Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Sob Gru 21, 2013 11:39 pm

Już chciał otworzyć list, ale uznał, ze bez znieczulenia sie nie obejdzie. Podszedł do szafki i wyciągnął z niej wódkę... Już nawet nie miał zamiaru się paprać z kieliszkami tylko od razu wziął szklankę. Tak będzie najlepiej. Wiedział też, ze nie moze wiele wypić... W końcu ma gościa i nie wypada przy nim chodzić nawalonym.
Usiadł przy stole nalał sobie wódki i sie napił... Tą czynność powtórzył jeszcze raz i otworzył list. 
Zaczął go czytać. Był napisany w połowie po węgiersku i po polsku... Często sie tak komunikowali wiec i wszystko zrozumiał. Gdy dotarł do połowy musiał się napić jeszcze. Z każdą linijką coraz bardziej mu się płakać chciało... Jak on dawno nie płakał. Przez ostatnie wydarzenia w ogóle nie mógł tego robić... Mogło by sie to wydawać dziwne, ale tak już miał... Ale teraz miał ochotę rozpłakać się jak dziecko. Bo ile można być twardym no ile? I dlaczego teraz gdy jest ten Koreańczyk? Ciągle tylko przegrywa w życie. 
Gdy skonczył czytać po prostu się rozpłakał... Nie mógł już dłużej tego wszystkiego tłumić co nazbierało się przez tyle czasu. Napił się jeszcze wodki, ale to nic nie pomogło. Łzy coraz szybciej płynęły po jego policzku i skapywały na list, rozmazując literki...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Nie Gru 22, 2013 9:47 am

Siedział w tym pokoju i siedział, a w sumie leżał. Patrzył w to zdjęcie i myślał, niektóre myśli mówiąc na głos by w połowie je urwać i dokończyć w myśli. Po dłuższej chwili podniósł się i popatrzył przez okno i później znów na zdjęcie. Schował je dokładnie tam skąd je wziął i zamknął notes. Stwierdził, że skoro Feliks powiedział mu, że może iść to niekoniecznie może znów chcieć z nim gadać, bo może chcieć mieć chwile dla siebie. To było dla Północy zrozumiałe, bo on sam bardzo szanował czas prywatny jak i swój, jak i czyiś.
Było już w sumie ciemno, ale Hyung nie był na tyle zmęczony by usnąć. Wstał i wyszedł z pokoju, przeszedł się i pooglądał to i owo.
Idąc tak zaszedł znów do pokoju w którym był fortepian. Chyba go podświadomie ciągnęło do tego instrumentu. Obszedł go w miarę możliwości, bo pokój był zagracony. Pooglądał wszystko, nawet na jakiejś półce znalazł jakiś dziwne zapiski... Otworzył to i dopiero zauważył, że są to nuty. Siadł i wpatrzył się w nie. Podobne miał u siebie, choć te troszkę inne są... Ale skoro są nuty, to pewnie i do tego instrumentu. Podumał chwile nad nimi i po chwili położył je na przed sobą. Może i na takim instrumencie grać nie potrafi, ale pamiętał inne swoje instrumenty strunowe i swoje nuty. Niepewnie zaczął wciskać klawisze, może i nie była to ta melodia, która była zapisana - bo odczytywał ją po swojemu - ale na pewno nie było to też losowe naciskanie klawiszy i coś z tego wychodziło. Jednak starał się to robić w miarę lekko, by dźwięk nie był taki głośny i by nie przeszkadzać siedzącemu na dole Polsce...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Nie Gru 22, 2013 11:55 pm

W końcu przestał płakać... Otarł łzy i westchnął. On przecież jest twardy i nie będzie sie tu tak mazał. Napił sie jeszcze wódki. Była to chyba już piąta szklanka, ale nie czuł się pijany. Trochę od niego dawało od niego wódką, ale nic więcej. Złożył list i schował go do kieszeni. 
Postanowił jej odpisać. Zaczął szukać papieru, długopisu i koperty... Z tym ostatnim miał największy problem, ale w końcu wszystko skompletował. Usiadł przy stole, położył na nim wszystko i wziął się za pisanie. Nie mógł za wiele napisać, ale starał sie napisać w miarę coś ważnego. Trochę mu to czasu zajęło aż w końcu włożył list do koperty i ją skleił. Jutro każe go wysłać. 
Uśmiechnął się sam do siebie... Po chwili usłyszał jakieś dźwięki. Na początku ich nie słyszał widocznie nie były tak głośne, albo to sie zaczęło dopiero teraz. 
Na początku nie mógł pojąć kto gra, dopiero po czasie przypomniał sobie, ze nie jest sam. To na pewno Korea. Postanowił tam do niego pójsć.
Wszedł jak na niego dość cicho po schodach a później do pokoju. Miał nadzieję, ze go nie usłyszał.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Pon Gru 23, 2013 1:12 pm

Starał się grać cicho, melodia co mu wychodziła była nawet ładna, może nawet przypominała momentami to co było w nutach, ale też nie przesadzajmy z tym, że przypominała. Był na tyle skupiony, aby tylko się nie pomylić i zerkał co rusz na ręce, który powinien klawisz wcisnąć i co chwila też na nuty aby wiedzieć co wcisnąć i tak w kółko i w kółko. Musiał mieć przy tym śmieszną minę... Jednak co poradzić. Przez to skupienie nie dosłyszał Polski gdy ten wchodził po schodach i gdy wszedł do pokoju.
Tak się skupił na nowym instrumencie, że na niego poświęcał całą swoją uwagę. W pewnym momencie nuty mu się skończyły to i przestał grać. Poczuł dopiero, że trochę ręce go bolą, bądź co bądź niektóre klawisze były od siebie oddalone tak, że musiał trochę się postarać by przycisnąć. Pocierał ręce, by przy okazji troszkę się ogrzały. Bardzo mu się podobał dźwięk fortepianu, więc chętnie by nawet wciskał obojętnie jakie klawisze. Dopiero teraz wyczuł czyjąś obecność w pokoju. Mimo wszystko zamkną klawisze i dopiero się odwrócił i zauważył Polskę.
- Towarzysz wybaczy jak przeszkodziłem wam w czymś... Długo tu już stoi towarzysz? - trochę mu głupio było teraz.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Sro Gru 25, 2013 8:29 pm

Nie przeszkadzał mu w grze bo i w sumie po co. To trochę też nie kulturalne, nawet bardzo. Gdy on jeszcze grał podszedł bliżej i oparł sie o jakąś szafę. 
Uśmiechnął się gdy ten skończył i spojrzał na niego. Widać było po nim, ze mu głupio i jest zawstydzony. Zaśmiał się cicho pod nosem. 
- Nie długo nie krótko a w sam raz... - Uśmiechnął się szerzej do niego. - I w niczym nie przeszkodziliście. Możecie sobie grać ile chcecie. Tylko wiadomo nie w nocy. I muszę przyznać, że jako tako wam wychodzi. - Spojrzał na fortepian a później znowu na niego. - Jak chcecie to grajcie, a ja wyjdę co by wam nie przeszkadzać. 
Dobrze mu sie stało i opierało o tą szafę, ale w końcu ruszył się i poszedł w stronę wyjścia.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Czw Gru 26, 2013 10:57 am

- Anio, towarzyszu, jest już późno. - poskładał nuty i odłożył skąd wziął i sam również wstał - Osobiście to nie wiem, czy to dobrze wychodzi, towarzyszu, ale może z czasem się wyrobię w grze. - mruknął i również skierował się ku wyjściu, za Polską.
Była już chyba późna godzina, Polska mu opowiadał o sobie do późna, później jeszcze ta gra aż stracił nieco poczucie czasu, a pod ręką nie miał zegarka.
- Powiedzcie towarzyszu, która jest godzina...? - bo w sumie należałoby chyba próbować się kłaść, albo znów pomęczyć sobą Polskę. Może Polska znów mu coś powie, albo on coś jemu? Kto wie, albo może zgodzi się by wyjść na dwór. Północ bardzo lubił oglądać nocne niebo, więc może i tu się to uda.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Czw Gru 26, 2013 2:27 pm

Nim jeszcze wyszedł z pokoju to spojrzał przez  okno. Było już ciemno, ale to normalne w końcu jest juz prawie połowa listopada i ciemność to norma. Spojrzał na zegarek a po czym na niego.
Nie było późno, przecież on przyjechał z samego rana później trochę rozmawiali zjedli obiad, ale to na pewno nie była pora a ni godzina o której kład się Polska. Zawsze chodził spać późno.
- Jest dopiero 19. Zjecie kolacje? W ogóle jesteście głodni?
Wyszedł w końcu z pokoju i nie czekając na jego odpowiedź zszedł na dół i skierował się w stronę kuchni. Nie wiedział co mu zrobić. Był w sumie ciekaw co tam u niego je się na kolację. Pewno to coś jest jakieś takie inne. 
Jak na razie usiadł na krześle przy stole i zaczął myśleć co  tu zrobić.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Sob Gru 28, 2013 11:01 am

- 19? Naprawdę? - to się zdziwił czuł się jakby było już dużo później, może to przez zmianę czasową. Na pewno to przez to. Bo skoro jest 19 to w Korei jest 4 rano, eh. Pewnie dlatego tak chciało mu się spać. Jak grał to nie zauważył zmęczenia, wciągnął się i skupił, ale skoro już przestał i wrócił na ziemię to wszystko do niego dotarło - W sumie to... - urwał, bo Polska poszedł sobie. Z dźwięku kroków wywnioskował, że Polska poszedł pewnie do kuchni. Czyli niezależnie od odpowiedzi i tak miałby jeść? Prawie jak u Chin... Chociaż prawie robi bardzo dużą różnicę.
Ziewnął i przeciągnął się, po czym poszedł za nim na dół. Gdy zaszedł do kuchni to zauważył, że Feliks siedzi, więc dosiadł się do niego.
- Towarzysz nie musi nic robić do jedzenia, chyba, że sam towarzysz jest głodny.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Czw Sty 02, 2014 4:01 pm

- Na pewno jesteś głodny. Jak u mnie była wojna to ciągle głodny chodziłem. Przez całe sześć lat, każdego dnia odczuwałem głód. - Może on sam nadal był głodny i dlatego go tak namawiał na to jedzenie. A kto to wie. Patrzył tak na niego. - Chyba, ze wolisz iść spać. Jak jesteś bardzo to idź. Ja cały czas chodzę zmęczony i nie mogę się wyspać. Nie mogę spać a jak śpię to i tak męczą mnie koszmary. Minęło sześć lat a ja nadal nie mogę normalnie funkcjonować. Pewno znowu przyjdą i będą chcieli mnie zabić. Zawsze chcą.
Szybko coś mu się ostatnio nastrój zmieniał. Raz był zbyt wesoły a później jakoś popadał w coś dziwnego... Jakby załamanie. Zawsze miał pomieszane w głowie, ale teraz to juz wyjątkowo. Nie czuł sie do końca wolny. A to było dla niego bardzo ważne... Zawsze o to się walczył i pragnął wolności. A teraz przez tą całą sytuację się dusi i wariuje.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Sob Sty 04, 2014 1:24 pm

Patrzył na niego gdy ten mówił. Sam w sumie nie wiedział, czy jest głodny, czy zmęczony. Te uczucia były tak mylne, powstawały głównie przez to, że się źle czuł. Słuchał jak ten go namawiał, cicho tylko już westchnął.
- W porządku towarzyszu. Do rana i tak niewiele czasu, więc nie musisz nic robić. Trochę się źle czuje tylko, dlatego nie chce jeść. Jednak jeśli wy jesteście głodni to spokojnie jedzcie. - taka prawda, ciągle coś było nie tak. Dodatkowo też co chwila jakby zapominał, że jest w innej strefie czasowej. W tym momencie odpłynął i zapomniał, że jest 19. Miał poczucie, że jest 4, albo 5 rano.
- Za kilka godzin słońce i tak wstanie... - mruknął i na niego spojrzał. Chyba Polska ma na niego zły wpływ. Nawet Chinom nie odważył się powiedzieć, że coś się źle czuje, bo przecież "dobrze nam idzie nie ma prawa ci nic być". Yao wiele po sobie nie pokazywał, więc i Północ wszystko w sobie dusił, a gdy teraz spotkał taką osobę jak Feliks to ma wrażenie, że jest zbyt wylewny...
- Towarzyszu, czegoś tu nie rozumiem. Pokazujecie się z takiej... "bohaterskiej'' i silnej strony i nagle się załamujecie i martwicie o jutro. Jeśli jesteście silni w duchu to nie martwcie się, bo sobie poradzicie z wrogiem. - pewnie dziwnie musiało to brzmieć z jego ust.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Gość on Sro Lut 05, 2014 12:35 pm

Teraz, w tym momencie, w tym okresie czasowym, ogólnie na tą chwilę... Cięzko było zrozumieć Polskę. Te wszystkie wydarzenie za bardzo pomieszały mu w głowie. Mówił jedno, później drugie. Tak to już jest jak przeżywa się pełno traumatycznych chwil a później wszyscy cię olewają i nie chcą nawet z toą o tym porozmawiać. To smutne, ale prawdziwe... Takie pojebane zycie. 
- A myślisz, ze ja coś z tego wszystkiego rozumiem? Nie mam sily nad tym dyskutować. Chyba mimo wszystko i tak pójdę spać. 
Źle sypiał, ale tez nie miał już ochoty siedzieć i mu tu jęczeć. Niby jest Polakiem a Polacy jęczą i marudzą... I to nawet bardzo, ale dość! Koreę i tak to nic nie obchodzi. Przecież się praktycznie nie znają. A Polska mu tak marudzi. 
- Wiesz co? To miło, że próbujesz mnie jakoś pocieszyć. - Uśmiechnął się pod nosem i do niego podszedł bliżej. - Nawet się cieszę, ze tu jesteś. Praktycznie cię nie znam, ale co tam. - Utulał go krótko, czuł taka potrzebę. Musiał to zrobić.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Gołotczyzno 11 listopada 1951r

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach