiać kolejnego jakże pięknego smoka!*
[22:41:22] Seborga : *Kurna, wiedziałam, że woda! Zianie ogniem w tej sytuacji nie jest najlepszym pomysłem, bo by się po prostu ugotował. Rozkłada skrzydła na całą szerokość, żeby być jak największy i się szamocze, może w ten sposób uda mu się przebić bańkę.*
[22:42:21] Persja : *Oho, coś się dzieje. A skoro coś się dzieje, Pers musi przy tym być. Zawisnął nad Sebkiem, w miarę bezpiecznej odległości i czeka. W razie czego - spróbuje jakoś pomóc! Ale na razie nie ma w tym większego interesu*
[22:43:41] * Irlandia MG mówi: No, Pers został oblany wodą, w ramach ostrzeżenia. Znaczy, nie ruszaj. Ale Seb ma szczęście, bańka puściła i mógł wylądować na ziemi. Przed Tobą leży też drugi kryształ do kolekcji.
[22:44:47] Seborga : Uff, udało się. *Zebrał kryształ i schował do torby San*
[22:46:25] * Irlandia MG mówi: Smok wskazał skrzydłem kierunek dalszej drogi, po czym zlał się z rzeką, całkiem dosłownie.
[22:46:42] Kanada : *biegnie dalej!*
[22:47:35] San Marino : Ciekawe, ile jeszcze jest tych kryształów. Nie chcę być zbytnio tragarzem... *ale leci dalej*
[22:47:54] Persja : *Nic nie zrobił, a skończył mokry... w odpowiedzi tylko mruknął coś gniewnie i wypuścił dym z pyska. W każdym razie, cóż - poleciał za resztą!*
[22:48:02] Kanada : Tyle, ile jest osób, tak sadzę.
[22:48:09] Walia : *Tak smoki są cudowne, jeszcze wiele razy będzie to napisane! I jak się napatrzył, tak zaraz poleciał dalej.* Zgodzę się.
[22:49:27] * Irlandia MG mówi: Kryształy nie są znów takie duże, ani ciężkie, o dziwo. Dalej natomiast natknąć się mogliście na coś a la kopiec kreta. Ale taki całkiem sporo większy. Na nim siedział kolejny smok, do złudzenia przypominający rzeźbę piaskową.
[22:49:44] Kanada : *przystanął... czyżby on?*
[22:49:48] Seborga : *Idzie dalej z rozłożonymi skrzydłami, żeby wyschły*
[22:49:52] Kanada : *Choć nie, to nie jego barwa*
[22:50:39] San Marino : Hahahh... Nie mówcie mi, że będę walczyć z ruchomymi piaskami... *bo coś przeczuwa, że to pewnie jej zadanie*
[22:51:45] * Irlandia MG mówi: Sani, psujesz całą niespodziankę! Ale, owszem, tak trochę łapy Ci się zapadają w podłoże.
[22:52:13] Kanada : Oooo…
[22:54:03] San Marino : *Dobra, to czego uczyli? Zachować spokój, bez szarpania się spróbowała się wydostać*
[22:55:18] * Irlandia MG mówi: Musisz postarać się inaczej, zapadasz się dalej.
[22:56:18] San Marino : *macha skrzydłami, próbuje wzlecieć do góry* Nie tak wyobrażałam sobie ten dzień...
[22:57:41] Seborga : *Chciałby pomóc, ale wie, że nie może*
[22:58:02] Kanada : *stoi, co innego mu pozostaje? Tylko się cofnął*
[22:58:23] * Irlandia MG mówi: Tym razem wysiłki się opłaciły. Kiedy się wydostałaś, miałaś w łapie kryształ. Smok, włażąc do swojego gniazda w ziemi sypnął ziemią. Kolejny kierunkowskaz. // A Walia zniknął.
[22:59:12] Kanada : *biegnie za nim* Szybciej!
[23:01:03] San Marino : *schowała kryształ do torby* Dobra, co nam teraz pozostaje? *leci*
[23:01:39] Persja : *leci... nad nimi* Czy tylko ja zauważyłem, że zrobiło się nas jakby... mniej?
[23:01:48] Kanada : Co?
[23:01:52] * Irlandia MG mówi: Kolejny punkt programu - nieco wietrznie i znacznie chłodniej.
[23:03:09] Kanada : *idzie uparcie w górę*
[23:03:39] San Marino : *rozejrzała się* Rzeczywiście... Ale może on leci gdzieś za nami?
[23:04:42] Persja : *Lot przez złośliwość pogody zrobił się nieco trudniejszy, ale póki był możliwy, Pers postanowił nie lądować* Nie wiem, wygląda, jakby po prostu zniknął.
[23:04:51] * Irlandia MG mówi: Kanado... Podejrzanie Ci zimno. Jakby Cię ktoś lub coś zamrażało...
[23:04:57] Seborga : *Tym razem już leci, a tu zimno. Ląduje, otula się skrzydłami i jednak idzie*
[23:10:15] Kanada : *sapnął, ale pełźnie w górę, nie da się! On nie takie mrozy wytrzymuje!*
[23:11:12] * Irlandia MG mówi: Jak przymarzniesz do ziemi, to się ciężko ruszyć...
[23:11:53] Kanada : *trudno! Trzeba! Stara się znaleźć w sobie siły! Musi je w sobie znaleźć!*
[23:12:59] * Irlandia MG mówi: Będzie z Ciebie piękna lodowa rzeźba.
[23:14:10] San Marino : *obserwuje sytuację*
[23:14:42] Kanada : *dobra starczy. Dyszy. Kurna mać... żeby dla Kanady było zimno... Armagedon!*
[23:16:00] Persja : *Nadal wisi w powietrzu, obserwując rozwój wydarzeń. Ta, lepiej się nie mieszać!*
[23:16:34] * Irlandia MG mówi: Prawie że znikąd pojawił się smok z lodu i Was obserwuje.
[23:17:33] Kanada : *patrzy na ten twór i się powoli stara wycofać.*
[23:19:30] * Irlandia MG mówi: Smok uniósł łeb. Chyba mu jednak Kanadyjska determinacja w jakiś sposób zaimponowała. Lód Cię puszcza, a jeden z odłamków toczy Ci się pod łapy. A lodowy twór znika tak nagle jak się pojawił. Dalszą ścieżkę do jaskini wyznacza szron na ziemi.
[23:21:06] Seborga : *Idzie w stronę jaskini, może tam będzie cieplej*
[23:21:23] Persja : *Tak więc... leci dalej*
[23:21:52] Kanada : *ucieszony zaniósł kamień do San, chowając. Mimo wszystko czuje się dumny. Acz bycie mrożonką nie brzmi najlepiej. Niemniej truchta wolniej, ale idzie, póki się do reszty nie rozszytwnieje*
[23:23:04] San Marino : Brawo~ *schowała kryształ i leci dalej*
[23:24:23] * Irlandia MG mówi: Kiedy weszliście do jaskini, automatycznie zrobiło się całkiem ciemno, bo i chyba z wejściem coś się stało.
[23:25:53] Persja : ...hej, kto wyłączył światło? *Och, tak, to ewidentnie jego kolej. Powoli wylądował na ziemi, bo aktualnie wiszenie w powietrzu nie było najlepszym pomysłem*
[23:26:10] Seborga : *Ale jest cieplej, prawda? Spróbował wyzionąć mały płomyczek, żeby było cuś widać.*
[23:27:13] San Marino : *rozgląda się* Wejście nam zniknęło?
[23:27:20] * Irlandia MG mówi: Seb, czujesz, że zioniesz, ale bez widocznych efektów. Czarno, ciemno, ale, owszem, cieplej niż wcześniej.
[23:29:06] Seborga : No świetnie, ogień też nie działa.
[23:31:00] Persja : To może ja spróbuję? *Cóż, może... więc spróbował zionąć ogniem*
[23:32:26] * Irlandia MG mówi: A Persowi, owszem, wyszło. Przy okazji oświetlił pobliską skałę z kryształem. Obok tego kamienia było kilka wnęk, akurat na tyle nagród za wyzwania, ile mieliście ze sobą.
[23:33:18] San Marino : Łooo... *podeszła do wnęki i wyciągnęła kryształy* Dobra, umieścimy je razem?
[23:37:34] Persja : *Och, podziałało! Z tym, że nie mógł podtrzymywać ognia zbyt długo z racji tego, że... po pewnym czasie zaczynało po prostu brakować powietrza, ot. Zamknął więc na moment pysk i postanowił się odezwać* Chyba tego od nas chcą. *Stwierdził rezolutnie i znów zionął ogniem*
[23:39:42] * Irlandia MG mówi: Dokładnie, Persie. I cóż, musisz sobie na swój kryształ zapracować...
[23:39:56] San Marino : *no dobra, to po kolei powstawiała kryształy. Oby to była dobra kolejność i takie tam*
[23:40:02] Seborga : *Podszedł bliżej, nie odzywa się, bo jest całkowicie zgodny z tą kwestią*
[23:40:39] Persja : *San, co chwilę Ci gasło światło i zapalało się od nowa. Pers się stara, jak może!*
[23:41:50] * Irlandia MG mówi: Kolejność akurat nie była aż tak ważna. Kiedy skończyliście, kryształy zamigotały, po czym znów zrobiło się ciemno, nawet ogień Persa nie pomagał, bo chwilę potem znaleźliście się w salonie.

_________________
avatar
Austria

Rodzina : Germanie
Liczba postów : 737

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach