Sint Maarten - Philipsburg

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Sro Paź 01, 2014 9:57 pm

Sint Maarten – terytorium zależne Holandii (kraj wchodzący w skład Królestwa Niderlandów) położone w Małych Antylach, zajmujące południową część wyspy o tej samej nazwie. Do 10 października 2010 roku jedna z pięciu jednostek administracyjnych wchodzących w skład Antyli Holenderskich; na podstawie reformy konstytucyjnej Królestwa Niderlandów, 10 października 2010 roku Antyle Holenderskie przestały istnieć, a Sint Maarten stało się osobnym terytorium zależnym Holandii o specjalnym statusie.

Philipsburg – główne miasto na wyspie Sint Maarten; stolica terytorium Sint Maarten, czyli autonomicznej części Holandii. Według danych szacunkowych na rok 2010 liczy 1670 mieszkańców[1]. Miasto to leży na holenderskiej części wyspy.
Philipsburg został założony 1763 przez Johna Philipsa (szkocki kapitan holenderskiej floty). Miasto to wzięło swoją nazwę od nazwiska założyciela


Francja męczył, męczył i wymęczył... Bo jak to było? "Za mało czasu z nim spędzasz", "Nie wiesz co się tam u niego dzieje" itd. itp.. Tak oczywiście... On doskonale wiedział co się dzieje u jego syna, on wiedział co sie dzieje u wszystkich jego dzieci. Moze i na takiego nie wyglądał, ale z pewnością nie był wyrodnym ojcem, starał sie by było jak najlepiej. Dlatego i Francja nie powinien mu mówić czegoś takiego. To i chcąc nie chcąc pojawili się na owej wyspie. Holandia załatwiał bilety i za nie płacił, to i... Tak, wylądowali na jego części i niech lepiej o to Francja nie marudzi. Powinien się cieszyć, ze Holandia w ogóle miał ochotę tu przyjechać i marnować z nim swój cenny czas.
Ich syn był poinformowany, że pojawią się w części holenderskiej to i wiedział gdzie ma na nich czekać. By tylko o nich nie zapomniał. Nie raz mu się to zdarzało. Co on tu ma takiego do roboty, by zapomnieć o swoim ojcu? I tak głównie jest utrzymywany przez niego i Francję. Co za dzieciak. Widać, ze Francja też go wychował. Jak by to sam zrobił, to na pewno było by lepiej.
Odprawa na lotnisku poszła im szybko i sprawnie. Kawałek trzeba było dojechać do głównego miast z lotniska, ale to też w miarę sprawnie im poszło. Nawet Holandia starał się być dla niego miły. Najważniejsze, ze nie było napiętej sytuacji.
Dojechali pod dom syna. Był to nie wielki domek, ale wyjątkowo uroczy. Może i sam Holandia trochę by go przebudował, ale nie będzie mu się mieszał. Typowy nadmorski domek. Wyciągnął walizkę z samochodu i ruszył w stronę domu, wcale nie czekając na Francję. Miał wrażenie, że syna nie ma... Zazwyczaj ta mała łajza miała otwarte drzwi. Sam Holandia nie wiedział po co, ale już w to nie wnikał. Podszedł do drzwi. Tak jak sie spodziewał zamknięte, ale jeszcze dla pewności zapukał... Nic...
- A ci niespodzianka. Nie ma go.
Średnio sie zdziwił. Nawet się tego spodziewał. Cóż, trzeba będzie do niego zadzwonić. To i to zrobił.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Czw Paź 02, 2014 11:10 pm

On nie męczył, on stwierdzał fakty. Przecież za każdym razem, gdy dopytywał się Holandii co u ich syna to ten tylko milczał, albo "chyba/pewnie dobrze". Czyli jak się interesuje? Nijak! Przynajmniej według Francisa. Do Holendra chyba dotarło, że powinien się synem zaopiekować to i... uparł się by pojechać. No dobra, wcześniej Francuz chciał jechać razem z nim, bo "dziecko powinno nas razem widzieć", ale... Vincent jest skończonym chamem i prostakiem! Tak tragicznym, że nawet jak uparł się by pojechać razem do syna to... nie umie się zachować, kompletnie. Chamski, burkliwy... niemiły. Pfpf. Francisowi się kompletnie odechciało z nim gdziekolwiek być. To i tym bardziej nie podobało mu się, że przyjechali do tej holenderskiej części.
Gdy byli już na miejscu to rozejrzał się za ich synem, aż dziwne, że go nie zastali na lotnisku. Powinien być, o Francji nigdy nie zapominał. Pewnie wina Holendra. Napuszony i zarazem trochę obrażony, bo siłą zabrany.. Ale chociaż Holandia chociaż próbował być miły, choć Francja tam nie wiedział czego ma się spodziewać. To i mało gadał. Zacznie się rozluźniać przy takim Holendrze 'miłym' i ostatecznie ten go znów po chamsku zgasi i ten będzie niemiły. Pfpf to pomilczał więcej.
Jak już byli przy domu syna to.... Holandia kompletnie już na niego nie czekał, ruszył za nim i zagapił się chwilę na dom, o tak zdecydowanie by się tu przydała ręka i gust Francji... nie było źle, ale mogło być lepiej prawda? Prawda. Tak się 'zamyślił' że aż wpadł na Vincenta stojącego przed drzwiami.
- ... Hm? Jak to nie ma? - to się zdziwił i popoprawiał po tym 'zderzeniu' i wyraźnie średnio zadowolony, że syna nie ma. Jak ten zaczął dzwonić to Francja się po raz kolejny przyjrzał wszystkiemu i tak. Milczy, bo lekki foch na niego nadal.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Pią Paź 03, 2014 5:32 pm

Siła zabrany? Nikt go tu na siłę nie zabierał... Nie chciał jechać, to mógł to powiedzieć jasno i dobitnie. A nie jakieś takie nie wiadomo co. Jak by powiedział nie to by Holandia biletów nie kupił. A jak sie zgodził, no cóż... Bilety kupione to trzeba jechać. Nie miał zamiaru tracić pieniędzy, bo temu coś się tam odwidziało.
Ech, niech sobie te fochy schowa do kieszeni. Vincenta coś takiego prawie nigdy nie ruszało. Gdyby nie argument "dziecko" to on by się od niego z dala trzymał, nawet nie odezwał. A tak, ze mają dziecko to stara się go chociaż zauważać. Taka jest prawda. Bo kto normalny chciał by przebywać z Francją? To to takie męczące. Biedny Holandia teraz będzie musiał z nim spędzić kilka dni.
Udało mu się dodzwonić do syna. Nie rozmawiali zbyt długo. Zresztą każda rozmowa Holendra była krótka i rzeczowa. Spojrzał na Francję.
- Będzie dopiero wieczorem. Ma jakieś spotkanie z szefem. I tak zapomniał o nas. - Po tych słowach usiadł na schodkach przed domem.
Chociaż tyle, ze mieli tu piękne widoki. Przed nimi rozciągał sie przepiękny widok plaży i morza. Taka czysta i błyszcząca woda, słoneczko ładnie świeciło. Było idealnie Westchnął cicho tak na to patrząc. Odpalił papierosa.
Faktycznie ich syn tak bardzo ich potrzebuje, że aż o nich zapomina... Wiedział to, że on sobie sam tu doskonale radzi i nie trzeba co chwilę przyjeżdżać.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Pią Paź 03, 2014 7:24 pm

Namawiał Holendra, to prawda, ale po tym jak był traktowany to się zniechęcił. A, że ten wtedy kupił bilety to już Francis musiał chodzić. To jest całościowo wina Vincenta i jego zachowania prostackiego...  Być tak niemiłym i gburowatym pf! I pomyśleć, że akurat z nim ma tego biednego syna. No tragedia... Tyle dobrze, że chociaż Holandia łatwo odpuszcza i jest dość ugodowy to i Francja więcej może. Poza tym, "kto normalny chciałby przebywać z Francją?" ...? Każda osoba! Vincent nie docenia tak bardzo tego!
Słuchał jak ten rozmawia z synem... ale udawał, że wcale nie. Poprawiał sobie tak non stop włosy i przyglądał morzu. Jak ten skończył i się odezwał to.. no Francis się załamie!
- Wieczorem?! Mon Dieu... Jak on mógł zapomnieć? To Twoja wina. - skrzyżował ręce i tak patrzy i patrzy na niego. No świetnie. Z nim spędzić caaaaaalutki dzień. Milczał tak jakiś czas i milczał.... No ale nie wytrzymał. Musiał związać włosy, bo mu się fryzura psuła, od powietrza morskiego, było zdecydowanie inne niż on miał u siebie i bardziej mu się kręciły gdzie-nie-gdzie włosy.
- ... I jak ja wyglądam?! No jak?! - już dobył lusterka i tak patrzy - Mon Dieu, tragedia! Już zapomniałem, jakie 'warunki' pogodowe są w innych miejscach... Nie przygotowałem się kompletnie na to! Poza tym muszę się przebrać. Gdzie ja mam się przebrać?! Syn o mnie nigdy nie zapomniał jak przyjeżdżałem, Twoja wina....! - tyle dramatu. Bo to już nie są fochy, to jest dramat.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Pią Paź 03, 2014 7:40 pm

Gdy tylko usłyszał biadolenie Francji, pierwsza myśl jaka przeszła mu przez głowę to "Weźcie go ode mnie". I teraz będzie dramat jaki on biedny, jaki nie uczesany, jaki nie ubrany. Litości... Ech, będzie musiał to znosić, tego się akurat nie przeskoczy. Jakoś to przeżyje, nie takie marudzenia słuchał.
Co on mu poradzi, że syn o nich zapomniał? Zdarza się. Sam coś o tym wie. Tez nie raz jest tak zapracowany, ze nie ma czasu na dosłownie na nic i też wiele spraw wylatuje mu z głowy. Dlatego i Francja nie powinien się na niego gniewać. Vincent nie jest temu winien, ale nic w tym temacie nie powiedział. Bo i po co? Ma się kłócić z kimś takim jak Francja? To jest raczej bezcelowe. Westchnął tylko cicho i się zaciągnął.
- Wyglądasz normalnie. - To raczej pewno Francji nie zadowoli, ale cóż... - Przebież się tu, co za problem? - I tak byli na obrzeżach, a domek stał w takim miejscu, ze prawie nikt tu nie chodził. Przez co był taki przytulny i była cisza. Widać, ze ten dom leży po stronie holenderskiej. Pewno zaraz mu się Francja oburzy, ale co on ma mu tak naprawdę powiedzieć? - Nie przejmuj się tym, aż tak. Przyjedzie wieczorem, to i sie przebierzesz. - Przesunął sie i poklepał schodem obok siebie. - Już się nie gniewaj i sobie usiądź.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Pią Paź 03, 2014 7:53 pm

Bo to jest dramat...! Przynajmniej dla Francisa, on aż za bardzo o siebie dba, to i go to boli! Jak jeszcze się przyfajczy na słońcu, lub go coś ugryzie dziwnego to będzie dopiero dramat dramatu... A znając jego szczęście to i może coś się dziwnego jeszcze stać. Jeśli Francis się "uaktywni" to i nieświadomie nawet na siebie ściąga to i owo i ma nad czym dramatyzować.
On się nie gniewa na Vincenta, że syn o nich zapomniał. To, że robi wyrzuty nie znaczy, że się gniewa. Francuz jest typem nie do zrozumienia częstokroć, co zrobisz.
- Normalnie? Normalnie?! Normalnie to może wyglądać taki... taki Hiszpania! - bo Anglii nie przytoczy za przykład, to to nawet się normalnie nie ubiera, to jest tak tragiczne, że łoł.... - Mon Dieu... Za co, za jakie grzechy. - mruczy pod nosem i tak go słucha - Oui, idealny pomysł! Przebiorę się tu. - łypnął tak na niego, no rozebrać i to by się rozebrał. Ganiać nago, to by ganiał. To i by się przebrał tak... Ale musi to i owo wyprasować, a jak sięjeszcze piachem zasypie walizka i będzie jeden wielki syf później w domu? Non non.... I ma czekać do wieczora z przebraniem się! No nie! On się chyba jednak woli rozebrać i siedzieć goły. Nawet drgnął by zacząć się rozbierać, ale tak popatrzył po Holu jak się odsunął i powiedział by usiadł obok. Uniósł podejrzliwie nieco brew i tak patrzy na niego.
- ... Tylko na mnie nie dmuchaj dymem tym. - mruknął i usiadł obok niego i podparł głowę na dłoni.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Pią Paź 03, 2014 8:29 pm

Mu się serio go nie chciało słuchać. Teraz zaczął się zastanawiać czy może gdzieś jest jakiś schowany klucz. Pod wycieraczką czy coś. Warto sprawdzić. Wstał i tak zaczął się rozglądać. Przeszukał wszystkie miejsca, gdzie potencjalnie mógł by być klucz, ale bez skutków nigdzie takowego nie było. Bardzo żałował. Wrócił na swoje miejsce i dopalił papierosa. By ten mu już tu nie ględził. Spojrzal na Francisa.
- Zawsze byłeś, jesteś i będziesz marudny. Nigdy nie zapomnę jak dzieliliśmy tą wyspę. Ty robiłeś jak zwykle najwięcej problemów. - Mruknął i tak spojrzał na niebo. Rowniez było przepięknie błękitne. - To miejsce jest naprawdę ładne, cieszę się, że mogę mieć kawałek tej wyspy.
U niego prawie nigdy nie było tak ciepło. A widoki miał całkiem inne. A tu całkowita odmiana. Aż sie znowu zamyślił. Lubił takie miejsca. Pewno dlatego, ze u niego zazwyczaj jest zimno i może też dlatego kolonizował? Któż to wie... Pieniądze, pieniędzmi, ale dobry klimat też sie liczy. Nawet dla Holendra.
A niech się Francja rozbiera. Holandii to by tam raczej nie przeszkadzało. Wiele widział, to i widok nagiego Francuza, by go nie zgorszył. Hm, moze i by były jakieś ciekawe widoki... Aż go zmierzył wzrokiem.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Pią Paź 10, 2014 9:13 am

Siadł tak i siedział, patrzył za Holendrem jak ten zaczął się szwendać i krążyć przed drzwiami, przy doniczkach i tak dalej. Wodził za nim wzrokiem cały czas, zrozumiał po chwili czego Vincent szuka. Jednak tyłów nie miał zamiaru ruszyć by mu pomóc, bo uznał, że ten sobie poradzi, bo i tak zajrzał w większość miejsc, w które by Francuz zaglądnął. Podsunął gumkę na włosach trochę i poprawił je, uznał, że chyba ciut za lekko je związał, ale co tam, trzyma się? Trzyma. To i okej jest.
- Nie jestem marudny! Jestem wymagający i będę, oui. - mruknął i tak na niego zerknął - Nie robiłem problemów, dbam o swój interes i tyle. Poza tym... Nadal uważam, że syn powinien być całkiem pod moją opieką. - tak uważał i co zrobisz - Ale ze względu na moją wspaniałomyślność pozwalam Ci jeszcze razem ze mną opiekować się synem i w ogóle. - się napuszył nieco, tylko sparkli brak, poprawił kosmyki włosów, które nie były związane. Po chwili poczuł na sobie wzrok Holendra. A niech się przygląda, jest na co popatrzeć to i Francja nie będzie mu widoków zabierał i zabraniał mu podziwiania. Podparł się na rękach z tyłu i popatrzył na widoki, było ładnie i to bardzo, nawet na tej holenderskiej części. Przymknął oczy, taki przyjemny wiaterek lekki jeszcze był. Nic tylko tak siedzieć i siedzieć.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Wto Paź 21, 2014 11:42 am

Patrzył na niego jak na idiotę. To na pewno nic wspólnego z podziwem nie miało. Francja taki łaskawca. Kto tu był łaskawy to był. Chyba Francja ma sklerozę, cóż sie dziwić swoje lata to on już ma. Gdyby Holandia nie był taki ugodowy to pewno do tej pory by o to spór toczyli. Tylko, że Vincent woli ciszę i spokój, nie przepada za rozwiązaniami siłowymi to i dlatego podzielili ową wyspę całkowicie pokojowo. A Francja to idiota, który nie potrafi niczego docenić.
- Wspaniałomyślność? - Pokręcił głową i spojrzał znowu przed siebie. - Przestań robić z siebie nie wiadomo kogo. Nie jesteś jakiś wyjątkowy. I to własnie w tobie jest takie irytujące. Wiecznie sie wywyższasz. Twoja wiara wcale nie czyni cię lepszym człowiekiem, jak widzę są wręcz odwrotne skutki. - Mruknął.
To własnie dzięki takim osobą jak Hiszpan czy Francja, Holandia całkowicie tych wszystkich wartości nie przyjął. Oni dwaj są całkowitym zaprzeczeniem owej wiary, ale niestety pełno takich ludzi. A do niego mają jakieś problemy. Totalny idiotyzm. On już serio nie ma ochoty słuchać Francji. Jego pieprzonego wywyższania się i ten ton głosu. By ta żaba się w końcu ogarnęła.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Pią Lis 14, 2014 10:52 am

Pff, Holandia tak bardzo ignorant, tak bardzo w ogóle nie zna się to jak ma docenić wspaniałość Francji? I... Francis jest BARDZO młody i zdania nie zmieni, pal licho że sobie większość wmawia i tak. No, ale kto mu da tyle lat ile ma? No? Nikt, trzeba umieć tak o siebie zadbać. Co do samej wyspy to Francja pamięta doskonale jak to było - przynajmniej z własnego punktu widzenia - a Holandia żadnej łaski i tak nie robił... Obaj się dogadali i tyle, a to, że Francisowi należy się więcej terenu to już inna sprawa.
Tak posłuchał co ten mruknął. Jakoś niespecjalnie się przejął tymi słowami, on wie lepiej ile jest warty to i jakoś słowa Holendra nie mają nawet sposobu zaistnieć w taki sposób, by on jakoś zaczął nad sobą myśleć.
- Mon cher. - zaczął przysuwając się i opierając o jego bok. - Ja tu do Ciebie mówię normalnie, a Ty jesteś burkliwy. Mamy cały dzień nim syn przyjedzie, więc dajże sobie na wstrzymanie hm? Cały dzień w takim miejscu, tyle się zdarzyć może! - przemilczeć warto jego wyobraźnie. A co do samej wiary... Francja tak jej przestrzega, tak ją wyznaje, że to aż boli. Tylko gdy trzeba w sumie tak naprawdę, albo gdy już się czegoś wystraszy, no taki typ...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Sro Lis 26, 2014 4:24 pm

To prawda może się zdarzyć wiele... Na pewno nic dobrego. Nie z Francją. Jakoś jak miał zawsze z nim coś wspólnego to i działy się jakieś dziwne lub nieprzyjemne sytuacje. To jest niereformowalny człowiek z którym sie praktycznie nie da dogadać. Nie, z nim sie nie da dogadać wcale. A to z podziałem wyspy był cud, może i nie do końca, bo i tak on nadal sie domaga całej wyspy. Ile można?
Nie słuchał już go wcale tylko przeniósł się myślami właśnie do tamtego dnia. Dnia w którym odkrył owa piękną wyspę, ale oczywiście nie mogło być tak cudownie, bo i pojawił sie Francja. Szczerze mówiąc wolał pojawienie się jego niż Hiszpana. Jak by nie patrząc Francja o wiele mniej mu działa na nerwy niż ten pomidor. Tak wyszło, ze pojawili się w tym samym czasie (Powiedzmy, ze tak bylo, bo już dokładnie tego nie pamiętam). A już w tamtej chwili myślał, że to będzie jego szczęśliwy dzień. Odkryć tak cudowny i śliczny kawałek ziemi to i rzadko sie zdarza. A tu ta żaba musiała przyskoczyć. A to ci pech.
A tak właściwie dlaczego nie doszło do rozlewu krwi? W takim miejscu nie powinno się umierać i rozlewać krew aż tak okrutnie. W tym miejscu powinno żyć się szczęśliwe, nie myśląc o bólu. Tak wtedy o tym myślał, nie on nadal tak myśli. Dlatego i wolał sie dogadać z nim niż uskuteczniać kolejną bitwę. Za wiele tego.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Pią Lis 28, 2014 10:07 am

Z nim się da dogadać, bardzo łatwo zresztą. Tylko on ma po prostu swoją własną logikę i później wiele na swoje przekręca, dlatego nadal się tak tej wyspy domaga.
Zerknął na Holendra i wywrócił oczami, jakże to był rozmowny typ... To już chwilowo dał spokój z tym marudzeniem o przebranie się - tak, nadal pamięta o tym; i podparł rękę na kolanie, a brodę na dłoni. Spojrzał tak na ocean przed nimi i tak wpatrywał się w niego, oparł się przy okazji o Holendra i sobie cicho westchnął.
Nadal pamiętał jak tu pierwszy raz przybył..

Uwielbiał piękno i chyba ono go całkiem już przyciągało. Ta wyspa była cudowna po prostu... I jej piękno dało się dostrzec już ze statku gdy znajdowało się niedaleko brzegu, więc jak zachwycała gdy zeszło się już na ląd. Nie trwało długo, jak Francuz zaczął przechadzać się po piaszczystym wybrzeżu i zachwycać odkryciem. Ale niestety okazało się, że nie był sam - bo kto by przeoczył Holandię? Dojrzał innych ludzi i między innymi także Holendra. Podparł dłonie na biodrach i z taką niezadowoloną miną wpatrzył w niego, bo jak on śmie na jego wyspie być? Nieważne, że prawie dopiero przybili do brzegu, to piękne miejsce powinno należeć do równie cudownej osoby.
- Bonjour. - przywitał się ciut ponurym tonem - Mogę wiedzieć gdzie Ty się rozkładasz na mojej wyspie? - tak, najlepiej uznać, że to już jego.



(No to lecim ze wspominaniem już xD)

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Pią Lis 28, 2014 1:47 pm

To prawda wyspa była przepiękna, cudowna. Bardzo lubił takie ciepłe miejsca. Pewno dlatego, że u niego wybitnie ciepło to nie jest. A takie miejsca zdecydowanie poprawiały mu humor. Gdyby tylko to miejsce mógł przyłączyć do siebie, było by wspaniale. Piękno, pięknem, ale o co tu tak naprawdę chodziło? Dlaczego Holandia miał kolonie? Po co one mu były? Na te pytania wystarczyła by tylko jedna odpowiedź, jedno słowo: Pieniądze. W końcu one rządzą światem, prawda? Handel, pieniądze, interesy, pieniądze i jeszcze większe pieniądze! To było dla niego najważniejsze. Oczywiście jeszcze z podróżami wiązała się ciekawość, ogromna ciekawość, odkrycia. Czy to wszystko nie jest niesamowite?
On i jego ludzie stali nad brzegiem morza. Wszyscy żywo dyskutowali, prócz samego Holendra. Mruknął tylko coś a tak z zainteresowaniem się rozglądał. Widział wiele wysp, wiele innych państw, ale... Ta wyjątkowo go zachwyciła. Był szczęśliwy, ze mógł tu przybyć. Tylko jego szczęście nie trwało długo. Doskonale znał ową postać która ku nim zmierzała. Było to jedyny w swojej irytującej osobie Francja. To mu się teraz trafiło, ale lepszy on niż Hiszpan.
- Goedemorgen. - Wypowiedział te słowa zwyczajnie, bez emocji. Jego twarz również niczego nie wyrażała. Pomimo tego, ze wcale nie był z tego zadowolony, ze Francja tu jest. - Twoja wyspa? Myślałem, że wpadłeś w odwiedzimy do mnie. Tak szybko? Tylko, ze jeszcze nikt się nie dowiedział, że odkryłem tą piękną wyspę. - Wyciągnął z kieszeni fajkę i ją odpalił. Patrząc na niego teraz całkowicie lekceważąco. W końcu palenie było o wiele ciekawsze niż rozmowa z nim.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Pon Gru 01, 2014 7:30 am

Podszedł na tyle do niego, by nie było widać aż tak tej różnicy w ich wzroście, bo ten mały szczegół trochę Francuza irytował. Normalnie to by stanął przy nim, nie dbając o przestrzeń osobistą swoją czy jego. Reszta francuskiej załogi, podobnie jak Holendrzy, żywo rozmawiała ale po chwili podobnie jak sam Francis ruszyła ku Holendrom no bo - co oni też tu robią. Jednak sam Francja, nim oni podeszli, gestem nakazał by odpuścili i zajęli czym trzeba, bo przecież chwilowo i tak robią tu postój. Kwestię terytorialną też się jeszcze rozstrzygnie, bo nie tylko Vincentowi zależało na większych terenach, handlu, wpływach i pieniądzach...
- Odwiedziny? - trochę udawanie się zaśmiał - Poważnie... byłem tu pierwszy, więc wyspa jest moja. - trochę dobijający był wzrok Holendra, ale nie... to wypada rozwiązać negocjacją, bo pomimo wielu wygranych wojen, nie chciał tu rozwiązywać nic siłowo - chyba, że Holandia nie odpuści.
- I nie patrz w ten sposób na mnie, bien? Lekceważ sobie Anglika, nie mnie. - a jednak te lekceważące spojrzenie musiał upomnieć i nie ma zamiaru odpuścić.


Ostatnio zmieniony przez Francja dnia Pon Gru 01, 2014 5:29 pm, w całości zmieniany 1 raz

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Pon Gru 01, 2014 4:02 pm

Nie przyjmował nawet do wiadomości, ze ta wyspa należy do Francji. On był tu pierwszy i ta wyspa jest całkowicie jego. Co on sobie wyobraża, że Holandia mu tak ustąpi i odda to wszystko? A może się wystraszy? To się grubo myli... Dla niego w tym momencie Francja nie był żadnym przeciwnikiem. W ostatnim czasie nie takich pokonał. Był silny jak nigdy dotąd. Silny przez co i jeszcze bardziej egoistyczny i rządny władzy... Jak by nie patrząc to nie tylko pieniądze były miłością Vincenta, ale też i władza. Kochał te dwie rzeczy ponad wszytko. Do tego teraz dochodziła siła przez co to co kochał jeszcze bardziej się umacniało. On już nigdy nie chce widzieć przegranej i być słabym. Zazwyczaj starał umacniać swoje wpływ bez rozlewu krwi, ale jak wiadomo nie zawsze to się udaje.
Patrzył nadal lekceważąco na Francuza. To go za niedługo znudzi, jego obecność tu. Wolał się otaczać interesującymi i cennymi rzeczami a nie żabami... A szczególnie ta jedną konkretną żabą. Francja się nie zaliczał do ciekawych osób w mniemaniu Holandii.
- Mam prawo na ciebie patrzeć jak tylko zechcę. Nie podlegam już tobie i słuchać zamiaru nie mam. I przestań się szarogęsić, na mnie to wrażenia nie robi. - Całkowite znudzenie... - Zjeżdżaj stąd póki jeszcze jestem miły.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Czw Mar 05, 2015 6:50 pm

Wiedział i tak swoje. To tym bardziej nie był w stanie zaakceptować tego,  że ta wyspa nie będzie jego. Była wspaniała, więc  musiała wręcz dzielić się swą wspaniałością z samym Francją. A to, że Holandia stał się silniejszy... Wyjątkowo silny w ostatnich czasach.. to nic. Prawda? Prawda. Ale mimo wszystko warto to wziąć pod uwagę. Tak, tak zrobi.
- Szarogęsić? Pardon? - podparł się pod boki pusząc lekko - Mogę robić co tylko zechcę na swojej ziemi. Bo ja ją pierwszy znalazlem, dlatego jest moja. - specjalnie akcentował słowa 'swojej', 'ja' i 'moja'. - Ciesz się, że pozwoliłem Ci tu zrobić postój!  - odgarnął teatralnym niemal gestem jeden z wiszących luźno kosmyków włosów, bo tak to reszta była pięknie związana.
- I masz rację, nie mam ochoty już na Ciebie patrzeć. Zwijaj się. - uśmiechnął się sam do siebie, odwrócił na pięcie i ruszył w stronę swojego statku, bynajmniej nie po to by odpłynąć. Przez głowę mu mignęła myśl czy aby się nie zagalopował... Wszak na Holendra jednak trochę uważać powinien.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Czw Mar 05, 2015 11:56 pm

No, że mu się musiała teraz trafić tu ta marudna żaba. Był tak cholernie irytujący. A Holandia i tak zachował pełen spokój. Nie obeszły go praktycznie jego słowa. Uważał, ze te ziemie sa jego i wcale nie zamierzał ich opuścić.
Spojrzał tak za nim i wyjątkowo nie przemilczał sprawy. Miał zamiar coś powiedzieć i powiedział.
- Naburmuszona panienka. - Mruknął za nim, ale na tyle głośno, ze on na pewno to usłyszy.
Francja zawsze zachowywał się tak trochę zniewieściało. Holandia zawsze tak to odbierał. Taka też właśnie panienka, która umie poprawić włosy i zrobić jedno wielkie "pfpfpf". Przykład mężczyzny to to dla niego nie był. Był bardziej kobiecy niż męski.
Odwrócił się i również poszedł w stronę statków, które z pewnością robiły większe wrażenie niż te francuskie. Nic dziwnego flota holenderska była o niebo lepsza niż francuska. Z czego był bardzo dumny.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Pią Mar 06, 2015 12:41 am

No to mamy konflikt interesów. Ani jeden ani drugi nie zechce odpuścić. Domyślał się, że Holender pewnie szybko nie da sobie spokoju... ale i Francis był uparty.
Usłyszał te uwagę i aż się zatrzymał i spojrzał niezadowolony na Vincenta. Prychnął ostentacyjnie i ruszył dalej w swoją stronę. Jego niedoczekanie by tak mówić! Teraz to tym bardziej nie da mu za wygraną, nawet przy porozumieniu o ile jakieś będzie, bo znając już też podejście Holandii może być różnie.
Nie oglądał się już, we własnym mniemaniu mial lepszą flote. Może niekoniecznie tak było, ale swoje wiedział choć od środka zjadała go jakby lekka zazdrość? Non, niemożliwe! Tak sobie przynajmniej wmawiał, jak i wymieniał w myśli cechy, które miałyby dowodzić tego, że to właśnie Francja ma lepiej. Westchnał tylko cicho i zaczął powoli rozważać to, co zrobic z wyspą... Tak, wszystkie myśli i pomysły na raz. Jak on się w tym odnajdywał to tylko chyha on sam wiedzial.
Bić się o ten piękny kawałek lądu...? Średnio był przekonany, nie przepadał za rozlewem krwi na swoich koloniach, wszak miał się nimi opiekować. Dlatego też różnie to było, ale raczej spokojnie. Zarazem nie przegoni Holendra, bo się to nie uda. Podzielić sprawiedliwie...? Ocho, to by mogło wyjść pod kątem takim, żeby dało się sprawić by to Francja lepiej na tym wyszedł. Przy Holandii to też będzie trochę skomplikowane. A niech go! Aż z tej całej frustracji kopnął w piasek, rozpryskując go trochę na boki. Choć też można przeczekać Vincenta. Ma kilka opcji do przemyślenia.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Pią Mar 06, 2015 12:23 pm

Wiedział, że Francji tak szybko sie nie pozbędzie. Tak to już jest jak ma się styczność z rozpieszczoną panienką. A z takimi osóbkami to wiadomo jak jest. Szybko nie odpuszczają i zawsze dostają to co chcą. Tylko, że Holandia zawsze tez dostaje to co chce. To mają problem...
Nie miał jeszcze pomysłu co z tym zrobić. Nie chciał z nim walczyć, nie chciał rozlewu krwi. Sami Holendrzy mówili o sobie, ze są narodem kupców a nie żołnierzy. Wbrew pozorom Holender wcale nie był okrutny. On nigdy nie chciał robić innym coś zlego. Nie zależało mu na śmierci i rozlewie krwi. Nie jak np. takiemu Hiszpanowi co pojawił się na jakiejkolwiek ziemi i od razu niszczył kulturę, religię, język i obyczaje danego kawałka ziemi. On nie chcial tego robić. Mu zależało tylko na pieniądzach. Na niczym więcej.
Pierwsza myśl jaka go teraz naszła to... Przekupienie Francji. Dać mu trochę pieniędzy, by stąd pojechać. To by mu się opłaciło. Przecież by mu się zwróciło. Pohandlował by tu i nie tylko tu. Na pewno w krótkim czasie odzyskał by te pieniądze.
Doszedł do swojego statku. Wszedł do kajuty w której sie zamknął. Musiał teraz na spokojnie pomyśleć. Musi na cos wpaść, bo inaczej się nie da. Trzeba rozwiązać ten problem.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Pią Mar 06, 2015 3:06 pm

Dotarł w końcu też do swojego statku. Miał teraz nie mały orzech do zgryzienia... Że też akurat musiał trafić na Holendra. Chociaż z drugiej strony lepiej niż jakby to był Anglik. Przechadzał się po górnym pokładzie i zastanawiał. Chciał te wyspę i koniec. Z drugiej stony przecież ma naprawde dużo terytoriów zależnych od siebie, więc... Spori ma z tego zysków, więc na wiele go stać. A Holender to przecież głównie kupiec, uwielbia pieniądze. To może pieniądze go przekonają aby odstąpić? Chociaż... pewnie sobie niemałą cenę zażyczy. Phi. Wystarczyła chwila,jeden dzień. Jeden dzień szybciej przypłynąć. Wtedy Vincent niemiałby nic do gadania.
Westchnął i poszedł w końcu do kajuty, w międzyczasie jeszcze nakazał robienia załodze tego co zawsze na nowych ziemiach.  Spojrzał na mapę, która była rozwieszona na całej ďługości jednej ze ścian. Podszedł do niej, złapał za pióro i pierw jeszcze zerkając na inne mniejsze mapy w końcu dorysował na tej największej właśnie te wyspę. Gdy tylko to zrobił to cofnął się i zadowolony z siebie spojrzał na swoje dzieło. Co rusz coś dorysowywał tam, nakreślał lub zaznaczał. I to z niemałą pieczołowitością. Zastanawiał się też nadal co zrobić z tym Holandią... Sięgnął po wino, nalał trochę i... tak czas płynął na myśleniu.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Pią Mar 06, 2015 7:36 pm

Przez dłuższy czas chodził po kajucie. Bił się z myślami. Chciał całą wyspę a jednocześnie nie chciał się o nią bić... Czyli rozwiązanie musi być tylko jedno. Nic innego się niestety nie wymyśli. Usiadł przy biurku. Rozłożył mapę na którą spojrzał. Wziął pióro i zamaszystym ruchem przedzielił wyspę na pół. Muszą się podzielić po równo. Chyba, ze Francja chce walczyć. To wtedy proszę bardzo zrobi to. Z bolącym sercem, ale zrobi. Na początek oczywiście zapyta go czy chce się usunąć stąd za odpowiednia zapłatą. A jak to nie poskutkuje to zaproponuje mu podział wyspy. Tak było by sprawiedliwe... A, ze Holandia mało rzeczy robił sprawiedliwie to i pewien podstęp w tym wszystkim był. Inaczej nie był by sobą.
Było już późno, ale to Vincentowi nie przeszkadzało w tym by pójść do Francji. Zwinął mapę i wyszedł ze swojej kajuty, po czym całkowicie ze statku. Szedł w stronę francuskiej floty. Z pewnościa ktoś przed statkiem stał. Przemówił w języku francuski, do Francuzów inaczej sie nie da... powiedział kim jest i że natychmiast chce sie spotkać z Francją.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Pią Mar 06, 2015 9:22 pm

Czas płynął w sposób bardzo wyjątkowy jak dla niego... nie zauważał kompletnie kiedy kolejne minuty i godziny przemijały. Siedział przy biurku wpatrując w mapy i notatki, obok rzecz jasna stała lampka z winem. Francja nie byłby sobą gdyby siedział i dumał bez tego wyjątkowego trunku. Niespodziewanie nagle ktoś zapukał i wszedł do kajuty Francuza by poinformować i zarazem spytać jak postąpić z Holendrem. Francis momentalnie oderwał się od tego co robił i zerwał z miejsca. Wyszedł z pomieszczenia i oparł o barierke jednej z burt.
- Czy mnie oczy nie mylą? Vincent, przyszedłeś oddać mi wyspę, jak rozumiem, oui? - zaśmiał się - Zapraszam~ - odwrócił się nie czekając na odpowiedź i ruszył znów do swej kajuty, tam miał zamiar na niego poczekać. Rozsiadł się, dla Holandii też było już uszykowane miejsce.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Nie Mar 08, 2015 10:27 am

On zamiaru odpowiadać nie miał. Tylko ruszył za nim. Wszedł do jego kajuty. Bez zaproszenia usiadł na krześle i tak przez chwilę patrzył na niego w milczeniu. No, że musi się dogadywać z kimś takim... To boli...
- Mam dla ciebie propozycję. - Miał zamiar zacząć od pierwszego pomysłu. Świetnie jak by to wypaliło. - Zapłacę ci za to byś opuścił wyspę. Co prawda ona jest moja i powinienem cię z niej po prostu wyrzucić, ale znaj moją łaskę, przyjmij pieniądze i znikaj na zawsze. Jesli jesteś choć trochę rozsądny to powinieneś przyjąć moją propozycję. Proponuję ci 10000 tys. guldenów. - To jest ok. 20 tys. PLN (Tak byś wiedziała) - Oczywiście możemy negocjować, nie mam nic przeciwko temu.
To teraz mógł tylko czekać na odpowiedź Francuza. Coś czuł, że tak łatwo nie pójdzie. Całe szczęście, że jest cierpliwy, bo jak by tak nie było. To flota francuska juz dawno była by starta w w pył. Czy Francja jest serio takimi idiotą i nie widzi, że Holandia ma o wiele więcej sił?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Pon Mar 09, 2015 8:30 am

Samo uszykowane miejsce dla Holendra było równoznaczne z zaproszeniem do siadania. Aczkolwiek mógł poczekać na słowną propozycję. Jednak nie będzie tego roztrząsać, bo i po co? Na słowa Holendra o propozycji lekko uniósł brwi.  Tak słuchał go i słuchał.
- Vincent, ja również uważam te wyspę za swoją. - stwierdził jako przypomnienie - A ja swoich ziem nie odpuszczam tak łatwo i za taką cenę. Proponujesz cenę, która może... - niby tak się zastanowił - ... pokrywa mały procent tego miejsca. Dorzuć dwa i pół razy tyle, a niech stracę, połowę Ci odpuszczę i pół zostaje Twoje, a drugie pół - moje.  - teraz czekać na jego reakcję. Nawet jeśli teraz jest silniejszy i by pogonił Francję to warto pamiętać, że on nie odpuści i będzie go tam nawiedzał do skutku. Albo jeszcze coś innego wymyśli by odebrać mu wyspe, bądź skutecznie utrudnić życie. On jest do tego zdolny. Będzie męczyć aż dostanie czego chce.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Pon Mar 09, 2015 9:37 am

Propozycja Francji była bardziej niż żałosna. No, ale cóż czego można się spodziewać po kimś takim jak Francja. Tylko samych żałosnych i niekorzystnych propozycji. Takiego pokroju był człowiekiem... Niestety. Niczego nie dało się z nim normalnie załatwić. Przydało by się go raz na zawsze wykończyć. Sam zamiaru nie miał tego robić, ale na każdego przychodzi czas...
Trochę go rozzłościł ową propozycją propozycją, ale jednocześnie rozbawił. Oczywiscie nie dał nic po sobie poznać, bo jak by inaczej. Nadal siedział z ta samą kamienną twarzą.
- Twoje propozycje jak zwykle są niekorzystne. Nie byłeś tu wcale pierwszy i wyspa nie powinna być cala twoja. Jak mamy być już szczegółowi i w miarę sprawiedliwi. - To chyba i obu nie byla domena, ale cóż... Moga próbować być przynajmniej sprawiedliwy. Przynajmniej Holandia spróbuje. - Byliśmy tu obaj pierwsi. Czyli wyspa należy tak samo jak i do mnie tak i do ciebie. Tylko my się nie dogadamy w sprawie zarządzania jej razem. To jest nierealne. Mamy całkowicie odmienne zdania jeśli chodzi prowadzenie państwa. - Niby Europa niedaleko siebie, ale Holandia całkowicie wszystko inaczej widział. - Dlatego trzeba ją podzieli. - Rozwiną mapę i mu ją pokazał. - Dokładny środek wyspy jest tu, ale byś mi tu nie burczał i nie strzelał swoich paniusiowatych fochów ma do tego pewien pomysl... - Nie chciał przedstawiać wszystkiego od razu. Najpierw chciał zobaczyć jaka będzie reakcja Francji na to co padło teraz.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach