Kanadyjski stryszek

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Nie Lis 23, 2014 3:43 pm

Właściwie to nawet pragnął usłyszeć taką odpowiedź. Sprzątanie było... męczące, ale trzeba było udawać przy bracie, że jednak nie jest tylko podpórką.. seksowną podpórką ścian!
Zaraz zaklaskał w obie ręce szczęśliwy z nadchodzącej wizji jedzenia. Miał nadzieje, że brat zrobi coś dobrego. Ogólnie lubił kuchnię Kanadyjską, jednak... Obawiał się czy te plotki o smażonych bobrach nie były przypadkiem prawdziwe!
Czy był zwierzątkiem? Na pewno miał żołądek jak jakiś płetwal błękitny czy słoń. I zmysł smaku pospolitej trzody hodowlanej.
Poszedł za bratem, po drodze oglądając połowę domu brata i dotykając prawie wszystkiego - jak takie dziecko małe. Szybko jednak nadrobił chodu i dogonił brata, gdy ten już miał na sobie fartuszek.
-...Urocze.. -Nie ukrywał nawet śmiechu widząc napis -...Skąd masz? Czyim jesteś bossem? I co zrobimy?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Nie Lis 23, 2014 5:14 pm

Z dumą wypiął pierś prezentując się dokładnie.
-To od mojej drużyny hokejowej-powiedział z poważną miną. Po chwili psotny uśmiech zatańczył mu na wargach.-Na pewno coś paskudnego, jak tylko ja potrafię.-stwierdził wyciągając z szafek rzeczy na placki. Nie spodziewałem się gości, więc w sumie co mi zaszkodzi zrobić to co zwykle?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Wto Lis 25, 2014 12:18 pm

Pooglądał sobie jeszcze ten fartuszek przy okazji go dotykając (Alfred bez macania czegokolwiek nie może tak po prostu obejrzeć) i sam zaraz oparł się o blat.
-Drużyny? Yhy, fajnie z nimi masz, trenujesz stale? Gdybym ja miał czas na takie zabawy, eh.. Czasem tylko wpadnę z kimś pograć, a tak to nie ma co.
Zaczął próbować wymacać ręką, czy obok siebie na blacie nie ma niczego, co mógłby zjeść. Matt robi papu? Dobrze, niech robi, a on skoro nie musi pomagać, to może przecież w tym czasie coś sobie zjeść.
-Nie możliwe, ty nie potrafisz okropnie gotować.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Wto Lis 25, 2014 4:52 pm

Oj coś czuję, że sporo plaskaczy musiał oberwać, chyba że zatrzymał się tylko na pornografii.
-Tak drużyny... i jestem pewien, że mógłbyś ze swoich stanów skrzyknąć dwie drużyny: do koszykówki i baseballa. W końcu wiem, że to twoje ulubione sporty.-wrócił do robienia placków i jeśli Alfred lubi jeść suchą mąkę to proszę bardzo... Uniósł jedną brew rozbawiony.-Ja też potrafię zepsuć posiłek...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Czw Lis 27, 2014 9:33 pm

On wykorzystuje do tego swój UROK OSOBISTY! ...który nie zawsze działa, więc tak.. Sporo razy oberwał. Chodź do tego się nie przyzna, przecież gdzie tam Alfred i jakiekolwiek przyznawanie się do porażki!
-Mógłbym skrzyknąć i po 10 drużyn, ale.. Nie o to chodzi, że nie mam z kim grać. Raczej problem jest tam, u góry i steeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeercie biurokracji. -Mówiąc słowo 'stercie' przeciągnął je z jękiem niezadowolenia -Nie wiem kurde, kto to wymyślił.. -Yy.. Alfred.. Ty? -Jeszcze się rząd nie może zebrać, ciągle się kłócą, taka szopka.. A.. A murzyn nie chce mnie ze sobą zabierać, muszę siedzieć i użerać się.. Takie życie.. -Znalazł tylko mąkę.. Nie ma co jeść na razie! -...yhy, wiesz lubię jeszcze football... eh, słyszałem kiedyś że u tego... no... Małe, blondwłose, słowiańskie i chce zniesienia wiz w rządzie grali ciągle w piłkę czy coś takiego.. -Polska! Polska! -Może by coś takiego u mnie zorganizować, co?
Nie znalazł jedzenia, więc zdjął pupę z blatu i zaczął kręcić się po braterskiej kuchni to coś dotykając, to zerkając w szafki.
-Potrafisz? Naprawdę? Ja tam się nie biorę za gotowanie, wolę kupić, podsmażyć i jest.. Zresztą po pierwsze - mnie to nie kręci, a po drugie... Jedzenie służy do jedzenia, nie do gotowania. -Przemyślenia Alfreda na dziś!

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Pią Lis 28, 2014 3:06 pm

Woli nie sprzeczać się z logiką brata. Nie tylko dlatego, że nic to nie da, a nadszarpnie tylko jego nerwy. Po prostu nie. Zajął się posiłkiem i przez chwilę wyłączył myślenie jak to robił zwykle jego brat w stosunku do jego słów i ocknął się na ostatnie pytanie.
-Gdy się próbuje czegoś nowego to może się nie udać.- a że Kanada po Francji lubi eksperymentować ze smakami...-Ale wiesz, że jedzenie ktoś zawsze musi przygotować? Nawet te szybkie?-burknął wyjmując resztę składników do ciasta. Nie, nie ma czego podżerać. Gdy tylko zobaczył że brat zagląda się do specjalnej szafki nogą zablokował mu wyciągnięcie a wolną ręką trzepnął po łapach.-To nie twoja kuchnia. Nie zezwalam na panoszenie.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Sob Lis 29, 2014 2:57 pm

Zwykle w szafkach nie znajdywał nic interesującego, takie tam bubeloty i rzeczy potrzebne w kuchni. W jego domu jest zupełnie inaczej, w szafkach prócz jedzenia można też znaleźć... na przykład jakąś grę komputerową, rzuconą gdzieś piłkę, gazety sprzed tygodnia, a nawet raz Alfred znalazł tablet, który zgubił kilka dni wcześniej.
-To po co próbować? Przecież ludzie już wymyślili wszelkie dania, tak? A od przygotowania jedzenia są ludzie tacy jak Ty. Ewentualnie żółtki, oni mają pyszną kuchnie, jadasz? Koło mnie jest chińska knajpka, przywożą mi na wynos. Albo te.. Turki. Jak nie lubię emigrantów z tych rejonów, tak jedzenie mają py-cho-sznia-ste! Ale Twoje też lubię, ba nawet Franka.. W sumie Franek byłby okey, gdyby robił większe porcję. -Alfred nie rozumie czegoś takiego jak bycie smakoszem i delektowanie się potrawami jakie istnieje we Francji.
Gdy zabroniono mu otworzyć szafkę zabrał rękę i pokręcił głową wracając do podpierania stołu.
-...Nie wiem co tam chowasz, jesteśmy braćmi, myślałem, że nie mamy przed sobą tajemnic.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Sob Lis 29, 2014 5:05 pm

Westchnął zastanawiając się jak trafić do brata. U niego znajdowały się przedmioty zwykle kuchennego użytku, choć zdarzały się też takie jak taśma klejąca, nożyczki, oraz zapałki do kuchenki gazowej w garażu gdyby elektryczna wysiadła.
-Robię coś nowego by moje jedzenie było różnorodne i nie obracało się wokół jednej rzeczy. I tak jadłem, nawet mogę powiedzieć, że wychodzi mi całkiem niezłe sushi.-a no fakt, Alfred mógł znaleźć dwa pudełka do robienia domowego sushi. Na wspomnienie o emigrantach z Afryki północnej lekko się spiął. Ich zachowanie zdawało mu się ordynarne i ukracał je jak najszybciej mógł. Nie chciał skończyć jak Francja czy Anglia, którzy mimo swej pozycji czyścili buty mniejszościom wyznania muzułmańskiego. Więc każdy kto myśli, że Mattowi łatwo wejść na głowę lepiej niech to przemyśli.-Nie przepadam.-stwierdził po chwili.-Choć od czasu do czasu nie zaszkodzi...-pogłaskał się po brodzie i spojrzał na brata tak jakby ten właśnie powiedział, coś złego.-To że jesteśmy braćmi nie znaczy, że masz mi plądrować kuchnie.-szafka była bowiem składownikiem wszystkich produktów słodkopodobnych, jakie mieściły się w jego domu. Nie chciał by zapasy na wieczory przy kominku zniknęły w żołądku bez dna, który nie potrafi docenić, że niektóre z nich były naprawdę drogie i służące do rozkoszowania się smakiem.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Czw Gru 04, 2014 2:58 am

-Sushi?
Sushi kojarzyło mu się tylko z jedną osobą - Japonią. No może też częściowo z Chińczykiem, który z jakiegoś powodu ciągał go często na takie jedzenie... I Koreańczykiem, który miał okazję go poczęstować wybitną wersją 'koreańskiego sushi' (Userka osobiście poleca!), jednak wersja 'kanadyjskiego sushi' wywołała w jego umyśle dziwne wizje. Ot, taki cały łosoś, czy tam inna ryba jaką mógł sobie ubzdurać w kanadyjskich rzekach z ryżem zawinięta w liść klonu. I jeszcze polana syropem klonowym! Sushi na słodko! Tak, coś takiego mógłby wytrzymać jedynie żołądek Amerykańca.
-...Spróbowałbym kiedyś, tak z ciekawości. Nie jadałem dotąd sushi robionego przez kogoś, kto nie jest z Azji.. T-To.. To jak pizza, której nie robią Włosi, albo tortilla bez Meksykanina! Musi być mega-ciekawe! I oryginalne... Bo w sumie co jest narodowym przysmakiem Kanady? Takie typowo-typowo-typowo-Canadish! -Słowotwórstwo mode on, połączenie słów 'Canada' i 'dish' -Placki? Syrop klonowy? Coś co ukochany braciszek może pakować w pojemniczki i mi wysyłać. -Na ostatnie zdanie pomiział Matta po poliku palcem, jakby chciał się przypodobać czy coś...
Stosunek Amerykańca do Turków był... dziwny. Z jednej strony taki ciemny to zaraz mu się z terrorystą kojarzył... a z drugiej strony wszechamerykańska polityczna poprawność sprawiała, że ich tolerował (nie lubił, ale tolerował w swoim kraju!). No i multikulturowość, jedzonko i tak oto Alfred został sprzedany.
-Wiesz, kto jeszcze ma dobrą kuchnie? Polacy. Byłem ostatnio u Arthura i tam ich restauracji wyrosło tyle, że stwierdziłem: zaryzykuję! Jeeeeedzenia, oh my god, pod sufit i takie dobre. Jak myślisz, u mnie też znajdę jakaś taką miejscówkę? Mógłbym czasem wpadać na jakieś słowiańskie żarełko. -Bo fast-foody, chińszczyzna i kebab serwowane na okrągło nawet Amerykańcowi mogą się znudzić -Mam koło siebie Włocha jednego, ale nie lubię atmosfery tam, nic nie rozumiem, pełno makaroniarzy, aż człowiek się boi czy tam zaraz nie wyskoczy jakieś italiano-makarono-bandito-mafiozo!
Bujna wyobraźnia jednak czasem daje o sobie znać. Alfred zresztą już zdążył się znudzić czekaniem na jedzenie i aktualnie zaczął zabawiać się okularami, co jakiś czas przecierając oczy. Nie może plądrować kuchni, nie może grzebać, nie ma co jeść to będzie się bawić tym co ma na nosi. Najwyżej zepsuje.




(Słonko, Turcy pochodzą z Azji, nie z Afryki c: )

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Czw Gru 04, 2014 7:09 pm

On tymczasem wyobraził sobie tyranie jako kucharka Alfreda... jedna taka myśl sprawiła, że jednoznacznie stwierdził, że nigdy. Przed jego oczami stanął obraz Alfreda siedzącego przy stole i drącego się "jeść", "jeść" i "jeść".
Po chwili jego wywodu uniósł jedną brew.
-Ale ty wiesz, że tzw. Turecki kebab wywodzi się z Niemiec?- rzucił rujnując światopogląd Alfreda.-Tak samo jest z pierogami ruskimi czy plackiem po cygańsku w Polsce.-dodał mieszając ciasto i nope, akurat dziś zmienił zdanie i nie zrobi placków. Postanowił Alfredowi sprezentować nowo zdobyty przepis w Kanadyjskim McDonalds.
-Oj, Alfred, Alfred.-westchnął kręcąc głową współczująco.-Tylko ci akcje rodem z filmów w głowie.-cicho się zaśmiał ugniatając ciasto na bułki.-Mógłbyś się do czegoś przydać i wyjmij mi z lodówki mięso na kotlety.-wskazał swoją przechowywarkę żywności zajęty ugniataniem.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Czw Gru 04, 2014 10:47 pm

I pomyśleć, że były osoby, które tak pracowały! Ot, taki Litwa gania jako jego prywatna gosposia. Albo nawet sam Anglik, który go wykarmiał, jak Alfred był małym klopsikiem. Na szczęście Kanadę nigdy raczej nie czekał los bycia amerykańską kuchareczką.
-Serio? Co ma turecki kebab do Niemiec? -Rozdziabił usta ze zdziwienia -A ruskie pierogi oczywiście, że są z Rosji. Nawet Ivan mnie karmił pierogami! -Ale nie ruskimi.. -Gadasz bzdury brat, przecież Arabowie zawsze robią kebaby.. A placki nie są cygańskie tylko żydowskie.. Albo meksykańskie, zależy czy te dobre czy nie.
Nowo zdobyty przepis w Kanadyjskim McDonald's? To może być ciekawe doświadczenie. Zwłaszcza, że w każdym kraju McDonaldy są inne, a najgorsze podobno właśnie w Stanach Zjednoczonych. Bo z cukrem napoje, sama chemia i napowietrzacze, o.
-Nie prawda, że tylko! -Ale pomoże, otworzył lodówkę i zaczął oglądać, co w niej może znaleźć, po czym wyjął mięso -Chodź uważam, że życie powinno być odrobinę bardziej podobne do filmów, byłoby ciekawiej.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Pią Gru 05, 2014 3:09 pm

Oczywiście, wykłócanie się nie ma sensu bo i tak jesteś z góry skazany na porażkę i machanie białą flagą.
A taką zabawną ciekawostką jest fakt, iż w Kanadyjskim Mc'Donalds są udostępnione przepisy dla klientów. I teraz każdy może sobie zrobić własnego hamburgera! Cacko!
Odstawił ciasto żeby wyrosło i zaczął przyprawiać mielone mięso.
-Wolisz na ostro czy może jakoś inaczej?-spojrzał z lekkim pobłażaniem na wywody brata. On szczerze nie chciał mieć życia jak w filmie, bo znając je trafiłby na jakąś tragedię i byłoby tyle.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Pon Gru 08, 2014 7:20 am

Userka Ameryki stwierdza, że też by chciała zrobić własnego hamburgera! No ale dość o fikcji, przejdźmy do fabuły.. Wykłócanie eis z Alfredem, tak.. To zdecydowanie nie jest najprzyjemniejsza rzecz na świecie. I raczej można wygrać z nim dyskusję... Tylko, że nie przyniesie to żadnego sensu, bo Alfie i tak zdania nie zmieni. Choć może brata by posłuchał? Cóż, na tym świecie jest tylko jedna osoba, która jeszcze może przemówić do Amerykańskiego łba - Kanada. Kiedyś oczywiście był jeszcze Anglia, ale... Cóż, pewne rzeczy zostały zaprzepaszczone!
-Ostro? Ostro może być. Podobno od ostrych potraw się chudnie, wiesz?
Wrócił do rozmyślania o filmach. Dla niego to była naprawdę ciekawa sprawa! Zważywszy, że filmy amerykańskie zwykle były napompowane kiczem i kończyły się dobrze. Co innego, gdyby trafił do takich rosyjskich, gdzie większość bohaterów ginie śmiercią tragiczną (a oglądający te filmy zwykle pragną pochlastać sobie żyły..)
-...Chciałbym występować w filmie akcji! No, ewentualnie jakimś ciekawym thrillerze.. Nawet romans ujdzie.. Byle nie horror, brr. Ani katastroficznym, egh. Lubie je oglądać, ale god damn, dlaczego zawsze ginę jako pierwszy?! To nie fair...

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Pon Gru 08, 2014 4:40 pm

Kanada jak każda zakompleksiona istota nie wierzy, by ktoś taki jak Alfred go kiedykolwiek słuchał. Wzdychając o okrutnym losie ucieszył się, gdy brat wreszcie zmienił temat.
-Doprawdy? Nie wiedziałem...-zamyślił się. Miał lekką nadwagę, ale jak się ostatnio dowiedział to bardziej przedłużało życie niż je ukrócało, nie uważał więc by miał potrzebę o zmienienie swego zdrowia.-Ale jeśli chcesz podostrzę trochę...- słuchał go uważnie i temat ten sprawił, że sam zaczął rozmyślać w jakim filmie chciałby grać. Sprawiło, to że przekręcił lekko głowę i przestał zwracać uwagi na wywody brata. Gdy nagłe milczenie się przedłużyło, zrozumiał, że ten oczekuje odpowiedzi, więc natychmiast zaczął się zastanawiać co by mu powiedzieć.
-Wiesz... ja bym chciał wystąpić w romantycznym...-poczuł że się rumieni, ale zawsze brakowało mu miłości. Niestety jako, że kobiety były dla niego stworzeniami z innej planety nigdy nie odważył się na flirt czy cokolwiek innego. Po prostu gdy wymagano tego od niego zacinał się, jego twarz zmieniała kolor i koniec końców musiał umykać bo zaczynało mu brakować powietrza.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Czw Gru 11, 2014 4:03 am

Powiedzmy sobie szczerze - Kanada i tak był chudszy od Ameryki. Sam Alfred zdawał się nawet nie być świadomy jak bardzo przesadza ze swoim nie dbaniem o wygląd. Bo jeszcze w czasach wojny to z niego był zdrowy okaz młodzieńca - troszkę mięśni, troszkę tłuszczyku, a teraz? Brzuszek odstawał, oj odstawał. Niby nic, ale jednak już sygnał, że trzeba coś zmienić w sobie! Chociażby nie jest 10 posiłków dziennie, z czego 5 w fastfoodach.
-Mnie jest obojętne, really. Zrób tak aby było smacznie, nie jestem babeczką, abym się katować dietami, nie? Chodź ostre jedzenie też jest dobre. Ale nie za ostre. Wiesz kto robi za ostre jedzenie? Arthur. On to na raz robi za ostre, za gorzkie, za kwaśne, za słone, za słodkie, za ciepłe, za zimne i za niejadalne. Hehe.
Zakończył wybuchem śmiechu i poklepaniem brata po ramieniu. Nie, żeby uważał, że jedzenie Anglika jest aż tak złe, w porównaniu do reszty świata on chociaż to POTRAFIŁ ZJEŚĆ, co nie zmienia faktu, że nadal uważał, że jest to 'a piece of shit with no taste!'
-Romantycznym..? Wow. Serio brat, nie wiedziałem, że z Ciebie taka dusza. Mhm, ale filmy romantyczne są całkiem spoko.. -Na chwilę się zamyślił -Chodź z doświadczenia powiem, że lekko podkoloryzowane, w życiu tak nie jest, serio... I h-hej, czemu Ty nie masz dziewczyny? -Tknął go palcem w ramię -No wiesz no.. Wolisz chłopców? Znaczy mnie by to nie przeszkadzało i nawet bym się nie zdziwił zważywszy na to, że Ty bardziej od Franka, ale noo... Jeśli masz jakiś problem to powiedz, braciszek Ci kogoś skombinuje. No i jak mówiłem nic nie mam do takich, wszak mój przyjaciel i daddy też są... I noo. -Znów go poklepał -A jeśli lubisz dziewczynki, to brat Cię chętnie zabierze na podryw! W sumie mnie to tam nie wolno, ale zabawić z bratem się mogę! Nauczę Ci tego i owego, w-wiesz.. Chodź Ciebie to chyba Francis uczył o pszczółkach i ptaszkach, nie? Nawet mnie Arthur tłumaczył.. Nieudolnie dość, że aż.. eh. Współczuję serio jego lubemu.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Czw Gru 11, 2014 3:14 pm

Dodał do mięsa przypraw i zaczął formować kotlety, ale gdy brat zaczął mu mówić o takich rzeczach poczuł że się rumieni. Nigdy w sumie nie myślał o tym czy woli chłopaków, czy dziewczyny*. Jego "papa" zdołał go nauczyć widzieć piękno i w jednym i w drugim.
-Wiesz, brat nie poszukuję ani jednego, ani drugiego.- zdecydował w końcu.-Chyba że znajdziesz mi osobę, która lubi pić szkocką, ma zwierzęta i lubi grać w hokeja. Przy tym potrafi być zabawna.- odparł świadom poniekąd, że to są też kilka jego cech.-I nie, nigdy nikt mi nie mówił o "ptaszkach", czy "pszczółkach".-prychnął.-Francis potrafi normalnie wytłumaczyć mi co i jak.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Czw Gru 11, 2014 9:21 pm

Wpatrywał się w lepione kotleciki jakby to było jakieś złoto, diamenty czy najcenniejsze rzeczy na świecie. Jedynie na słowa brata odrywał wzrok i zerkał przelotnie na jego oczy. Uśmiechnął się nawet widząc jak ten uroczo się przyrumienił.
-Szkocka, zwierzęta, hokej... Mieszanka Szkota, Anglika i Finlandii, okey. Załatwi się... W sumie ej, Syberka jest taka! -Pstryknął palcami genialny w swej inteligencji (a masło jest maślane, tak Chińcia pisze zdania). -...chociaż nie wiem czy jest zabawna. Ale mi pasuje. Zauważyłeś, że lubię takie wielki cholery? W sensie przywali patelnią w łeb i będzie dobrze. Wiet, Syb.. -Wzruszył ramionami i zaczął się bawić jakimś randomowym pudełkiem -Ptaszki i pszczółki są fajne. Mi Arthur tłumaczył w dziwny sposób Jak byłem dzieckiem poprosiłem go aby rozmnożył mi króliczka, ale jedyne co wyszło to przefarbowanie go na zielono... -Mały Alfie widział FMB! A teraz uważa, że to był przefarbowany jego królik. -Tak czy inaczej wiesz co jest śmieszne? On miał więcej 'dzieci' od Franka!

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Pią Gru 12, 2014 1:42 pm

Skrzywił się, wrzucając sporych rozmiarów mięso na rozgrzaną patelnię.
-Ta zauważyłem, że masz tendencję do masochizmu. Dorzuć jeszcze Węgry. Ta też gdy trzeba potrafi pieprznąć.-przypomniał sobie jak jednego razu dał radę zobaczyć wściekłą damę z patelnią w swoim żywiole. Aż dziw, że sam nią nie oberwał, ale szczęśliwie skupiona była na Prusie.-Nie chcę takiej dziewczyny.- stwierdził w końcu. Zważywszy na to że jego femka na włamywacza idzie z fintą, to faktycznie raczej by się nie dogadali.-Wiesz, sądzę że to jednak nie był twój królik. Z resztą ile ty miałeś zwierząt?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Pią Gru 12, 2014 3:28 pm

Próbował sobie przypomnieć, która to właściwie była ta cała Węgry. Brzmiało mu trochę Europejsko, więc z miejsca odrzucił wszelkie czarno i żółtoskóre. Zresztą i tak Seszelkę znał dość dobrze, a z żółte Azjatki zdążył aż nazbyt poznać i na pewno żadna nie nazywała się Węgierką.
Czyli Europejka.
Dobra, wpierw uporządkował sobie jakie zna Europejki. No znał Polskę. Ale Polska nazywała się Polską i była krzycząca. (Była też facetem, ale Alfie tego nie ogarniał) Czyli odpada. Jeszcze były jakieś dwie inne blondynki z zaplecza ruskie-toto. Znaczy Białkę znał i kojarzył dobrze, gorzej z jej siostrą. Jak jej było? Aaa, nieważne. Węgry nie brzmi po rusku, czyli to nie ta. Kolejna była dziewczyna która wyglądała niczym on sam zmieniony w panienkę. I jeszcze jakaś inna blondyneczka. Pierwsza jednak zdawała mu się być miła (ba! Z TAKIM wyglądem!), drugą zaś kojarzył jako dziecko, więc tez odpadły. Kto tam był dalej? A, blondynki przelecieliśmy, pora na brunetki. I w sumie kojarzył dwie. Obie słabo, obie z widzenia mu mignęły gdzieś-tam. Eh, czyli jednak musi się dopytać.
-...A Węgry to ta z warkoczem czy ta druga? W sensie ta co chodzi za Francisem? Bo jeszcze kojarzę jakąś taką... no... Jakby to opisać... mhm.. Raz siedziała koło Austrii!
Tak Alfie, genialny opis człowieka.
-Zresztą nieważne.. Białkę też nazywają cholerą, a ona jest urocza. Taka mała-tyci-zagubiona siostrzyczka!
Alfred masochista. To juz 100% pewne.
-I nie mówiłem, żeby Tobie taką znaleźć! Tobie by pasowała.... Emmm.... mhmmm.... mhmmm... Pamiętasz jak raz wypiłem te woo-hoo-magic płyny Anglika i byłem kobietą! Właśnie ta która wygląda jak ja! ...Wydajecie się podobni.
Ha! Jaki on jest genialny! Powinien zostać profesjonalną swatką!
-E-Ej, jak to nie był mój królik!? Do dziś to pamiętam! Mój maluszek dziwnie się zachowywał i poprosiłem Arthura aby mi zrobił drugiego, bo wtedy jak by były dwa to ten pierwszy by miał towarzystwo i byłby weselszy! A ten przyniósł mi potem zielonego króliczka! -A ja sądzę raczej, że króliczek małego Ameryki zachorował i umarł (wszak ile takie króliki żyją? Nawet jeśli są one zwierzęciem personifikacji!), a Arthur nie chcąc przekazywać złych wieści dał mu pod opiekę chwilową FMB. -A ile miałem zwierząt? No pierwszym moim zwierzątkiem był króliczek. Wcześniej jako Indianin pamiętasz.. -Wszyscy zwierzęcy przyjaciele Alfreda-a-raczej-Ailena-Indianina wcześniej czy później lądowali na talerzach. -Pierwszym moim zwierzaczkiem był króliczek. Dostałem go od pewnej pani, w-wiesz jak pierwsi kolonizatorzy byli. Potem nie wiem, jakoś długo nic nie miałem.. Poza końmi, bo wiadomo, do jazdy, walki whatever.. -Bullshit, jako dziecko ciągle się bawił z 'zwierzaczkami' Anglika. Magicznymi zwierzaczkami. Jednak wyparł z pamięci istnienie ot, takich jednorożców chociażby -Zawsze chciałem mieć psa. I w sumie mam psa.. Znaczy to pies mojego szefa i tak.. A właściwie to jego córek i tak jakoś no.. Ale bardzo go lubię i często wychodzę z nim na spacery! Wiesz, że prezydenci często mają psy? I w sumie jeszcze jest taki piesek co w NY ze mną mieszka. Ale za dużo jeżdżę i pracuję i opiekują się nim inni... eeeh. No i mam Tony'ego. - Kosmita, zwierzaczek!

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Pią Gru 12, 2014 4:34 pm

Słuchał tego opiekając kotlety.
-No ładnie... ożeniłbym się z własnym bratem... oh God noo..-ten jęk wcale nie był udawany... i co ciekawe Kanada wierzy w magiczne stworzenia. Od tak po prostu tylko nikomu o tym nie mówi.A co do zwierząt... on szczerze wątpi czy to aby Tony był zwierzątkiem Alfreda, a nie na odwrót. Ale będąc jedną z niewielu osób, której ten nie widać przysłowiowym "fuckiem" (naprawdę Alfred powinien zrobić jakąś blokadę na pewne programy).-Ja miałem sporo zwierząt...-wszystkie pamięta, ale nie chce o nich opowiadać.-Ale aktualnie jestem z moją miniaturką misia polarnego.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Sob Gru 13, 2014 4:24 am

Objął brata de facto uwieszając mu się na ramionach i plecach.
-No czemu nie? Tworzylibyśmy piękną parę! I ogromny kraj! A Ty byś robił żonce smaczniusie obiadki! -Na ostatnie zdanie aż ucałował brata w polika i puścił zaraz odskakując na jakąś powierzchnię płaską, gdzie może usiąść.
-Mhm, ty zawsze taki miśkowaty byłeś, wiesz? Chyba te niedźwiadki Cię strasznie lubią. W sumie wiesz co? Powinieneś z Yao i Australem założyć klub miłośników niedźwiadków. Ty masz polarnego, Yao pandę i Austral ze swoim morderczym koalą! -Na słowo 'morderczym' aż podniósł ręcę ku górze -A ten.. I tak najfajniejsza jest panda Chińczyka. A wieeeeeeesz czemu!? Wiesz? Wiesz!?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Sob Gru 13, 2014 9:48 am

Czyli krótko mówiąc musiałby robić za niewolnika, tylko pod nazwą "kochający mąż". Nope.
Mimo wszystko pomysł z klubem miłośników niedźwiedzi był nawet fajny. Zastanowił się myśląc czy aby nie wykorzystać podsuniętego przez Jonesa, nieświadomie pomysłu.
I czy mu się zdaje, czy z Alfreda takie duże dziecko, któremu się wydaje, że nikt niczego nigdy nie rozumie. Ale przynajmniej wiedział czemu tak się jarał pandą Chin.
-Bo dużo je, dużo brudzi i nazywa się Alfred.-nie miał ochoty bawić się w dziecięce wybuchy radości.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Sob Gru 13, 2014 3:22 pm

I tak złożył mu lepszą propozycję! Byli tacy co robili za niewolnika Alfreda nie będąc mężem! Ot, taki Litwa chociażby. A bratu zaproponował chociaż małżeństwo, współrządzenie, obywatelstwo amerykańskie, ha!
Ale tak już na serio.. Kraj którym na raz by rządził Alfred z Mattem byłby dziwny, dosłownie. Wyobrażacie sobie Kanadyjczyków z Amerykanami pod jednym dachem? Plus taki, że Alaska nie byłaby oddzielona. Jeden wieeeeeelki burdel! Znaczy Amerykanie robiący burdel w biednej Kanadzie. I Kanadyjczycy w USA. Jeszcze pewnie by Meksyk chciał się dołączyć!
-Tak! Nosi najlepsze imię ever! No i jest śliczny jak jego imiennik! -Alfred nadal jest przekonany, że panda Chińczyka ma po nim imię bo obydwoje są uroczy/cudowni/wspaniali/tu wstaw inne pochlebne określenia, a nie dlatego, że obydwoje jedzą za 5, są rozpieszczeni i wpychają nos wszędzie chcąc być w centrum całej uwagi!
-Mhm... A ten Twój zwierzak to jak właściwie się nazywa?

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Nie Gru 14, 2014 5:06 pm

E tam uszłoby, choć gorzej byłoby w łóżku jakby się dołączył Meksyk. Pewnie orgia na całego i się biedny Kanada by nie wyspał.
-Jak uważasz...-westchnął wstawiając bułki do piekarnika. Na pytanie o imię pupila jednak zamilkł. Poczuł, że zaschło mu w gardle, więc jak na razie wykręcił się laniem i piciem wody z szklanki.
A tymczasem w jego głowie szalała istna burza. Jak miał na imię ten cholerny misiek? I kto je wymyślał do diaska skoro on tego nie pamięta?!
-No ten... ma na imię Kuroryjek!-odparł mając nadzieję, że akurat dzisiaj trafił. Tymczasem miś nagle przyszedł posapując lekko, zaintrygowany zapachem jedzenia. Był jedyną istotą, która potrafiła nagiąć wolę Kanady w każdy możliwy sposób. Miś jednak zamiast interesować się Kanadą (go spyta o imię za chwile) więc poszedł spytać tego dziwnego, strasznie podobnego do jego pana innego dwunoga.
-Kto ty?-spytał marszcząc czarny nosek i przyglądając się bursztynowymi ślepkami Alfredowi. Jak Kanada sprawił że miś umiał mówić pozostaje tajemnicą.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Gość on Sro Gru 17, 2014 12:35 pm

Pewnie Ameś zbudowałby mu mur z poduszek. Taki duży, coby nie przeszkadzał. I gdyby tylko Kanada zasypiał, to Meksyk przez ten mur by się przekradał i robił Ameryce to co Meksykanie umieją najlepiej! ...no okradał z pieniędzmi, wyżerał lodówkę, a potem dopiero może jakieś bara-bara i znów hicnąłby za mur. To byłby taki związek dwu-etatowy. Kanada robiłby za dobrą żonkę, Ameryka za dobrego męża, a Meksyk byłby jak.. Meksyk.
Wciąż siedział i czekał na odpowiedź brata. Przechylił nawet głowę. Czyżby brat zapomniał? Okey, mógł równie dobrze być spragniony, ale to jednak dziwna taka przerwa? Czyżby nie pamiętał imienia własnego zwierzaka? I czy to przypadkiem nie sam Matt nadawał mu imię? Przynajmniej tak się wydawało Ameryce.
Dopiero, gdy usłyszał owego Kuroryjka zareagował, a dokładniej - wybuchł gromkim śmiechem. Naprawdę, takie imię go rozbawiło. Zaraz jednak rzekomy miś pojawił się w pomieszczeniu wraz z nimi. Alfred szybko powstrzymał śmiech, poklepał zwierzaka po łebku i pomachał jego łapkami.
-Jaki fajowy, to ten Twój Mattie? Pamiętam jak ujeżdżałeś niedźwiedzie, tego też ujeżdżasz? -Obejrzał miśka z obu stron -..Nie jest trochę za mały?
Tak, właśnie drodzy państwo - Alfred w ogóle się nie przejął faktem, że misiek gada. W sumie on miał gadającego kosmitę, wiec czemu niedźwiedź też miałby nie mówić?
-A kto ja jestem!? NIE WIESZ KIM JA JESTEM!? -O, to już go bardziej zdziwiło -MAAAAATT, czego Ty go uczysz!? Pff. -Poprawił okularki i puścił zwierzaka -Ja jestem wyczepisty i najlepszy United States of America! Alfred F. Jones! A... I jestem bratem tego tutaj.. -Mówiąc ostatnie zdanie wskazał na Matta.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Kanadyjski stryszek

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach