Warszawa

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Warszawa

Pisanie by Gość on Nie Lut 17, 2013 6:54 pm

Uczestnicy : Polska, Korea Północna
Rodzaj rozgrywki: zamknięta


Warszawa – stolica i największe miasto Polski, położone w środkowo-wschodniej części kraju, na Nizinie Środkowomazowieckiej, na Mazowszu, nad Wisłą. Warszawa jest ośrodkiem naukowym, kulturalnym, politycznym oraz gospodarczym na skalę europejską. Mieszczą się w niej siedziby parlamentu, Prezydenta RP, Rady Ministrów i innych władz centralnych. Warszawa jest także stolicą województwa mazowieckiego. Warszawa jest jedynym miastem w obecnych granicach Polski odznaczonym Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari (a drugim w historii Polski miastem po Lwowie). Warszawa jest największym polskim miastem pod względem liczby ludności (1 711 324 mieszkańców w czerwcu 2012 r.) i powierzchni (517,24 km² łącznie z Wisłą).


Dzisiejszego dnia Polska wstał wyjątkowo wcześnie bowiem miała go odwiedzić pewna osoba. Ostatnio rzadko przyjmował gości. Nieraz odwiedziła go najlepsza przyjaciółka Węgry i to by było na tyle. Jakoś z sąsiadami zbytnio się nie dogadywał. Z Litwą praktycznie się nie odzywał ich stosunki naprawdę się ochłodziły i nie mieli ochoty się spotykać jeśli to nie było konieczne. Z rodzeństwem zawsze było różnie raz lepiej raz gorzej, lecz i tak rzadko się widywali. A o reszcie sąsiadów to już lepiej nie wspominać. Więc Feliks bardzo się ucieszył, że ktoś jednak chce go odwiedzić. A mianowicie miał go odwiedzić Korea Północna. Był to dość specyficzny gość lecz Polska wyjątkowo nie narzekał. Polubił go i postanowił zaprosić.
Ubrał się wyjątkowo szybko. I nie w żadne róże albo spódniczki! Po prostu normalnie tak jak przystało na daną porę roku. Była zima a dokładnie luty więc ubrany był cieplutko. Założył białą kurtkę, zawiązał na szyi czerwony szalik i był gotów do wyjścia. Miał odebrać Korę z lotniska. Do jego przyjazdu miał jeszcze godzinę, ale bał się, że nie zdąży. Te polskie korki. Wsiadł do swojego prawie nowego czerwonego auta i odjechał. Tak jak się spodziewał korki były niemiłosierne i dosłownie na styk był na lotnisku. Wbiegł do środka zmachany. Nie spóźnił się całe szczęście, ale i tak najlepiej by było jak był by wcześnie. Rozejrzał się, ale nigdzie go nie widział. Zaczął przepychać się przez tłum ludzi mając nadzieję, że zaraz go ujrzy.



Ostatnio zmieniony przez Polska dnia Pon Lut 18, 2013 8:21 pm, w całości zmieniany 1 raz

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Nie Lut 17, 2013 7:09 pm

Od dobrych dwóch-trzech dób w sumie był na nogach. Pierw załatwić papiery o pozwolenie - które na szczęście udało mu się załatwić, Polska "zaprosił" go na wyjątkowo bliski termin tak... - cudem w ogóle było, że Umiłowany Przywódca mu pozwoli!
Wsiadł do samolotu, który pierw leciał do Pekinu... tam musiał się znów przesiadać. Oczywiście bardzo chętnie by został trochę u brata, ale nie miał czasu na to. Skierował się i poczekał na kolejny samolot - do Warszawy. Oczywiście zwrócił uwagę na to jak wygląda Pekin. Zatkało go... bo brat mimo wszystko był niesamowicie rozwinięty! Tak, Hyung też kiedyś będzie miał podobnie u siebie. Z taką myślą wsiadł do samolotu i... tam choć na chwilę zasnął. Nareszcie odrobina snu.
Obudził się będąc już na miejscu, więc był... trochę bardzo nieogarnięty jeśli chodzi o spostrzegawczość, tak to nawet normalnie wyglądał. Przedostał się - sam nawet nie załapał jak i czym i KIEDY - do głównego budynku, gdzie ludzie tłoczyli się przy kasach i tym podobnych. Zamrugał nieco zdziwiony. U niego samego także jest ruch na lotnisku, ale nie aż taki.
Gdzieś w tłumie dostrzegł blond czuprynę Polski, poprawił torbę podróżną i powoli ruszył w jego kierunku. Właściwie nie był pewien, czy to on, więc się nie wychylał zanadto. Po prostu poczekał, aż Feliks sam go dostrzeże.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Nie Lut 17, 2013 7:28 pm

Jak to Polska zaczął przepychać się na chama. Nie interesowała go to czy komuś się coś przez to stanie czy nie. Kilka osób nawet pocisnął z łokcia i padło kilka nie cenzuralnych słów, ale to nic. Przecież to Polska a w tym kraju takie zachowanie jest na porządku dziennym. W końcu dojrzał Korę. Chłopak się trochę wyróżniał co ułatwiło Polsce w jego znalezieniu.
- Hej! - pomachał do niego - w końcu cię znalazłem! - podbiegł do niego wesoło - super, że jesteś - był wyjątkowo cichy i zbytnio nie zwracał na siebie uwagi. Zawsze starał się zachowywać w miejscach publicznych trochę spokojniej - jak tam minęła ci podróż? Pomoc ci z bagażami? - spytał spokojnie uśmiechając się do niego.
Cichy i spokojny Polska. Właśnie teraz taki był. Nie zachowywał się jak dzieciach z ADHD. Wyglądał teraz i zachowywał się tak zwyczajnie. Z pewnością może to trochę zdziwić Korę. Lecz ten pozorny spokój miał się skończyć z chwilą gdy tylko przekroczą próg domu Polski...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Pon Lut 18, 2013 1:27 pm

Tak... to Feliks.
Stwierdził w myśli, widząc jak blondyn przepycha się w jego kierunku. Nie łatwiej byłoby obejść kilka osób niż potraktować ich z łokcia? Cóż... On go nie zrozumie, ale jest gościem to nie wypada - przynajmniej na razie - narzekać.
- Hej, tak, też się cieszę. -i nawet starał się by ton miał... trochę bardziej wesoły. Jednak... coś mu nie pasowało. Polska i taki spokojny? Może faktycznie się pomyliło coś i prawdziwy Feliks gania gdzieś po lotnisku? Rozejrzał się jeszcze by się upewnić, kiedy dosłyszał pytanie.
- Minęła... dość dobrze. - przespał, ale cicho - Nie, nie trzeba. Poradzę sobie, mam tylko to. - skinięciem głowy wskazał na torbę podróżną, która spokojnie wisiała na jego ramieniu. I... nadal mu ten Felek nie pasował. Może to jakiś brat bliźniak, który jest spokojniejszy?
- .... Ty się dobrze czujesz, prawda, Feliks? - zapytał dla upewnienia, nawet dodał imię.

(Iiii... Polcia, pogrub dialogi C: )

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Wto Lut 19, 2013 5:50 pm

Uśmiechnął sie do niego delikatnie. Stał spokojnie, nie kręcił się nie poprawiał co pięć sekund włosów. Nie robił tego co zwykle.
- Czuję się świetnie dziękuję. Powiem więcej dawno się tak dobrze nie czułem - spojrzał na jego torbę - jesli nie potrzebujesz pomocy to dobrze, proszę za mną.
Ruszył w stronę wyjścia. Szedł wolno co jakiś czas patrząc na niego i się uśmiechając. W końcu dotarli do auta. Otworzył mu bagażnik by ten mógł wrzucić torbę. Gdy wykonał tą czynność i Koreańczyk był już w aucie. Odjechali.
Podróż nie trwała zbyt długo. Z łatwością dotarli na przedmieścia Warszawy. Bo właśnie tam mieszkał Feliks. Nie przepadał za centrum z powodu nadmiernego hałasu. Wbrew pozorom Polska lubił ciszę. Więc tak bardzo upodobał sobie przedmieścia stolicy.
Dom Polski nie był wcale różowy, co to to nie! Feliks zamieszkiwał wielki przedwojenny dworek. Był to stary biały dom z kolumnami i balkonem na samym przodzie i starą czarną dachówką. Z przodu domu również na wysokim maszcie powiewała wesoło wielka flaga Polski. Z tyłu bowiem był ogromny ogród, teraz z lekka przyprószony śniegiem. Znowuż latem wyglądał magicznie. Kwiaty i drzewka owocowe nadawały mu niebywałego uroku. Nie pierwszy rzut oka można było uznać, że czas się cofnął i wróciło się do przedwojennej Polski. Jak by ogród i sam dom nie pamiętał późniejszych dramatycznych wydarzeń. Zimą to wszystko nagle się zmieniało, nie było kwiatów a gołe gałęzie drzew straszyły. Cichy wiatr jak by opowiadał w kółko tą sama tragiczną historię a dworek skrzypiał żałośnie co jakiś czas przypominając sobie dawne czasu. To zawsze można było odczuć w tym miejscu, ale tylko na tym jednym skrawku ziemi który zamieszkiwał przez tyle lat Feliks. W środku tylko dwa pomieszczenia zachowały swój dawny wystrój. Był to salon i sypialnia Feliksa. Reszta pomieszczeń była nowoczesna i nie miała już tego szczególnego charakteru co te dwa pomieszczenia. Salon był największym pomieszczeniem w dworku. Był przejrzysty i wyglądał na bardzo wygodny. Lecz jak by skrywał wiecznie jakąś tajemnicę którą zna jedynie właściciel. Nieraz miało się wrażenie, że czuje się obecność jakiś osób. Podobnie było z sypialnią.
Wszedł wesoło do domu puszczając Korę pierwszego. Weszli do małego zagraconego holu. Wszędzie pałętały się przeróżne buty właściciela i nie tylko.
- Wybacz mi ten bałagan, ale nie zdążyłem ogarnąć całego domu – uśmiechnął się lekko – wiesz może na to nie wygląda, ale ja tez pracuję – tak to prawda Polska pracował i to ciężko. Mimo że nie przynosiło to zamierzonych efektów on się ciągle starał – idź dalej – zaśmiał się.

(Wiem, wiem xD wtedy też miałam to zrobić, ale zapomniałam a później nie chciało mi sie poprawiać xD być tak leniwym xD)

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Sro Mar 13, 2013 5:04 pm

To było podejrzane... Bardzo podejrzane. Patrzył teraz na Felka podejrzliwie, jakby to wcale Felek nie był. Po prostu jak na Polskę zachowywał się zbyt spokojnie.
- Uhm... To w porządku, że się dobrze czujesz. - odpowiedział od tak i poprawił torbę. Nie ciążyła mu, więc nie było potrzeby, aby ktoś mu pomagał. Ruszył spokojnie za Feliksem nadal co jakiś czas na niego zerkając. Nie, serio... To jest naprawdę on? Wyszli w końcu na zewnątrz i... prawda, Hyung był pod pewnym wrażeniem tego wszystkiego. Załadował torbę, gdzie mu wskazano i wsiadł niepewnie do samochodu.
Pomimo, że nie jechali długo to Północ nadal był pod wrażeniem. Wytłumaczył sobie jednak, że przecież podobnie rozwija się sam, a pewnie Feliks rozwinął się tak będąc pod "opieką" Rosji. Tak. Z pewnością tak było. Dziwiło go nadal to, że Polak jest taki cichy. Może jednak źle trafił? Albo to jakiś jego sobowtór? Kto wie.
Dojechali w końcu na miejsce, Hyung nie pamiętał by widywał takie domy. U niego się różniły, u Chin i Japonii także były inne. Dlatego też chwilę się przyglądał budynkowi. Zabrał co miał zabrać z samochodu i wszedł z Polską do środka na wstępie prawie potykając się o jeden z butów, nim jednak zdążył się odezwać Felek się wytłumaczył.
- Czy ja coś mówię na to, że nie pracujesz, albo, że bałagan? Choć dobrze by było gdybyś to ogarnął... - mruknął i poszedł dalej jak nakazał gospodarz. Fakt, jeśli chodzi o hol to Północy załączyło się coś z pedanta. Ale nie... nie będzie nic robił, przynajmniej nie zamierza na razie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Sro Mar 13, 2013 5:38 pm

Przewrócił oczami tak by on tego nie widział.
- Dobra spoko koleś jest git! - roześmiał się - to tylko kilka butów! Później to ogarnę jak mi się zachce - wszedł dalej...
Zaprowadził go do najbliższego pomieszczenia. Tym pomieszczeniem był wielki stary salon. Przez wielkie okna wpadało wiele światła. Pokój był utrzymany w brązowo - beżowej kolorystyce. Kolory stonowane żaden neonowy róż. W salonie znajdowało sie kilka mebli, sofy, fotele, krzesła, stół, szafki, szafy typowe dla okresu międzywojnia. Na ścianach wisiały obrazy. Był tam cały poczet króli i książąt polskich Jana Matejki. Jak i również obrazy innych znanych i cenionych Polaków. W rogu pokoju stał nawet fortepian na, którym Polska czasem grywał.
- Siadaj! Rozgość się - uśmiechnął się do niego i wpuścił do salonu - siadaj - wskazał mu na sofę, cały pokój był idealnie wysprzątany - pewno chce ci się pić, prawda? Zaraz zrobię jakąś kawę czy coś tam - zastanawia się chwilę - właśnie co byś chciał? Herbata, kawa, sok, mleko, wódka czy spirytus? Upiekłem nawet ciasto. Mam nadzieję, że lubisz makowca.
Stał spokojnie i patrzył na niego. Nigdy nie gościł u siebie w domu żadnego Azjaty więc nie wiedział zbytnio co oni tam lubią jeść i w ogóle. Jak by przyjechała Węgry to prosta sprawa wypili by coś mocniejszego za spotkanie. Zjedli cokolwiek i poszli na miasto się zabawić. A tu taki trochę nietypowy gość. Zaczął się zastanawiać czy Korea w ogóle umie się bawić. Zaczął go sobie wyobrażać jak tańczy na jakieś dyskotece. Lecz ciągle widział go w mundurze i te wyobrażenia był dość dziwne.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Pon Kwi 01, 2013 11:24 pm

Westchnął z lekką irytacją, chyba wolał tego spokojnego Feliksa. No, ale cóż. Nic nie powiedział już na to, aczkolwiek miał chęć. Zdjął buty - bo nie wypada tak łazić komuś po domu w butach. Zostawił torbę gdzieś przy ścianie, tak aby nie przeszkadzała w niczym, a gdy podniósł wzrok by się zorientować w nowym miejscu, jeszcze bardziej go zatkało. Spodziewał się.... czego innego, o wiele bardziej czego innego. Co dziwne, nawet nie neonowego różu. Sam w sumie nie wiedział czego się spodziewał, ale.... na pewno nie takiego 'pałacyku'. Wszedł zdumiony dalej i rozejrzał się, po prostu na tą chwilę zabrakło mu słów. Kiedy Polak powiedział by usiadł, tak też zrobił. Usiadł na sobie, nadal dokładnie przyglądając się ścianom. Po przedpokoju spodziewał się, że tu i ówdzie będzie jakiś bałagan, ale tu... idealnie. Feliks totalnie go zaskoczył. Spojrzał na gospodarza, nie miej zaskoczony tym ugoszczeniem. U Północy też się dobrze gościło innych, ale mimo to...
- Zwykłej herbaty... jeśli można. - odparł nieco zbity z tropu. - Nie jadłem nigdy makowca, więc się zobaczy. - mimo to nadal był wpatrzony w jeden z obrazów wiszący na ścianie.
I nie, Hyung nie pójdzie na miasto się bawić, zdecydowanie nie (*userka musiała XD*)

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Pon Kwi 01, 2013 11:46 pm

Tak właściwie dom Polski składał się z samych staroci. Większość z nich nadawało się do muzeum. Feliks zbierał je tak latami aż w końcu stworzył dom w którym dobrze się czół. A w domu który był by neonowo różowy czół by się źle.
- Dobrze już ide robić! - z uśmiechem na ustach poszedł do kuchni.
Nie zajęło mu to zbytnio dużo czasu. Po chwili był już znowu w salonie. Na srebrnej tace miał poukładane filiżankę, dzbanek z herbatą, cukierniczkę, talerzyk i ciastko na osobnym większym talerzu. Wszystko było ze starej porcelany. Położył to wszystko na stoliczku do kawy.
- Proszę bardzo~ - porozkładał wszystko tak jak ma być i spojrzał na niego a później na to na co się patrzył - Ach... Podoba ci się ten obraz? - usiadł obok niego - To Piłsudski jeden z moich największych wodzów - uśmiech - lubiłem sobie z nim wypić! W prawdzie ci wszyscy ludzie - robił szybki ruch ręką wskazując na wszystkie obrazy - bardzo mnie kochali, no może prócz tego - wskazał na króla Stanisława Poniatowskiego.
W końcu nalał mu herbaty. Słodzić mu nie słodził bo i tak nie wiedział ile więc to zostawił już mu. Wziął kawałek makowca i od razu zjadł.
- Spokojnie możesz jeść nie ma zakalca, nawet mi wyszedł - uśmiech.
Bez obawa Polska i tak wyciągnie go gdzieś i upije.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Nie Wrz 29, 2013 8:59 pm

Mimo wszystko był zdziwiony wystrojem, ale podobało mu się... miał ten klimat jakiś swój. Przyjemnie się w nim przebywało.
Spojrzał za Polską gdy ten poszedł do kuchni i dalej patrzył na ów obraz. Nie spodziewał się Felka tak szybko, gdy i przyszedł to się nieco wystraszył, ale nie dał tego po sobie poznać. Jakoś nie pamiętał to od tej strony...
- Tak... Bardzo dobrze namalowany jest ten obraz. Zdolnych masz malarzy. - pochwalił i posłuchał opowieści o jego wodzach i patrzył na wszystkie obrazy z podziwem. A gdy zatrzymali się przy Stanisławie Poniatowskim, uniósł nieco brew - I mimo wszystko masz jego podobiznę na ścianie... - mruknął i podziękował mu za nalanie herbaty, w sumie on nawet nie słodził. Miał w domu cukier ale stwierdzał, że przyda się do innych rzeczy niż do słodzenia herbaty. Tak samo zachowywał się tu.
- Możesz mi przybliżyć co to jest? - wskazał na makowca i wziął kawałek też. to nie tak, że Polsce nie ufał, wolał mieć wszystko czarno na białym.
Nie wyciągnie, raczej nie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Nie Wrz 29, 2013 9:25 pm

Zadowolony i miło mu się zrobiło, że on pochwalił ów obraz. Napił się herbaty i słuchał co on tam mówi dalej. W sumie zadał dobre pytanie. Nie lubi tego króla, nawet bardzo. Ale na to pytanie i jest nawet logiczna odpowiedź... Nawet bardzo logiczna.
- A mam. Bo bez niego totalnie ten cały poczet królów i książąt polskich, tak jakby się nie liczy. Nic nie poradzę był królem i moim szefem i będzie tu wisiał. Mimo, że mnie sprzedał i to też trochę przez niego znikłem na całe 123 lata z mapy świata.
Powiedział to wszystko z obojętnością. Jakoś go już te zabory tak nie ruszały jak kiedyś. Zapchał sie jeszcze jednym kawałkiem ciasta.
- To jest makowiec jak sama nazwa mówi składa się głównie z maku. To czarne to makowe nadzienie. - Pokazuje mu palcem - A to takie żółtawe to ciasto, normalne kruche ciasto. Spokojnie jest dobre nie pochorujesz się po nim. Bardzo się starałem. Mam nadzieje, ze będzie ci smakować - uśmiecha się do niego.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Nie Wrz 29, 2013 10:03 pm

Posluchal wyjasnienia i znow spojrzal na obrazy. Bylo ich... Bardzo duzo, chociaz tych cesarzy chinskich to nic nie przebije. Spojrzal raz jeszcze na tego calego Stanislawa Poniatowskiego i... Faktycznie jakis taki nie do konca byl. Ale co poradzic.... Byl i koniec, taka historia.
- Rozumiem. Ale nie pojmuje nadal jak mozna byc wodzem i sprzedac... W sumie niby tez cos o tym wiem, ale i tak nie rozumiem. - i sam nawet nie wiedzial czy chce rozumiec...
Sluchal jak Polska mowi o tym makowcu i zastanowil sie. Mak przypadkiem to nie jest cos co moze oduzyc w duzych ilosciach?
- Tak duzo tego maku? - zapytal patrzac jak Polska wcina kawalek po kawalku. Moze od tego maku go tak nosi calymi dniami? Ale to juz sobie wolal przemilczec.
- No dobra, miejmy nadzieje, ze tak jest. - w sensie tego zatrucia. Sprobowal tego ciasta i... Mialo ono na pewno inny smak niz to co dotad jadl. Troche go jednak dziwilo to, ze Polska tak sie stara. Wypada wiec tez pochwalic lub cos.
- Widac, ze sie starales. - stwierdzil i zjadl do konca kawalek po czym napil herbaty.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Nie Wrz 29, 2013 10:22 pm

Zjadł trzeci kawałek makowca i uznał, że jak na razie jest dostatecznie zamulony i mu starczy. Wypił resztę herbaty i jeszcze przelotnie spojrzał na obraz a później znowu na niego.
- Ja sam tego nie pojmuję, ale moi ludzie jak i ja jesteśmy dość dziwni i specyficzni jak już zdążyłeś zauważyć. Bo to jest tak, jestem wolny nie grozi mi nic to moi ludzie tak średnio się mną zajmują. Niby dbają niby pamiętaj, ale to jest troche takie jakieś naciągane. A znowuż jak jestem w niewoli lub znikam to mnie kochają. Piszą wiersz na moją część inne wspaniałe utwory. Przelewają za mnie krew bez wahania, można nawet powiedzieć, że oddają życie z fanatyczną przyjemnością. I tak ciągle w kółko. Można oszaleć. A później inni się dziwią, że ja taki pokręcony jestem. 
Zakończył swój monolog szeroko się do niego uśmiechając. Za dużo maku? A co w maku jest złego? Mak jest spoko. O nie jest jak Holandia i nie ćpa tego maku.
- Spoko to tylko mak w cieście. On jest wmieszany z cukrem i takimi tam. Na pewno nie będziesz na haju! - Gdy go znowu pochwalił to się jeszcze ucieszył bardziej - Yay~ Dziękuję. Chcesz gdzieś pójść czy chciał byś najpierw trochę odpocząć? 

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Wto Paź 01, 2013 4:25 am

Patrzył tak na niego słuchając monologu i sam nie wiedział co ma o tym myśleć. Polska zawsze był jakiś nie teges i może w tym jest to zawarte? A kto to wie. Nie bardzo mu się widziało zagłębiać w jego psychice, dalekiej historii, lepiej po prostu nie. Feliks jest po prostu Feliksem i gdyby się waliło, paliło na to sto procent nic by go nie zmieniło. Takie przynajmniej pozory zawsze stwarzał. Nawet za czasów, gdy był PRL, to może i był bardziej powściągliwy, ale nadal był np taki uśmiechnięty... Północ go totalnie czasami nie ogarnia.
Wyrwał się z krótkiego zamyślenia gdy Polska wtrącił coś o maku i tym cieście. Nie było złe, a nawet dobre, ale raczej kilku kawałków tak jak on nie dałby rady zjeść. Pominął komentarz od słów, że jak zje to nie będzie na haju...
- Może na razie po prostu odpocznę trochę? Pokażesz pokój, chyba, że tu mam być to się nie obrażę.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Wto Paź 01, 2013 8:40 am

Wiedział, że jest popaprany i było mu z tym dobrze. Nawet bardzo dobrze. 
Patrzył tak na niego ciesząc się i czekając na odpowiedź. Gdy powiedział, że chciał by odpocząć uzmysłowił sobie pewną rzecz... Nie przygotował mu pokoju w którym mógł by mieszkać. No totalna beznadzieja. 
- No totalnie nie tu, no co ty. Jesteś gościem i nie możesz spać w salonie. No weź 
Teraz zaczął ogarniać, który pokój mógł by się nadać, który jest jako tako do użytku. To nie tak, że tam był jakiś bałagan czy coś. On po prostu nie wchodzi prawie nigdy do pozostałych pokoi i tak jakoś. 
Nagle go olśniło. Przecież ostatnio była u niego Węgry to znaczy, że ma jakiś drugi pokój z łóżkiem. Tyle wygrać. Zmieni się pościel i będzie dobrze.
- Generalnie to mam pokój dla ciebie. No to idziemy.
Wstał i poleciał do góry jak oszalały. Musiał najpierw ogarnąć jak to wygląda. Wpadł do pokoju uznał, że jest dobrze i wrócił na początek schodów tak by go Hyung widział. Oczywiście cieszył się jak głupi.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Pon Paź 14, 2013 1:57 pm

- Wszystko jest możliwe. - mruknął odnośnie tego spania w salonie, wzruszając ramionami. Po minie Polski wnioskował... że ten chyba nie do końca jest ogarnięty, albo o czymś intensywnie myśli.
- No dobra. - odparł krótko, dopijając herbatę i wstał. Spojrzał za gospodarzem, który pobiegł, nie, poleciał wręcz pierwszy. On raczej spokojnie poszedł po torbę i skierował się za Polakiem i podszedł do niego jak tak stał na schodach.
W sumie nie wiedział co się odezwać. Dziwnie mu tak trochę było, dawno nie był u Polski w odwiedziny, może to dlatego... Poprawił torbę i patrzył tak na niego, by go poprowadził. Rozglądał się przy okazji, może to nie był ten sam dom, w którym był przy swoich pierwszych odwiedzinach, ale trochę go przypominał ze sposobu zbudowania. Trochę mu się na wspominki chyba zbiera...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Wto Paź 15, 2013 12:30 pm

Zadowolony, że nie  dał plamy już na samym początku poprowadził go do pokoju w którym miał spać. Pokój był średniej wielkości i koloru pomarańczowego. Na podłodze były bukowe jasne panele. Nie było żadnych dywanów bo Polska jakoś za nim tak średnio przepadał. Dwa okna, które wychodziły na ogród. Teraz były zasłonięte roletami tego samego koloru co był pokój. W pokoju znajdowało się kilka szaf, podwójne łóżko, które kiedyś należało do Feliksa. Gdy kupił sobie nowe to oczywiście jak to typowy Polak szkoda było mu wyrzucić to stare, bo się "przyda". Więc tak przeniesione zostało do tego pokoju. Również było jakieś lustro, szafka nocna przy łóżku z lampką. Na jednej szafie zwisał jakiś kawałek materiał, był jak by przytrzaśnięty. Podszedł od razu i to wyją po czym się roześmiał.
- Tyle czasu jej szukałem. - Znalazł bowiem swoją flagę, którą się obwinął przez co cieszył się jeszcze bardziej - Tylko kasę straciłem na kolejną. No, ale totalnie trzeba było coś wywiesić 3 maja co nie?! - Tak się obwinął, ze prawie się wywalił, ale kij on tam miał z tego zaciesz. - I co podoba ci się pokój? Może być? Bo jak nie do cię do innego zaprowadzę, albo odstąpię swój. - Patrzył tak na niego dalej się ciesząc.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Sro Lis 13, 2013 5:03 pm

Poszedł za Polską i gdy znaleźli się w pokoju to rozejrzał się po nim z zaciekawieniem. Trochę dużo miał tych rzeczy jak na taką średnią wielkość, ale co poradzić. Niby przyzwyczajony był do miejsc, które były przestrzenne i nie miały tyle mebli - przynajmniej w tradycyjnym budownictwie, bo pomińmi komunistyczne bloki. No, ale i tak całkiem ładnie. Jak zazwyczaj, wszedł sobie za nim i rozejrzał się, wszelkie komentarze i komplementy jeśli już zostawił w myśli i dopiero śmiech Polski zwrócił jego uwagę. Popatrzył tak na tą flagę i jak się nią obwinął. Westchnął i komentarz też zostawił dla siebie, niech się dziecko cieszy dalej(xD).
- Jest w porządku, dzięki. - spojrzał tak na to łóżko.. trochę będzie dziwnie na tym spać, ale cóż.. życie. Położył torbę na łóżku, no i zostaje teraz ważne pytanie.
- Na jak długo mogę być?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Sro Lis 13, 2013 6:06 pm

Tak bardzo obwinął tą flagą, ze jak chcial zrobić krok... To materiał ograniczył mu ruch i wiadomo co sie stało. Wpadł na Północ... Tyle  dobrze, ze ten stał przy łóżku to polecieli na nie. 
Na początku nie wiedział co się stało, ale po chwili głośno sie roześmiał. Pewno Hyung zaraz focha strzeli, ale to nic Feliks jak na razie sobie na nim leżał.
- A na jak długo chcesz być? Możesz  siedzieć ile chcesz. - Szczerzy się. - Ja jak na razie mam trochę wolnego. Nie wiem jak ty tam masz. 
Po chwili się trochę ogarnął, odwinął z flagi i zszedł z niego. Zaśmiał sie znowu. Ta sytuacja go rozbawiła i to bardzo. W sumie go bawi prawie wszystko.
- Wybacz tak jakoś wyszło. W porządku? 
Na pewno go nie zgniótł ani nic takiego. W końcu Polska nie jest wcale ciężki. Takie chucherko.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Nie Gru 01, 2013 3:30 pm

A mógł jednak skomentować to jego owijanie się flagą... Może wtedy Polska by się odwinął, naburmuszył, ale..... nie wyrypał na niego. Dobrze tyle, że to łóżko było z tyłu! Bo nie zdążył nawet zareagować za bardzo jak już Polska na nim leżał. Niby refleks ma dobry i mógłby się odsunąć, ale coś mu teraz nie wyszło. Pewno po tym, że droga była długa...
- ... To będę tyle ile mam wizę, a teraz złaź. - burknął, nie, nie puści focha. Ale jak się zachowuje ktoś taki jak Polska?! Ile on ma lat? 5?! Patrzył tak na niego jak się odwija z flagi i ogólnie zlazł. Burknął coś jeszcze pod nosem i sam wstał. Otrzepał się i poprawił - jeszcze w tym mundurze. Później się przebierze.
- Ne, w porządku. Ale uważaj następnym razem. - niby miły był, ale troszkę na siłę. Rozejrzał się po pokoju. Cóż. To się tu mu rozwali, a co.
- Dasz mi chwile...? - spojrzał na niego wymownie, by sobie poszedł. Chciałby się przebrać i poukładać to i owo. Przy nim przecież się nie będzie przebierał, pfff.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Czw Gru 12, 2013 11:57 am

Roześmiał się znowu i patrzy tak na niego z rozbawieniem. 
Wiza? Jaka wiza? O co tu chodzi? Polska tak bardzo wie co się dzieje u niego i zna swoje prawo. Teraz właśnie wyszło to wszystko. Nie miał zielonego pojęcia, że do niego są jakieś wizy. Znaczy wiedział, ze Ukraina musi mieć i tacy tam inni, ale że Korea też. Czuł się trochę zagięty. 
- Spoko! - Szczerzy się do niego. - Niechcący. - Poskładał flagę i tak na niego patrzy. Co on w tym mundurze no czo on? - Dlaczego ty jesteś w mundurze? - Teraz trochę nie ogarnął zycia. - Tak weź się z tego przebież bo jeszcze pomyślą, ze wojna. Albo, że nas atakują jacyś Azjaci. - Roześmiał się. - To nie wygląda zbyt dobrze. - Dlaczego się przy nim nie przebierze? No niech się przebiera (xD) - Tak już spadam stąd! - Wyleciał z pokoju ciesząc sie jak, tak pięcioletnie dziecko! - Yay~ 
Poleciał na dół co było doskonale słychać jak tupie w schody.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Sob Gru 21, 2013 2:41 pm

Pokręcił tylko głową z politowaniem. Brak mu słów momentami. Dlaczego on ma jeszcze do niego cierpliwości? Po co on właściwie przyjechał? A tak, bo Polska napierał bardzo i chyba Przywódca się zgodził by samemu mieć trochę spokoju. Bo w sumie lepiej by Północ pojechał do Polski niż Polska do Północy. Przecież to byłby wtedy taki rozpiździel, że masakra.
Popatrzył tylko na niego i miał już coś powiedzieć Feliksowi, ale ten wybiegł... I w sumie dobrze. Posiedział jeszcze chwile w ciszy, nasłuchując jak zbiega po schodach i upewniając się, że jest na dole już. Gdy był tego już pewien westchnął i położył się na "łóżku". Dla niego łóżko wyglądało o wiele inaczej, bo to było dziwnie miękki i uginało się gdy się na nim siadło lub położyło. Dziwnie. On się chyba nigdy do tego nie przyzwyczai.
Leżał tak jeszcze chwile... Aż w końcu się podniósł i sięgnął torbę. Wyjął jakąś koszulę, tak złożoną by się nie pogniotła, jakieś spodnie ciemne i krawat, a wszystko tak perfidnie jak za PRLu, taki sam materiał dziki i w ogóle. Dla niego to przecież jest normalne. Tak, on będzie w ten sposób chodzić ubrany, bo dlaczego nie? Przebrał się i mundur również poskładał w taki sposób by się nie pogniótł. Trochę się ogarnął po pokoju, rozejrzał dokładniej i w końcu z westchnięciem poszedł na dół do Polski.
- Jestem. - mruknął gdy już zszedł do niego.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Sob Gru 21, 2013 11:55 pm

A on sobie siedział w kuchni i wcinał cukierki... Wybierał tylko te z alkoholem innych nie jadł. To w sumie teraz zaczął sie zastanawiać dlaczego kupuje inne jak tylko je te z alkohole. To nie logiczne, w sumie Polska jest nie logiczny przez co to wszystko nagle staje sie logiczne. 
Bujał się na krześle i wcinał cukierki a papierki zaczęły latać po całej kuchni. 
- Yay~ Moje samoloty i piloci są najlepsi. - Tak mówi o papierkach z cukierków z których robił małe samolociki i je puszczał. - Tak dywizjon 303 i 302 są nie pokonani! Skopiemy tyłki tym szwabom! Juhu! Jestem hadcorem! Najlepszy! Polska rządzi! - Nawet nie zauważył jak wszedł do kuchni ubrany w jakże szałową i modną kreację. - A teraz przeprowadzimy bitwę pod Monte Casino! - Wskoczył na stół i dopiero go teraz zauważył. Zachwiał sie niebezpiecznie, ale jakoś udało mu sie ustać. - Hyung! - Gap gap na niego. - Zajebiste ubrania ukradłeś je z mojego muzeum!? Te ciuchy chyba komunę jeszcze widziały! Znaczy wiesz jak za PRL-u! Ale nie no zajebiscie wyglądasz, szałowo! - Dalej sobie stoi na stole. - Patrz jaki wysoki jestem. - Szczerzy sie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Nie Gru 22, 2013 9:24 am

Zauważył, że Polska był w innym świecie i pozostał chwilowo niezauważony. Popatrzył tak na niego, skrzyżował ręce i tylko czekał na rozwój wydarzeń. Polska był... Dziwny, ale to w sumie nie od dziś wiadomo. Zauważył też, że Polska lubi sobie słodzić, jaki to on jest najlepszy. Patrzył dalej na niego z obojętnością.
Zdawał się nie zauważać tego jak oni potrafią być do siebie czasem podobni...
Gdy Polak się zachwiał to Północ chciał się odsunąć, ale jednak Felek złapał równowagę - jakoś - więc było okej. Słysząc jego komentarz jego mimika się nieco zmieniła, na bardziej ponurą i brew mu nieco drgnęła.
- ... To są moje własne ubrania. - sprostował i popatrzył tak na niego - Zejdź bo ten Twój dywizjon Cię zestrzeli, bo uzna, żeś zagrożenie. - prychnął i poszedł do innego pokoju obczajać co ciekawego tam Polska u siebie ma. Rzadko ma okazję być u kogoś innego to sobie popatrzy, a co się będzie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Nie Gru 22, 2013 4:32 pm

Roześmiał się i zeskoczył ze stołu... Poleciał za nim jak samolot! 
- Nie zestrzeli mnie bo wtedy już udawałem coś innego! - Zatrzymał się przy nim ciesząc się jeszcze bardziej. - Gdzie chciał byś pójść? Może pójdziemy do Łazienek co? Tam jest tak super! Lubie tam chodzić! A może coś innego? W ogóle chce ci się zwiedzać? Zawsze możemy powłóczyć się bez celu albo pójść gdzieś... - Zastanawia się. - Nie wiem gdzieś po prostu. 
Widział, ze ten ciągle obserwuje i ogarnia wzrokiem jego dom. W sumie tu było wiele ciekawych rzeczy i pamiątek dla Polski. Wątpił by ten się czymś konkretnym zainteresował. Może i sie myli i coś go teraz właśnie zainteresowało. A zresztą...
Zjadł cukierka i nagle wpadł, że może i on tez by chciał i wypadało by poczęstowac. 
- Chcesz cukierka? - Szczerzy się.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach