Mind_flasher (MG: Austria)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Mind_flasher (MG: Austria)

Pisanie by Austria on Nie Gru 13, 2015 12:15 am

[You must be registered and logged in to see this image.]

Udział wzięli: San Marino, Irlandia (zniknął pod koniec), Seborga, Liechtenstein, Szkocja, Transylwania, Włochy Północne
Wszyscy przeżyli

[20:31:05] * Austria MG rzecze: Witam kochanych userów na evencie, który będzie kreowany i kierowany przez Was. :’) Cały świat będzie bazował na tym, co Wasze postaci będą myśleć, więc gwoli wyjątku proszę, byście w gwiazdkach pisali, jakie obrazy i słowa pojawiają się w umysłach Waszych podopiecznych. Oczywiście, postaci między sobą nie mogą czytać w głowie, więc proszę mi tego nie wykorzystywać. Interpretację, jak myśli będą wpływały na świat pozostawcie, proszę, mi.
[20:31:16] * Austria MG rzecze wciąż: Pamiętajcie, że tok myśli i skojarzeń bywa często spontaniczny. Nie będzie źle, jeśli będziecie też bazować na swoich odczuciach, kiedy będziecie czytać opisy. Spontaniczne skojarzenia bądź po prostu randomowe myśli na losowe tematy, to częste zjawisko, a mogą pomóc w budowaniu czegoś naprawdę ciekawego. Na zakończenie tej przedmowy chciałabym tylko zaznaczyć, że (choć w większości gramy postaciami męskimi) wszelkie treści +18 będę interpretować wybitnie opacznie i nie liczcie na przekierowanie eventu w ten rejon. A tymczasem…

[20:31:21] San Marino : *wtuliła się* Co u ciebie? *zerka za Scottem* A jemu co?
[20:31:38] * Austria MG mówi: Wszyscy czujecie, jak ogarnia Was względny spokój. Myśli o problemach dzisiejszego świata na ten moment ulatują, krzyki szefów lub harmider imigrantów pod płotem przestaje być dla Was ważny. Robi się jednak dziwnie, kolory zaczynają blednąć z chwili na chwilę…
[20:32:43] @ Irlandia : *w jednym momencie był prawie wściekły na Szkota, że ten mu jeszcze pyskował, a tu nagle spokój...* Czy to ja czy coś tu jest trochę nie tego?
[20:33:44] @ Austria : *Rod spojrzał jeszcze za dwójką rudzielców, gdy nagle przed jego oczyma zaczynało robić się monotematycznie pod względem barw. Interesujące.... Zamrugał oczyma, mając nadzieję, że to nie jakieś nowe problemy ze wzrokiem, po czym jął się rozglądać kontrolnie*
[20:35:33] Seborga : Wszystko świetnie, a u ciebie~ *"Zjadłbym coś~" Nagle jakoś zaczęło się wszystko robić jasne i blade.* Hmm... *Patrza dookoła*
[20:36:17] Liechtenstein : *rozejrzała się po salonie, nie bardzo wiedząc co ma robić, była zbyt spokojna. Przekręciła głowę i jakby się zacięła, ale zaraz się opamiętała i potrząsnęła głową.*
[20:36:30] San Marino : Też całkiem przyjemnie... *zamrugała i przetarła oczy dłońmi. "dobra, to dziwne, jakby ktoś puścił tu dym..." *
[20:38:36] Szkocja : *W pewnej chwili zaczął myśleć, że gniew Irlandczyka spowodował rzucenie na niego zaklęcia i Scott zaczyna tracić wzrok. Albo to Roderich wysysa z niego część widzenia. Usiadł na ziemi i zaczął przecierać oczy*
[20:39:45] * Austria MG mówi: Światło przejęło kontrolę i po chwili nagle staliście w jakiejś dziwnej... krainie? Nie wiecie dokładnie. Jest tu biało, jakby białą sala w budynku o białej podłodze, tak duża, że nie widać ścian ani wsporników. Jest tu też niezwykle cicho. Tylko zaraz po Waszym pojawieniu się po podłodze zaczęły sunąć delikatne, rzadkie kłęby dymu, trochę jak rzadka, dopiero wchodząca mgła. Jesteście tutaj jedynymi istotami w innych barwach, a Wasze barwy są całkiem żywe. Sebciu, zauważasz, że w prawej dłoni trzymasz sandwicha z dużą ilością dodatków. Scottie, na Twoim nosie pojawiły się okulary.
[20:41:08] @ Irlandia : *patrzy po ludziach* Słowo honoru, że to nie moja wina. *znaczy, chyba. Przecież Walijczyk obiecywał mu z tym jakoś pomóc. Chyba że przeterminowały mu się te ziółka...*
[20:42:51] Liechtenstein : *pisnęła i znów rozejrzała się, nie wiedząc co ma robić, zaczęła szukać Austriaka*
[20:43:14] Szkocja : *spojrzał na Liama z wyrzutem, a potem zdjął okulary i rzucił nimi o podłoże*
[20:43:47] @ Austria : *zamrugał ponownie, zaskoczony takim obrotem spraw. Przeszedł się to w jedną, to w drugą stronę parę kroków, nasłuchując, ale wiele nie usłyszał, nie ma tu echa. Spojrzał na Irka* Powiedzmy, że Panu uwierzę... wszak jest piątek. *rzekł, jakby to było cośkolwiek naturalnego. A jego myśli zaczęły powoli sunąć ku obrazowi śnieżnej polany w środku nocy, jeszcze uroczo zamglonej. Wiele miał takich wspomnień~ Widząc Lili spojrzał na nią z zaciekawieniem. Wszystkich tu widzi*
[20:44:03] Seborga : *I nagle znalazł się w białym pomieszczeniu. I ma kanapkę* O, to jakaś magia~ *Może i nie powinien ufać magii, ale co ma nie korzystać z okazji, ugryzł kanapkę. "Strasznie tutaj pusto, nawet nie widzę, w jakiej części pomieszczenia stoję, przydałoby się jakieś zróżnicowanie."*
[20:44:29] San Marino : Gdzie my jesteśmy? *rozejrzała się mając cichą nadzieję, że to nie żaden szpital*...
[20:46:00] @ Irlandia : *szkoda, do twarzy było nawet Szkotowi, zdaniem Ira* Czy ktoś jeszcze uważa, że to i tak nie jest zbyt dobry pomysł, żeby tak tu stać? Może lepiej się ruszyć w którąkolwiek stronę?
[20:46:51] * Austria MG mówi: Irku, trzymasz w ręku nagle kilka kłosów lekko zwiędniętych już ziół. Może sam dopowiesz, co to za rodzaj~ Sebciu, kanapka jest dobra, zwykły posiłek, smacznego. Za to pomieszczenie też jęło się zmieniać, gdyż nagle zrobiło się ciemniej, stoicie w nocy w śniegu, jest Wam też zimno. Ale przed Wami majaczy się budynek szpitalny. Spokojnie, jeden z tych nowszych, nic strasznego - jeśli nie boicie się szpitali w ogóle.
[20:48:16] Liechtenstein : *zaczęła drżeć i objęła łapkami ramiona, nie była przyzwyczajona do zimna, wolała cieplejsze dni* Brrr...
[20:48:39] Szkocja : Co za debil to tak zaprojektował! *wstał, bo cóż wciąż siedział na ziemi, a teraz zaczęło mu być zimno i mokro przez śnieg. Miał nadzieję jak najszybciej się ogrzać, dlatego pognał do budynku jakby go goniło stado wilków*
[20:49:39] San Marino : *zachichotała nerwowo* Gdyby choć raz magia piątków dała nam spokój...
[20:50:14] Seborga : *I nagle otoczenie zaczęło się zmieniać. Noc, zaśnieżona polana, szpital. A, no właśnie, szpital. Sebuś za nimi nie przepadał. Białe pomieszczenia i ten nieznośny zapach sterylności. "Mam nadzieję, że nie będziemy musieli tam iść..." Zjada kanapkę.*
[20:51:18] @ Irlandia : *znikąd pojawił mu się te zioła, które jeszcze jakiś czas temu...* Jasna cholera. *rozejrzał się. Ciemno, zimno i do domu daleko. Aż się zatęskniło* No tak. Jak zwykle nie myśli, co robi. *westchnął na poczynania Szkota i potarł ramiona. Zimno, cholera, może coś na rozgrzanie...? Herbatka. O, tak...*
[20:52:09] @ Austria : *Rod spojrzał na Lili i kucnął, głaszcząc ją po ramieniu* Wejdziemy się ogrzać? *choć za szpitalem sam nie przepada, kojarzy mu się ze słabością*
[20:52:43] Liechtenstein : D-dobrze. *skinęła głową i poszła z nim w stronę szpitala, nie za bardzo przepadała za nimi*
[20:56:02] * Austria MG mówi: Scottie, wbiegłeś do szpitala, jest tam o wiele cieplej. To jasny, żywy hol szpitalny, ale przez skojarzenia wielu przestaje wydawać się przyjazny, jest w nim coś niepokojącego. Medycy zmierzają tu i ówdzie, czasem przemykają co słabsi pacjenci. Widzisz ławeczki nieopodal punktu informacyjnego, po chwili za Tobą weszła germańska dwójka. Rod jest o wiele słabszy, niż moment wcześniej. Zaś, kochani na zewnątrz, niebo zaszło się chmurami, a Wy czujecie, że robi się nieco cieplej. Sebciu, choć miejsca nie zmieniłeś, to poczułeś - tak jak Twoi towarzysze - ten zapach sterylności, który Ci się wspomniał. Ach, Irku, a Ty trzymasz właśnie w dłoniach kubek gorącej, parującej herbaty.
[20:58:26] Seborga : Bleh, śmierdzi jak szpital. * Zatkał nos. Właściwie, to zimno mu. "Przydałaby się jakaś kurtka, albo coś." *
[20:58:32] San Marino : *skrzywiła się* Czy wy też to czujecie? *chwyciła Sebka pod ramię*
[20:59:12] Liechtenstein : *potarła łapki i chuchnęła w nie* Trochę cieplej
[20:59:13] @ Austria : *początkowo to on wprowadził Lili, ale teraz sam dał się wprowadzić. Czuł się słabszy, w łebku mu się zakręciło. Ale też przez to chwilowo umysł miał czysty, myśli mu nie 'przeszkadzały'*
[20:59:20] @ Irlandia : *do szpitala poszedł powoli, bez większych obaw, w końcu czasem zdarzało mu się nawet dyżurować* Jak miło. *dostał herbatkę, ale chyba nie załapał jeszcze, że tak było, bo sam prosił. Poszedł w stronę szpitala, popijając herbatki*
[21:03:54] * Austria MG mówi: Tak, Sebciu, masz kurtkę na ramionach. Przed budynkiem zostałeś tylko Ty i Sani.
[21:04:37] @ Austria : *spojrzał za Ira, a po chwili usiadł na ławce, co by odpocząć. Nie ma pojęcia, czemu tak nagle źle się poczuł*
[21:05:20] Seborga : *I dostał kurtkę. Ubrał się w nią i od razu było mu cieplej. I nie ma mowy, żeby wszedł do środka, więc zostanie na zewnątrz. Tula Sani*
[21:05:53] Liechtenstein : *spojrzała na kuzyna* Rod nic Ci nie jest może zawołam lekarza?
[21:07:26] @ Irlandia : *uh, Rod się chyba źle czuł. Jakże Iruś by chciał, żeby mu było lepiej* Herbatki? *wyciągnął do niego rękę z kubkiem*
[21:07:35] Szkocja : *rozejrzał się. o ile wcześniej wydawało się w porządku, to idąc dalej korytarzem czuł niepokój, Pomyślał, że można by jakoś uprzytulnić to miejsce przynajmniej kolorami*
[21:07:59] San Marino : *zerknęła na Sebka z odrobiną zazdrości. no hej, ona jest jeszcze większym zmarźluchem niż on*... Fratello, ktoś kogo znamy może być w tym szpitalu? Nie widzi mi się tam wybierać, w szpitalach jest zazwyczaj smutno i nerwowo...
[21:09:12] Seborga : Nie wydaje mi się. I też nie mam ochoty tam wchodzić.
[21:10:25] * Austria MG mówi: Cóż, wejście do szpitala właśnie wydało się Sebciowi i Sani niezwykle smutne. Widzicie też ścieżkę prowadząca w innym kierunku, niż do szpitala. Lili - gdy tylko pomyślałaś, to bez Twojej inicjatywy lekarz podszedł, ale akurat do Ciebie. Spojrzał na Ciebie wysoki, 30-kilkuletni brunet i zapytał "Co tutaj robisz, dziewczynko?" Irku, w sumie na samą myśl o podzieleniu się sprawiłeś, że i w dłoniach Roda pojawił się taki sam, zielony kubek.
[21:11:00] * Austria MG mówi: Aaa, Scottie, skręciłeś w barwny, jasny, wesoły korytarz. Trafiłeś na oddział dziecięcy.

[21:11:34] @ Austria : *dostał herbatki, sam nie wie, jak. Patrzy się bezwiednie na ten kubek* jak....
[21:12:54] @ Irlandia : *wzruszył ramionami w odpowiedzi na Rodowe pytanie* Podejrzana sprawa z tym wszystkim. *rozejrzał się, szukając spojrzeniem reszty towarzystwa* A inni gdzie?
[21:14:47] Szkocja : *Oo jak milo! Uśmiechnął się na ten widok i szedł dalej. No, skoro już jest przyjemniej to przydałoby się usiąść i zrelaksować w czymś wygodnym. Chciał żeby Liam mu towarzyszył, no ale gdzieś go zgubił*
[21:14:55] Seborga : O ścieżka~ *Wskazał ścieżkę prowadzącą w zupełnie innym kierunku, niż szpital. "Przydałaby się jakaś kurtka dla Marii. Jej na pewno też jest zimno. I jakieś źródło światła, bo jest noc." Tak po trochu już się orientuje, że pojawiają cię jego myśli.*
[21:16:12] San Marino : *wtuliła się do brata* To idziemy tam? Może powinniśmy mieć kamyczki albo okruszki? No wiesz, jak w Jasiu i Małgosi *uśmiechnęła się do niego*
[21:17:19] Seborga : Tak, chodźmy~ Dobry pomysł, w ten sposób się nie zgubimy~ *Uśmiecha się*
[21:20:36] * Austria MG mówi: Scottie, minąłeś kilka ławek oraz kilka wejść do sal, gdzie siedziały i bawiły się dzieci. Zauważyłeś, że część korytarza jest zacieniona, ale za tym "mrokiem" jest znów recepcja, dodatkowo zauważasz rudą czuprynę Liama. Przez słowo Irka zaś zniknęła Wam Lili. Teraz ona z doktorem stoi w innym korytarzu, całkiem poza zasięgiem Waszego wzroku. Ona też Was nie widzi. Sebciu, Sani - na ramionach San pojawiło się drogie i ciepłe futro, jak u celebrytów, zaś w dłoni Sebcia teraz pojawił się lampion, jak w Japonii. Ścieżka jest wyłożona szarą kostką i prowadzi póki co w nieznane. Pamiętajcie, tam ciągle jest mgła, a Wy właśnie w nią wchodzicie. Póki co nie trafiacie na nic.
[21:21:47] @ Austria : .... nie mam pojęcia. Lili? *zaniepokoił się. W końcu upił tej herbatki, wciąż pełen niepewności. Przez myśl mu przemknął wściekły Szwajcar, jeśli Lili się zagubi*
[21:22:40] Seborga : Ładnie ci w tym futrze~ *Ma w łapce lampion, więc ze źródłem światła nie powinno być problemu.* Teraz możemy iść~
[21:24:06] San Marino : *zerknęła po sobie* Grazie~ Na pewno jest mi cieplutko. *ruszyli* Ciekawe, gdzie nas ta ścieżka doprowadzi... I oby lampion wystarczył
[21:24:12] * Austria MG mówi: Irku, Ty Szkota tez dostrzegasz w tym korytarzu.
[21:25:20] Seborga : *Idą, idą~* Na pewno wystarczy, jest magiczny, bo pojawił się tak z nikąd~
[21:25:50] @ Irlandia : *tak sobie patrzy...* Lili? *potem spojrzał dalej* Znalazłeś coś ciekawego? *do Szkota, chociaż może go nie usłyszał, nie wiadomo*

[21:25:56] @ Austria : {Wchodzisz, Shirei?}
[21:26:21] Transylwania : //daa
[21:27:22] @ Austria : {Podaj miejsce. Dowolne}

[21:27:54] San Marino : A magia jest nam zawsze pomocna? *zastanowiła się, w sumie to różnie z nią bywało*

[21:28:37] Transylwania : //podziemna komnata jakaś?

[21:28:49] Seborga : W sumie nie do końca, ale nie kończy się, dopóki nie kończy się piątek.
[21:31:15] * Austria MG mówi: Zatem, Transiu, siedzisz sobie nagle przy stoliku w barze ulokowanym w podziemiach. Być może był to kiedyś składzik albo klasztor, teraz jednak zimna cegła daje temu barowi interesujący klimat. Seborga, Sani - Wy zaś, idąc tą ścieżką, docieracie do niewielkiej budki z szyldem "u Pana Boga za piecem" i obok z tablicą oferującą grzane piwo. Widzicie, że przed wejściem trzeba zejść chodami w dół.
[21:31:52] Szkocja : *pomachał do Liama i podbiegł do niego* Oddział dziecięcy jest super w tym szpitalu *.*
[21:32:30] @ Austria : .... to mi się coraz bardziej nie podoba. Włosi nie poszli za tobą, Liam? *spojrzał na niego, nim Scottie przyszedł. I jakoś.... zachowanie Scotta nasunęło mu myśl, że i Scott zachowuje się dość dziecinnie...*
[21:32:49] Transylwania : *zamrugała i rozejrzała się* ....ładnie tu..* stwierdzenie a la Transia. A jeszcze niedawno była w swoim zamku...*
[21:33:13] * Austria MG mówi: W tym holu objawiła się nagle leniwie poruszająca się flaga Szwajcarii. A Scotta... odmłodziło. Ma on teraz całe dwanaście lat.
[21:33:18] San Marino : Hah, ciekawa nazwa lokalu~ Wchodzimy tam?
[21:35:17] Seborga : Brzmi interesująco~ Możemy wejść~ *"Oby tylko inni się nie martwili, że tak nagle się od nich oddzieliliśmy. Chciałbym, żeby wiedzieli, gdzie jesteśmy~"*
[21:35:21] @ Irlandia : Włosi? Zgubiliśmy ich gdzieś po drodze i... *zakrztusił się na widok Szkota herbatą*
[21:36:37] Transylwania : * tak ogląda ten barek. Jakoś tak niemrawo tu i zimno. Jakieś klimatyczne pochodnie i światła by się przydały. Aż wstała i zerknie, może jest tu ktoś, może znajdzie co to za Barek.*
[21:36:49] Szkocja : *Jakoś poczuł się niższy niż przed sekundą.* Co się tak gapisz Liam! I czemu ja nic nie mam do picia, co? *w sumie napiłby się czegoś gazowanego*
[21:39:51] @ Austria : *sam się zakrztusił* na Boga.. cóż to.....
[21:43:05] @ Irlandia : *powiedziałby, że magia, ale kto wie co wtedy by się stało z nim samym*
[21:43:12] * Austria MG mówi: Tak, wszystkie osoby w szpitalu przestały się nagle martwić o Włochów. Młody Szkot ma w rękach butelkę Pepsi. W kącie zaś objawiła się mała kapliczka. Bar - Włoszku, Ty również siedzisz przy stoliku w barze zlokalizowanym w starej sali podziemnej. Zauważasz, że poza Tobą i Transylwanią nie ma tutaj nikogo. W dłoni masz kubek ciepłej kawy. Wtem do tego baru wkroczyli Seborga (trzymając lampion japoński) i San Marino (w drogim, brązowawym futrze). Poprzez Transię w tym barze jednak panuje lekki chłód.
[21:45:33] Transylwania : *rozejrzała się i zawiesiła wzrok na Włoszku* Buna, masz może jakiś... sweter czy... Zapalniczkę? Chłodnawo tu nieco... *sama chodzi między stolikami i szuka źródła światła/ognia, a tu Seborga i San weszli* ...Buna.
[21:46:11] Seborga : *Zeszli po schodach do baru. "Jeju, ale my musimy teraz dziwnie wyglądać z tym lampionem~"* Ciao~ *Uśmiech*
[21:46:13] Szkocja : No i to rozumiem! *powoli chyba zaczynał ogarniać, co się tu wyprawia. Odkręcił butelkę i napił się* Aach, dobra~
[21:47:26] Włochy Północne : *Okej... Nagle się znalazł w barze z kawą... Ktoś chyba mu ją kupił, więc wypadałoby podziękować. Było chłodno przez co lekko drżał* C-ciao~ *zwrócił się do Transi* Nie mam swetra ;w; *a przydałby się* *wtem ujrzał braciszka Seborgę z lampionem, dziwnie* Ciao, fratello~ =w= Po co ci lampion?
[21:48:42] San Marino : *"Jeszcze brakuje tu ekipy lokalnych imprezowiczów"* Jejku, Feli, Luka! Nie sądziłam, że was tu znajdziemy!
[21:48:47] Seborga : A, jakoś tak~ Na zewnątrz było ciemno, więc wziąłem coś, czym można oświetlić drogę.
[21:49:33] @ Austria : *podniósł się, rozglądając się* proponuję poszukać Lili. *herbatę skończył, kubek mu niepotrzebny, nawet by chciał, by ten mu znikł*
[21:49:51] @ Irlandia : *może przez odmłodzenie Szkota jakoś łatwiej pójdzie się dogadać... tak, nadal się na Szkota gniewał, pamiętliwa bestia* Gdzie byłeś, że ci odjęło tak z połowę lat? *strach pomyśleć co by się działo, gdyby zapuścić się w inne rejony szpitala*
[21:49:53] Transylwania : A i tu nieco światła się przyda.. Sama się nie spodziewałam, niedawno byłam u siebie w zamku... Może te podziemie jakoś łączy się z podziemiami mojego zamku? *w co wątpi* Ach... czyli to nie tylko ja, tu po prostu jest chłodno...
[21:51:19] Włochy Północne : Ve~ =w= Sorella~ *wstał z kubkiem i przytulił rodzeństwo*
[21:51:42] * Austria MG mówi: Transiu, masz właśnie w ręku zapalniczkę. Na Włoszku zaś pojawił się sweter, ale taki w poziome paski, układające się w tęczę. Zrobiło się w tym barze nieco jaśniej, gdy za Wami nagle weszła piątka już podchmielonych, wysokich mężczyzn, przywodzących na myśl pochodzenie hiszpańskie. Wesoło, coś podśpiewując, podbili do lady, a barman zaczął ich obsługiwać.
[21:52:56] Liechtenstein : *patrząc na medyka nie bardzo wiedziała czego od niej chciał, wystraszyła się i wybiegła z sali wystraszona*
[21:54:27] * Austria MG mówi: Tak, Lili, wybiegłaś na ciemny, mroczny wręcz korytarz, gdzie ledwie tliło się światło. Podziękuj później Liamowi. Światło w korytarzu do oddziału dziecięcego zgasło, moi drodzy.
[21:55:26] San Marino : *"Ups?"* Przyłączymy się do nich, czy może idziemy gdzieś dalej? *patrzy po wszystkich* Bo chyba z tym towarzystwem obok będzie trudno porozmawiać spokojnie...
[21:55:34] Włochy Północne : *myśląc o dziwnym smaku kawy i ciepłej paście, którą spożywał przed pojawieniem się w tym dziwnym miejscu, zauważył, że ma na sobie śmieszny tęczowy sweterek* Grazie, sweterkowe duszki~! Ve~ *czy coś* *A nagle zrobiło się jakby przytulniej ze względu na ową podchmieloną piątkę*
[21:56:00] Szkocja : To miejsce jest coraz dziwniejsze, Liam! *tulnął się do niego szybko, myśląc tylko by żaden morderca się tu nie panoszył*
[21:56:44] Liechtenstein : *szła, rozglądając się, wystraszona. "Gdzie ja jestem... co ja tu robię... ?" Trzymała się ściany, rozglądając ciągle*
[21:57:26] @ Irlandia : Lili? Dobry pomysł... Chyba nie mogła odejść daleko? *oh, Szkot się tuli. Miło, też go przytulił, taki trochę odruch*
[21:58:04] Transylwania : * o, zapalniczka. Aż ją zapaliła i od razu upuściła, bo kciuk jej się zapalił i od razu go zgasiła* Auć... *rozgląd. Głooośnoo;-;* Możemy zostać, chociaż wołałabym wyjść…
[21:58:08] @ Austria : *jego myśli skupiły się tylko na nasłuchiwaniu, czy gdzieś nie ma właśnie kochanej kuzynki*
[21:58:10] Seborga : *Rozgląda się dookoła, zerka na podchmielonych. Odstawił lampion na jakiś stolik, bo właściwie po co ma go trzymać.*
[22:00:00] * Austria MG mówi: Kubek Roda zniknął mu z rąk. Lili wyszła do towarzyszy innym, równie ciemnym korytarzem. Tak... Kochana Lili, w jednym kącie wznosi się flaga Szwajcarii, w innym znajduje się małą kapliczka, a Szkot nagle stał się dwunastolatkiem. Zauważasz, że to jest jedyne oświetlone pomieszczenie, wszystkie korytarze od niego odchodzące stały się mroczne i nieprzyjemne. Do tego w jednym z nich błyszczy się para oczu~
[22:01:46] * Austria MG mówi: Włoszku, przed Twoim nosem pojawił się talerz pasty, ale to mała porcja. Towarzystwo zaczęło rozmawiać głośniej, śmiać się, znów śpiewać coś pijackimi głosami, póki co na Was nie zwracają uwagi.

[22:02:40] Liechtenstein : *rozejrzała się, roztrzęsiona, w oczach miała łzy ze strachu* Rod... gdzie jesteś? *wyszeptała*
[22:03:21] @ Austria : *jest, widzi Lili* Komm da. *nakazał i wręcz podszedł do Lili, by ją chwycić za ramię i wrócić z nią do dwójki rudzielców*
[22:03:40] Włochy Północne : *Zaskoczony zerknął na porcję pasty. Trochę mała, ale darowanej paście nie zagląda się w sos, więc zaczął konsumpcję* Ve~ =w= Fratello~! Sorella~! To miejsce spełnia życzenia~! =w= *uroczo się uśmiecha i macha radośnie łapkami*
[22:03:42] @ Austria : *a myśli o tym, co by stąd wyjść*
[22:04:55] Szkocja : Chciałbym mieć jakieś zwierzę, które mnie obroni… Liam, daj mi zwierzaka!
[22:05:04] Transylwania : …San, nie chcę tu być. *stwierdziła, trzymając kciuk. No, nadpalony to boli. Jednak ogień to zły pomysł.*
[22:05:11] @ Irlandia : *przyuważył Lili* Co się dzieje z korytarzami? *ona chyba wie. Rozejrzał się, szukając czegoś podejrzanego i spodziewając się najgorszego* ...co? Mało masz swoich psów?
[22:06:38] Liechtenstein : *pobiegła w jego stronę i wtuliła się w niego* Rod, dlaczego my tu jesteśmy... boję się... *wyszeptała, bała się i cała drżała, nie mogła nawet myśleć, była zdezorientowana*
[22:06:49] * Austria MG mówi: Irku, wyrósł Ci ogon i nieco futra, pysk nieco Ci się wydłużył. Nie zamieniasz się całkiem w psa, ale tak połowicznie - owszem.
[22:07:13] Seborga : *Zauważył, że Transia sobie przypaliła palec, sprawdzając zapalniczkę. "Chciałbym, żeby jej nie bolało. Nie lubię, kiedy inni są nieszczęśliwi..."*
[22:07:15] San Marino : Mam wrażenie, że nie tylko to miejsce... I fratello, ty zawsze tak zjadasz jedzenie, które pojawia się przed tobą tak znikąd? *poprawiła futro* Możemy spróbować odszukać pozostałych... *"ciekawe, co u nich, mam nadzieję, że nie dzieje się nic złego"*
[22:08:45] * Austria MG mówi: Transię kciuk przestaje boleć. Wśród tego harmideru, Sani, dostrzegasz drzwi z tabliczką "przejście do kliniki".
[22:09:33] * Austria MG mówi: Transiu, teraz na każdym stoliku dzięki Tobie pojawia się zapalona świeczka.

[22:09:35] Włochy Północne : A dlaczego miałbym nie jeść? Ve~ *zdziwił się, przecież pasty nikt nie otruwa ;;*
[22:11:10] Włochy Północne : Zawsze zjadam~ =w= *bo chyba nikt tego nie otruł, przynajmniej ma taką nadzieję* *ale zjadł i zaczął się nudzić*
[22:11:20] @ Austria : *Rod miał wrócić do rudych z Lili, ale w porę się cofnął, widząc przemianę Liama. Chwycił mocniej Lili i cofnął się w kierunku wyjścia, wraz z dziewczyną. Psy... nie lubi psów. Bardzo nie lubi.*
[22:11:23] Transylwania : * zamrugała, jaśniej się zrobiło. Rozejrzała się, świeczki się palą... Aż zamrugała i spojrzała na kciuk, bo... Nie boli. Aż się ucieszyła.* O... *aż spojrzała, nadpalony jest*
[22:12:59] San Marino : *poklepała Felka po głowie. "Jego ufność jest większa nawet większa niż moja. Gdyby tak każdy ufał w każde słowo i gest, byłoby pewnie całkiem zabawnie" * Hej, chwilka... *zauważyła drzwi* Idziemy zobaczyć, co u innych?
[22:13:31] @ Irlandia : *poczuł się jakoś dziwnie... Nie powinien chyba, nie?* ... *spojrzał po sobie na ile mógł. "A do niedawna wołali na mnie lis..."*
[22:14:16] Szkocja : *widząc Liama nie mógł powstrzymać śmiechu* Haha! Teraz mam wystarczająco dużo psów!
[22:14:16] Liechtenstein : *wtuliła się w niego i szła obok* Wrócimy do domu?
[22:14:17] Włochy Północne : Jak u innych? Ve~ =.= Jest na tu więcej? *zdziwił się, ale z chęcią pójdzie, by tylko się nie nudzić*
[22:14:43] Seborga : *Nagle zauważył drzwi z tabliczką, że prowadzą do kliniki. "No way! Ja tam nie idę!" Wygląda na to, że lęk przed szpitalem jest większy, niż myślał.*
[22:15:54] @ Austria : Spróbujmy.... *poszedł w kierunku wyjścia, nie oglądając się na dziwaków. Zatęsknił za Alpami.*
[22:16:22] Transylwania : *spojrzała. coś mówili o innych.* ...wolałabym wrócić do domu... Lub gdzieś gdzie jest... spokojniej.
[22:17:42] Liechtenstein : Rod...boję się. *trzymała się blisko niego, nie wiedziała co może być za drzwiami szpitala, ale miała cichą nadzieję, że nie zobaczy pająków i innych robali, których tak bardzo się boi*
[22:17:52] * Austria MG mówi: Liamowi ogon jednak pokrył się lisią rudością. Dwa psy wyskoczyły z ciemnego korytarza, powarkując, jednak Scotta uznały za swojego i to do niego podeszły, obwąchując go. Jeden, to husky, drugi zaś - owczarek niemiecki.
[22:19:17] @ Irlandia : *przynajmniej pasuje do włosów* I tak uważam, że tyle ich ci wystarczy... *jak przypomniał sobie, ile ich było, to aż drgnął. Uh, jak Szkot jeszcze nie oszalał...*
[22:19:25] * Austria MG mówi: Drzwi do kliniki się uchyliły, Sani. Seborga nagle jednak zaczął się trząść, ma drgawki ze strachu. Co do towarzystwa w barze, to ucichli, choć nie do końca. Po prostu zaczęli zachowywać się spokojniej, dwójka z nich poszła spać.
[22:21:30] Seborga : *Stoi, wpatrując się w uchylone drzwi. Trzęsie się i mamrocze pod nosem coś w stylu "Ja nie chcę tam iść", ale ledwo go słychać. Jakaś trauma związana ze szpitalem, huh?*
[22:21:35] San Marino : Jejku, fratello! *przytuliła go mocno* Nie musimy tam iść. Cśś, no już... *głaszcze go po plecach w tym tulu* Wy jak chcecie, sprawdźcie, co u innych... *do Transi i Feli’ego*
[22:22:01] Włochy Północne : *Przestraszył się tą nagłą ciszą i drgawkami brata. Chciałby być na zewnątrz, poczuć świeże powietrze bo tu czuje się tak nieswojo* Fratello ;_; *też go przytulił*
[22:22:11] * Austria MG mówi: Rod i Lili wyszli z kliniki, a tam.... dzień. Jest jasno, jesteście w górach, drzewa są zielone, trawy bujne. Jednak zarówno runo leśne jak i gałęzie wręcz żyją. Było tu bardzo dużo owadów, pająki wiły swoje sieci niemal na każdym kroku, po ścieżce przebiegającej przed Wami maszeruje rząd mrówek i drugi rząd chrząszczy.
[22:22:21] Transylwania : *skrzyżowała ramiona. Tu czuła się pewniej, nie chciała tam iść. Milczała*
[22:22:31] Szkocja : Jestem panem psów! Widzisz, lubią mnie! *pogłaskał pieski* Idziemy gdzieś, Panie Lisku? Hehehe.
[22:23:58] Liechtenstein : *widząc to, o mało nie zemdlała, nic nie miała do biedronek czy motylków, ale inny każdy odrażający robal przyprawiał ją o dreszcze. Zaczęła się trząść i kurczowo złapała się ramienia Roda*
[22:25:15] @ Austria : *wychodzi na to, że z tego szpitala niemalże nie wyszli. Rod sam nienawidził tego robactwa, oj, bardzo nienawidził. Bardzo chciał, by zniknęły z jego gór*
[22:25:15] Seborga : *Wtula się w nich mocno. Już nie pamięta, kiedy ostatnio miał takie napady paniki. Próbuje się trochę uspokoić.*
[22:26:22] @ Irlandia : *patrzył na psy z niepewnością i nawet olał tego Pana Liska* A gdzie byś chciał? *on najchętniej wróciłby w swoje rejony. Szerokie zielone przestrzenie...*
[22:26:44] * Austria MG mówi: Jak na zawołanie, psy usiadły koło Szkota i zaczęły się do niego łasić, są bardzo posłuszne. Hol tego szpitala nagle zarosły trawy.
[22:26:52] Włochy Północne : *Znowu pomyślał o świecie zewnętrznym, świeżym powietrzu... O niewielkich zielonych pagórkach porośniętych kolorowymi kwiatkami, z których wianki można robić, o lekkim, rześkim wiaterku i grzejącym słoneczku...* *westchnął i pogłaskał brata po włosach wracając do rzeczywistości*
[22:27:32] Liechtenstein : Nie ma innej drogi ?*wyszeptała i miała cichą nadzieję, że odpowie jej twierdząco, nie potrafiłaby przejść wokół pajonków*
[22:29:05] * Austria MG mówi: I tak właśnie się stało, Italia. Tuliłeś się do brata, ale nagle zaniknąłeś, inni też zauważyli nagłe Twoje zniknięcie. Stoisz tak, że widzisz w mocnym oddaleniu ten bar, a raczej wejście do niego, jednak oddziela Was łąka pełna kwiatów i zieleni. Stoisz na niedużym pagórku barwnie porośniętym.
[22:29:54] Seborga : Fratello, uważaj. *Przesunął jego dłoń trochę dalej, bo prawie mu po loczku przejechał. Cóż, przynajmniej myśli o czym innym. I nagle mu braciszek zniknął.* Fratello?
[22:30:26] * Austria MG mówi: W odpowiedzi, Lili, wszelkie robactwo nagle zaczęło płonąć, a przez to piszczeć i skrzeczeć. Owady zaczęły się szybko poruszać, ginąc w płomieniach, ale też podpalając lasy i trawy. Co gorsza, stojąc w wejściu do szpitala, zauważacie, że i tam trawa wyrosła, więc pożar wejdzie też zaraz do budynku!
[22:30:34] Szkocja : *znieogarnił* Ale mają dupne podłogi, że tu trawa przebija ._. *westchnął cicho* Liam idziemy na zewnątrz! Tu jest nudno!
[22:31:16] Włochy Północne : *Z wrażenia się przewrócił* V-ve~? D: Co ja tu robię?... *siedząc między kwiatkami zastanawiał się czy się bać, czy cieszyć* Sorella? Fratello?... Halo? *rozglądu, ale nikogo nie ma, same kwiatki i ten bar daleko*
[22:31:17] Liechtenstein : *patrząc na to szybko wciągnęła Ausa do szpitala i zamknęła szybko drzwi* Ogień nie może tu się dostać.
[22:31:35] * Austria MG mówi: Irek i Szkot widzą germańską dwójkę w wejściu, widzą też na zewnątrz pożar.
[22:31:35] Transylwania : *cofie się. Chciałaby wrócić, znaleźć wyjście na zewnątrz. Gdziekolwiek. Zaczęła się bać*
[22:31:42] San Marino : *rozejrzała się nerwowo* Gdzie on zniknął?
[22:33:07] * Austria MG mówi: Ależ Transiu, widzisz drzwi prowadzące na zewnątrz. Są tu cały czas, w końcu jakoś wejść San i Seb musieli. Włoszku, teraz wydaje Ci się, że bar jest jeszcze dalej, niż był.
[22:33:16] @ Irlandia : Lepiej nudno niż... *pożar zwrócił jego uwagę. Spanikował, po prostu. A wiadomo jak to u niego. Albo coś magicznie zrobi, albo może spowoduje, że pożar zniknie samą siłą woli* Rod, Lili, w nogi!
[22:35:01] Włochy Północne : *przetarł oczy bo chyba coś mu się ze wzrokiem dzieje...* Ve~ ;w; Nie chcę być sam ;_; *pociągnął nosem, ale mimo wszystko zaczął pleść wianki*
[22:36:01] Transylwania : *to podeszła, uchyliła drzwi, spodziewając się wieczornego nieba co najmniej ;-; *
[22:37:03] San Marino : *"a jak się okaże, że zaraz coś będzie każdego z nas gdzieś zabierało? Buu... " zaczęła się bać, że i ona zniknie i pojawi się gdzieś* Sebciu, musimy go poszukać...
[22:37:30] @ Austria : *wciągnięty, sam zamknął te drzwi mocniej i rozejrzał się. Chce spokoju. Po prostu.*
[22:37:55] Seborga : Zacznijmy od wyjścia na zewnątrz. Może przeteleportowało go gdzieś niedaleko... *Wziął swój lampion.*
[22:38:32] Liechtenstein : *zdenerwowana i wystraszona, wtuliła się w ramię Ausa, zamykając oczy*
[22:39:29] Szkocja : *W sumie nie wie co się dzieje, bo zaczął zajmować się psami*
[22:40:22] * Austria MG mówi: Drzwi zostały zamknięte mocno, w tym momencie jednak Rod znikł ze szpitala. Dosłownie. Lili została z rudymi. Niestety, w tej panice Irek nie zrobił totalnie nic, poza postawieniem na sztorc ogona. Do tego psy zaczęły ujadać. Co do Roda, pojawił się obok Włoszka plecącego wianki. Tym dwóm akurat w tym momencie zrobiło się ciemniej, ale było dość ciepło, jak w czasie maja. Niebo stało się nocne. Transiu - widzisz kamienne schody prowadzące na poziom ziemi. Faktycznie, niebo nocne, ciepło, wiosna jest. Trawa rośnie, kwiatki, spokojnie jest.
[22:41:28] Liechtenstein : *wystraszyła się jeszcze bardziej i nie wiedziała co ma zrobić, w oczach pojawiły jej się łzy, zaczęła się nerwowo rozglądać, szukając kuzyna. Chciała już być w domu*
[22:41:59] @ Austria : *pojawił się obok Italii. Jeszcze się rozejrzał, ale... spokój, cisza... Odetchnął i spojrzał na niego* Cóż robisz?
[22:42:22] Transylwania : *weszła powoli w górę schodów i wyszła na trawę. Rzeczywiście, dość ciepło, i wieczór. Odetchnęła z ulgą. Nie spali się.*
[22:42:42] @ Irlandia : *Austriak im zniknął* Rod? *aj, te psy. Mruknął coś pod nosem, że mogłyby się przymknąć i wyciągnął rękę do Lili* Lepiej trzymać się tu razem...
[22:42:57] Włochy Północne : *Wypuścił kwiatki z rąk, widząc Austrię. Nie spodziewał się tego. No i to niebo... dziwne ;w; * Plotę wianki, panie Austrio, ve~ =w= Upleść panu~?
[22:43:01] San Marino : No jasne... *poszła pomału za Transią, zerka za Sebkiem czy też idzie*
[22:43:42] Liechtenstein : *odwróciła się do Irlandczyka i złapała jego rękę, drugą otarła łzy i lekko się uśmiechnęła* Ma pan rację.
[22:45:23] Seborga : *Idzie, idzie~*
[22:47:52] Szkocja : *trzyma się grupki, póki mu nie zniknęli jak Austria zniknął*
[22:48:17] San Marino : *em... jako że się boi, że to coś mrocznego zabrało jej brata, pewnie spodziewa się dosyć mrocznego widoku. Sama nie wie, czego konkretnie*
[22:48:40] * Austria MG mówi: Ten szpital zaczyna Ci przypominać dom Szwajcara, Lili. Teraz jakby Wasza trójka (a z psami - piątka) znajduje się w skromnie, acz praktycznie urządzonym salonie w domu Vasha, jednak samego gospodarza tutaj nie ma. Co ciekawe, jesteście związani z sobą, dosłownie. Irek jest w środku i lewą rękę ma przykutą kajdankami do prawej ręki Szkota - zaś prawa ręka Irka jest przykuta do lewej ręki Lili.
[22:50:47] * Austria MG mówi: Tak i właśnie Wam San zniknęła, kiedy się wystraszyła, że zniknąć może. San - pojawiasz się w krypcie. Jest to niewątpliwie miejsce sakralne, stylizowane na kościół katolicki, jednak symbole są ci obce. Dominuje tutaj trójkąt wmontowany w okrąg, na ścianach, na ławach, za ołtarzem. Jedyne światło dają świece, które są zarówno na kinkietach, co i po sufitem na świecznikach. Poza Tobą nikogo tu nie ma.

[22:51:43] Liechtenstein : *widząc znaną jej okolicę, wytarła oczy, upewniając się czy nie ma halucynacji, jednak gdy wszystko okazało się prawdą, nie mogła w to uwierzyć, chciała pobiec do pokoju brata, gdzie przeważnie siedzi, jednak gdy chciała pobiec coś szarpnęło jej rękę* Ups…
[22:51:47] Transylwania : *rozgląda się, jak wyszła na zewnątrz. Dość spokojnie tu... Czy widzi kogoś?*
[22:52:37] * Austria MG mówi: Włoszku, na Twoich kolanach jest uplecionych kilka wianków, ale przed Wami znikąd pojawiła się płonąca pochodnia. Przy takich trawach może być to niebezpieczne. Transiu, widzisz w oddali dwie osoby, ale bardzo niewyraźnie, są bardzo małe. Bałaś się, że możesz zapłonąć. Cóż, rąbek sukienki zaczął Ci się tlić.
[22:53:56] San Marino : *trzęsie się* G-gdzie ja jestem?
[22:53:57] Włochy Północne : Vee~ =w= Jakie śliczne~ A nawet nic nie zrobiłem~ *wstaje i nakłada dwa na głowę Austrii* Ve~ =w= Ładnie panu~ *przygląda się pochodni*
[22:54:14] Seborga : *I nagle Sani mu zniknęła.* Sorella? * Pomyślał, że mógł po prostu nie zauważyć, jak wyszła. Więc poszedł dalej. Ma nadzieję, ze trafi do jakiegoś spokojnego miejsca. Jakiegoś zacienionego lasku, czy coś.*
[22:54:47] Szkocja : *nie dość, że został odmłodzony, to teraz go zakuwają... westchnął ciężko, szarpiąc za kajdanki* .__.
[22:55:06] Transylwania : *mi? Pociągnęła nosem i zauważyła. Od razu zaczęła przydeptywać i w końcu zaczęła biec w kierunku dwóch postaci. Nie widzi kto to, ale wie, że ktoś przyjazny*
[22:57:39] @ Austria : *dwa wianki... strzepnął je od razu, nie chciał. Nie lubi, jak ktoś robi z niego kobietę. I... och. Poza tym ktoś tu biegnie, zauważył zbliżający się kształt.* Podziękuję...
[22:58:17] * Austria MG mówi: Sani, echo Ci tylko odpowiedziało. Zauważasz, że jest stąd wyjście, podziemny korytarz. Ale całkowicie ciemny.
[22:59:02] San Marino : *chodzi pomału i się rozgląda "nie panikuj, nie panikuj... to wcale nie tak, że w filmach takie opuszczone miejsca nie są miejscami sekt ani nic..." Podeszła do korytarza, ale zatrzymała się przez tę ciemność*
[22:59:38] * Austria MG mówi: Sebciu, Ty także zauważyłeś postaci na wzgórzu, gdzie pobiegła Transia. Ale spojrzałeś w drugą stronę i widzisz las oraz wejście do tego lasu.
[23:00:44] Włochy Północne : *podniósł wianki* *nie zauważył, że ktoś biegnie, ale chciałby wiedzieć, po co ta pochodnia :l* Ve~ *podszedł do niej i tyc*
[23:01:08] Transylwania : *Biegnie, biegnie. Widzi obu całkiem blisko, ale, cóż, potknęła się*
[23:01:20] * Austria MG mówi: Z jednej strony Irka szarpnęła Lili, z drugiej Szkot. Irek przez to upadł, wprost na swój ogon.
[23:02:56] * Austria MG mówi: Tak, Transia przybiegła do Włoszka, który akurat ruszał pochodnię i do obecnie już Austriaczki. Pochodnia jest, na dodatek, postawiona na takim żelaznym wsporniku. Na szczęście Transia wywróciła się w oddali od niej.

[23:03:20] Seborga : *Well. Z jednej strony chciałby pójść do tych ludzi, a z drugiej strony ten las wygląda obiecująco. Kusi go, żeby skierować się właśnie w tamtą stronę. Ale chwilowo ma wewnętrzny dylemat, czy jednak nie lepiej do ludzi.*
[23:03:40] Szkocja : Ech :| *Został pociągnięty na dół, przez co obił sobie lekko tyłek. Pomyślał, że przydałoby mu się jakieś wygodne miejsce. Może wielkie poduchy czy coś, skoro już ma być przykuty do tej dwójki*
[23:03:53] Transylwania : *tak trochę upadek ja zaskoczył. Chwilę zajęło jej ogarnięcie, co gdzie, jak i kiedy*
[23:04:40] @ Austria : *w kilka sekund właśnie przeszedł przez wrota transwestytów. Spojrzał po sobie, niedowierzając z lekka. Zaiste, był kobietą. Stwierdził z automatu, że źle musi wyglądać jako kobieta w męskim odzieniu, po chwili jednak spojrzał(a) na Transię i Włoszka.*
[23:05:36] Włochy Północne : *Wtem spostrzegł Transię. Poniekąd się ucieszył, że to nie jakiś potwór czy coś* Ciao~ *podszedł do Transylwanii z chęcią pomocy*
[23:06:31] * Austria MG mówi: Sani, jak na zawołanie zauważyłaś światło w tym ciemnym korytarzu. Zbliża się ono, a w tym świetle widzisz kilka ludzkich postaci.
[23:06:39] Transylwania : *powoli wstała, ale sukienka nieco się tli* ...pomóż, proszę...
[23:07:23] * Austria MG mówi: I nagle Irek Wam znikł, a Szkot jest skuty ino z Lili. Właśnie usiedliście na dwóch wielkich poduchach, jak do leżakowania. Szkot ma ciemnozieloną, Lili taką bordową.
[23:08:27] * Austria MG mówi: Sebciu, aż Ci się przed oczyma pojawił drogowskaz. W kierunku ludzi widzisz napis "przyjaźń", w kierunku lasu - "przygoda". Wybieraj.

[23:08:41] San Marino : *odsunęła się trochę* Kim jesteście?
[23:10:08] Liechtenstein : *usiadła na poduszce i patrzyła na Szkota, nie wiedziała co się dzieje, była zdezorientowana, ale czuła się bezpiecznie przy Panu Szkocie*
[23:10:09] * Austria MG mówi: Transiu, sukienka przestała Ci się tlić. Wasza druga towarzyszka dostała nagle kolejnej zmiany, oto stoi przy Was w wytwornej purpurowej sukni.
[23:11:18] Seborga : *"Oh no way, skoro stawiasz sprawę tak jasno, to wybór jest prosty!" Zgarnął tabliczkę z napisem "Przyjaźń" i biegnie w stronę ludzi.*
[23:11:32] Transylwania : *spojrzała, już w porządku. Spojrzała w kierunku drugiej osoby. Niby przypomina jej bardzo kogoś.* ...buna?
[23:11:44] @ Austria : Nic Ci nie jest, Luka? *podszedł/podeszła do wampirzycy, spoglądając na nią. Ostrożnie otrzepał(a) ją z trawy, uznając czystość za priorytet* ...nie poznajesz mnie?
[23:13:10] * Austria MG mówi: Sani - postać trzymająca pochodnię uniosła ją ku górze, a Ty dostrzegasz, że to swego rodzaju mnisi, ino, że zamiast krzyży na piersiach mają właśnie te dziwne symbole. "Intruz? W świątyni?" - dwóch innych podeszło, by Cię ująć i obejrzeć dokładnie. Są to sami mężczyźni.
[23:13:26] Transylwania : *aż oczka jej się szerzej otwarły* ...T-tak, wszystko w porządku... *patrzy na nią/niego* ...Rod…? Jak…?
[23:14:21] Szkocja : Wow! Zadziałało! Lili fajnie tu, co nie? *spojrzał na nią i uśmiechnął się szeroko, podekscytowany, bo nadal był dzieckiem, a dzieci, jak wiadomo, się jarają magią bardziej niż dorośli*
[23:14:42] * Austria MG mówi: Aż Ci się wytoczyła, Sebciu, prosta droga, jakby drewniany pomost w kierunku przyjaciół. Przybiegasz dość szybko.
[23:14:46] Włochy Północne : *przestaje rozumieć sytuację. Kim jest ta kobieta podobna do pana Austrii? ;w; A może to Austria?!* *Ciekawe jak to jest kobietą. Nurtuje go to pytanie*
[23:15:12] Liechtenstein : Tak fajnie tu *uśmiechnęła się do niego i położyła się na poduszce* Wygodne są.
[23:15:51] * Austria MG mówi: Szkotku, Lili, jest Wam bardzo spokojnie i bardzo wygodnie. Psy są wyjątkowo cicho. Czyż nie chce się spać~?
[23:16:33] @ Austria : Sam chciałbym to wiedzieć... chciałabym... nie wiem już, jak mówić. *i jeszcze ten pomysł, odsunął/odsunęła się od niego, gdy Sebcio biegł*
[23:16:56] San Marino : Nie jestem intruzem... *"no, może trochę"* znalazłam się tu przez przypadek *trzęsie się*
[23:17:35] Transylwania : …A. Tak... w porządku wszystko...? * patrzy na nią/niego*
[23:17:36] Seborga : Fratello! *Upuścił tabliczkę i przytulił brata mocno, jak tylko do niego dobiegł.*
[23:18:20] * Austria MG mówi: Sebciu, przytuliłeś właściwie już swoją siostrę. Kolejny/a po zmianie przez czystą ciekawość.
[23:18:58] Szkocja : *To idealne miejsce i czas, żeby iść spać! Przeciągnął się i wtulił w poduchę i już mu nawet nie przeszkadzało, że jest z Lili przykuty kajdankami*
[23:19:01] Włochy Północne : *prawie się przewrócił kiedy dostał bratem, ale przytula go* Ve~ *i nagle ma głos wyższy. I cycki. Co się dzieje?* Fratello~? ;w; *cycki*
[23:19:28] Liechtenstein : *ułożyła się na poduszce i spojrzała na Szkota* Może trochę się prześpimy? *potem spostrzegła, że chłopiec się ułożył do spania, więc postąpiła tak samo*
[23:21:22] Seborga : Fra- *Zeeerk* Sorella? *Poluźnia uścisk trochę, bo nie chce dziewczyny udusić.*
[23:21:42] * Austria MG mówi: "Jesteś! Wyprowadźcie ją, nim sprofanuje świątynię!" - rzekł doniośle jeden z tych bardziej bogato ubranych, prawdopodobnie kapłan. Właśnie Cię tych dwóch mężczyzn wyprowadziło w ciemność. Po chwili, Sani, nie widzisz nic kompletnie, tylko czujesz, że Cię ciągną.
[23:22:05] Transylwania : *Patrzy na Austrię i... Włoszka/Włoszkę... Czyżby ją też to spotkało? Oh wait, ona jest już kobietą xD*
[23:23:31] Włochy Północne : Ve~ =w= Nie wiem jak to się stało, ale magia, nie? *wyszczerz i tuli się do brata tak samo. Trochę jej/mu dziwnie, ale zabawnie. Zachichotał/a słodko*
[23:23:44] San Marino : *szarpie się, wpadła w totalną panikę* Ja sobie sama stąd pójdę, tylko mi powiedzcie, gdzie są moi przyjaciele?!
[23:25:30] Seborga : Ładnie wyglądasz~ *Uśmiech. Aż sobie przypomniał, jak czasami wcześniej magia też zmieniała go w dziewczynę~*
[23:25:50] * Austria MG mówi: Do tej czwórki na dworze - zaczęło wiać, pochodnia i pomost zniknęły, trawa się przerzedziła. Faktycznie, jest ciemno, ale po chwili wszystko u Was wraca do normy. Stoicie w ogrodzie przy domku. Szkot i Lili - nie są już skuci, Szkot dorosły, Lili jak zawsze. Oboje śpią na kanapach w salonie. San, Ciebie wsadzili do jakiegoś pudła, zamknęli. Zapewne uderzyłaś w drzwi tego czegoś - i właśnie wypadłaś z szafy pełnej ubrań w jednej z sypialni. Wraz z tymi ubraniami. Wróciliście do domku krajów.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
avatar
Austria

Rodzina : Germanie
Liczba postów : 737

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach