Sint Maarten - Philipsburg

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Wto Mar 10, 2015 8:13 am

Nie jest żałosna. Jest tylko jednostronnie korzystna. Co poradzić, że on sie kompletnie uparł na to miejsce. A sprawiedliwy to on potrafi być... choć i tak zazwyczaj wszystko zbiegało się w kierunku, by on miał lepiej. To źle? Dla niego na pewno nie.
Tak go słuchał, a pierwsze słowa puścił mimo uszu. Wiedział że to miejsce jest jego.
- Powiedzmy, że zgadzam się z Twoim tokiem rozumowania. - mruknął i spojrzał po mapie, jaką Holender rozwinął. - Zacznij mówić jaki to pomysł, a nie sobie pozwalasz. - burknął niezadowolony gdy usłyszał o tych fochach. Co to w ogóle ma być?!
- Jak już tu jesteś to skup się i zachowaj na chociaż minimalnym poziomie, albo au revoir. Mam lepsze zajęcia niż słuchanie tego typu idiotycznych słów. - chciał usłyszeć co ten wymyślił. A później albo wyjechać ze swoimi propozycjami, albo wyprosić, bo miał go powoli dość. Jednak nadal spokojnie czekał na rozwinięcie pomysłu.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Czw Mar 12, 2015 12:19 pm

O co chodzi Francji? Holandia i tak teraz był bardzo miły. On był nawet za miły. Normalnie to powinien już dawno pogonić go z wyspy i zaczynać zwozić tu potrzebnych ludzi, by rozwijać handel. A nie rozmawiać z nim jak tu zrobić by oboje nie byli aż tak bardzo pokrzywdzeni. A ten "niemiłe" teksty... Wcale do końca kłamstwem nie były. Jaki Francja jest każdy widzi. I śmiał twierdzić, że nie jedna osoba była by tego samego zdania jak on.
- "... i zachowaj na minimalnym poziomie?" Wybacz mademoiselle ty nawet nie zasługujesz na to. - Podobało mu się nawet to drażnienie Francji. Zawsze można mu podnieść ciśnienie, bo i czemu nie? A do tego mówił to wszystko tak bardzo spokojnym tonem, z poważną miną i lekceważącym podejściem. To z pewnością było bardzo wyczuwalne i nie tak bardzo jego słowa musiały być irytujące, ale ta jego postawa.
- Oczywiście, że powiem, ale chcę najpierw wiedzieć co ty byś zrobił w tym temacie? - Niech też Francja da jakiś pomysł.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Nie Mar 22, 2015 11:47 pm

Francuz akurat sprzeczałby się z tym, że ktoś mógłby podzielać zdanie Holendra. Zwłaszcza, że ten jest zwykłym prostakiem i samemu Francisowi do pięt nie dorastał. Jakiś kupiec, który mieszka praktycznie na bagnie... Pf pf. Pozatym on tu chce z Vincentem rozmawiać jakoś normalnie, już pomijając że Francuz non stop by sie wywyższal i w sumie trochę to robi.
- ... Zaprawdę dalej Ci do mnie, niż myślałem. I zasługuję na o wiele więcej niż byłbyś w stanie mi zaoferować rozmową. Podobnie sprawda się ma z wyspą. - tak był poirytowany już. Zarówno tonem Vincenta, jego bezczelnością, ogólnie jestestwem. Westchnął, uspokoił myśli i w ogóle.
- Nie chcę połowy. - zaczął i nachylił się ku Holandii i tej mapie. Przejechal po niej lekko palcem wyznaczając swoją propozycję granicy. - Niech stracę. - z jego wersji wychodzi, ze 70% jest jego, a Holendra ledwie te 30.- I możesz te mniejsze wysepki wziąć. - ta łaskawość. - Ewentualnie.zgodzę się na połowę jeśli bedę mógł mieć w jakimś stopniu kontrolę na Twej części. Lub jeśli będę miał coś z tego. - usiadł wygodniej z powrotem.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Wto Kwi 28, 2015 10:06 pm

Normalna rozmowa z Francuzem? Mówmy o rzeczach realnych... Jakoś nigdy dogadywanie nie szło im za dobrze i jak widać, jak na razie nic na to nie wskazuje, że będzie lepiej. Nie potrafił, a nawet nie chciał mieć z nim lepszych stosunków. Nie zależało mu na tym, by nawet w miarę sie z nim dogadywać. To głównie dlatego, że w tym czasie nie miał z nim praktycznie żadnego interesu. Jak na razie Francuz był mało opłacalny. To i nawet nie było sensu, by udawać, że choć trochę się go lubi.
Musiał przyznać, że Francis nie raz potrafił być zabawny... Ten podział... On rozmawia z Holendrem czy dzieckiem? Ech, nawet dziecko by na to nie przystało. I kto tu teraz jest idiotą... Westchnął cicho.
- Z pewnością stać cię jeszcze na gorszą propozycję, ale... Raczej nie warto na to tracić czasu, bo i to nic nie wnosi do porozumienia. Nic dziwnego... Ty jesteś jedną wielką stratą czasu. - Powiedział to niemal, że z pogardą. Zerknął na mapę. - Mój pomysł jest o niebo lepszy. Jest nawet sprawiedliwy. - Jak na pomysły Holendra, to było niezwykle sprawiedliwe. - Jutro z rana pojawimy się na samym środku wyspy. I z tego miejsca. - Nawet mu wskazał na mapie, środek wyspy. - Każdy z nas wyruszy, ale by nie było tak łatwo po drodze będziemy pic wybrany przez siebie alkohol. I kto ile przejdzie, ten tyle dostaje ziemi.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Pią Maj 01, 2015 9:18 am

Kwestię normalności rozmowy można długo omawiać. A na pewno Francuz na taka zasługuje! A nie jakieś ciągłe pierdoły i kijowe docinki Holendra. Choć trochę go to drażniło, nie mógł zaprzeczyć, przez co miał coraz mniejszą ochotę na dogadywanie się. Miał swoją niepowtarzalną, wyjątkową wartość i nawet jeśli by sie zdarzyło, że się nie ugadają to by męczył, aż by wymęczył wyspę...
- Moje propozycje są świetne, choć nikt nie powiedział, że i dla Ciebie. - prychnął cicho i zaczął się bawić jednym z kosmyków włosów. Tym samym dając do zrozumienia, że średnio go słucha i włosy są znacznie ciekawsze od rozmowy z Vincentem. Poniekąd już tak było dla Francisa... i kto tu traci czas tak naprawdę.
Słuchał go tak jednym uchem, a drugim wypuszczał... Ale mimo wszystko pi razy drzwi coś zostawało mu w głowie. I można powiedzieć, że nawet sprawiedliwie.
- Bien. - spojrzał nieco od niechcenia na te mapę, a później na Vincenta - Niech Ci będzie. Zgadzam się. A teraz pozwól, że nie wstanę przy odsyłaniu Cię do siebie. Au revoir. - uznał rozmowę za skończoną, więc  bez ceregieli go miał zamiar pogonić.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Sob Maj 02, 2015 8:42 pm

Gdy usłyszał jego słowa "Niech ci będzie" to juz niczego wiecej nie chciał. Przyjął do wiadomości, to i od razu wstał. Jego dalsze słowa raczej średnio zrobiły na nim wrażenie. Ogólnie Francja nigdy nie robił na nim wrażenia, ale to już inna kwestia...
- Lepiej wyśpij się porządnie, jutro będzie ciężki dzień. - Wziął swoją mape i ją zwinął. - Vaarwel. - Pożegnał się z nim i już całkowicie wyszedł z jego kajuty, a później całkowicie ze statku.
Było już późne popołudnie, słońce już wcale tak mocno nie świeciło, ale dla Holendra i tak było bardzo gorąco. Nie do końca jeszcze był przyzwyczajony do takiego klimatu. Tak to już jest, jak mieszka się w chłodnym klimacie, gdzie wiecznie wieje i ogólnie jest średnio przyjemnie. Jak to się mówi, że Holendrzy narzekają tylko na pogodę.
Nie chciał wracać na statek, jeszcze nie jeszcze nie teraz. Miał zamiar chwilę pochodzić, ale bardziej tak w cieniu.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Nie Maj 17, 2015 5:22 pm

- Dla kogo będzie ciężki, dla tego będzie. - stwierdził już do siebie, bo Holender wyszedł. Spojrzał jeszcze na swoją sporą mapę i spędził w ten sposób dość sporo czasu, myśląc dokładnie nad tym wszystkim. Miał zamiar mieć całą te wyspę, a raczej bardzo tego chciał. Poza tym co to za głupi pomysł z piciem i "kto ile przejdzie"...? No, ale skoro obaj niezbyt chcą o tę wyspę toczyć wojny... to nawet dobre rozwiązanie. Chociaż Francuz nie miał zamiaru wcale tak szybko odpuścić tej wyspy. Uznał ją już za swoją, za równie piękną i wspaniałą, wręcz idealnie pasującą do niego samego, że jak tu rezygnować.
Czas leciał nieubłaganie, ale co tam dla niego jest pić i iść i to jeszcze z Holendrem? Na pewno go pokona! Będzie miał więcej, a postara się całą, o! Jeszce nie był pewien jak to zrobi, ale spróbuje. Ściemniło się, to i on też trochę pospacerował, po statku by popodziwiać wyspę, przy okazji porozmawiał z odpowiedniejszymi i ważniejszymi osobami na pokładzie o jutrzejszym dniu, że mają być przygotowani na takie coś. Gdy został sam mógł już spokojnie myśleć i podziwiać wyspę. O takiej porze już nie miał zamiaru schodzić na ląd. Cóż, jutro z samego rana już tam będzie to. Po obserwował wyspę, gwieździste niebo, czarną wodę i... faktycznie wrócił do swojej kajuty, by wcześniej położyć się spać.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Gość on Wto Cze 09, 2015 4:40 pm

Jego spacer trwał długo, ale pomimo ciepła i przejściu dość sporego kawałka, nie czuł się zmęczony. Ogólnie ciężko było zmęczyć Holendra. Był po prostu twardy. Gorzej jak się napije a  do tego słońce, to może być gorsze, cóż... Powinien już wracać, ale nie miał zbytniej ochoty. Za dobrze mu tu było. Momentami żałował, że nie było mu dane urodzić/powstać właśnie w takim miejscu. Tylko na zimnym i bagnistym kawałku ziemi, ale z drugiej strony... Teraz może być dumny z siebie, że potrafił zbudować coś z niczego. Dokonać czegoś co według innych jest niemożliwe.
Trzeba było w końcu wracać, bo mogą się niepokoić. Gdy ważniejsze osoby wiedziały, ze jest poszedl do swojej kajuty w której sie zamknął. Jak to Holandia nie był zbyt towarzyski i wolał siedzieć sam. Rzadko kto go widywał, bo zazwyczaj przesiadywał albo w swojej kajucie albo w kajucie kapitana. Nawet mało kiedy wychodził na góry pokład. Nawet jego ludzie mieli go za dziwaka. Gdy robiło się pózno, postanowił się położyć.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Sint Maarten - Philipsburg

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach