Warszawa

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Nie Gru 22, 2013 4:56 pm

Spokojnie sobie oglądał salon. Obraz na obrazie prawie... Ale mimo wszystko chciał dostrzec jeszcze jakieś szczegóły... Przechadzał się tak i w połowie słuchał i w połowie nie słuchał Polska.
- Można gdziekolwiek po prostu. - podsumował krótko. Feliks mu się rozkręcił i nadaje jak jakaś katarynka. Dodatkowo jak taki w połowie zamyślony jest to trudniej mu ogarnąć Polaka... Jak normalnie jakoś mu się udaje wyłapać wszystko, tak gdy jest zamyślony, albo skupiony na czymś to wyłapuje co drugie, lub trzecie słowo... Chyba, że blondyn nakręci się jeszcze bardziej to w ogóle jest dziwnie. Spojrzał na niego gdy ten mu zaoferował cukierka.
- Nie, dzięki. - i w tym też momencie zauważył jakieś drzwi. Co się będzie krępować... podszedł nieśpiesznie i złapał za klamkę, a tu się zdziwił... Zamknięte? Czyli nawet Polska ma coś co trzyma pod kluczem?
- A ten pokój... Dlaczego go zamknąłeś? - a będzie menda. Będzie~ Bo będzie się dopytywać, ha.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Nie Gru 22, 2013 5:02 pm

Nie przeszkadzało mu jak tak sobie wszystko oglądał. Trochę się zdziwił, ze nie chce cukierka, ale co tam. On sam zjadł jeszcze kilka aż w końcu do niego dotarło gdzie on idzie. Chciał go zatrzymać i już poprowadzić do wyjścia, ale to mogło być jeszcze bardziej podejrzane... Północ zachowywał sie chamsko nawet bardzo. Nawet Polskę to oburzyło. 
- To chyba moja sprawa prawda? - Nagle już nie był wesoły ani słodziutki. Spoważniał i to bardzo... Wyglądał można by było powiedzieć nawet groźnie. - Nie powinno cię to interesować a ja nie mam obowiązku by ci sie tłumaczyć. - Chwila ciszy po czym dodał z uśmiechem na ustach. - To moze jednak chodźmy do tych Łazienek. Na pewno ci sie spodoba. I do tego nie jest tak zimno moze i nie będzie aż tak bardzo ciągnęło od wody. - Zaśmiał sie cicho.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Nie Gru 22, 2013 5:21 pm

Chamsko, nie chamsko... Ale to Północ i co mu poradzisz? Lubi wiedzieć dokładnie gdzie jest, znać każdy zakamarek, każdy szczegół. To już chyba spaczenie po tym co on u siebie ma. On już odruchowo wszystko kontroluje, jak skontroluje to będzie się lepiej czuł. Spojrzał na towarzysza a tu nagle... taka zmiana w zachowaniu? Co on tam musi trzymać w takim razie? To mu to dało teraz do myślenia, ho ho.
- ... Jak wolisz. - ale jeszcze spyta, później spyta. Po co sobie psuć tak ładnie sie zapowiadający pobyt?
- W porządku, może i spodoba. - teraz będzie Polskę dokładniej obserwować, oj będzie. To dla niego trochę bardzo podejrzane. Wcześniej uznawał ten jego uśmiech za szczery i beztroski. A może jednak jest inaczej? Chce nim coś maskować? Kto wie... Ale Północ to właśnie zainteresowało. Wsunął ręce do kieszeni spodni i skierował się wolnym krokiem na przedpokój.
- No to prowadź do tych Łazienek.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Nie Gru 22, 2013 8:33 pm

Polska tylko na takiego głupiego wygląda a wcale głupi to on nie jest! Doskonale wiedział, ze ten sie juz tym zainteresował i teraz będzie drążył temat i będzie chciał zobaczyć co tam jest. On mu to wybije z głowy. 
- I sobie nawet nie myśl, ze zobaczysz co tam jest. I nawet o tym nie myśl i nie zajmuj się tą sprawą. Zrozumiano? Ja wiem, ze zrobisz na odwrót, ale jak to zrobisz to się zdziwisz... - Mówił to wszystko spokojnie. - Dorze idziemy... Zbieraj się. - Wziął ubrał trampki i zarzucił na siebie płaszcz... Spojrzał na niego. - Jedziemy tam czy idziemy? Jak wolisz? W sumie to ode mnie nie jest aż tak daleko. A nie pada i nie jest jakoś specjalnie zimno to może sie przejdziemy co? - Usmiechnął sie do niego

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Nie Gru 22, 2013 11:34 pm

Powoli się ubierał, buty, ciemny płaszcz... Dodatkowo te ciuchy tak perfidne PRL, że poniekąd można powiedzieć, że trochę jak jakaś ruska, a w tym przypadku azjatowa PRLowa maifia.(xD)
Był już gotowy, a Polska znów wspomniał o tym pokoju. Spojrzał na niego z obojętną miną, widać, że sobie nic z jego słów nie robi. Czego może tak zajadle bronić Polska?
- Co Ty tam trzymasz? Kuca jakiego i nie chcesz pokazać? - uśmiechnął się krzywo i patrzył jeszcze jak się ubiera. Dziwnie się ubrał, dziwnie jak dla Północy. Ale jak to się mówi "co kraj to obyczaj". Wzruszył ramionami.
- Można piechotą. Mi to obojętne. - Taka prawda. OGROMNA stolica, ponad dwa tysiące metrów kwadratowych i co? Głównie piechotą, rowerem, może metrem, czasem tramwajem, autobusem, czy trolejbusem. Rzadziej samochodem, ale takie życie... więc co? Taki spacerek po Warszawie coś mu zrobi? Pfff... Teraz czekał tylko aż Polska powie, że mogą wychodzić i się pójdzie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Nie Gru 22, 2013 11:47 pm

Patrzył tak na niego i patrzył... Wzroku nie mógł oderwać dawno takich okropnych ciuchów nie wiedział. Sam w podobnych chodził, ale to było dawno temu i nie prawda. Teraz się wszystko zmieniło a szczególnie moda. O jaka siara będzie z takim wyjść na miasto o jak bardzo. Nie wiedział jak mu najdelikatniej powiedzieć, ze wygląda jak wiochman jakiś. Temat pokoju już przemilczał teraz była ważniejsza sprawa... Jego ubiór. Chyba juz wolał ten mundur.
- Na pewno nie masz innych ubrać? - Wolał sie zapytać bo moze akurat ma. - No wiesz takie no inne... 
Oparł się o drzwi wejściowe on z nim nie wyjdzie do póki on sie nie przebierze. On akurat dbał o takie rzeczy i starał sie chodzić w miarę modnie. Usmiechnął sie do niego szeroko. 
- Może jednak samochód będzie lepszy... 
Kij już tam z korkami, ale za to mniej osob go zobaczy jak on się nie przebierze.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Pon Gru 23, 2013 12:46 pm

- O co Ci znów chodzi? - on w swoim ubiorze nic dziwnego nie widział. To było dla niego totalnie normalne, więc o co chodzi?
- Jest jesień, jestem u kogoś to się ubieram w taki sposób. Jak wolisz to mogę się w mundur przebrać. - skrzyżował ręce na piersi. I jeszcze Polska zagrodził drzwi. Co to ma być?
- Towarzysz robi jak uważa. - burknął. Nie był wybitnie zadowolony z takich uwag. Jakby jeszcze powiedział, że jak wiochman wygląda to by w ogóle było.
Oparł się w takim razie o ścianę. Przecież nie będzie się przeciskał przez Polskę. Postoją sobie tak i tyle z wycieczki. Poprawił jeszcze guziki, a właściwie sprawdzał, czy dobrze wszystko zapiął.
- Nie odstawiaj szopek, chodźmy.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Pon Gru 23, 2013 1:18 pm

Miał ochotę mu powiedzieć, ze wygląda jak totalny wioch i że te ubrania były modne w tamtym stuleciu, ale sie powstrzymał. Miał z tym problem, ale jednak mu tego nie powiedział. Wolał by ten mundur, ale wtedy to już na pewno będą dziwnie się patrzeć. Tyle przegrać no tyle. Trudno pójdą tam a później zwija go szybko do domu.
- Czekaj chwilę. - Poszedł głębiej do domu i wrócił po chwili z perfidną taką ruską czapką. Mial nadzieję, ze sąsiedzi i inni nie ogarną, ze to on. W końcu on zna tak wielu ludzi. - Niby jesień a już tak zimno. Nie chcę by mnie przewiało bo za niedługo mam spotkanie z szefem i muszę być zdrowy. 
Uśmiechnął się ładnie do niego i wyszedł na zewnątrz. Poleciał w stronę auta i od razu do niego wsiadł czekając na niego.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Czw Gru 26, 2013 10:49 am

Nie wyglądał tak, wyglądał DOBRZE, jak na siebie i na swoje 'standardy'. No co poradzisz, on sobie nie da wyjaśnić, że "czasy się zmieniają".
- Eh? Co Ty niby wyprawiasz? - spojrzał za nim jak poleciał wgłąb domu, jak wrócił w czapie to po prostu ręce mu opadły. Poszedł za nim, chwilowo nic nie mówiąc. Dopiero gdy wsiadł za nim do samochodu się odezwał.
- Ty chcesz mnie chyba obrazić. - burknął i rozpiął nieco płaszcz - Nie wydurniaj się, masz tu cieplej niż ja, dodatkowo samochodem jechać? - pokręcił głową, on się czuje urażony. Że niby źle wygląda? Dobrze wygląda, niech się Polska nie przypierdziela, bo on swoje wie.
- Już się lepiej nie odzywaj tylko jedźmy.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Sob Gru 28, 2013 12:13 pm

On chyba nie ma standardów jak widać...
- Ja ciebie obrażać? No co ty weź. Spokojnie nie denerwuj mi się tu.
Tak jak chciał w końcu ruszył, ale to nie było zwykłe normalne ruszanie. Z Polską raczej nikt nie chciał jeździć samochodem. Nawet Węgierka miała obiekcje a co dopiero reszta. Ruszył jak totalny wariat, w sumie Polska jest wariatem więc to wiele wyjaśnia. Dobrze, ze przed wyjściem nie wypił bo by było jeszcze gorzej. 
- I zaraz pewno zaczną się korki, ale pojedziemy inaczej! Co ja się będę wlekł jak jakiś ciul. Musze iść do szefa i w końcu mu powiedzieć by się trochę ogarnął i coś z tym zrobił. Bo ile można. Warszawa jest na pierwszym miejscu jeśli chodzi o zatłoczoną stolicę i korki. Zawsze w jakiś beznadziejstwie mam pierwsze miejsce.
Roześmiał się i zaczął teraz jechać jakimiś bocznymi ulicami. Zachciało mu się bawić w Kubice.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Sob Gru 28, 2013 12:33 pm

Miał mu odpowiedzieć, ale ten zdążył ruszyć i.... nie, tego to się on nie spodziewał. BARDZO nie spodziewał. Momentalnie sam z siebie wgniótł w fotel, bo tak się czuł nieco... bezpieczniej?
- Ty chyba oszalałeś! - dobrze, że nie wypił, choć w sumie szkoda, bo by wtedy Północ go nie wypuścił do samochodu. Co to to nie.
- ... - posłuchał go tak jak mówi o korkach i tym wszystkim. On nie miał korków, nie miał takich problemów i bardzo się z tego cieszył! Dodatkowo nie miał zbytnio okazji w ten sposób jeździć!
- Zwolnij, cholera jasna! A najlepiej się zatrzymaj, ja wysiadam! - on już nie siedział, on tak się zsunął z tego fotela, że szkoda gadać. ale tak mu było lepiej co poradzić? Zestresował się i to bardzo. On mówił na serio, on ma zamiar wysiąść i niech się Felek zatrzymuje, bo mu będzie truł i truł.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Sob Gru 28, 2013 12:46 pm

Jakie zatrzymać? Jakie wysiadać? Dojechał do takiego miejsca w którym nie mógł sie zatrzymywać. 
Polska jeździł dobrze, nic na pewno im się nie stanie. On zawsze tak jeździł i jeszcze jakoś o dziwo wypadku nie miał. Auto stuningowane, wiec i ładnie się trzyma drogi. Wszystko jest cacy. 
- Weź zluzuj. - On oczywiście na pełnym lajcie bo jak by inaczej. - Nic ci nie będzie ja umiem jeździć. Jestem w tym zajebisty. Jeszcze nigdy wypadku nie miałem. 
Nie zmniejszył prędkości nawet nie miał zamiaru. On uważał, ze to nie jest żadna prędkość, ze się wręcz wleczą po tej drodze. A co tam taki Koreańczyk może o tym wiedzieć jak oni tam praktycznie samochodami nie jeżdżą. 
- Spokojnie już prawie jesteśmy!
Z piskiem opon zaparkował na parkingu niedaleko Łazienek, odpiął pasy, zdjął tą czapkę bo mu jednak gorąco się zrobiło i wyszedł z auta.
- No totalnie jesteśmy na miejscu! 

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Sob Gru 28, 2013 12:59 pm

- ...... - to dla niego było ZA dużo. Wyklinał go w myślach jak tylko mógł. Co mu tylko przyszło do głowy. On ma dośc, ma bardzo dość.
Gdy Polska się zatrzymał z takim piskiem opon to on prawie już tam na podłodze ze stresu był.
... U mnie to byś już dostał kulkę w łeb za to.
Pomyślał jakże optymistycznie na koniec podróży i odpiął pasy. Tak, on był tak genialny, że zapięty w pasach dał radę się tak zsunąć, że prawie na ziemi siedział. Popatrzył na Feliksa z wyrzutem i wrócił do pozycji siedzącej - jakoś. Otworzył drzwi i wytachał się z tego auta. Oparł się o nie i spojrzał na towarzysza.
- Nigdy więcej, słyszysz? Wracam piechotą. - burknął i odstresowuje się powoli i tak stoi i stoi oparty o ten samochód.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Sob Gru 28, 2013 1:15 pm

A on przez tą jazdę sie chociaż odmulił. W sumie jak by był zamulony a wcale nie był. On po prostu lubił szybkość i wszystko przy czym nie trzeba zamulać. Dlatego tak rzadko robił te wszystkie papiery bo strasznie go to nudziło. Nie lubił tego.
- Nie spinaj mi się tak. Coś ci się stało? - Spojrzał na niego. - Nie więc co tu marudzisz? Zobacz jak to jest pięknie! Od razu się przypominają stare czasy! - Zamknął auto. - Dobra idziemy. Za mną!
Ruszył w stronę Łazienek. Zadowolony sobie szedł, nawet nie zdając sobie do końca sprawy jak bardzo zestresował tym wszystkim Koreę. Tak to już jest... Normalne rzeczy dla Polski sa nienormalne dla Północy i odwrotnie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Nie Gru 29, 2013 10:44 am

Nie, nigdy więcej nie jedzie samochodem z Polską. Nigdy więcej! Chyba, że się upije i uśnie w tym samochodzie... to może robić co chce, jeździć jak chce, hamować jak chce. Jak sobie tak to wspomniał to trochę niedobrze mu się zrobiło. Dobrze w sumie, że Feliks go zagadał, bo przestał się skupiać na myślach i odczuciach i trochę przeszło. Popatrzył na niego jak na kretyna i już nic nawet nie skomentował.
Bez słowa oderwał się od samochodu i ruszył za nim. Poprawił się przy okazji i tak idzie obok niego, jedna na pewnym dystansie. On był naprawdę dziwny, jak można być tak dziwnym i funkcjonować? Dobra, Południe i... idiota USA też jakoś działają i są kretynami. A on, PORZĄDNE państwo, osoba, ciężko mu się wiedzie. Nie fair.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Czw Sty 02, 2014 3:44 pm

Szedł przed siebie wesoło. Dalej nie zdając sobie sprawy ani się nie przejmując się tym, że Korea dalej nie ogarnia życia. 
- Chodź szybko! Może będą łabędzie! Bardzo je lubię, są takie śliczne. I w ogóle to takie słodkie, że one się tak parują i zostają ze sobą do końca życia. To urocze. - Zaczął sie zachwycać. - Ludzie tak się nie kochają i ciągle siebie zdradzają. To smutne. 
Westchnął cicho i dalej szedł w stronę budynku. Trochę przyspieszył bo chciał już być przy jeziorku. Gdy w końcu tam  dotarł ucieszył się i to bardzo. Nawet łabędzie były. 
- O jak fajnie są. - Podszedł jak najbliżej się tylko dało brzegu i tak na nie się patrzył. - I sobie pływają i sa takie słodziachne. Ja chcę łabędziea.
Polsce naprawdę nie trzeba wiele by był szczęśliwy i zacieszał.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Sob Sty 04, 2014 1:37 pm

Zerkał na niego gdy tak dalej szli. Łabędzie? Jakie cholera znów łabędzie? On nawet tego nie próbuje wymówić. Posłuchał go jak tak o tym opowiada.
- Phi, może tak jest u was i na zachodzie, ale u mnie tak nie ma. - wzruszył ramionami. U niego rozwód sprawa rzadka, a i delikatna. Raczej takowych nie ma, więc nieco dziwi go to, że Polska tak o tym gada.
Poszedł za nim, gdy ten tak kroku przyśpieszył i wywrócił oczami. Za kim on się ugania, za kim?! Nie! Zwolnił do swojego normalnego kroku i spokojnie szedł uważnie tylko patrząc gdzie lezie Polak. W końcu do niego dotarł i stanął obok, jednak nie tak blisko brzegu. Spojrzał również na łabędzie.
- Eh... - westchnął cicho słysząc jego uwagę, że chce łabędzia i już milczał. Patrzył tylko na te ptaki. Odrobinę podobne do tych co on u siebie widywał. I sobie tak w ciszy na nie patrzył.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Nie Sty 05, 2014 1:45 pm

Przez dłuższy czas patrzył na łabędzie dopiero po chwili spojrzał na niego. Taka ponura postać. Ciągle ta sama mina i w ogóle. Jak można takim być? Smutna osoba, zawsze ze skwaszoną miną. Przyglądał mu się teraz tak jak by go pierwszy raz widział. Jakoś tak teraz mu się go żal zrobiło. 
- Zawsze jesteś taki ponury. - Spojrzał na wodę. -Nigdy się nie uśmiechasz ani nie śmiejesz. Pewno powiesz, ze nie masz powodu... Nigdy nie masz powodu? Zawsze jest jakiś powód. Nawet cieszyć się po prostu z tego, ze jest sie z kimś w takim ładnym miejscu i nie musisz walczyć o wolność. - Uśmiechnął się sam do siebie. -  Mnie to cieszy. Tak wiem, pewno powiesz, ze jestem jakiś dziwny. Często to słyszę. - Zaśmiał się cicho. - Chcesz wejść do środka pałacu? - Spojrzał znowu na niego. - Na pewno ci się spodoba. To naprawdę piękne miejsce. 

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Pon Sty 06, 2014 1:54 am

Stał tak i w milczeniu patrzył na te białe ptaki. Nawet się nieco zamyślił, ale zaraz z zamyślenia wyrwał go głos Felka. Zerknął na niego i tak na początku nie ogarnął o co mu w ogóle chodzi. Co mu nagle przeszkadza jego wyraz twarzy? Tak go słuchał i słuchał... I stwierdził bezsensowne zwracanie uwag. Nie powiedział, że Polska jest dziwny, bo każdy to wie przecież...
- Pporssukka, sądzę, że powinieneś się domyślić kiedy mam powody do radości. Poza tym nie muszę tego po sobie pokazywać. - wzruszył ramionami - Możemy wejść. Chyba, że wolisz jeszcze popatrzeć na te... No na nie. - wskazał głową na łabędzie. Bo za nic nie próbował nawet tego powiedzieć. Trudne słowo jak dla niego, a Polska ma strasznie dziwny język.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Wto Sty 14, 2014 5:53 pm

Wiedział, że coś podobnego powie i w ogóle Polska uważał, ze on jest jeszcze bardziej dziwny niż on. To jak on chce wejść to poleciał w stronę zamku. W sumie nie za szybko, on bardziej podskakiwał. 
- To są łabędzie! Łabądki! A nie jakieś one! - Zaczął się śmiać. - Słodkie, białe puchate! - Spojrzał na niego i się słodko uśmiechnął. - U ciebie nie ma takich? 
Chwile tak myślał i ostatecznie złapał go za rękę i pociągnął w stronę ogrodów. Miał tylko nadzieję, ze nie będzie mu sie wyrywał ani krzyczał. Jak na razie jest miło i wolał by znowu się nie denerwował. 
- Wiem! Pójdziemy najpierw zobaczyć pomnik Chopina a później do Starej Pomarańczarni! Zobaczysz tam jest ładnie. Szkoda, że nie przyjechałeś latem wtedy to już w ogóle jest pięknie!. - Nie biegł, ale szedł tak szybciej taki radosny. - A jak na razie podoba ci się? - Zerka na niego i zaczęli przechodzić przez jeden z mostów. - Ja uwielbiam to miejsce jest takie magiczne.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Nie Sty 26, 2014 9:01 pm

Spojrzał za nim gdy tak poszedł, a raczej podskakiwał. Pokręcił głową i ruszył za nim. W sumie był kawałek za nim, ale... nie no przecież tu się nie zgubi. Rozejrzał się po okolicy po czym jednak podbiegł do niego by tak mu już nie uciekał.
- Nie, nie mam takich. Za to mam wiele innych. - wzruszył lekko ramionami. Za dzieciaka uwielbiał przyglądać się ptakom, zwłaszcza skrzydłom. Z czasem nauczył się rozpoznawać każdy gatunek i zbierał nawet pióra... Gdy tak się nad tym zastanowił trochę mu szkoda było tych zebranych piór.
Z rozmyślań takich wyciągnęło go to, że Polska złapał go za rękę i gdzieś pociągnął. To go trochę bardzo zmieszało. Taki gest to raczej w jego przypadku był rzadkością, nawet braciom na to nie zezwalał. Choć może oni nawet nie myśleli o tym by łapać go za rękę? Bo przecież w teorii się lepiej znają i wiedzą na co mogą pozwolić względem siebie. Nie jest typem jak Południe, któremu nie przeszkadza tulenie, łapanie za rękę, krzyki etc. On raczej chyba trochę poważny i staromodny został. Chciał wyrwać rękę, ale czuł, że Polska mocno trzyma. Wywrócił oczami.
- W porządku, ale powoli, mamy przecież czas nie musimy biegać i po tym miejscu jak idioci. - tak, lepiej się spokojnie przejść, rozejrzeć przypatrzeć czemuś... Północy tak mógłby chyba cały dzień minąć - Może i latem przyjadę. - wzruszył ramionami, coś nie czuły by tak było, no ale... - Nie jest najgorzej, ładnie tu masz. - popatrzył tak po tym moście i w dół. W międzyczasie zabrał mu swoją dłoń.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Gość on Pon Sty 27, 2014 5:38 pm

Zeszli z mostku. Polska był trochę niepocieszony faktem, ze Północ puścił jego dłoń. Wprawdzie wiedział, ze to w końcu nadejdzie i tak, ze mu na to pozwolił to był cud! On był takie niedotykalski, jakos tak Polska nigdy tego nie mógł zrozumieć. Z nim w ogóle jest ciężko w każdym aspekcie, trzeba się zawsze namęczyć i nakombinować, uważać na słowa, dosłownie na wszystko. 
Spojrzał na niego i szeroko się uśmiechnął. Dlaczego Północ nigdy nie odwzajemnia jego uśmiechów? Praktycznie nigdy się nie uśmiecha, a o śmianiu to już chyba w ogóle nie ma mowy. To chyba Polskę będzie nurtować do końca jego dni. Jak go tylko o to zapyta, dlaczego się nie uśmiecha... To tylko zawsze odburknie, ze nie ma takiego powodu.
Najpoważniejsza osoba na świecie spędza czas z tak bardzo wesołą osobą. Czy to nie trochę dziwaczne? Tak bardzo różnią się pod względem charakteru, ale jednak jakoś dogadują. Do tej pory Polska nie wiedział jakim cudem to im sie udaje. 
Zakończył swoje rozmyślania gdy doszli w końcu do pomnika Chopina.
- Fajny co nie? - Patrzył na pomnik z zaciekawieniem, nie ważne, ze widzi go po raz enty. - Opowiedział bym ci coś o nim, ale chyba wiesz kto to prawda? Kiedyś opowiadałem ci o Chopinie, w sumie ja ci wiele rzeczy opowiadałem. - Zaśmiał się. Taka prawda, Polska gadał zawsze jak najęty o wszystkim i o niczym a on tylko słuchał. Praktycznie nic nigdy nie mówił, tylko właśnie słuchał. - W sumie możesz nie pamiętać. Bo widzisz bo jak zawsze ci coś opowiadałem to miałeś tą swoja poważną minę. I nie miałem pojęcia kiedy się zanudzam a kiedy wręcz przeciwnie czymś zainteresowałem. - Tak Polska miał wrażenie, ze on go słucha tak mimo uszu. Nie interesuje go to co mu opowiadał. A moze jednak się myli. - Zobaczysz zabiorę cię kiedyś na jakiś koncert Chopinowski! Spodoba ci sie. 
Uśmiechnął się do niego szerzej i ruszył dalej. Pomnik był fajny, ale nie beda tam stać nie wiadomo ile prawda? Już chciał ruszyć w stronę, Pomarańczarni, ale nagle dostrzegł pewne schodki. Doskonale wiedział dokąd one prowadzą. Ostatnio nikt nie mógł tam wchodzić bo za niedługo miały zacząć się jakieś prace, ale on może. W końcu jest Polską! Ruszył ku nim. Chwile szli trochę do góry po tych schodkach, a następnie dół. 
Im oczom ukazał się piękny widok. Może i nie było tak pięknie jak latem, ale aura jesienna nie odejmowała temu miejscu uroku. Znajdowało się tam najmniejsze jeziorko, bowiem było kich kilka, ale te Polska upodobał sobie najbardziej. Niewielki drewniany mostek, kilka ławeczek i oczywiście pełno zieleni. Krzaki, drzewa, było dosłownie wszędzie. Przysiadł na jednej ławeczce, miał nadzieje, ze Hyung usiądzie obok. 
Chciał mu coś powiedzieć i się też w sumie zapytać, albo nie lepiej nie pytać... Tylko powiedzieć. Jakoś sam nie wiedział co ma teraz zrobić. Jak nigdy nie bał się czegoś powiedzieć, zawsze paplał i paplał. To teraz bał się odezwać. To takie nie podobne do Feliksa.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Warszawa

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach