Dublin – centrum miasta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Dublin – centrum miasta

Pisanie by Irlandia on Czw Mar 05, 2015 11:30 am

Raz w roku Dublin wygląda tak, jakby ktoś, lecąc nad irlandzką stolicą samolotem, wylał na miasto masę zieleni. Wszędzie, ale to dosłownie wszędzie jest wtedy zielono, masa ozdób, koniczyny i tak dalej, nawet zielone piwo leje się pintami, a nawet Liffey zmienia swoje kolory. Ale, żeby wszystko tak właśnie wyglądało, trzeba najpierw poczynić odpowiednie przygotowania, oczywiście, bo bez tego nic by z całego przedsięwzięcia nie wyszło, wiadomo.
Dlatego Liam, ile by nie narzekał, nie przeklinał i nie robił wszystkiego, żeby poleżeć choćby te pięć minut dłużej w ciepłym łóżku, i tak musiał w końcu wstać w środku nocy. Dla niektórych szósta rano to całkiem normalna godzina, ale nie dla Irlandii, bo o tej porze zwykle jeszcze spał i nie wstawał co najmniej do trzynastej, o ile miał taką możliwość. Cóż, dzisiaj musiał przyznać, że mógł połowę rzeczy załatwić dzień wcześniej, byłoby mniej roboty, ale narzekać to sobie mógł teraz do woli. Ogarnąwszy siebie i względnie mieszkanie, od razu ubrany wyłącznie w zieleń – bo jakby to inaczej? Poza tym, nie chciało mu się później przebierać – poszedł w kierunku ściślejszego centrum miasta. Po drodze uważnie obserwował ulice, upewniając się tym samym, że będzie musiał się użerać tego dnia z jak najmniejszą ilością leprechaunów. Kilka to przegonił, to w miarę uprzejmie namówił do zabrania się z okolicy, a dwa musiał przekupić, żeby dały mu spokój. Mimo to, nucąc coś pod nosem, w końcu znalazł ekipę odpowiedzialną za główne przygotowania i do nich się zgłosił.
Na razie przenosząc jakieś pudła, wzdrygnął się na myśl że szefostwo by mu chyba łeb ukręciło, gdyby się wymigał od pracy. To znaczy, gdyby się o tym dowiedzieli, bo przecież... Mógłby na przykład znaleźć kogoś, kto popracowałby za niego, a sam by gdzieś poszedł albo wrócił do mieszkania i jeszcze trochę pospał. Taki plan mógłby nawet wypalić, aye?
A skoro już o podstawianiu niewinnych ludzi mowa, Liamowi przypomniało się o bracie, który miał przecież do niego przyjechać. Cholera, raz, że nie miał dla Ciana prezentu – no niech młodemu będzie, uzna mu te podwójne urodziny – to i jeszcze nie za bardzo będzie się miał jak nim zająć. Chyba, że Północ jednak da się namówić do drobnej pomocy przy przygotowaniach. Oczywiście, że brat się potem należycie odwdzięczy, żeby nie było. Co jak co, ale starszy z Irlandczyków potrafił dotrzymać słowa, jeśli już coś komuś obiecał, tak samo jak potrafił zrewanżować się za taką czy inną przysługę.

_________________
I jeszcze coś wysłanego od braciszka

Irlandia

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 164
Skąd : Z NIEZALEŻNEJ Republiki Irlandii

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dublin – centrum miasta

Pisanie by Irlandia Północna on Sob Mar 14, 2015 12:55 am

Był taki jeden dzień w roku, w którym potrafił podróżować do Irlandii z najprawdziwszą radością i bez żadnego narzekania. Naprawdę, to nie żaden sen czy kłamstwo, bo właśnie uśmiechał się szeroko i był jakże przyjaźnie nastawiony do świata. I to na tych ziemiach, należy to ponownie zaznaczyć!
Każdy chyba wiedział na czym polegał dzień św. Patryka, więc nikogo też nie zdziwi fakt, że sam był ubrany całkowicie na zielono, a nawet we włosach miał wplataną jedną z koniczynek. Może nie była czterolistna, ale dzisiaj i taka trzylistna się liczy, aye? Kolejną sprawą było to, że jak przystało na czyjeś urodziny, oczywiście miał przygotowany prezent dla brata, który zamierzał potem wręczyć. Miał tylko nadzieję, że mu się spodoba i nie będzie żadnego narzekania, bo w taki dzień to doprawdy nie wypada.
Ba, miał nawet takie małe postanowienie, by postarać się zbytnio z Liamem nie spierać! Czy mu się to uda - nie miał pojęcia, ale podobno zawsze warto spróbować.
W Dublinie znalazł się o dość wczesnej porze, nawet nie bardzo wiedząc czemu tak zdecydował. Równie dobrze mógł przyjechać na same obchody, a tu proszę, znalazł się w centrum miasta jeszcze wtedy, gdy trwały przygotowania. Nie daj Boże ktoś pomyśli, że jakiś nadpobudliwy albo że chciał się tak z bratem zobaczyć!
Zaś co do tej irlandzkiej osoby, zaczął się zastanawiać, czy powinien do niego przedzwonić i oznajmić, że już jest, czy jednak pojechać od razu do jego domu. A może trochę pozwiedzać? Nawet nie miał pojęcia, że Eire gdzieś tutaj się znajdował i nie wymigiwał się od pracy, ale za to planował jego w nią wkopać.

Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dublin – centrum miasta

Pisanie by Irlandia on Nie Mar 15, 2015 3:55 pm

Poważnie, co tu narzekać, jak z Belfastu do Dublina, w linii prostej, było góra 141 kilometrów? Samochodem zajęłoby to najwięcej dwie godziny drogi, a trasa wydłużyłaby się o jedyne 21 kilometrów… Ale to chyba nie o dystans i czas chodziło, prawda? I o co chodzi z określeniem "tych ziemiach"? Toż to ta sama wyspa, jedynie inne hrabstwo! Taka różnica jak żadna. Ale dobra, niech będzie. Skoro Cian miał dobry humor, to już i tak spory sukces, biorąc pod uwagę jego relację z najbliższym bratem. Zwłaszcza ostatnio się raczej nie dogadywali, ale wina leżała co najmniej po równo po obu stronach.
Mówiąc szczerze, gdyby się Irlandia przypadkiem dowiedział, że ktoś nie ma zielonego – ha, ha – pojęcia o co chodzi w tych całych przebierankach, paradach, śpiewach i piciu, to by komuś się solidnie dostało. Ale tego dnia do stolicy zjeżdżało się tyle ludzi, że priorytety potrafiły mu się zmienić i jak raz mógłby przymknąć oko na taki szczegół. Oczywiście odbiłby to sobie później, może nawet podwójnie. Nie będą mi tu ludzie urodzin obrażać, jeszcze czego! Co się tyczy koniczyn, tak na marginesie – trzylistne byłyby nawet bardziej odpowiednie, biorąc pod uwagę ich symbolikę i powiązania z naukami Patryka. Ale do czerolistnych też szło się przyzwyczaić. Zostawiając temat koniczyn a podejmując ten o prezentach – Liam też miał na dzisiaj postanowienie, podobne do tego, jakie miał jego brat, nawet bardzo. Czegokolwiek nie dostanę, nie opieprzę go za to… dzisiaj. To było chyba dobrym pomysłem, a przynajmniej tak mu się wydawało. Chociaż fakt, że sam dla Ciana nadal niczego nie miał, zaczęło go trochę gryźć, mimo wszystko. Problem polegał na tym, że zupełnie nie miał pojęcia, co bratu dać… Coś się wymyśli. Z tym optymistycznym nastawieniem wrócił do pracy, bo już zaczęli krzywo patrzeć na to, że od jakiegoś czasu siedział sobie tylko na jakimś murku i obserwował najbliższą okolicę.
Fakt, gdyby Irlandia zobaczył Północ tak wcześnie, nie omieszkałby co najmniej zapytać czy faktycznie przypadkiem się nie stęsknił za starszym braciszkiem. Oczywiście, że byłoby to tylko w formie żartu. Zero sugestii, że sam mógłby się za nim stęsknić, zupełnie… I nie, Cian raczej nie wyszedłby na nadpobudliwego. Liam już od dawna nakręcał się na ten dzień, a im było bliżej, tym bardziej nie mógł się doczekać. Jasne, starał się nie okazywać, jak mu zależało, ale chyba nikt nie dawał się na to nabrać – a przynajmniej nie dałyby się nabrać na jego grę osoby, które znały Irlandczyka już na tyle dobrze, żeby coś takiego stwierdzić.
No dobrze, trochę popracował, trochę zrobił, był w miarę znośny dla współpracowników, cud, miód i maliny, ale ostatecznie mu się to wszystko znudziło, więc, wymigując się koniecznością wykonania wyjątkowo pilnego telefonu, oddalił się od miejsca, w którym powinien się znajdować i robić coś pożytecznego. Chociaż… w sumie nawet nie musiał udawać, mógł faktycznie zadzwonić. Na przykład do Ciana. Nawet go obudzić, ale co tam, raz się żyje i w ogóle. Nie przejmując się już zupełnie niczym, wybrał odpowiedni numer i czekał, aż młody łaskawie odbierze telefon.

_________________
I jeszcze coś wysłanego od braciszka

Irlandia

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 164
Skąd : Z NIEZALEŻNEJ Republiki Irlandii

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dublin – centrum miasta

Pisanie by Irlandia Północna on Nie Mar 15, 2015 11:08 pm

Oczywiście, że nie chodziło o dystans i czas, bo w XXI wieku podróżowanie nie sprawiało żadnych większych problemów. Było tyle środków transportów, że każdy mógł wybrać to co najbardziej mu odpowiadało i jak szybko musiał się gdzieś znaleźć. I rzecz jasna, że spora różnica, Północ zawsze będzie to powtarzać i mógł nawet to odśpiewać, gdyby miało to sprawić, że Liam w końcu się z tym pogodzi.
Odnosząc się jednak do jego humoru, w dzień św. Patryka nie bardzo się przejmował jakie to miał relacje z bratem i ile potrafili się gryźć, bo we własne święto mogą być jakże miłym dla siebie rodzeństwem, aye? Ostatnie spory powinni na ten moment zakopać i cóż, wiadomo, że wina leżała po obydwu stronach. A i owszem, trzylistne koniczyny nawet lepiej pasowały, ale czterolistna miała mu przynosić szczęście, by jakoś jednak ten dzień nie przemienił się w mordobicie. Jako, że takowej nie posiadał, to nie miał co liczyć na magiczne wsparcie czy jak można by to określić.
Ostatecznie zdecydował, że przejdzie się trochę po Dublinie i popatrzy to tu, to tam, byle tylko do Irlandii nie dzwonić. Było nadal stanowczo za wcześnie, a jak już zostało powiedziane, sam nie chciał, by to jakoś tak dziwnie wyglądało. Że niby on by się stęsknił, pf. Poza tym, chyba każdy wie, jak Eire jest napalony na ten dzień, nie ma co ukrywać i się wstydzić!
Jak się okazało, spotkał nawet parę sympatycznych osób i jakoś tak wyszło, że wdali się w rozmowę na przeróżne tematy, krążące przede wszystkim wokół dzisiejszego święta. Zapewne zapoznaliby się jeszcze bardziej, gdyby nie to, że nagle zadzwonił jego telefon. Zmarszczył lekko nos i przeklął cicho w duchu, bo co z Irlandczykiem było nie tak. Jest wcześnie, a ten wręcz daje o sobie znać, jakby faktycznie gdzieś go tu wyczuł! Nie żeby kiedyś już coś mu o tym nie mówił, ale nadal uważał, że to były żarty.
- 'llo. - Ostatecznie jednak odebrał i zapewne Liam od razu mógł usłyszeć hałas charakterystyczny dla ulic, co oznaczało, że Cian wcale nie spał. A przede wszystkim nie był w domu. - Tego no, miałem właśnie dzwonić i w ogóle, to nie tak, że zwlekam czy coś- - I zamiast jednak poczekać aż brat powie o co chodzi, zaczął się na dzień dobry plątać.

Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dublin – centrum miasta

Pisanie by Irlandia on Sro Mar 18, 2015 11:45 pm

No tak, weźmy choćby takie linie lotnicze jak Ryanair. Mało kto wiedział, że tak naprawdę Irlandia miał tam o wiele więcej do powiedzenia niż nawet sama czapa biznesu. Ale cii, to tam taka tajemnica. W końcu nie każdy może rozstawiać po kątach ekipę firmy wartej więcej niż Lufthansa, British Airways – in your face, Arthie! – i kilka innych linii razem wziętych! Ale co tam samoloty, to się nawet nie opłacało, bo więcej czasu by się spędziło na lotnisku niż w samolocie. I niestety, Cian mógł stanąć na głowie czy zrobić cokolwiek innego, ale brata do swojego zdania nie przekona. Nie, nie i jeszcze raz nie. Zresztą, Liam był z natury uparty, więc Północ nie musiał się nawet wysilać, bo i tak nic by z tego nie wyszło. Szkoda zachodu, nawet w taki dzień jak ten.
Żeby Irlandia był miły dla brata, musiały zostać spełnione dwie wartości w tym równaniu. Ale dwie razem, a nie oddzielnie. Po pierwsze, Liam najprawdopodobniej musiał sporo wypić. I to tak poważnie sporo. A po drugie, najlepiej by było, żeby Cian dał się jednak namówić do przynajmniej pomocy przy przygotowaniach. Bo inaczej to kto wie… Znaczy, mordobiciem się i tak może skończyć, w końcu większość Irkowych pobytów w pubach tak się kończyła, więc… Północ w pewnym sensie ryzykował tak czy siak. Co nie znaczy, że nawet i bez czterolistnej musiał mieć pecha, bo przecież nie musiał, aye?
Tak, był napalony, a jakże. Przez co najmniej tydzień przed tym dniem nie mógł myśleć o niczym innym. Dzień przed przesiedział w domu, bo naprawdę mu odwalało. Ale, co dziwniejsze, dzisiaj jakoś w miarę się zachowywał. W sumie nie miał wyboru, ale to już inna sprawa.
No tak, słynna irlandzka otwartość na nowe, zupełnie początkowo obce znajomości czy chociaż okazja do pogadania. Cian mógł się wypierać do woli, ale było naprawdę dużo rzeczy, które go łączyły z Liamem. I właśnie to mu chyba w jakimś stopniu pomogło, no bo co jak co, ale jak brat był gdzieś niedaleko, to Eire musiał przyznać, że jakoś był w stanie go w minimalnym chociaż stopniu wyczuć. Więc nie, to nie były żarty, po tak długiej wzajemnej znajomości to było bardziej niż prawdopodobne.
- 'ey, bro. – No dobrze, podstawy kultury. Wyjątkowy dzień, wyjątkowe zachowanie. – Miałeś dzwonić? No nie mów… - Nie zwrócił uwagi na te plątanie się, a nawet jeśli, to ponabija się z braciszka później. Wsłuchał się za to w to, co działo się w okolicy Ciana. I się zdziwił, bo bardzo przypominało to hałasy dobrze Irlandii znane, mało tego… - Młody, powiedz mi no jedną rzecz. Czy ty jesteś może już w Dublinie? – Swoją stolicę nawet na słuch pozna.

_________________
I jeszcze coś wysłanego od braciszka

Irlandia

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 164
Skąd : Z NIEZALEŻNEJ Republiki Irlandii

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dublin – centrum miasta

Pisanie by Irlandia Północna on Pią Mar 20, 2015 11:09 pm

Irkowi wystarczyło, że po prostu mógł korzystać z tego typu usług, raczej nie marzyło mu się rozstawianie kogoś po kątach, więc to nie jego kwestia ani chęci. I cóż, nie żeby to było dla niego czymś nowym. Liam potrafił już tyle razu pokazać, że nie umie się pogodzić z czymś takim, że czasami brak mu sił, by powtarzać to w kółko. Oczywiście to tylko chwilowe słabości, potem może znowu nawijać jak katarynka, że jest osobnym bytem i to, że żyją na jednej wyspie niczego nie zmienia!
A co do tych dwóch wartości, pierwsza z nich była wręcz pewna, a druga... kto wie, możliwe, że Cian mógłby na to przystać. Odrobina pomocy nie zaszkodzi, skoro już chodzi o dzień św. Patryka i nawet jeżeli oznaczałoby to ozdabianie Dublina. Dzisiaj może to przełknąć i to bez żadnej goryczy, więc jak to niektórzy by powiedzieli, należy korzystać dopóki jest okazja? A co do przygód w pubie, owszem, sam Północ wiedział jakie funkcjonowały tam prawa.
Irlandczyk tak ogólnie należał do przyjaznych stworzeń, a przynajmniej dla większości ludzi i lubił z nimi rozmawiać. Owszem, miał pewną przerwę w takiej otwartości, gdy był do każdego nieufny i gotów się bronić, jakby zaszła taka potrzeba, ale kto mógłby go winić? Tak samo z miłą chęcią by zaprzeczył, że jest w jakimkolwiek stopniu podobny do Liama, ale prawdopodobnie gdzieś tam w głębi duszy zdaje sobie sprawę. I może to go jeszcze bardziej czasami irytuje? Plus nadal woli uważać, że z tym wyczuwaniem to brat sobie żartował-
Przeklął cicho pod nosem, przeczesując sobie ręką włosy, bo co on właściwe wyrabia i czemu powiedział coś takiego. W końcu, co Eire do tego gdzie on jest? Może być wszędzie, a nie poczuł się, jakby został na czymś przyłapany!
W sumie nadal tak się czuł, ale cii.
- Aye, no widzisz i... - I brat nagle zadał to pytanie. Co on, jasnowidz? Albo jest na tyle dziwny, że jeszcze rozpoznaje jakoś hałas miasta, kto go tam wie! Mimowolnie się skrzywił, bo właśnie musiał dokonać wyboru. Albo skłamie albo się przyzna, że faktycznie tu jest. - ...Tak. Masz coś do tego? - wybrał opcję z prawdą, niechcący dodatkowy o reakcję obronną, jakby Irlandia miał zaraz robić mu z tego powodu wyrzuty.
Dzisiejszy dzień zaczyna się bardzo dobrze, prawda?

Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dublin – centrum miasta

Pisanie by Irlandia on Sob Mar 21, 2015 4:02 pm

No dobrze, może i to nie do końca chodziło o rozstawianie ludzi po kątach, co nie zmieniało faktu, że Irlandia miał tam naprawdę dużo do powiedzenia. Miałby pewnie jeszcze więcej, gdyby nazywał się Ryan, ale w tej kwestii mógł mieć pretensje tylko i wyłącznie do ojca. No dobrze, ale w sumie nie o tym teraz. Tak, oczywiście, niczego niby nie zmienia, ale już sam fakt że na obu wołano Irlandia – przy Cianie dorzucano jeszcze, oczywiście, Północna – o czymś przecież już świadczył. Zresztą kiedyś nie było tak drastycznego podziału między jednym a drugim, więc… to też można było wpisać w rubrykę "punkt wspólny".
Jasne, że była pewna. Musiałoby się stać coś wyjątkowo szczególnego, żeby Liam nie spił się dzisiaj jak przy żadnej innej okazji w ciągu całego roku. Prawda, będzie to potem odchorowywał, będzie narzekał i psioczył na swój los, ale bez piwa na Patryka? Mowy nie ma. I skoro Północ mógłby się zgodzić, to warto faktycznie spróbować go do tego namówić. A potem się gdzieś ulotnić, zostawiając młodego samego z tym bajzlem… Nie no, nie zrobi mu tego. Znaczy normalnie by nie miał nawet wyrzutów sumienia, ale, jak już było wiele razy powtarzane – dzisiaj był wyjątkowy dzień i nawet Eire się może jak raz zachować po ludzku. To dobrze, że Cian o tym wiedział, że tak czy inaczej tam działo się co chciało, na własnych regułach. Przynajmniej nie będzie miał potem do brata pretensji, jeśli coś się stanie… prawda?
Wiadomo, każdy miał swoje lepsze i gorsze momenty w historii, ale w sumie obaj wyszli w końcu na prostą, a przynajmniej w jakimś stopniu, przy czym młody wyszedł na tym w zasadzie znacznie lepiej, ale Irlandia za nic by tego nie przyznał. Bo przecież i on sobie jakoś radzi, aye? No ale przecież są bardzo podobni i mają ze sobą tyle wspólnego – niektórzy do tej pory nawet ich mylą – że Północ nie miał żadnych podstaw do uważania, że to były żarty. Bo to była najprawdziwsza prawda!
W sumie Liam podejrzewał, że braciszek tak się czuł, ale – póki co, oczywiście – nie okazywał tego, że w jakimkolwiek stopniu go to ruszyło. Zdąży jeszcze, tego był bardziej niż pewien.
- Czy ja mówię, że mam? – Milczenie Północy sprzed chwili tylko dało mu kolejną okazję do rozpoznania w sytuacji. Tym razem mógł się zakładać o cokolwiek, że młodszy Irlandczyk był w Dublinie, a do tego gdzieś niedaleko. Eire rozejrzał się odruchowo, ale Ciana nie dostrzegł. – No już, już, nie denerwuj się, nie ma o co, aye? Powiedz mi tylko, gdzie dokładnie jesteś, a ja po ciebie przyjdę. Albo… - Chwila zastanowienia. Zdąży jeszcze znaleźć jakikolwiek prezent dla brata? Mało prawdopodobne, ale spróbować nie zaszkodzi.Albo nie, powiedz po prostu gdzie jesteś, to jednak przyjdę.
No i oczywiście, że dzień miał idealny początek, bo jakżeby mogło być inaczej~?

_________________
I jeszcze coś wysłanego od braciszka

Irlandia

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 164
Skąd : Z NIEZALEŻNEJ Republiki Irlandii

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dublin – centrum miasta

Pisanie by Irlandia Północna on Pią Kwi 03, 2015 8:11 pm

Albo mieć pretensje do tego, co stworzył tę nazwę, że nie wykorzystał jego imienia, chociaż... to zapewne byłoby dziwne, więc chyba lepiej zostawić tego typu rozkminy. Nie, nadal nie, często też wołano na niego Ulster - poprawnie czy też nie, to nieważne - więc to mówiło równie dużo, jak i dorzucanie tego "Północna". Po prostu był osobnym bytem i tyle, a że kiedyś nie było takiego podziału, to po prostu przeszłość.
"Bez piwa na Patryka" samo w sobie brzmiało okropnie i niedopuszczalnie, koniec kropka. A poranny (aczkolwiek to słowo po tym dniu ma wiele wydźwięków, bo nie zawsze oznacza ranek) kac jest wręcz jakby nieodłączną części tego święta, więc na to nie ma co poradzić, należy to zaakceptować, o. Poza tym, bardzo dobrze, że Eire by go tak nagle z tym wszystkim na głowie nie zostawił, bo braciszek byłby doprawdy pogniewany! Wtedy też by się już nie liczyło, że obiecał sobie dogadywanie się z irlandzkim bytem, a od razu przeszedłby do bycia niemiłym. A to jak efekt domino, wywołałoby zapewne kolejne negatywne reakcje.
Jednak koniec gdybania!
I mimo wszystko, nadal wolałby uważać, że to żarty, tak jest bezpieczniej niż żyć ze świadomością, że starszy brat tak łatwo potrafiłby go wyczuć.
- ...No niby nie. - Ale pewnie tak myślał, jest wręcz pewny! Jednocześnie chwilę pomilczał, jakby faktycznie się uspokajając, bo przecież wszystko jest w porządku i nic złego się nie stało. - Aye, aye... i gdzie dokładnie jestem? Em, nie bardzo wiem, co mogłoby być dla ciebie punktem odniesienia- - Burknął cicho do telefonu, ale oczywiście od razu się rozejrzał po okolicy, w której się znajdował. - Może lepiej będzie, jak podasz jakąś ulicę, a ja bym wtedy do niej dotarł? - Raczej by się po drodze nie zgubił, aż tak źle z nim chyba nie było. A jakby co, zapytałby się o drogę.

Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dublin – centrum miasta

Pisanie by Irlandia on Pon Kwi 06, 2015 4:14 pm

Bo to było tak, że niby imię Ryan było popularniejsze… Pff, no też coś. Ale z drugiej strony, jakby to wyglądało – że Liamair? To już lepszy był ten Ryan i kij z tym. Przyszłość czy nie, czy cokolwiek innego, co przyszłoby komukolwiek na myśl, Irlandia to Irlandia, choćby Północna. W sumie do tej pory zdarzało się, że ktoś ich ze sobą pomylił, o czym był już mowa. Niemożliwe? A jednak… Tylko pytanie, kto na tym myleniu gorzej wychodził.
Dokładnie, "niedopuszczalnie" - to było to słowo idealnie opisujące nastawienie, cóż... zdecydowanej części Irlandczyków, nie tylko Liama. Bo co ten Cian jeszcze tak naprawdę wiedział o piciu... Tak, nie zawsze ranek i nie zawsze bezpośrednio następny dzień, warto wspomnieć tak na całkowitym marginesie. I chyba Irlandia się tego domyślał, więc właśnie dlatego nie zostawi Północy samego, choćby naprawdę kusiło. W końcu mieli się przynajmniej dzisiaj dogadywać jak najlepiej, aye? Cóż, drobnych uszczypliwości na pewno nie zabraknie, ale większych konfliktów należało unikać, a przynajmniej próbować do nich nie dopuszczać.
A może jednak byłoby lepiej, gdyby Cian się już z tym pogodził? Byłoby znacznie łatwiej. No bo w sumie nawet Eire nie miał nad tym większej kontroli, to mu przychodziło tak samo jak oddychanie - samo z siebie.
- No i widzisz. – Swoją drogą, to już szedł, rozglądając się za czymkolwiek co wpadłoby mu w oko na prezent. Część sklepów była jeszcze zamknięta, o dziwo. Jakim cudem? Nie wiadomo, ale taka była rzeczywistość. – No nie wiem, pomnik jakiś, nazwa ulicy, bar… most? – rzucił lekkim tonem, bo tych ostatnich dwóch punktów odniesienia było w cholerę i trochę. Znaczy mostów było kilka, więc faktycznie mogły się nadać. – No dobra, załóżmy, że się nie zgubisz i bez większych problemów dotrzesz w końcu pod katedrę świętego Patryka… tam się spotkamy, aye? A teraz wybacz, mam coś do załatwienia jeszcze. – Przerwał rozmowę, bo akurat wypatrzył coś niedaleko.
Tak, to się nawet nada na prezent. Zerknął na zegarek i wszedł do sklepu - Cian mógł się go spodziewać za kilka, do kilkunastu minut.

_________________
I jeszcze coś wysłanego od braciszka

Irlandia

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 164
Skąd : Z NIEZALEŻNEJ Republiki Irlandii

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dublin – centrum miasta

Pisanie by Irlandia Północna on Czw Kwi 09, 2015 10:31 am

Liamair na pewno nie prezentowało się źle, aczkolwiek Północ odniósłby wrażenie, że szybciej ma to coś wspólnego z ich walijskim bratem niż z samym Irlandią. No bo czyż to słówko nie wygląda jak jakiś wyraz z języka walijskiego? Tu można by się zgodzić, wyspa nadal była tą samą wyspą, ale już dwa twory na niej na pewno nie. A ten kto ich ze sobą myli ma doprawdy słabe poczucie humoru!
Cian wcale tak mało o piciu nie wiedział, gdyby miał się już na ten temat wypowiedzieć, ale przy reszcie rodzeństwa, cóż, zawsze będzie wypadać słabo, jednak to nie jego wina, aye? W końcu nie miał wpływu na to, kiedy się pojawił na tym ziemskim padole, a szukać tutaj winnych też nie ma co. Jeszcze wyszłyby kolejne dziwne wnioski.
A drobne uszczypliwości były, są i będą, zaś w tej relacji irlandzko-irlandzkiej są tak naturalnym widokiem jak Szkot w kilcie, więc co tu więcej mówić.
Może za ileś lat się pogodzi, ewentualnie jakiś wiek przy dobrych wiatrach. Na ten moment nadal było to podejrzane i raczej nie ma co się spodziewać, że po tym wydarzeniu zmieni do tego podejście.
Słuchał Liama dość uważnie, gdy ten mówił o tych punktach odniesienia, a co najważniejsze, nawet był wyjątkowo cicho i nie przerywał bratu. Aż tak Dublina nie znał i jego wiedza w tym terenie była ograniczona, więc nic dziwnego, że woli to pozostawić ekspertowi. - ...Aye, dam na pewno radę! A jakby co, to po prostu do ciebie zadzwonię. - Nie, szybciej zapyta ludzi o drogę, ale cii. Tak samo nie zdążył nic więcej powiedzieć, bo Irlandczyk po prostu się rozłączył, na co jedynie spojrzał na telefon. Wzruszył wtedy lekko ramionami i zaraz podjął wędrówkę, tłumacząc jeszcze wcześniej poznanym ludziom, że musi się wybrać pod tę katedrę.
Liama można było się spodziewać za kilka lub kilkanaście minut, ale kto wie, ile zajmie to Ulsterowi.

Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dublin – centrum miasta

Pisanie by Irlandia on Sro Kwi 15, 2015 8:20 am

Liamair to i tak jeszcze nic. Zresztą, nie brzmi to aż tak znowu dziwnie, jeśli pomyśli się o tym, że "trwyn" to w tym jakże pięknym walijskim języku zwyczajnie "nos". Cóż, Walijczycy zawsze mieli dziwne pomysły. No dobrze, dwa twory. Ale popatrzmy na to z innej strony – podobni do siebie byli i to wyjątkowo. Jeden i drugi rudy, piegowaty – przy czym Cian nie aż tak jak jego starszy brat, prawda – no i imiona, które chyba najczęściej były mylone. Nie ma się co dziwić, naprawdę.
Być może. I faktycznie, nie miał wpływu, ale cóż. Kiedy trafi się w całym roku lepsza okazja do udowodnienia rodzeństwu kilku rzeczy, jak choćby tego, że mimo wieku Północ swoje potrafił? No kiedy jak nie właśnie dzisiaj? Ale, żeby nie było – Irlandia nie miał zamiaru dawać mu żadnych forów, niech sobie młody nie wyobraża zbyt wiele.
Tak, to było równie naturalne. Znalazłoby się też kilka innych, równie poetyckich porównań, jak choćby widok smoka na Walijskim ramieniu czy nawet plaster na Australijskim nosie. Tak po prostu było, jest i będzie i tak naprawdę wymagany byłby wręcz ogromny nakład pracy, żeby zmienić coś na poważnie, i na dłużej, w tej wewnątrzirlandzkiej relacji.
Im szybciej, tym lepiej, jak to mówią. Naprawdę, Liam planował już od jakiegoś czasu wyłożyć bratu, że to wszystko tak naprawdę działa zupełnie inaczej niż się wszystkim wydaje… tylko nie miał ku temu dostatecznie dobrej okazji. Ale może dzisiaj przy – którymś z kolei – piwie, w końcu uda się ustalić parę rzeczy i może to coś w końcu da.
No jasne, że ekspertowi. Nawet strach pomyśleć co by było, gdyby Irlandia nie znał Dublina tak dobrze… Cóż, na pewno utrudniłoby mu to wracanie do domu o późnych godzinach nocnych i/lub wczesnych godzinach porannych. Fakt, czasem zdarzało mu się zwyczajnie wyjść z domu, zamyślić i zawędrować gdzieś prawie poza miasto, a cały proces przebiegał tak płynnie tylko i wyłącznie dlatego, że pomagała mu znajomość miasta. Ba, nazwy ulic mógłby recytować nawet w stanie wyraźnie wskazującym…
Tak czy inaczej Liam spodziewał się tego, że braciszek nie zadzwoni w sprawie trafienia na miejsce. Już prędzej spodziewał się że młody zadzwoniłby nawet do Arthura po wskazówki. No cóż, tego dnia Cian nie powinien mieć większych problemów z wypytywaniem kogokolwiek, bo nawet turyści chodzili po Dublinie z mapami czy GPS-ami. Żaden problem, wystarczy się tylko dogadać, choć… z tymi słynnymi wręcz irlandzkimi akcentami może okazać się to dość ciężkim zadaniem.
Zanim się zorientował, stracił ładnych parę minut przy sklepowych półkach, zmagając się tym czy innym dylematem, ale ostatecznie się zdecydował. Ocenił prezent za dość skromny, ale przyzwoity i, mimo wszystko, liczył na to że Cianowi przypadnie do gustu. Fakt, Irlandia dawno w sumie mu nic nie dawał, była więc okazja jako tako nadrobić.
Nawet niedługo później – powiedzmy, lekko poniżej dziesięciu minut – Liam dotarł pod katedrę. Rozejrzał się, chcąc dostrzec Północ a nawet już chciał przespacerować się wokół budowli – bo może brat nie zrozumiał że Irlandia spodziewał się go od frontu – ale wpadł na inny, znacznie lepszy pomysł. Schował się za częścią ogrodzenia i po prostu czekał, żeby nieco Ciana nastraszyć. Młody podobno zdążył się przyzwyczaić do panoszących mu się w okolicy leprechaunów, jeden większy nie zrobi mu aż takiej różnicy… prawda?

_________________
I jeszcze coś wysłanego od braciszka

Irlandia

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 164
Skąd : Z NIEZALEŻNEJ Republiki Irlandii

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dublin – centrum miasta

Pisanie by Irlandia Północna on Sob Wrz 12, 2015 7:20 pm

A "popty ping" to mikrofalówka, doprawdy można się tylko zastanawiać, kto wymyślał słowa w tym języku! Wracając jednak do podobieństwa w ich wyglądzie - i temu wyjątkowo ciężko zaprzeczyć, ale cóż poradzić, może to być tylko dowód na to, że faktycznie są braćmi. A imiona... również nie jego wina, że dla niektórych osób mogły być dość podobne. Te jednak powinny po prostu bardziej przykładać się do zapamiętywania, o.
A i oczywiście, że swoje udowodni, zawsze szuka jedynie do tego okazji i nie zamierza żadnej przepuścić, bo to byłoby prawdziwe marnotrawstwo. Jeszcze wszyscy w rodzinie przyznają mu rację, ba, świat o tym usłyszy.
Rozeznanie we własnym terenie wydawało się czymś na tyle oczywistym, że chyba każdy przerobił tę lekcję i jej nie zaniedbał. No bo jak to tak, nie znać własnej okolicy? Nie tylko by to utrudniło wracanie po pijaku, ale ogólnie niezbyt dobrze świadczyłoby o danej nacji! Już nie mówiąc o jej nieogarze, by po tylu latach nie kojarzyć, gdzie powinno się skręcić, by trafić do domu, aye?
Dość smutna prawda, ale gdyby naprawdę zaszła potrzeba zadzwonienia z pytaniem o wskazówki, faktycznie wolałby wybrać ostatecznie Arthura. Jeszcze przed tym wyborem padłoby na Szkota i dopiero gdzieś na szarym końcu na Liama. A może nawet i w ogóle, zważając, ile to ludzi się kręciło obok. Nie mówiąc już o tym, że nie był na bakier z technologią i jego telefon również był wyposażony w te jakże przydatne funkcje.
Pomimo tego, starszy Irlandczyk nie dał rady wypatrzyć Ciana pod katedrą, bo gdy tam dotarł, nadal nie było go w pobliżu. Nie jego wina, że odrobinę się zagapił po drodze, potem i zagadał, a na koniec nawet zaszedł do jednego ze sklepów. Dopiero później, po uświadomieniu sobie, że czas zadziwiająco mu uciekł i brat zapewne jest już na miejscu, przyspieszył kroku. Ba, nawet podbiegł! W ten sposób dotarł na miejsce, lekko zziajany i rozglądając się, gdzie ta ruda cholera się podziewa. Zmarszczył lekko brwi, nie mogąc go nigdzie dostrzec i tutaj zadał sobie pytanie, czy aby na pewno jest przy dobrej katedrze. Od razu spróbował odnaleźć wzrokiem tabliczkę, która by go w tym utwierdziła.

Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dublin – centrum miasta

Pisanie by Irlandia on Nie Paź 18, 2015 6:48 pm

Słowa w tym jakże pięknym, melodyjnym i poetyckim języku wymyślał ktoś, kto w momencie wymyślania krztusił się jedzeniem i nie miał przy okazji kilku zębów, a także – najprawdopodobniej – jednej klepki w głowie. Cóż, język jednak niby może i nie rodzina, ale na dobrą sprawę w tym temacie też ma się mało co do powiedzenia.
Cóż, rodzeństwem byli tak czy inaczej, w dodatku chyba najbliższym możliwym z ich całej jakże wesołej gromadki. Reklamacje w sprawie imion to by chyba trzeba było do nieco innej osoby, jednakże gdyby Cian przedstawił bratu koncept o tym, że niektórzy powinni poćwiczyć pamięć, naprawdę byłby jak najbardziej za takim pomysłem. I nawet by się z poparciem młodego nie krył.
Proszę bardzo, niech udowadnia, gdzieś w głębi duszy nawet Liam będzie trzymał za niego kciuki. Co się tyczy tego, że świat usłyszy… Cóż. Zawsze słyszał, słyszy i będzie słyszał o tym, że jak zwykle ludzie w ten dzień popili się jak nieboskie stworzenia. Ale co tam. Raz można.
Dokładnie, co by o danej nacji nie mówić, wszyscy na pewno wiedzieli jedno – jak poruszać się po własnych terenach. Nie tylko ze względu na własny dom, co uprzejmiejsi mogliby nawet pomóc czasem komuś, kto nie miał tak dobrej orientacji przestrzennej czy zwyczajnie czegoś szukał. Znajomość takich rzeczy była jak przysłowiowe znanie własnej kieszeni. To się po prostu wiedziało i tyle.
A i owszem, był, czekał. Na początku nawet spokojnie, ot, nucąc coś sobie pod nosem, potem już było gorzej. Ale nic to, miał nadzieję, że to zostanie mu jakoś ostatecznie zrekompensowane. Już miał wyjść ze swojej kryjówki, a tu, proszę, Północ sam w końcu się pojawił. Irlandia nie mógł sobie podarować przynajmniej myśli w stylu "No proszę, jesteś w końcu, czas najwyższy". Skoro się już Cian pofatygował na miejsce, a i przy okazji upewnił, że był pod odpowiednią katedrą – z dostrzeżeniem tabliczki nie było najmniejszego problemu – Liam ruszył się ze swojego miejsca z jakże genialnym planem nastraszenia młodszego braciszka. Doświadczenie nabywane stuleciami miało okazję się przydać… fakt, że użycie było średnio ambitne, bo ani polowanie, ani atakowanie wroga…
- Beannachtaí na Féile Pádraig dhuit!* - Takie oto powitanie mógł usłyszeć Północ nagle tuż za sobą. W pierwotnym zamyśle miał też zostać złapany w coś podobnego do uścisku, ale kto wie, jak to ostatecznie Republice wyjdzie.

// Beannachtaí na Féile Pádraig dhuit!* - "Błogosławieństwo Dnia Św. Patryka [dla ciebie]!" – prawdopodobnie najbardziej "religijna wersja" życzeń na ten dzień. Cierp, Cian.

_________________
I jeszcze coś wysłanego od braciszka

Irlandia

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 164
Skąd : Z NIEZALEŻNEJ Republiki Irlandii

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dublin – centrum miasta

Pisanie by Irlandia Północna on Sro Gru 02, 2015 11:05 am

Lepiej jednak uważać na takie stwierdzenia, bo jeszcze pewna osoba by to usłyszała i kto wie, czy by się nie pogniewała! Albo udawałaby, że nic to jej nie rusza, a zemsta byłaby powoli obmyślana.
Na reklamacje było już odrobinę za późno, plus Cian wcale nie odczuwał potrzeby, by jej zgłaszać. Lubił swoje imię, było w jego opinii jak najbardziej w porządku, więc w jego przypadku nie doczeka się jakiegokolwiek narzekania. A jak ktoś coś do niego by miał, to już jego problem, aye.
Przyglądając się tej tabliczce, dumał chwilę praktycznie nad wszystkim i nad niczym, bo najwyraźniej albo Liam również się spóźni albo był wcześniej i gdzieś już poszedł. Podrapał się po podbródku, rozważając te opcje i wychodziło na to, że będzie musiał do Irlandczyka zadzwonić. Nawet nie spodziewał się, że bardzo szybko zmieni zdanie, bo ku jego zaskoczeniu, ktoś postanowił go nagle zaatakować.
- …! – Odruchowo chciał tego kogoś odepchnąć, a kto wie, czy nawet nie uderzyć, ale na szczęście dla Liama, poznał go wystarczająco szybko po głosie, by powstrzymać się od takiej, hm, agresji. Nie zmieniało to faktu, że temu udało się go złapać, a Cian nawet się nie wyrywał, bo skoro dzisiaj są tego urodziny, to tak przez chwilę może mieć specjalne względy. Jedynie nadął policzki, a słysząc te życzenia, również lekko się skrzywił, zaraz jednak się rozchmurzając. Należy wybaczać i inne takie, taki to magiczny dzień.
- Aye, aye, szczęśliwego~ Lepiej ty powiedz, co to za straszenie, o!– Poklepał lekko Irlandię po ramieniu, bo ten nie zasłużył sobie na prezent za takie coś!


Ostatnio zmieniony przez Irlandia Północna dnia Pią Gru 04, 2015 9:01 pm, w całości zmieniany 1 raz

Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dublin – centrum miasta

Pisanie by Irlandia on Pią Gru 04, 2015 8:17 pm

Nie pogniewałaby się, na pewno. Ani by się nie mścił, bo tak czy siak wiadomo, że oni tam wszyscy na Wyspach, podobnie jak w Skandynawii, chorowali na gardła. I brak logiki fonetycznej. A wszystko wina takiego jednego… Ale to już inna bajka.
Nie spóźnił się, tylko po prostu brat go nie doceniał, ot i co! Fakt, może przeszedł się z raz czy dwa w tę i tamtą stronę koło katedry, ale daleko tez nie zaszedł, nie było więc potrzeby do zamartwiania się, co też się działo z Irlandczykiem. I tam, zaraz, atakować. No, może trochę, ale to tak z miłości.
- No, widzę, że jakieś postępy robisz, braciszku~
Tak, spodziewał się, że prędzej dostanie niż Cian pozwoli się tak złapać. Liam potrzymał go chwilę, ale ostatecznie puścił, bo zaraz by mu zarzucono nadmierne narzucanie swojej woli. No i nie ma co ukrywać, dzień faktycznie był magiczny, przede wszystkim dlatego, że następnego dnia działy się rzeczy niewyjaśnione do tej pory przez najlepszych fachowców naukowych w historii…
- Straszenie? No wiesz, ja tu chciałem być miły, a ty tak mnie traktujesz? – I kto tu nie zasługuje na prezent za takie teksty, co? – No, to jak ci podróż minęła, hm? – No w końcu miał być miły. A od czegoś ten wspólny dzień trzeba zacząć. – Swoją drogą, możemy się już przemieścić w inne rejony? Chyba nie chcesz przegapić parady?
Uśmiechnął się do brata, bo przecież co mogło pójść nie tak?

_________________
I jeszcze coś wysłanego od braciszka

Irlandia

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 164
Skąd : Z NIEZALEŻNEJ Republiki Irlandii

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dublin – centrum miasta

Pisanie by Irlandia Północna on Pią Gru 04, 2015 9:17 pm

Chorowali czy nie, tak to właśnie bywa i tyle wieków już z tym żyją, że ostatecznie nie robiło im to większej różnicy. Takie to zabawne na swój sposób!
Nie docenił i przyszło mu za to zapłacić. A co gorsza, nie mógł wyraźniej zaznaczyć swojego niezadowolenia z takiego obrotu sprawy, bo właśnie, to głupie postanowienie. Jakby nie patrzeć, nie wypada od razu od niego odchodzić i chociaż musi spróbować na dzień dobry nie być przesadnie złośliwym. To dopiero prawdziwe wyzwanie.
Uśmiechnął się nawet do brata, gdy ten go w dalszym ciągu trzymał, ale jak tylko zwrócono mu wolność, cofnął się dodatkowo o krok. Względy bezpieczeństwa.
- Miły, jasne, jasne i z tego powodu chciałeś mnie przyprawić o zawał? – Zaśmiał się pod nosem, bo oczywiście w tym momencie już sobie żartował z tego wszystkiego, zerkając raz jeszcze na katedrę. Jakby się zastanowić, to równie dziwne miejsce na spotkanie. – Bez większych komplikacji, aye i no jakoś tak wyszło, że jestem odrobię szybciej. – Wyszczerzył się w jakże niewinnym uśmieszku, powoli zaczynając iść przed siebie, jakby przynajmniej wiedział, gdzie ma się kierować. – Aye! I nie chcę, ale do parady to jeszcze trochę czasu, c’nie?
Niech się Liam nie zdziwi, jak coś jednak pójdzie nie tak. A przede wszystkim nie po jego myśli.

Irlandia Północna

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 95

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dublin – centrum miasta

Pisanie by Irlandia on Pon Gru 07, 2015 5:51 pm

Właśnie, musi spróbować na dzień dobry nie być przesadnie złośliwym, to dopiero było coś, co z trudem na pewno przychodziło obu Irlandczykom we wzajemnych relacjach. Ale co poradzić na taka a nie inną historię między nimi… No nic, niestety. Zostawało tylko mieć nadzieję ze chociaż jeden dzień w roku, jeden jedyny, bo na święta też się różne rzeczy już działy, przyjdzie im jakoś się dogadać. Choćby po sporej ilości piwa.
Liam jakoś stłumił naprawdę złośliwy uśmiech, godny niejednego leprechauna, na to, co Cian zrobił. Podstawowy błąd, młody, a za błędy się, jak już na pewno wiesz, płaci. Ale na razie nikt nie miał zamiaru się krzywdzić czy płatać kolejnych jakże uprzejmych dowcipów. Zamiast tej całej wredoty i złośliwości uśmiechnął się nawet miło.
- Powiedzmy, że byłem przekonany o tym, że nic ci nie będzie. W końcu żeś rudy, a takich to trzeba się naprawdę postarać, żeby przestraszyć, aye? – Poczochrał braciszka po czuprynie, celowo pomijając kwestię tego, że młody bał się tego, do czego większość rodziny bardziej przywykła niż przestała się bać. I co ten Północ miał do katedry? Tak charakterystyczne miejsce, że bardziej chyba się już nie da.
Odrobinę? Powiedziałbym, że to nadal nieco za mało powiedziane. – Sporo wysiłku kosztowało go nie patrzenie na jakikolwiek zegarek w tym momencie. Ale poszedł za nim zaraz. W zasadzie było jeszcze trochę czasu, prawda, do tego Irlandczyk miał okazję wyrwać się na trochę od przygotowań. Odebranie brata brzmiało na całkiem dobry i logiczny wykręt.
Trochę to nie znaczy znowu tak dużo, hm? A, właśnie…
Zatrzymał się, pogrzebał w plecaku i wyciągnął w końcu z niego Cianowy prezent. Nie był może całkowicie zapakowany, ale jakąś tam wstążkę – oczywiście, że zieloną! – na sobie miał. Ot, przyzwoicie zrobiony skórzany notatnik w dość ciemnej tonacji z zewnątrz, powiedzmy, format A5 z ogonem.
- No, bracie… – Wyciągnął do niego ten prezent z lekkim, ale całkowicie szczerym uśmiechem. Może nieco smutnym, ale zawsze, nie? – Drobiazg w sumie, ale chyba się nada? Wszystkiego najlepszego.

_________________
I jeszcze coś wysłanego od braciszka

Irlandia

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 164
Skąd : Z NIEZALEŻNEJ Republiki Irlandii

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Dublin – centrum miasta

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach