Wybacz, Dante, czyli wyprawa po zaświatach

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Wybacz, Dante, czyli wyprawa po zaświatach

Pisanie by Rumunia on Sob Maj 30, 2015 12:45 pm

- Powiedzmy, że dość szybko urwał mi się film. - może nie do końca była to prawda akurat w tym konkretnym przypadku, ale wszyscy wiedzieli, że Rumun w porównaniu ze Słowianami miał słabą głowę. Tak więc Turek mógł uznać tę wersję wydarzeń za wielce prawdopodobną.
- Nie no, nie zawsze pomija innych. - poczuł się w obowiązku 'obrony' Feliksa – Zresztą akurat tutaj nawet nie ma za bardzo czego wyolbrzymiać. - niektórzy by się nieźle zdziwili słysząc, do czego taki Polak i Serb są zdolni.
- Piekło składa się z dziewięciu kręgów. - zaczął wyjaśniać – To coś jak więzienie, podzielone na sektory do których przydziela się więźniów w zależności od tego, jaką zbrodnię popełnili. - to porównanie było chyba najbliższe prawdzie, a przynajmniej ułatwiało zobrazowanie sobie tego, o czym mowa – Oczywiście zamieszkują je nie tylko potępieńcy, ale też przeróżne istoty, których lepiej, żebyśmy nie napotkali. U ciebie jest podobnie? - nic dziwnego, że Virgil się zainteresował tym, o czym wspomniał Turcja. W końcu każda informacja o domniemanym przejściu między wymiarami może okazać się przydatna, a przynajmniej warta zbadania. Zaraz jednak zwrócił uwagę na wypowiedź Celta, umknęły mu więc dalsze poczynania Turka.
- Nie wydaje mi się, żebyśmy skończyli na przymusowym zwiedzaniu tego przybytku, no, chyba że ktoś postanowi tu trafić z własnej woli. - na tym w końcu to polegało. Prawie każdy, w tym nawet największy zbrodniarz, miał szansę na oczyszczenie, siłą nikt nie mógł wtrącić go do piekielnych czeluści. Najwięcej potępionych to byli właśnie ci, którzy, mamieni korzyściami za życia, czy już po śmierci, przybyli tu z własnej nieprzymuszonej woli. Kto jak kto, ale mieszkańcy tej części Zaświatu byli niejako specami od chwytów marketingowych. Zdarzało się oczywiście, że jakiś idiota podpisał pewną umowę, w której to sprzedawał swoją duszę na wieczne potępienie, ale nawet z tego można się było wykaraskać, jeśli się wiedziało, w jaki sposób.
Krzyk Nauru zwrócił uwagę przewodnika na zachowanie Turka i Prusaka. No tak, jak zawsze, ktoś musi wykazywać niezdrową wręcz ciekawość i poleźć tam, gdzie nie powinien.
- Jeśli ucieczka nie zda egzaminu, pozostaje jeszcze dyplomacja. - odparł Virgil na pytanie Ranalda – Ale podejrzewam, że teraz akurat oddalenie się, zanim zwrócimy na siebie większą uwagę, w zupełności wystarczy. Pilnujcie zawartości kieszeni. - uprzedził jeszcze Celta i Nauru.
Z krzaków natomiast, sprowokowane krzykiem Prusaka, wyjrzało małe stworzonko. Nie było zbyt ładne: czerwonawa skóra, malutkie różki, żółte oczka zerkające cwanie spod krzaczastych rudych brwi, w tym samym kolorze kępki szczeciniastych włosów na główce, mordka przywodząca na myśl świński ryjek, małe, błoniaste skrzydełka, drobne przednie łapki, zakończone pazurkami, nieco masywniejsze nogi, dzięki którym zapewne był zdolny do mocnego wybicia się, wreszcie długi, łysy ogon, którym w tym momencie stworek wymachiwał na boki. Zaskrzeczał głośno, pokazując Turkowi i Prusakowi komplet małych ostrych ząbków, po czym skoczył na stojącego bliżej albinosa, drapiąc go po twarzy i próbując wyrwać mu kępki włosów. Za nim w krzaków wyległo kilkanaście podobnych żółtawych i czerwonawych stworków, które obskoczyły również Sadika.
avatar
Rumunia

Rodzina : Ludy Romańskie
Liczba postów : 90

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wybacz, Dante, czyli wyprawa po zaświatach

Pisanie by Turcja on Sob Cze 20, 2015 11:53 pm

No to podzielmy teraz ten post na dwie część: Przed i po zachowaniu się jak kompletny idiota, będąc w piekle, gdzie powinien siedzieć cicho jak mysz pod miotłą, a nie iść na spotkanie ze śmiercią z otwartymi ramionami. Kretynizmu dostał, przyznaję... No to zaczynajmy.
Turek spojrzał na Rumuna jak na eunucha. Obydwaj nie mają pewnych potrzebnych zdolności. Jak w wypadku eunuchów, każdy wie o czym mówię, to Rumun nie ma kompletnie głowy do picia. I to była jedyna nieumiejętność Rumuna, dzięki której Turek odróżnia go w stu procentach od reszty wschodniej Europy. No dobra... Charakterystyczne oczy i włosy też są znakiem rozpoznawczym, ale podczas europejskiej alkoholowej libacji trafiamy na region samych asów, a tu jedna perełka pada po kilku minutach... Tak... Od razu wiadomo, że to Virgil. Więc wytłumaczenie, że mu się za szybko urwał film, Sadık bardzo szybko uwierzył.
Kolejne słowa Rumuna sprawiły, że Turek zaśmiał się pod nosem.
- Nie... Wcale nie zawsze pomija innych. Feliks często dostaje nagłych ataków amnezji i nawet skuteczne przypominanie mu o tym, co było prawdą, a co totalnie zmyślił, kończy się zwykle waleniem głową w beton. Dosłownie. Do teraz próbuję mu wytłumaczyć wiele rzeczy z przeszłości i nie zawsze jest chętny wysłuchania mojej wersji wydarzeń. A co dopiero w uwierzenie w nie. Nawet jak są prawdą. - westchnął, kończąc tym samym marudzenie na Polaka na dzień dzisiejszy. Sadık lubił bardzo Feliksa i miał Turek nadzieję, że Virgil o tym wie, jednak niektóre sytuacje i zachowania Polaka sprawiają, że Turek dostawał natychmiastowej ochoty walnięcia go pięścią w twarz. Kto się lubi, ten się czubi, a Turek z Polakiem to idealne przykłady tego przysłowia.
I tu Turek otworzył szerzej swój przybytek podpisany jako: Uważne słuchanie. To było coś, na co czekał. Na wytłumaczeniu jak to piekło jest zbudowane. Ktoś kto więcej czasu spędził na pokonywaniu swych wrogów na polach usłanych krwią niż przy papierkowej robocie (Nie. Czas spędzony w części prywatnej każdego pałacu nie jest teraz brany pod uwagę), czekał tylko na to, by wiedzieć po czym stąpa (i jaka będzie możliwa droga ucieczki w nagłej sytuacji). Wytłumaczenie ogólnego (MEGA OGÓLNEGO) planu jak piekło wygląda, przydał się. Nawet ta ciekawostka, że ta część zaświatów ma wielką kampanię reklamową go mocno zainteresowała. I najbardziej dobił go fakt jak bardzo ci głupcy w to uwierzyli. Taki ludzki los. Turek pomyślał przez chwilę i zastanowił się.
- Raczej u mnie jest wejście do piekła. Otwór w skale, z którego wydobywają się trujące opary i wszystko ginie, gdy tylko poczuje zapach. Kapłani Hadesa wykorzystywali to, by pokazać, że Pan podziemi jest im łaskawy. W każdej jaskini są komory z tlenem, więc oni po prostu jak wchodzili, brali duży wdech i szli aż do komory z tlenem. Chwila przerwy i wracali na powierzchnię, mówiąc, że Hades im błogosławi i tak dalej... Czy coś w tym stylu. Archeolodzy mi to mówili gdy odkopali Hierapolis obok mojego miasta Pamukkale. Jak będziesz chciał wpaść tam to powiedz. Ze mną wejdziesz tam taniej, a nawet za darmo - Tym razem Turek nie miał żadnych wyobrażeń jak sobie zrzuca takiego Virgila z przepaści skalnej jak to często robił, gdy Rumun mieszkał u niego. Miłość opiekuna jest wielka...
No a teraz powracamy do części zachowywania się jak kompletny kretyn w podziemiach. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Dobra. Jednak to co zrobił Turek w tym momencie było tak głupie, że pewnie potem będzie jak owieczka podążał za Rumunem. Tylko niech mu da takie porównanie, a rozszarpie go na miejscu. Do Turka podszedł, by pomóc mu w odkrywaniu krzakowej istoty, nie kto inny jak Prus. Zachowywania idiotyczne zostawmy Gilbertowi... To jego działka, w której najlepiej się prezentuje.
No i wyszły... Małe czerwone istotki, które nigdy nie symbolizują niczego dobrego. Były nawet do kogoś podobne. Nawet owłosione tam gdzie powinny być. Jeden z nich zaatakował Prusaka (co nawet na dobre wyszłoby społeczeństwu, jakby to powiedział Polak), jednak reszta rzuciła się na biednego Turka. A co robi normalna osoba gdy rzuca się na nią zastęp małych demonów, chcący zrobić z twojej twarzy marmoladę? ... Poza opcją umiera. Zaczął kopać, walić, wyrywać się jakoś z tych niechcianych, bolesnych uścisków. Ba! Nawet raz czy dwa rzucił się na ziemię tak "lekko" podduszając swym ciężarem kilkoro z nich. Gdyby miał szablę to by przerobił je na sieczkę. I tu nagle przebłysk. Przypomniał sobie, że zabrał broń. Jego ukochaną szablę. Tylko dla pewności, by nikt by ją nie ukradł ani nic, mocniej umocował w pochwie. No to teraz może szykować się na jatkę z demonami i złem całego świata. Miał nadzieję, że kilka odcięć głów sprawi, że małe podobizny pewnej osoby same uciekną tam, skąd przybyły, i nie będą dłużej ich męczyć.

_________________
Yurtta Sulh, Cihanda Sulh - Pokój w Ojczyźnie, Pokój na Świecie
[You must be registered and logged in to see this image.]
Kochana flaga~~
avatar
Turcja

Rodzina : Turcy
Liczba postów : 302

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wybacz, Dante, czyli wyprawa po zaświatach

Pisanie by Gość on Nie Cze 21, 2015 7:11 pm

Biegnąć za Turkiem i robiąc taką głupotę powinien być chociaż troszkę przygotowany do obrony. Jakiejkolwiek reakcji, która mogłaby mu pomóc. Ale nie był. To był w sumie spontan, z nieśmiertelnym przekonaniem „ja nie dam rady?!”.
Zawsze mniej lub bardziej działało. No dobrze, słowo „zawsze” jest mocnym naciągnięciem, gdyż kiedyś albinos miał więcej oleju w głowie, a od kiedy wszystko zaczęło mu się sypać i stracił państwo, szajba do reszty mu odbiła. Takie troszkę podbijanie sobie ego, poprawianie samopoczucia, dowartościowywanie się. Jakby tego nie nazwać, sprowadzało się do jednego. Tak było i tym razem.
Kiedy paskudy wyskoczyły z krzaków zrobił odruchowo krok do tyłu i zasłonił twarz, ale nie zrobił nic innego. Głupota. Ale z drugiej strony, na takie podsumowania i tak było już za późno – co się stało, to się nieodstanie. Szczęściem w nieszczęściu jest dla Gilberta to, że dziwnym trafem tylko jeden stworek rzucił się na niego. Najwyraźniej Turcja wydał się stworzeniom atrakcyjniejszy. (No naprawdę, bydlaki mają dziwny gust i Prusak na pewno by im to wytknął, gdyby nie okoliczności, które do tego nie są sprzyjające. No i mimo wszystko tym razem nie żałuje, że wzbudził tak niewielkie zainteresowanie).
Gilbert chwycił mocno paskudę za kark i jednym, silnym szarpnięciem odczepił od siebie. Niewiele mu to dało, bo draństwo klei się, wierci i najwyraźniej zamierza dalej go macać, szturchać, grzebać po ciuchach i wsadzać łapska gdzie się da. To albinosowi się nijak nie podoba, takie trzymanie nie ma najmniejszego sensu, no nie utrzyma na odpowiednią odległość zbyt długo. Dlatego postanowił zadziałać i bez namysłu rzucił stworzonkiem. Prosto w Celta. Z premedytacją – najwyraźniej zaskoczenie powoli mija i Prusy nie jest już w szoku wywołanym pierwszym wrażeniem, jakie sprawiła chmara gimbazjalna rodem z piekła.
- Ej, zabierz ode mnie swojego bachora! - wrzasnął do Celta, patrząc z satysfakcją na stworka, którego przekazał rudzielcowi.
Najwyraźniej też, tak samo jak Turek, dostrzegł pewne podobieństwa pomiędzy tymi stworzeniami, a Celtem. I był na tyle chamski i nietaktowny, że powiedział na głos to, co pomyślał. W sumie nic dziwnego, czy też nowego. Jeśli według Gilberta nie ma takiej potrzeby, to albinos nie zamierza się ograniczać. Nie, po co. Przecież może się wyszaleć, wykazać. Udowodnić, jak bardzo potrafi dopiec.
Roześmiał się jeszcze, chociaż tak naprawdę nie jest mu do śmiechu. Owszem, bawi go to, co zrobił Celtowi. Ale jednocześnie było to jak ukłucie szpilą – w końcu świadomość, że jest się tak samotnym i niepotrzebnym, że trzeba dowartościowywać się takim zachowaniem, nie jest przyjemne. I taka świadomość pozostaje, gdzieś tam, głęboko. Zepchnięta daleko i niedopuszczana do głosu. Gilbert przestał się śmiać, tylko się szczerzy i przygląda. Nie myśli o tym wszystkim, zamierza skupić się na ciekawszych rzeczach. W końcu z pewnością zrobił w ten sposób zamieszanie, nie sposób więc nie zwrócić na niego uwagi! A wiadomo, że to jest najważniejsze-

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wybacz, Dante, czyli wyprawa po zaświatach

Pisanie by Gość on Pon Cze 22, 2015 11:40 pm

Może to jakoś kogoś zdziwi wyjątkowo, ale nie obchodziły jej popijawy i imprezy, zwłaszcza europejskie i zwłaszcza takie, na które jej nie zapraszano. Słuchanie o libacjach alkoholowych było dla niej jedną z najnudniejszych rzeczy na świecie i jak widać, wychodziło zaraz marudzenie i narzekanie. Dlatego bardziej skupiła się, słuchając informacji o piekle, zarówno tym przedstawianym przez Rumuna, jak i tym Turka.
Gdyby zapytać o piekło według ludów Oceanii, tutaj byłby nieco problem. Pierwsza część problemu polegała na tym, iż każde z państw, czy nawet wyspy w jednym państwie, tworzyło sobie własny system wierzeń i mitów. Co prawda wywnioskować można było kilka rzeczy ogólnych (ot, duchy opiekuńcze jakoś w wielu miejscach się trafiły, chociaż formy przyjmowania ducha na opiekuna czy inne detale różniły się nieco), takich jak "im dalej na wschód tym mniej duchów a więcej bogów", ale mimo wszystko jeden bóg mógł być wspólny tylko dla dwóch wysepek.
Drugą częścią problemu było to, iż dusza człowieka mogła różnie zakończyć swój los. Bywało, iż taki duch stawał się jednością z Mana - magiczną energią świata, która rządziła wszystkim, co zostało stworzone. Zazwyczaj jednak taka dusza została wysyłana w odpowiadające jej miejsce - jeżeli żyła godnie, trafiała do świetlistej krainy przodków. Jeżeli jednak w czymś zawiniła, trafiała do przeznaczonego jej miejsca. A krain duchów były setki, o ile nie tysiące. Ale jedno było pewne - każdy dostał to, na co zasługiwał.
-Jakoś nie mam ochoty tu zostawać - mruknęła cicho. Przerażała ją w jakiś sposób normalność tego miejsca. Czy raczej pozorna normalność, bo tak naprawdę nie wiedziała, co kryje się za ścianami tych domów. Ale okolica była dla niej zbyt...spokojna. A przynajmniej do czasu.
-...a jak nas zauważą? - spytała, pytając Rumuna o właśnie zaistniałą sytuację. Kiedy Prus rzucił stworzeniem w stronę Celta, zadziałał u niej odruch i odskoczyła bardziej w stronę Coțofany. Dobrze, nie było to zbyt odważne, ale najpierw zadziałała, a dopiero potem pomyślała.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wybacz, Dante, czyli wyprawa po zaświatach

Pisanie by Celt on Sro Lip 08, 2015 9:03 pm

Dyplomacja, tak. Puść Celta do dyplomacji, to może i najpierw trochę pogada, ale ostatecznie i tak zapewne parę głów poleci. No cóż, ale może tym razem ktoś go "uprzejmie" przypilnuje. Na polecenie pilnowania kieszeni tylko mruknął coś o tym, że zdążył do tego przywyknąć i nie będzie z tym większego problemu. Tak, rodzina potrafiła pomóc wyrobić pewne odruchy. Niestety.
Krótki monolog Turka spotkał się z Ranaldowym westchnięciem. Pewnie dlatego, że Celt sam czasem próbował wbić komuś do głowy swoją wersję wydarzeń... Ewentualnie padał ofiarą takiego wbijania, ale to już zupełnie inna bajka, której, cóż, raczej nie dopuszczał pod rozwagę. Ale każdy pewnie by tak zrobił... prawda? Natomiast Tureckiemu opisowi innej wersji Piekła nawet się przysłuchiwał, bo to w sumie nawet zawsze jest okazja do poznania czegoś nowego...
No to i się z tym słuchaniem i rozmyślaniem w końcu doigrał. Mógł bardziej przyjrzeć się sytuacji, wyciągnąć wnioski czy coś w tym stylu. Zwłaszcza że w akcji brał udział Gilbert. Stworzenie wylądowało na rudym, przez co ten o mało nie stracił równowagi i nie skończył siedzeniem (i nie tylko) na ziemi.
- Niech ja z nim skończę, to dam ci "bachora"... - warknął, a do kompletu poleciało kilka przekleństw towarzyszących szarpaniu się z intruzem. Trochę żałował, że nie miał jak się skuteczniej obronić (aż pozazdrościł Turkowi, na którego jakimś cudem dał radę spojrzeć przynajmniej kątem oka), ale próbował jak mógł. Ciekawe, jak takie stwory zareagowałyby na skręcenie karku? No cóż, warto to sprawdzić. A jak Celt pomyślał, tak i zrobił.

/Kajam się, wybaczcie mój "cudowny refleks", ale jakimś cudem umknęła mi konieczność odpisu w tym temacie.

_________________
Picie w pojedynkę jest jak sranie w towarzystwie
[You must be registered and logged in to see this image.]
Ring-ding didle iidle i de-o
Ring dye didley i oh~
avatar
Celt

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 171

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wybacz, Dante, czyli wyprawa po zaświatach

Pisanie by Rumunia on Pią Lip 10, 2015 5:15 pm

Wiadomo, że jeśli chodzi o picie, to w różnych regionach średnia odporność na wpływ alkoholu jest różna. Rumuni również są całkiem nieźle zaprawieni w boju (zapewne to wpływ sąsiadujących z nimi Słowian), choć do sąsiadów troszeczkę im brakuje. Zaś jeśli chodzi o tego konkretnego osobnika, to właściwie nie wiadomo, czemu jest tak podatny na działanie alkoholu.
Odnośnie Feliksa nie skomentował, pokiwał jedynie głową, by zakończyć temat. Być może wszystko zależy od podejścia w rozmowie. Wiadomo, że Feliks ma dość trudny charakter, ale Virgil mimo wszystko trochę inaczej postrzega przyjaciela. Nie ma co o tym dyskutować.
Musieli się tu w Piekle na chwytach marketingowych znać, w końcu od wieków zajmowali się sprowadzaniem ludzi na manowce. Nic dziwnego, że zwykły człowiek mógł się na to złapać.
- Kapłani Hadesa? - zapytał zaciekawiony – Co by nie było, akurat te Zaświaty nie są jego domeną. Być może będziemy przechodzić niedaleko Greków, ale się tym nie przejmuj. - znał i rozumiał awersję Turka do Grecji, więc wolał go zawczasu uspokoić – Ale wiesz, co? Jak już wrócimy, to może byś mnie tam zaprowadził... - bo i czemu nie, skoro Turek sam zaproponował się jako przewodnika.
- Nie martw się, nie zagrzejemy tu miejsca. - uspokoił Nauru. Chociaż prowadził ich najbezpieczniejszą możliwą drogą, to i tak miał świadomość, że zbyt długo siedzieć się tu nie powinno. Bo nigdy nie wiadomo, co może niespodziewanego wyskoczyć. No, ale na razie było całkiem spokojnie.
Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, nawet, jeśli już w tym piekle się niektórzy znajdują. Możliwe, że Virgil wiedział, co zaraz nastąpi, a spokój, z jakim obserwował zachowanie Prusaka i Turka, tylko to potwierdzał.
- Tamte dzieciaki już na początku nas zauważyły. Na pewno zdążyły już donieść, komu trzeba. - wyjaśnił Nauru, wskazując na bawiące się piłką dzieci – Ale tu są obrzeża, musielibyśmy mieć naprawdę ogromnego pecha, żeby trafić na istotę, która nie należy do pomniejszych sług. Ale jeśli zauważylibyście cokolwiek niepokojącego, od razu dajcie znać. - wrócił do obserwowania diablików.
Właściwie to Rumuna ciekawiło, jak sobie poradzą z tą 'szarańczą'. I czy diabliki nie zdążą ich okraść. Ciekawe... Turek obrał całkiem dobrą strategię polegającą na znokautowaniu kurdupli. A postraszenie szablą mogło tylko pomóc. Co prawda paskudy są zbyt szybkie, by je pochlastał ostrzem, ale może jeden czy dwa nieuważne stworki oberwą. Z kolei przy reakcji i okrzyku Prusaka Virgil musiał się bardzo wysilić, by nie wybuchnąć śmiechem. Udało mu się opanować na tyle, że poza parsknięciem nie wydał z siebie żadnego dźwięku. Bawiło go w tej sytuacji wszystko: głupi tekst Gilberta, zaskoczenie na mordce lecącego diablika, wreszcie reakcja Celta na stworka, który wczepił się w jego brodę. Jak się okazało, diablik skończył marnie. Kręgosłup chrupnął, a istota znieruchomiała.
Za to te stworki, które udało się Turkowi z siebie zrzucić i nie były poturbowane, skrzeczały coraz głośniej, próbując się tym razem dla odmiany czepić albinosa.
Virgil westchnął.
- Weźcie się sprężajcie, nie mamy całego dnia, żeby na was czekać. - ponaglił Sadika i Gilberta. Nie, żeby ten kabaret mu się znudził, po prostu rozumiał dyskomfort, jaki odczuwa Nauru w tym miejscu. On się nauczył niepokój związany z tym miejscem tłumić, ale nie można przecież wymagać tego od osoby, która jest tu pierwszy raz. A nie od dziś wiadomo, że wrażliwsi mają ciężej. Cóż, dobrze, że się nie wybierają do dalszych Kręgów, wtedy dopiero byłoby ciężko.
avatar
Rumunia

Rodzina : Ludy Romańskie
Liczba postów : 90

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wybacz, Dante, czyli wyprawa po zaświatach

Pisanie by Turcja on Wto Sie 25, 2015 8:55 pm

Turek za to jest muzułmaninem. Teoretycznie nie powinien nie znać nawet smaku alkoholu. A w praktyce? Wiadomo... Turecka wódka jest znana prawie na całym świecie, a jej podróbki są znane z krajach Bałkańskich. Oczywiście jak mu ktoś powie o tych napojach to Sadık dostanie ataku agresji nazywając je marnymi podróbami, które niszczą piękno rakı. To Rakı jest tylko jedna! Turecka. Wino, piwo i wódeczka - to turecka mieszanka szczęścia!~~ Ale po niej trzeba wypić porządną porcje şalgam. Na kaca. Pomaga. Poleca Turek!
W wypadku Feliksa można przemilczeć. Ot temat, który można zapomnieć. Polak się nie obrazi.
Akurat chwyty marketingowe mieli najlepsze na świecie! Przecież to piekło. Musi z czegoś wyżyć, dlatego musi jakoś zachęcać duszę, by przyszły do niego, a nie do pięknego nieba.
Turek bawił się w najlepsze podczas doprowadzania małych diablików do szału. On może już skończyć. Ot szabla to jego ukochana towarzyszka! Gdy diabliki już uciekły, Sadık spojrzał na Rumuna
- Gotowe. Dziękuję za zabawę. A teraz powiedz mi do kogo niby donieśli? Do jakiegoś władcy czy jak? - a ten temat był ciekawszy niż rozmowa o Polaku. Wybacz Feliksie! - A po drugie mogę wam opowiedzieć jak wygląda piekło w moich starych mitach. W tureckich legendach piekło powstało przez pierwszego człowieka Erlika, który przez swoja chciwość i zazdrością chciał przewyższyć Boga. Mogę wam to opowiedzieć jeśli chcecie.

_________________
Yurtta Sulh, Cihanda Sulh - Pokój w Ojczyźnie, Pokój na Świecie
[You must be registered and logged in to see this image.]
Kochana flaga~~
avatar
Turcja

Rodzina : Turcy
Liczba postów : 302

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wybacz, Dante, czyli wyprawa po zaświatach

Pisanie by Gość on Sro Wrz 30, 2015 4:22 pm

Z nieskrywaną satysfakcją patrzył na to, co udało mu się zrobić. Pozbył się jedynego dziada, który go dopadł i do tego idealnie trafił w Celta! Ma się tego cela, nie ma co! Co prawda Celt bardzo szybko i sprawnie poradził sobie z wredotą, ale nie zmienia to tego, że Prusak i tak jest z siebie bardzo dumny.
Podszedł do Virgila, szczerząc się.
- Ja tam jestem cały czas gotowy - zapewnił. - Dzieciaki Celta nie są jakoś specjalnie interesujące. Czy w tych całych zaświatach jest coś bardziej godnego uwagi? Wiesz, coś na moim poziomie? - spytał Rumuna, tak w sumie dla samego gadania, bo na kolejne dziwne stwory w takim bliskim kontakcie nie ma ochoty. Ale nie przyzna się do tego, o nie!
Zerknął zaraz na Turka, bo ten zaczął coś wspominać o swoich mitach. Gilbert - chociaż miał swojego czasu całkiem sporo styczności z Turcją - nie miał okazji wysłuchać takich opowieści. A wydało mu się to nawet ciekawe. A w każdym razie dobre, do zmienienia tematu. No i przy okazji na pewno przyjemniej będzie się podróżować słuchając ciekawych opowieści, niż iść w milczeniu. O ile Prusak dopuściłby do tego, żeby było cicho.
- Jeśli o mnie idzie, to możesz opowiedzieć. Chętnie się dowiem, no i przyjemniej czas będzie lecieć, nie? Co prawda planowałem poopowiadać wam o moich wielkich zwycięstwach, ale mogę z tym poczekać - stwierdził. - Ta twoja opowieść będzie, hm, bardziej pasować do klimatu.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Wybacz, Dante, czyli wyprawa po zaświatach

Pisanie by Celt on Nie Paź 04, 2015 10:53 am

Skoro już udało mu się pozbyć tego problemu, odsunął się bardziej. Nie żeby coś, ale nie chciał narobić ani sobie, ani tym bardziej innym większych problemów. A Gilbert już się u niego doigrał. Nieopowiedziane, kiedy się Celt odwdzięczy pięknym za nadobne, ale… Na pewno się mu odpłaci.
I takim oto sposobem wszyscy skupili swoją uwagę na Sadıku. Prawie. Rudy rozejrzał się po otoczeniu, spodziewając się choćby kolejnego ataku tych przeklętych diablików. Nie ma co, tym razem już się będą musieli pilnować. Chyba, że komuś znowu coś wyjątkowo głupiego strzeli do głowy…
No dobrze, niech będzie. Opowieści Turka już posłucha. Nie, nie dlatego, że nie było w zasadzie innego wyjścia (trochę już się znali i Ranald wiedział, że trzeba przeczekać), ot, z czystej przyzwoitości. Choć to akurat słowo mogło być dla co poniektórych obce.

_________________
Picie w pojedynkę jest jak sranie w towarzystwie
[You must be registered and logged in to see this image.]
Ring-ding didle iidle i de-o
Ring dye didley i oh~
avatar
Celt

Rodzina : Brytyjczycy
Liczba postów : 171

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wybacz, Dante, czyli wyprawa po zaświatach

Pisanie by Rumunia on Sob Lis 07, 2015 1:26 am

Teoria z praktyką czasem się rozmijały, zwłaszcza, jeśli tradycja stała w opozycji z duchem czasu. No ale o alkoholu i jego miejscu w tradycji nie czas teraz rozmawiać, ani o Polaku i jego ekscesach po pijaku. Zwłaszcza, że wraz z atakiem diablików pewne było, że grupka turystów ze świata żywych ściągnęła na siebie uwagę miejscowych.
- Da, mają tutaj władcę, w końcu ktoś musi to wszystko trzymać w ryzach. Ale podejrzewam, że raczej zgłoszą to do odpowiednich służb, a nie będą górze zawracać głowę. - odpowiedział Turkowi – Co rozumiesz przez „coś na twoim poziomie"? - zapytał jeszcze Prusaka. Ogólnie albinos chyba poruszył ten temat w złym momencie, bo ledwo zadane przez Rumuna pytanie wybrzmiało, rozległo się w oddali wycie, nieco przywodzące na myśl wygłodniałego wilka. Jedno było pewne, zdecydowanie nie wróżyło ono nic dobrego – można to było bez problemu wyczytać po reakcji Virgila, który niemalże podskoczył, a w jego oczach dało się dostrzec niepokój.
- O tureckim piekle opowiesz nam później, Sadik. Chodźmy. - ruszył dość szybkim i nieco nerwowym krokiem przed siebie. Poprowadził grupkę w stronę jednego ze znajdujących się na skraju osiedla wzgórz – tych, które nie wyglądały na zagospodarowane, raczej na zarośnięte suchą trawą i krzakami. Łatwo więc było wywnioskować, że Virgil nie prowadzi ich w głąb Piekła, a w przeciwnym kierunku, ku granicy. Cóż, zapewne by miało to jakiś sens, gdyby nie fakt, że za wzgórzami znajdowała się rzeka lawy, a dalej znajomo wyglądający obszar usiany kraterami i czerwonawymi skałami.
Bawiące się wcześniej w okolicach zabudowań dzieci zniknęły, najwyraźniej pochowały się w domach, zaś wycie, już nie jednego, a kilku zwierząt, zdawało się przybliżać.
- Szlag by to... - mruknął pod nosem Virgil, przyspieszając kroku, już prawie biegł. Zerkał zresztą co jakiś czas za siebie, upewniając się, czy wszyscy z małej grupki podążają jego śladem, i wypatrując zbliżającego się zagrożenia. I nie musiał na nie długo czekać...
- Biegiem, do portalu! - zawołał, wskazując ręką na szczyt wzgórza, po którego zboczu się właśnie cała grupka wspinała. Okazjonalne wycie zostało zastąpione przez wściekłe ujadanie. Jeśli coś was tknęło i spojrzeliście za siebie, mogliście ujrzeć parę mocno przerośniętych, czarnych psów biegnących waszym śladem. Nienaturalna wielkość tych stworzeń, masywne łapy uzbrojone w pazury, żarzące się czerwonym blaskiem ślepia i potężne pyski uzbrojone w rzędy ostrych zębów nie zachęcały do bliższego zapoznania się z tymi psinkami.
avatar
Rumunia

Rodzina : Ludy Romańskie
Liczba postów : 90

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wybacz, Dante, czyli wyprawa po zaświatach

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach